Zmarł Jerzy Pilch, nieznany mi pisarz, a wczoraj prof. Jan Hartman na swoim blogu (polityka.pl) napisał; „Pilch nas zostawił”. To wielki pean o życiorysie grzesznika, który; „Pił, palił, adorował /../ nie odmawiał sobie niczego, co należy się od życia tak wspaniałemu mężczyźnie”. 

    Można powiedzieć, że wszystko pasuje do mnie, gdy byłem jeszcze „starym człowiekiem”. Przykro jest stwierdzić, że Szatan nie daje za wygraną, bo każdy dążący do świętości może spaść nawet z ostatniego szczebla drabiny do Nieba.

   Pan profesor chwalił jego i mnie za to, że jako goście z gestem szczodrze marnowaliśmy własne siły i czas. Nawet śpiąc pod stołem mieliśmy charme (urok, powab). „Tacy ludzie są nietykalni i wolno im więcej. Bezkarność staje się ich losem, a zepsucie – gestem i stylem”.

    Dalej podkreślił, że grzeszne książki i felietony zmarłego <<nie mogłyby powstać bez grzechu i bez cierpienia, a gdyby nie powstały, Polska byłaby smutną prowincją. /../ Jerzy Pilch swej grzeszności nie ukrywał. /../ Ludzie z klasą robią to, co uważają za słuszne – i nawet jeśli bardzo się mylą, to wciąż mylą się „na poziomie”. /../ Wdzięk prawdziwego mężczyzny unosi się ponad prawami codziennej przyzwoitości>>. Na blogu dałem komentarz jako Teista, ale nie "przepuścili";

   <<Już dawno nie czytałem tak demonicznych bredni. Wyjaśnia je okładka książki Waldemara Łysiaka „Rzeczpospolita Kłamców” SALON. Tam Szatan czyli profesor Jan Hartman dyryguje orkiestrą diabłów w Piekle.

   Jako wiedzący przekazuję, że;

1. każdy z nas ma duszę

2. śmierć oznacza początek jej życia wiecznego

3. zmarły wymaga wsparcia modlitewnego, a nie chwalenia jego grzeszności

4. tym bardziej, że był heretykiem (luteranizm), gdzie nie ma Eucharystii i kultu Matki Bożej z modlitwami za dusze czyśćcowe.

    Pan Profesor jako gnostyk (wiedza dla wtajemniczonych) oraz ezoteryk („czary-mary”) traktuje śmierć jako zakopanie ciała. Stąd pean. Ciekawi mnie pochwała Pana działalności po śmierci z tytułem; „Hartman nas zostawił”>>...

    Na Mszy Św. porannej w czytaniu z Dziejów Apostolskich (Dz 28, 16-20. 30-31); apostoł Paweł spotkał się z najznakomitszymi Żydami, bo nie uczynił nic złego, a wydano go w ręce Rzymian. Czytaj; doniesiono na niego do okupanta. Znamy to dzisiaj z donoszenia na naszą ojczyznę do Zw. Rep. Europejskich.

    Natomiast w Ew. (J21, 20-25) uczniowie pytali Pana Jezusa, co stanie się ze zdrajcą Judaszem, ale otrzymali zapytanie; „cóż im do tego?” Eucharystia zwinęła się w węzełek dla pracującego na Poletku Pana Boga. Tak, bo będzie toi dzień ciężkiej pracy przy opracowaniu dziennika.

    Podczas nabożeństwa majowego w litanii do Matki Bożej wołałem za objętych jeszcze nieznaną intencją. Później nagle wypowie się intencja, a wówczas wszystko staje się jasne (nocny wpis na blogu Hartmana, donoszenie do okupantów na Pawła, zdrajca Judasz) i włączenie podczas pisywania National Geogr. gdzie trafię na zamach terrorystyczny agentów z Korei Północnej...

   Złapani chcieli połknąć arszenik z papierosów. Jednemu się udało, nawet potrafią popełnić samobójstwo poprzez odgryzienie sobie języka! Dalej popłyną dwa odcinki reportażu Michaela Palina o Korei Północnej, która z komunistycznymi sojusznikami nadal stanowi oś zła.  Pan Michael zrobił pean ku czci bożków-ludobójców, pokazał to, co mu pokazano...nawet była biesiada w restauracji z mięsem i piwem.

   Każdy wie o co chodzi, ale zaproponuję ujrzeć świat od Boga Ojca z bezbożnymi państwami, dalej trwającym bolszewizmem oraz system państwa religijnego w islamie, a także synów zatracenia we wszystkich strukturach naszej ojczyzny...

                                                                                                                     APeeL

 

Aktualnie przepisane...

29.08.1991(c) Powikłane losy ludzkie...

   Minęła północ, a przed chwilką posłuchałem natchnienia, że dzisiaj mam dzień wolny. Jest to wynik nadgodzin, które w ten sposób odbieram...tak będzie aż do końca (2008 r). Proszę każdego z czytających zapiski, aby zaczął/a ćwiczyć się w tym „nasłuchu”!

   Jest oczywiste, że istnieje także Przeciwnik Boga pragnący zła; dla tego, który go słucha, a w moim wypadku także dla pacjentów, którzy „pocałują” klamkę w przychodni. Nie ma w tym mojej winy, ponieważ jestem niewolnikiem...muszę także pracować za kolegów z okolicznych ośrodków zdrowia (choroba lekarza, urlop, itd.). Dzisiaj, gdy to przepisuję (30 maj 2020) musieliby to uzgodnić i zapłacić!

   „Dziękuję Ci, Panie Jezu za dar wolnego dnia, za wspólne śniadanie z żoną, kawę, wypłatę i przepiękną pogodę oraz modlitwę, którą właśnie odmawiałem na ławeczce przed pogotowiem (dyżur od 15.00).

   W tym czasie w wyobraźni znalazłem się w Wieczerniku, gdzie Pan Jezus w pozycji stojącej mówił do uczniów, aby spożywali Jego Ciało. Wprost słyszałem te dziwne słowa, których w pełni nie pojmuję, ale pojawiło się światełko odkrywające jakieś zrozumienie.

    Teraz mam wyjazd do staruszka w rejon ośrodka wiejskiego, gdzie pracowało dwóch zmarłych kolegów. W dro­dze poprosiłem Pana Jezusa o miłosierdzie dla ich dusz. Nad dziadkiem wisiał obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy...

   W środku trasy napłynęła obawa o zbawienie moich dzie­ci...to był wielki, sekundowy lęk. Napłynęło pocieszenie, że syna zbawią modlitwy, które odmawiał w swoim życiu! Tak było, bo w kłopotach łapał za różaniec! Łzy zalały oczy... 

   Nagle przekazano wezwanie do zasypanego w studniDobiliśmy na miejsce wypadku, gdzie głęboka studnia była pełna piachu z człowiekiem w środku. Czy wiesz jak groźne jest pogłębianie starej studni? Podkopujesz pod jej brzegiem, wszystko musi się przesuwać w dół, a nagle może pęknąć stara cembrowina...tak został zasypany ten biedak! Śmierć nagła...

    Teraz w wąskiej kuchni leży młoda kobieta z fatalnym złamaniem podudzia...po popchnięciu przez męża! Jakże cierpię w tym momencie, gdyż widzę moją żonę, nasz szacunek i dobro małżeństwa w łączności z Mateczką!

   Jedziemy, a mimo uruchomienia kończyny i podania leków pacjentka pojękuje oraz płacze z rozpaczy, a ja w tym czasie wołam; „Boże Ojcze przyjmij – przez Najświętsze Serca Matki - św. Rany i Św. Krew Zbawiciela – w intencji tej pacjentki”. Tak chciałbym z nią porozmawiać, ale później okaże się, że awantura wynikła z powodu jej przejścia do św. Jehowy z dziećmi!

     Odwrotna sprawa była z Edytą Stein, której matka płakała mówiąc; „dlaczego ty Go poznałaś? Nie chcę mówić nic złego przeciwko Niemu. Mógł być nawet dobrym człowiekiem, ale dlaczego czynił się Bogiem”?

    To przejmująca sytuacja, bo matka pragnęłą zatrzymać córkę w judaizmie, a ona - jako Żydówka - poszła za Panem Jezusem...przeszła na chrześcijaństwo, wstąpi­ła do karmelu (Teresa Benedykta od Krzyża), została zamęczona w Oświęcimiu (9 sierpnia 1942) i została świętą męczennicą Kościoła katolickiego oraz patronką Europy...

                                                                                                                          APeeL

 

 

Motto; kornik drukarz…

   Dzisiaj zobaczysz jak będzie podana intencja modlitewna, która wg mnie kręciła się wokół ‘szkody’, ale nie potrafiłem jej odczytać…

1. Podczas próby edycji wczorajszego zapisu pojawił się WordPad zamiast LibreOffice, a to całkiem inne systemy. Po prośbie do św. Józefa...pojawiła się aktualizacja mojego systemu, a natchnienie sprawiło, że w akcesoriach odpiąłem WordPad od paska zadań (tam nieopatrznie kliknąłem, stąd problem).

    Napłynęła cała machina cyberprzestępców, a nawet nowoczesna cicha wojna w tej przestrzeni. Tak szkodnicy ("Kimole") włamują się do banków, a nawet opanowali systemy komputerowe operatora elektrowni jądrowej u swoich braci w Korei Południowej.

2. Właśnie dzisiaj muszę wymienić zepsuty aparat spustowy w zbiorniku WC. To uda się po godzinie, a przy okazji będę miał pokazane osady kamienne z wody powodujące uszkodzenia uszczelek…

    Przy okazji w spółdzielni mieszkaniowej zauważyłem ogłoszenie o zgubieniu kluczy z numerem telefonu i pękiem kluczy. Zadzwoniłem do ich właściciela...okaże się, że zgubił je przed rokiem. Zobacz naszą wrażliwość...

3. Oczyściłem z rdzy brzeg błotnika samochodu i pomalowałem. Rdza jest symbolem podstępnego niszczenia. Kiedyś kobieta informowała administrację, bo czuła zapach gazu; okazało się, że u sąsiadki na piętrze rdza przegryzła rurę.

4. Na Mszy Św. porannej w czytaniu (Dz 25,13-21) była relacja o uwięzieniu przez Rzymian apostoła Pawła na którego bezpieka żydowska wniosła skargę z żądaniem skazania go. Odpowiedziano im, że nie skazują kogoś na śmierć „zanim oskarżony nie stanie wobec oskarżycieli” bez możliwości bronienia się.

5. U nas takich „żydków” mamy wszędzie, a dowodem jest działanie Izby Lekarskiej, gdzie oskarżono mnie i skazano zaocznie na śmierć cywilno-zawodową („siła złego na jednego”). Nawet „nowa rada” pod przewodnictwem zawodowych mataczy (działaczy) nie wpuściła mnie na salę obrad (moje prawo).

   W tym czasie pan prezes NIL-u spotkał się z Tomaszem Grodzkim od „zabójczych kopert”. Nawet zrobili sobie zdjęcie z przyszłym preziem RP. Piszę to nie z powodu krzywdy, ale dowodu na trwanie bolszewizmu w samorządach.

    Na pewno trzeba skasować lekarski; towarzystwo wzajemnej adoracji z ciepłymi posadkami dla spadkobierców budowniczych PRL-u. Sami siebie odznaczają, a jeszcze niedawno chwalili się siedzeniem tam od jego reaktywacji! Wszystkie swoje obrady zaczynali od Mszy Świętej z całowaniem sztandaru w białych rękawiczkach…

    Pan Jezus w Ew (J21, 15-19) przekazał przyszły Kościół Boży Szymonowi (Piotrowi)...zapowiadając jego los; <<gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz>>.

    Z potrzeby serca pojechałem na nabożeństwo majowe, gdzie wołałem do Matki Boże za objętych intencją modlitewną, której jeszcze nie znałem. Pozostałem na Mszy Św. wieczornej w intencji marszałka Senatu RP Tomasza Grodzkiego, który reprezentuje bardzo groźną opcję, pewnych swego z kłamaniem w oczy aż do zdemaskowania (typową dla agentury typu; „siedź”). Dla takich nie liczy się dobro ogółu, ale interes Grupy Trzymającej Władzę.

    Wiem już, że Rafała Trzaskowskiego czeka klęska (nie będzie prezydentem), bo jego opcja przegra w boju z Najdostojniejszym! Zawołaj od siebie w jego intencji, bo wyraźnie mamy do czynienia z nawałnicą bolszewicką.

   Po Eucharystii w nagłej jasności odczytałem intencję tego dnia, a na jej uzasadnienie napłynął obraz kornika drukarza atakującego świerki. To chrząszcze o długości 5-6 mm podobne do karaluchów (samica może dać 500-1000 osobników). Rozwijają się lawinowo, nic nie widać, bo działają podkorowo, a świerk usycha…

   W wielkim bólu popłynie moja modlitwa w tej intencji (1.5 godz.)…

                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

Aktualnie przepisano...

28.08.1991(ś) Zapach chleba...

   W śnie „do przodu” przez 4 miesiące nie chodziłem na zajęcia...to stanie się w 2008 r. bo 4 miesiące przed przejściem na emeryturę bezkarnie zawieszono mi pr. wyk. zaw. lekarza.

   W drodze do pracy czytałem rozważania ks. Józefa Zawitkowskiego; „Narodziny Pana Jezusa to Światłość na oświecenie pogan i znak, któremu sprzeciwiać się będą!” Dzisiaj w sercu mam pokój duchowy, którym mógłbym handlować...

    Wówczas czuję obecność Boga Ojca i mam pragnienie modlitwy. Jednak napływali pacjenci...przybyła też chora ze świeżym chlebem o najpiękniejszym zapachu na świecie, który kojarzy się pieśnią; „Panie dobry jak chleb". W tym momencie mógłbym mówić bez końca o miłości i dobroci Boga.

   „Panie mój...dziękuję, bo nastawiłem na ciężką pracę, a Ty dajesz mi Siebie i zapach chleba!” Zobacz jak nagradza Pan, tym bardziej, że dzisiaj poszczę w intencji pokoju na świecie. Ten pokój i zapach chleba przewyższa najlepsze jedzenie, które może się znudzić!

  • Proszę wezwać kapłana, bo ciężko chory ojciec drgnął duchowo...może otrzymał promień światłości Bożej, tak bywa pod koniec życia z duszami zaćmionych i niewierzących...to wielka łaska.
  • Powiedziałem też, że Bóg Ojciec dwa razy dał mi znak, a Jego Imię brzmi; Jahwe czyli „Ja Jestem”! Dodałem, że Eucharystia jest przepustką do Nieba. Trzeba życie tak ułożyć, aby stało się możliwe przyjęcie Św. Hostii.
  • Te nogi wystarczą pani (67 lat) na chodzenie do kościoła!
  • Nudzi się pani...z tego wynika, że prowadzi pani życie pogańskie! Każda chwilka w tym wieku (63 lata) ma wartość złota, a z łaski odmawia pani jedną cząstkę różańca...
  • Dlaczego nie ucieka pani do Matki Bożej...pytam inną.

    Przypomniała się czytana książka „Matka Boża w moim życiu”, gdzie wróg Maryi opisywał swoje przeżycia! Nawet naszukał się w Ewangelii...aby udowodnić, że kult Matki Prawdziwej jest błędem! Wszystko się odmieniło, gdy otrzymał maleńkie światełko Boże i stał się pierwszym Jej zwolennikiem!

   Ja zarazem ujrzałem Mądrość Bożą! Jak wielkie zadanie mają ateiści i przeciwnicy wiary, oni nie wiedzą o istnieniu Przeciwnika Boga, który budzi zwątpienie. Jak Bóg ma nas wypróbować? Jak sprawdzi naszą wiarę? Wie wszystko o nas do końca, ale mamy wolną wolę i świadomie możemy Go odrzucić!

   Natomiast alkoholiczka, kobieta zła opisuje swoje życie z poczuciem obecności Matki Bożej oraz stałym pytaniem...skąd tyle zła we mnie? Nie mogła zrozumieć, że sprawia to Szatan z jego niewidzialnymi i widzialnymi wysłannikami.

    Kończę przyjęcia, a w tym momencie pojawił się pensjonariusz z domu opiek. społecznej, który został nawrócony. Wręczyłem mu posiadane pieniądze oraz kawę...coraz bardziej widzę, że muszę brać, aby dawać potrzebującym! Pokój w sercu sprawiają puste kieszenie.

    W domu trafiłem na ciszę, nawet zasnęliśmy z żona w fotelach. Jakże piękny duchowo jest ten dzień! Później popłynie moja modlitwa, a łzy zalały oczy, ponieważ ujrzałem prowadzenie przez Matkę Bożą oraz Pana Jezusa. Podziękowałem za wszystko Bogu Ojcu...

                                                                                                                            APeeL

 

 

 

 

    W dzisiejszym „Super expressie„ pokazano Kubę Wojewódzkiego w obecności bodyguarda (osobistego ochroniarza), któremu trzeba płacić dwa tys. zł za godzinę, a swoim klakierom w studio płaci 15 zł za godzinę.

    Ponadto swoje bezpieczeństwo upatruje w ekskluzywnym Maybachu odpornym nawet na wybuch granatu z pancernymi szybami oraz z lodówką na reklamowaną oranżadę „Helenę”.

    Piszę to, aby uwidocznić kontrast, bo ja mam ochronę bezpłatną (Anioła Stróża i Św. Michała Archanioła) oraz Opatrzność Bożą.  Zdziwię się słowami dzisiejszego Ps 16(15) w którym jest wyrażona prośba psalmisty o ochronę przez Boga Ojca, który zabezpiecza nasz los. „On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje”. Duszy mej nie zostawi i nie dopuści, bym pozostał w grobie. Czeka nas wieczne szczęście po Jego prawicy…

    Na dzisiejszej Mszy Św. padną słowa Pana do apostoła Pawła uwięzionego przez trybuna rzymskiego w Jerozolimie; <<Odwagi! Trzeba bowiem, żebyś i w Rzymie zaświadczył o Mnie, tak jak dawałeś o Mnie świadectwo w Jeruzalem>>. To okaże się dzisiejszą intencją modlitewną...

    Dziwne, bo właśnie odbiorę pismo z Prokuratury Rejonowej, gdzie pani prokurator - nie bacząc na złamanie wszystkich moich praw - jako psychiatra amator zaleciła mi leczenie (przysłała odpowiedź od moich prześladowców z Okręgowej i Naczelnej Izby Lekarskiej w W-wie).

    Panią prokurator nie obchodził fakt, że na komisji lekarskiej nie było przewodniczącego, który zbadał mnie na odległość (będąc na wczasach zagranicznych)...nawet podpisał to jako funkcjonariusz publiczny. Ogarnij cały świat cierpiących z powodu fałszywych prokuratur i sądów, mordowanych dosłownie, a w moim wypadku jest to śmierci cywilno-zawodowa.

   Natomiast Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy (J17, 20-26) prosił Boga Ojca za tych, „którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie: aby wszyscy stanowili jedno /../”.

   Po Eucharystii doznałem wstrząsu duchowego, serce promieniowało, a słodycz zalewała nawet usta, chciałbym zostać w Domu Boga...na wieki wieków. Ekstazę trudno jest opisać, bo te doznania nie mają odpowiednika. Szatan małpuje Boga Ojca i podsuwa marne namiastki...tylko dla ciała (alkohol, narkotyki, „miłość” z różnymi figurami i dewiacjami, itd.).

    Już wiem, co oznacza ułożenie się Św. Hostii w postaci odwróconej łodzi...to kłopoty bez wyjścia. Tak się stanie, ponieważ pani prokurator z jednostki nadrzędnej też nie chciała mi pomóc...jako obrońcy krzyża Pana Jezusa i naszej wiary. Podkreśliłem, że na pewno uczyniłaby to w stosunku do skrzywdzonego homoseksualisty, bo narobiłby krzyku...

   Metodą działania bolszewików jest uchwalanie bardzo skomplikowanego prawa (wpisz; „45 zasad zniewolenia narodu”), co pozwala na jego nieskończoną interpretację. Dowodem jest obecna sytuacja mojej umiłowanej ojczyzny w której spadkobiercy okupanta niby ośmieszają się, a nawet głupieją...rzucając hasło; marszałek Senatu RP na prezydenta! Dlaczego nikt tego nie widzi?

   Każdy, który miał do czynienia z sądami niezależnymi od sprawiedliwości wie, że zasadą okupantów jest jawne łamanie prawa, przeciąganie sprawy w nieskończoność, przerzucanie jej między jednostkami i kłamanie w oczy. Jest to wynik prawa, specjalnie ułożonego, aby można było mataczyć.

   Nie czynią tego „samym swoim” (mają jakiś tajny szyfr dający im fory) z podeptaniem wskazanego do szkodzenia. Przecież wszyscy widzieli, co wyprawiał pion sprawiedliwości w obronie prezes SN Małgorzaty Gersdorf?

   Zobacz jej mająteczek; wielka forsa w różnej walucie, złoto inwestycyjne, fundusze i obligacje, ma 2/3 domu oraz mieszkanie, a także działkę letniskową z domkiem, wielką łąkę oraz jest współwłaścicielką pięciu innych działek. Bezbożnicy głupieją w zabezpieczaniu swojej starości, a nie wiedzą czy obudzą się tej nocy.

    W moim smutku wzrok zatrzymał wycinek z pisma „Solidarność (z 18 października 2002) ze zdjęciem ks. Jerzego Popiełuszki i tytułem; „Źródła radości są w nas”. Wróciła też męczeńska śmierć św. Pawła, Apostoła Narodów...został ścięty w Rzymie. Przed śmiercią powiedział; W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem.

    Dobrze, że pojechałem na nabożeństwo majowe, bo znalazłem się pod obrazem Trójcy Świętej, „patrzyła” na mnie s. Faustyna, a w tym czasie płynęła pieśń o Matce Bożej „ocierającej nasze łzy”. Pozostałem na ponownej Mszy Św. z pragnieniem przyjęcia Eucharystii, aby skasować niepokój w sercu. Tak się stanie i w radości odmówię moją modlitwę w intencji tego dnia...

                                                                                                                                     APeeL

 

 

    Mimo, że siedziałem od 4.00 - podczas słuchania piosenki „Liberta” - serce zalała tęsknota za Panem Jezusem, a pod kościołem śpiewałem; „Pod Twą obronę Ojcze na niebie”...zdziwiłem się, bo siostra zaczęła Mszę Św. od tej pieśni!

   Jest mi przykro, ponieważ w mieście mieszka dużo emerytów, a w codziennych nabożeństwach uczestniczy garstka wiernych. Tutaj mamy elementy raju na ziemi; woda głębinowa, lasy, za darmo świeci słońce i cały dzień śpiewają słowiki, a po chrupiący chleb są dwa kroki.

    Ludzkość lekceważy życie nadprzyrodzone, bo nie wie lub nie wierzy, że posiadamy dusze. Zacząłem wołać do Boga Ojca z dziękczynieniem za wszystkie łaski. Mojego obecnego życia nie zamieniłbym na żadne inne. Popłakałem się podczas zapisywania tych przeżyć przy ponownie płynącej piosence „Liberta”.

     W tym stanie żal budzą walczący o stołek prezydenta RP;

  •  Pan Rafał Trzaskowski skierowany do ubliżania i straszenia...w swojej demonicznej przewrotności może nawet zmienić naszą flagę na tęczową uzasadniając to znakiem pojednania ziemi z niebem.
  •   Szymonowi Hołowni złość wykrzywiła usta...stał się szałmenem.
  •   Pastor Robert Biedroń mówi coraz piękniej i z miłością aż chciałbym go ucałować. On naprawdę chce szczęścia nie tylko Polaków, ale całej ludzkości. Szkoda, że nie został kapłanem, bo zmarnował talent.
  •   Kolega Władysław Kosiniak - Kamysz dzięki mocnej żonie...uwierzył, że będzie szefem sił zbrojnych, a ma tak piękny zawód (laryngolog).
  •    Zarazem dziwię się, że prezydent Andrzej Duda nie prosi w Świątyni Opatrzności Bożej o prowadzenie, bo mamy do czynienia z nawałnicą bolszewicką. Prezydent Bronisław Komorowski „od walenia dechą i latania na wrotach od stodoły” specjalnie jeździł przez całą W-wę na Mszę Św.

     W Słowie (Dz 20, 28-38) apostoł Paweł ostrzegał starszych kościoła, aby uważali na siebie i na całe stado, bo znajdą się wśród nich drapieżne wilki. Później padł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi, którzy wybuchnęli płaczem...całując go przed rozstaniem na zawsze. Psalmista w tym czasie wołał „Śpiewajcie Bogu, wszystkie ludy ziemi”…

   Natomiast Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy prosił Boga Ojca (J17, 11b-19), aby uświęcił w Prawdzie, tych za których poświęcił Samego Siebie. Cóż przeżyłbym w tym czasie leżąc w łóżeczku? Czy usłyszałbym, to co wiem, że Zbawiciel oddał Swoje życie także za mnie i uświęcił mnie! 

    Eucharystia przewijała się w ustach i zamieniła w „mannę z nieba”. Ciało doznało wstrząsu, musiałem głęboko oddychać, a ekstaza uniemożliwiała wyjście z kościoła. Podczas powolnej jazdy napłynęła tęsknota z wołaniem; „Ojcze mój! Ojcze mój!", a łzy zalewały oczy. To łzy bezmiaru otrzymywanych  łask z poczuciem bliskości Boga, który Jest!

    Wróciła sprawa marszałka Senatu RP, który kombinuje jak stać się ojcem całego narodu. Nie wie, że na to stanowisko dostał się dzięki mnie. Zdziwisz się moją megalomanią, ale tak było naprawdę. Przed ostatnimi wyborami prosiłem wszystkich katolików z rejonu hrabiego Konstantego Radziwiłła, aby nie głosowali na niego, bo będą mieli grzech (miałem dużo wejść).

   „Paroma” głosami przeszedł Michał Kamiński, a to sprawiło utratę przewagi PiS w Senacie RP. Zabrakło jednego głosu i Stanisław Karczewski nie został marszałkiem tylko Tomasz Grodzki.

    Przez 1.5 godziny odmawiałem moją modlitwę w intencji tego dnia…

                                                                                                                              APeeL

 

Aktualnie przepisane...

26.08.1991(p) Nie podobam się sobie...

   Tuż po wstaniu znalazłem się z Panem Jezusem w Getsemani z moimi zawołaniami w litanii uwielbienia; Jezu cichy, pokorny, cierpliwy, delikatny, przebaczający, współczujący, pocieszający...to nie miało końca jak w wołaniach do Matki Bożej.

    „Panie Jezu, proszę Cię spraw, abym stał się dzisiaj takim, jakim pragnę być i jakim Ty chcesz, abym był!” W tej prośbie chodziło o to, abym nie gadał...nie nawracał tam, gdzie nie trzeba i porzucił wylewność nawet przed żoną!

    W natchnieniu napłynęła porada, abym unikał miejsc, gdzie toczą się prowokacyjne rozmowy, nie nawra­cał już ludzi w mojej pracy, bo moja  cichość i uniżenie będą najlepszym dowodem...przecież znają mnie jakim byłem!”.

     Nie obchodzi mnie już walący się świat, bo moje serce wypełnia teraz; Pan Jezus, Matka i Bóg Ojciec, Wszechmogący. Nawet praca straciła dawny sens. Idę i wolno odmawiam różaniec Pana Jezusa i pragnę być inny, cichy, małomówny...tak mi jest dobrze, a zarazem smutno. Nie wiedziałem, że Szatan już szykuje pułapki, bo pierwszych 3-4 pierwszych pacjentów stanowiło dla mnie próbę!

    Trafiły się trzy panie z nerwicą i zaćmieniem po­łączonym z pogańskim strachem. Doszlusował do nich niezwykle marudny facet. Na do­datek na korytarzu były kłótnia...mimo, że pracę zacząłem 30 minut wcześniej! Zły wpuszczał w duszę złość, zniechęcenie i rozdrażnienie; „Jezu mój jak ciężko jest leczyć pogan!

    Zrozum teraz Pana Jezusa, którego nie przyjmowali kapłani w synagodze...znali wszystko i czekali na Zbawiciela, ale nie pasował im syn cieśli! Napłynęło pocieszenie, bo przybyła ciężko chora, a chwilkami napływało wspomożenie...Miłość Jezusa. Wówczas nabierasz chęci do pracy, pomagania, pojawia się radość serca i chęć modlitwy. Tę radość powiększyły rady jakie dawałem dzisiaj....

  • Proszę przekazać Panu Jezusowi smutek rozstania z synem w więzieniu

  • Pana zmarła córka jest...trzeba zorganizować pomoc modlitewną, może pan dla niej rzucić palenie (cierpienie zastępcze).

    Wstąpiłem do domu, po kolację (przed dyżurem), a żona przytuliła się w smutku, ponieważ dowiedziała się, że nie otrzyma pracy w swoim zawodzie (mgr. geografii). Komuniści wiedzieli, że jej ojciec walczył z bolszewikami, zatrudnili żonę sekretarza, która trzy razy zaczynała studia.

    Ona przyjęła to jako wolę Matki Bożej. W tym umęczeniu i smutku próbuję modlitw, ale żadna nie idzie; „Matko proszę Cię...jeżeli jest to Twoja Wola, to niech będzie, a jeżeli to machlojki pomóż Matko żonie!” Umęczony przysnąłem na ławce...napłynął obraz pojemnika pełnego lilii oraz przepięknych gerber...wszystko pięknie ułożone.

    Nagle znalazłem się w wiejskiej chatce z obrazem Matki Bożej Pocieszenia. „Matko wiem, że teraz pocieszasz i wiem, że wszystko będzie dobrze...to próba naszej wytrzymałości i ufności!”

   W środku nocy trafiłem do staruszka wijącego się z bólu z powodu uwięźniętej przepuklin...pod krzywo wiszącym obrazem Wniebowzięcia Matki Bożej. Podczas transportu w modlitwie różańcowej o 2.30 doszedłem do tej tajemnicy!

    Do pracy w przychodni obudziła mnie piosenka „Błękitny mały kwiat”...

                                                                                                                         APeeL

 

27.08.1991(w) Więcej szczęścia jest w dawaniu...

   Podczas przyjęć chorych całą radość z niesienia pomocy i pomagania psują dary. Okropne męki przechodzę podczas szarpania się z obdarowującymi, a szczególnie z pacjentami „prywatnymi”...siedzi taki, nie zarejestruje się i rzuca pieniądze na stół!

    Z powodu nawału chorych o 13.30 prawie padałem. Zdenerwowany wyszedłem, zakręciłem kółko po terenie przychodni, a łzy zalewały oczy. Myśl uciekła do dręczonego Pana Jezusa...nigdzie nie dawali Mu spokoju! Tam, gdzie miał przechodzić czekały tłumy…

    Jest mi szczególnie przykro, ponieważ dzisiaj w różańcu wypadają słowa; „Jezus wszystko darował biednym!” Wstydzę się spojrzeć w kierunku Glinianego Oblicza Pana (wykonanego przez ciężko chorą); „Jezu, Ty wszystko wiesz i przenikasz”.

   Pacjentka po trzykrotnej szarpaninie rzuciła pieniądze i uciekła, a ja dzisiejszą pracę przekazałem Panu Jezusowi...wówczas On nam odpłaca (za bezinteresowność). Tak właśnie jest odbierana cała radość z poświęcenia dnia Zbawicielowi!

- Panie Jezu to miało być dla Ciebie...cóż mam uczynić?

- Pamiętaj, że wszystko masz oddać! Przyjmij jeszcze biedną!

    Właśnie trafiła się taka staruszka dręczona przez życie i niedostatki...wcisnąłem jej garść nie przeliczonych pieniędzy, kawę i grzybki. Natomiast na paczkę zmielonej kawy trafiło się biedne małżeństwo...wyrzucane z mieszkania!

    Natomiast na wizycie domowej będę u pacjentki, której złe duchy przeszkadzają w modlitwie, bo ma dar widzenia zmarłych. Doznałem dodatkowego pocieszenia, bo chora była podobna do św. Antoniego z obrazu wiszącego nad nią. 

   Przekazała, że w dzień zaduszny widziała całe rzesze błąkających się ludzi...zesłanych do kontaktu z nią. Często szatani przeszkadzają jej, straszą...kiedyś zatrzymała ich pokazaniem różańca i wezwanym św. Michała Archanioła”. Znam to wszystko, dziwne dla ludzi normalnych...

    Na działce Szatan zalał mnie niechęcią do spraw Bożych, a ponadto byłem smutny i miałem ból głowy. W domu zastałem szalejącą córkę.  Wyszedłem, a serce zalało wielkie pragnienie modlitwy! To jest tajemnica cierpienia. Sam zobacz ciąg; demoniczne zniechęcenie - niemożność modlitwy - atak prześladowcy - ucieczka do Jezusa i modlitwy - żarliwość pojednania - wzrost duchowy!

                                                                                                           APeeL

 

 

Dzień matki ziemskiej

   Powiem Ci, że nadawałbym się na polityka. Potwierdziła to żona, której obiecałem pójście na nabożeństwo majowe pod pachę lub trzymając ją za rękę. Dodała, że wyjdzie wcześniej, bo i tak się wykręcę.

    To fakt, bo jeszcze niedawno miałem duszę Rafałka Trzaskowskiego, który nie spełnił wszystkich obietnic, ponieważ „były rozłożone na lata”. Ja na jego miejscu obiecałbym wszystkim szczęście pod warunkiem, że będę wybrany na dłużej...jak w Korei Północnej. Czy tam ktoś narzeka?

    Pełni Obłudy obnażają się coraz bardziej, nawet „Stokrotka” nie wytrzymuje nerwowo i chciała pobić „przesłuchującego”. To tyle ironezji podrzemkowej...

    Przypomniały się poranne słowa mojego prof. teologii św. Pawła (Dz 20,17-27), gdzie mówił ode mnie; „Wy wiecie /../ Jak służyłem Panu z całą pokorą i wśród łez i doświadczeń, które mnie spotykały z powodu zasadzek Żydów”.

    Dla mnie takimi „żydami” (w senie fałszu ludzkiego) są koledzy, utytułowani lekarze z Izby Lekarskiej, którzy stoją na straży prawa. Ostatnio prezes NIL-u spotkał się z zasłużonym Tomaszem Grodzkim, marszałkiem Senatu RP, którego tatuś pracował w UB.

   Słuszne zarzuty o łapownictwo; to posądzenie wymagające kierowania spraw do sądu, a jest to kardynalna zasada czerwonych. Głupia, bo się demaskują...

   Jako lekarz widziałem jego „empatię” w stosunku do b. marszałka Stanisława Karczewskiego, który zrezygnował z tej funkcji i wracał do pracy w szpitalu. Świecił oczkami, przytulił biedaka i prawie chciał go pocałować..

   W mojej pracy był podobnie „miły” kolega, „ordynator” z pierwszym stopniem specjalizacji. Podczas pracy jeździł do domu i przyjmował chorych „prywatnie”, a mnie wzywano do jego umierających. Nie mogłem odmówić, bo miał moc obecnego marszałka.

       Wróćmy do św. Pawła, który kontynuował wywód płynący z mojego serca; „Ja nie uchylałem się tchórzliwie od niczego /../”. Tak było, bo kolega powalił krzyż (wg prokuratora „drzewo”), krzyża broni tylko głupi...taką otrzymałem zapłatę.

   Padły też najważniejsze słowa św. Pawła; „ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: bylebym dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej”.

    Dreszcz prawdy przepłynął przez serce, a to świadczyło o intencji modlitewnej tego dnia. To posługiwanie nie ma nic wspólnego z naszym sługusostwem lisom i dworakom...w czynieniu zła. Pastor Robert Biedroń pragnie rozdziału pragnących Prawdy od zaprzedanych poganom.

    W czasie Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus wskazał w Ew. (J17, 1-11a) na pragnienie, aby każdy z nas cieszył się życiem wiecznym. Wołał też do Boga Ojca za powierzonych Mu, a dzisiaj czuję się takim. To trudny język, mistyka mistyków niezrozumiały dla normalnie wierzących.

    Eucharystia przewijała się w ustach, pływała jak woalka, a bardzo to lubię. To była zapowiedź dobrego dnia z Bogiem Ojcem. Teraz jest czas jechać na nabożeństwo majowe z ponowną Mszą Św. w intencji duszy zmarłej matki po której odmówiłem moją modlitwę...w intencji tego dnia.

                                                                                                                             APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

25.08.1991(n) Za zawołanych przez Boga, którym nie będzie już dobrze na ziemi...

    Na dyżurze lekarskim w pogotowiu...tuż po północy trwałem na modlitwie przed ogniskiem, które rozpalił personel (placówka była w środku lasu). Zaczął kropić deszcz, a wówczas nie ma wezwań. Podczas rannego powrotu do domu w samochodzie słuchałem nagranych słów s. Faustyny o Imieniu Jezusa („Tego, który zbawia”).

   To Imię wywołało skurcz ser­ca i łzy, a podczas otwierania drzwi garażu ujrzałem zaślepienie świata! Nie ma nic ważniejszego od boju duchowego o dusze ludzkie. Przecież tak było z uratowaniem mojej...

    W domu padłem na kolana i odmówiłem „św. Osamotnienie Pana Jezusa” z wołaniem do Boga, aby miał miłosierdzie nad potrzebującymi przebudzenia duchowego. Jak ciężkie brzemię (krzyż) otrzymałem, bo nie mam miejsca na modlitwę, a na dodatek czekał zastawiony stół!

   Wierz mi, że żyjesz sobie, cieszysz się i jest ci dobrze, bo nic nie wiesz o świecie nadprzyrodzonym! Nigdy nie będzie ci już dobrze na ziemi, gdy zostaniesz zawołany przez Boga Ojca...

   Po Mszy św. radiowej z kazaniem o kłosach  w płaczu pochylonych ku ziemi...zapragnąłem modlitwy. Na kolanach popłyną wołania podczas biczowania Pana Jezusa; „Boże litości i miłosierdzia, dziękuję, bo to było także za moje zbawienie".

    To są momenty intymne i nie chciałem, aby żona widziała łzy w moich oczach; „Jezu mój, Jezu mój!”. Powalony w ciele zapadłem się w fotel. Można to przyrównać do kogoś zmiażdżonego nieszczęściem (w  zrozumieniu ludzkim).

   Szatan przeszkadzał w wyjeździe do sanktuarium MB Pocieszycielki Stropionych, gdzie ostatecznie wróciłem do Boga. W samochodzie słuchałem słów Pana Jezusa do s. Faustyny, że przenika serce, Jego oblubienicy. Ja odebrałem, że płynie to także do mnie...

   Na ten czas zalał mnie rozdrażnieniem i złością z powodu towarzyszy od „towarzyszenia”, ale przypomniałem sobie, że dzień ofiarowałem Panu Jezusowi. Pomogło odmówienie „św. Poniżenia Pana Jezusa”. Natomiast w sanktuarium podsuwał sceny erotyczne. Zobacz możliwości Belzebuba.

   Przeważył piękny śpiew kapłana i chrzest dzieciątka oraz moje zawołanie; „Matko pomóż!” W tym czasie padł na mnie błysk światła z lampy aparatu fotograficznego; „mam stać się jak to dzieciątko”. Jakże to wszystko jest proste i piękne.

   Po przyjęciu Eucharystii w ser­cu zapanowała miłość i pokój w poczuciu niegodność tej łaski! Jaki sens miałby świat i życie bez tej okruszynki Chleba Życia?

    Po powrocie do domu zapragnąłem modlitwy, ale nie miałem do tego warunków, córka kłóciła się, a po ucieczce do suszarni w piwnicy bloku...pod jej okienkiem zaczął jeździć obcy chłopiec. Nawet na działce nie nie zaznałem spokoju i w rozpaczy zasnąłem w samochodzie. Lekceważy się moc Szatana, a nikt nie woła; „Matko pomóż! Jezu bądź ze mną!”

    W telewizji pokazano tych z którymi jest Pan Jezus; ks. Eugeniusza Nowaka z narkomanami chorymi na AIDS oraz dzieciątka z porażeniem mózgowym, a są to odpowiedniki chorób naszych dusz. Padłem na kolana z pragnieniem zbawiania dusz, a na ten moment do pokoju wpadła córka.

    Wieczór, wreszcie nastał spokój, ale właśnie rozlała dzban z wodą. Uciekłem na zewnątrz i wpadłem na pijanego ateistę...”Jezu mój! Jezu!” Podczas szukania ukojenia trafiłem pod figurkę Matki Bożej, gdzie przeczytałem niedawno założony napis; „Módl się za nami grzesznymi, którzy się do Siebie uciekamy”.

    Popłakałem się współcierpiąc z opuszczonym Panem Jezusem; „Kto Cię Jezu zrozumie. Ty, który zostałeś odrzucony przez własny naród, własną świątynię, osaczony, śledzony...z morzem pogan wokół!” Łzy same leciały na ziemię. Jasno zaświecił księżyc, wróciłem do domu, gdzie była już cisza i ciemność.

    Z natchnienia otworzyłem „Apel Miłości”, gdzie Pan Jezus powiedział do mnie; „z miłości do dusz jestem więźniem w Eucharystii /../ aby ludzie mogli przyjść do Mnie /../ Przy­jaciela, który ich nigdy nie opuszcza. /../ Przyjdźcie więc do tego, który waszej duszy może wrócić siły i zdrowie. /../ Nie oddalajcie się więc od Niego, On jest waszym życiem”...

    W tym zjednaniu z Panem, pełen smutku poszedłem spać.

                                                                                                                       APeeL