O 3.00 padłem na kolana z podziękowaniem Bogu Ojcu za przybycie po moim zaproszeniu. Zarazem przekazałem, aby Deus Abba odwiedzał mnie kiedy zechce. Musisz zrozumieć, że Bóg Ojciec jest przy każdym z nas, a nawet w nas (dusze), ale chodzi o nasze serce...Jego Dzieci.

   Zrozumiesz problem, jeżeli masz dzieci, który wyposażyłeś, a które nigdy cię nie zaprosiły, bo przecież możesz zawsze przyjechać. Ponieważ wczoraj było wspomnienie Chrystusa Króla Wszechświata skasowałem zdjęcie Lenina (przykład bajania w mrokach) i piękny obraz Zbawiciela nad światem.

    Na Mszy Św. o 6.30 było kilka osób, a dzisiaj jest wspomnienie Ofiarowania NMP przeznaczonej przez Boga Ojca na Matkę Swego Syna. Zaczynam zapis tego świadectwa i nagle zrozumiałem okropną pustkę w sercu, która trwała cały dzień.

    To było działania Belzebuba (Βεελζεβούλ) – popularnie: władcy much, który nienawidzi Matki Bożej, a także Jej wyznawców. On zna Prawdę i wie, że został pokonany przez Niewiastę, która poczęła Zbawiciela.

    Szkoda, że na Mszy Św. nie wspomniano (dzisiaj był to obowiązek) i nie rzucono poniższych obrazów na posiadany ekran...

 

                                              Ofiarowanie NMP

                                                      Ofiarowanie NMP

 

                                    Wstępowanie NMP do Świątyni Jerozolimskiej

                                 Wchodzenie NMP po schodach  do Świątyni Jerozolimskiej

 

    Dalej była czytana Apokalipsa (Ap 14,1-3,4b-5), ale Putina i wszystkich wielkich tego świata nie przestraszysz, bo to będzie nie wiadomo kiedy. Chociaż dzisiaj padną słowa Pana Jezusa (Mt 24, 42a. 44): "Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie".

    W tym czasie prof. Jan Hartman zarzuca, że ja chodzę do kościoła ze strachu przed Piekłem, a to oznacza, że jestem nienormalny, bo Tam Nic Nie Ma. Natomiast św. Jehowy uznali, że w wizji 144 tys. stojących z Jezusem to właśnie oni...sami siebie wybrali.

    Dziwne, bo przy tym Pana Jezusa traktują jako człowieka, podobnie jak islamiści...jako proroka mniejszego od Mahometa. Tak jest, gdy jako prawdę przyjmujesz mądrości duchowe...wciskane przez władcę much!

     Eucharystia, tak jak wczoraj ułożyła się w laurkę, a pokój i słodycz zalały duszę.

                                                                                                                     APeeL

   Aktualnie przepisano...

04.07.2006(w) ZA ŁĄCZĄCYCH SIĘ Z BOGIEM OJCEM...

    Tuż po przebudzeniu demon schematycznie - przy mojej niechęci do wstania - zalecał Mszę Św. wieczorną. Przekazuję to dla szukających ścieżki w buszu duchowym prowadzącej do Autostrady Słońca czyli drogi do Królestwa Bożego. Wszedłeś na tę stronę nieprzypadkowo. Nie ma takiej na świecie. Nie zarzucaj mi ważniactwa, bo jest to krzyż Zbawiciela, zarazem sprawiający słodycz...

   Planowałem być u spowiedzi, nawet śnił się obcy kapłan, ale przede mną znalazła się bezgrzeszna sąsiadka, a z takimi schodzi najdłużej. Ludzie nie wiedzą, że wszystkie nasze powszechne uchybienia znosi zjednanie z Panem Jezusem w Eucharystii. Szkoda, że kapłani  nie mówią  o tym Cudzie Ostatnim!

    Udało się podejść, a po spowiedzi kapłan zaskoczył mnie pytaniem: czy żałuję za grzechy z całego życia? Zdziwienie wynikało z tego, że nie spowiadałem się z całego życia, ale z tych tygodni.

    W słowie płynącym od Ołtarza Świętego (Am 3,1-8; 4,11-12) padnie przypomnienie wyprowadzenia przez Boga narodu wybranego z Egiptu: "staliście się jak głownia wyciągnięta z ognia; aleście do Mnie nie powrócili - wyrocznia Pana".

    Psalmista zawoła (Ps 5,5-8): "Prowadź mnie, Panie, w swej sprawiedliwości", a w Ewangelii (Mt 8,23-27) Pan Jezus uciszył burzę na jeziorze.

   Kapłan powiedział...

- Jezu, który ukazałeś nam Ojca!

- Zmiłuj się nad nami!

   Po Eucharystii nie mogłem wyjść ze świątyni. Wzrok zatrzymał wielki wizerunek Trójcy Przenajświętszej, a łzy zalały oczy z krzykiem: "Tato! Och! Tato, Tato". Dodatkowo padły słowa o naszym zjednaniu z Bogiem!

   W ręku znajdzie się "Dzienniczek" s. Faustyny oraz słowa Vassuli Ryden, a także przysłany album o Ojcu Pio i wielki tom o Janie Pawle II. Taka jest Mądrość Ojca, że Jego Światło może paść na pastuszka, łajdaka, siostrę zakonną (Faustyna), zakonników (o. Pio i o. M. M. Kolbe). Te fakty nie zmieniają się i nie podlegają dyskusji oraz kłótniom o prawdę (co sugerują niewierzący). Każdy z wezwanych wie to samo.

     Jak się okaże pojawiła się "duchowość" zdarzeń:

- wkuwanie przewodów elektrycznych w kościele

- w domu męczyłem się w rozciąganiu sznura do bielizny ("łączenie").

    Pacjent zapytał czy przyjmuję w domu, babcia prosiła o wizytę, a ja mam urlop...jeszcze zszywanie wizerunków, klejenie i ksero.

    To znak łączenia, a dodatkowo kupiłem kłódkę do krat i znalazłem obcęgi, którymi łączyłem przewody gumowe do wody. Przybył też ojciec dzieciątka, które urodziło się w karetce, a na zaświadczeniu nie dałem pieczątki. Wróciła spowiedź, która łączy nas z Bogiem Ojcem....

                                                                                                                       APeeL

 

 

 

 

Jezusa Chrystusa Króla Wszchświata

 

                Chrystus Królem Wszechświata   
                                       Golgota     
  W tym czasie w Ewangelii Łk 23, 35-43 była relacja z umierania Pana Jezusa na Golgocie. Tamte szyderstwa trwają dalej, bo ludzie nie rozumieją, że Pan Jezus mógł zejść z krzyża... ale wówczas Królestwo Boże byłoby dalej zamknięte!
    W nocy trafiłem na blog prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl Loose blues) gdzie dał wpis "Tusk i cała reszta". Profesor jest zaniepokojony brakiem Frontu Jedności Narodu (jednej listy wyborczej: od Hołowni Obywatelskiej poprzez rolników z Marszałkowskiej, czerwonych i kolorowych do pełnych obłudy czyli PO.      
     "Czas leci, zewsząd słychać głosy wzywające do zjednoczenia opozycji, a tu nic". W tym czasie reżim Kaczyńskiego szykuje się do trzeciej kadencji. Pan profesor wzywa do boju, bo "trzeba Polskę wyrwać z łap mafii"...
"Tusk jest jak ojciec – mamy go, jakiego mamy, i drugiego nie będzie". To obecnie polityk wagi ciężkiej, formatu światowego.

    "Ględy Kaczyńskiego brzmią żałośnie i żenująco, gdy porównać je z wystąpieniami byłego i (miejmy nadzieję) przyszłego premiera"."Widzimy dziś Tuska w roli twardziela, który nie boi się grozić politycznym gangsterom pogruchotaniem kości (...)"...

    Dałem tam komentarz, którym był poniższy list do „Faktu”. Po wizycie Donalda Tuska w redakcji (17.02.2008) prosili o pisanie listów do premiera. Wówczas dałem jego ocenę…w sensie przydatności do rządzenia naszą ojczyzną.

1. CECHY CHARAKTERU  Pan jest dobrym człowiekiem, ale słabym psychicznie z brakiem stanowczości (typ zachowania „B”), a tu trzeba twardości i charyzmy ( typ zachowania A czyli „władca”). Nie wystarczy kochać. Trzeba jeszcze rządzić. 

Wniosek; premier pozorny (malowany)!

2.  PAN „RZĄDZI” Trwa ostateczne grabienie majątku narodowego RP z postępującym zubożeniem części społeczeństwa oraz walka z Kościołem katolickim. Mocne otoczenie dzielnie działa poza Pana plecami. Nic nie pomogą sondaże, przecież już raz Pana zgubiły! Nie widzi Pan krzywdy, którą wyrządza się mojej ojczyźnie? 

Wniosek; Pan jest premierem, którym manipulują!

3. CEL ŻYCIA; PREZYDENTURA   Pan oderwał się od ziemi i dąży do tego urzędu kosztem narodu. Nie nadaje się Pan także na prezydenta RP. Ja przechodziłem tą straszną chorobę!

Wniosek; chory na władzę.

4.  PO czyli PLATFORMA OBIETNIC Pomijam  fakt; „och! dopiero pierwszy raz w życiu jestem premierem”, ale Pan powinien wypełnić część obietnic i być sercem przy cierpiących rodakach. Ja wiem, że nie uda się załatwić wieloletnich zaległości, ale trzeba zniwelować przepaść finansową (3 ml Polaków  żyje na marginesie). 

Wniosek; niesłowność (fatalna wada u mężczyzny).

5.  MĘTNOŚĆ W MOWIE   Św. Hieronim „Listy”; "(...) trudniej jest uzasadnić własne przekonanie niż potępić cudze (...) Abym ci mógł wierzyć, a raczej rozumieć, co mówisz- często bowiem rozwlekłej mowie brak przejrzystości, a gdy ktoś jej nie rozumie, to oczywiście nie gani (...) chociaż nie umieją mówić, nie mogą milczeć.

   Ps. 56, 5. (...) Wyjaśnię ci (...) nie układnymi i miłymi ludziom słowami (...) lecz językiem prostym, aby (...) tłumaczenie nie wymagało innego tłumacza, co się bardzo często zdarza zbyt wymownym, że trudniej jest zrozumieć ich wyjaśnienia niż to, co usiłują wyjaśnić (...)".

    Na jakich kursach i gdzie ćwiczono was w tej mętnej mowie. W tym stylu Pan Premier zaczął i tak już zostanie.

 Wniosek; oratio est ori ratio - mowa to sprawa ust!

6.  WIARA KATOLICKA JAKO PARAWAN   "Pan ci rzekł, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego nakazów, praw i rozporządzeń i słuchał Jego głosu". Pan premier rani Boga Ojca, a także kochających ojczyznę, która jest Jego wielkim darem. Nie wystarczy zawołać; ”Tak mi dopomóż Bóg”! Nie wystarczy także wyjechać w świetle kamer do Częstochowy, bo: "tak mi dopomóż Bóg” oznacza; „bądź Wola Twoja”… Wniosek; Pan premier rządzi bez błogosławieństwa Boga...

   Sprawdziła się intencja z dnia 29.11.2007(c); za tych, którzy nie nadają się do tego, co czynią. https://www.wola-boga-ojca.pl/1112-29-11-2007-c-za-tych-ktorzy-nie-nadaja-sie-do-tego-co-czynia

     W tej intencji poświęciłem w/w Mszę Św. poranną z Eucharystią, która ułożyła się w laurkę (jako podziękowanie za wczorajszy wysiłek). Ten dzień zakończył się pobytem na koncercie Reprezentacyjnego Zespołu Wojska Polskiego, gdzie w serce wpadła pieśń:

    "Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana (..) Tyle razy gnębił cię kat. 

     Ale zawsze czynił to obcy,  

      A dziś brata zabija brat!"...

                                                                                                                                   APeeL

 

 

 

 

      W tym tygodniu zaprosiłem Boga Ojca do mojej izdebki. Zapytasz jak to jest, gdy czuje się taką obecność? A jak czujesz obecność swoich dzieci, żony i najbliższych? Obecność swojego tatusia zna każde małe dziecko, ale też nie umiałby tego przekazać.

    Tak też jest z obecnością Boga Ojca, a to zarazem sprawia Jego dodatkową ochronę...także przed traceniem czasu na dobre pomysły podsuwane przez Belzebuba.

    Z drugiej strony ujrzałem moje obdarowanie z dziękczynieniem: pomoc w odczytach intencji i ich zapisach, drobnostki świadczące o bezmiarze łask, itd.!

    Na Mszy Św. o 6.30 wzrok przykuł obraz Trójcy Świętej, wizerunek Ducha Świętego oraz Pan Jezus zdjęty z krzyża ("przynosisz Mi ulgę"). W tym czasie demon rozpraszał mnie rozmyślaniami o niczym. To naprawdę jest wielka zmora, próbowałem wsłuchiwać się w płynące Słowo, ale szło to z trudem.

   Natomiast obrazy wizji z Apokalipsy (Ap 11,4-12) nie interesują mnie, ponieważ żyje wiarą. Kara spadnie na ludzkość, a jej technika nie robi na mnie wrażenia, ponieważ wiem, że jesteśmy tuż po śmierci. 

    Ostrzeżeń Boga Ojca nie biorą poważnie ludobójcy, równają wszystko z ziemią i nie interesują się naszym istnieniem po śmierci. Nawet nie chodzi o wiarę, bo dowodów na nasze dalsze istnienie nie trzeba szukać daleko.

    Nie wiedzą tacy, że tuż po śmierci wpadną do Czeluści. W tym czasie małpują religijność...jak się okazuje Wowa ma swojego osobistego spowiednika z KGB. Zobacz, co wyprawia Szatan ze swoimi sługami.

    W moje serce wpadły słowa psalmisty (Ps 144): "Błogosławiony Pan, Opoka moja", który zaprawia moje ręce do bitew i sprawia zwycięstwo.

    W ramach intencji odczytanej już na początku tej Mszy Św. padną słowa (2Tm 1. 10b): "Nasz zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię".

  To samo będzie w Ewangelii (Łk 20,27-40), gdy saduceusze niewierzący w zmartwychwstanie podsuwali Jezusowi prowokacyjne pytanie (wdowa ma kilku mężów).

   Od siebie dodam, że Pan Jezus zmartwychwstał z ciałem. My zostawiamy zwłoki i przenosimy się do świata nadprzyrodzonego w postaci duszy (odmienionego ciała). Nie jest to "wstanie martwych", bo ciała zostają, a w naszej wierze nic nie mówi sie na ten temat.

    Wyśmiewają to racjonaliści i ludzie normalni czyli wszelkiej maści ateiści. Wszyscy zostaną zaskoczeni tym, że jesteśmy tuż po śmierci. Piszę z przesadą, aby oddać stan ducha narodu. Z tego bierze się błąd ateistów: nie ma wiary, bo jest mało wierzących!

    Faustynka pisze: "żyję z godziny na godzinę (...) nikt nie tknie się nawet włosa mojego...bez Woli Jego". To święte słowa, które potwierdzam...

    Dziwi mnie wierchuszka naszej władzy, że nie szuka Opatrzności Bożej. Pomaga się Ukrainie rozgłaszając jaki dostarczyliśmy sprzęt, a taka sama sytuacja zagraża nam. Nie poradzimy sobie, ale nie widać poruszenia w Świątyni Opatrzności Bożej.

    Zawsze dziwię się pewnym siebie, żyjących wg woli własnej. Owoce ich działania widzisz wokół, a szczególnie u mających władzę nad światem, pewnych ludzkiej mocy i głupiej chwały... zniszczą wszystko, a sami wpadną do Czeluści.

    Późno, czytam słowa o moim posłannictwie, którym jest współuczestnictwo w odkupieniu ludzi. Coraz częściej napływa pragnienie śmierci dla Pana Jezusa...dla Jego Chwały. Zarazem zauważyłem, że od dłuższego czasu noszę przy sobie poniższe zdjęcie bł. męczenników zamordowanych w Paricoto (Peru) przez bojowników ze Świetlistego Szlaku...

 

                               Bł. męczennicy

    Napłynęły obrazy otoczonego kościoła z rozstrzeliwaniem wychodzących. Znam ludzi i wiem, że większość uciekłaby z krzykiem. Prawdopodobnie zostałoby kilka osób: np. głuchych staruszek!

    Mam nieść krzyżyk Jezusa - wiem, że ta rola jest nieodwracalna...mam być maleńkim "światełkiem dla innych", które zaprowadzi ich do Matki i Jezusa.

                                                                                                           APeeL

 

     Aktualnie przepisane (wybrane fragmenty)...szukaj Chronologicznie (w okienku: ile? wybierz 200, 500, 1000). Po przeczytaniu zapisu chcąc wrócić kliknij zdecydowanie strzałkę powrotu u góry ekranu po lewej.

10.02.1991(n) Najważniejsza jest modlitwa...

    Żona wyszła do kościoła, a ja w myślach uciekłem do Matki Bożej Najczystszego Serca. Pomodliłem się na kolanach, a łzy zalały oczy. Poprosiłem o siłę w przystąpieniu do Eucharystii. 

    Wyszedłem na Mszę św. o 12.15 modląc się: "za wszystkich z którymi się zetknąłem". Poprosiłem o pomoc w czasie Wielkiego Postu: w modlitwie, milczeniu, skromnym jedzeniu. Serce zalała wielka radość! W kościele było pusto, do Jezusa Miłosiernego powiedziałem: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus ".

    Przed Najświętszym Sakramentem śpiewali wierni, a ja skuliłem się i przekazywałem prośby do Matki Bożej i Jezusa. Chór i mocny głos kapłana rozpoczął Mszy Św.! Z uniesionym sercem i łzmi w oczach  zrozumiałem jak wielkim darem Boga jest Kościół Święty! "Jakże chciałbym Ci służyć mój Jezu"!

    W momentach, gdy kapłan unosił dłonie...ból duchowy ściskał serce. "Dlaczego tak mało podchodzi do Komunii Św.?" Skuliłem się przepraszając Pana Jezusa za nich. Po zakończeniu spotkania ze Zbawicielem w kilka minut świątynia była pusta, a jeszcze pięknie śpiewał chór z muzyką organową.

    Przed Mszą Świętą planowałem wstąpienie na piwo, ale w zjednaniu z Panem Jezusem nie potrzebujemy nic ze świata. W czasie mam tylko jedno pragnienie...biec do ludzi i mówić o Jezusie lub przebywać w samotności. [ ]   

    Przeczytałem cały kwartalnik o Medziugorie, ale doszedłem do wniosku, że najważniejsza jest modlitwa! Nie czytaj, ale módl się!

    To zalecenie przypomniałem sobie w środku nocy po sięgnięciu po "Dzienniczek" s. Faustyny. Pan dał odruchowo książeczkę "Módlcie się sercem", która otworzyła się na słowach: "Pan prowadzi mnie w Nowe Życie" oraz wołanie, jakby ode mnie!

    "Pragnę oddać Ci chwałę, mój Boże, gdyż przez Twego Syna zwyciężyłeś śmierć. Otwórz moje serce, oświeć umysł, bym mógł Cię wielbić. Niech moje życie ofiarowane będzie na Twoją chwałę i na cześć Twego Syna"...

                                                                                                                     APeeL

 

11.02.1991(p) Pragnienie adorowania Pana Jezusa...

     Podczas snu napływały koszmary, które dzisiaj, gdy to przepisuję (19.11.2022)...oglądamy na Ukrainie napadniętej przez barbarzyńców pragnących podpalić ten świat!

   W środku nocy zdziwiłem się, że książeczka "Módlcie się sercem" otworzyła się na stronie: "Rozmyślanie w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu". W jednej sekundzie przypomniałem sobie, że Jezus jest dzisiaj Sam w naszym kościele i Sam w wielu kościołach. To wyjaśniło wzięcie wolnego dnia, aby być z Panem przed Najświętszym Sakramentem!

    Napłynęła chęć posiedzenia w ciszy przed Najświętszym Sakramentem, a w sercu popłynęła pieśń: "Jezusa ukrytego mam w Sakramencie czcić"...  [...]   

    Podczas adoracji zalała mnie potworna pustka w sercu i senność...z natchnieniem wyjścia na piwo! Innych przeżyć oczekiwałem, ale Szatan atakuje nas w takich właśnie momentach i to w kościele!

    [...]    Na dyżurze w pogotowiu niepotrzebnie wdałem się w dyskusję z kolegą lekarzem, wrogiem naszej wiary (ciemnogrodu)...

- Kościół to las, ptaszki, słoneczko, kapliczka przy której się modlę, drażnią mnie śpiewy i jęzory wywalane podczas Komunii Św.!

- Kościół to Św. Hostia...lepiej nie chodź do kościoła, gdy nie przyjmujesz Komunii Św.! Nie modlisz się i za nic nie dziękujesz...twoje serce staje się nieczułe. W Imieniu Jezusa proszę cię, abyś nie szerzył takich poglądów. To typowy satanizm, bo pod pozorem dobra odciągasz ludzi od Jezusa!

    Usiadłem w ciszy i odmówiłem za niego moją modlitwę. Wszedł na jej zakończenie, a ja właśnie trzymałem twarz w dłoniach...powiedział, abym nie martwił się! To dość typowa reakcja, bo człowiek w modlitewnej ekstazie wygląda na martwiącego się. Kolega nie zaprzestał ataku...prowokując: dobry pigmej, a zły chrześcijanin...

- Lepiej, abyś był dobrym pigmejem! Jezus otworzył ci niebo, a ty tego nie przyjmujesz! Nie pojmiesz spraw Bożych rozumem - diabeł omotał cię, nawet tego nie zauważyłeś!

   Zamieć, a mamy daleki wyjazd karetką. Mogę wreszcie pomodlić się za personel, rodzinę, kolegę, pacjentów i naszych kapłanów. Jakże bliscy są mi kapłani...jakże chciałbym z nimi rozmawiać i do nich pisać listy pełne otuchy, rady.

    Teraz w szpitalu, zaczepiam obcych ludzi i rozmowę kieruję na sprawy duchowe. "Przepraszam Cię Jezu, że dzisiaj tak bardzo pragnę mówić o Tobie". Podczas powrotu dalej trwałem w modlitwie. Nawet do serce napłynęła jakaś piękna litania do NM Panny: "Jutrzenko, Zorzo, Tęczo, Światełko w ciemności...Pocieszycielko i nasza Przewodniczko"...

                                                                                                                APeeL

 

 

 

 

    Ta intencja została odczytana już rano, a stało się to podczas opracowywania zaległych zapisów z 1991 r.! Wówczas napisałem listy (9-10 luty 1991) do dziennikarzy świątecznej "Gazety wyborczej", których pióra są groźniejsze od miecza człowieka dzikiego, a to oznacza barbarzyństwo duchowe.

1. Jonasza...

       Jonasz

   "Bracie nieznany - napisz prawdę o naszym kościele...tak,jak widzi go Matka Najświętsza (czy wierzysz naprawdę w Jej Istnienie?). Przyjacielu mój: czy wiesz naprawdę, co oznacza Kościół Jezusa dla wierzącego. Padnij na kolana przed pisaniem! Może pojmiesz wówczas czym jest ten dar Boga Ojca. Jest to Eucharystia, Ciało Duchowe Pana Jezusa.

   Nie podnoś nigdy pióra na świętość! Proszę Cię o to - w Imieniu Matki Bożej i Pana Jezusa. Proszę Cię i błagam na kolanach - nie wiem dlaczego zostałeś wybrany do takiego ostrzeżenia? Zapewniam Pana, że Matka Boża kocha takich jak Ty, bardziej ode mnie! Proszę, abyś nie wgłębiał się w Boże Dzieło, które dla umysłu człowieka jest nieogarnione.

    Wiem, że nie wierzysz w złe siły niewidzialne...niestety jesteś ich ofiarą! Przez to jesteś groźnym przeciwnikiem Jezusa - chociaż mienisz się Jego wyznawcą! To typowy satanizm - zrozum, że nie ma łączności pomiędzy wiedzą (w tym wypadku "kościelną"), wiarą i mądrością. Wiara to łaska - Ty jej nie masz, ale "otwórz się", zmień, nawróć...zacznij żyć duchowo (nie dla świata)"...

2. Michała Wojciechowskiego (ur. 1953) - pierwszego katolika świeckiego w Polsce, który otrzymał tytuł naukowy profesora teologii.

                Gw Wojciechowski 

    "Dlaczego pisze Pan do prostego ludu w ten sposób? Z Pana artykułu wynika, że nie jest Pan wyznawcą Jezusa! Pana bogiem jest mamona i sława...proszę przenieść się do Urbana...

- do monoteizmu przyzwyczailiśmy się

- skąd wziął się świat?

- innego typu idolatria (czyli oddawanie czci boskiej idolom, wyobrażeniom bóstw)

- kwitną kulty fałszywych bogów

- filozofowie negują Boga!

Panie Michale!

   Naprawdę tak nie można! Pan nic nie wie o Jezusie, Matce Bożej oraz o Bogu naszym - w Panu nie ma żadnej wiary...stąd te głupoty. Filozofia czyli mądrość ludzka nie ma nic wspólnego z wiarą katolicką, która jest ł a s k ą...czyli niczym nie zasłużoną nagrodą Boga! Pan jej nie ma i nic Pan o niej nie wie!

    Proszę pana w imieniu Jezusa, aby zmienił pan temat swoich artykułów, bo w chwili obecnej jest pan przeciwnikiem Jezusa, który bardzo cierpi z tego powodu. Przy tym otrzymał Pan wiele darów: zdrowie psychiczne, sławę, stan materialny z możliwością pisanie do ludu, itd.

    Proszę przyjąć mój list z miłością - może nadejdzie dzień w którym do pana otwartego serca przyjdzie Pan Jezus, a wszystko stanie się jasne! Poproszę Jezusa, aby zabrał mi część światła i przekazał Panu. Serdecznie Pana pozdrawiam i wierzę, że łaskawy Jezus Panu pomoże".

    W odczycie intencji pomogła też wzmianka o Magdalenie Środzie, która od lat twierdzi, że w RP nie rządzi prawica, ale barbarzyństwo. Ostateczna została potwierdzona po otworzeniu "Historii Kościoła"...

    Na Mszy Św. wieczornej w Ewangelii: Łk 19,45-48 Pan Jezus przegonił sprzedawców, a w tym wypadku sprzedawczyków ze Świątyni Jerozolimskiej z której uczyniono "jaskinię zbójców". Eucharystia ułożyła się w zawiniątko, a to zawsze kojarzy się z posiłkiem dla pracującego na Poletku Pana Boga.

    Nic się nie zmieniło od 1991 roku. Wejdź na blog prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl Loose blues) i przeczytaj jego wpis z dnia 14 listopada 2022 "Dekalog uczciwego wierzącego" z barbarzyńskim napadem na naszą wiarę! https://hartman.blog.polityka.pl/ 

     W niedzielę, w tej intencji będę wołał przez 1.5 godziny do Boga Ojca...współcierpiąc z Panem Jezusem, a tego nie można przekazać żadnym językiem. 

                                                                                                            APeeL

 

 

 

 

     Na wieczornej Mszy Św. demon zalewał mnie dobrymi rozmyślaniami. Z tego powodu dotarły tylko słowa z Ps 149 "Tyś nas uczynił kapłanami Boga" (właśnie miałem to w intencji z 1991 r.), zawołanie (Ps 95/94): "Nie zatwardzajcie serc waszych, ale słuchacie głosu Pańskiego" oraz płacz Zbawiciela nad Jerozolimą (Ew Łk 19, 41-44) po której nie zostanie kamień na kamieniu.

    Ludzie, a nawet wierni nie wierzą w prowadzenie przez Boga Ojca z Jego Opatrznością, nie widzą obdarowania i nagradzania za posłuszeństwo. Nagrodę rozumiemy jako powodzenie finansowe, a w moim wypadku jest to chęć do opracowywania zaległych zapisów, ich układanie, a nawet wymiana opon...tuż przed mrozem.

    To zarazem jest pomoc w odczytach intencji modlitewnych...tak jak wyżej wymienionej i to tuż przed wyjściem na modlitwę podczas meczu oldbojów w piłkę nożną...

    Później posłuchałem natchnienia, aby  dać tylko jeden przykład dyskutanta - na blogu prof. Jana Hartmana po jego wpisie - z dnia 14 listopada 2022 "Dekalog uczciwego wierzącego" https://hartman.blog.polityka.pl/

 

                                                Kusiciel.jpg

 

     Tam Cagan bezkarnie daje komentarze szkalujące naszą wiarę...

15 listopada 2022 11:43

    Trójca Święta to czysto pogańska, politeistyczna idea. Tak więc Allach jest z definicji Bogiem potężniejszym niż Jahwe, gdyż dla katolików rzymskich ‎‎(generalnie dla chrześcijan) Jahwe to tylko 1/3 Boga, a Allach jest całym i jedynym Bogiem.‎

15 listopada 2022 12:36

    Jako iż nie wierzę w żadne bliskowschodnie religie, to nie mam problemu z Jeszu („Chrystusem” dla chrześcijan), gdyż był to przecież „tylko” mocno nieortodoksyjny rabin z głową do interesów – z małej stajenki w Palestynie (...)".

15 listopada 2022 18:13

   "(...) cała teologia jest infantylna, gdyż trzeba mieć umysł dziecka, aby zaakceptować jej ‎twierdzenia. Poza tym, to Bóg istnieje tylko w sensie metafizycznym a nie realnym, a w historii ‎objawiało się ludziom „mnóstwo za bardzo” różnych bogów, bogiń, bożków etc.‎
(...) Proponowane ‎rozwiązania niektórych problemów w modelu Wielkiego Wybuchu ujawniły zaś tylko kolejne ‎nowe problemy.

15 listopada 2022 18:42

    Stąd też ten komercyjny sukces ‎chrześcijaństwa, pobity obecnie tylko przez Islam – religię także wymyśloną na bazie judaizmu ‎w wersji „jezusowej”, ale wyraźnie mizoginistyczną i co gorsza antyalkoholową, a więc nie do ‎przyjęcia nad Wisłą.‎

16 listopada 2022 7:43

    "(...) Żydom było wiadomo, że Prawo zmierzało ku Mesjaszowi, który miał zaprowadzić ‎nowy ład w dziejach religijnych świata”. Ale przecież Jeszu z Nazaretu był fałszywym ‎mesjaszem, co ci powie każdy rabin i każdy cadyk. Chyba, że jesteś anty-semitą…‎

16 listopada 2022 8:29

    "(...) nauka o Trójcy od stuleci wprowadza zamęt w umysłach ludzi (...) a Bóg takowy, jako to dawno temu stwierdził Lem, na ‎pewno nie interweniuje w nasze codzienne ludzkie sprawy (...) „minimalna” ‎wiara wciąż wyklucza możliwość istnienia po śmierci, zbawienia czy religijnego sensu życia ‎człowieka (...)".

16 listopada 2022 9:34

   "Chrześcijaństwo NIE jest religią rozumną, gdyż każda wiara ze swej definicji wyklucza rozum, a ‎tylko pragmatyczną, czyli ze sprowadza się ono do dojenia mas baranów (wł. owieczek) przez ‎garstkę sprytnych a pozbawionych moralności „pasterzy”. Oto cała tajemnica wiary"…‎

    Tam odpowiedziałem (jako dr. Bylejaki) na komentarz Zdzislaw73 skierowany do mnie...

"Twoje rozważanie o „róbta, co chceta” porusza także Pan Profesor oceniając słowa z „Modlitwy Pańskiej” (Ojcze nasz): „bądź Wola Twoja”, że jest to …

     „(…) osobliwy nihilizm, sprowadzający obowiązki moralne do jednego – posłuszeństwa woli Prawodawcy, tak jak gdyby nic nie było dobre samo z siebie, lecz przez to, że jest nakazane przez bóstwo bądź przez bóstwo uznane za dobro”.

    Nasza wolna wola jest jedynym darem Boga Ojca (oprócz czasu). Powiedzenie „róbta, co chceta” jest wynikiem jej nadużywania. Z drugiej strony problem wyjaśnia dziecko, które prowadzi ojciec ziemski i tak jest z nami…mamy oddać wolę własną i dać się prowadzić przez Boga. „Robisz krok przyjdź najpierw do Mnie”.

    Dyskusja nic nie da, bo musisz kilka razy poprosić Boga w swoich problemach (w codzienności, a nie podczas umierania). Dowiesz się, że Bóg Istnieje i bardzo czeka na przybycie z pomocą. Proste, nic nie kosztuje, zapisz swój plan, a zobaczysz co się stanie.

    Nie wolno próbować Boga. Kiedyś poprosiłem o wygraną w To-To. W odpowiedzi na chórze kościelnym wzrok zatrzymała puszka z napisem „Ofiara”.

    Wolność nasza nie ma nic wspólnego z Wolnością Bożą, ale jest to problem, ponieważ większość neguje istnienie Boga Stwórcy Wszechrzeczy. Ktoś, kto przekazuje fakty świadczące o Istnieniu Trójcy Świętej jest traktowany jako chory.

    Zdrowi się ci, którzy wierzą, że powstaliśmy na dnie oceanu z jednej komórki („komórkarze” język profesora) oraz jeszcze niedawno byli to wyznawcy pochodzenia od małpy („małpiarze język profesora), teraz są to ofiary Wielkiego Wybuchu, który stworzył ten świat.

    Dajesz mi radę, abym „unikał pokusy odwoływania się do inwektyw, pomówień i okazywania wyższości wobec drugiego człowieka. Myślę, że jest to także oczekiwanie Boga którego Pan wyznaje”.

    Zapewne dzisiaj będzie to blogowe „ubliżanie” ateistom wierzącym w powstanie na dnie oceanu. Nie dziwi Cię, co pisze Pan Profesor i Cagan? Naprawdę?

                                                                                                                 APeeL