Jakże ważne jest poddanie się prowadzeniu przez Boga Ojca, ale natchnienia mogą być przekazywane przez Anioła Stróża, bo struktura Królestwa Bożego jest pokazana na naszych urzędach.

    Piszesz do ministerstwa, a sprawą kieruje jakiś pracownik, przecież premier nie będzie zajmował się konfliktem Kargula z Pawlakiem o granicę działki, ale inny wymiar ma starcie polityków, nie wspominając o władcach tego świata.

   W takim prowadzeniu powstają całe ciągi, bo rano edytowałem wczorajszy zapis i niewyspany, ale pełen radości pojechałem na Mszę św. o 7.00!

   Od Ołtarza św. popłynie informacja (1 Mich 6, 1-13) o królu Antiochu, który miał wytępić naród wybrany. Skuszony dobrami w Persji napadł na miasto Elimas słynące ze złota i bogatej świątyni, ale stracił armię i umarł w rozpaczy. Psalmista wskazał (Ps 9), że; „Poganie wpadli do dołu, który sami wykopali, w sidle przez nich ukrytym noga ich uwięzła.

    Natomiast w Ew (Łk 20, 27-40) saduceusze negujący życie nadprzyrodzone pytali prowokacyjnie Pana Jezusa o niewiastę, która miała siedmiu mężów (braci); z którym będzie po zmartwychwstaniu. Jest zrozumiałe, że w Królestwie Bożym nie ma płci, seksu i małżeństw. Jezus wskazał dodatkowo, że „nasz Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych”. Nie przyjmuj tego w naszym zrozumieniu, bo 'żywi' oznaczają dusze... 

   Podczas Eucharystii siostra śpiewała o Matce Bożej, która jest ucieczką dla grzesznych. „Patrzyła” s. Faustynka, a Ciało Pana Jezusa zwinęło się w węzełek (czeka mnie praca na Poletku Pana Boga). Tak faktycznie będzie. W ręku znajdzie się zapis świadectwa z 13.11.1993 r. (poniżej), gdzie będzie „Gazeta” (6-7 listopada 1993) z art.; „Kurdowie na uwięzi”...

   Moje serce zaleje ból, bo ten naród jest gnębiony przez różne kraje, przeganiany z miejsca na miejsce oraz wyniszczany na różne sposoby. Wyszedłem na modlitwę, a w tym czasie przepływały narody zniewalane przez „władców” tego świata. Przez godzinę współcierpiałem z Panem Jezusem podczas odmawiania mojej modlitwy za gnębicieli  całych narodów i dusze takich...

   Może poprzez moje wołanie Bóg odmieni serce m.in. W. W. Putina napadającego na słabszych (Czeczenia, Gruzja i Ukraina), dla którego bożkiem jest J. W. Stalin, Ojciec Narodów z grobem pełnym świeżych kwiatów pod murami Kremla...

                                                                                                                    APeeL

 

13.11.1993(s) ZA UCIŚNIONYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ DROGI DO BOGA

   Po wstaniu byłem „połamany” i pomyślałem o porażonych, którzy nie mogą zmienić pozycji, czekają na pomoc, a często jest to złorzecząca salowa! Przez chwilkę zastanawiałem się nad koszmarami nocnymi i jak temu zapobiec...

- Dlaczego nie prosiłeś o Moje błogosławieństwo przed snem?

    W mojej słabości musiałem zmierzyć się z Przeciwnikiem Boga, który w poście w intencji pokoju na świecie (środy i piątki) kusi jedzeniem, a później psuje śniadanie! Właśnie syn prosi o podwiezienie do autobusu...nie można też umyć zębów, bo córka blokuje łazienkę. Wiadomo, że efektem takiego ataku jest rozdrażnienie, a nawet złość...

   W szukaniu pomocy padłem na kolana, przeżegnałem się wodą święconą, odmówiłem „Anioł Pański” oraz egzorcyzm do św. Michała Archanioła...poprosiłem też Boga o błogosławieństwo! Wzrok zatrzymały białe fiołki, a to oznaczało zaproszenie na Mszę św. o 7.30! Ze łzami w oczach pocałowałem ręce żony...

    Siostra pięknie śpiewała, a ja zapadłem się w ławkę, gdzie odczułem serce o. M. M. Kolbego. Nie wyjaśnię tego żadnym językiem. W tym czasie w oddali wzrok zatrzymała Stacja "Pan Jezus skazany na śmierć”, a łzy zalały oczy.

    Na ten moment psalmista wołał ode mnie (Ps 105); „Wspomnij na cuda, które Pan Bóg zdziałał...grajcie Mu, rozsławiajcie i szczyćcie się Jego Świętym Imieniem”. Wszystko jest łaską...nawet to, że za mną pięknie śpiewa jakaś pani.

    Popłyną też słowa Pana Jezusa o wytrwałym wołaniu w modlitwach (Łk 18,1-8), bo Bóg weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego. Mnie chodziło o nawrócenie i uzdrowienie córki.

   Właśnie padnie wołanie o modlitwę; "za uciśnionych”, a ja ofiarowuję w intencji takich; ten dzień, Mszę św. z Eucharystią, aby zrozumieli, że w cierpieniach i ucisku krzyż Pana Jezusa daje moc...

   Pozostałem w kościele i odmówię różaniec Pana Jezusa: „Zmartwychwstanie i zwycięstwo nad szatanem". To wyjaśniło poranny atak Przeciwnika Boga. W przychodni zostałem uśpiony, bo było tylko dwóch pacjentów. Po czasie nastąpił ponowny atak; stało się gorąco, nie mogłem złapać muzyki, zrobić i wypić kawy, męczyły telefony, sprawy i nawał chorych. To było słuszne, bo straciłem pokój otrzymany w Eucharystii.

   Nie zdziwiła zgłoszona wizyta (przyjmujemy rano), a nawet przybycie na zakończenie matki z dwójką chorych dzieci, bo nie było już pediatry. Na jej szyi wisiał piękny krzyżyk. Po ich wyjściu popłakałem się dziękując Matce Bożej za ten ucisk. Cóż oznacza moje cierpienie wobec o. Kolbego idącego na śmierć. Ilu jest takich na świecie?

    Napłynęło odczucie, że jestem przyjęty jako "ochotnik" do męczeńskiej śmierci. Ta myśl i to pragnienie dojrzewa we mnie i wiem, że będzie rosło, bo to dopiero iskra. Nie zrozumie tego normalny człowiek. Ja naprawdę wiem, że tak się stanie, ale nie wiem kiedy i jak. Pan wówczas da znak i pomoże w wytrwaniu. Na ten moment Matka mówi do mnie że; „Będziesz żył tylko dla Chrystusa”.*

    Szybko płynie czas; modlitwy, sen, piękny film o Patagonii, pokój, zapach pieczonego ciasta, przeganianie z komnaty do komnaty z pisaniem (nie mam własnego pokoju). Na tę chwilkę Pan Jezus podniósł mnie na duchu; "Błogosławię każdy krok, który robisz, przeto posuwaj się naprzód, postępuj ze Mną - do przodu, idź naprzód”!*

    Po wyjściu z domu podczas odmawiania mojej modlitwy serce zalał smutek; „Jezu! Miłości moja bądź uwielbiony i miej miłosierdzie nad uciśnionymi, którzy nie znają drogi do Boga Ojca”.

    Wokół rozświetlone bloki, a nade mną gwiazdy. Popłakałem się, łzy płynęły na ziemię, bo większość ludzi odrzuca otworzone Królestwo Boże. W intencji tego dnia podjechałem pod „mój” krzyż Pana Jezusa, gdzie zapaliłem dwie lampki. Jakże chciałbym, aby był rozświetlany automatycznie o zmierzchu...

                                                                                                                              APeeL

* „Prawdziwe życie w Bogu”

 

 

 

 

    W mojej łasce istnieje nieodparte pragnienie głoszenia Chwały Boga naszego z próbami wyrywania dusz z łapsk Szatana. Przy tym mam dar łączenia wydarzeń obecnych z głoszeniem Słowa Bożego i reklamowaniem mojej strony. Sam zobacz;

1.  Nie znałem intencji modlitewnej, ale w odległym Urzędzie Skarbowym zweryfikowałem sprawę opłat związanych z współudziałem w spadku. Od miłej pani dowiedziałem się, że wszystko jest w porządku. Powiedziałem jej, że pomodlę się za nią, wskazałem na moją łaskę, zaleciłem, aby prosiła w różnych sprawach swojego Anioła Stróża lub św. Józefa, a nawet Boga Samego, bo w ten sposób sprawi wielką radość Stwórcy. Wskazałem, że wszystko jest prawdziwe w naszej wierze...

2. W drodze powrotnej wszedłem do pustego zakładu fryzjerskiego z miłą panią, której przekazałem w skrócie nasze powstanie (w stosunku do bajek o wielkim wybuchu i ewolucji), wcielanie duszy, która pragnie powrotu do Królestwa Bożego i nic jej tutaj nie zadowoli. Śmierć uwalnia nasze prawdziwe ciało, które przechodzi do rzeczywistości nadprzyrodzonej (Nieba, Czyśćca lub Piekła). To trwało bardzo długo. Na zakończenie zaleciłem, aby wymodliła sobie męża (trzeba dać także na Mszę św.). Poprosiłem, aby nie traktowała naszego spotkania jako przypadkowego…

3.  W naszej przychodni, gdzie czekałem na recepty wskazałem czekającym do lekarza na jej piękno (odnowiona) i żartowałem, że przyciąga samo posiedzenie tutaj. Jednej z pacjentek wskazałem, że „najważniejsze jest zdrowie”, ale duchowe, później psychiczne (powiązane), a na końcu fizyczne, które rozpadnie się i nie przyda się na nic!

   W starości słabnie pamięć, pojawia się zaćma i głuchota, kamice, stłuszczenie wątroby, niewydolność nerek, cukrzyca i skleroza z „wysychaniem mózgu” wg jednej z chorych, zwyrodnienia układu ruchu lub osteoporoza ze złamaniami biodra...nie wspominając o wypadkach i ciężkich chorobach (w tym nowotworowych).

4. Przed rejestracją spotkałem kolegę-lekarza emeryta, który na przywitanie zaczął nudzić o okropnym PiS-ie (jest z PSL-u) i wspomnial o znajomym kapłanie, który podczas kolędy miał zalecone uważanie na niego. W błyskawicznych uderzeniach wskazałem mu, że zatrzymał się w rozwoju, bo jest bliski odejścia, a jesteśmy po śmierci. Trochę zaskoczony zaniemówił i wskazał, że "jestem dobry”, a ja zaleciłem mu moją stronę.

5.  Przy wyjściu mojej byłej pacjentce życzyłem, aby żyła aż do śmierci, a ona śmiejąc się życzyła mi tego samego. Natychmiast wskazałem na duszę, brak śmierci, bo jako katoliczka nie wiedziała, że natychmiast jesteśmy, co jest pokazywane w wydarzeniach „życia po życiu”…

6.  Wszystkiego dopełnił mój poniży komentarz na blogu Jana Hartmana (Polityka.pl)...

22 listopada o godz. 1:14

   @Optymatyk 21 listopada o godz. 21:11 zacytował moje słowa do Pana Profesora, że „wiara jest łaską”. Nie wolno dyskutować z opętanymi intelektualnie (poczytaj o tym) oraz chodzącymi do „zerówki” (w sensie duchowym), ale czynię to dla dobra wspólnego, bo na tym forum mamy więcej takich „pałkowników”.

   W upapranych błotem walonkach (mówiąc delikatnie) wchodzisz na teren nadprzyrodzony i mądrzysz się rzucając cytaty.

    „Bez łaski, sami sobie poradzimy”. To jest zrozumiałe, bo od Boga mamy dwa dary; wolną wolę i czas. Naszym zadaniem jest odczytywanie Woli Boga Ojca („bądź wola Twoja” z modlitwy „Ojcze nasz”), ale możemy postępować wg zasady „róbta, co chceta”…zapłata nadejdzie w postaci „mata, co chceta”! Drugi dar (czas) jest ulotny, bo nie wiadomo czy spotkamy się jeszcze na tym forum.

Wiara czyni człowieka głupim” S. Staszic „Ród Ludzki” s. 273 Czyli jest darem dla głupich /../ czyni człowieka GŁUPIM! To samo z a o c z n i e stwierdzili koledzy z mojej Izby Lekarskiej w W-wie przy ul. Puławskiej 18. Ponieważ nie wolno w ten sposób rozpoznawać chorób, a szczególnie psychicznych (Ustawa o ochr. zdrowia psych.)…za b. posłem Niesiołowskim powinni założyć sobie samorząd lekarski, ale w więzieniu.

   Dodam, że chorobę mam od 1989 roku, co opisuję na mojej stronie int. W tym czasie pracowałem za trzech (niewolnik); jako lekarz pierwszego i ostatniego kontaktu, zrywany do pogotowia poza dyżurami (w braku lekarza) oraz do oddziału wewnętrznego (jeden budynek)…

     „A religia jest narzędziem systemu do kontroli ludzi za pomocą wiary, czyli głupoty.” Nie wiem o jakiej kontroli piszesz, bo największa jest w religii zwanej ateizmem; zabierają tam wolną wolę jak w islamie…

    „I tak najwięcej na świecie jest wierzących, czyli ogłupionych.” Nie wiem o jakich religiach piszesz, bo ja wierzę w Boga Objawionego (Jahwe – „Ja Jestem”), a nie wymyślonego.

   „Prowadzi ślepiec kulawego i tak wpadną do dołu wspólnego.” Te słowa dotyczą niewierzących. Wielu jest zapatrzonych w ślepców duchowych, nauczycieli z diabelskiej łaski. Ty uczepiłeś się S. Staszica. Przecież masz bliżej do tow. Joanny Senyszyn czy Jerzego Urbana…

    „Bez religii nigdy by rodzaj ludzki nie był w niewoli.” s.343 „Ród ludzki” S. Staszic. Niewolniku z darem głupoty…nie idźcie tą drogą i ty Teisto!

   Tak, masz rację; ja jestem niewolnikiem Boga Ojca z łaską odczytywania Jego Woli. To jest pokazane na małych i posłusznych dzieciach. Stanie się głupim to ujrzenie Mądrości Boga naszego. Nie zamieniłbym się z Tobą – w sensie mądrości – nawet za bycie królem tego świata…

    Ten dzień ofiarowałem za spotkanych, a Pan Jezus przegonił ze świątyni w Jerozolimie sprzedających w niej (Łk 19, 45-48)…

                                                                                                                           APeeL

 

14.11.1993(n) ZA UTALENTOWANYCH, KTÓRZY ODRZUCAJĄ BOGA

   Tuż po północy trwałem na modlitwie, a po spokojnej nocy przeżegnałem się byle jak...skuszony ciepłym ciałem żony. W ratunku napłynął obraz Matki Bożej Niepokalaniej oraz Eucharystia, a dodatkowo żona uciekła!

    Zrobiło mi się głupio z powodu mojej "dzikości”, a dodatkowo wzrok zatrzymał Pan Jezus z Całunu oraz figurka Zbawiciela w koronie cierniowej...aż ze wstydu odwracałem głowę. Dodatkowo Pan powie do mnie; "Prowadziłem cię, przemieniłem cię, a teraz powinieneś iść za Mną do przodu”...*

    Nakarmiłem wielkie stado gołębi, a to oznacza czekający mnie pokój i tak będzie, bo wspólnie spożyjemy śniadanie, a kojący sen da odpocznienie. Po czasie napłynie poczucie powagi Bożej wobec mojej odpowiedzialności.

    W damskim piśmie („Zwierciadło”) dadzą sondę z mężami sławnych pań i słowami o „rozrzutności Boga Ojca”...szafowaniu darami (talentami)! Zarazem była wzmianka o koleżance po fachu - prof. Zofii Kuratowskiej, która jako lekarka stała się zwolenniczką prawnego zabijania dzieci nienarodzonych.

    Pan Jezus dodał jeszcze, że; „Błogosławię tych, którzy poświęcają Mi wolny czas”, a tak jest w tej chwilce, ponieważ mam tylko jedno pragnienie; modlić się! Dzisiaj jest słoneczna pogoda i bardzo pasowało odmawianie cz. radosnej i chwalebnej różańca.

   Żadnym językiem nie wypowiesz radości z czekającego mnie spotkania z Panem Jezusem. W tym czasie przechodziłem obok obdarowanych domów, gdzie odrzucają Boga Ojca (znam tych ludzi). Msza św. zaczęła się śpiewem chóru, a moje serce zalało poczucie bezmiaru otrzymywanych od Boga łask!

    W czytaniach popłynie ostrzeżeniu o Dniu Pańskim (1 Tes 5,1-6), który „przyjdzie jak złodziej w nocy /../ jak bóle na brzemienną. /../ Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi." To ostatnie zalecenie jest dla mnie najtrudniejsze. Natomiast Pan Jezus przekazał przypowieść o  t a l e n t a c h, a kapłan w kazaniu poszedł w kierunku dorabiania się aż chciało się krzyknąć!

    Przed Eucharystią padłem na kolana...nic nie obchodzą mnie znajomi, pacjenci i lud, klękam z serca przed Zbawicielem i żegnam się (kiedyś kolega lekarz określi to „aktorstwem”). Towarzyszom nie mieści się w głowie, że człowiek wykształcony i to lekarz tak się zachowuje. Co innego po kursach, dla zmylenia przeciwnika...o co mu chodzi? Przecież każdy wie jakim był!

    Po wstaniu wzrok zatrzymał fresk z poborcą podatków. Tak zostanie rozliczony każdy utalentowany; z miłością, ale sprawiedliwie...czyli okrutnie! Lud szybko wyszedł, a chór dalej śpiewał dalej; „Tobie sława...chwała, tryumf i cześć”...aż echo niosło się po pustym kościele!

    Podczas powrotu moje serce zalewał ból Boga Ojca, którego odrzucają obdarowane dzieci. Jak masz takie to wszystko rozumiesz! Ja tak obdarowałem córkę i mam tylko jedno pragnienie, aby wróciła do Ojca Prawdziwego. Jako lekarz wielokrotnie stykałem się z rodzicami, którzy przekazali swoje gospodarstwa...jeden spał w stodole. Jakże w takim bólu koi moja modlitwa...

   W relacjach filmowych pokażą żyjących na pustyni, którzy częstują obcych najwyższym skarbem – wodą! Inni mają tylko narzędzia, sól, używaną odzież i proszą swojego boga o to, co jest im potrzebne do przetrwania! Jeszcze Szerpowie, którzy w Himalajach, którzy przenoszą ciężary po wiszących mostkach i krętych ścieżkach.

    Jakże szkoli mnie Pan, przecież ci prości i biedni ludzie żyją w wielkiej łączności ze swoimi bogami, a obdarowani odrzucają Ojca Prawdziwego! Wrócił początek mojego życia z czytaniem przy lampie naftowej...ilu wówczas chwaliło Pana Boga!  Ból zalewał serce, a właśnie wypadło odmawianie drogi krzyżowej. Popłakałem się i ukrywałem to przed rodziną.

   Niespodziewanie zaatakował mnie syn; "co chcesz pokazać...że się modlisz, możesz iść do innego pokoju!" Nie odezwałem się, ponieważ to było od Szatana. Na dodatek leciał kabaret Olgi Lipińskiej (ur. 6 kwietnia 1939 r.) wyśmiewający naszą wiarę! Jeszcze film uderzający w Kościół Pana Jezusa...wojny krzyżowe, Inkwizycja, obdarowani stanowiskami w hierarchii walczą między sobą.

   W wielkiej ciszy, a nawet pokoju Bożym pojawiła się tęsknota za Panem Jezusem w której zawołałem z głębi serca; "jakże dobry jest Pan, pełen wyrozumiałości. Jezu mój!...obdarzasz mnie każdego dnia! Tylko z Tobą jest mi dobrze...

    Podziękowałem Bogu Ojcu za ten dzień i poprosiłem o błogosławieństwo w czasie snu...

                                                                                                                                       APeeL

* „Prawdziwe życie w Bogu”

 

 

 

     

    Na Mszy św.  wieczornej od Ołtarza św. popłynie dalsza relacja o prześladowaniu narodu wybranego przez króla Antiocha (1 Mch2, 15-29). Właśnie jego wysłannicy przybyli do miasta Modlin, aby przekupić - władzą i złotem znanego i sławnego zwierzchnika Matatiasza - pod warunkiem porzucenia Przymierza z Bogiem i składania ofiar na ołtarzu dla bożków. 

   To wszystko jest aktualne także dzisiaj, bo podobny do tamtej struktury był bezbożny ZSRR, a teraz jest to UE z flagą, którą posłanka Pawłowicz określiła szmatą. Nadal przekupuje się lisów i dworaków, którzy muszą chwalić wszystko, co jest bezbożne („tęczową zarazę” z Paradami Grzeszności) oraz klaskanie głupcowi duchowemu i bluźniercy Leszkowi Jażdżewskiemu zalecającemu modernizm wiary katolickiej.

    Prorok poddany próbie krzyczał; <<Niech nas Bóg broni od przekroczenia Prawa i jego nakazów! Słów króla nie będziemy słuchali i od kultu naszego nie odstąpimy ani w prawo, ani w lewo>>.

    Natomiast w Ew (Łk 19, 41-44) Pan Jezus zapłakał nad Jerozolimą, bo z otoczonej wrogami zostanie po niej kamień na kamieniu. To staje się na naszych oczach. Zbroją się i wciąż czekają na nadejście wymyślonego zbawiciela. 

 

    Nie wiedziałem dlaczego wzrok przykuwał obraz s. Faustyny oraz wizerunek Ducha Świętego, a Eucharystia odwróciła się, ułożyła w laurkę (dawałem dzisiaj świadectwa wiary), a później utrzymywała się w ustach (tak jak lubię)...

    Wracałem samochodem w wielkim zimnie i wichurze, a na klatce schodowej zostałem zaskoczony otwartymi na oścież skrzynkami z rurami gazowymi oraz skrzynką z licznikiem elektrycznym i skrzynką z bezpiecznikami.  

       Grzebali tam robotnicy wykonujący prace w sąsiedniej klatce, ale dlaczego wszystko tak zostawili. Może któryś był pijany. Żona i sąsiadka bały się wyjść, a ja zauważyłem brak jakiejkolwiek ochrony bloku przed terrorystami.

   Robisz remont, nigdzie nie zgłaszasz, obcy człowiek przychodzi i otwiera wszystko bez żadnych uprawnień. Chciałem dzwonić na policję, ale to nic nie da, bo ochrona społeczności wymaga działań systemowych. W ręku znalazły się moje rysunki kranów zamykających wodę, gaz i nasze korki elektryczne. 

    W tym czasie w telewizji Trwam trwała rozmowa o zagrożonych wspólnotach chrześcijańskich w różnych krajach. Bezkarnie morduje się wyznawców Boga Objawionego, a świat nie poradzi sobie z nawałnicą islamską...młodych terrorystów bez dowodów wpuszcza się do UE, żaden z nich nie splami się pracą dla pogan.

    W tym czasie wszedłem na blog Jana Hartmana, gdzie w dzisiejszym poście „Zandberg, Jaśkowiak – wow!” chwalił swoich czyli lewicę z marzeniem o pokonaniu demokratycznie wybranej władzy. Napisałem tam komentarz (Teista)...

                                                      Panie Profesorze!

     Żyjemy w tym samym kraju i możemy mieć różne poglądy. Pan jest niewierzący i nie ma w tym Pana winy, bo wiara jest łaską. Proponowałem Pana Profesora na stanowisko prezydenta (nie byłoby lepiej, ale śmieszniej), ale woli Pan walczyć z reżymem skumanym z Kościołem niż naprawiać naszą ojczyznę. Dlaczego Pan Profesor zakłada, że Jaśkowiak będzie szkodził?

    Zgadzam się ze stwierdzeniem; „Radosne rozdawanie pieniędzy, których nie ma, to największy grzech lewicowych trybunów ludowych.” Zgadzam się, bo 500+ powinno przyznawać się po podpisie rodziców, że wyrażają zgodę na takie wsparcie, bo ktoś może się obrazić. Niech okaże się czy swoje rączki wyciągnie; Giertych, Kalisz i cała wierchuszka obłowionych. Mowa o tym, aby nie dzielić dzieci jest głupia, bo rozłam jest i to ogromny.

    „Lewica będzie wielka, gdy będzie słuchać mądrych mentorów i ekspertów”. Mamy już takiego o. Roberta Biedronia, która powinien wrócić do wiośniaków (zostawionych „sierot”) i stać się przywódcą formacji, która ma nas wyzwolić od obecnego reżimu.

    Jeżeli to wszystko nie wypali trzeba powołać Radę Ocalenia Narodowego, a Pana Profesora zrobić jej rzecznikiem prasowym, bo marnuje Pan swój talent...

   Wyszedłem, aby odczytać intencję i wołać do Boga w mojej modlitwie. Przepłynęły różne społeczności i wspólnoty...w tym lokalne i mieszkaniowe. Wrócił Izrael otoczony wrogami, Kaszmir i Kurdowie, chrześcijanie na całym świecie. Dołóż do tego różne awarie, a właśnie trwa wichura, zatrute ujęcia wody, skażenie promieniotwórcze, itd. Chwilami serce rozrywał ból, a w oczach kręciły się łzy.

    Podczas powrotu do domu wzrok zatrzymał napis ostrzegawczy; przeciwpożarowy wyłącznik prądu…

                                                                                                                                  APeeL

 

19.08.2002(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MOGĄ SPEŁNIĆ SWOICH PRAGNIEŃ

     W śnie byłem w jakimś kościele i otrzymałem Komunię św. Podjechałem rowerem do naszej świątyni przepraszając Najświętszego Tatę za moją nędzę i prosząc o pomoc oraz błogosławieństwo.

    W czytaniach bogaty młodzieniec był rozdarty w duszy, bo przywiązanie do posiadania ma wielką moc, a bez porzucenia tego nie możesz iść za Panem Jezusem. Pieniądze dają pewność bytu, a wszystko jest tak kruche. Właśnie urwała się felga samochodu i uszkodziła twarz starszego pana.

    W przychodni trwał nawał pacjentów, bałagan, pośpiech. Po latach będę dziwił się jak to wszystko wytrzymałem. Kończę, a na stół wyjąłem z kieszeni różaniec z krzyżykiem i pieniądze. Wybieraj!

    Bóg specjalnie tak uczynił, abyśmy mieli wybór; ten świat kusi i podoba się ciału, ale nic ze świata nie zadowoli duszy, która pragnie świętości i powrotu do Boga Ojca. Przepłynął świat i ludzie, którzy nie mogą spełnić swoich pragnień!

     Na ten moment pasuje opis z książeczki „Eksterioryzacja”, gdzie oderwany od ciała opisuje Niebo i przechodzenie Pana Jezusa po jakby „żywej drodze"...słychać było odgłos głośnej muzyki i uczucie rozpromienienia, nieodpartej, ostatecznej życiowej siły.

    Kiedy przechodził wszystko natychmiast zamierało w bezruchu. Trzy razy byłem w miejscu dla opisania którego nie znajduje się słów. Najważniejsze jest to, że nie jesteś tam sam. Z tobą, obok ciebie, połączeni są inni. Oni są tobą i tak jak ty są w Domu Ojca.

    Ty sam, jako część wszystkiego jesteś jednocześnie mężczyzną i kobietą...w doskonałej równowadze, gdyż jesteś tam, gdzie być powinieneś. Jesteś w Domu Prawdziwym, gdzie masz Ojca, Stwórcę wszystkiego. Byłem tam trzy razy i za każdym razem wracałem niechętnie i smutny. Ktoś pomagał mi wrócić...

    Po każdym powrocie doznawałem intensywnej nostalgii i uczucia samotności przez kilka dni. Czułem się tak jak może czuć się odmieniec w kraju, gdzie nic nie należy do niego.

  Podobne relacje dają ofiary "życia po życiu". Jakże jest to dla mnie jasne! Mnie nie są potrzebne żadne namacalne dowody, bo "nie ci, co widzieli i uwierzyli"... 

                                                                                                                           APeeL

 

 

 

   Wczoraj i dzisiaj w czytaniach z Księgi Machabejskiej popłyną relacje o prześladowaniu narodu wybranego przez króla Antiocha ze świadectwami wiernych Przymierzu z Bogiem;

1. uczonego w Piśmie Eleazara męża w podeszłym wieku, który wybrał „chwalebną śmierć aniżeli godne pogardy życie”...nie chciał spożyć wieprzowiny, a przymuszony wypluł mięso. Nie zgodził się też na udawanie, bo siwe włosy wymagają postępowania doskonałego w wypełnianiu prawodawstwa pochodzącego od Boga.

2. zabijanych z tego powodu siedmiu braci na oczach ich matki, która wspierała ich w wierności Bogu.

   Dziwne, bo tuż przed Mszą św. o 17.00 trafiłem na blog prof. Jana Hartmana Polityka.pl, gdzie 13.11.2019 dał wpis; Dialog z Kościołem oraz PiS tylko w sądzie! Pierwszy raz mój komentarz ukazał się prawie natychmiast,  bo moderacja czyli cenzura trwa nieraz 1-2 dni...

                                                               Panie Profesorze!

    Jestem lekarzem, który za obronę wiary (krzyża, który powalił psychiatra) stracił praw. wyk. zawodu lekarza. Moja łaska to mistyka eucharystyczna. Doznałem wstrząsu i chciało mi się płakać z powodu określenia duchowego Ciała Pana Jezusa; „wafelkiem”. Część widzialna i dotykalna jest chlebem, bo taki jet człowiek; musi widzieć i dotknąć...”wsadzić palec”.

    Po co w dyskusji politycznej przebił Pan Profesor moje serce, a wyżej Boga Samego. Po krótkiej przerwie wyśmiewa Pan dyskusję teologiczną na temat „szczęśliwości diabłów w piekle czy też losów aniołów stróżów po śmierci swego podopiecznego”. Śmierć traktuje Pan Profesor jako zdechnięcie i zakopanie. Świadczy to o wielkiej ignorancji duchowej Pana Profesora...

    Popełnia Pan też błąd utożsamiając PiS z Kościołem („dwie organizacje”). „Nie słyszałem też katolików dyskutujących z muzułmanami na temat boskości Jezusa albo świętości Mahometa.” Cóż dałaby taka dyskusja, gdy; „Nie ma Boga oprócz Jahwe”.

    Następnie szydzi Pan Profesor z Boga w Trójcy Jedynego;

- inny jest mój kontakt z Bogiem Ojcem

- inny z Panem Jezusem

- i całkowicie odmienny z Duchem Świętym.

    Pisząc w stylu Pana Profesora trzeba stwierdzić, że wszedł Pan w walonkach na teren święty. Z uporem robi Pan Profesor z pisowców czyli "chodzących do kościoła" katolikami.

    Dalej było prowokacyjne zapytanie; Czy to faktycznie prawda, że żydowska nastolatka, będąc dziewicą, urodziła Boga? Sam, na początku wiary - jako lekarz - miałem tę wątpliwość, bo dziewica może zajść w ciążę, ale po porodzie traci dziewictwo (u towarzyszy radzieckich zszywają błonę).

   Po modlitwie o pomoc przeczytałem wizję Marii Valtorty; Pan Jezus powstał z Ducha Św. i urodził się w sposób cudowny. Matka Boża wyszła z Dzieciątkiem w jasności i śpiewie chórów anielskich. Niewierzący będzie wszystko negował...tak jak nadejście Apokalipsy, bo jego mózg nie ogarnie tego.

   Wszystko może wyjaśnić dyskusja? Nie wolno takim jak ja dyskutować, ale czynię to dla naszego wspólnego dobra. Przecież Pan Profesor jeszcze może zostać świętym (vide Szaweł).

   „Miejscem na dialog z Kościołem i PiS jest przede wszystkim pokój prokuratora i sala sądowa.” Proszę Pana Profesora, aby nie identyfikować Kościoła Bożego na ziemi z PiS-em, bo ich, mnie i Pana Profesora nie będzie, a Kościoła moce piekielne nie przemogą…

   Z jednej strony jest Pan Profesor zatroskany o dobro wspólne, a z drugiej pisze słowa wstrząsające sercem kochającego naszą ojczyznę…

   Na Mszy św. podczas konsekracji wzdychałem do Pana Jezusa, a Eucharystia ułożyła się w zawiniątko (wskazujące na modlitwę i pracę). Tak się stanie, bo przez godzinę będę wołał do Boga Ojca za broniących wiary świętej z edycją tego zapisu…

                                                                                                                          APeeL

 

24.02.1989(pt) ZA ZNIECHĘCONYCH W SŁABOŚCI...

    Z trudem wstałem, bo wczoraj zbyt dużo wypiłem. W poszukiwaniu siły duchowej trafiłem na zdania;

Psalm 5  "Panie prowadź mnie wg sprawiedliwości swojej...Ty, Panie błogosławisz sprawiedliwego."

Psalm 6  "Zmiłuj się nade mną bom jest słaby...ratuj duszę moją. Zbaw mnie przez łaskę Twoją."

Psalm 7  "Sławić będę Pana wg sprawiedliwości jego i opiewać będę Imię Pana Najwyższego"...

     Szedłem wolno do pracy powtarzając; "Panie Jezu! Zmiłuj się nade mną!"

    Chorej i zniechęconej do życia, która nie wie, gdzie znaleźć pocieszenie po śmierci ojca...wskazuję, że w naszych cierpieniach mamy zwracać się do Boga Ojca i u Niego szukać pomocy. Pocieszenie na ziemi daje Duch Święty (Pocieszyciel), który jest wśród nas od czasu Wniebowstąpienia Pana Jezusa.

   Prawda jest taka, że wśród ludzi, których znam nikt nie wie jak działa Duch Święty, a nawet nie wierzy w Jego istnienie i nie prosi o pomocOdciąga od tego demon, bo utrapienie lub wielkie cierpienie wywołują niechęć do życia z kuszeniem do samobójstwa!

    Innej pacjentce wskazuję, że rodzice (zmarł im syn) są w wielkim utrapieniu i wymagają jej wsparcia. Musi modlić się o pocieszenie dla nich. Teraz pani jest ich ziemskim opiekunem (odwrócenie ról).

   Ilu ludzi wierzy w istnienie Szatana? Czy Ty też jesteś wśród takich? Drgnij tylko w kierunku drogi prowadzącej do Pana Jezusa, a zapoznasz się z działaniem Przeciwnika Boga! 

                                                                                                                       APeeL

 

 

 

     Czekam na naprawę połączenia z internetem, a przez to mam pokazaną dobroć Boga Ojca, który dał nam rozum, aby skasować przeszkody spowodowane odległościami oraz specjalnym pomieszaniem języków. Mnie szczególnie boli brak dawania świadectwa wiary o naszym Tacie, którego wizerunek właśnie z płaczem pocałowałem.

    Prosiłem, aby Bóg był ze mną w tym tygodniu, bo wymagam pomocy w wymianie sprzętu, a ponadto nowego zabezpieczenia strony od 1 grudnia. Nasz Stwórca pokazuje przez te wydarzenia, że powinniśmy szukać połączenia z Nim Samym, a nadajnik i odbiornik mamy w naszym mózgu.

    Na wieczornej Mszy św. w serce wpadną słowa psalmisty (Ps 3); „Pan mój i Bóg mój zawsze mnie wspomaga”. Musisz tego zaznać w swoich kłopotach i ujrzeć otrzymaną pomoc z która trzeba podziękować.

   W oczekiwaniu na przybycie nowego routera z Netii zostałem całkowicie zaskoczony faktem, że strona ruszy dopiero 12 grudnia i nic nie mogę zrobić. Na stronę można wejść posiadając smartfona, który jest mi całkowicie niepotrzebny.

   W kłopotach wzrasta moja operatywność, zacząłem szukać ratunku i po kilku kontaktach trafiłem do sklepu, gdzie posiadali modemy routery (100 zł), które obsługują internet z linii telefonicznej. Wszystko udało się zsynchronizować przy pomocy uczynnego sąsiada prowadzącego zakład napraw radiowo-telewizyjnych. Nawet powiedziałem, że jest świętym w sensie niesienia pomocy.

   Prawie chciało się płakać, bo na jego osobie ujrzałem moje rozrywanie, gdy pracowałem w przychodni. Zrozumiesz uczynność i posługę, gdy znajdziesz się w kłopocie, a ja byłem w rozpaczy, bo żyję tylko dla naszej wiary z dawaniem świadectwa. To jest dziwne dla ludzi normalnych, ale zrozumie mnie mający podobną łaskę.

    To, co dla jednych jest błahe innym sprawia poważny kłopot. Spotkam starszą panię szukającą pomocy, bo w kole wózka, którym dowozi wodę zwierzętom zepsuła się dętka. Teraz królują opony bezdętkowe.

   Z płaczem pojechałem na Mszę św. w intencji tego dnia z natychmiastowym odczytem ostatecznej intencji. Przepływali ludzie uczynni, bezinteresowni, pragnący pomagania. W kościele uwagę przykuł witraż z matką Teresą z Kalkuty (jako symbol takiego życia) oraz z o. Pio (niewolnikiem konfesjonału).

    W Ew. (Łk 19, 1-10) Pan Jezus wprosił się na zatrzymanie się w domu zwierzchnika celników Zacheusza. Ten z wdzięczności powiedział, że; <<Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie>>.

   Poprosiłem Boga o błogosławieństwo dla montera i jego rodziny, a później przez godzinę odmawiałem moją modlitwę. Przez całą noc edytowałem zaległe zapisy, a rano z płaczem podziękowałem za pomoc Panu Bogu oraz trafiłem do wszystkich, którzy pomogli mi w naprawie awarii...

                                                                                                                             APeeL

 

22.02.1989(ś) Drgnięcie serca...

    Po dwóch dniach smutku...w sercu mam radość z werwą do pracy. W drodze modliłem się za moich prześladowców - z prośbą do Pana Jezusa - o jasność dla "wysoko postawionych", aby drgnęło im serce.

   Dzień był ciężki, przyjęcia chorych skończyłem o 16.00. Moje serce i duszę zalał błogostan, który trudno było zrozumieć na początku nawrócenia. Zarazem pojawiła się tęsknota za samotnością i ciszą z modlitwą oraz  zapisaniem tych przeżyć.

    To zostało spełnione, bo na dyżurze w pogotowiu był spokój, a nawet cisza. Zły zepsuł ten stan podsuwając kolację. Wiedział, że później będę zdolny tylko do spania (po matce) i tak się stało.

    Zapamiętaj! Ważniejsze są potrzeby duszy - przed potrzebami ciała! Pan wezwał mnie do Siebie (dawał możliwość "audiencji"), a ja wybrałem przyjemność dla ciała i tak przegrałem...

                                                                                                                        APeeL