Prezydent Andrzej Duda wczoraj przyjął dymisję ustępującego rządu premiera Mateusza Morawieckiego. Trwa radość opozycji z powodu przejęcia Senatu RP...

   Kolega lekarz Tomasz Grodzki - niedawno żalił się w proteście ulicznym - na brak demokracji (wygranie wyborów przez PiS), a jeszcze wczoraj donoszono na nas do Niemców! Teraz razem z Grzegorzem Schetyną mówią o tryumfie demokracji, która jest, gdy oni dochodzą do władzy!    

    Na Mszy św. padną słowa z Księgi Mądrości (Mdr 6,1-11); "Słuchajcie królowie /../ Nakłońcie ucha, wy, co nad wieloma panujecie /../ bo od Pana otrzymaliście władzę. /../ od Najwyższego panowanie /../"...

    Tyle lat minęło, a wszystko jest aktualne. W dwóch zdaniach zauważę, że trzeba odróżnić władzę jako taką o którą biją się wszelkiej maści listy i dworaki od powołania do służenia przez Boga z Jego namaszczeniem.

    Dziwny jest fakt, że nie bada się - przez różnych specjalistów - kandydatów na posłów i senatorów. Sprzątaczka musi mieć zaświadczenie o stanie zdrowia, a tutaj widzimy Korwina - Mikke z zespołem "opilstwa sennego", posłankę-prowokatorkę Jachirę, która ma zadanie robienia zadym oraz różnych charakteropatów, którzy mylą łaskę bycia posłem lub senatorem z piwiarnią.

   Bezbożnicy nie rozumieją, że nie można oddzielić Państwa od Kościoła Bożego...wszystkie inne drogi prowadzą na pustynię, gdzie czeka nas śmierć prawdziwa (duszy ludzkiej)! Jest tylko Jeden Bóg Ojciec, który się Objawił, a Jego Syn Jezus („Ten, Który Zbawia”) otworzył Królestwo Niebieskie. Nie możesz służyć z miłością bez wiary w Boga.

    Zwolennicy podziału już niedługo zetkną się z totalitarną jednością wiary i państwa (Państwem Islamskim). Co wówczas powiedzą zwolennicy rozdzielenia władzy świeckiej (dlaczego świeckiej?) od jedynie prawdziwej wiary katolickiej?

    Ciekaw jestem opinii na ten temat ze strony o. Roberta Biedronia, "kaznodzieję" spółkujących inaczej, który nie kryje jawnej wrogości do Deus Abba i naszej wiary (język nienawiści), a w tym czasie głośno krzyczy o dyskryminacji. Już niedługo spotka się z wysłannikami Mahometa, którzy wszystko mu wytłumaczą.

    Wróćmy do Księgi Mądrości; "od Pana otrzymaliście władzę, od Najwyższego panowanie; On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi. /../ Będzie bowiem sąd nieubłagany nad panującymi. /../ mocarzy czeka mocne dochodzenie /../ ci, co świętości święcie przestrzegają, dostąpią uświęcenia /../."

    Ja z władzą zapoznałem się w mojej Izbie Lekarskiej (NIL i OIL w W-wie)..."państwie w państwie", gdzie koledzy podszywali się pod katolików i wszystkie swoje nadzwyczajne zjazdy zaczynali od Mszy św.!

    Wejdź; https://gazetalekarska.pl Wczoraj i jutro. 30-lecie reaktywowania samorządu lekarskiego i przeczytaj mój komentarz, który zaczyna się od słów; Wszystko jest fałszywe w naszym samorządzie lekarskim, który powinien być skasowany. Tam nikt  nie odważy się napisać nawet jednego słowa komentarza.

    Zważ, że jesteśmy zawodem zaufania społecznego. Nawet menele mają swoje zasady, a tutaj ze mnie - zapracowanego na śmierć - zaocznie zrobiono głupim.

    Specjaliści i specjalistki z psychiatrii wysługiwali się władzy okupacyjnej ("schizofrenia bezobjawowa"), a dla bezpieczeństwa okupowali samorządy lekarskie. Ich kołtuneria duchowa jest porażająca. Dobrze, że nie żyją w Rwandzie, bo tam wszyscy niewierzący traktowani są jako chorzy psychicznie...

                                                                                                              APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

10.08.2002(s) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA OCALENIE

    Zaczynam przepisywania tej intencji, a w telewizji Trwam wypowiadają się negujący eksodus narodu wybranego z Egiptu (tak jest, gdy do cudów Boga podchodzisz rozumowo i "technicznie").

    Tuż po wstaniu słuchałem pieśni o Matce: „Ona jest Przeczysta, Ona jest Przeczysta, najpiękniejsza z wszystkich matek”. Łzy zalały oczy, bo wczoraj Matka Boża była ze mną, w czasie bardzo ciężkiej pracy.

   Dalej trwa "duchowość zdarzeń" związana z wczorajszą intencją. Do kościoła podwiozłem pacjentkę ze skoliozą. „Patrzył” plakat informujący o ośrodku opiekuńczym. Wraca męczeństwo św. Wawrzyńca, a łzy zalewają oczy.

    Pokazują obrazy straszliwej powodzi w Soczi, gdzie autobusy płyną rzeką, zrywane są domy. Płaczą uratowani! Pożar budynku, ewakuacja, niesprawny wynoszony przez sąsiada. Bezpłodni rodzice modlili się i urodziły się bliźniaki, a jeden z nich jest zakonnikiem.

   Nawrócony alkoholik daje świadectwo wiary. Pomoc dla ofiar pokazu lotniczego (samolot spadł na oglądających), tąpnięcie w kopalni, rozdzielenie bliźniąt i wypadek samochodowy. Ze łzami w oczach załatwiłem wczorajszą wizytę u bardzo biednych...moc w słabości się rodzi. Ofiarowałem ten dzień Matce i moje modlitwy, bo Ziemia Święta jest w ogniu.

   Poczuj cierpienie matki ziemskiej, której zaginęło dziecko i jest poszukiwane...pomnóż to przez tysiące tysięcy, a ujrzysz Najświętsze Serce Matki. W drodze trafiłem na akcję straży pożarnej. Ludzie w jednej chwilce tracą wszystko.,.

   Mszę św. odprawiał mój kapłan. Komunia św. całkowicie powaliła mnie w ciele. Nie mogłem wstać z kolan i dojść do siebie...przez godzinę unikałem ludzi. W tym stanie jestem zdolny do męczeństwa...podjechałem pod "mój" krzyż i podlałem kwiaty.

    W ręku znajdą się dwa artykuły;

1.   Żyję! Kardiochirurdzy z Zabrza wszczepili 22 - letniej Magdzie serce i płuco

2. Katechetka Anna Licznerska skutecznie zreanimowała 60-letniego pana, chorego na serce...akurat czytała artykuł o niesieniu pierwszej pomocy. A przed działaniem przypomniała sobie zdanie św. Pawła z listu do Koryntian; "Aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas".

   Tak jest właśnie teraz, gdy to piszę, bo wołam; „Abba”, „Tato” z powodu trąby powietrznej, która przeszła w naszej okolicy. Spaliło się pół domu...podczas modlitwy poszedłem na miejsce pożaru. Trzeba mieć ufność w Bogu...na ten moment "patrzył" Pan Jezus Dobry Pasterz i wizerunek Ducha Świętego.

                                                                                                                           APeeL

 

14.08.2002(ś) ZA OTRZYMUJĄCYCH DRUGIE ŻYCIE

o. M.M. Kolbe

    Planowałem Mszę św. wieczorną, ale rano napłynęła bliskość Matki Bożej, a to czas na pierwsze nabożeństwo (obudzono o 5.50). Przed wyjściem wzrok zatrzymało zdjęcie Jana Pawła II Jej umiłowanego syna.

   W kościele popłakałem się, bo "patrzył" wizerunek o. M. M. Kolbe, a przez niego pokazany jest szczyt poświęcenia za drugiego. W miejsu głodzenia na śmierć dobrowolnie wybrać właśnie taką! To czciciel Matki Bożej, a właśnie płynie pieśń; „Już od rana rozśpiewana chwali dusza Maryję”. Przepływają wielbiciele Matki Pana Jezusa: od żony do mnie.

   W sercu pojawiło się Sanktuarium w Lewiczynie, gdzie Pan spełnił moja prośbę - poprzez  Sakrament Pojednania -  wróciłem raz na zawsze do Boga Ojca i nowego życia, a nawet otrzymałem "zmartwychwstanie". Teraz mam inne serce. Nawet przebaczyłem śledzącym, bo to ludzie zagubieni, którzy znaleźli się w pułapce.

   Płyną czytania, a Pan wskazuje na chwałę śmierci wyznawcy, wybranego przez Stwórcę. Mamy przynosić owoce. Mam prosić Pana Jezusa wołając w Jego Imię w intencji córki; o jej uzdrowienie i Światło Boże, aby „przejrzała".

    Po Eucharystii pobiegłem do pracy, gdzie zaczęła się udręka:

- biedak z rentą, padaczka, prosi o wymianę prawa jazdy

- wpadają obcy, proszący, przeszkadzają ludzie z głupimi pomysłami („podbić zaświadczenie na kierowcę dla przyszłej żony”)

- nagłe wezwanie do duszności, bo nie ma karetki, ale nie mogę wyjść, ponieważ badam babcię oraz „wpadający tylko na chwilkę”. Tak się stało, że jedziemy obok „mojego” krzyża.

    Po powrocie dalej trwała udręka mojej osoby i chorych. Starałem się, dawałem wszystko, ale wówczas Szatan nasyła "pilne" i głupie przypadki. Sąsiadka z klatki obok - przybyła na badanie kierowcy - a zarazem poprosiła o 10 dni zwolnienia, bo „ZUS jest drogi”. Nie wolno tak czynić, ale ludzie mają różne pomysły i prośby...także w swoich modlitwach do Boga!

   Popłynie informacja o wypadku w którym zginęło 9 osób. Kierowca żyje, w straszliwym szoku aż „patrzy” Pan Jezus w koronie cierniowej. Pragnę chwilki snu, a wywołują na policję, ponieważ byłem u maltretowanej dziewczynki (przez rodziców). Załatwiłem to po ponownej Mszy św.

   W czasie pobytu na policji brygada z karabinami wyjechała do akcji. W telewizji pokażą obrazy strażaków, którzy zginęli podczas ataku na WTC oraz pułkownika Ryszarda Chwastka, który w proteście przeciwko „władzy ludowej” odszedł z wojska.

   Na ponownej Mszy św. wieczornej (zawsze na Ręce Matki) Komunia św. złamała się na pół (cierpienie). Łzy zalały oczy, bo Pan jest ze mną. Wyszedłem na spacer modlitewny omijając gromady pijaków...

                                                                                                                                     APeeL

 

15.08.2002(c) ZA TYCH, CO ZAWIERZYLI MATCE

Wniebowstąpienie NMP

   Siedziałem do północy, a teraz w twardym śnie przeniosłem się do kościoła we Włoszech i znalazłem się blisko ołtarza, gdzie pięknie ubrany kapłan podał mi oddzielnie Ciało Zbawiciela. Padłem na kolana i zawołałem: „Panie Jezu! Źródło Życia, które nigdy się nie wyczerpie”.

   Obudziłem się zadziwiony normalnym życiem w śnie i sprawdziłem, że taki sen oznacza nadejście szczęścia. Mnie niepotrzebne jest żadne szczęście, bo już tutaj jestem szczęśliwy Królestwem Niebieskim w duszy! Później rozpoznam ten kościół podczas transmisji Mszy św. we włoskiej telewizji ProSiebeen.

   W filmie dokumentalnym o życiu duchowym Jana Pawła II z jego relacjami...wszystko jest takie jasne i proste, ale musisz otrzymać dar łaskę wiary od Najświętszego Taty.

    Płyną relacje z kataklizmu (powodzie), a u nas jest piękna pogoda. Po śniadaniu, w trwającej senności idę na Mszę św. a miałem jechać na odpust do Lewiczyna, ale nie lubię szumu, dużej ilości ludzi, którzy rozpraszają. Pozostałem na zewnątrz naszego kościoła, bo jest parno i duszno. Popłakałem się podczas podchodzenia do Komunii św. a właśnie popłynie pieśń: „z dawna Polski Tyś Królową Maryjo”.

    Wielu narzeka na swój los, a Matka Boża urodziła Zbawiciela w stajni, musiała uciekać do Egiptu, a później stała pod krzyżem zabitego Syna. Bóg oceni nas sprawiedliwie i obdarzy lub ukarze po śmierci: za całe życie.

   Nagle spotkała mnie radość, bo zauważyłem syna z żona w ciąży. Wszedł w rodzinę ateistyczną i częściowo został przeciągnięty, zbuntował się. Wyszedłem na spacer modlitewny, ale zaczęło grzmieć i zerwała się ulewa.

    W ręku znalazło się zdjęcie Jana Pawła II „Totus Tuus” i przypomniało się serce na drzwiach pokoju: „Kocham cię mamo”. W ręku znalazła się informacja o zakonie o. Koźmińskiego z wizerunkiem Matki Bożej oraz wizerunek Matki Bożej z Lewiczyna...

                                                                                                                       APeeL

 

17.08.2002(s) ZA DOZNAJĄCYCH DOBROCI BOGA

     Tuż po przebudzeniu napłynęła bliskość Boga Ojca. To sekundowe błyski, których nie można przekazać naszym językiem. Spieszę się na pierwszą Mszę św., ponieważ dzisiaj mam dyżur w pogotowiu ratunkowym.

    Z telewizji płyną potworności tego świata: straszne obrazy z Korei Północnej z Kim Ir Senem, Kuba z Castro, katastrofalna powódź w Chinach (zagrożonych 1-3 miliony ludzi) oraz spustoszenie okolic Pragi. Dzisiaj, gdy to opracowuję trwają podobne nawałnice w mojej ojczyźnie.

    Serce zalało dziękczynienie, a łzy zakręciły się w oczach. Nie wypowiesz tej radości i wdzięczności duszy, bo widzę moje obdarowanie: pokój w ojczyźnie, posiadanie pracy i rodziny.

   Tuż przed wejściem do kościoła wzrok zatrzymały słowa JPII, że ludzkość szuka, ale tylko miłość może dać pełnię szczęścia. W drzwiach kościoła przywitała mnie pieśń: „cześć Maryi, cześć i chwała”. To prawda, bo Matka Boża swoim „tak” otworzyła nam Niebo.

   Pan Jezus powołuje Piotra, który zostawił wszystko i poszedł za Nim. Teraz wzrok padł na Matkę Świętą trwającą przy konającym Zbawicielu. Padłem na kolana przed Panem Jezusem błogosławiącym, a właśnie „patrzy” wizerunek Ducha Świętego.

   W sercu pojawili się idący za Panem, zostawiający wszystko i trwający przy Jezusie. Zjednany ze Zbawicielem w św. Hostii trafiłem do pogotowia. W takim momencie mam jedyne pragnienie: być sam na Sam z Jezusem, a spotkała mnie przykrość, ponieważ dyżurujący drugą dobę zajął mój pokój, gdzie mam wszystko potrzebne do egzystencji (nawet własną pościel).

   To niedelikatność, bo powstaje niepotrzebny zgrzyt, tracisz równowagę i w razie wyjazdu jesteś nieprzygotowany. Podczas oczekiwania załatwiłem jego pacjenta, który przebił kosą rękę, bo kolega reperował swój samochód.

   Dzisiaj jest transmisja radiowa z aktu poświęcenia Bazyliki w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Płynie „Abba! Ojcze!”, a w ręku mam wizerunek JPII na tle Pana Jezusa Miłosiernego. Trwa pokój, nawet nie dzwonią telefony, ale radość nie trwała zbyt długo.

    Właśnie kolega zlecił mi transport nieprzytomnego od 10 lat (po udarze)! Dodatkowo skierował mnie na oddział wewnętrzny. Niepotrzebnie krążyliśmy, a dyspozytorka z krzykiem przekazała nam wyjazd „na kogutach” do zawału serca czyli migreny! [takiej jak dzisiaj w nocy miała żona (po latach leczy się już sama).] Od „zawału serca” pędzimy do kolki nerkowej, która właśnie ustąpiła (chory smacznie zasnął).

    Chwila przerwy na obiad, ale zerwano do napadu szału. Na miejscu było czterech policjantów, ale pan Krzysio poszedł z nami jak baranek. Przy mnie, przed żoną schował w skarpetkę forsę za sprzedanego cielaka, a za milczenie dał mi 10 zł.

   Doniosłem na niego, bo żona jechała za nami. Podczas powrotu zasnąłem na noszach, a w pogotowiu trafiłem na babcię po leki, inwalidę, który może handlować czasem oraz pobranie krwi u kierowcy-rolnika.

   Ponownie daleki wyjazd do chorej psychicznie, która się zabarykadowała i głośno przeklinała. Po wyrwaniu drzwi i szarpaninie spokojnie jechała z nami do szpitala (choroba udokumentowana).

   Dzisiaj miałem ukazane możliwości szatana, który może atakować precyzyjnie na tysiące tysięcy sposobów. Tracisz pokój po Komunii św. i jesteś dręczony w chwilach w których pragniesz spokoju (przejęcie dyżuru, transmisja nabożeństwa, obiad).

    Z drugiej strony 5 razy mijałem figury Matki Bożej, a to był znak, że wiedza o mnie, co potwierdziła spokojna noc, a nawet wcześniejsze przybycie zmienniczki...

                                                                                                                APeeL

 

 

 

    Dzisiaj będzie posiedzenie nowego Sejmu RP oraz Senatu z bardzo ważnym głosowaniem dotyczącym marszałka. Czy wiesz jak poświęciłem się mojej ojczyźnie? Na mojej stronie - dużo wcześniej - przed wyborami prosiłem, aby nie głosowano na kol. Konstantego Radziwiłła, fałszywego katolika, który stanął po stronie lekarza psychiatry demolującego miejsce z poświęconym krzyżem.

    Wówczas miałem tysiące wejść na stronę i nie wiedziałem, że na jego miejsce trafi Michał Kamiński ("Misiek"), który teraz naucza w szaliczku (w TVN)! Wskazuje, że nie wolno zdradzić podczas głosowania na marszałka Senatu RP (sam zmieniał partie jak rękawiczki).

    Wskazywałem katolikom na grzech, bo kolega zaocznie uznał, że moja wiara w Boga (mistyka) to choroba (psychoza). Wejdź; PSYCHOZA - przyczyny, objawy i leczenie. Tam, dwa lata temu dałem komentarz

   << 99% kolegów psychiatrów to ateiści, którzy traktują nas jako jedność psycho-fizyczną bez duchowej (zwierzęta na dwóch nogach). Z powodu opętania ważniaka-psychiatry straciłem prawo wykonywania zawodu lekarza. Stanąłem w obronie krzyża i naszej wiary (wejdź Ex Kaszubski Krzyż Psychiatra)...kolega ściął ten najświętszy znak na ziemi.

   Wszystkie jego wyczyny wymazali w internecie i stał się ofiarą, bo Kaszubi postawili nowy krzyż. Moją wiarę (mistyka eucharystyczna) potraktowano jako psychozę, bo Tam Nic Nie Ma. Zobacz kołtuństwo duchowe. Psychiatrzy byli hołubieni przez bolszewików, bo "wrogów ludu" wsadzali do psychuszek.

   Nikt nie stanął w mojej obronie. Zdziwisz się, ale ateista Bartosz Arłukowicz od razu przesłał sprawę do sadu, gdzie mnie nie wezwani i oszukano. Nie wierzysz. Zadzwoń do do NIL i OIL w W-wie: ja w sprawie tego lekarza od krzyża>>.

    Pomyśl jak trzeba być podłym człowiekiem, lekarzem chorym na władzę, zaprzedanym Judaszem, aby skrzywdzić wiernego Panu Jezusowi, dającego świadectwo wiary i stanąć po stronie opętanego psychiatry.

    Ponadto przez 10 lat nie wykrztusić z siebie słowa; przepraszam! Dodatkowo w tym czasie nauczać etyki lekarskiej, występować w TV Trwam, a nawet założyć Kółko Lekarzy Katolickich w samorządzie.

    Od Ołtarza św. popłyną słowa z Księgi Mądrości (Mdr 2, 23-3,9), że Bóg Ojciec stworzył nas do życia wiecznego, a ja dodam, że czeka na nas - po krótkiej rozłące - jaką jest nas pobyt w ciele. Nie wiem kiedy powstała ta księga, ale jest to przekaz od Boga Ojca (Prawda w kilku zdaniach);

- dusze sprawiedliwych są w ręku Boga

- nie dosięgnie ich męka w sensie wiecznej

- głupim wydaja się, że śmierć to nieszczęście z naszym unicestwieniem

- cóż oznacza obecne skarcenie, a nawet kaźń, gdy przed nami są wieczne i wielkie dobra 

- w dniu nawiedzenia zajaśniejemy i rozbiegniemy się jak iskry na ściernisku...

    Ja wiem o tym z łaski wiary...chyba tak samo było wówczas, bo Ten Sam Bóg Był, Jest i Będzie! Po Eucharystii szybko wróciłem do domu...na głosowanie w Senacie RP. 

    Apelując w sprawie Konstantego Radziwiłła nie wiedziałem, że zarazem zostanie skrzywdzony marszałek Stanisław Karczewski, który też stanął po stronie anty krzyżowca. Kolega też nie przeszedł i będzie musiał opuścić reprezentacyjną willę.

    Na jednym ze spotkań (reprezentował mój rejon) wręczyłem mu płytę ze zdjęciem powalonego krzyża i mojego, który postawiłem. Nie potrafię edytować zdjęć, bo wówczas zobaczyłbyś, co uczynili koledzy, lekarze udający wierzących. Zobacz zarazem jakie są drogi Pana...

                                                                                                                               APeeL

 

Aktualnie przepisane...

10.11.1997(p) ZA TYCH, KTÓRZY UMIŁOWALI MOJĄ OJCZYZNĘ

    O 4:00 padłem na kolana, bo dzisiaj skończyłem 54 lata. Przepłynęły obrazy świństw, które czyniłem w moim życiu. Zacząłem wołać; "Tato! Tato! Tatusiu! proszę przebacz! Wymaż moje złe myśli, słowa i uczynki."

   W śnie ujrzałem pożar, który później spotkam podczas wyjazdu karetką oraz pędząca na sygnałach straż pożarną i małą pajęczynę z pająkiem (symbol pułapki).

  Zrywa budzik, a w sercu złość na żonę, która wczoraj nie odzywała się. Jadę na Mszę św. i płaczę z wołaniem; "Mamo, Mamusiu! Bądź ze mną w mojej słabości...przyjdź z Synem Twoim, Zbawicielem. Bądź przy mojej śmierci".

    Popłynie kojąca modlitwa "Anioł Pański", gdzie jest wołanie "Pod Twoją obronę", a ja zawsze dodaję zawołanie z pieśni; "Pod Twą obronę, Ojcze na Niebie".

   Spotkane babuszki poprosiłem, aby żyły według Woli Boga Ojca, każdy dzień życia ofiarowały wg odczytywanych intencji modlitewnych, nie wołały tylko w swoich sprawach, bo tego chce Szatan!

   Płyną zawołania z mojej modlitwy, a ból zalewa serce, bo Pan Jezus oddał Swoje życie, Zmartwychwstał i otworzył Królestwo Boże. Łzy płynęły po twarzy, bo napłynęło nawrócenie mordercy (w celi śmierci): "Za 5 godzin ujrzę Pana Jezusa".

    Z duszy wyrwał się krzyk; "Jezu! Och! Jezu! Jezu! jak ci to wszystko przekazać, nie wiedziałem że dzisiaj - w dniu moich urodzin - zostanę zaatakowany przez Szatana, że spotka mnie tak ciężki dzień. Pośpiech zaczął się od śniadania, a w przychodni będzie nawał pacjentów z późniejszym dyżurem w pogotowiu! Żegnamy się z żoną, przytuleni, nie potrzebne są już żadne słowa...

   W pogotowiu trafię na bałagan, ponieważ trwało malowanie, a właśnie napada na mnie pijany z urazem oka. W pośpiechu wzywają na daleki wyjazd do babci z wczorajszym złamaniem ręki. Nie powinni tego przyjąć, bo ręki nie wozimy.

   Po drodze zbytecznie (od złego) kłócę się z kierowcą w sprawie nowego rządu. Właśnie płynie wystąpienie premiera, który swoje wystąpienie kończy słowami; "Tak mi dopomóż Bóg".

  Znowu nawał pośpiech i daleki wyjazd do chorej, której nie było w domu, bo rodzina ją zabrała, a nie odwołali wezwania. Tak działa Szatan, ale prosiłem Mateczkę, aby była ze mną w mojej słabości i ucisku.

   W tym stanie serce zalewała miłość do wszystkich, a szczególnie do tych, dla których ojczyzna ziemska jest namiastką Ojczyzny Niebieskiej. Towarzysze kochali ZSRR, a teraz Unię Europejską. Ja kocham to miejsce, które na świecie dał nam Stwórca (urodzenia, studiowania oraz poznania żony).

    O 15:00 popłynie przerywana koronka do Miłosierdzia Bożego. W tym czasie miałem daleki wyjazd, ale zapomniałem zabrać różaniec. Z radia poseł Stefan Niesiołowski będzie mówił o zbrodniczym bolszewizmie, popłynie polemika, a właściwie śmiertelny bój.

   Podczas transmisji z Sejmu RP łatwo jest - ze Światłem Boga Ojca - odróżnić prawdę od fałszu. Serce zalewał straszliwy ból, a właśnie w mojej modlitwie wypadła; "Św. Agonia Pana Jezusa". Łatwo widzisz kochających ojczyznę i kochających władzę. Wielu prawych weszło do sejmu, a w wielu domach trwa smutek, ponieważ trzeba będzie oddać władzę i odpowiedzieć za uciskanie braci (lustracja).

   Do premiera Jerzego Buzka podbiegła córka i ucałowała go...moje oczy zalały, bo to było najpiękniejsze podziękowanie. Później Pan dał pokój do samego rana, a - po przebudzeniu o drugiej w nocy - słuchałem relacji rozmów na żywo o tych, którzy ginęli za moją ojczyznę.

   Napłynęła tułaczka wojenna teścia oraz odpowiedzialność takich do trzeciego pokolenia. Jego córka, a moja żona nie mogła otrzymać pracy jako nauczycielka, bo nie wystarczyło mieć odpowiedniego wykształcenia. W tym czasie żona sekretarza partii trzy razy zaczynała studia, aby nie dopuścić żony do pobliskiej szkoły. Dzisiaj b. towarzysz sekretarz ma biznes (bar pod chmurkę, specjalnie wybudowany).

    Z "Prawdziwego życia w Bogu" popłynie podziękowanie za wszystko, padłem na kolana, a właśnie z radia padną słowa o ojczyźnie oraz pieśń żołnierska wywołująca łzy w oczach; "My Czwarta Brygada". Bardzo kochałem żołnierzy za to, że stoją na straży bezpieczeństwa, służyłem im w jednostce wojskowej i za to zostałem uznany za szpiega...

                                                                                                                         APeeL

 

09.11.1993(w) ZA STARUSZKÓW BOJĄCYCH SIĘ ŚMIERCI

   Wieczorne popijanie skończyłem o 2.00 i zmorzony szedłem spać..w akompaniamencie krzyków żony, która właśnie obudziła się!

    Zerwany do pracy byłem "chory", ale miałem szczęście, ponieważ dzisiaj pracuję tylko w pogotowiu (można drzemać w karetce)...dodatkowo będzie spokój i poratowało mnie zabrane piwo. Szatan, pełen złośliwości, bo miał dostęp do mojego losu mówił wprost; "nie może stary zdechnąć"...naprawdę tak odebrałem i nie był to żaden omam.

    Teraz, gdy miałem to przepisać (12.11.2019) zmarnowałem godzinę, bo oszukał mnie, że ta intencja wymaga konwertowania, zepsułem przy okazji tytuły folderów tracąc czas (naciśniesz i przesuniesz "edytowane" na "dziennik duchowy"). 

   Na ten moment żona czyta mi fragment z książki "Ostatnie wołanie Maryi" ks. Piotra Glasa (wyd. Esprit) o atakach Szatana na tych, którzy dążą do Boga lub mają kult Matki Bożej. Ja znam to od początku nawrócenie i możesz o tym przeczytać w moim dzienniku.

    Zarazem przestrzegam każdego, który chce drgnąć w kierunku wiary prawdziwej (tylko katolickiej)...w swojej słabości zostanie uderzony z mocą. Ojciec Pio był nawet bity przez Bestię...

   Wyjazd do biedaka, a dzisiaj w różańcu Pana Jezusa wypada zawołanie; "Pan Jezus wszystko oddał biednym, wszystko im darował". Na skierowaniu do szpitala zaznaczyłem, że "pacjent jest z wielkiej biedy", ale powiedziano mu, że to nie jest hotel. Zważ, że miał ciężką rwę kulszową i poruszał się z wielkim bólem. Przyniosłem mu zupę mleczną z kuchni oraz chleb.

   Wyczuwam, że dzisiejsze wołania modlitewne będzie dotyczyło "staruszków bojących się śmierci", a z mojej praktyki jest takich większość! Bardzo przykry jest fakt, że dotyczy także katolików, których czeka powrót do Boga Ojca, a nie chcą tego!

    Właśnie trafiłem do takiego małżeństwa i to tuż przed koronką do Miłosierdzia Bożego. Mąż chorej błagał, abym im pomógł. Nad babcią wisiał piękny obraz Matki Bożej z Sercem w koronie, a nad łóżkiem dziadka Pan Jezus z Najświętszym Sercem...to było wyraźne potwierdzenie dzisiejszej intencji!

    Babcia boi się śmierci...czyli szpitala! Wielu w takich wypadkach boi się Sakramentu Namaszczenia Chorych...wielkiej łaski traktowanej jako Ostatnie Namaszczenie przed śmiercią! Podjechałem pod Krzyż Pana Jezusa i zapaliłem dwie lampki "imieninowe".

    Deszcz, zimno, nieprzyjemne, a dodatkowo dalej okropnie się czuję ("kac"), a nie mogłem napić się, bo czekają na mnie modlitwy. Zalewała mnie senność, słabość, nudności i wymioty żółciowe. Jakże człowiek jest głupi, bo to igranie ze zdrowiem.

   Na ten czas syn powiedział do mnie; umierasz staruszkuNic nie odpowiedziałem, ale wewnątrz uśmiechnąłem się, ponieważ to potwierdziło moją intencję modlitewną. Cały dzień nic nie jadłem, a dopiero późnym wieczorem zakończyłem modlitwy. Wstydzę się i nawet nie dziękuję za ten dzień, który przeżyłem w prowadzeniu przez Złego...

                                                                                                                                  APeeL

 

 

 

    Podczas wychodzenia na Mszę św. w intencji naszej ojczyzny (10.15) moja dusza zaczęła śpiewać; "Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana". Autorem jej tekstu i kompozytorem jest ks. Karol Dąbrowski (rok powstania 1982). 

    To okaże się nieprzypadkowe, ponieważ ten fakt przypomni się przed zapisem przeżyć, a mam je skonfrontować ze słowami wpisu prof. Jana Hartmana https://hartman.blog.polityka.pl z 8.11.2019 Do niedobrych chłopców z ONR, MW, Czarnego Bloku itp.

   Na tym tle ujrzysz "mądrość" i "miłość" ateisty...do "samych swoich". Znałem już intencję tego dnia i zacząłem moją modlitwę. W sercu pojawił się Pan Jezus, Król naszej ojczyzny. Ponieważ wpłacaliśmy cały czas na budowę Świątyni Opatrzności Bożej otrzymaliśmy zaproszenie na dzisiejszą Mszę św. o g. 9.00.

  W tym momencie bezbożnik i bluźnierca, internacjonalista na wstępie swojego opętania intelektualnego zaleca przeczytać jego list; "Nim włożysz ciężkie buciory, a do ręki weźmiesz polską flagę, by 11 listopada pójść na ulice i ryczeć, co zrobisz z „pedałami” i „lewakami”, nim znów poczujesz się Prawdziwym Polakiem i Patriotą, maszerując z tysiącami podobnych sobie"...

    W tym czasie ks. Karol Dąbrowski przekazuje w piosence o ranie zadawanej ojczyźnie, którą; "Tyle razy gnębił Cie kat, ale zawsze czynił to obcy, a dziś brata zabij brat!" Na to profesor Hartman przedstawia obraz takiego, należącego do "garstki swoich" napompowanego pychą i pogardą dla innych agresywnego tłumu.

   On należy do większości wolnych, myślących, życzliwych ludziom, spokojnych i kulturalnych, którzy "nie bluzgają i nie ryczą, nie rozrabiają, nie rzucają kamieniami i racami, niczego nie podpalają itd." Jako wróg Kościoła Pana Jezusa (mason) oraz Polaków stwierdza, że do bycia patriotą nie wystarczy machanie flagami...zwłaszcza gdy macha nią przeciwko komuś, na znak wykluczenia i wrogości.

   Jan, święty świecki w dalszym kazaniu wskazuje, że; "Patriota kocha swój kraj, lecz kocha również prawdę. Nie zakłamuje jego historii, odróżnia mity i legendy od rzeczywistości, pamięta o tym, co chwalebne, lecz i o tym, co haniebne."

   Wypomina też brak szacunku dla Boleksława i Michnika oraz podobnych, którzy "nie chodzą dziś po ulicach i nie pysznią się swoją nie wiadomo jaką polskością i zasługami. Są skromni. Bo poważni i zasłużeni ludzie są właśnie kulturalni i spokojni."

   Pyta też retorycznie; "Kim jesteś, żeby pluć na nich? Cóżeś takiego zrobił dla ukochanej Polski? Maszerowałeś? Ryczałeś „raz sierpem, raz młotem”? To jest ta Twoja zasługa? Jakaż to zasługa? A kto to jest ten Twój mityczny „lewak”? Co uczynił Ci gej?"

    Widać wielkie rozgoryczenie wroga Polaków i naszej wiary. Przykre jest, że człowiek wykształcony tak widzi moją ojczyznę. Nic złego nie ma w prawieniu kazania przez o. Roberta Biedronia w Częstochowie, profanowania MB Częstochowskiej, w Paradach Grzeszności "spółkujących inaczej"...z całowaniem się publicznym chłopów oraz żądaniem przez nich ślubów nawet kościelnych.

    Zobacz na tle profesora całą bezbożną ludzkość, która nawet nie pomyśli o Szatanie (wpis jest z jego dyktowania), który pragnienie naszego "dobra", ale po odrzuceniu Boga Ojca. Jakie dobro możesz uczynić bez Boga?

    Miłość do naszego Taty jest jedyna i wieczna, później matki do dziecka, a dalej cała reszta w tym miłość do ojczyzny ziemskiej, która jest namiastką Ojczyzny Niebieskiej. Na Mszy św. łzy kręciły się w oczach, serce ściskał ból przy śpiewie dzieci, grze orkiestry, czytaniach i zawołaniach oraz kazaniu.

    Ostatni padłem na kolana do Eucharystii i wracałem do domu z orkiestrą płacząc i wołając; "Panie! Ojcze nasz, tak powinno grać się tylko ku Twojej Chwale. Boże mój! Tatuńku! Dziękuję za pobłogosławienie mojej ojczyzny, za pokój, chleb i za obwarzanki, za łzy podczas modlitw, oraz codzienną Eucharystię"...

    Orkiestra gra "Maszeruje wojsko", a ja dalej wołam z płaczem; "Niech będzie błogosławiony nasz Bóg, w Trójcy Jedyny, nie ma żadnego innego. Mówię Ci, że nie ma żadnego innego! Chryste Zbawicielu oddałeś Swoje Życie, abym teraz płakał z Tobą nad tym światem"...

    Całą moją modlitwę odmówiłem później, ale dzisiaj źle się czułem przed zimnym wyżem i wiatrem.

                                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisane...

11.11.1997(w) ZA UWOLNIONYCH I ZA DUSZE TAKICH

    Po 12 godzinach udręk (przychodnia plus pogotowie) otrzymałem od Pana łaskę spokojnej nocy. Dopiero o 7:00 jedziemy do wioski "na piachach", gdzie zabieram dziadka z częstoskurczem nadkomorowym (180 na minutę).

   W oczekiwaniu na zabranie chorego łasił się do mnie pies na łańcuchu. Ja boję się psów, bo byłem pogryziony, ale tego z trudem uwolniłem, ponieważ łańcuch był skręcony drutem.

    Radował się, skacząc do góry i kręcąc się wokół ogona, ale gospodyni mówiła, że atakuje ludzi na drodze. Po dobrym śniadaniu trafiłem na Mszę o 10.00 z wołaniem za ojczyznę i płaczem podczas gry orkiestry strażackiej; "Ty uwolniłeś nas Panie". To prawda, bo mamy namiastkę wolnej ojczyzny, dobre i to!

    Mam wielką radość z powodu upadku czerwonych...zostaliśmy uwolnieni od zbrodniczego systemu, ale zniewolenie zostanie. Podszedłem do spowiedzi, bo jest to uwolnienie od grzechów. Niepotrzebnie podczas kazania krzyczał proboszcz, chyba tak chciał ukryć swoje rozczarowanie, bo nie wiadomo, co władza zrobi z takimi stanowiskami.

    Na wczorajszej Mszy św. padły słowa z Księgi Mądrości (Mdr 1, 1-7), że; "przewrotne myśli oddzielają od Boga /../ mądrość nie wejdzie w dusze przewrotną, nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi /../."

    Pan Jezus w Ew (Łk 17, 1-6) wskazał, ze zgorszenia nadejdą, ale trzeba przebaczać żałującym za grzechy. Trudno jest jednak przyznać się do grzechu...

    Podczas Eucharystii w intencji tego dnia ból zalał serce. Złagodzi go odmawianie mojej modlitwy, która będzie trwała także podczas uroczystej zmiany warty przy grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Resztkę skończę na cmentarzu, a jest to miejsce uwolnienia dusz od naszych ciał (przejście od niewoli poprzez śmierć do życia wiecznego).

    Jakże pasują tutaj słowa z Księgi Mądrości (Mdr 2): Bóg stworzył nas dla nieśmiertelności. Człowieka uczynił na obraz i podobieństwo Swoje i dla wieczności. Popłynie też program o Ryszardzie Kuklińskim, który przyczynił się do uniknięcia ataku atomowego na Europę.

    W ręku mam artykuł o uwięzionych w Białołęce, gdzie siedzą płatni zabójcy i alimenciarze. Władza ludowa miała nieskończone możliwości dręczenia, a nawet zabijania. Wyobraź sobie biedaczynę posądzonego o spłodzenie dziecka z wsadzeniem go jako "naznaczonego" do więzienia.

   To nie są żarty, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (12.11.2019) jest wielki krzyk w sprawie świętych sądów bolszewickich, a przez lata robiono sobie żarty z prawa. Przestępca, kardiochirurg dr. G. świadomie zostawił wacik w sercu operowanego, ale skazano innego dr. G. za przyjęcie łapówki w postaci pętka kiełbasy.

   Do Białołęki przywożono też morderców z krajów byłego ZSRR. Taka była przyjaźń w czynieniu zła "tym, co nie z nami". Izba lekarska właśnie zawiesiła pr. wyk. zawodu koledze, który ma pogląd na szczepienia niezgodny z producentami!

   W tym czasie na wolności jest i pracuje ginekolog, który gwałcił pacjentki. Wyrok na niego zostanie wydany za 10 lat i wówczas Izba zabierze mu zezwolenie na pracę. Nie wolno źle się wyrazić na demokratycznie wybrany samorząd lekarski, gdzie zgłaszasz siebie samego. Zwyrodnienie tych kolegów doszło do zenitu. Dla uwiarygodnienia obwieszają sami siebie blaszkami z napisem; "zasłużony"...

    Kończą moje modlitwy i przepraszam Pana za moje grzeczne życie; za myśli, słowa i uczynki!

                                                                                                                                         APeeL
 


11.11.1993(c) ZA OFIARY WALK O WOLNOŚĆ OJCZYZNY...

75-ta Rocznica Odzyskania Niepodległości (11 listopada 1918)

    W pogotowiu, nad ranem zrywają do dzieciątka krwawiącego z ust...cały spocony błyskawicznie ubieram się. W tym czasie wyraźnie napływa intencja modlitewna tego dnia: „za ofiary walk o wolność ojczyzny”. „Och, tak, tak”...serce i duszę przeniknął ból, prawie chciało się krzyczeć.

    Natychmiast zacząłem odmawiać moją modlitwę, która daje ukojenie, a Pan pokazał mi strukturę Ojczyzny Bożej oraz ojczyznę ziemską. Ludzie nie wiedzą, że nad nami jest Królestwo Niebieskie, które jest ponadnarodowe,  już na ziemi (w nas). Te światy przenikają się...

    Książę tego świata (Szatan) ma wielką moc. Jego wysłannicy to „związek nasz bratni”, którzy budują raje z królowaniem „swoich” i likwidowaniem „tych, co nie z nami”. Teraz, gdy to przepisuję (12.11.2019) obiecuje to Państwo Islamskie (system polityczno-religijny z przymusem jednej wiary oraz mieszaniem ras).

    Wprost poczułem przenikanie mojej duszy przez Ducha Św. z promieniowaniem na ciało, które ogarnął pokój. Ta Osoba Trójcy Świętej daje mi widzenie rzeczywistości w Świetle Bożym.

   Większość ludzi nie ma świadomości jego istnienia...dotyczy to także kapłanów! Myśl uciekła do b. Jugosławii, bo jest -5 stopni C i wielki wiatr. Jak żyją tam ludzie pozbawieni wszystkiego!

- Po co się biją...sami sobie winni stwierdza kierowca.

- Nie ma świadomości istnienia Szatana, który dzieli małżeństwa, braci, rodziny i kraje...on wpuszcza w ludzkie serca nienawiść, fałsz, zło, niesprawiedliwość, chciwość oraz poczucie, że żyje się tylko raz z zaleceniem budowania „raju na ziemi”.

- Nie wolno zabijać zwierząt...przecież jest przykazanie; "nie zabijaj!"

- Pan ośmiesza przykazania Boże!

- Kosmici założyli ziemię i ludzi!

- To bredni szatańskie!

- Bóg też ma czasami kaca...zaczyna prowokacyjnie kolega lekarz.

- Bluźni pan przeciwko Ojcu Prawdziwemu, bardzo nieładnie!

   Czekamy na matkę dzieciątka...płynie moja modlitwa, a podczas Bolesnej Męki Pana Jezusa ból Serca Matki Zbawiciela zalał moje serce. Tak znalazłem wśród ofiar wojny w b. Jugosławii...pozbawionych wszystkiego, których wspomagam postami na ręce Matki Pokoju, a inni wykańczają się w tym czasie okropnymi dietami dla zdrowia!

   W tym czasie napłynie wdzięczność Bogu za posiadanie wolnej ojczyzny, a z gazety wyziera tytuł: „Kurdowie na uwięzi”...25 milionów tych braci nie ma swojej ojczyzny.

   Przed Mszą Św. w intencji ojczyzny serce zalewała powaga, której towarzyszyła cisza, pokój z zapalonymi świecami...„Jezu mój! Jezu!”. Podczas śpiewu do Matki Bożej Bolesnej z Orłem na piersi łzy zalewały oczy. Jak wielkim darem Boga jest wolna ojczyzna.

    Przepłynęły wszystkie ofiary, które nie doczekały tej łaski, co ja dzisiaj. Wiele takich dusz przebywa w Czyśćcu: „wspomóż ich Panie Jezu, przecież Ty, tak jak ja pragniesz ich ostatecznego zbawienia...wspomóż teścia, który walczył z bolszewikami i miał ciężkie życie, a dodatkowo przygarnął mnie, a ja nie zawsze zachowywałem się godnie”.

   Cały czas wołałem i błagałem w intencji tego dnia: „Przebacz im Panie, może uczynili coś złego na wojnie, przebacz im właśnie dzisiaj...Jezu! Jezu! Jezu!”

    W pewnym momencie wielki ból zalał serce, ponieważ ujrzałem Pana Jezusa odrzuconego we własnej ojczyźnie: „swoi Go nie przyjęli”. Nagle zrozumiałem, że ja też jestem „obcy wśród swoich”.

   Popłyną trudne słowa czytań (Mdr 7, 22-8,1), a Pan Jezus mówił o Królestwie Bożym z zapowiedzią Jego Męki i ponownym nadejściu „jak błyskawica, gdy zabłyśnie”. Później w przerywanej drzemce „ujrzałem” figurę Pana Jezusa oraz Pana Jezusa w koronie cierniowej, a z książki S. Rushdie „Szatańskie wersety” dotrze zdanie: „Ofiarowano mi możliwość wyboru, dokonałem go i wybrałem Królestwo Boże”.

    Przytuliłem do serca krzyżyk, a podczas trwania moich modlitw napłynęła osoba majora Hubala, który już pod okupacją niemiecką miał odwagę wejść na Mszę św.!

    W reportażu o dzieciach ewakuowanych do Teheranu i do Nowej Zelandii były wstrząsające relacje z obozów, braku rodziców, chorobach i umieraniu...z późniejszym pożegnaniem ojczyzny, utratą korzeni, języka, zmianą zwyczajów i obyczajów. Ból zalewał serce podczas odmawiania mojej drogi krzyżowej (każda stację powtarzałem 10 razy).

    W oczekiwaniu na zmiennika wrócił ból, bo jest zimno i ponownie znalazłem się wśród cierpiących...jak żyją ludzie bez ojczyzny i w stanie wojny (Gruzja, Abchazja, Kurdowie, Palestyńczycy oraz b. nacje w Jugosławii)? Prosiłem Boga o miłosierdzie dla objętych intencją, bo jak Szymon niosę krzyż Zbawiciela.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (25 grudnia 2018) w ręku mam krzyż z którego zsunęła się figura Pana Jezusa, który przez to powiedział: „zdejmujesz Mnie z krzyża”!

    Podziękowałem Bogu za ten dzień…

                                                                                                                          ApeeL

 

 

 

   O 2.00 w nocy padłem na kolana prosząc Boga w Trójcy Jedynego, Matkę Bożą z Aniołami i świętymi, aby przybywali do mojej izdebki...zaproszeni raz na zawsze.

    Przed poranną Mszą św. o 7.00 pocałowałem wizerunek Boga Ojca oraz Pana Jezusa z Całunu, a w drodze do kościoła zabrałem do samochodu spóźnione panie. W świątyni padłem na kolana pod wizerunkiem Trójcy Świętej, gdzie wczoraj postawiliśmy wazon z różami (zaczynam następny rok życia)...

   Od Ołtarza św. popłyną słowa czytań;

1.  2 Mch 7, 1-2.9-14 o męczennikach (siedmiu braciach) zmuszanych do zjedzenia wieprzowiny z których dwóch dało świadectwo wiary w życie pozagrobowe; oddanie członków ciała, które otrzymają ponownie od Boga, a odebrane życie zostanie przywrócone przez Stwórcę, bo "lepiej jest tym, którzy giną z rąk ludzkich" pokładając nadzieję na wskrzeszenie przez Boga.

2.  Psalmista wołał w tym czasie w Ps 17[16]; "Gdy zmartwychwstanę, będę widział Boga"...

3. Saduceusze negujący zmartwychwstanie podchwytliwie pytali Pana Jezusa; którego z siedmiu braci będzie ta sama żona po zmartwychwstaniu. Pan Jezus wskazał, że w przyszłym świecie nikt nie żeni się i nie wychodzi za mąż...stajemy się dziećmi Bożymi równymi aniołom.

   Dzisiejsze czytania oraz kazanie dotyczyło naszej nieśmiertelności, życiu duszy po śmierci ciała fizycznego. Nie wiem dlaczego nie mówi się jasno, że po śmierci natychmiast jesteśmy. W to miejsce padają słowa o zmartwychwstaniu nawiązując do zmartwychwstania Pana Jezusa, który zabrał swoje ziemskie ciało.

    Dla mnie sprawa jest prosta; śmierć oznacza uwolnienie wiecznie żyjącej duszy, która natychmiast wraca do świata duchowego; Nieba, Czyśćca lub Piekła. Wówczas Zbawiciel nie mówił o duszy, bo nie pojęliby tego...

    Teraz też unika się słów: dusza, Szatan i co dzieje się z nami po śmierci? Czy w oczekiwaniu na zmartwychwstanie przebywamy w grobie lub jesteśmy spalonym prochem?

    Tyle jest faktów i dowodów na to, że jesteśmy żyjącymi duszami uwięzionymi w ciałach, a zarazem traktujemy śmierć jako nasze unicestwienie ze zmartwychwstaniem.

  Kto budzi wątpliwości, które powodują dyskusje jak za czasów Pana Jezusa. Komu zależy na zagmatwaniu tego momentu...powrotu naszej duszy do Boga Ojca? Czy nie mogą zebrać się teolodzy i odkryć tę "tajemnicę".

    Na dodatek proboszcz intonował pieśń; "wieczny odpoczynek racz im dać Panie" (zeszły się trzy intencje za dusze zmarłych), gdzie są piękne słowa psalmu;

    "Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, w ogromie swej litości zgładź nieprawość moją. Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego."

    Teraz wołam do Ciebie; nie odchodź od Boga Objawionego. Po drugiej stronie, bo śmierć to życie podziękujesz mi. Na ziemi mamy dwa dary: wolną wolę i czas. Bóg nie może złamać naszej woli, która ma być oddana wg modlitwy „Ojcze nasz”; ”bądź wola Twoja”.

    Nic nie badaj i o nic nie pytaj, bo straciłem na to 25 lat. Po przeczytaniu tego ostrzeżenia podlegasz wyższej odpowiedzialności, bo Bóg Jest i wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim…

   Gdzie trafisz po odejściu od Boga? Oprócz ciała mamy duszę. Tym właśnie różnimy się od małpy. Ewolucja jest prawdziwa, ale dotyczy przejścia od człowieka fizycznego do duchowego (nasz kod genetyczny sięga Adama i Ewy). W wątpliwościach zawołaj; "Tato! jeżeli Jesteś to daj znak, odpowiedz…proszę”! Tyle i aż tyle...

   Po Eucharystii, która ułożyła się w laurkę padłem na kolana i tak trwałem aż do wyjścia wszystkich z kościoła. Smutek zalał serce i duszę, bo garstka zastanawia się nad życiem prawdziwym, większość nawet nie pomyśli o tym czasie, bo "nikt się tam nie pcha".

    Szatan podsuwa "średniowiecze" oraz zacofanie takich, grzybieją później w oczach, ale poglądów nie zmieniają i ich trupy wnoszone są uroczyście do Domu Boga naszego...

                                                                                                                                     APeeL

 

01.11.2006(ś) ZA POWOŁANYCH DO ŚWIĘTOŚCI

   Po szeregu dniach pustki duchowej; "Pan blisko jest". Nie wyjaśnię ci tego! To zarazem smutek po okresie braku poczucia Obecności Boga...rozstania się ze Zbawicielem. W tym czasie w USA obchodzi się głupie święta Halloween, które bezbożnicy zaczynają propagować także u nas.

    Nagle napłynęła bliskość  Zbawiciela z pragnienie bycia na Mszy świętej o 9:00. W sercu pojawiły się dwie piosenki: "Pierwsza miłość" oraz "Wszyscy święci balują w niebie". Zdziwisz się, ale dla mnie jest to święto radości!

    Nawet przez sekundę nie miałem uczucia smutku, także na cmentarzu rodzinnym. Smutek napłynął, gdy usłyszałem orkiestrę oraz zobaczyłem krzyż Pana Jezusa bez żadnej lampki i kwiatka...

 W kościele patrzyła Święta Rodzina, wizerunek Ducha Świętego (symbolem jest lampka z promieniami), a zarazem wzrok zatrzymał proch sypiący się z desek organów (korniki).

    Z telewizji popłynęły obrazy uzdrowicieli, jasnowidzów, a przez nich Pan ukazuje świat niewidzialny. Jakby na znak otrzymałem od Pana Jezusa gwóźdź! To oznacza: odejmujesz mi cierpienie lub daję ci cierpienie.

    W tym momencie trzeba stwierdzić, że łaska wiary jest stałem współcierpieniem z Panem Jezusem! Dzisiaj poprzez ten gwóźdź Pan powiedział do mnie: "droga do Mnie, do Domu Ojca...to droga cierpień, wyrzeczeń i poświęceń", a ukazują to wszyscy święci. Można powiedzieć, że z ludów wzięci, każdy z innego zawodu i każdy ma inny sposób! 

  Popłakałem się podczas schodzenia z chóru do Eucharystii i prosiłem Boga, aby pomógł w mojej przemianie duchowej. Przepraszałem zarazem tych wszystkich, których uraziłem, przeważnie słowem.

    Zostałem sam w pustym kościele, a na ławce znalazłem biały krzyżyk. Dzisiejsza intencja wyjaśniła zarazem wczorajsze słuchanie życiorysu siostry Faustynki (podczas przyjmowania pacjentów w gabinecie lekarskim)...

   W TVP Polonia trwała dyskusja o śmierci, Królestwie Bożym i świętości. Czytano też o ojcu Kolbe, którego współbraci nazywali „Marmolada”, bo był powolnym bałaganiarzem z wielkim kultem Matki Bożej oraz Pana Jezusa!

    Następnego dnia do pracy zabrałem kasetę z muzyką sakralną, a tam był życiorys o. Pio. Na dodatek z radia popłyną słowa papieża o powołaniu do świętości! To okaże się intencją modlitewną tego dnia...

                                                                                                                           APeeL

 

04.11.2006(s) ZA OFIARY BRAKU POROZUMIENIA

motto; zasieki

    Kończy się dyżur w pogotowiu, a my jesteśmy w konflikcie z kolegą chirurgiem jeżdżącym na R-ce. Wysłano mnie do babci mającej skierowanie do szpitala z bólem w kl. piersiowej przy pogodzie zawałowej (wiatr, idzie wyż.). Na miejsce wezwałem R-kę, ale kolega zabrał chorą i przywiózł do ambulatorium, gdzie ją diagnozował jako chirurg!

    W złości trzaskał drzwiami, wydzielał straszną energię i wykonywał chorej ekg. Wskazałem mu na błąd, bo prawidłowe ekg nie wykluczy zawału...pacjentka wymaga szybkiego dowiezienia do oddziału kardiologicznego. Wczoraj pokazywano zgon dziadka...10 razy wzywano do niego pogotowie!

    Straciłem pokój i trzęsę się na Mszy Św. i taki będzie cały dzień. Teraz, gdy to piszę horda szakali zabiera zdobycz upolowaną przez lwa. Przepływa świat nieporozumień:

- lądując samoloty i atakujące ich (pomyłki pozycji)

- dyskusje telewizyjne różnych opcji, przekrzykiwanie się i ośmieszanie

- boks kobiet...

   Właśnie płynie dyskusja o pornografii: jeden zaleca i mówi o wychowaniu seksualnym, a inni chcą ograniczenia sprzedaż na stacjach benzynowych, w kioskach, itd. To tyko jedna spawa, a poróżnionych jest czwórka Polaków.

    Oto szkoła z ochroniarzami Izrael / Palestyna / Irak. Mur za 2 miliony dolarów pomiędzy Izraelem, a Arabami...rozgraniczający te narody jak Mur Berliński. Jeszcze program „Niania”, gdzie brak porozumienia rodziców i film przyrodniczy z bawołami walczącymi z lwami. Bawół atakuje w boju starego, a lwy biją się o jego mięso.

   Irak Husajn skazany na śmierć, „patrzy" wizerunek Pana Jezusa z Całunu, a na zakładce Jezus za kratami. Nie mogą skontaktować się Żydzi z Palestyńczykami...nawet na 5 minut. Druga strona tego medalu to fałszywe porozumienia („Front Jedności Narodu”)...jedność bolszewicka z kłótniami w rządzie.

   Zadzwoniłem do opiekunki chorej z którą doszło od niepotrzebnego starcia...przeprosiłem. Intencja i duchowość zdarzeń z nią związana to wielość problemów, niekiedy całej ludzkości.

    W danej intencji podlegam „grzechom” za które później przepraszam, bo inaczej nie modliłbym się z serca, nie znałbym uczuć ofiar danej intencji. Mimo, że te wyczyny mam ułożone to przepraszam Boga Ojca.

    W tym wypadku jest to piramida nienawiści i braku porozumienia od Szatana. To zarazem brak Miłości Boga i ludzi. Moje cierpienia są tylko namiastką nieporozumień grożących III wojną światową.

    Pomyśl o prawdziwym cierpieniu zamkniętych w Getcie w Łodzi (mur). Naród Izraelski wrócił do siebie, a teraz są w kibucu. Popełniają samobójstwo razem z Palestyńczykami. Na ten moment poetka Rachel mówi: "zamknę drzwi do mojego serca i wyrzucę klucz do morza /../ sama sobie zgotowałem taki los!”

   Gaje oliwne odcięte od właścicieli, oliwki gniją na drzewach (jedyne źródło dochodu). Płacze Izraelczyk, kobieta w Iraku, a matka złych dzieci u nas. Wydaje się, że to takie proste, usiąść do stołu, otworzyć serca i pogodzić się...

    Płakałem na porannej Mszy Św. bo pokój niszczy nieporozumienie. Gaza jest tego wyrazem, bo jest to wielkie więzienie bez dachu. Na akordeonie zagrałem pieśń wyborczą Wiśniewskiego; „Dokąd idziesz Polsko? Dokąd idziesz kraju? Czy do wrót piekła, czy do bram Raju?"

       Jakby na znak spotkałem sąsiadkę z krwiakiem na twarzy...

                                                                                                                              APeeL

 

 

Nie ma Boga oprócz Jahwe ("Ja Jestem")...

    Dzisiaj kończę 76 lat i nie spodziewałem się tak wielkiego współcierpienia z Panem Jezusem oraz Bogiem Ojcem. Postanowiłem, że postawię piękny kosz z kwiatami, ale siostra zakonna, która miała wszystko przygotować znalazła się w szpitalu. Podjęła się tego zadania żona...

    Na Mszy św. o 7.30 wspomniano o wybudowaniu Bazyliki Laterańskiej w Rzymie (nazwa pochodzi od właścicieli tych ziem)...jest to pierwsza na świecie świątynia katolicka w sposób uroczysty dedykowana Panu Bogu.

    Wszystko zaczęło się od edyktu (w 313 r.) cesarza Konstantyna Wielkiego zezwalającego na oficjalne wyznawanie naszej wiary. Ja w tym czasie zastanawiałem się nad budującymi takie obiekty. W jaki sposób umieszczano tam dzwony, itd.

   Z drugiej strony mamy "złote" meczety z innym kultem, a ja wiem, że tylko nasza wiara jest prawdziwa. Natomiast bracia starsi w wierze wciąż czekają na jakiegoś zbawiciela. Znają Pismo, ale pozbawieni Światła Ducha Świętego nie potrafią odczytać symboliki "mowy Nieba".

    Specjalnie napisałem te dwa słowa, bo one sprawiły, że nie mam prawa wykonywania zawodu lekarza ("słyszę głosy"). Są one przykładem takiego właśnie przyjmowali Znaków Bożych...przez ateistów, a nawet wrogów naszej wiary. W tej grupie są koledzy psychiatrzy (nie znajdziesz wśród nich katolika)...

    Nadal są błogosławieni przez bezpiekę samorządową, która - w ramach faryzeizmu lubiła celebracje kościelne - dla uwiarygodnienia swojego zaprzedania. W OIL w Warszawie - po skrzywdzeniu mnie -  założyli Kółko Lekarzy Katolickich!

    Od Ołtarza św. popłyną symboliczne słowa z wizji proroka Ezechiela (Ez 47, 1-2.9-9.12) o ożywczej wodzie wypływającej ze świątyni. Natomiast św. Paweł wskaże, że jesteśmy świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w nas. "Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście."

    Psalmista w Ps 46[5] zawołał wprost ode mnie o najświętszym przybytku Najwyższego. "Bóg jest w jego wnętrzu /../ Pan Zastępów jest z nami /../ Przyjdźcie, zobaczcie dzieła Pana /../."

   Natomiast Pan Jezus w Ew (J2. 13-22) przegonił ze Świątyni Jerozolimskiej handlujących, porozrzucał monety bankierów, a ich stoły powywracał.

    Po Eucharystii padłem pod obrazem Trójcy Świętej, gdzie później postawiliśmy wazon z różami. To był pracowity dzień, bo udało się edytować osiem zaległych świadectw wiary z wyjściem na modlitwę.

   "Duchowość zdarzeń" wskazywała na w/w intencję, a okaże się, że jeszcze nie miałem takiej. Nie spodziewałem się, że podczas odmawiania mojej modlitwy będę bardzo współcierpiał z Panem Jezusem oraz Bogiem Ojcem. To był jeden wielki krzyk...od pobytu Zbawiciela w Getsemani aż do obnażenia na Golgocie, szczególnie przybijania do krzyża i przy Słowach Umierającego Zbawiciela.

   Nie przyjął Go świat wówczas, nie chce dzisiaj z narodem wybranym, ku uciesze "gwiazd"  wszelkiej maści wiara upada i jest traktowana jako celebracja. Nawet obecny papież nabrał się na kult matki ziemi.

    Krążąc podczas odmawiania mojej modlitwy myślałem, że serce mi pęknie, a obejmowała także osobę żony i moją. Na zakończenie wołałem do Deus Abba, że nie chcę być tutaj, ale muszę zakończyć dawanie świadectwa wiary...

   Z powodu wyczerpania ciała stałem się niezdolny do niczego, nawet nie mogłem zasnąć. Na pocieszenie Pan Jezus powiedział do mnie z "Prawdziwego życia w Bogu";

    "Pokój niech będzie z tobą. /../ Bądź błogosławiony i ciesz się. Chcę, abyś był świadomy tego, że idziesz ze Mną. /../ że Ja, Bóg, kocham cię /../ przebywasz w Moim Boskim Świetle, trwając we Mnie."

                                                                                                                                     APeeL

 

Aktualnie przepisane...

25.06.2002(w) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA BOŻE OBDAROWANIE

Dzień Ojca (ziemskiego)...

    Nie planowałem Mszy św. porannej, ale teraz pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu i znalazłem się pod Domem Pana. Spotkała mnie niespodzianka, bo kościół był zamknięty..."nie każdy wejdzie do Królestwa Niebieskiego!"

   Nic nie zapowiadało cierpienia duchowego, ale dopiero po przyjęciu Eucharystii zostałem powalony w ciele. Ból rozłąki z Panem Jezusem zalał duszę, a tego nie można przekazać; to jeden krzyk serca: „Jezu! och Jezu! Jezu!”.

    Z trudem wyszedłem ze Świątyni Boga naszego, ale w przychodni otrzymałem moc i zarazem pomoc, bo sprawnie i z radością w sercu szły przyjęcia chorych...wszystko się składało.

   Niespodziewanie otrzymałem rekompensatę (60 milionów starych złotych czyli 6 tys. za złe wyliczanie zarobków)! Poszedłem do oddziału wewnętrznego i oddałem dziadkowi 50 zł, które zgubił w karetce!

   Wszystko załatwiłem i z radości trafiłem na dziękczynną Mszę św. wieczorną. To moje podziękowanie za ogrom dobra i łask otrzymywanych od Boga Ojca! 

   Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (08.11.2019) takie samo uczucie wdzięczności zalewało serce z powodu bezmiaru łask Boga Ojca...popłakałem się po porannej Mszy św. kupując w "Biedronce" to, co jest nam potrzebne do życia, a dodatkowo żona przyniosła chrupiący chleb.

   Jakże ludzkość miałaby dobrze na tym zesłaniu, ale synowie Przeciwnika Boga wolą przemoc z pragnieniem władzy nad światem i zabijaniem wszystkiego, co się rusza. Zarazem pokazano rybaków łowiących okonie, które później wypuszczano (trzeba przechytrzyć je przynętą ze sztucznymi rybkami, machającymi ogonkami).

                                                                                                                                   APeeL

 

21.06.2002(pt) WDZIĘCZNY BOGU ZA POMOC

   Na dyżurze w pogotowiu po udrękach całego dnia nie budzono w nocy. Wstałem z sercem przepełnionym wdzięcznością Bogu za pomoc. Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu...”dziękuję! dziękuję!! dziękuję!!!” 

   W słońcu idę do przychodni i śpiewam: „a serca wasze zimne jak lód”. To prawda, bo większość nie wie i nie wierzy, że ma Najświętszego Tatę! Wczoraj rano pragnąłem Eucharystii i udało się podjechać do kościoła. Później będę pracował bez przerwy do 17.45! Nie wiedziałem, że zdążę na Mszę św. wieczorną.

    Udało się zmienić skrzynkę z kwiatami pod „moim” krzyżem (przy E7). Radość popsuł syn z depresją, który ma pretensję do nas. Nie podziękował, że zawiozłem go do Instytutu i otrzymał najlepszą pomoc oraz za to, że wykupujemy mu kosztowne leki. W tym stanie idę spać, a Bóg pokazuje mi „wdzięczność” Swoich dzieci za Jego nieskończoną dobroć!

    Po wczorajszym zaproszeniu (06.11.2019) Boga Ojca udało się edytować pięć zapisów zaległych (praca trwało w nocy i rano do 13.30). Ja widzę cud stworzenia wszystkiego i dziwię się kochającym ciało podobne do zwierzęcego. Łzy zalały oczy, bo czymże jest wobec duszy, którą czeka życie wieczne w Królestwie Szczęśliwości.

   Namiastki tego przeżywam już tutaj...stąd smutek rozłąki z naszym Tatą. Ponownie nie mogłem znaleźć sobie miejsca, bo ból Serca Pana Jezusa zalewał moje serce! Tylko nie mów mi, że mam chorą wyobraźnię i żyję w nierealnym świecie.

   W jakim świecie żyje kolega psychiatra, pewny swego, bo wiarę traktuje jako psychozę (życie w świecie nierealnym). To przypomni się późnym wieczorem, podczas odmawiania mojej modlitwy w intencji tego dnia. Przy tym zadziwiał świecący księżyc i gwiazdy z cudem ich stworzenia, a wg wrogów wiary to wszystko "powstało samo i z niczego". Nie wierzą w cud stworzenia, ale w majaki...

    Dzisiaj, gdy to przepisuję 07.11.2019 dziękowałem Bogu Ojcu za ojczyznę, mieszkanie w bloku z prośba o ochronę św. Michała Archanioła. Poprosiłem też o błogosławieństwo dla mieszkających tutaj i za przybycie pod nasz blok Matki Bożej Niepokalanej (postawiono figurę). To był jeden pean płynący przeze mnie od Ducha Świętego jakby namiastka kantyku Emmanuela...

                                                                                                                          APeeL

 

06.06.2002(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH UKOJENIA

   Z radia Maryja płynie „Anioł Pański”, a serce zalewa pragnienie bycia na Mszy św. z przyjęciem Ciała Pana Jezusa. Dzisiaj mam dyżur i za ten dzień byłem na dodatkowym nabożeństwie wczoraj wieczorem.

   Zły zaleca, abym się nie spieszył i trafił na nabożeństwo. Zważ na sytuację: Szatan namawia mnie na pójście do kościoła, bo wie, że będzie nawał chorych. W tej tęsknocie za Panem Jezusem i rozterce na moim oknie usiadł gołąbek, a u nas to się nie zdarza, bo mają inne miejsca bytowania...

    W przychodni o 7.00 już było 10 chorych!. Kłótnie, bałagan. Prawie z płaczem prosiłem ludzi o przychodzenie w środy i piątki. Z trudem zdążyłem na obiad i do pogotowia. Łapczywie wypiłem 5 szklanek wody źródlanej. Nawet chwilki wytchnienia, bo wrócił pacjent z kolką nerkową. Nie ryzykuję,  jedziemy do szpitala, bo w nocy był już u niego kolega.

    Serce zalewały błyski miłości do Pana Jezusa oraz miłość do żony, a także ludzie będący w miłosnej rozłące...stęsknieni siebie! Pragnę modlitwy, ale nie znam intencji, a to nasila ból duszy. Wyjaśnię, że w takim cierpieniu ukojenie daje tylko modlitwa...rozmowa z Bogiem Ojcem.

   Nie chodzi o powtarzanie formuł (to też ważne), które dotyczy większości...u mnie jest to współcierpienie z Panem Jezusem. Moje wołanie daje Bogu odpocznienie, a mnie ukojenie i radość Bożą. To nie jest radość w zrozumieniu naszym. Nie można tego wyjaśnić człowiekowi normalnemu. To trzeba przeżyć samemu...

   Sanitariusz miał natchnienie i włączył kasetę z piosenką Krawczyka: „To co dał nam świat, niespodzianie zabrał los. Dobre chwile skradł niosąc w zamian bagaż zwykłych trosk". Teraz, gdy to przepisuję płaczę ponownie...tak jak wówczas.

   Czas nic nie zmienił w tęsknej miłości do Boga Ojca. Natomiast słowa; "Powiedz mi jak przeżyć wszystko jeszcze raz, jak oclić ginący, szybko ginący czas". Czas, nie wymaga ocalenia, bo jego upływ zbliża nas do powrotu z tego zesłania.

   Jeszcze zrywają do staruszki pogryzionej przez psa. Płacze, bo mąż jest w szpitalu, a mieszka sama w oddzielnym domu. W czasie powrotu zasnąłem z umęczenia w karetce.

   O 3.30 wezwano nas „na wyrost”, bo dziadek krzyczał i pragnął być w szpitalu. Przed szpitalem przywitała nas tęcza! To piękny znak Boga. Wszystko jest łaską, a ta szczególnie raduje. Dopiero teraz odmawiam koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz moją modlitwę.

                                                                                                                                      APeeL