Na wczorajszej Mszy św. po Eucharystii padłem na kolana pod obrazem Trójcy Świętej. Dalej trwała bliskość Boga Ojca, którego zaprosiłem do mojej izdebki.

    W Ew. (Łk 15, 1-10) Pan Jezus wskazał na radość pasterza mającego sto owiec, który idzie za zagubioną, a po jej znalezieniu "bierze z radością na ramiona i wraca do domu". Znałem już intencję modlitewną i dzisiaj trafiłem na Mszę św. o 6.30.

    Na portalu Katolik.pl dałem wpis dla pytających jak się nawrócić? Metanoja to przemiana duchowa, której nie możesz dokonać sam z siebie. Napisałem tam;

   <<Żyłem, piłem i czerwony sztandar nosiłem. Nie możesz postanowić, że zaczniesz wierzyć w Boga. Twoje pragnienie wywoła radość w Królestwie Bożym, ale w wypadku, gdy popłynie z serca.

   Jestem lekarzem i Pan zawołał mnie na dyżurze w pogotowiu (1988 r.). Przyjechałem z dalekiego wyjazdu i w pokoju lekarza dyżurnego padłem na kolana żegnając się. Sprawiły to modlitwy żony i pacjentek, które zamawiały Msze św. w różnych Sanktuariach...

   Później zapragnąłem Sakramentu Pojednania (spowiedzi z Eucharystią). Poprosiłem Matkę Bożą o prowadzenie. Nigdzie nie wychodziło...już mam paść na kolana przed kratką konfesjonału (wczasy w Zakopanem), a kapłan wychodzi do odprawiania Mszy św.!

    Działo się tak, bo w prowadzeniu po modlitwie miałem trafić do Sanktuarium MB Pocieszycielki Strapionych w Lewiczynie. Tam jest zawsze wielkie święto w dniu Wniebowzięcia NMP (15 sierpnia w dniu). Uroczystości były na zewnątrz, a ja wszedłem do pustej świątyni, gdzie trafiłem na kapłana w konfesjonale, który miał dodatkowe uprawnienia...

- Jak pan trafił tutaj?

- Z modlitwą do Matki Bożej!

    Tak zaczęło się moje nowe życie z dalszymi upadkami w których Szatan chciał mnie zabić. Wiedział, że dojdę do charyzmatu odczytywania Woli Boga Ojca z mistyką eucharystyczną. Stałem się bardzo groźny...także dla wysłanników ziemskich Bestii, bo głoszę, że; "Wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim" (wpisz tak w wyszukiwarce, a trafisz na www.gazeta.pl Forum. Religia apel 1943)...w drzewku wybierz wpisy od najnowszego, bo na początku specjalnie dali głupiego dyskutanta).

    Od 30 lat uczestniczę w codziennej Mszy św. z Cudem Ostatnim, którym jest Eucharystia. Mam charyzmat odczytywania Woli Boga Ojca, jestem mistykiem świeckim (mistyka eucharystyczna) >>.

   Nagle zostałem zaproszony na ponowną Mszę św. o 17.00, gdzie trafiłem na wstrząsające nabożeństwo na zakończenie oktawy Wszystkich Świętych. Od Ołtarza św. wyszli ministranci z krzyżem i zapalonymi gromnicami, a trzech kapłanów śpiewało Psalm; "W krainie życia będę widział Boga".

   Padła prośba do Boga, aby dał nam dojść do zbawienia, które obiecuje. Pan Jezus przyjął ludzkie ciało i zadał cios Szatanowi! Mamy być przygotowani na Jego ponowne przyjście (Paruzję)...

   Na stoliczku leżała "Biografia Jana Pawła II", którego poprosiłem, aby podziękował Bogu Ojcu za otrzymywane przeze mnie łaski. Już w ramach Mszy św. psalmista zawołał w Ps 98 [97]; "Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie /../ Ujrzały wszystkie krańce ziemi zbawienie Boga naszego /../ cieszcie się, weselcie i grajcie."

   Po zjednaniu z Panem Jezusem usiadłem pod obrazem Trójcy Św. i przepraszałem Boga Ojca...tam też wzrok zatrzymała figura Pana Jezusa z Najświętszym Sercem. Zapaliłem trzy lampki pod "moim" krzyżem.

    Podczas odmawiania modlitwy w tej intencji umierałem z Panem Jezusem w Getsemani, Jego maltretowania z poniżaniem, a później na drodze krzyżowej.

   Zawsze szczególnego bólu doznaję podczas obnażenie Zbawiciela, przybijania Go do krzyża z podniesieniem oraz przy słowach; "Boże, mój Boże czemuś Mnie opuścił". To nie było opuszczenie w naszym zrozumieniu, ale brak poczucia obecności naszego wspólnego Boga Ojca. Wiele stacji i zawołań Pana powtarzałem 10 razy.

   Tak ciałem byłem na meczu oldbojów, aby się rozruszać, a duszą na Golgocie. Nie da się tego przekazać. Spróbuj w smutku przenieść się duchowo - do wybranej stacji - i być z Panem naszego życia i śmierci. Może pod Ukrzyżowanym, gdzie usłyszysz; "oto Matka Twoja, oto syn Twój"... 

                                                                                                                                    APeeL

 

Aktualnie przepisane...

07.10.2005(pt) ZA MAJĄCYCH ŚWIADOMOŚĆ NASZEJ NĘDZY

    Dzisiaj, gdy opracowuję tę intencję (07.11.2019) miałem przykład takiej nędzy. W Citroenie chciałem sprawdzić zużycie paliwa; specjalnie jeździłem od sygnału ostrzegawczego do następnego. Tak dowiedziałem się, że za złotówkę mogę dojechać do kościoła i wrócić. Można powiedzieć, że nie opłaca się chodzić!

   Nie wziąłem pod uwagę, że wskaźnika nie wyłącza dolanie paliwa (trzeba wyłączyć przycisk)...nie wiedział o tym też pracownik stacji benzynowej i wskazywał na uszkodzenie pompy paliwowej. W wielu samochodach nie ma sygnału tylko na ekranie ukazuje się informacja. Dobrze, że sam doszedłem i nie stało się to w Warszawie, bo tam samo wjechaniem na kanał kosztuje 50 zł!

   To przykład naszego współdziałania z techniką. Złe zaprogramowanie Boeinga 737 Max powodowało przeciągnięcia (nagłe spadki mocy) i dwa samoloty spadły z pasażerami. Runął też samolot w którym przy czyszczeniu zatkano wloty powietrza (wskaźniki wówczas źle pokazują wysokość lotu).

   Piszę to, a w telewizji płynie ostrzeżenie o zeskanowaniu dowodu osobistego, wykorzystywaniu przez niektóre kraje afrykańskie naszych kodów telefonów (np. 22)...oddzwaniasz do Warszawy, a minuta kosztuje cię 150 zł. Oto przykłady różnej nędzy ludzkiej:

- znalazłem się z pacjentką u prawniczki, bo zawaliła sprawę

- blacharz reperuje radia i rowery

- błąd sędziego sprawił, że oskarżony dokonał morderstwa na przepustce

- pomyłka urzędnika skarbowego (źle wyliczył podatek)...

   Właśnie w naszej "Gazecie lekarskiej" (2019) jest sprawa chirurga, który wyciął zdrową nerkę zamiast zajętej nowotworem. Często są mylone strony, kiedyś odjęto też zdrową nogę. Ile wysiłku wymaga nauczenie się czegoś...np. ułożenia ręki przy grze na gitarze!

   W ramach tej intencji znalazłem się na rekolekcjach świeckich z dawaniem świadectwami wiary. Z włączonego telewizora popłynie audycja o miłości redaktorki, którą temat przerósł, bo jak można mówić o miłości i nie wspomnieć o Panu Jezusie, Bogu Ojcu oraz Matce Najświętszej?

    Zacząłem wołać w mojej modlitwie w intencji tego dnia i chciałbym znaleźć się przed Najświętszym Sakramentem! Na wielkim murze wzrok zatrzymał napis; "Myśli, serca, czyny oddamy Polsce Ludowej." Na tym tle ujrzałem "resztkę Pana"...w stosunku do całej ludzkości!

    W tym czasie Lew Starowicz zalecał nowe pozycje seksualne, panoszą się zbrodniarze wojenni, ofiary w b. Jugosławii, aferzyści oraz blokujący radio Maryja, płyną informacje o gwałcicielach! Wcześniej pokazywano czasy Inkwizycji...tuż przed programem katolickim! To śmiertelny bój, a Szatan wie co czyni. Właśnie w prasie katolickiej jest art.; "Czy szatan istnieje naprawdę?"

    Popłakałem się po usłyszeniu zaproszenia - przez premiera Izraela - Jana Pawła II do Ziemi Świętej!

                                                                                                                              APeeL

 

30.06.2002(n) ZA ZATROSKANYCH O SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ

    Trwa ból nagłej rozłąki duchowej z żoną...w tym czasie wołałem do Boga i trafiłem na Mszę św. o 7.00. Lubię, gdy jest mało ludzi i tak było dzisiaj, bo wielu pracuje w niedzielę, a większość żyje tylko tym światem.

   Dziwne, bo serce zalała chytrość...wyszedłem z kościoła i nie dałem na tacę! Nic nie zmieniła św. Hostia, a w telewizji trafiłem na programy o forsie oraz na przekręty finansowe.

   Jeszcze bardziej jest dziwne to, że dzisiaj, gdy przepisuję to świadectwo wiary (08.11.2019) w Ew (Łk 16, 1-8) popłynie przypowieść o nieuczciwym rządcy, który - bojąc się utraty stanowiska w ukryciu przed swoim panem - zmniejszył wszystkim długi (napisali nowe zobowiązania).

   Każdy zna takich ze swojego otoczenia, którzy martwią się o swój byt na starość, ale nigdy nie pomyślą o wieczności. Niektórzy są wielkimi bogaczami (niedawno zmarł taki u nas, miał piękny pogrzeb i grobowiec).

   Tak też postępują budowniczowie ustroju sprawiedliwości społecznej, którzy kradną, co się da siedząc we wszystkich władzach. Można każdego z nich ujawnić pokazaniem tego, co ma. To wystarczy...

   Cały dzień był pusty. Poszedłem ponownie na Mszę św. wieczorną. Wielu wychodzi przed Komunią św. bo dla nich nabożeństwo kończy kazanie. Po Komunii św. zostałem powalony w duszy: „Tato! Jezu! dlaczego spotkało mnie takie obdarowanie? Tak wielka to łaska na którą niczym sobie nie zasłużyłem...niegodny, niegodny, niegodny."

   Popłakałem się i nie mogłem dojść do siebie, a łzy z twarzy leciały na ziemie...w tym czasie popłynie pieśń; „Kochajmy Pana". Ból zalewał serce, napłynęła cichość w której nie odzywałem się do żony, ale nie ze złości. W tych chwilkach pragnę być sam na Sam z Panem Jezusem. To bardzo trudne, gdy mamy rodzinę. Podziękowałem Bogu i przeprosiłem za wszystko...

                                                                                                                              APeeL

 

24.06.2002 (p) ZA TYCH, KTÓRY NIE MOGĄ ŻYĆ BEZ BOGA

Narodzenie św. Jana Chrzciciela

   Napływa czas wypoczynku, a z telewizji płyną obrazy wojny Izrael / Palestyna, pożar w USA, trzęsienie ziemi w Iranie. „Patrzy” Pan Jezus w koronie, a w moich oczach pojawiły się łzy. Wychodzę wcześniej do pracy i spotykam chorego gołąbka, który nie ucieka. To symbol pokoju. Cóż się stanie?

    W przychodni jak nigdy było ”pusto jak w sklepie”, ale to cisza przed burzą, Przez 2-3 godziny będą napływali pacjenci w ramach ataku szatana:

- z niepotrzebnymi sprawami właśnie w poniedziałek, a wielu z nich nie mogę pomóc

- stary maruda - z lokalnej grupy trzymającej władzę właśnie dzisiaj wybiera się do sanatorium

- wdzięczni ze starymi długopisami oraz jajkami, które pękły i zalały mi drogie buty!

- proszący o wykonie poziomu cholesterolu („wariactwo” szerzone przez telewizję)

- wpadła też babcia bez karty oraz rolniczka z niczym, w tym czasie nękano telefonami często mylnie łączonymi...

    Całkiem zapomniałem, że dzisiaj jest wspomnienie św. Jana Chrzciciela, bo chodziło o zniszczenie pokoju w sercu. To był i jest największy człowiek na ziemi! Przypomina się chory gołąbek (utrata pokoju)!

   Nie złościłem się, ponieważ ludzie nie odróżniają takich natchnień i realizują „swoje myśli”. Nawet dzisiaj (08.11.2019), gdy miałem opracować i edytować to świadectwo Szatan podsunął mi delikatne natchnienie; 'opony' (ich wymianę), aby przeszkodzić w chęci do pracy na Poletku Pana Boga!

    Podjechałem pod kościół i przyciąłem sobie palce w drzwiach samochodu, a tam facet powiedział, że wykończyłem mu 81-letniego dziadka! Nic takiego nigdy nie zrobiłbym świadomie! Sami to uczynili, bo nie chcieli wyrazić zgody na hospitalizację!

    W oczekiwaniu na Pana Jezusa popłakałem się, a w domu trafiam na podenerwowaną żonę, która w różnych napięciach atakuje moją osobę! Wyszedłem z powodu bólu rozłąki z Panem Jezusem. Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego za cały świat ginących bez Zbawiciela. Jego Męka dla takich idzie na marne, a z drugiej strony mamy ściętego Jana Chrzciciela, śmierć głodową o. Kolbe oraz o. Pio.

    Teraz nie mogę zasnąć, bo w sekundowych snach wędruję po domu rodzinnym z rojami much za oknami i stołkiem bez nogi. Jakże Szatan umęczy na wszystkie sposoby! Dodatkowo budził mnie  bezdech senny ze słyszalnym chrapaniem, a 1.00 Przed snem spojrzał wiz. św. Michała Archanioła, a o 1.00 musiałem wstać, bo żona wychodziła na pielgrzymkę...

                                                                                                                       APeeL

 

23.06.2002(n) ZA WYKOŃCZONYCH PRACĄ

    Przetrwałem straszny dyżur w pogotowiu...w upale i z wichurą. To śmiertelne warunki dla ciężko chorych, a także dla mnie. Pewno umrę w takim czasie, ponieważ takie dyżury trafiają na moje złe poczucie.  Tak właśnie umarła lekarka anestezjolog mająca kilka dyżurów z rzędu. Opiszę jego przebieg, bo rzadko zdarza się dyżur tak wykańczający... 

    Od razu trafiłem na wyjazd do ciężko chorego dziadka, którego dodatkowo wnuczki zaraziły ropnym zapaleniem gardła. Przybyła córka, którą wezwałem i wszystko załatwiliśmy. Po drodze zabrałem starsza pacjentkę, która wymagała konsultacji chirurga (był na dyżurze). Teraz pędzimy do chorej z uszkodzonym rozrusznikiem serca.

    Nie było wytchnienia, kawę piłem w karetce ze słoika, a poratowała chwilka snu na noszach. Znowu dziadek z szeregiem schorzeń, a po drodze załatwiłem moją babcię, która zabraliśmy do szpitala. Ja w przychodni mam nadmiar "zapisanych" chorych i część wizyt umawiam na moje dyżury w pogotowiu.

   Teraz zawołałem „Panie Jezu! zmiłuj się”, bo tuż po rozebraniu się zerwano do dziadka z udarem oraz do chorego, który mógł umrzeć, ale  w strachu udało się go dowieźć do szpitala. Przestraszona rodzina wezwała do ostrego zapalenia krtani, bo jeden z jej członków miał z tego powodu tracheotomię! Kłopot, bo matka pracuje, a dzieciątko zostawione babci musimy zabrać do szpitala. Stała się cisza, a to oznacza pacjentkę z kleszczem i stłuczenie czoła.

   Na pożegnanie tego „dobrego” dyżuru wezwano do chłopaka, który zemdlał i doznał urazu głowy. Dobrze, że przybyli do ambulatorium i ze skierowaniem sami pojechali swoim pojazdem do szpitala.

   Na Mszy św. wieczornej o 18.00 siedziałem na zewnątrz, a obok wierni gadali jak imieninach. W tym czasie na ziemi pracowały mrówki...wspinały się na topolę i z powrotem! Przespałem prawie całą niedzielę i całą noc!

                                                                                                                                  APeeL

 

22.06.2002(s) ZA POGAN ZATROSKANYCH O WSZYSTKO

    Po przebudzeniu z ciężkiego snu serce zalała radość, bo dzisiaj jest wolna sobota, a zarazem smutek, bo mam dyżur. Napłynęła postać organisty, który śpiewa Panu, a zbił fortunę należąc do „władzy ludowej”.

   To niby przypadkowe, ale Pan powie w Mt 6,24-34: <<Nikt nie może dwom panom służyć. /../ Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. /../ Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. /../ o to wszystko poganie zabiegają /../”.

    Wzrok zatrzymał „Gość niedzielny” z widokiem katedry. To zaproszenie na Mszę św. której nie planowałem. Łzy zalały oczy, bo trwa wojna w Ziemi Świętej, a właśnie płynie obraz uciekającej dziewczynki oraz straszne powodzie w Chinach.

   Trafiłem na śpiew „Ave! Ave!” i „Anioł Pański”. W serce wpadły czytania i słowa o pogańskim zatroskaniu o wszystko, a trzeba mieć synowską ufność w Opatrzność Bożą.

    2Krn 24, 17-25 Lud wybrany oddał pokłon królowi i „opuścili świątynię Pana Boga swego i zaczęli czcić /../ posągi. Wskutek ich winy zapłonął gniew Boży /../." Przez proroka Zachariasza Pan zapytał: „Dlaczego przekraczacie przykazania Pana?” Wskazał, że dlatego im się nie szczęści. Nie usłuchali, ale ukamienowali go z rozkazu Króla na dziedzińcu świątyni Pana! W pomście wojsko syryjski, które wyniszczyło wszystkich naczelników, a słudzy króla Joasza zabili go!

    Podczas podchodzenia do Komunii św. popłakałem się, łzy płynęły na posadzkę kościoła, gdy płynęła pieśń: „Kochajmy Pana”. Eucharystia pękła na pół! Jakie cierpienie mnie spotka? Pan będzie ze mną.

    W karetce znalazłem portfel dziadka w którym było 50 zł. Po kilku dniach będę w szpitalu i oddam mu to osobiście. Sam podczas biegu na obiad nie zauważyłem metalowego trzepaka i mogłem sobie złamać czaszkę! W ręku mam prasę, gdzie jest artykuł o uzależnionych, pożarach z samozapłonu, oraz pościgu policji za kierowcą.

    Nie mogłem zasnąć z powodu plagi komarów i potów . Kolega chirurg jeździł całą noc...bez chwilki przerwy i teraz padł! Ja jestem w lepszym stanie: tylko ledwie żywy!

                                                                                                                                   APeeL

 

 

    Po koszmarach nocnych obudziłem się o 3.00. Najgorsza była scena, gdy w śnie podszedłem do Eucharystii jako ostatni, a kapłan pokazał mi pusty kielich (zabrakło dla mnie Ciała duchowego Zbawiciela)!

    To mój charyzmat; mistyka eucharystyczna i nie mogę tego daru skrywać. Jeżeli Pan przyprowadził Cię tutaj to nie zmarnuj tego czasu, bo właśnie przekazuję Ci zaproszenie na spotkanie z Bogiem naszym (Msze św. z Eucharystią). 

    Bardzo lubię ten czas, który kojarzy się z Panem Jezusem modlącym sie w Getsemani. Padłem na kolana i zawołałem do Boga Ojca; "Tato! bądź dzisiaj ze mną". Zważ, że wszystko przekazuję na bieżąco, a przeżyć związanych z Bogiem Samym nie można wyrazić naszym językiem.

    Tak już jest, że znajomych traktuje się po ludzku. Przecież o Panu Jezusie mówili; "czy nie jest to syn cieśli?", a tak się składa, że jestem synem stolarza. Pytając dalej; czy nie jest to ten lekarz, który pił wódkę i grał w pokera? Zawsze był dziwny, a teraz "lata do kościoła".

  Zrozum moją niepojętą radość i przykrość, bo w codziennych spotkaniach z Panem Jezusem uczestniczy "resztka Pana" i to u nas, teraz w kraju wybranym. Dlaczego proboszcz, który ma dobre serce nie zaprosi wiernych na codzienne spotkania z naszym Bogiem w Trójcy Jedynym?

   Nie mówi też o Szatanie i to wyjaśnia jego opory, bo "nie chce obciążać wiernych dodatkowymi obowiązkami". Natomiast dodatkowe obowiązki to ciągłe zbiórki różnych organizacji, które powinny odbywać się pod UMiG, Domem Kultury i przychodniami. Nawet owsiakowcy tutaj trafiają, a to reprezentacja "samych swoich".

   Producenci defibrylatorów byli bardzo zadowoleni, bo ustalono, że to urządzenie powinno być w każdym urzędzie...jak gaśnica w samochodzie. Ktoś wychodzi z Urzędu Bezrobocia i pada z rozpaczy, a pracownik dodatkowo razi go prądem.

   W Świątyni Boga Objawionego sprzedaje się też lokalna gazetkę, a Dom Kultury zamawia "Gazetę wyborczą"...natomiast "Gazeta warszawska" ma kłopoty z dystrybucją. Nie kupisz jej "normalnie".

   Przed Mszą św. wieczorną spotkałem znajomą z pracy oraz dobrego i miłego mechanika, który mieszka "dwa kroki" od Domu Pana. 

   "Będzie miał pan kłopoty po śmierci, bo do zbawienia czyli powrotu duszy do Raju nie wystarczy być człowiekiem dobrym. Proszę ujrzeć znak; stoimy przed klepsydrami. Przecież wszystko jest pokazane; gołąbek - pokój, dwa gołąbki - miłość, trzy gołąbki - symbol Trójcy Świętej. Kiedyś taka trójka leciała przed samochodem ("prowadziła mnie")...po Mszy św.!    

   Dzisiaj mam poczucie obecności Boga Ojca, wiedzą o panu i sprawili nasze spotkanie. W dniu mojej radości duchowej, a właściwie szczęścia niepojętego powiedziałem mu i przekazuję to Tobie;

   "Jak się pan wytłumaczy po drugiej stronie? Przecież powiedział ci, wskazał ponad to na łaskę  bliskości kościoła z czterema Mszami św.! Żona chora? Tym bardziej trzeba zbliżyć się do Boga i korzystać z Cudu Ostatniego jakim jest codzienna Eucharystia." Wprost padłbym przed nim na kolana, bo jesteśmy bliscy sobie sercami.

   W kościele "patrzył" obraz Trójcy Świętej, a właściwie Bóg Ojciec. W tym czasie Pan Jezus mówił, że kto nie wyrzeka się wszystkiego nie może być Jego uczniem. To prawda...

    Po Eucharystii dalej chciałbym mówić o Bogu, ale trafiłem na radujących się ze spotkania rodzin i znajomych. Mojej radości duchowej, której doznałem nie wyrazisz w ludzkim przekazie i nigdzie takiego nie znajdziesz. Musisz przeżyć to sam... 

                                                                                                        APeeL

 

   W nocy trafiłem też na blog Jana Hartmana na Polityka.pl 06.11.2019 właściciel Loose Blues dał wpis; 1989! Pamiętamy? Nie!

                                                             Panie Profesorze!

   Wciska Pan bajki. Jest faktem, że u nas system bolszewicki na koniec nie wywołał jawnego ludobójstwa. Stało się to dzięki zdradzie, która sprawiła, że "sami swoi" siedzą na wszystkich intratnych stanowiskach.

    "Niestety, tak samo trwonimy własne życie." To prawda, bo posiadamy dusze (piszę to jako wiedzący), a nie wracamy do jedynie prawdziwej wiary katolickiej (nie mieszaj z nią kapłanów - agentów...szczególnie w Watykanie).

   Wszyscy zdziwią się, że nie ma śmierci i zmarnowali życie dane na nawrócenie. Przykładem jest naród wybrany, który czeka na zbawiciela z bronią jakiej nikt nie ma.

    "Kiedyś tam, dawno, byliśmy zakochani, byliśmy szczęśliwi, piękni i młodzi. Ale po co wspominać? Jeszcze się nam smutno zrobi."

   To nieprawda, bo Szczęście Niepojęte czeka na każdego i to już na tym zesłaniu (właśnie wczoraj to przeżyłem)...po zjednaniu z osobowym Bogiem Ojcem, a nie wymyślonym. Zaproś Stwórcę do swojej izdebki w której przebywasz, a sam zobaczysz, bo tego nie można przekazać.

   "Wygląda na to, że nie zasłużyliśmy sobie na to, co mamy, skoro nie umiemy tego docenić. Ot, przytrafiła się nam wolność. A że bez daniny krwi?"

    Pan Profesor żyje wspomnieniami, ale to błąd (oglądanie się wstecz i życie tym, co było...do tego fałszywe; "nasz prezydent, wasz premier", gdzie "wasz jest też nasz").

   Wolność Prawdziwa to "bądź Wola Twoja" z Modlitwy Pańskiej. Trzeba docenić, że jeszcze mamy Kościół katolicki, gdzie rozdają za darmo chleb dla duszy (Eucharystię - Cud Ostatni).

   Pan Profesor jest dopiero "po przebiegu" i sieje zwątpienie, a cóż będzie, gdy dojdzie Pan do mojego wieku (77 lat). Dla mnie po spojrzeniu wstecz widzę tylko życie grzeszne i palę się ze wstydu...

   Dajcie to kazanie dr Bylejakiego, bo na tle polityki jest poruszony wątek egzystencjalny z podtekstem; co dalej z nami? Nasze życie (wieczne) rozpoczyna się dopiero po śmierci ciała... 

                                                                                                                 Amen

 

Właśnie przepisane...

15.03.2008 (s) ZA SKACZĄCYCH SOBIE DO OCZU

motto; miedza...

    „Jak tak dalej będziemy na siebie warczeć, to niczego dobrego dla ojczyzny nie zbudujemy”…to pasek w telewizji Super Stacja. Lud dzwoni i nawzajem się obraża. To samo jest w Sejmie RP…warga opadła pełnym ”optymizmu” z PO (nie można już normalnie kraść.

    Msza wieczorna „przespana”, a w głowie podzielona przychodnia i dwie babcie skłócone o miedzę. Napłynęło „dobro”…widzę siebie łączącego zwaśnione dyrektorki, które nie odzywają się do siebie, wszystko jest dublowane, wiele osób „kołuje się" bez celu z poczuciem zagrożenia zwolnieniem. Przez to nie wysłuchałem czytań... 

   Telewizja Kaszuby, miejscowość rekreacyjna obok żwirowni…wszystko zniszczone. Teraz reportaż z Iraku, ochroniarz balansujący na granicy śmierci oraz straszne sceny z filmu, gdzie trwa bitwa o jedzenie...wyhodowanego prosiaka! Natomiast Trybunał w Hadze sądzi b. prezydenta Liberii, który kazał swoim żołnierzom zjadać wrogów. 

    Przed godzinami sprzątałem przy krzyżu, a teraz chodzę i żartuję;

- patrz pan (sklep ogrodniczy z gumiakami)…w takim stroju powinien chodzić premier Lepper, bo wg pacjenta; „wypachniły go i wyczesały”…

- czy ma pan ziemię uniwersalną?…pyta jakaś pani

- a lekką?...proponuję podświetlony napis; „ziemia lekka po śmierci za darmo”

- och Tusk nie nadaje się na premiera („Wprost”), gdzie dali zdjęcie Tuska w owocu i tytuł „Kto głupieje od jedzenia?”

    Nie lubi Pan Jezus takiego jakim byłem…patrzy smutny z Całunu. Późno. Niewiele wychodzi z planów. Czas tak szybko płynie, a ja wciąż zapominam, że jestem bliski śmierci. Około północy trzech młodzieńców - prowokacyjnie – kopało w drzwi klatki, a później stali, gadali, zapalali światło, a po stłuczeniu klosza lampy…zbiegli. Wyskoczyłem za nimi. Smutek zalał serce…odczyt intencji utrudniony, ale padł podczas misterium Męki Zbawiciela w naszym kościele.

                                                                                                                               APeeL

 

18.03.2008(w) ZA PODŁYCH DO KOŃCA

motto; brzęk srebrników

   W kościele, pod obrazem „Jezu ufam Tobie” znalazłem treść (maszynopis) z przedstawienia. Wzrok zatrzymało słowo Judasz, a w Ewangelii Pan Jezus wskaże na zdrajcę. Natomiast wizja Valtorty otwiera się na przemowie Jezusa do Judasza;

   „Kiedy ci powiedziałem; chodź - czy obiecałem ci wygodę i bogactwa? /../ Czy nie widzisz, że to niezadowolenie udziela się twoim braciom? /../ Ja przyszedłem/../, aby dać wam zapłatę; Obfitą /../ to uczestnictwo w Moim wiecznym Królestwie, to zjednoczenie w prawach dzieci Bożych /../ JAKIE DOBRO JEST WIĘKSZE OD DOBRA WIECZNEGO? /../ Twoja dusza jest zmęczona twoim ciałem i twoim duchem".

- Oszukała pana telewizja…radio Maryja to ostoja świętości, to ostatni punkt oporu Europejczyków, to sól w oku ateistów i homoseksualistów…

- Tybet. Brutalnie tłumione pragnienie wolnej ojczyzny...to samu u Kurdów!

- Fałsz. Chiny pragną - przez ten kraj – przeprowadzić znicz olimpijski (symbol pokoju)…to typowa podłość do końca. Wyraża to karykatura w „Sup. expressie". Chiny przygotowują się do Olimpiady, a zorganizowane oddziały wojska pałują ludzi.

    Natomiast w UE trwa krucjata antykatolicka. Potworne są siły wrogie kościołowi. Przykładem jest Hiszpania, gdzie na szkolenia - jak walczyć z Kościołem Zbawiciela - pojechał pan Napieralski (nomen omen)…szef lewicy. „Antyklerykałowie wszystkich krajów łączcie się”. 

- Jeszcze ofensywa homoseksualistów, którzy  w Super Stacji całują się „z języczkiem” i to w poście, a to "polska" stacja

- Szpieg w otoczeniu premiera!

- W telewizji Janusz Palikot obraża ks. Rydzyka (u K. Wojewódzkiego), a protest wywołuje oburzenie u pani Moniki Olejnik ("cóż za hipokryzja").

- Żywność modyfikowana genetycznie, a w krajach Beneluksu doszło do zniewolenia wolnością ("róbta, co chceta").

- Istnieje też próba zalegalizowania pedofilii i zoofilii!

    Zaprotestowałem w TVP 1 w sprawie manipulacji, bo wskazywano kapłanów na kontraktach „pracowników” z obrazami jajek wydmuszek i różnych potworków na świąteczne stoły. 

    Chyba wystarczy...

                                                                                                                            APeeL

 

19.03.2008(ś) ZA TYCH, KTÓRZY PRZEJRZELI

    Podczas jazdy samochodem straciłem widzenie w oku lewym. Jako lekarz miałem świadomość, że ślepota tuż, tuż…to sekundy. „Przejrzałem”, bo to był tylko kurcz tętnicy środkowej siatkówki…jej zamknięcie daje nagłą i nieodwracalną ślepotę!

   Teraz po wstaniu pod powiekami „widzę” przepływające krwinki w drobnych rozgałęzieniach oraz tęczówkę w postaci czarnej dziury. Pierwsza pacjentka…przejrzała po operacji zaćmy (udała się przed strajkami lekarzy).

   Dziwne, ale ostatni to bogacz u którego stwierdzono zwyrodnienie ciała rzęskowego. Teraz, gdy to przepisuję 07.11.2019 sam cierpię z tego powodu...w polu widzenia przepływają ciemne "chmurki" (trzeba brać Vitreolent). Jeszcze prosząca o krople na rozpoznaną jaskrę, a nie leczyła się z powodu (groźba ślepoty). 

   Pan na tym tle ("duchowość zdarzeń") pokazuje nasza ślepotę dotyczącą tego życia (duchową, polityczną, itd.). Pacjentka przejrzała po latach, bo zobaczyła całą podłość bolszewików...w pełni rozumieliśmy się. Ja też to ujrzałem w Świetle Bożym...

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (07.11.2019) dalej panoszą się jako agenci wpływu. Rządzącym sprawiają różne kłopoty, aby nie widzieli ich obecności, bo dalej liczy się "praca i kasa", "my i oni". To patrioci, wyznawcy wiecznie żywego Lenina (to prawda, bo dusza w Piekle też jest wieczna).

    Przywożą do naszej ojczyzny wszelkie świństwa na nielegalne wysypiska, które później podpalają. To samo robią z firmami, które powstają normalnie, nie przy ich akceptacji...w przewozowych ich stacje zawiadamia policja, a gość plajtuje. To tylko przykład. Produkujesz kuchenki gazowe, a sprzedawca podsuwa "odpowiednią", itd.

   Ich człowiek chciał zabić moją żonę; wykręcił żarówkę w suszarni (ciemność), a przewody podłączył do sznura...w chwili wieszania mokrej bielizny zostajesz śmiertelnie porażony, bo prąd wówczas przepływa przez serce. Ich pani uporczywie otwierała piwnicę (udawała głupią). Zobacz precyzję w szkodzeniu. Powinna powstać specjalna komórka do wykrywania takich mocodawców. 

    Niewierzący i wrogowie wiary w Boga Objawionego są zaćmieni przez Szatana z którego żartują. Nie wiedzą, że ich ciała to kule u nogi dusz stworzonych przez Boga, który czeka na nasz powrót z otwartymi ramionami...

                                                                                                                         APeeL

 

 

    Pan Bóg zadziwia mnie każdego dnia, a dzisiaj doznałem wstrząsu, bo po pojawieniu się pragnienia odmówienia mojej modlitwy z włączonego dyktafonu usłyszałem w/w intencję. Wiedz, że nawet nie wiem, co tam jest, bo często nagrywam przeżycia duchowe, których nie można zapamiętać.

    Sprawdziłem i doznałem szoku, bo takiej jeszcze nie miałem. Wyszedłem z płaczem wołając do Boga Ojca za;

1. najbliższą rodzinę (siostry i córkę zmarłego brata), która zajęła spadek, ponieważ cały czas mieszkały tam i korzystały z finansowania ich potrzeb, a bratanica uważa, że - oprócz swojego domu - może okupować mieszkanie, które jest niczyje, bo nie doszło do podziału spadku.

2. kolegów psychiatrów, którzy moją wiarę (mistykę) nadal traktują jako psychozę (to wielkie nieuctwo, a właściwie karalne przestępstwo). Zważ, że są związani z IPiN-em, placówką wiodącą "na rynku psychiatrii". 

    Przez nich nie mam prawa wykonywania zawodu lekarza. Ciekawe, co powiedzieliby na aktualnie płynący pean uwielbienia naszego Boga Ojca, który - jednym tchem wypowiedziała w radiu Maryja - moja obecne opiekunka s. Faustyna!

3. funkcjonariuszy z samorządu lekarskiego, którzy mienią się działaczami, ale aktualny Okręgowy i Naczelny Rzecznik Praw Lekarzy nawet nie kiwnęli palcem w mojej sprawie. Natomiast koleżanka, specjalistka z psychiatrii - jako Pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy - nie chciała spotkać się ze mną, bo musiałaby podpaść swojej korporacji.

4. lekarzy, którzy dyżurowali ze mną w pogotowiu i pracowali w przychodni, a przeprowadzający badania okresowe - na rozkaz Izby Lekarskiej - wszedł nagle do mojego gabinetu i "zbadał mnie" pytając; czy jestem mistykiem świeckim? Jako były komunista nawet nie wiedział o co pyta. Tyle trwało badanie, bo odpowiedziałem; "tak". 

5. wciąż śledzących mnie od 30 lat, także na Mszach św. bo raz naznaczony musisz już takim umrzeć, a nigdy nie byłem szpiegiem, nie jestem i nie będę. 

   Przez 1.5 godziny krążyłem płacząc podczas wołania do Boga Ojca, a chwilami sercem znajdowałem się przy Panu Jezusie na krzyżu.

   Otwierasz Królestwo Boże, odkupujesz ludzkość z niewoli Belzebuba (widziałem tak porwanego przez Talibów), a opętani zabijają cię w okrutny i poniżający sposób. Zapisałem to tuż po powrocie z modlitwy przed wyjściem na Mszę św. o 17.00. Nadal chciało się płakać z powodu rodaków, którzy nie wiedzą, że mają dusze...

   Msza św. była w tej intencji...wcześniej napłynęła Osoba Boga Ojca, a tego  nie można przekazać. Tuż przed Eucharystią wyraziły to słowa pieśni; "Pan Jezus już się zbliża, już czeka u mych drzwi /../ to szczęście niepojęte Bóg Sam odwiedza mnie, o Jezu wspomóż łaską bym godnie przyjął Cię."

   Tak właśnie można określić poczucie Obecności Boga Ojca...

 

                                                                                                                         APeeL

 

 

                                                            Uwaga...
   Mam do sprzedaży 1/5 część spadku po rodzicach, który obejmuje atrakcyjnie położone posesje 05-640 Mogielnica  Rynek 2 i Rynek 6 (jedna księga wieczysta). Sygn. Akt Ins 361/12 Sądu Rejonowego w Grójcu z dnia 28 czerwca 2012 roku.
    Mogielnica leży na trasie Warszawa - Grójec - Łódź (70 km od Centrum w Jankach). Zobacz mapkę Rynku i kliknij w ikonę UMiG https://mapa.targeo.pl/urzad-gminy-i-miasta-mogielnica,miejsce_5382674 
 
    Każda z działek (Rynek 2 i Rynek 6) ciągnie się do ul. Kilińskiego (także z placami pod zabudowę). Na działce (Rynek 2) jest pusty dom drewniany, który przylega do UMiG i wg sądowego podziału spadku należy się mnie, scheda). Istnieje możliwość dodatkowego zakupu 2/15 współwłasności (podam dane tych współspadkobierców)...  
 
    Jeżeli coś planujesz w RP to zobacz to miejsce (dobre na każdy interes). Wartość tej współwłasności wynosi 300 tys. zł. Po rozbiórce drewniaka działka jest warta 500 tys. Dokumenty pełne + aktywa od współwłaścicieli spadku, który używają bez porozumienia.  
 
    TO PEWNA LOKATA KAPITAŁU. Muszę sprzedać ze względu na wiek. Posiadam wszystkie dokumenty, które sprawdzono w UMiG i nie zgłoszono wątpliwości (mieli zamiar kupić na ewentualny parking).
   
    Napisz ile dajesz i po kilku dniach wspólnie będziemy zadowoleni. Kontakt do mnie; apel1944@wp.pl

                      

 
                                                                                                          Szczęść Boże!
 
 

                                                                                                                        

 

 

    Jest mi przykro, ponieważ na spotkanie z Panem Jezusem przybyła garstka z rodziny (dwie intencje) oraz ja z ochroniarzami. Nie mam intymności podczas Nieustannej Ofiary Zbawiciela, ale mojego rozgoryczenia nie pojmie człowiek niewierzący lub obojętny duchowo.

    Na ten czas św. Paweł powie od Ołtarza św. (Rz 12, 5-16a), że "Wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie." Mamy różne łaski, nasza "miłość niech będzie bez obłudy", mamy podążać za dobrem i błogosławić tych, którzy nas prześladują...błogosławić, a nie złorzeczyć! Tam była też podana w/w intencja; "nie gońcie za wielkością"...

    Nie szczycie takich mamy opętanych władzą nad światem (Państwo Szatańskie, Federacja Rosyjska, Kimole z KRLD, itd.), a na dole swoich. Oto ich przykłady;

1. Opcja czerwonych leśnych dziadków z towarzyszką Joanną Senyszyn, która stwierdziła, że ks. Jerzego Popiełuszkę nie zabito jako kapłana, ale jako mieszającego się do polityki. Dotychczas  w ręku ich agentów wpływu są nominacje w hierarchii także w Watykanie, gdzie zainstalowała się Wielka Nierządnica.

    Co ma czerwona i tęczowa pajęczyna do Watykanu? Dlaczego politycy mieszają się do wiary w Boga Objawionego? Odpowiedź jest prosta, bo służą Kłamcy.

2. Trwa inwazja demonicznego zboczenia ("tęczowa zaraza") z żądaniem uznawania par jednopłciowych za małżeństwa. W jednym z krajów UE usunięto chłopczyka ze szkoły, bo powiedział, że Pan Bóg stworzył kobietę i mężczyznę. Nasza wiara odrzuca takie zachowania, gorsze od zwierząt z którymi obnoszą "kochający inaczej". Mamy nową świętość - w miejsce Partii - LGTB+ 

   Na dodatek terroryzują ludzi normalnych...krzycząc głośno o naszej nietolerancji, a nawet dyskryminacji. Chłopiec, który stanął z krzyżem na trasie Parady Grzeszności ma kuratora, w IKEA zwolniono pracownika, bo jest nietolerancyjny. 

    Ich patronem jest ojciec Robert Biedroń, złotousty kołtun duchowy, szczycący się swoją "miłością" do chłopów. Nie widzi, że w tym czasie krzywdzi niewiasty, które są samotne i pragną mieć rodziny z dziećmi.  26.10.2019 ulizany redaktorek przesłuchiwał dwie babcie nad grobem o "tęczowym piątku"...

   Ostatnio pokazana "ciotę" po operacjach twarzy, z napompowanymi ustami, wytapetowaną tuszem pobłogosławionym przez wysłanników Szatana. Bóg Ojciec to wszystko widzi i każdy zostanie rozliczony za skrzywdzenie dziecka uczonego samogwałtu... 

3. Kapłani i zakonnicy kochający mass-media z Wojciechem Lemańskim, który po znajomości został przywrócony do posługi...natomiast ks. Piotr Natanek, który wskazywał, że "trzeba odbić Watykan" ma suspensę na wieki wieków.

4. Wielu rodaków nie ma hamulców w gonieniu za wielkością i uwielbianiu siebie (Nitras, Arłukowicz, Gessler, itd.), a pomagają w tym pogańska szczekaczka (TVN). W dzień Wszystkich Świętych (01.11.2019) oraz Wszystkich Wiernych Zmarłych (02.11.2019) nie wspomniano nawet o jednym świętym, ale trąbiono o Kazimierzu Kutzu oraz prezydencie Pawle Adamowiczu.

5. Opętani intelektualnie promowani przez mass-meda; Czuba Wstrętny w "Super Stacji", który kiedyś z Mariuszem Gzylem szydził bezkarnie z naszej wiary. Tutaj jest też "negatywnie nakręcona" Eliza Michalik fanka Klaudii Jachiry, która okazała się bardzo wrażliwa, gdy została celnie określona przez Jana Pietrzaka "nasłaną zdzirą". Pobiegła do zawisłego sądu...o mało się nie przewracając!

    Ja sam żyłem, piłem i czerwony sztandar nosiłem. Nie można mi zarzucić, że byłem indoktrynowany przez Kościół katolicki. Czas budzenia z życia zwierzęcego trwał lata, a sprawiły to modlitwy moich pacjentek z owocem; któregoś dnia (1988) na dyżurze w pogotowiu - po powrocie z dalekiego wyjazdu - padłem na kolana i przeżegnałem się. Tak stałem się z Szawła Pawłem!

     Przez 1.5 godziny krążyłem odmawiając moją modlitwę w intencji tego dnia...

                                                                                                                           APeeL

 

Aktualnie przepisane...

08.05.2002(ś) ZA TYCH, KTÓRZY WPADAJĄ W ZASTAWIONE SIECI

    Dobrze, że wybrałem Mszę świętą poranną, ponieważ wieczorem padnę ze zmęczenia w pracy. W bólu jechałem do kościoła, a wracał wczorajszy dzień i jasność dotycząca mojej bezradności.

    Tata wszystko wie o nas, czeka i daje nam próby. Większość skupia się na sobie, jest zatroskana o wszystko, wierzy w swoją zapobiegliwość i zaradność. Teraz płyną czytania w których były prześladowca chrześcijan Szaweł z płaczem prosi o przebaczenie.

    Już jako Apostoł Paweł (Dz 20, 17-18a.28-32.36) będzie przestrzegał starszych Kościoła, aby uważali na siebie i na całe stado, bo;

   "Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów". Po tych słowach padł na kolana i modlił się ze wszystkimi...

    W pracy jakoś szło, ale czułem się nieswojo, ponieważ inwalida wojenny prosił o wielką ilość drogich leków...także dla żony, a ja jestem przeciwnikiem bezpłatnych recept.

    Po pracy radość zalała serce, napłynęła bliskość Boga Ojca i wielkie pragnienie modlitwy, ale nie znałem intencji. Na ten czas wzrok zatrzymał "Super express" z tytułem; "Tak łatwo nabrać faceta"...w wywiadzie z długoletnim więźniem.

     Mówił o swoim przestępczym życiu i jego procedurach, a ja ujrzałem nabranych, którzy służą mafii w rządzie. Jakby na ten moment w telewizji popłyną obrazy: węży, szczurów, pająków, papug. Na szczycie tego wszystkiego są pułapki duchowe zostawione przez Szatana.

    Najświętszy Tata pokazuje wszystko. Przepływa cały świat nabranych na; okazję, pożyczkę (pobrał kredyt z komputera), atrakcyjną wycieczkę, promocję, pracę, ożenek z ogłoszenia matrymonialnego oraz "lepszą" religię (ładne śpiewy, "wspólnotę" z udawaną miłością).

   W kościele polskokatolickim duchowni mogą zawierać związki małżeńskie, a u luteran mają kapłanki. Dorzuć do tego hazard i wszelkie nałogi. Właśnie w "Wysokich obcasach" 11 maja 2002 r. dano relację córki alkoholika.

    Kibice zapłacili po 8 tys. zaliczki, ale do Korei nie polecieli, syn pracował za granicą, a ojciec uwiódł mu żonę, nie mają końca oszustwa w sprawach majątkowych i to między najbliższymi.

     Wczoraj w psalmie padły słowa wyrażające bezradność Izraelitów; "Gdy walą się fundamenty, cóż może zdziałać sprawiedliwy?"

    Natomiast Pan Jezus w Ew (J10, 11-16 wskazał, że dobry pasterz nie opuszcza owiec widząc nadchodzącego wilka. Natomiast najemnik ucieka, bo nie zależy mu na owcach...

                                                                                                                         APeeL

 

15.05.2002(ś) ZA NARAŻAJĄCYCH SIĘ DLA INNYCH

    Podczas wychodzenia na pierwszą Mszę św. trafiam na zalane ulice (w nocy było oberwanie chmury). Idę z płaczem i wołam: „Tato! Tato! Tatusiu! Miłość do Ciebie rozerwie mi serce. Twoje dobro jest nieskończone. To niepojęta tajemnica”.

    Po Eucharystii pobiegłem z mocą do pracy, która będzie trwała od 7.00-16.00 z kłótniami ludzi cierpiących. To także ćwiczenie cierpliwości dla mnie, a muszę uczestniczyć w ludzkiej małości:

- chory udaje zdrowego, aby otrzymać pracę

- chorego uznano zdrowym i zabrano mu rentę

- zaświadczenia do pracy, zapominający o odhaczeniu się w Urzędzie Pracy (pomagam)

- biednej zapisuję leki łamiąc prawo

- pomagam pijakowi w uzyskaniu renty społecznej

- wzywam starych i ciężko chorych poza kolejką, których nie przepuszczają.

    Lubię pomagać, współczuć, pracować z oddaniem w sercu. To moje powołanie, dar Boga Ojca. Z tego wszystkiego popłakałem się na nabożeństwie wieczornym (często uczestniczę w Mszy św. dwa razy), gdy podczas podchodzenia do św. Hostii popłyną słowa pieśni; „Idzie mój Pan! Idzie mój Pan”.

    Łzy leciały na posadzkę kościoła. Nie spodziewałem się takiej łaski: „Dziękuję dobry Jezu! dziękuję za Twoją miłość i za łaskę miłości do Boga”...

                                                                                                                                 APeeL

 

26.05.2002(n) ZA NEGUJĄCYCH TROISTOŚĆ BOGA NASZEGO

Św. Trójcy

    Dzisiaj jest wielkie święto naszego Kościoła. Dla ludzi podchodzących do wiary rozumowo nie do przyjęcia jest istnienie Boga w Trzech Osobach. Kiedyś miałem to pokazane na potężnym pniu drzewa z trzema konarami. Jedność daje zarazem różnorodność, bo;

- kontakt z Bogiem Ojcem zna dzieciątko biegnące w rozpostarte ramiona ziemskiego tatusia (to ojcostwo). Nie przekażę ci tych doznań... 

- Pan Jezus to Eucharystia, współcierpienie w zbawianiu, a zarazem słodycz krzyża (to synostwo)...musisz sam to przeżyć!

- działanie Ducha Świętego  pochodzącego od Ojca i Syna..

   W nawale pracy jestem zalewany wzmacniająca słodyczą. Poproś w swoich sprawach życiowych (np. pisaniu pracy, kazania), bo ja widzę to działanie w kojarzeniu "duchowości zdarzeń" dającej odczyty intencji modlitewnych...

    Dzisiaj Bóg Ojciec objawił się Mojżeszowi, a w tym czasie psalmista wołał (Dn 3) powtarzając;

"Błogosławiony jesteś, Panie, Boże naszych ojców /../

Błogosławiony jesteś w przybytku świętej chwały Twojej /../

Błogosławiony jesteś na sklepieniu nieba".

   Natomiast św. Paweł pełen uniesienia duchowego zalecał (2 Kor 13, 11-13), abyśmy pozdrawiali się nawzajem świętym pocałunkiem...dodając; "Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i udzielanie się Ducha Świętego niech będzie z wami wszystkimi".

   Pan Jezus wskazał, że przybył, aby świat zbawić, a nie potępić. Później z włączonego telewizora popłynie obraz bp Zimowskiego unoszącego św. Hostię, a łzy zalały oczy...

                                                                                                                              APeeL

                                                                                                                               

27.05.2002(p) ZA TYCH, KTÓRYM NIE MA KTO POMÓC

    Dzisiaj, gdy to przepisuję trwa bezsilność ofiar trzęsienia ziemi, a u nas jest straszliwa wichura. Z telewizji płyną obrazy spalonego domu oraz pożarów lasów na Syberii. Dym unosi się nad oceanem. Teraz 05.11.2019 płonie Kalifornia w USA.

    Wówczas Pan Jezus pouczał bogacza, aby wszystko sprzedał i rozdał biednym...czym go zasmucił. Po Eucharystii straciłem ciało, które złapała straszliwa senność, ale zawsze ratuje mnie sekundowy sen.

    Stwierdziłem zgon, ale nie mamy gdzie rozmienić 100 zł. a przez to mam pokazane "cierpienie" związane z intencją. Może się ktoś zdziwić, ale ja mam tylko pokazywane, bo każdego dnia musiałbym mieć różne wydarzenia. Cierpienie jest tylko duchowe, a "duchowość zdarzeń" potwierdza intencję.

    Dla potwierdzenia tego w telewizji tonący płynie z prądem rzeki i wzywa pomocy...pomogła dopiero ewakuacja helikopterem. Ogarnij cały świat tych, którym nie ma kto pomóc: głusi maja kłopoty, bo nikt nie zna języka migowego, dla niewidomych brak pieniędzy, brak specjalnej pracy dla inwalidów...nawet nie wspomnę o ich kłopotach z poruszaniem się na wózkach.

   Przypomina się pacjentka, która miała 600-kilowego woła i nie mogła go sprzedać. To samo jest z producentami truskawek. Jeszcze osuwisko z pękającymi domami, ofiary powodzi, bieda, pożary., okradzeni...nawet z figur Pana Jezusa na cmentarzu, które złodziej  sprzedawał na złom.

    Przypomnieli się chorzy nie otrzymujący renty, nękani przez niesprawiedliwe sądy, umierający w oczekiwaniu na pomoc w Instytucie Kardiologii. Ciężko chorzy potrzebują Hospicjum i wolontariuszy...

W prasie:

- nikt nie może pomóc posłance „Samoobrony”, którą sąd zamyka w więzieniu

- zabójcy, którzy zabili pracowników banku

- Indie (bieda), Palestyńczycy, Żydzi, itd.

   Przepływają obrazy narkomanów, pedofilów pragnących się leczyć i feministek, a żona właśnie  oglądała reportaż o sierotach ("Kochaj mnie"). Świat jest zagrożony przez opętanych i trwa już Apokalipsa. „Panie Jezu zmiłuj się nad nami”.

                                                                                                                               APeeL

 

 

   Dzisiaj jest wspomnienie św. Karola Boromeusza, który był zwolennikiem rozważania Męki Pańskiej. To moja obecna łaska wyrażana w codziennej modlitwie wg odczytanych intencji modlitewnych.

    Na Mszy św. o 7.30 św. Paweł wskazał (Rz 11, 29-36) na dary i łaski Boga Ojca oraz na Jego niezbadane wyroki oraz drogi nie do wyśledzenia! Psalmista w tym czasie wołał ode mnie (Ps 69/68); Pieśnią chcę chwalić imię Boga i wielbić Go z dziękczynieniem. Eucharystia przewijała się do przodu, a serce i duszę zalała słodycz.

   Nic nie wskazywało, że wrócę tutaj o 17.00. Opiszę moment odczytania tej poważnej intencji modlitewnej. Tuż po koronce do Miłosierdzia Bożego w radiu Maryja popłynie piosenka przejmująca pieśń. Wejdź; Śpiewam życie (Ajde jano) - Edyta Geppert - YouTube.

    Moje serce znalazło się przy narodzie wybranym i postanowiłem, że za braci Żydów poświęcę dodatkowe nabożeństwo. Pan Bóg tak uczynił, że każde z Nim spotkanie jest inne. Rozumie to małe dziecko, które pobiega bez celu i wraca w ramiona taty ziemskiego...zawsze się ciesząc.

   Gdybym nie przyjął tego zaproszenia nie odczytałbym w/w intencji, bo w liście św. Pawła Apostoła moją uwagę przykuły słowa o nieposłuszeństwie ("byliście nieposłuszni Bogu /../ oni teraz stali się nieposłuszni"). W błyskach przepłynęła cała ludzkość, bo posłusznych Bogu "można wymienić na palcach jednej ręki". To jest powód trwającej już Apokalipsy...

   Po ponownej Eucharystii Ciało Pana Jezusa przewijało się do przodu, a serce i duszę zalał pokój i pragnienie wołania za braci ziemskich;

1. Naród wybrany, który wciąż trwa w odstępstwie, otoczony wrogami walczy o przetrwanie. W ręku znajdą się wiersze ks. Mirosława Drzewieckiego;

ZAMILKŁY ANIOŁY "Wśród świstu kul /../ zamilkł śpiew aniołów w Betlejem, łzy leją matki i dzieci. Usiadł zmartwiony Bóg Jahwe"...

WOŁANIE O WSTYD "O święci aniołowie całego świata wołajcie /../ z wszystkimi mężami i kobietami świętymi Starego Przymierza zamienił Izrael Boga Jahwe na złotego cielca wojny w ziemi obiecanej".

2. Wpisz; Rosja idzie na wojnę? Mają nową broń, jednym strzałem zniszczą całe państwo...

3. Wciąż wchodzę na blog Jana Hartmana, który reprezentuje tych, którzy nie słuchają Boga, a nawet z Nim walczą (czynienie "dobra")...w tym czasie nie widzą naszej zagłady.

   Pod wpisem (27.10.2019); I co to będzie z "tą Polską"? Moje proroctwa profesor snuł rozważania o dyktaturze Jarosława Kaczyńskiego, a wręcz państwie mafijnym sprzężonym z Kościołem Pana Jezusa. "Kaczyński wkrótce odejdzie z polityki z przyczyn zdrowotnych".

   W komentarzu wskazałem, że właśnie mam intencję modlitewną za z a d u f a n y c h w której znajdzie się w towarzystwie W. Putina. Nie wiedziałem, że to powtórzy się dzisiaj. Nawet dali mój komentarz...

                                                               Panie Profesorze!

   Skoncentrował się Pan Profesor na sprawach nadprzyrodzonych, ale trzeba uważać, bo po sięgnięciu po zakazany owoc można stać się „nagim”. W tym czasie prezes Jarek promuje prof. Pawłowicz. /../ Podejrzewam, że przeczytał wpis Pana Profesora i tak się zemścił. Nie wiem jak Pan Profesor to przetrzyma?

4. Podczas zapisu tego świadectwa - środku nocy - uprzytomniłem sobie, ze dzisiejsza intencje jest także za braci islamistów, a sprawiły to dwa następne wiersze ks. Mirosława Drzewieckiego;

ANIOŁ Z KRZYŻEM..."spotkałem /../ afgańskiego studenta Mahmuda", a w tym zasie pokazywano "świętą wojnę" (dżihad). Po policzkach studenta spływały łzy, w ciszy jego dobry anioł stróż dźwigał ciężki krzyż

TRON ALLACHA "Widziałem anioła ciemności /../ młodych męczenników islamskich /../ życie jednego za śmierć wielu wrogów /../ opustoszały z aniołów meczety /../ Widziałem na niebie tron Allacha przysięgam był pusty"...

    Przez godzinę krążyłem - wśród nastolatków "walczących" o piłkę - odmawiając modlitwę, a moje wołanie do Boga mieszało się z przekleństwami i złorzeczeniem sobie...

                                                                                                                            APeeL

 

                                                    

 

Aktualnie przepisane...

13.04.2002(s) ZA PROFANUJĄCYCH ŚWIĘTOŚĆ

    Po wczorajszym umęczeniu (12 godzin pracy bez wytchnienia) nie planowałem Mszy św. porannej, ale teraz obudzono z Nieba (opadło lekko uchylone okienko!) i wiem, że mam spotkać się z Panem Jezusem.

   To zaproszenie było słuszne, ponieważ wieczorem będę drętwy! Po Komunii św. nie mogę wyjść z kościoła, bo serce i duszę zalała miłość Boga Ojca.

   W „wolne soboty wal do roboty” i faktycznie pracowałem od 7.50 - 13.20. Pośpiech, z powodu nawału chorych (mam szczęście do pracy), ale znalazłem chwilki dla dawanie świadectwa wiary. Właśnie zapraszam służącego władzy ludowej, bo gaśnie w oczach, ale starego nawrócić - wg kazania kapłana emeryta z poczuciem humoru to "Murzyna umyć". 

    Intencję odczytałem z tytułu w „Niedzieli”, gdzie art. „Ziemia święta sprofanowana” ze zdjęciem zachlapanej figury Matki Zbawiciela na szczycie kościoła św. Rodziny.

    „Patrzył” tytuł „Raj utracony”, a „Dzienniczek” s. Faustyny otwiera się opisie jej modlitwy za zatwardziałych grzeszników, która rozbraja „zagniewanie Ojca Mojego”.

    Po wyjściu z przychodni straszliwy ból zalewał serce, bo zacząłem modlitwę za wczorajszy dzień; "za walczących z Bogiem". Bluźniercy z „NIE” uzasadniają, że przyczyną wojny w Ziemi Świętej jest właśnie wiara w Boga Objawionego...trwa bowiem zabijanie w Imię Boga! W jakie imię zabijali wyznawcy wiecznie żywego Lenina, którego oni są spadkobiercami i sługusami?

                                                                                                                               APeeL

 

14.04. 2002(n) ZA POTRZEBUJĄCYCH OCKNIENIA

    Żona obudziła mnie na Mszę św. której nie planowałem. Dzisiaj Pan Jezus ukazał się uczniom po Zmartwychwstaniu. Czy wiesz jakie podziękowanie otrzymałem za dwa dni udręki? Znalazłem cierń! Tak, bo moja służbą wyjąłem Panu Jezusowi jeden cierń z Jego korony!

    Takie ciernie wkładają Panu Jezusowi walczący z Bogiem i profanujący świętości. Podziękowałem za ten dzień i przeprosiłem Pana Jezusa. Dopiero dzisiaj odczytałem intencję za sobotę.

    Padłem na kolana przed przyjęciem Ciała Zbawiciela, a ekstaza sprawiła, że nie mogłem wstać, a później wyjść z kościoła! W kilka minut stałem się innym człowiekiem. To Cud Ostatni! Po otrzymaniu łaski wiary dowiadujesz się, że Pan Jezus Jest i stajesz się dzieckiem Boga.

   Zarazem wiesz, że wszystko jest prawdziwe w KrK, istnieje życie wieczne oraz Królestwo Boże i to już na ziemi...nie wytłumaczysz tego człowiekowi normalnemu czyli mądremu i niewierzącemu. Teraz czas jest skracaniem oczekiwania na powrót do Boga Ojca...czekającego na nas z rozpostartymi ramionami!

    Nie mogę modlić się w domu, szczególnie po przyjeździe córki, która właśnie wymaga ocknienia! Zawsze po wyjściu odczytuję intencję modlitewną, która dzisiaj obejmuje też jej osobę.

   Modlitwę zakończyłem wieczorem po wyczyszczeniu obrazu; „Jezu ufam Tobie”. To wdzięczność za nawrócenie oraz umiłowanie mnie przez Boga.

    Rano prosiłem o cierpienie zastępcze, a teraz napływa, aby przyjąć córkę w sercu...może dozna uzdrowienia. Wołam za nią i za tych, którzy potrzebują ocknięcia się, przebudzenia i przejrzenia duchowego.

   W ręku znalazl się "Super express" z tytułem "Kardynałowie na dywaniku", gdzie Jan Paweł II potępia skandale seksualne wśród księży...

                                                                                                                            APeeL

       Ocknienie Jan Brzechwa

Dla­cze­go­ście z na­szych oczu noc wie­ku­istą zdar­li?
/../ A te­raz je­ste­śmy umar­li...
/../ A te­raz krzy­że ło­po­cą nad nami
/../ Ach, gdzież jest na­sza po­tę­ga nie­wcie­lo­ne­go trwa­nia?
Nasz płyn­ny kształt wszech­obec­ne­go Boga?
/../ Wy­zio­nę­li­ście z nas już dech wiecz­no­ści
/../ I oto je­ste­śmy umar­li.
/../ Przez ni­cość do nie­by­tu
Noc każ­da pro­wa­dzi i wskrze­sza.


 

15.04.2002(p) ZA OFIARY STRESU

   W śnie wędruję i po każdym przebudzeniu przepraszam Pana Jezusa. Teraz  jadę do kościoła, płynie „Anioł Pański”, a po Eucharystii miłość Boża zalała serce, łzy pojawiły się w oczach, a słodycz duszę. „Jezu! Jezu!"

   Dzisiaj była mowa o Chlebie Życia, Chlebie Sytości i naszych poszukiwaniach, które zabezpiecza Eucharystia. Ja znam skołowanie ludzi z gabinetu lekarskiego, nie z konfesjonału lub jak psychiatrzy z punktu widzenia atesty.

   Pan dał zarobić, bo było 4 kandydatów na kierowców, a z firm farmaceutycznych otrzymałem dwie paczki drogich leków. Kręciłem głową z zadziwienia, bo wcześniej podobne oddałem chorym, a były przeznaczone dla matki. W pośpiechu zwijam wszystko, a gdzieś zawieruszyłem pieczątkę, a jak się okaże włożyłem ją i zamknąłem w kasetce; „gdy człowiek się spieszy to diabeł się cieszy”.

    Błyskawicznie przepływa cały dzień:

- rano w telewizji pokazano migawki z wyścigu samochodowego w Krakowie, gdzie śmierć poniósł pilot

- w mgle nastąpiła katastrofa samolotu chińskiego

- dwie koleżanki pospieszyły się i przeszły na emeryturę, a władza ludowa zabroniła takim dorabiać

- rano pędząc do pracy mogłem spowodować wypadek (zajechałem drogę limuzynie), a później wracając w zdenerwowaniu po zagubioną pieczątkę .

    Przepływa świat katastrof i wypadków, zawałów i pękniętych tętniaków i wrzodów związane ze stresem!

                                                                                                                          APeeL

 

16.04.2002(w) ZA LEDWIE ŻYWYCH

Dzień modlitw za Jana Pawła II

   Wstaję ledwie żywy, a w telewizji pokazują wynoszonych rannych (katastrofa samolotu w Korei). Na ten moment „patrzy” Pan Jezus w koronie cierniowej.

    Ja pragnę cierpień duchowych, umierania podczas modlitw, bo wówczas trwa połączenie ze Zbawicielem. To tajemnica Boża, ale po latach okaże się, że taka modlitwa - rozważanie Męki Pańskiej czyli współcierpienie ze Zbawicielem - ma najwyższą moc.

    Nie wiedziałem, że dzisiaj czeka na mnie ciężka praca w przychodni. Już od 7.15, a pracuję od 8.00 trwał bałagan, wpadanie, kłótnie i skomplikowane sprawy ludzi. Słabnącą, która oczekiwała na rtg odwiozłem do domu własnym samochodem. Czekała też rodzina zmarłego, ale nie mieli karty inf. z pogotowia i musiałem jechać do zamarłego w domu.

   Niektórzy koledzy nie wczuwają się w sytuacje rodziny i nie widzą jej kłopotów. Jest zrozumiałe, że karty nie wydajemy w zgonach budzących wątpliwości. Na miejscu okazało się, że pacjentka w czasie wizyty pogotowia była w agonii, ale zmarła dzisiaj. Ratuje mnie spojrzenie na kartę, bo to kasa branżowa (policyjna) i mają swojego lekarza.

   Teraz biedaczyna, który udowodnił złamanie przepisów przez sąd okręgowy i odwołuje się do sądu apelacyjnego. Około 12.00 napadła mnie słabość z powodu nawału chorych, bałaganu, skomplikowania spraw i „proszących” w tym właśnie czasie o skierowanie do sanatorium!

    Nie wyganiam, ale protestują inni. Jeszcze obca z osteoporozą i zwyrodnienie biodra (zatarte), którą skierowałem do szpitala (wstawienie protezy, termin). W domu trafiłem na bardzo słabego syna (depresja) i pojechałem do 78 latki...bardzo słabej!

    Msza św. wieczorna, na której - przez głośnik dochodziły do mnie słowa - o chlebie podtrzymującym życie i Eucharystii! Ja jestem ledwie żywy, a napływa obraz Jana Pawła II oraz niewidomego pacjenta, który żył wiele lat z ciężką cukrzycą oraz unieruchomiona z powodu reumatoidalnego zapalenia stawów, która nie mogła umrzeć (uwolnić się z ciała!). W tym stanie przetrwała także po operacji krwotoku z żołądka. Trafił się jeszcze niewidomy z rozrusznikiem serca...

    Późnym wieczorem odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego i padłem ledwie żywy...

                                                                                                                                 APeeL

18.04.2002(c) ZA OCALONYCH

   Podczas śniadania w telewizji oglądałem adwokata, który bronił 8 strasznych przestępców. Czterech z nich stracono, a czterech ocalił! Wiem, że w ten sposób zaczyna się nowy dzień duchowy. Po wyjściu trafiłem na sforę psów w zalotach z "moim" kulawym miśkiem. Wszystkie straszliwie pogryzione przez przywódcę stada...jakże cierpi także zwierzyna.

    Udało się wyrwać wcześniej z pracy (o 13.15) po 3 godzinach zamieszania i z pewną dozą radości, bo:

- poprawiła się pacjenta z wodobrzuszem

- udało się uratować dziadka z rozrusznikiem, załatwiłem mu zdjęcie szwów (bez odsyłania do szpitala)

- pożyczono kawę, bo zapomniałem zabrać, ale nie mogłem być przyjęty przez dentystkę.

    Czas szybko płynie i już jest pora na nabożeństwo wieczorne. Miałem posprzątać pod krzyżem, ale ktoś wyzbierał wszystkie śmieci (wyrzucają z przejeżdżających samochodów). Podlałem tylko kwiaty. Zobaczyłem pająka, który mógł utopić się, ale żyje, spuścił się na nitce.

    Stoję na zewnątrz kościoła,a jest duszno i bardzo gorąco. W tym czasie opieram się o krzyż Pana Jezusa...nawet wyjąłem z drzewa poświęcony gwóźdź!. Wiem, żejest to nieprzypadkowe (oznacza jakieś cierpienie), a zarazem pocieszenie dla Pana Jezusa.

    Po przyjęciu św. Hostii "patrzyły" słowa Zbawiciela z tablicy ogłoszeń o służących, pomagających, dających ulgę w cierpieniu chorym, starym i biednym. Na ten moment z Afryki popłynie relacja o potrzebie operowania rożnych chorych.

   Wyszedłem na modlitwę z gwoździem z krzyża Pana Jezusa. Przepływają obrazy upadającej stoczni w Szczecinie (40 milionów dolarów dlugów), szmateksy i markety z ulgami podatkowymi. Napływają obrazy wyciąganych spod gruzów w Palestynie, a także ciężko chory, którego wprowadzono do gabinetu. Poprawił się po zastrzyku...

                                                                                                                               APeeL

 

19.04.2002(pt) ZA MASAKROWANYCH

    Po wstaniu pocałowałem Twarz Zbawiciela z Całunu. To moje dziękczynienie, które wyrażają także usta: „O Panie! To Ty na mnie spojrzałeś”. Popłakałem się, bo w Rai Uno popłyną obrazy:

- masakra Palestyńczyków w Dżeninie (zniszczenia, zabici, krzyki spod gruzów) z obrazami namiotów pozbawionych dachu nad głową w zniszczonym Nablusie

- zamachowiec samobójca uderzył małym samolotem w wieżowiec (płacz ludzi)

- na Florydzie wykoleił się pociąg, gdzie zostało uwięzionych 75 osób...

    Dzisiaj jest nawrócenie Szawła, który dyszał nienawiścią do chrześcijan. Natomiast Pan Jezus mówi o Swoim Ciele, którego wówczas nie przyjmowano, a ja popłakałem się. bo tak jest dotychczas.

    Ktoś powie, że Msza św. zawsze jest taka sama czyli nudna. Przyjmij, że z Panem Jezusem nigdy nie będziesz się nudził, bo nagle ujrzysz piękno mchu, grzybów na gnijącym pniaku oraz bezmiar cierpień wokół i na całym świecie. Ponadto ujrzysz, że czeka cię zbawienie czyli życie po życiu, ale wieczne.

   Po Eucharystii serce i duszę zalał pokój, usta słodycz, a w oczach pojawiły się łzy. Ja mam trwać w Panu Jezusie, a on we mnie. W intencji tego dnia poprosiłem Pana o cierpienie zastępcze...nie wiem jakie będzie, ale wszystko przyjmę! Praca trwała bez przerwy od 7.00 - 19.00!

   Później w nawale będę marudził, zapomnę o przyrzeczeniu, ale każdy otrzymał to, co mu się należało...to co, potrzebował. Przesuwali się biedni, bezrobotni, krzywdzeni przez "panów tego świata" żyjących jakby Boga nie było!

   Dołóż do tego młodych zaskoczonych nowotworami, płaczących rodziców zmarłych dzieci przedwcześnie dzieci (właśnie był ojciec takiej 42-latki). Ledwie trzymałem się na nogach. To dzień dla Pana. W telewizji popłyną dalsze obrazy masakrowanych:

- kopalnia Bełchatów (zniszczenia, opuszczone domy w strefie szkód, płacz starych ludzi)

- masakra ludności w Deninie

- igła w brzuchu dziecka

- oberwanie się balkonu z trzema robotnikami

- akcja "Wisła" o przesiedlaniu Ukraińców na "ziemie odzyskane"

- Hiroszima i Nagasaki

- oraz eksterminacja Żydów, Rumunów i Cyganów podczas II wojny oświatowej.

    W „Gazecie Lekarskiej” spotkam wiersz o bólu, który będzie trwał do końca moich dni...

                                                                                                                              APeeL

 

20.04.2002(s) ZA OFIARY PRAGNIEŃ

   Trwa wczorajszy ból związany z intencją „za masakrowanych”. Dzisiejszy dzień zaczął się o 5.50 od uwolnienia tłuczącej się pszczoły o szybę...pragnącej wolności! Wzrok zatrzymało też zdjęcie ludzi za drutami.

    Łzy zalewały oczy - z powodu wczorajszego bólu - na dzisiejszej Mszy św. o 6.30. Płakałem w kościele, a przypomniał się gwóźdź z krzyża Pana Jezusa, który miałem w ręku. W sercu i na ustach: ”Jeżeli chcesz Mnie naśladować to weź swój krzyż na każdy dzień i chodź ze Mną zbawiać świat”.

    Łzy płynęły na ziemię (łaska), a ból rozrywał serce podczas podchodzenia do Komunii św. To zarazem ulga dla duszy znana z powiedzenie „jak się wypłaczesz”. Po Mszy św popłyną zdarzenia duchowe:

- w telewizji pokażą malującą ustami, bo straciła władze w kończynach (po wypadku)

- nie mam pieniędzy, a pragnę zagrać w „To-To” (ukradłem żonie 2,40 zł).

   Teraz na spacerze mam pragnienie modlitwy, ale nie znam intencji. Napłynęła „dosłowna” pomoc, bo zaczepił mnie spragniony piwa! Nawet prosił, abym nie zrezygnował z wysłania kuponu (kumulacja). 60 miliardów! Dodatkowo jestem świadkiem seksu u psów i biedronek!

    Później popłynie program o sierotach z domu dziecka oraz adoptujących dzieci w Holandii. Podczas modlitwy trafiłem na cmentarz, gdzie jest wielu znajomych, a także tych, którzy zginęli tragicznie z powodu szukania sławy lub pragnienia władzy.

   Tam leży też kolega ofiara nadużywani "prochów". W telewizji Puls będzie relacja o. Pio i ludziach pragnących świętości oraz kapłanki u Luteranów.

   Czekam na zawodową walkę bokserską (Michalczewski / Joe de Grandis)...w drugiej rundzie przeciwnik Polaka padnie na deski. Przepływa świat rywalizujących dla sławy, pokazania siły, rekordu, tytułu: oto wywrotka motocyklisty i karambol ścigających się samochodów. Zbyteczne ofiary i cierpienie.

   Płacze katolicki arcybiskup z Irkucka, którego nie wpuszczono do Rosji! Tak walczą bolszewicy „ze złym” kościołem katolickim.

   Dzień kończy się oglądaniem filmu „Po trupach”, gdzie zwolnieni z więzienia natychmiast biorą udział w napadzie (walka z policją, zabijani, ucieczka, udręki)...

                                                                                                               APeeL

 

24.04.2002(ś) ZA ZATROSKANYCH OPIEKUNÓW

    Nie planowałem Mszy św. porannej, ale obudzono z Nieba...nawet tak się „umówiliśmy”! Wstałem bardzo słaby, obolały i pełen niechęci do tego życia, a ja nigdy nie mam takich odczuć.

    Podczas przejazdu na Mszę św. i w tym bólu powtarzałem z krzykiem: „Tata! Tato!! Tato!!!”. To forma skargi, ale nie wiadomo na co, bo wszystko mam, a wokół tyle krzywdy ludzkiej, bezrobocie. Przez sekundę wyobraź sobie, że jesteś ojcem rodziny, trzeba kupić chleb, a tu brak pieniędzy!

    Napływają obrazy zmasakrowanych Palestyńczyków oraz ofiary zamachów na Żydów. Przypomniała się wczorajsza pobita pacjentka. Teraz, gdy to piszę z telewizji płyną obrazy straszliwie zmaltretowanego. W kościele „spojrzał” nagi Pan Jezus z Golgoty i św. Krzysztof niosący Dzieciątko. 

    W kolejce do Komunii św. młody człowiek padł na dwa kolana, a później w ławce trzymał twarz w dłoniach. Dobrze, że byłem na tej Mszy św. bo w przychodni (z wizytą) zeszło do 17.00! Dzisiaj prowadziłem słabego, pomagałem, pocieszałem i dawałem odpowiednie zaświadczenia do opieki społecznej.

   Wyszedłem na modlitwę, ale nie znałem intencji, a właśnie syn przywiózł kupione aniołki (symbol opieki). Teraz oglądam film o umierającej matce („Inna kobieta”), która chce zapewnić opiekę swojej córce.

    Taką opiekę daje nam Bóg, chociaż większość nie wie o tym i w to nie wierzy. Dowiedzą się o wszystkim po tamtej stronie. W magazynie policyjnym pokazują monitoring i brygady interwencyjne...jeszcze opieka społeczna.

    Na wizycie byłem u babuszki ze złamaniem i odleżynami, która nie zgadza się na leczenie, bo w domu jest syn pijak. Bieda, nędzna chatka, a w niej dodatkowo córka z wnuczką.

   Jan Paweł II ma kłopot i jest zatroskany kapłanami homoseksualistami i pedofilami. W USA wydano wyroki, odsunięto ich z posługi wiernym. Moje dodatkowe zatroskanie o świat, a to ból MB Pokoju z Medziugoria (Objawienia).

   Nagle uprzytomniłem sobie, że rzadko wołam do mojego Anioła Stróża. Nie trzeba wołać do Pana Jezusa i Samego Boga Ojca w małych sprawach. Przecież to jest pokazane na ziemi.

    Z „Niedzieli” patrzą tytuły „Kto się w opiekę odda Panu Swemu” i „Wdzięczny za dobrą opiekę”. Wraca zatroskanie mojej żony i opiekunki chorego pacjenta. Ile w takich jest zatroskania o innych!                                                                                                                                     APeeL