Ludzie proszą Boga w swoich sprawach, rzadziej innych, a sprawy ludzkości są im obce. Najczęściej po ich spełnieniu przez Stwórcę Wszechrzeczy stwierdzają, że „wszystko się udało” zapominając o podziękowaniu.
W moich kontaktach od czasu nawrócenia (około „Okrągłego Stołu”) nie spotkałem nikogo, który byłby zainteresowany swoją duszą. Brak jest lekarzy, którzy leczyli, leczą i będą leczyć...nie tylko psyche (umysł) i soma (ciała fizyczne), nie wiedząc, że jest jeszcze anima (dusza) która ma wrócić po śmierci do Prawdziwej Ojczyzny.
Przykre jest to, że szczególnie koledzy psychiatrzy nie mają zielonego pojęcia o życiu duchowym człowieka. Jak można leczyć tylko „proch z prochu”. Ktoś zapyta o operację: do czego jest potrzebna wiara? Chirurg powinien zawierzyć siebie i taki zabieg Bogu Ojcu, nawet nie wspominam o pacjencie. Przecież każdy zna powiedzenie: „operacja się udała, ale pacjent zmarł”.
Z żoną przez wiele lat pościliśmy i to ściśle w środy i piątki, nie tak jak zaleca nasza wiara: w Wielki Piątek można jeść trzy razy, jeden raz do syta. To Szatan podsunął jakiemuś przybocznemu papieża. Człowiek, który nie jest zawołany i wybrany nie pojmie boju, który toczy się nad nami. Sam ubiór nic nie znaczy o czym świadczą wyczyny kardynała Grzegorza Rysia, który zastąpił arcybiskupa Marka .Jędraszewskiego...nie podobał się, bo celnie określił czerwonych i kolorowych zarazą.
Dzisiaj mamy z żoną wyprawę do lekarza. Jest oczywiste, że ona przekazała wszystko Panu Jezusowi, a ja zawsze proszę o prowadzenie. Wówczas Szatan zrywa się do działania: „ja wam pokażę”, klnie przy tym jak szewc i napada ze zdwojoną mocą! 
Wcześniej sprawił kłopoty z Domeną na której jest moja strona internetowa, a dodatkowo ktoś na poczcie udawał tę firmę. Mam wszystkie opłaty, a tu informacja, że mam wszystko uregulować do 7 czerwca. To nic, ale stwarza zamieszanie, rozproszenie i stratę czasu. Po prośbie do św. Józefa sprawa wyjaśniła się.
Wracając do eskapady prowadzenie Boże sprawiło, że wszystko układało się, a dla mnie zawsze znakiem jest wyjazd lub wyjście w danej sprawie wg ustalonego czasu. To sprawdzony znak prowadzenia przez Boga Ojca.
Nawet podjechaliśmy pod bank, gdzie przez chwilkę rozmawiałem z kasjerką w wieku średnim. W jednym błysku widziałem otwarte serce, słuchała tego co mówiłem „w biegu”, nawet poprosiła ponownie o podanie nazwy mojej strony. Potwierdziła, że nasze spotkanie nie jest przypadkowe. Chyba poszukiwała Autostrady Słońca prowadzącej do Nieba! Nie ma dla mnie większej radości od takich spotkań.
Podczas odjazdu przydałaby się porada jak dojechać do przychodni. Właśnie z budynku naprzeciwko wyszedł pan i powiedział: ”trzy razy w prawo i dwa razy w lewo”. Ktoś powie udało się, a ja widzę prowadzenie, bo żona zalecała zawrócenie. W przychodni lekarz wprost czekał na nią, wszystko trwał kwadrans, nie chciał zapłaty, bo pracował ze mną. Sprawny powrót i drugi bank, aby uregulować sprawy na czas śmierci.
Dopiero teraz oberwała się chmura, nawet trudno było przejść do samochodu, a pod garażem pierwszy raz w życiu zostawiłem kluczyk w zgaszonym samochodzie (przed wjazdem do garażu). Wówczas rozlega się „krzyk” sygnału ostrzegawczego, który trwał aż do otworzenia garażu…wówczas masz zablokowany samochód pod jakimś odległym centrum handlowym, bo nie otworzysz drzwi samochodu (samochód zablokowany).
Ja w tym czasie dziękowałem Bogu Ojcu za wszystko i za każdą chwilkę mojego życia, a dzisiaj szczególnie za przekazanie nam Ducha Świętego, który pomaga mi w prowadzeniu dziennika duchowego! Poprosiłem o prowadzenie do końca życia, a serce chciało mi pęknąć. Bądź pozdrowiony Tato, wiem, że Jesteś przy mnie i mam nie bać się niczego”.
Nie udało się Szatanowi zaburzyć pomocy Boga Ojca, nawet drzemka - przed nabożeństwem do Serca Pana Jezusa i Mszą św. - nie została zaburzona. Natomiast Bestia napadła na mnie w kościele, zalała mnie rozmyślaniami o kłopotach dotyczących strony internetowej, a dodatkowo przez cały czas darło się dziecko. Nie wiedziałem, że maluszki przybyły z rodzicami po uzyskaniu błogosławieństwa od kapłanów…
Czytani przeszły obok mnie, ale z psalmu (91) zwróciły uwagę słowa zapamiętałem tylko słowa Boga do tego, który oddają się Jego opiece”...„Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie, osłonię go, bo poznał Moje Imię. Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham”…
Proszę cię nie rób nic po swojemu, na siłę i nie wdawaj się w głupie potyczki, bo po śmierci stwierdzisz, że wszystko na tym świecie to „marność nad marnościami’. Piszę to, a z radia płynie piosenka: „Bez Ciebie martwi mnie byle co. Bez Ciebie nie będzie mi szło”! Taka jest prawda...
APeeL