Pan zadziwia mnie każdego dnia, bo od 3.00 - 6.30 dokonałem zapisu wczorajszej intencji z opracowaniem pięciu z poprzednich lat oraz edycją wszystkiego na stronę. Podczas otrzymywania takiej pomocy wszystko odbywa się bez pośpiechu i dokładnie na czas. Tak trafiłem na Mszę św. o 7.00...

    Z Księgo Mądrości popłynie pean na cześć naszego Deus Abba (Mdr 11,22-12,2), a ja usłyszałem moje słowa pełen miłości do Stwórcy Wszechrzeczy;

   "Nad wszystkim maść litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. /../ Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? /../ Władco miłujący życie! /../ we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie".

    Psalmista (Ps 145/144) dalej wielbił Boga, który "jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy". Pan Jezus dzisiaj wprosił się na gościnę do zwierzchnika celników (Zacheusza)...czyli poszedł w gościnę do grzesznika. Eucharystia ułożyła się w laurkę...jako podziękowanie za mój nocny wysiłek na Poletku Pana Boga...

   Bardzo pragnąłem odczytać intencję modlitewną, bo podczas meczu oldbojów lubię odmówić moją modlitwę...w ruchu i na otwartej przestrzeni. W jej poszukiwaniu otworzyłem Słowa Pana Jezusa kierowane do Vassuli (wzrok zatrzymał Pan Jezus z Całunu);

1. Nie bądź więc jak ci, którzy codziennie ranią Moje Serce i bez przerwy zasmucają Mego Ducha, stając się stałymi buntownikami, bezlitosnymi Kainami./../ Nigdy się nie buntujcie przeciw waszemu Bogu /../

2. Całkowitej pewności nabrałem po przeczytaniu wpisu prof. Jana Hartmana (blok na polityka.pl) z 02.11.2019 w którym napadł na abp. Marka Jędraszewskiego. Tam kormoran w komentarzu nawoływał;

  • kategorycznie nie chrzcić dzieci
  • jeśli się już to zrobiło to nie posyłać na religię katolicką w szkole, ani żadne komunie itp.
  • nie brać ślubów kościelnych, zadbać o nie-katolicki pochówek
  • wypisać się formalnie z KK
  • nie świętować katolickich świąt
  • nie przedstawiać się jako „katolik” w żadnych spisach czy nawet luźnych rozmowach.

    Natychmiast poznałem intencję i przez 1.5 wołałem w mojej modlitwie za buntujących się przeciw Bogu. Przepłynął cały świat, serce łkało, a łzy zalewały oczy, współcierpiąc z Panem Jezusem powtarzałem wielokrotnie Jego cierpienia - szczególnie z drogi krzyżowej oraz podczas samego ukrzyżowania.

   Zesłabłem w ciele i nic już nie moglem uczynić...poza wpisem do atakujących mnie na w/w blogu, gdzie dessecration określił mój komentarz bełkotem

   <<Ty jesteś myślący czyli normalny i niewierzący. Moje świadectwa wiary to bełkot, a Ty nie bełkoczesz, bo pochodzisz z wielkiego wybuchu, a później z ewolucji…przez komórki aż do małpy i człowieka. Małpy mają inny kod genetyczny (nie można z nich przeszczepiać narządów ludziom)…nasz sięga Adama i Ewy.

   Ewolucja jest prawdziwa, ale jest to przemiana człowieka cielesnego w duchowego. Można powiedzieć, że zatrzymałeś się w rozwoju. Dodam jeszcze, że mądrość ludzka, którą reprezentujesz to „głupstwo u Boga”. Na pewno nie ma Boga. Ja wiem, że jest tak R. Dawkins wie, że Tam Nic Nie Ma.

   Chcesz wierzyć w „Dobranockę” (bajki na dobranoc)…twoja sprawa, masz wolną wolę („róbta, co chceta”). Czas płynie i niedługo zapoznasz się z owocem; „mata, co chceta”.>>

   Natomiast dave obraził mnie. Nie mogę tego przytoczyć, ale wskazałem mu, że; Nie możesz mnie obrazić, bo zostałem wyćwiczony na Gazeta.pl Religia w moim wątku; Wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim apel1943 Tam było kilku podobnych do Ciebie, których określałem „pałkownikami”.

    Nie ma sensu wymieniać tutaj wszystkich znanych wrogów Prawdy; od babci Joanny od demonów poprzez demonicznych zboczeńców do plugawcy Urbacha, a nawet moich kolegów z Izby Lekarskiej, którzy jak jeden mąż stanęli po stronie opętanego psychiatry walczącego z krzyżem Pana Jezusa.

   Jednak zadziwiony zostanę troską o moją wiarę pogańskiej szczekaczki (TVN), gdzie w "Faktach po faktach" będzie wywiad o Kościele Zbawiciela z "reformatorami" diakonką dr Haliną Radacz (w koloratce) oraz z ks. prof. Andrzejem Kobylińskim. Zadałbym im tylko jedno pytanie; co u was jest z Nieustanną Ofiarą Pana Jezusa, Cudem Ostatnim (Eucharystią)?

                                                                                                            APeeL

 
Aktualnie przepisane (zwiastuny)...szukać poprzez chronologiczne

09.10.1997(c) ZA NADUŻYWAJĄCYCH ŁASK

   W ciemności porannej trafiłem na zamknięty kościół, a po jego otwarciu siedzieliśmy w ciemności. 

   Po zapaleniu wszystkich świateł, ustąpiły ciemności, a kapłan mówił o Światłości Wiekuistej! Ilu żyje w takim stanie, zamkniętych w sercu dla Stwórcy naszej duszy, a ilu ma łaskę życia w tej Światłości? Tuż przed Eucharystią wołałem: "Tato, Tatusiu", łzy płynęły po twarzy, a moje ciało odmieniło zjednanie z Panem Jezusem. Serce zalała radość i pokój.

    Całkowicie odmieniony ujrzałem kuszenie w którym byłem zalewany zwątpieniem, bezsensem życia i ogólną beznadziejnością! To straszna broń Szatana. Ponadto drażnili mnie "wierzący", a teraz mogę ich ucałować! Jak to jest u innych, bo ja mam wiarę i podlegam działaniu Bestii. /../

   Podczas przejazdu do pracy z radia popłynie piosenka: "Jak przeżyć wszystko jeszcze raz", a serce chciało pęknąć. Z krzykiem podziękowałem Bogu za każdy dzień mojego życia, za wszystkie łaski oraz Eucharystię dającą moc na każdy dzień mojego życia. Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień z  późniejszym dyżurem w pogotowie oraz szkolenie. /../ 

     Dzisiaj, gdy to przepisuję (26.10.2019) w TVN 24 pan redaktor ulizany jak ojciec Robert Biedroń rozmawia z dwoma babciami nad grobem o "Tęczowym Piątku"...w ich tle wszystko tęczowe, a pasowałby wizerunek demonów. Wyłączyłem z obrzydzeniem, bo ta stacja powinna mieć zabraną koncesję.

    Natomiast w TVPInfo trwała sprawa aborcji...zabijania własnych dzieci (kobieta ma prawo do swojego ciała). /../ Przepływał dodatkowo świat nadużywających łask; kościoły oderwane od Watykanu, życie tylko tym światem, fałsz, grzeszący kapłani...jakby  na znak  sanitariusz prosi o receptę i forsę.

   Na ten czas zgasły lampy na zewnątrz pogotowia, a przypomniały się poranne ciemności w kościele. Dodatkowo wkręciłem żarówkę, która spaliła się na moich oczach. Przed snem postawiłem na stole Pana Jezusa z Całunu...

                                                                                                                   APeeL

 

10.10.1997(pt) ZA TYCH, KTÓRZY WZYWAJĄ RATUNKU PANA JEZUSA

    W środku nocy, na dyżurze w pogotowiu zrywają do ciężko chorej (marskość wątroby), która ma bolesne skurcze mięśni, a jej syn w wielkim domu jest całkowicie bezradny w stosunku do matki mającej 70 lat. Pacjentka została niedawno wypisana ze szpitala, a teraz woła "Jezu ratuj". Wracałem w smutku wołając do Boga Ojca za tych którzy wzywają Jego pomocy.

    Dobrze że nie zmieniłem wieczorem kolejki z kolegą, bo byłaby inna "duchowość zdarzeń".  Nie miałbym radości modlitewnej, nie wołałbym także za tę pacjentkę i nie znałbym intencji tego dnia! Przykro mi ponieważ ciężko pracuję, kocham moją ojczyznę, także Boga i ludzi, a wciąż jestem wrogiem ludu! Ilu marnuje życie na filowanie, wielu jest nad grobem...wierni do końca opętańczej ideologii.

    Radość, bo udało się zdążyć na Mszę świętą o 7:00!  Płyną słowa proroka wzywające do pokuty (JI 1, 13-15;2, 1-2)...jakże aktualne dzisiaj, gdy to przepisuję (26.10.2019), bo Apokalipsa już trwa;

    "przepaszcie się /../ nocujcie w worach /../, bo zniknęła z domu Boga waszego ofiara z pokarmów i napojów. Zarządźcie święty post /../ zbierzcie starców, wszystkich mieszkańców ziemi do domu Pana, Boga waszego /../ Niechaj zadrżą wszyscy mieszkańcy kraju, bo nadchodzi dzień Pana, bo jest już bliski."

   To wprost moje wołanie, ale nie mam możliwości występowania w telewizji, gdzie opętani intelektualnie propagują parady grzeszności, zabijanie własnych dzieci z bluźnieniem przeciw naszej wierze. Nie ma u nas mody lub glosowania nad tym, co jest dla nas wygodne. Mamy wrócić do Domu Ojca. W Jego Prawie nic się nie zmieniło od tamtego czasu.

    W tym czasie wołamy razem z psalmistą w Ps 9 (on wówczas, a ja teraz); "Pan będzie sądził ten świat sprawiedliwie /../ A Pan zasiada na wieki, przygotował swój tron, by sądzić. Sam będzie sądził świat sprawiedliwie, rozstrzygał bezstronnie sprawy narodów".

     Na ten czas Pan Jezus (Łk 11, 15 - 26)  odparł zarzut, że czyni wszystko przez Belzebuba i wskazał, że "przyszło już Królestwo Boże", bo palcem wyrzuca złe duchy. Kto nie jest ze mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza."

    Napłynęła bliskość Matki Najświętszej...popłakałem się podczas Eucharystii z wołaniem; "Tato! Jezu, och Jezu." Serce i duszę zalała cisza oraz słodycz Boża z poczuciem bliskości Najświętszego Taty oraz jego miłości i miłosierdzia. Dobrze, że przybyłem tutaj rano, bo wieczorem będę niezdolny do życia, a nawet do niczego. /../

   

                                                                                                                            APeeL

 

 

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

    Dzisiejsza intencja modlitewna została "podana" tuż po przebudzeniu, bo w nagłych błyskach przepłynęła duchowość zdarzeń;

- aktualnie trwające konflikty z niepewnym losem Kurdów (Turcja-Syria), konflikt o Kaszmir oraz właśnie trwające ostrzeliwanie pomiędzy Izraelem, a Palestyńczykami

- niebezpieczeństwo dla świata ze strony KRLD z opętanym przywódcą

- niszczycielskie pożary w Kalifornii, gdzie zamieszkał Kamil Gortat, którego właśnie pokazano

- tereny zagrożone przez Państwo Islamskie

- gnębieni przez bezbożników (ofiary reprywatyzacji), frankowicze, oszukani w Amber Gold, nękani przez mobberów, biednych, bezrobotnych, ofiary aktualnych nieszczęść...właśnie wyprowadzano starowinkę z budynku objętego pożarem

    Dzisiaj jest wspomnienie wiernych zmarłych. To duży problem, bo jest to święto naszej wiary (w Prawosławiu nie uznają Czyśćca), ale teraz dotyczy wszystkich. Z moich obserwacji wynika, że  każdy niewierny, a nawet otwarty wróg Kościoła Bożego jest hołubiony jeszcze po śmierci. 

    Na Mszy św. porannej św. Paweł wskaże  na chrzest jako zasadniczy warunek wiary, a to sprawi nasze zmartwychwstanie (Rz 6,3-9), a Pan Jezus wskrzesi Łazarza (J 11, 32-45). Później proboszcz podkreśli, że kiedyś zmartwychwstaniemy z ciałami. Przecież Adam i Ewa przy zesłaniu na ziemię otrzymali ciała fizyczne (ujrzeli, że są nadzy)!

   Nie mogę pojąć dlaczego nie mówi się o życiu wiecznej duszy, naszym wyzwoleniu podczas opuszczenia ciała z błyskawicznym sądem i skierowaniem do Piekła, Czyśćca i Raju? Z jednej strony dajemy na wypominki, Msze św. i modlimy się za dusze czekające w Czyśćcu na wyzwolenie, a z drugiej leżymy w grobie.

   Pan Jezus - jako Syn Boga Żywego - trzeciego dnia wstąpił do Nieba ze śmiertelnym ciałem, Matka Boża została Wniebowzięta, a s. Faustyna, św. Józef i wszyscy święci leżą w grobach. Wg mnie „powstanie ze zmarłych” to nasze nawrócenie, a tak stało się ze mną.

    Nasza nadzieja to natychmiastowe istnienie po śmierci, a to jest ukrywane przez Szatana, bo "żyje się tylko raz i tam nic nie ma"! Żyje się tylko raz, ale wiecznie!

   Później podczas wołania w mojej modlitwie znalazłem się sercem przy wszystkich przepędzanych ze swoich siedzib, biednych i bezrobotnych, ciężko chorych i starych. Ogarnij cały świat, spójrz na to cierpienie oczami Boga. Moje serce chciało pęknąć, bo napłynęli wszyscy szukający pomocy...w tym chleba naszego powszedniego.

    Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego wzrok zatrzymał Pan Jezus i s. Faustyna na pniu drzewa. Tak trafiłem na cmentarz ze znajomymi żywymi i martwymi, często moimi pacjentami. Wołanie do Boga naszego w intencji tego dnia trwało 2 godziny, a to bardzo wyczerpuje ciało fizyczne... 

    Następnego dnia po Mszy św. porannej będę "kłócił się" z proboszczem, bo leżymy w grobach, a zarazem modlimy się za dusze zmarłych przebywające w Czyśćcu. Chodziło o ponowne połączenie z ciałem. Nie wiem, po co miałbym mieć ciało w Królestwie Bożym? Wskazałem na kontakty ze św. s. Faustyną oraz na otrzymywaną od św. Józefa pomoc z pytaniem; to oni leżą w grobach?

    Nagle uprzytomniłem sobie, że przed zapisem tej intencji Pan dał do ręki "Poemat Boga Człowieka", gdzie powiedział do mnie;

  <<Synu, nie wyciągaj ręki po owoc zakazany /../ nie żyw ciekawości poznania czegoś pozaziemskiego, aby cię nie przeniknęła szatańska trucizna. Uciekaj od wiedzy tajemnej (okultyzmu, nekromancji - wywoływania duchów zmarłych i wszelkich postaci satanizmu) oraz od tego, czego nie da się da się wyjaśnić /../ co nie jest wytłumaczalne zdolnościami rozumu /../ abyś i ty nie spostrzegł, że jesteś "nagi". Nagi: odrażający w naturze ludzkiej pomieszanej z tym, co szatańskie. /../ Nie pragnij rozrywania zasłon, które dzielą żyjących od zmarłych>>.

                                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisane (zwiastuny)...szukać poprzez chronologiczne

12.08.2007(n) ZA GINĄCYCH Z BRAKU CHLEBA

Słowo kluczowe: Łazarz

    Żona jest na pielgrzymce do Częstochowy, a ja mam dyżur w pogotowiu. Dobrze, że nie zapomniałem kupić chleba (brak odruchu)...tak znalazłem się z bochnem pod kościołem.  

    Teraz karetką znalazłem się  w biednej chacie z XIX-go wieku. Trafię jeszcze do kilku podobnych, a w jednej z nich zadziwi mnie wielki i piękny obraz Jezusa Miłosiernego. Wierz mi, że nie spotkasz takiego u bogacza.

    Sanitariusz pożyczył ode mnie na papierosy, a pod „pawilonem” wiejskim stała stara kobieta – z wyglądu alkoholiczka – i liczyła drobne (prawdopodobnie na piwo) z psiną przy jej nodze.  Strasznie żal mi biednych, ale nie da rady skasować tego cierpienia, bo ”biednych zawsze mieć będziecie”.

    Przy zakupie chleba i dwóch jagodzianek zapłaciłem 6 zł i byłem zdziwiony – pomyślałem o biednej, wielodzietnej rodzinie. Tylko chleb, a gdzie reszta. Mąż pijak, a tu potrzebna żywność dla dzieci.

   Teraz jestem na Mszy św. a z otwartego śpiewnika padną słowa wołania do Boga o ukojenie jęku biedaka. W tym czasie "spojrzała" Matka Zbawiciela, a z serca wyrwało się wołanie; "Matko Ubogich (nie wiem czy jest taka) weź w Swoje Ręce tych biedaków. Uproś zmiłowanie."

   Popłakałem się podczas Komunii św. przy pieśni dziękczynnej; „za dar Twego Chleba”. W tym czasie "ujrzałem" obozy, gdzie głód jest bronią (kraje afrykańskie z dzikimi, Korea Północna, itd.) oraz Indie i miejsca po kataklizmach (zniszczone siedliska).  

    W środku nocy czytałem słowa z dzisiejszej Ew. „gdzie skarb twój tam serce twoje”, a „Poemat Boga-Człowieka” otworzył się na słowach Zbawiciela o Łazarzu! To straszliwy obraz śmierci tego biedaka ślęczącego przed domem Żarłoka. Łazarz zmarł, a bogacz poczuł ulgę, ponieważ jego obejście opuściła nędza zwana „hańbą”. 

     Napłynęła postać takiego bogacza w moim mieście, który umrze niedługo z otyłości brzusznej (groźna). Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (02.11.2019) odwiedzę jego grób. 

    W nocy wołałem z jękiem, bo ja mam wszystko; "Tato! Tato!! Jezu! Jezu!!” Żonie na pielgrzymce ktoś zjadł kanapki z chlebem...musiała biec dwa kilometry do sklepu wiejskiego.

                                                                                                                         APeeL

 

21.03.1993(n) ZA WYBRANYCH I POSŁANYCH

    Zrywa budzik, a człowiek spocony i zmęczony spaniem. W różańcu Pana Jezusa zawołałem do Boga; „Ojcze mój. Spraw, abym wykonywał Twoja Wolę, tak jak uczynił to Pan Jezus, a to pozwoli wrócić do Ciebie”. Jacques Fesch skazany na śmierć przekazuje mi („Za 5 godzin ujrzę Jezusa”), że duszę wybraną przerasta, to co sobie wyobraża! /../

      Płyną pieśni o Matce i „Ludu, mój ludu”. Ja zostałem wyzwolony z mocy faraona…powstałem z martwych, byłem ślepy, a Pan Jezus otworzył mi oczy i zostałem namaszczony jak Dawid; muszę głosić Słowo Boże, nawracać, ujawniać zło. To oznacza nawrócenie czyli powrót do Ojca…każdy ma duszę i nie umiera, ale nie każdy zmartwychwstaje. To powinno nastąpić tutaj, w czasie tego życia. Nie wiem, co oznacza późniejsze zmartwychwstanie, bo to dotyczyło Pana Jezusa.

    Podczas Eucharystii wzrok zatrzymał napis; „Panie przebacz nam”. Wybranych i posłanych atakuje Szatan, aby upadli. To zdarzyło się szereg razy i tak będzie, a próby będą coraz większe. Właśnie ten dzień jest za takich jak ja, aby wytrwali.

    Napłynął obraz niewidomego pacjenta z łaską wiary u którego sąsiedzi budzą zwątpienie. Ból, bo post, a większość nie przystępuje do Komunii św. „Nie chcą Ciebie, Jezu”. Tak jak śpiewający obok; „Przyjdź mój Jezu, przyjdź mój Jezu, pociesz mnie”, ale nie podszedł zjednać się ze Zbawicielem, który wyszedł mu na spotkanie.

    Żadnym językiem nie wypowiesz pragnienia życia dla Boga, chęci trwania i niesienia pomocy, radości innym, pragnienia mówienia o Bogu, wskazywaniu na Syna i Jego Matkę. /../ 

    Właśnie umiera nasza pielęgniarka, a mnie ciągnie do niej, aby skierować jej duszę ku Bogu. Z włączonego telewizora napłynął obraz wielkiego białego krzyża…tam, gdzie Kolumb odkrył Amerykę. 

    Dzisiaj Pan Jezus uzdrowił niewidomego od dziecka. Przecież taki cud może uczynić Pan z nią.  Kierowcy karetek słuchają głośnej muzyki, a to uniemożliwia modlitwę. W tym czasie wstydzę się badać rozebraną pacjentkę. Zdziwiony pytam patrzącego na nią, który okazał się jej synem!

    Do personelu mówię, że kocham moją ojczyznę, ale czuję się obco na tym świecie, bo tutaj jest dużo fałszu. Nic się nie zmieni jeszcze wiele lat, a może wcale. Skazani na śmierć „wrogowie ludu” nie mogą doczekać się sprawiedliwości.

    Podczas koronki do przesuwali się ciężkie przypadki; „umierający” z przepicia, dziecko z kolką oraz s. Faustyna, która musiała tłumaczyć się, że nie jest chora...to samo dotyczyło spowiednika ks. Sopoćko. Pokój lekarza dyżurnego to wielka laska; zamykam się i padam na kolana…płynie litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa.

    Wezwano mnie do domu, gdzie była oświetlona i śmiejąca się do mnie Matka Boża Częstochowska. Gospodyni mówi, że dla niej jest smutna. Stąd jedziemy do zasłabnięcia przy kościele i tam spotykam kapłana, a zważ, że dzisiaj Pan zmienił kolejkę wyjazdów. W nocy na dalekim wyjeździe trafiłem na światełko ze snu.

    Kierowcę poprosiłem, aby nigdy nie śmiał się z Szatana, bo on zaśmieje się, ale będzie dla niego za późno...

                                                                                                                                     APeeL

 

19.03.1993 O ODCZYTANIE POWOŁANIA U SYNA

    Wczoraj syn zapytał czy ma być księdzem? Ja nie wiem i nie wolno mi dawać takich zaleceń. Niech prosi Boga o odczytanie swojego powołania. Sam zawołałem o to na Mszy św. porannej. Przez serce przepłynął promień miłości, która połączyła Serce Boga przez moje z synem.

   Łzy zalały oczy; „Ojcze! przez św. Józefa Opiekuna Jezusa przekazuję Ci mojego syna na Twoją Służbę”. Z ks. Samuela płyną słowa; "Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi synem”. W tej intencji św. Hostia...

   W ustach niesamowity smak; „czego szuka świat, gdy Pan daje wszystko i jeszcze więcej? Daje wszystko i to za darmo”. Ja wiem, że Szatan przeszkadza w takich dziełach. Im większe, tym większe napaści. Później to okaże się faktem. To śmiertelny bój o dusze i duszę kapłana. /../ 

   Za kilka dni będę w kościele i przed MB Częstochowska zawołam; "Matko Boża, Ty wytrwałaś z Synem do końca." Wchodzi kapłan, a ja wołam; „O Jezu! jak wielkie to powołanie”. To sekundowy ból, bo więcej nie wytrzyma nasze ciało.

   Jakby na tę chwilkę płynie czytanie (Ez 47, 1-9, 12); "świątynia będzie miejscem wypływania cudownej wody dającej życie!” Jeszcze Ps 46; Bóg jest ucieczką i siłą naszą /../ Przybytek Święty Najwyższego /../ Bóg jest z nami /../ Pan Zastępów jest z nami”…

                                                                                                                             APeeL

 

18.03.1993(c) ZA TYCH, KTÓRYM BRAKUJE CHLEBA

    W czasie wczorajszego postu smakował chleb z solą. Brak chleb może wywołać bunt w człowieku i odwrócić od Boga. Zły tylko na to czeka. Teraz, gdy to opracowuję wraca pytanie Tuska do Kaczyńskiego: „panie premierze czy pan wie ile kosztuje chleb?”.

    Wypadałoby pytanie powtórzyć, bo złodziejstwo obecnie rządzących przekracza wszelkie granice. Dzisiaj protestowali oszukiwani górnicy, strzelały petardy, palono opony...”wrócimy tu, ale kamień na kamieniu nie zostanie”.

    Głodny człowiek jest groźny. Padają reżymy w krajach arabskich, a wielu naszych na pewno drży przed ludem, któremu „służy”. Wczoraj na kolanach prosiłem Pana Jezusa, aby mojej rodzinie nigdy nie zabrakło chleba, a teraz powtórzyłem to. W telewizji pokażą ludzi ze Srebrenicy walczących na śmierć i życie o zrzucaną żywność.

    Przypominają się słowa kazania mówionego przez bp Tadeusza Pieronka, gdzie Jezusa chcieli obwołać królem...po nakarmieniu rzesz cudownie rozmnożonym chlebem.

   W Sejmie RP trwa bój o program powszechnej prywatyzacji. Widzę, że nic nie dostanę, bo w telewizji kręcą, przemieniają słowa i wyciszają sprawę. Czerwoni zorganizowali się i nic nie dadzą wielodzietnym rodzinom, a później wszystko rozkradną!

    W moich drobnych spawach widzę pomoc i muszę za to dziękować. W pracy trwa bój o pokój, bo to wielka łaska. Niszczą go dary, pośpiech, niespodziewane wydarzenia. Oto pacjent poszkodowany w dzieciństwie (kosą uszkodził nogę)…koleżanka lekarka nie chciała mu pomóc (renta), ponieważ ma zdrowych synów!

   Tylko z miłością możesz współczuć, pomagać i w sercu być bezinteresownym. Pytam młodą dziewczynę ile płaci komornego (mieszka z matką w willi)?…nawet nie wie o co chodzi. Nie ma świadomości obdarowania. Nie wie, że wielu gnieździ się w ludzkich norach.

    Umiera matka kapłana, która bardzo kochała to życie. Nie wiedziała, że jest drugie, prawdziwe. Teraz rozumie, ale nie może mówić, tylko płacze. Zalecam córce, aby zapytała czy chce odejść do Matki Bożej? Wyjaśniam córce, że ja sam taki byłem, a teraz nie wolno mi chować otrzymanego daru.

    Z jakąś jasnością widzę ewolucję; z Nieba został strącony człowiek znający tylko miłość zwierzęcą (dziki), później pogańską, a teraz łaska Boża sprawiła, że doświadcza Miłości Prawdziwej oraz Światła Ducha Świętego. Ewolucja od człowieka fizycznego do duchowego...

   Płynie modlitwa w intencji dnia. Napływa natchnienie, aby Panu Jezusowi zapalić lampkę pod krzyżem, co uczyniłem...za wymodlony chleb. Jakże pięknie wyglądałby ten Najświętszy Znak świata promieniujący światłem kierowanym przez automat (impulsy, zmiana kolorów). My zbyt rzadko dziękujemy. Skończyłem moje modlitwy w intencji pragnących chleba.

      „Jezu mój! Przecież RP katolicka powinna być wzorem dla światła”...

                                                                                                                         APeeL

 

 

 

Wszystkich Świętych

    To święto zeszło się z kultem Serca Pana Jezusa i o 6.20 musiałem zerwać mojego osiołka (ciałko) do wstania, a pisałem do 4.00. Zawsze pomaga mi...już po obudzeniu kilkusekundowy sen.

   Dzisiaj była czytana wizja z Apokalipsy św. Jana Apostoła (Ap 7, 2-4.9-14) o wielkim tłumie - z każdego narodu i pokolenia - ubranych w białe szaty z palmami w dłoniach, "którego nikt nie mógł policzyć"...

    To potwierdza moją pewność, że jesteśmy żyjącymi duszami, a w naszym kościele nie usłyszysz o tym, co jest z nami po śmierci. W wielkiej jasności ujrzałem dołączenie duszy do śmiertelnego ciała, którym byli zaskoczeni nawet pierwsi rodzice; Adam i Ewa. Większość głupieje na tle zdrowia, piękna i "100 lat" tego zesłania, a każdy podobny do mnie pyta; "Panie! Kiedy mnie zabierzesz?"

    Wczoraj dałem komentarz na blogu Jana Hartman (Polityka.pl) z jego wpisem; Wolność i śmierć.

                                                                Panie Profesorze!

    <<Nie poradził Pan sobie z problemem wolności. Sam język wpisu jest nie do przebrnięcia dla normalnego człowieka, a sprawa jest bardzo prosta, bo składamy się z duszy i ciała. Piszę to ze względu na wspomnienie dnia wszystkich zmarłych. Na tym zesłaniu mamy dwa dary; wolną wolę i czas (nie wiadomo jaki).

    Kierując się wolną wolą („róbta, co chceta”) wpadamy w niewolę różnych pragnień, które nie zadowolą duszy pragnącej powrotu do Boga. Widzimy to na nieświadomym dzieciątku biegającym bez celu. To jest wolność wokół której kręci się Pan Profesor nie wspominając o duszy i naszym Stwórcy.

    W Modlitwie Pańskiej („Ojcze nasz”) są słowa; „Bądź Wola Twoja”. To moja łaska; odczytywanie Woli Boga Ojca… Trzeba własną wolę oddać i dać się prowadzić. Jest to pokazane na posłusznym dziecku, które trzyma się ręki ziemskiego taty. Daje to Wolność Prawdziwą, Bożą prowadzącą do celu naszego życia, którym jest świętość i zbawienie…z powrotem do Królestwa Bożego>>.

    Kapłan w kazaniu pomylił dzisiejsze wspomnienie Wszystkich Świętych z jutrzejszym odwiedzaniem cmentarzy i naszej łączności z tymi, którzy tam leżą. Wg mojej oceny wśród zmarłych jest garstka, ale wierzących, a do kościoła wnosi się trupy duchowe ("umarli grzebią umarłych").

   Ciało trzeba godnie pochować (pożegnać się z bliskim), ale większość koncentruje się jego kulcie z budowaniem grobów pobielanych, a "na nic się nie przyda"! Nie padło słowo; dusza, która jest cząstką Boga Samego, a którą uwalnia śmierć ciała. Nie podkreśla się też celu naszego życia, którym jest dążeniu do świętości i zbawienia.

    Ponadto zakazane jest mówienia o Szatanie (jego sukces), który zaleca przyjemności, bo żyje się tylko raz, a zarazem straszy śmiercią. To on sprawia, że w dyskusjach internetowych jego wspomnienie wywołuje szał, ubliżanie, wskazywanie na zacofanie, bo mamy XXI wiek. Cóż oznacza nasz czas w stosunku do wieczności.

    Nigdzie nie dojdziesz negując istnienie Szatana. Rozmowa o tym z ludźmi niekompetentnymi nie ma sensu, bo nawet Czesław Miłosz, który napisał książkę "Książę tego świata" do końca życia trwał w rozterkach "poszukiwacza", stawiał sobie samemu pytania zamiast stać się katolikiem i wołać do Ducha Świętego. Nie wiedział, że stał się celem Bestii o nadprzyrodzonej inteligencji...

    Właśnie o tej walce mówił egzorcysta ks. prał. Marian Rajcher. Wejdź (można pobrać);

cz. I w telewizji Trwam; 21 października 2019 18:15/w AudioMultimediaRozmowy niedokończoneVideo

cz. II w radiu Maryja 21 października 2019 21:30/w AudioMultimediaRozmowy niedokończone ks. prał. Marian Rajcher - egzorcysta / Radio Maryja

    Eucharystia - tak jak wczoraj - ułożyła się pionowo, dzieląc jamę ustną na dwie części. Nadal nie wiem, co to oznacza. Przed spacerem modlitewnym szukałem intencji, ale spojrzał Pan Jezus z Całunu z "Prawdziwego życia w Bogu". W mojej modlitwie wołałem przez 1.5 godziny, a po powrocie w radiu Maryja usłyszałem słowa s. Faustyny, że żyje w Bogu, którego jest cząstką...

                                                                                                                   APeeL

 

    

Aktualnie przepisane (zwiastuny)...szukaj chronologicznie.

21.12.1994(ś) ZA STAWIAJĄCYCH PRZESZKODY

   W śnie miałem kontakt z bratem pokąsanym przez własnego psa. Wzrok zatrzymała informacja o „departamencie kościelnym” w MSW, który walczy z naszą wiarą i Kościołem Boga naszego.

    Napływa obraz strajku kolejarzy...pociągi stają na chwilę, ale organizowane przez bezpiekę zatrzymują się na dobre. Z telewizji popłyną obrazy przeszkód dla inwalidów na wózkach, a w Sowietach zbuntowany generał nie chce strzelać do Czeczenów. Zawsze pytam; co Pan przez to pokazuje? 

    Brzydka pogoda, a w moim sercu radość. Badam ludzi i słucham jak Wałęsa „walczy” z czerwonymi, a agentura przejmuje władzę. Modlącą się proszę, aby nie głosiła satanizmów, że „jeszcze tam nikt nie był i nie powiedział” i nie chwaliła śmierci nagłej.

    Kończę, a zaczyna się nawał i zgłaszają dwie wizyty, a ja stawiam przeszkody, bo planuję modlić się. Nie wolno tego czynić. Idę i wołam do Boga za rodzinę ciężko chorej, którą nie chcą oddać do szpitala...przeszkadzają w pomaganiu.

    Pan później wskaże na zdanie w „Prawdziwym życiu w Bogu”, że „Ja Jestem, aby zniszczyć wszystkie wznoszone przeszkody, abyś dawał świadectwo”. U tej ciężko chorej wzrok zatrzymał obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Dziwne, bo ta sama Matka Jezusa była też u pacjenta na drugiej wizycie.

   Jedna z pacjentek powiedziała, że cześć chorych uważa mnie za pukniętego. Nie bronię się i mówię; nie chce być normalnym i niewierzącym! Przecież Pana Jezusa ubrano w czerwony płaszcz. Ona to rozumie, bo jej modlitwy zmieniają jej rodzinę...

    „Panie Jezu! Lud nie chce Ciebie. Proszę o miłosierdzie dla przeszkadzających w czynieniu dobra...od ludzi w rządzie do maluczkich. To za nich dzisiejsza Eucharystia”.

    Na Mszy św. Pan Jezus czekał na mnie...podszedłem pierwszy do zjednania, a później padłem w ławkę kościelną i tak było mi dobrze. a dodatkowo za mną jakiś pan pięknie śpiewał; „Przyjdź mój Panie. Przyjdź mój Boże”.

    Kupiliśmy dwa karpie, które musiałem zabić, a w myśli pojawili się jarosze. Dzisiaj, gdy to przepisuję w czytaniach jest poruszona sprawa obrzezania. Pan Jezus zniósł te przeszkody; bierz, zabijaj i jedz, a obrzezanie nie ma żadnego znaczenia, bo chodzi o oznakowanie wyznawcy Pana Jezusa, ale w sercu.

    Dzisiaj dobrze znosiłem post i na kolanach podziękowałem za ten dzień...

                                                                                                                                     APeeL

 

29.12.1994(c) ZA ZBOLAŁE MATKI

    Po wczorajszym ciężkim dniu Pan dał dobry dyżur w pogotowiu...aż pocałowałem św. Twarz Zbawiciela z Całunu („płacili za spanie”). Zaczynam modlitwy i mam poczucie, że prosi się wołanie za rodzinę.

   Podczas Ew (1 J 2,3-11) padną słowa o miłowaniu brata i trwaniu w światłości. Nagle moją duszę ogarnęła jakby obecność jakiejś postaci. /../ Napłynęło pragnienie bycia świętym, które także jest łaską Boga Ojca. /../ Nawet o śmierć trzeba prosić, aby nadeszła zgodnie z wolą Boga Ojca...za Jego zezwoleniem. 

   /../ Przepływają; matki narkomanów, pijaków, zbrodniarzy, matki kalek i niewiernych oraz tych które są poniżane i odrzucane przez własne dzieci. To cierpienie jest nieskończone. 

  /../ Podczas wyjazdu na zakupy przejeżdżaliśmy obok figury Matki Bożej, a ja odczułem Jej ówczesne lęki; od urodzenia Dzieciątka poprzez ucieczkę do Egiptu do zagubienia Jezusa w świątyni Jerozolimskiej.

   /../ Człowiek zmysłowy powie, że to głupstwa, rozmyślania, „mistycyzm”, a to błyski działania Ducha Świętego, które ujawniają Tajemnice Boże. Codziennie widzę to, czego nie widziałem...

    /../  Cały czas trwała  modlitwa, a podczas Ukr. Cierpień Pana Jezusa w ciemnicy (UCC) ból zalewał serce, a właśnie dzwoniły dzwony kościelne. /../ Wrócił ból Niepokalanej po spotkaniu z Panem Jezusem na drodze krzyżowej!

    Żona widziała moje udręczenie, ale nie wiedziała o co chodzi i wciąż pytała; „co ci jest?”, bo wciąż pojękiwałem. Nie miałem gdzie się schować. Życie w rodzinie i dla Boga to konflikt. Dlatego kapłan nie może mieć żony i dzieci...

                                                                                                                        APeeL

 

30.12.1994(pt) UPADEK W PRÓBIE

   Dzisiaj mam post w intencji pokoju na świecie, ale w nocy - na dyżurze w pogotowiu - będę „obchodził sylwestra”. Pan Jezus wiedział o moim planie i właśnie poprosił o odpoczynek;

    „Ach! Potrzebuję czasem Sobie wypocząć. /../ Mój krzyż jest ciężki /../”. Przecież powiedziałeś, że: „/../ posługuj się mną jak Ci się podoba /../”.

   Kręciłem głową z zadziwienia czytając te słowa (tom IV „Prawdziwego życia w Bogu” str. 97). To była duża próba, ponieważ chodziło o wybór pomiędzy przyjemnością tego życia i wyrzeczeniem, modlitwą oraz przyjęciem cierpienia.   

    Łatwo jest coś obiecać...jak w wyborach prezydenckich, ale gorzej jest z realizacją. Lepiej wybrać zastawiony stół, butelkę i żarty...tzw. „wolny czas”.

                                                                                                                                    APeeL

 

 

Nie ma Boga oprócz "Ja Jestem" (Jahwe)...

    Na początku tego tygodnia (o 4.00 rano) zaprosiłem Boga Ojca do mojej izdebki, a dzisiaj - tuż po przebudzeniu - moje serce zalało poczucie Obecności Taty. Popłakałem się i z wdzięczności ucałowałem; Twarz Pana Jezusa z Całunu, Boga Ojca z Objawienia opisanego w książeczce; "Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci" oraz Matkę Zbawiciela...spojrzał też wizerunek zesłania Ducha Św. na Apostołów.

    Natychmiast wiedziałem, że mam być na Mszy św. o 7.30. Cały czas wołałem z dziękczynieniem Bogu Ojcu, a to było działanie Ducha Świętego. Bóg Ojciec nie może zsyłać uwielbienia Siebie, bo tak czyni Szatan, co widzimy w różnych reżimach, gdzie kacyk żąda kultu należnego Bogu (klan Kimoli w KRLD).

     Nagle pojawiła się wszechogarniająca miłość Boża;

  • do robotników, którzy właśnie wykonali piękne balkony w sąsiednim bloku...wprost chciałbym im podziękować, bo na pewno nikt tego nie uczynił, a nawet obdarować

  • napłynęła osoba "złotej rączki", który przymocował mi gratis krzyżyk do drzewa oliwnego z Ziemi Świętej

  • moje serce znalazło się przy ludzi starych i brzydkich oraz przy idącej dziewczynie ze skrzywionym kolanem

  • oraz przy producentach kwiatów, którzy przybyli samochodami pod cmentarz, a ich plany zepsuł mróz...

   Pełen zadziwienia machałem z samochodu do żony wracającej z Domu Pana...śpiewając; "Radością moją jest Pan, to Jego pragnie dusza ma"... 

     Sam zobacz, czego doznałem po zaproszeniu Taty;

  • przez te dni edytowałem zapisy na bieżąco (pomoc w odczycie intencji), a wczoraj dodatkowo siedem dni zaległych z 1993 r.
  • wczoraj niespodziewanie straciłem czystość, ale Pan sprawił, że mogłem się ukorzyć, przystąpić do spowiedzi, zostać pobłogosławionym Monstrancją i uczestniczyć w Mszy św.
  • z tego powodu mam poczucie świętości i wprost chce się krzyczeć (w kościele podziękuję kapłanowi za to, że w tym uczestniczył)...
  • cały czas trwało poczucie Obecności Boga, w sensie, że "Pan Jest"...
  • nawet samochodem jechałem "z miłością", a w tym czasie przypomniało się dwóch agresywnych kierowców; jeden pobił innego, a drugi kobietę przechodzącą po pasach!

   Uwierz mi, że wszystkie jest prawdziwe w wierze katolickiej. Niech da takie świadectwo wyznawca i kapłan z jakiejś wiary wymyślonej lub ktoś z kościoła reformowanego...bez Eucharystii.

    Szatan sprawia, że tam mają piękne celebracje dające różne doznania, a w ekstazie mówią językami i mdleją dając jakieś bełkotliwe przekazy! Ja też mam rożne przeżycia, ale wówczas serce ucieka do naszego Taty (wpisz; Louis Armstrong "Ochi Chernyie"). Piszę to z jego śpiewem i płaczę. Z tego wynika, że niektóre nasze działania przynoszą owoce nadprzyrodzone.

   Wprost chciałbym prosić, aby jakiś kapłan powiedział na czym polega jego posługa, bo nie ma innej możliwości oczyszczenia, a później przystąpienia do Stołu Pańskiego, gdzie odbywa się Cud Ostatni. Niech powie; tylko przeze mnie Bóg odpuszcza wiernym grzechy i przez moje namaszczone ręce sprawia Cud Ostatni...zamianę chleba w Jego Ciało Duchowe (Eucharystię).

   W bocznej nawie kościoła zalał mnie strumień światłości wpadającej przez witraż, a siostra zaczęła pieśń o Bogu, naszej radości, a później dziękczynną, że Bogu składamy w ofierze to, co otrzymaliśmy; myśli, słowa i owoce naszej pracy.

   Na ten moment św. Paweł mówi (Rz 8), że nic nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga. Psalmista w tym czasie wołał ode mnie (Ps 109/108); "Bardzo będę dziękował swoimi ustami i chwalić Go pośrodku tłumów".

    Pan Jezus w Ew (Łk 13, 31-35) na ostrzeżenie przed Herodem użył słów aktualnych dzisiaj, że Jeruzalem zabija proroków i kamieniuje posłanych (znam to z własnego doświadczenia) i dodał, aby powiedzieli "temu lisowi", co czyni...

   Po Eucharystia padłem na kolana pod wizerunkiem Trójcy Świętej, a Ciało Pana Jezusa pierwszy raz ułożyło się pionowo dzieląc usta na dwie części. Nie wiem, co to oznacza. Później zwinęło się, a po połknięciu duszę i serce zalała ekstaza z krzykiem; "jak dobrze jest tutaj Panie mój". Nie chciało się wyjść i kościoła, a w ręku znalazł się obrazek z wizerunkiem Ducha Świętego... 

                                                                                                                   APeeL

 

Aktualnie przepisane...

20.12.1994(w) ZA OBDAROWANYCH...

     Podczas podjeżdżania do przychodni moje serce ścisnął ból, bo ujrzałem nawrócenie św. Łotra i słowa miłosierdzia umierającego Zbawiciela; „Dzisiaj będziesz ze Mną w Raju".

   W czasie przyjęć chorych okresowo (w sekundowych błyskach) napływała wzmacniająca Słodycz Boża (działanie Ducha Św.). Jakże chciałbym, aby to trwało wiecznie! Nie ma słów, aby to wyrazić i opisać. Przypomniała się telewizyjna reklama w której dziadek obdarowuje wnuczka cukierkami.

    Podczas niektórych fal muszę wołać „Jezu, Jezu, Jezu”. Pan na moje pragnienie powie przez Vassulę; "wszystko ma źródło w Mojej Hojności i w Mojej Nieskończonej Miłości" ("Prawdziwe życie w Bogu" t. IV str. 100).

    Ta słodycz jest inna od otrzymywanej dotychczas...wzmacniającej przed wzmożona pracą. To słodycz obdarowująca, która nie wynika z żadnej mojej zasługi. Wołam tylko „Jezu! Jezu! nie zna świat Nieba. Dlaczego jestem tak obdarowany? Czym sobie zasłużyłem?” Słodycz Boża nasilała się, a dodatkowo wezwano po odebranie  w y p ł a t y  i  b o n u  towarowego.

   Przybyła masa chorych, ale cierpliwie spełniałem ich prośby i pocieszałem. Trafiła się „chodząca po lekarzach”, a z wywiadu wynikało, że ma polekowe uszkodzenie żołądka z niedoborem żelaza i wit. B12. W dwóch domach, na wizytach trafiłem na piękne obrazy Matki Zbawiciela. Przypomniała się moja prośba, aby Matka Boża była ze mną w tym tygodniu...

    Na ulicy zaczepiła mnie pacjentka i podarowała mi  a n a n a s y...po odczycie intencji to zdarzenie stało się jasne! Dary z ziemi i słodycz wynagradzająca z Nieba. Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego i modlitwa w intencji obdarowanych.

    Ogarnij cały świat, gdzie większość uważa, że to, co otrzymali to im się należy, bo są operatywni, sprytni, że to zasługa znajomości i ich samych...w tym czasie zapominają o Bogu.

   Podczas wejścia do kościoła „patrzył” Pan Jezus w koronie cierniowej. Łzy zalały oczy, ponieważ ujrzałem prawdziwe obdarowanie, którym jest Kościół katolicki dający zbawienie oraz Msza św. z duchowym Ciałem Pana Jezusa! Większość nie ujrzy tej łaski przez całe życie... 

    Teraz „patrzy” Pan Jezus Miłosierny, a w moich myślach Matka Najświętsza i poród...zdziwiony słucham „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu dasz na imię Jezus”. Łzy płyną po twarzy, a serce ściśnie ból. Jak wielka to łaska; urodzić Syna Bożego, mieć Go pod sercem. To przechodzi nasze wyobrażenie!

    Popłakałem się, a od tamtej Mszy św. minęło 25 lat! W domu wróciła słodycz i pragnienie modlitwy dziękczynnej, a w telewizji pokazano bogatych, pięknych i sławnych oraz "mądrych" wg świata.

    Teraz pokazują Cyganów rumuńskich, których obdarowują Polacy, a w myśli „manna z Nieba” dla Żydów. Taka manna czeka na każdego, ale większość nie wierzy w dary Boże i unika Eucharystii.

   Pełen zadziwienia podziękowałem za ten dzień, ucałowałem wizerunek Pana Jezusa Zmartwychwstałego oraz z Całunu. Z serca wyrwała się prośba; „Panie Jezu bądź ze mną”. Dodatkowo poprosiłem św. Michała Archanioła o ochronę...

                                                                                                             APeeL

 

  .
 
 

Nie ma Boga oprócz "Ja Jestem" (Jahwe)...

   Słodki, a zarazem ciężki i bolesny jest krzyż Pana Jezusa. Po zaproszeniu Boga Ojca do mojej izdebki sprawnie płynie dawanie świadectw wiary i przepisywanie zaległych intencji. Zarazem jestem narażony na podstępne działanie Przeciwnika naszej duszy...

   To wszystko miesza się z wydarzeniami obecnymi, bo w Królestwie Bożym nic się nie zmieniło od czasu ujawnienia się Stwórcy Wszechrzeczy i „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 18).

   Tuż przed wczorajszym wyjazdem na nabożeństwo różańcowe i Mszę św. miałem bardzo poważną intencję; za fałszywie pomówionych, która obejmowała także moją osobę...

   Zdziwiłem się, bo św. Apostoł Paweł (Rz 8, 18-23) pocieszał nas, bo obecnych cierpień nie można stawiać na równi z późniejszą chwałą. Zostaliśmy poddani marności i niewoli zepsucia, ale czeka nas wolność dzieci Bożych. My, w oczekiwaniu już żyjemy w Królestwie Bożym na ziemi.

   Pan Jezus pragnie wyjaśnić co oznacza to duchowo, ale ten który nie zazna jego słodyczy nie pojmie tego (naród wybrany i cały świat ateistyczny z jego atrakcjami i ludobójstwem).

    Po błogosławieństwie Monstrancją dwa razy podszedłem do Eucharystii;

- pierwsza była za mnie i "zakleiła mi usta"...czy to oznacza milczenie?

- druga wywołała ekstazę, pękła z odwracaniem się, co zapowiadało modlitewne cierpienie, chciało się płakać i mówić o Bogu.

   Przez godzinę krążyłem wśród grających w piłkę wołając do Boga w mojej modlitwie. Przykro mi, bo zmarzną postawione kwiaty...także pod "moim" krzyżem, a wczoraj były piękne.

   Jakaś nasłana brygada zniszczyła 40 nagrobków na cmentarzu w Zabrzu. Chodzi o odwrócenie uwagi od wiekopomnego (godnego zapamiętania na wieki) ujęcia szpiega z Fed. Rosyjskiej. W tym czasie całe chmary podobnych rodaków okupują samorządy wszelkiej maści, Domy Chałtury (Kultury), gdzie "Gazeta wyborcza" dalej propaguje swoją linię. Nikt tego nie czyta, ale towarzysze mają "nakład", a "Gazeta warszawska" męczy się z rozprowadzaniem garstki swoich egzemplarzy.

   W nocy miałem spotkanie z W. W. Putinem, byliśmy w jakiej hali targowej, rozmieniałem pieniądze w kasie, aby oddać mu dług. Przed obudzeniem mówiłem mu, że mam łaskę wiary, ale trafiłem na chłód duchowy.

   Dzisiaj straciłem czystość, a jakby na znak zostałem trzy razy ukąszony przez pająka domowego (w odkrytą ok. lędźwiową z przebudzeniem oraz dwa razy w przedramię). Nie jest to szkodliwe, ale może wywołać strach u dziecka z odczynem miejscowym. Patrz na tzw. "zdarzenie duchowe"; pająk, pajęczyna (niewidzialna sieć), czerwona pajęczyna i demoniczna z kuszeniami Szatana gubiącymi nasze dusze.

   Nie mógłbym otrzymać błogosławieństwa Monstrancją oraz przystąpić do Eucharystii na Mszy św. wieczornej. Posłuchałem natchnienia, aby pojechać wcześniej i trafić do spowiedzi. Nie mów mi, że może być inna.

   Radość zalała serce, bo zostałem oczyszczony, a Ciało Pana Jezusa ułożyło się w "łódź" (ochronę). "Spojrzała" s. Faustyna z obrazu, a dzisiaj Pan Jezus mówił (Łk 13, 22-30), aby usiłować wejść przez ciasne drzwi. To prawda, bo do zguby prowadzi szeroka brama.

   Trzeba cały czas być czujnym, bo "Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”. (1P 5,8). „Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!”...

                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

Aktualnie przepisane (zwiastuny)...szukaj; chronologicznie.

09.10.1993(s) ZA SŁUGI PANA JEZUSA

      Nawał ludzi, ponieważ musiałem pracować w pogotowiu i przychodni...nadarza się okazja do gadania, a pocieszający wyjazd skierował mnie obok figury Matki z pięknie złożonymi dłońmi; "Matko Miłosierdzia uproś nam pokój". Taki napis i ten pokój jest teraz potrzebny, ponieważ od rana wszystko czynię w pośpiechu.

  /../ Nagły wyjazd wyrywa...do utopionego 3-latka. Pędzimy na sygnałach /../ Mieszkańcy wsi brutalnie reanimowali zwłoki dziecka. Wiem, że Pan wysłał mnie do tych ludzi, bo mnie też zmarło dziecko. "Proszę nie odwracać się od Boga Ojca, nie ma śmierci...wasze dziecko jest! W przyszłości spotkacie się ze swoim dzieckiem."

  • Ja myślałam, że pan poda tlen, my na pana tutaj czekaliśmy!

  • Dziecko nie żyje!

    W sercu trwał niepokój, ponieważ nigdy nie jesteś pewny śmierci...to rozterka, a zły wpuszcza obrazy ponownego wezwania do tego "żyjącego" dziecka!

  • Matko moja, jak to jest, przecież Pan Jezus mówił o czekającej mnie radości!
  • Szatana rozwścieczyły twoje modlitwy zalecane przez Pana Jezusa z wołaniem do św. Michała Archanioła, aby strącił złe moce do piekła...dziecko nie żyje, a rozterki wpuszcza ci Bestia! 

    /../ Pan wysyła na dalekie wyjazdy, gdzie trafiamy na;

  • nędzną chatkę, gdzie witają nas małe pieski ze szczurzymi ogonami
  • następna z Panem Jezusem Miłosiernym (żona chorego wcisnęła mi banknot, który oddałem mu w szpitalu)...
  • i jeszcze nędzniejsza z dwójką niedołężnych staruszków z młodą opiekunką ładującą koguty do torby! Trochę jej głupio, bo to cały ich majątek. 

    Wracamy, a moje serce jest pełne radości Bożej...wierz mi, że tak powinno przebiegać życie każdego! Praca i modlitwy, a Pan da ci to, co potrzebujesz! /../

    Teraz pada, plucha, ciemno, a my pędzimy do potrąconego przez samochód. Po powrocie w pokoju lekarskim zgasiłem światło, padłem na kolana odmawiając św. Agonię Pana Jezusa. W tym czasie przyciskałem do serca krzyżyk i prawie czułem się w niebie.

    Nagle zauważyłem, że na piersi s. Faustynki znajduje się krzyżyk, który mam w ręku. Jakże pasują tutaj Słowa Pana Jezusa, które powiedział do mnie przez Vassulę; "będziesz niósł mój krzyż aż do końca!"

                                                                                                                               APeeL

 

10.10.1993(n) ZA ODRZUCAJĄCYCH NIEBIESKĄ UCZTĘ

   Rano trafiłem na rozważania pastora z Kościoła Adw. Dnia Siódmego...wielka znajomość Biblii, ale dlaczego oderwał się od jedynego następcy św. Piotra i odrzuca Matkę Pana Jezusa? Nie wolno mieć żadnego wizerunku, a właśnie "patrzy" s. Faustynka i Pan Jezus Miłosierny."

   Na ten moment Pan Jezus powiedział do mnie przez Vassulę; "Ja, Pan, poznaję się na nich i nawet gdyby wysilali się, udając Ablów, nie zdołają Mnie oszukać /../ wskażę na oszustwo. Przyjdę do nich w nieoczekiwanej godzinie. Po co mieć w Moim Domu Kainów, którzy starają się tylko o swoje sprawy, a nie o Moje? /../ ich ręce są teraz puste /../ czekałem lata, aby się zmienili /../ I dlatego poruszają się po ciemku bez jakiegokolwiek światła."

    Natomiast w pr. redakcji katolickiej ks. Jarosław Piłat pięknie mówił - w nawiązaniu do Ewangelii - o uczcie mesjańskiej, ale nie wspomniał o Eucharystii! /../ Wielki smutek zalał serce, a dodatkowo płynie piosenka o zabawie, gdzie zapraszają jeden raz. /../ Nie ma nic ważniejszego niż zbawienie duszy z powrotem do Boga Ojca!  /../

     Słodycz zalewała serce, a w tęsknocie wołałem za Bogiem Ojcem jak małe dziecko; "Tatusiu! Tato! Tato!...Ja chcę do Ciebie, najlepszego z ojców świata, do mojego Stworzyciela!"

   Na działce zapaliłem dwie lampki...jedną od odrzucających Eucharystię, a drugą ode mnie. Popłynie koronka oraz moja modlitwa z prośbą za córkę, aby Pan sprawił uzdrowienie jej ciała i duszy. Podziękowałem za ten dzień...

                                                                                                                           APeeL

 

12.10.1993(w) ZA BIEDNYCH POTRZEBUJĄCYCH POMOCY PANA JEZUSA

    Mam zaproszenie na Mszę św. o 7.00! Radość zalała serce z rozpoczęciem modlitwy. Od Ołtarza płynie Słowo; "choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali." Przykro mi, że większość szuka poza Bogiem, a "człowiek jest dla konia bogiem"...natomiast wielu ludzi czyni sobie boga z własnego "ja" oraz z posiadania, zwierząt, itd.!

     Kościół jest wystrojony w drogie kwiaty z okazji ślubu brzydkiej córki sklepikarza. To chwała własna tych ludzi. Nagle zrozumiałem, że Panu Boga, mojemu Ojcu prawdziwemu ludzie nie są wdzięczni. Ze łzami w oczach wołałem; "Jezu! Jezu mój! Ja oddałbym Ci wszystko, co posiadam...nawet syna!" Oczy zalały łzy; "Przyjmij Panie Jezu tę Eucharystię jako dziękczynienie, Tobie przekazuję, na Twoje Ręce podziękowanie Bogu Ojcu."

    Jakże inny każdy dzień, przecież tak rzadko dziękuję Ojcu.  Nie dziękuje się Ojcu, nie dostrzega Jego Obecności i Znaków, Jego Istnienia jako Stwórcy każdego! Jak mało ludzi to czyni. Dodatkowo człowiek modli się mechanicznie...dzisiaj w czasie mycia zębów. Napłynęło ostrzeżenie, aby tego nigdy nie czynić!

    W przychodni było "pół metra kart" z dwóch dni, nawet nie napastują wdzięczni, a otrzymany banknot przekazałem biedakowi, który nie miał pieniędzy na leki. Dziwne, wypadło w różańcu Pana Jezusa; obdarowanie biednych..."Jezus wszystko im oddał".

    Nawet dzwoniłem do urzędu dla bezrobotnych, gdzie usłyszałem kłótnię biedaka z urzędnikami! Inna prosi o zaświadczenie, a chory boi się wyrzucenia z pracy. Bieda to wielkie nieszczęście. Około południa moje serce i duszę zalała wzmacniająca słodycz od Ducha św. bo - nie było pediatrów - pracę skończę o 19.00!

    W smutku, na działce popłynie - w dzisiejszej intencji - moja modlitwa. Tak trwałem około 40-tu minut z zaśnięciem na kolanach wołając do kogoś, aby otworzył szeroką bramę. "Panie Jezu jakże pragną otworzyć Niebo dla każdego." Podczas powrotu zabrałem biedną staruszkę podpartą kijem, która zerwała kapustę na działce. Wołała o pomoc do Matki Najświętszej o pomoc. Proszę ją od Pana Jezusa, aby nigdy więcej tam nie chodziła, ponieważ grzeszy pracą, bo to jest od złego!

   W domu "spojrzał" o. Pio, a z książeczki o nim popłyną słowa; "Czuję w głębi duszy, że Bóg dał mi łaskę rozumienia cudzej niedoli, a zwłaszcza wrażliwość na ciężki los biedaków. Wielkie współczucie, którym pała moja dusza na widok biedaka rodzi w samym jej centrum gwałtowne i tak mocne pragnienie przyjścia nu z pomocą /../".

   Przez moje serce przepłynęła strzała miłości, a łzy zakręciły się w oczach...zakończenie modlitwy trwało pod gwiaździstym niebem, a napływały obrazy biednych dusz, które wymagają pomocy Pana Jezusa.

    W oglądanym filmie dokumentalnym Raymonda Chandlera i słowa o pochowaniu tego pisarza na cmentarzu w miejscu dla bezdomnych biedaków na koszt miasta! Jeszcze "patrzy" Pan Jezus w koronie cierniowej...powtórzyłem koronki w intencji dnia.

    "Dziękuję Ci Ojcze za ten piękny dzień."

                                                                                                                               APeeL

 

 

20.10.1993(ś) ZA UPIJAJĄCYCH SIĘ

    Zrywa krzyk pijaka, któremu pobierają krew - dobrze, że ominęła mnie kolejka, ponieważ to mój "znajomy". W środku nocy trafiłem na chorego z przepicia...dobrego i słabego człowieka, a do tego bezrobotnego. Pocieszyłem jego smutną żonę.

   Wróciłem do łóżka, nakryłem się kołdrą i w pozycji skulonej, na kolanach wołałem do Ojca Prawdziwego; "Tato! Tatusiu! Dlaczego tutaj jestem? Ojcze mój należę do Ciebie i pragnę wypełniać Twoją Wolę. Prawdziwy i Najlepszy Ojcze, Jedyny, pełen Dobroci i Miłosierdzia, który cierpisz razem z nami w krainie Twego zdrajcy, gdzie króluje fałsz i podstęp."

    Rano zrywają do biegunki u młodej dziewczyny...już czuwa palacz; macham do niego ręką, nawet odpowiedział, a kierowca śmieje się, bo wie o co chodzi - on czyni to samo! Płyną modlitwy poranne, a serce zalewa radość...sprawia to powtarzane; "Zdrowaś Maryja".

   W kąpieli wołałem do Pana Jezusa; "och, Jezu mój! Jezu! Dziękuj! przecież Ty, Jezu nie miałeś takich możliwości - jak myłeś Swoje Ciało?" (napłynął obraz kamiennej kadzi). Wprost chciałbym, wszem i wobec opowiadać o Panu, o Jego Istnieniu i naszej Prawdziwej Ojczyźnie.

   Pod kościołem trafiłem na grupę píjanych, zwolnionych z wojska, która  głośno krzyczała! Od Ołtarza płynie Słowo; "Niech grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, poddając was swoim pożądliwościom /../ oddajcie się na służbę Bogu /../ grzech nie powinien nad wami panować /../ jeśli oddajecie samych siebie jako niewolników /../ jesteście niewolnikami tego, komu dajecie p o s ł u c h /../".

    Teraz przepływają obrazy z mojego życia...nie wiem, gdzie mógłbym się schować z powodu pijaństwa, zaćmienia mózgu przez alkohol, wybryków, jeżdżenia samochodem po pijanemu, a nawet badanie pijanych...po pijanemu.

    Także różne grzechy, a nawet wycieczka w której byłem w Częstochowie...łzy zalały oczy, padłem na kolana i prosiłem Pana Jezusa o przebaczenie. Siostra śpiewa właśnie; "upadnij na kolana"...

    Serce zalała miłość, dobro i pokój...nikt nie może dać mi tego na świecie! W takim stanie zaczynam pracę i pierwszy raz zdarza się, że to trwa przez cały czas przyjęć. Mało pacjentów, ale skończyłem o 13.30... jeszcze trzy wizyty.

    Niektórych napominałem;

  • proszę przekazać mężowi, że większej odpowiedzialności podlega stale niepewny, przecież otrzymuje znaki z Nieba...musi drgnąć w kierunku Boga Ojca
  • młodej dziewczynie przekazuję doświadczenie z niedzieli (kabaret Olgi Lipińskiej), a właśnie płyną piękne melodie...tak powinno śpiewać się Bogu naszemu
  •  mówię o Panu Jezusie, który pisał na piasku...łzy zalewały oczy, a głos się łamał. 

    Jadę na wizytę, płynie modlitwa, a babuszka w tym czasie zmarła...siedzi zgięta w łóżku (od lat tak przebywała całkowicie złamana w pół). Smutek i kłopot dla biednej rodziny...nie mają pieniędzy. Szybko wydałem kartę zgonu, podwiozłem do urzędu, połączyłem się z ZUS-em (wypłacają od ręki ryczałt).

    W tej chacie, gdzie nic nie ma...na ścianie są dwa piękne, malowane na płótnie obrazy; Pana Jezusa z Sercem w koronie cierniowej oraz Matki z Sercem w koronie z kwiatów!

   Wzrok zatrzymują rozważania ks bp. Józefa Zawitkowskiego o uzależnionych! "Modlę się za pijaków /../ zdeptali życie, szczęście swoje i innych, ale nie mają siły wrócić do Ciebie /../."

   Trafiłem też na zdjęcie rozlewającego wódkę do szklanek, a syn przyniósł "Siekierezadę" Edwarda Stachury, gdzie po otwarciu facet zamawia w barze; "dwie sety"! Uśmiecham się, ponieważ zza ściany płynie pijacki śpiew tych, którzy wrócili z wojska!

        "Dziękuje Ci Ojcze za ten dzień"...

                                                                                                                                     APeeL