Dzisiaj miałem dzień ciężkiej pracy na Poletku Pana Boga. Dokonałem opracowania i edytowania dziewięciu zaległych zapisów dziennika. Zważ, że zostało mi jeszcze 3400 dni i chyba nie zdążę zakończyć mojego dzieła przed śmiercią...tym bardziej, że mam już dodane 15 lat życia, które właśnie minęły.

    Nie chcę być tutaj...tak jak pisał św. Paweł, ale nikt nie może prawidłowo opracować starych zapisów, bo są to przeżycia mistyczne zmieszane z pracą lekarza i moim grzesznym życiem. Wiedz zarazem, że tacy jak ja są atakowani...w tym przez Szatana, który wielokrotnie chciał mnie zabić, bo wiedział, że będę ujawniał tajemnice jego działania.

   Piszę to, a właśnie na blogu prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl) Luap 27 WRZEŚNIA 2022 16:14 pyta: „Dlaczego najwięksi ludobójcy wszech czasów: Lenin, Stalin, Mussolini, Hitler, Mao, Li i inni tak samo krytykowali religie jak wy, ludzie moim zdaniem bezmyślni? Czekam na rzeczowe wyjaśnienie od kilku lat!" Odpowiedziałem mu...

   "Sprawa jest bardzo prosta, ale nie wiem jaka jest twoja duchowość. W wierze objawionej (katolickiej) jest to bój w świecie nadprzyrodzonym: Królestwa Bożego z Królestwem Ciemności, którego Księciem jest Mefistofeles (Kłamca i Niszczyciel).

   Odpowiednikiem tej wojny duchowej (agonistyki) jest podział ludzkości z wybrańcami, których wymieniłeś oraz wezwanymi i powołanymi przez Boga. Z faktu, że głowiłeś się nad tym wynika, że sprawy duchowe chcesz wyjaśnić swoim rozumem.

   Musisz przy tym zauważyć, że nie są atakowane religie wymyślone, ale jedynie prawdziwa wiara katolicka (czyli „opium dla ludu”). Wielu nieświadomych tego śmiertelnego boju (o dusze ludzkie) ma wskazywane przez Szatana wyczyny namaszczonych sług (Inkwizycja, pedofilia, itd.). Chodzi o to, aby tę wiarę skasować.

   Bolszewicy chcieli wprowadzić swoją…w bożków od Lenina do Putina (on sam nie wie o tym, że został omamiony przed śmiercią: władzą nad podzielonym światem). Nic już nas nie uratuje, bo tak jak ci, których wymieniłeś jest opętany. To, co się dzieje to dopiero przygrywka. Ostrzegam, bo jedynie Bóg może nas ocalić, ale większość bluźni i wierzy w moc ludzką.

   Niedawno pisałem na blogu Pana Profesora, że kacapów czeka Afganistan, ale wszystko zakończy się wielkim Bum! To sprawdziło się w krótkim czasie. Czeka nas zapowiadana Apokalipsa"…

   Dzisiaj wyjątkowo wyszedłem na Mszę Św. wieczorną z odczytaną właśnie intencją, ponieważ żona wskazała, że w Ewangelii: Łk 9,57-62 była mowa o pragnących iść za Jezusem...

- po pogrzebaniu ojca ziemskiego, na co otrzymał odpowiedź Jezusa: "Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!"

- po pożegnaniu się z bliskimi! Na to otrzymał reprymendę: "Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego".

   Znam to z moich rozmów o wierze, śmierci, Bogu i Ojczyźnie Niebieskiej...każdy wówczas gdzieś się spieszy, ma bardzo ważne sprawy, właśnie czeka kuzyn...podchodzą obcy i się witają, przerwie rozmowę telefon. Zważ, że mam napierać w porę i nie w porę, bo "czas ucieka, wieczność czeka", ale ludzie chcą żyć długo na tym łez padole.

 

                                 Trójca Świeta

 

   W drodze odmawiałem moją modlitwę, a dzisiaj Hiob mówił trudnym językiem o mocy i mądrości Boga Ojca (Hi 9,1-12.14-16). Nie wiem ile czasu minęło, ale ja wiem to samo i to nie z książek. Obaj widzimy Stwórce Wszechrzeczy

"On słońcu zabroni świecić, na gwiazdy pieczęć nałoży".

    Przede wszystkim nic nie wiemy o słońcu (jak działa), a badanie kosmosu jest dla mnie głupotą, wyrzucaniem pieniędzy, bo zamiast czynić sobie ziemię poddaną realizuje się mrzonki typu "gwiezdnych wojen".

"On czyni cuda niezbadane, nikt nie zliczy Jego dziwów".

"Czy człowiek jest prawy przed Bogiem?"

"W mgnieniu oka On przesunie góry i zniesie je w swoim gniewie, On ziemię poruszy w posadach: i poczną trzeszczeć jej słupy".

"Nie widzę Go, chociaż przechodzi: mija, a dostrzec nie mogę (...) Proszę Go, by się odezwał, a nie mam pewności, że słucha".

    Z ostatnim stwierdzeniem nie zgadzam się, bo Bóg Ojciec jest przy każdym z nas, a nawet w nas (dusze są Jego cząstkami), każda nasza myśl jest odbierana jako język uniwersalny.

   Po Eucharystii serce zalało pragnienie modlitwy. Wracałem do domu powłócząc nogami z wołaniem w intencji tego dnia. W domu w ręku znajdzie się dwumiesięcznik "Misje dzisiaj"...

                                                                                                         APeeL

                                                                                                                                          

Aktualnie przepisane...

03.01.1991(c)  Krzyk do Pana Jezusa...

    Na poczekalni w przychodni i to przed moim gabinetem było  pełno "smutasów", "smętków", "narzekalskich" i "najbardziej chorych" nie znoszących czekania. Od tych ludzi płynęła tak zła energia, że trzęsły mi się ręce, a serce ściskał ból podobny do wieńcowego. 

    Na szczycie rozdrażnienia drzwi otworzył energicznie "czuj-czuwaj" lub "czajkowy"...od czajenia się. Ma sprawę, ale musi wykonać zadanie za które dostaje judaszowy grosz. 

- Proszę tak nie wpadać, przecież mogę całować się z pacjentką!

    Trafiła się też babcia skarżąca się na ciszę i samotność...

- Proszę przychodzić do mnie częściej, najlepiej o tej porze!

    Tłumaczę jej, że swoją samotność powinna przekazywać Matce Bożej, bo ja często proszę o chwilkę ciszy!

    Około 10.00 napięcie "puściło" w jednej sekundzie. Moje serce zostało otwarte i napełnione Pokojem Bożym. Po latach będę wiedział, że jest to działanie Ducha Świętego. Wszystkich przyjąłem kończąc pracę o 16.30. Zmęczenie sprawiło nawet słodycz..

    Nie zdążyłem się przebrać przed dyżurem w pogotowiu, a bezbożny kolega uderzył we mnie fanatyzmem i inkwizycją.

- Tak, jestem fanatykiem Jezusa i teraz mogę oddać za Niego życie!

    Dalej męczył krytyką naszego Kościoła Świętego i wiary z powodu której dzieli się ludzi, a to sprawia wojny! Powtarzałem mu to samo jeszcze dwa razy. Zamilkł!

    Nagłe serce zalała wielka tęsknota za Panem Jezusem: "Jezu mój, najmilszy sercu Panie, Ty wołasz każdego po imieniu - kto Ci odpowiada? Jezu! Krzyknij głośniej!"

- Niech spadnie słońce i zgaśnie niebo.

- Niech pęknie kamień i rozstąpi się ziemia.

- Niech rzeka stanie w miejscu.

    "Ciebie Jezu chwali wszystko oprócz ludzi za których oddałeś swoje Święte Życie! Me serce krzyczy, gdy to widzę - co Ty czujesz? Jezu mój! Gwiazdo mojego serca! Przyjacielu Złoty i Nieskończona Światłości". To wylało się ze zbolałego serca w kilka minut, a łzy zalały oczy...u mnie jest to znak Prawdy!

    W kurnej chacie badam babcię, a Matka Boża z obrazu patrzy mi prosto w serce - nie do wiary! Czy można na normalnym obrazie namalować śmiejące się do mojego serca oczy? Siostra Faustyna pisała o zjawisku "ożywiania obrazów".

   Zaczynam moją modlitwę za kapłanów, ale demon straszliwie przeszkadzał. Nie dziw się, bo moce ciemności szkodzą w naszej rzeczywistości, a Bóg pomagać, ale trzeba to zauważyć.

    "Jezu! Zmaż ich winy za wszystkie dobra duchowe, które czynią i uczynili. Przyjmij ich Jezu". Nagle poczułem obecność Zbawiciela, a czas jakby zatrzymał się. Trudno to określić, bo w wieczności nie istnieje...

   Na ponownym wyjeździe wróciłem do mojego wołania, a bardzo lubię modlić się w karetce. Pod szpitalem chwyciłem twarz w dłonie i tak trwałem oczekując na przyjęcie pacjenta.

   Z natchnienia dodałem litanię do Pana Jezusa, gdzie są słowa o czystości, niewinności, pokorze, cichości, milczeniu, cierpliwości i uniżeniu. To Świętość Świętości! Popłakałam się...

                                                                                                            APeeL

 

 

 

 

 

Motto: "Ludu Mój, ludu cóżem ci uczynił"?

    Coraz trudniej wstaje się na spotkania z Panem Jezusem...dobrze, że mam samochód z prawem jazdy (z domu do kościoła...1.5 km). Kiedyś pacjent w moim wieku prosił o przedłużenie takiego. Wydał mu miłosierny kolega z sąsiedniej wioski...wkrótce kierowca zmarł i tajemnicę zabrał do grobu.

   Na Mszy św. stałem pusty, a Szatan podsunął mi 10 ważnych spraw...dotarły tylko lamentacje Hioba obdarowanego i pobłogosławionego przez Boga, który został poddany próbie wiary!

   "Niech przepadnie dzień mego urodzenia (...) Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona (...) Po cóż (...) piersi podały mi pokarm?" Chciałby umrzeć, ale nie na ma tak dobrze. Natomiast uczniów przegoniono z pewnego miasteczka samarytańskiego (Ewangelia: Łk 9,51-56). Jezus zabronił im przekleństwa, aby "ogień spadł z nieba i zniszczył ich".

   Przypomniał się mój komentarz na blogu Jana Hartmana, gdzie 16 września 2022 jeden z komentatorów (prospektor) napisał, że Eucharystia to "duchowy kanibalizm" i jako inkwizytor rozkazał: "wynocha z przestrzeni publicznej"...

   Eucharystia zwinęła się na pół i ćwierć (jak naleśnik), a to oznaczało wzmocnienie w walce duchowej (agonistyce). Nagła ekstaza sprawiła ból rozłąki ze Zbawicielem z pragnieniem ciszy i śmierci ciała czyli powrotu do Królestwa Bożego. Zapaliłem lampkę pod moim krzyżem zadziwiony pięknem kwiatów, którym sprzyjały deszcze i chłód.

    Natchnie skierowało mnie na blok prof. Jana Hartmana (www: polityka.pl), gdzie wczoraj dał wpis: "Meloni to czerwony Jędraszewski". Nie wiedziałem o co chodzi, ale zauważyłem zdanie o losie kobiet w islamie. Dałem tam poniższy komentarz...

    Przed czytaniem "wydalin zmysłowych" (to język Pana Profesora) byłem pewien, że Szatan sprawi napad...na jedynie prawdziwą wiarę katolicką. Zobaczymy...

1. Już w pierwszym zdaniu było porównanie bicia kobiet przez fanatyków religijnych w Iranie z prowokacją dziewuszki aresztowanej przez naszą ogłupioną i zastraszoną "przez religijne pranie mózgów policja".

     Ciekawa kto im zlecił brutalność w interwencji (ustawka)!

2. W mojej religii trwa "logika religijnej przemocy z pychy".

   Ja widzę, że hybris reprezentuje sam Pan Profesor, człowiek wykształcony, a nie małżeństwo antyklerykałów Wielgusów .

3. Katolicka kasta kapłańska przypisuje sobie prawo do przemawiania w imieniu bóstw...

   Pan profesor nie wie, że istnieje tylko Bóg Objawiony, a jego imię brzmi; "Ja Jestem". Na równi z naszym Bogiem Ojcem stawia się jakieś bóstwa. Dla Pana Profesora takim jest "głupstwo dla Boga" czyli nasz rozum.

4. W mojej wierze trwa "pycha i ciemnota", bo te są "niezależnie od przebrania".

    Coś strasznego. To płynie wprost od największego intelektualisty (Mefistofelesa, upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji).

   Natomiast w polityce Panu Profesorowi nie podobają się demokratyczne wybory we Włoszech. Giorgia Meloni to "wiecowa krzykaczka o faszystowskim rodowodzie", która stanowi "ogromne zagrożenie nie tyle i nie tylko dla samych Włoch, lecz dla całej Unii Europejskiej".

   Profesor popiera też karcenie nas za to, że chcemy mieć wolną ojczyznę i rządzić się sami, bowiem powinien panować "nowy związek bratni". Kaczyński to człowiek o mentalności Duce, który traktuje UE jak hołota szabrująca sklep, a to może załamać Związek Niemiecki Republik Europejskich. "Retoryka PiS opiera się na chamskiej pysze i ksenofobicznym nacjonalizmie podlanym bigoterią". Żaden człowiek nie napisze takich słów bez pomocy Belzebuba. Dalej...

   Kraje pełne demokracji zapytają: dlaczego mają finansować Polaków, którzy wybierają sobie rządy prostaków i gangsterów? Gdyby moja ojczyzna "jutro zniknęła, to mało kto by to zauważył".

   Ciekawe jak wyglądałby nasz kraj pod rządami prof. Jana Hartmana? Już dawno mielibyśmy w kościołach kawiarnie i miejsca spotkań "Wolnego Słowa" kolorowymi i czerwonym przebierańcami. Od ołtarza przemawiałby "pastor" Robert Biedroń, posłanka Wielgus - z diabelskiej łaski - dalej siałaby nienawiść do wiary katolickiej, która przeniosłaby się do podziemia. Węszyliby po wszystkich piwnicach.

   Sprawa rosyjskich agentów będzie ujawniona (listy mają Amerykanie)...co wówczas z idolami chwalonymi przez Pana Profesora? Na końcu wyszło, że w Polsce ideologia Kościoła stanowiła część doktryny państwowej, a sam Kościół faktycznie współrządził państwem, tworząc wraz z nim system religijno-świeckiej dwuwładzy.

   Chciałem zaprotestować przeciwko traktowaniu mojej łaski wiary jako ideologii, której przykładem jest Pan Profesor, "adwokat diabła". W końcu wyszło, że "spółkujący inaczej" są gnębieni u nas podobnie do kobiet w Iranie.

   Jako były "alkoholik" stwierdzam, że Pan Profesor pisze wszystko w stanie daleko posuniętej trzeźwości (większa odpowiedzialność).

- Czy Pan był wówczas trzeźwy?...zapyta na rozprawie sędzia.

- Tak!

- Czy Pan jest chory "zmysłowo"?

- Nie!

- Dlaczego Pan pisze tak jak pisze?

- Tak mi się pisze, jeden lekarz stwierdza opętanie intelektualne, ale to była teleporada (w Izbie Lekarskiej określają to badaniem "bez zainteresowanego")!

- Sędzia Igor Zygmunt Tuleya ogłasza wyrok: oskarżony jest niewinny, ponieważ nie wie, co pisze...

     Natychmiast poznałem intencję tego dnia i wyszedłem odmówić moją godzinną modlitwę...

                                                                                                                       APeeL

 

 

Aktualnie przepisano...

08.01.1991(w)  ZA ŁAZARZY...

    Budzę się z ciężką głową...za dużo wypiłem ("kieliszeczek" na prośbę żony). Z trudem się żegnam. "Jezu przekazuje Ci moje pragnienie i wyrzeczenie...w intencji żony, która czekała na mnie w oknie".

   Praca drażni, napływają pacjenci i tak będzie do 15.00! Odpowiadam wewnętrznej informacji, że nie dam rady - bardzo źle się czuję. Chwilkami nudzi i kręci się w głowie. Niespełnienie seksualne, a dodatkowo demon przysłał obnażające się pacjentki: młoda podciągnęła tylko stanik ("patrzyły" na mnie dwa sutki), dobrze zbudowana wdowa wprawnie wszystko zrzuciła!

   Prawie padałem, a dodatkowo wysłano mnie ("chłopiec na posyłki") na pilny wyjazd pogotowiem. Napływają dary: miód "od pszczół", jajka "od kur", czekoladki, kawa, także "parę" dolarów (1 dolar = 10000 zł!).

   Ostatniemu pacjentowi oddałem wszystko oprócz pieniędzy (zima, a on chodzi w płaszczu ortalionowym, który dałem mu przed dwoma laty). Zawsze podśmiewał się, a teraz powiedział: "dziękuję panu"! To było najprzyjemniejsze. Dziwne, ale po jego wyjściu trafiła się jeszcze większa torba, bo "ciepło i kury dobrze się niosą!"

   Na wizycie kończącej przyjęcia trafiłem do opuszczonego pijaczyny z powtórnie złamaną nogą. To prawdziwa ludzka buda, zimna ze świeczką w kubku z piaskiem (brak światła). Na ścianach były tam piękne obrazy z przebiegu Życia Jezusa!

   Kręcę się po podłodze, która miejscami się rusza, a pacjent ostrzegł mnie przed wpadnięciem do piwnicy. Sam siebie pytam: co mam robić? Wręczyłem mu posiadane pieniądze (parę dolarów), kanapki wzięte na dyżur, pakę jajek, grzybki i herbaty.

    Wracałem samochodem drogą przez las, a z Mszy św. radiowej padną słowa czytań...

Św. Jana (1 J 4,7-10): Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga".

Psalmista wołał (Ps 72,1-4.7-8), gdzie pada prośba o sprawiedliwego króla, który "Otoczy opieką uciśnionych z ludu, będzie ratował dzieci biedaków".

Jezus przekazał (Łk 4,18-19) "Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę (...)", a w samej Ewangelii (Mk 6,34-44) Zbawiciel rozmnoży cudownie chleb i ryby!

   Teraz trwa pośpiech, bo od 15.00 mam dyżur w pogotowiu. Pacjentowi, którego zabrałem wykonaliśmy rtg...faktycznie miał ponowne złamanie. Odwieźliśmy go do domu ze skierowaniem następnego dnia do Oddziału Ortopedycznego (transport)...dodatkowo załatwiłem s. PCK. Czy wiesz - jak wielką radością jest dawanie? To jest działanie łaski wiary.

                                    Podanie ręki biedakowi

    Kolega zajadał kolację, a do mnie napłynęło, że: "nakarmię cię dzisiaj!" Po pewnym czasie wyjeżdżamy do osłabionego alkoholem hodowcy jabłek. Wnieśliśmy biedaczka do willi. W sieni stał kubeł pięknych, czerwonych jabłek! Biorę bez skrupułów dwa - wprost do mojej lekarskiej kieszeni, bo wiem, że jest to dar od Pana Jezusa!

  Migawka w telewizji - młode małżeństwo przekazuje wielką sumę dolarów na dzieci w CZD. Prawie popłakałem się. Wrócił biedaczyna z wizyty. Dzień kończy daleki wyjazd z modlitwą przebłagalną - kocham takie chwile. Właśnie, w ciemnym lesie mijamy krzyż...jakże prosi się tam światełko (mała lampka)...

                                                                                                                APeeL

 

 

 

  

    W boju z ciałem zwlokłem się z łoża, bo zobaczyłem, że zostałem przebudzony o 6.50, a to oznaczało zaproszenie przez Boga na spotkanie o 7.15. Wydawałoby się, że mający moją łaskę wiary zrywa się jak skowronek i to w śmiertelnej pokusie snu. Nawet Apostołowie zawiedli modlącego się w nocy Zbawiciela...smacznie spali i to przed Jego zamordowaniem.

    Wczoraj nie mogłem zasnąć z zimna, skulony wołałem jak dzieciątko: "Tato! Tatusiu!", a teraz jadąc do kościoła pomyślałem o powieści Ernesta Hemingwaya: "Stary człowiek i morze", gdzie taki rybak kubański walczył z wielką rybą. Parafrazując sytuację powiedziałem: "stary człowiek w starym samochodzie". Postanowiłem relacjonować moje osobiste doznania dotyczące starości...z punktu widzenia lekarza, a przy tym mającego tak wielką łaskę wiary.

    Jakby na ten czas od Ołtarza Św. popłynie czytanie z Ks. Hioba (H1, 6-22) w którym Szatan zarzucił, że ma wielką wiarę, ponieważ jest pobłogosławiony i obdarowany. Otrzymał zezwolenie doświadczenie sprawiedliwego, które skończy się ogołoceniem go ze wszystkiego. W tak wielkiej próbie Hiob zawołał: <<Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Pan dał i zabrał Pan! Niech będzie Imię Pańskie błogosławione!>>

    Dziwne, bo właśnie opracowywałem zapisy z jego lamentacjami...z października 2006 r.

Hi 3,1-3.11-17.20-23 "Niech przepadnie dzień mego urodzenia i noc, gdy powiedziano: Poczęty mężczyzna. Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona, nie wyszedłem z wnętrzności, by skonać?"

Hi 19,21-27 "Zlitujcie się, przyjaciele, zlitujcie, gdyż Bóg mnie dotknął swą ręką. (...) Któż zdoła utrwalić me słowa, potrafi je w księdze umieścić? (...) To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty".

   Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Łk 9, 46-90) wskazał na dziecko jako przykład najmniejszego wśród Apostołów, który zarazem jest największy.

   Po Eucharystii serce zalała słodycz i pokój, a zarazem tęskna rozłąka za Bogiem Ojcem, którą chciałbym wykrzyczeć, ale nie miałem chwilki intymności. Tak znalazłem się na cmentarzu, gdzie widać nasze przemijanie. Kult ciała, prochów z których wyrósł wielki dąb jako namiastka długowieczności. Ludzie ponoszą wielkie koszty w czczeniu zwłok o których nikt nie będzie pamiętał.

    W tym kulcie zapomina się o Bogu Ojcu, nie ma obrazu Boga (wg islamistów nie wolno tego czynić), a ja sam namalowałbym taki...na nasze podobieństwo! W bólu rozłąki zawołałem: "Niech będzie chwała i cześć i uwielbienie, Boże mój, moja Ostatnia Miłości. Trzymaj mnie Ojcze, bo chcę dokończyć dzieło do którego mnie powołałeś"...

    Wieczorem wyszedłem i w wielkim uniesieniu odmawiałem moją modlitwę w intencji tego dnia (poszerzona Droga Krzyżowa  i św. Agonia z różańca). Jakże koiły jej zawołania...

1. O Jezu! Miłości moja! Bądź uwielbiony i miej miłosierdzie nad pragnącymi wykrzyczeć chwałę Boga Ojca i nad duszami takich.

2. Matko Miłosierdzia módl się za nami i za duszami takich.

3. Ojcze Przedwieczny przyjmij - przez Niepokalane Serce Matki - św. Osamotnienie Pana Jezusa - za pragnących wykrzyczeć Twoja Chwałę i za dusze takich...

    To jest zarazem zbawcze współcierpienie z Panem Jezusem (na Drodze Krzyżowej i podczas św. Agonii z Jego 7-ma Słowami, a na końcu z przebiciem św. Boku)...

    Ta wymodlona modlitwa zawsze koi moją tęskną miłość, często wywołuje ucisk w sercu i łzy w oczach.

                                                                                                                APeeL

    Wczoraj, przed Centrum Handlowym reklamujący pawilony - przez wielkie głośniki - dał piosenkę "One Way Ticket". Zatrzymałem się, a łzy zalały oczy z powodu nagłego poczucia Obecności Boga Ojca. Zdziwisz się, że to stało się w nawale ludzi, szumu samochodów, zakupów i barów...   

     Jeżeli miałeś pierwszą miłość to wiesz, że tak właśnie serce zalewa tęsknota za wybrankąTak samo jest w Miłości Ostatniej, którą jest Bóg Ojciec. Nie zrozumie tego człowiek, który nie miał pierwszej miłości...tak samo jak ostatniej, gdy neguje istnienie Stwórcy i żyje tylko problemami tego życia.

    Na dzisiejszej Mszy Św. porannej padną słowa czytań o ludziach bogatych i biednych (Łazarzu). To nigdy nie zmieni się, ponieważ księciem "Obozu Ziemia" jest upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji.

   Zasady jego władzy ujawnili bolszewicy, których związek bratni miał ogarnąć ludzki ród! Bezbożność miała zapanować na kuli ziemskiej, gdzie wszyscy donosiliby na wszystkich. Namiastką tego systemu jest klan Kimoli w KRLD.

   Ludzie umierają z głodu, a przywódca-bożek sprowadza sobie żywność z całego świata...ma nawet osobistego kucharza. To jest zrozumiałe, bo boi się zatrucia. Putin ma trzech testerów. Piszę to, a w National Geographic pokazują produkcję broni chemicznej i biologicznej, której wynikiem jest chińska zaraza czyli covid - 19.

   Życie bogaczy znamy, ale wówczas (Am 6,1a.4-7) nie było Mercedesów...leżeli tylko "na łożach z kości słoniowej" i dywanach, jedli "jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory". Pili "czaszami wino" i namaszczali ciało "najlepszym olejkiem". Przy tym grano im...to było klawe życie.

    Św. Paweł w liście (1 Tm 6, 11-16) apelował: "Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością!"

    W Ewangelii (Łk 16, 19-31) będzie przypowieść o bogaczu i Łazarzu z późniejszym ich losem po śmierci. Bogacz prosił o ostrzeżenie żyjących z jego rodziny. To nic nie da, tak jak moja pisanina...

   Dzisiaj kaznodzieja zbierał datki na misjonarzy w Kamerunie. Wyraźnie napłynęło: "daj". Po takim natchnieniu mógłbym oddać wszystko, co posiadam. Człowiek normalnie "ściska pieniądze" i daje z oporem, bo trzeba pomagać. To nie to, bo nagle wiesz, że masz Prawdziwą Ojczyznę, a Bóg Ojciec może wynagrodzić tysiąckrotnie.

   My wówczas myślimy o bogactwie czyli "handelku": dam więcej, a Pan Bóg wynagrodzi mi to wygraną w "To-To". Tacy jesteśmy...skażeni grzechem pierworodnym.

    Przed wyjściem na modlitwę o 11.00 w intencji z piątku 23.09.2022: za czekających na sądny dzień....ponownie słuchałem piosenki "One Way Ticket", a łzy rozłąki z Bogiem Ojcem zalały oczy .

    Przez 1.5 godziny trwało moje wołanie z bólem w sercu i poczuciem współcierpienia z Panem Jezusem, które przekazywałem przez Matkę Zbawiciela Bogu Ojcu.

     Po wszystkim padłem w długi sen, ponieważ nasze ciało jest zbyt słabe do tak wielkich przeżyć duchowych...

                                                                                                                 APeeL

 

 

 

 

   Wszystko jest wielkim darem. Jeżeli nie masz żadnych problemów to nie ujrzysz łask Boga, tak jest to uczynione w Jego Mądrości! Człowiek normalny postępuje wg swoich zamiarów z planowaniem (mamy wolną wolę). Bóg Ojciec nie jest nachalny...także w pomaganiu, szczególnie wyrywającym się z Jego ręki.

   Taki nie słucha ostrzeżeń Anioła Stróża, a wówczas pada schematyczne: "Nie"! W nieposłuszeństwie zawsze widzę mój błąd. Zastanawiałem się dlaczego tylko taka "porada". W tym właśnie momencie napłynęło wyjaśnienie: chodzi o naszą wolną wolę. W ostrzeżeniach szczegółowych byłoby to "not fair" w boju duchowym z Szatanem. Podając dokładną podpowiedź unikalibyśmy pokus.

   Podobnie jest z nami, gdy dzieci zrywają kontakt, nie zapraszają do siebie, jakby rodzice ich nie obchodzili, a jest to wielka przykrość. Dajesz wszystko dziecku, a ono nie podziękuje, a nawet zmarnuje to, co otrzymało bez wysiłku...

   Od wczoraj mam dobry dzień...zdziwisz się, ale jest to prowadzenie przez Boga Ojca w mojej codzienności. Jeżeli masz dzieci i je kochasz to wiesz o co chodzi...cieszysz się razem z nimi.

   W zeszłą sobotę planowaliśmy jechać do Warszawy (na zakupy), ale migrena uniemożliwiła plan. Widziałem wyraźne działanie strony Bożej, bo to miało stać się dzisiaj. Musisz mieć radość z wyjazdu, odpowiednią pogodę (widoki przy trasie, itd).

   Dodatkowo trwała radość, bo wczoraj udało się dopasować drzwi łazienki do nowego dywanika w przedpokoju, zapisać głosem cztery zaległe świadectwa wiary oraz edytować bieżące z piątku.

   Planowałem Mszę Św. po powrocie z wyjazdu, ale posłuchałem natchnienia, aby być rano o 6.30. Jak się okaże, po powrocie z wyjazdu będę smacznie spał. Człowiek normalny stwierdzi, że piszę brednie. Niech będzie...

   Na Mszy Św. byłem drętwy, przepłynęły czytania, ale po powrocie przeczytałem ze słowa (Koh 11.9-12.8): "Ciesz się (...) serce twoje niech się rozwesela (...). I chodź drogami serca swego i za tym, co oczy twe pociąga; lecz wiedz, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg! (...) wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał".

   Psalmista w Ps 90 dodał: "Nasyć nas o świcie swoją łaską, abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć. Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami!" To wprost była moja prośba, ponieważ pragnąłem sprawić radość żonie.

   Przed wyjściem zmieniłem koszulę, a przypomniano mi, że zostawiłem lek oraz krzyżyk i różaniec w poprzedniej. To drobnostka, ale lek miałem pobrać w południe. Nasze życie składa się z wielkich i drobnych spraw...także bardzo ważnych, bo mogą dać różne następstwa. Idź tą drogą, daj się prowadzić i zauważ to z dziękczynieniem!

   Pasowały tutaj słowa z piosenki Andrzeja Cierniewskiego: "Mam dzisiaj dobry dzień cieszę się życiem już o świcie", a nawet to, że "wciskam gaz do dechy (...) nie wiem co na drodze się wydarzy (...) za oknem umykają krajobrazy (...)". Tak właśnie będzie...nawet pojawiło się ciepło, a łagodny wiatr koił twarz. Wszystko załatwiliśmy ze szczęśliwym powrotem...

                                                                                                                  APeeL