Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

08.02.1993(p) W INTENCJI POKOJU W MOJEJ OJCZYŹNIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 luty 1993
Odsłon: 684

    W środku nocy zerwałem się z powodu stanu mojej ojczyzny. Napłynęła postać Pana Jezusa, który płakał nad Swoim miastem i Swoją ojczyzną. Padłem na kolana wołając: "Panie Jezu, Ty też tak płakałeś nad Twoim ludem i Twoim miastem, spraw, aby zły utracił moc w mojej ojczyźnie...".

    Na Mszy Św. porannej z czytań napłynie, aby „do przełożonych odnosić się z szacunkiem!” Dzisiaj mamy wspólny dyżur w pogotowiu...przekaże mu te słowa. Wczoraj dzwonił „żartując", abym na dyżury nie brał mojej czarnej teczki... 

    Zrobiono ze mnie szpiega, bo zanotowałem numery rejestracyjne dwóch samochodów (myślałem, że jest to wynik działania kolegi mocnego w WSI na którego zostałem napuszczony)...kartkę spaliłem w naszej kotłowni.

   To wszystko, ale dalej trwają głupoty bolszewickie („bolkowizna”), przecież jako szpieg muszę mieć teczkę...najlepiej czarną. Ponadto cały czas pisałem i piszę dziennik duchowy chowając zapiski przeżyć. One mają trafić do wszystkich, ale dopiero po opracowaniu.

    Raz naznaczony przez czerwoną zarazę nie wyrwiesz się już nigdy. Minęło tyle lat (przepisuje to 12.02.2019), a moja sytuacja nie zmieniła się. Zastosowano wobec mnie psychuszkę, ale to nic nie zmieniło. Chory psychicznie dalej jestem szpiegiem.

    Na przełomie 2018/2019r. w Gold-GSM - w mojej obecności - zrobiono transmisję zawartości mojego komputera. Tak zacięci są bolszewicy, a ten duch wciąż krąży nad naszą ojczyzną...

   Zaczynam dyżur, który wczoraj Szatan zalecał zamienić. Zawołałem do Matki, a przebieg dzisiejszego dnia wskazał, że to było kuszenie, bo wszystko poznasz po owocach!

   Chwilami trwał nawał chorych, ale lubię dalekie wyjazdy na których mogę wołać do Nieba w moich modlitwach (cały różaniec)...jakże piękna jest to modlitwa, bo jej tajemnice pasują do różnych nastrojów dnia. Dodatkowo wówczas trafiam na różne sytuacje duchowe: krzyże lub figury Matki Bożej.

    Wszystko jest darem naszego Taty, w tym możliwość modlitwy. Jak żyłem dotychczas? Obecnie wsłuchuję się w natchnienia dotyczące modlitwy, a po latach będzie to tylko modlitwa serca, zjednanie z Panem Jezusem, na Jego zaproszenie, dla Jego pocieszenia przez współcierpienie!

    Tuż przed północą trafiłem na film-reportaż „Ojciec Piotr” o zakonniku. Jakże jest to dla mnie jasne, bo klasztor daje możliwość oderwania się od świata...tam padły też słowa o zbawieniu wszystkich, ale „trzeba drgnąć.” Na kolanach podziękowałem Bogu Ojcu za ten dzień…

                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

 

 

07.02.1993(n) ZA SZUKAJĄCYCH DOWODÓW NA ISTNIENIE BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 luty 1993
Odsłon: 689

    Nad ranem - w drodze do porodu - pasuje „Anioł pański” i cz. radosna różańca, a przy powrocie cz. chwalebna...jakże to piękne! Dodatkowo z radia (pr. 4) usłyszę słowa kazania o szukających dowodów na istnienie Boga Ojca „Ja Jestem”, gdy On jest stale wśród nas! Czy to jest intencja tego dnia?

    Nie kładę się, ale zrywają do pacjenta, a podczas opuszczania dyżuru kierownik pokazuje książkę: „Lewy czerwcowy”. Dzisiaj, gdy to przepisuję (13.02.2019) przyznam się, że zostałem nabrany na „skok przez płot” agenta Moskwy Bolka. Natomiast nasi - jak jeden mąż - od początku go krytykowali...głosując właśnie na niego.

    Nie ujrzysz tego totalnego fałszu bez Światła Bożego...tej sztuczki wyznawców Czerwonej Bestii. Do dzisiaj marzy im się ówczesna władza...włącz TVN 24, a usłyszysz ich biadolenie.

   Przy okazji kolega zaczął krytykować Kościół Święty (tak jak wszyscy), a ja zapytałem go w złości: kiedy był u Pana Jezusa? Nie wolno tak zaczynać dnia świętego. W samochodzie spadł krzyżyk, a ja wiem, że jest to przykry znak. Napłynęło rozdrażnienie, dalsza chęć dyskutowania, a w tym czasie pojawiły się objawy infekcji.

    Dobrze, że zamieniłem się na dyżur, bo dzisiaj jestem niezdolny do niczego, a wczoraj miałem tyle pięknych chwil z Matką Pana Jezusa. Nawet sen przerywa katar, serce mam pełne pustki, modlitwy są niemożliwe, głowa pełna różnych myśli...nie można wejść do ubikacji, bo właśnie jest zajęta. To ewidentny atak demona...

   Nawet kilka razy spoglądał Pan Jezus w koronie cierniowej. Zawsze tak jest w ataku złego. Teraz napuścił na mnie syna, który zadaje zawsze to same pytanie: „co myślisz o agentach”? Na obiad przypaliły się kotlety, a surówka była bez smaku („wyjęta z wody”).

    Na spacerze popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego i moja modlitwa w intencji: szukających dowodów na istnienie Boga. W tym momencie przypomni się spotkanie Jana Pawła II w Beninie (z kapłanami religii animalistycznej). Tak było w moim śnie do przodu (z piątku na sobotę), gdzie Papież przekazywał Światło tamtym kapłanom (trzem jak w śnie)...

    "Boże Ojcze Przedwieczny przyjmij przez Niepokalane Serce Matki - tutaj cierpienie Pana Jezusa (z mojej modlitwy) - jako przebłaganie za tych wszystkich, którzy szukają dowodów na Twoje Istnienie...Jezu miej miłosierdzie nad szukającymi dowodów na Twoje Istnienie...Matko Miłosierdzia módl się nad nimi." Cały czas napływał obraz płonącego krzaku!

    Jakże ważne jest wyrwanie się z domu i od świata z ucieczką w modlitwę. Na Mszy Św. o 17.00 podczas śpiewu siostry: „Kochajmy Pana” wzrok zatrzymała wieczna lampka przy Tabernakulum, a z czytań słowa, że nie wolno grozić palcem. Ty, który to czytasz w rozterce duchowej zawołaj do naszego Taty, a zobaczysz jaki da Ci znak („objawi się”).

    Trochę źle się czuję jako "sól ziemi", ponieważ wczoraj przyjąłem zapłatę od dwóch pacjentów (czytaj: potrzebujących pomocy!)...zły wykorzystuje moją pustą kieszeń i wówczas podsyła pokusy. Wiem, że „Podły” może zrobić tylko tyle, na ile ma pozwolone, a sprawiła to Mądrość Ojca. Eucharystia w intencji tego dnia...wołałem przy tym, że „nigdy!...nigdy!...nigdy nie byłem godny tej łaski!”

   Jakże chciałbym posiedzieć w cichym kościele, ale wyganiają poprzez gaszenie świateł! Uciekam przed kłaniającymi się, ale nie mogę uwolnić się od znajomego oficera, który stanowi potwierdzenie prawidłowego odczytu intencji.

   To typowy szukający Boga Ojca przy pomocy rozumu i dowodów na Jego Istnienie! Chwilka dyskusji i on mówi tak jak wszyscy o konstytucyjnie wybranym prezydencie (to rozkaz do wszech i wobec). Tak jest do chwili obecnej (2019), bo agentem jesteś do końca życia...inaczej zabiją. Jak można tak zniewolić cały naród!

    „Św. Agonię Pana Jezusa” poświęciłem za dusze zmarłych „poszukiwaczy”, których zwiódł Szatan znający Prawdę...

                                                                                                                                     APeeL

 

 

 

 

 

06.02.1993(s) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ ŚWIATŁEM BOGA NA ZIEMI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 luty 1993
Odsłon: 676

    Zobacz jak zaczęła się dzisiejsza intencja, bo Pan Bóg mówi do nas także przez sny. Często są mylące i symboliczne. W tym ujrzałem dostojnie wchodzących kardynałów, jeden był ubrany w jasny strój, a Jan Paweł II reperował korki (czytaj: włączał światło).

   Za oknem były niezliczone tłumy do których mówił pięknie kapłan - w moim odczuciu - pełen czystości. Po czasie znalazłem się w pomieszczeniu zmęczonego papieża idącego spać...

    Nagle pojawiła się Twarz Jezusa, a nasze oczy spotkały się i tak trwaliśmy przez pewien czas, a moją duszę przeniknęło zadziwienie...przerwane przez budzik!

   Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przygotowuję do edycji (08.02.2019) na Mszy Św. porannej śpiewaliśmy Ps 27/26: „Pan moim światłem i zbawieniem moim”…tak mieszają się moje przeżycia duchowe.

    Teraz siedzę w zimnym kościele, skulony i senny...przed dyżurem w pogotowiu o 8.00. Z wolna serce zaczyna rozrywać „Ojcze nasz” z pięknym śpiewem siostry i moim zawołaniem:

  „Panie Jezu! Proszę, przekaż tę św. Hostię Bogu Ojcu...za Twoją Matkę, która musi znosić tyle bluźnierstw! Wybacz Jezu bluźniercom i pociesz Swoją Matkę.”

    Właśnie pasują słowa pieśni: „wszystko oddać dla Twej Chwały, każdy życia dzień” z litanią loretańską. Wczoraj i dzisiaj zostałem pobłogosławiony Monstrancją !

    Dyżur zacząłem od dalekiego wyjazdu z możliwością modlitw w ekstazie, ale Zły skutecznie przeszkodził, napłynęło wielkie rozdrażnienie, zacząłem dyskutować i pouczać.

   Trafiłem do chłopca, który przed rokiem uniknął śmierci (potrącenie przez samochód), a teraz ma grypę. Poprosiłem go, aby przekazał wszystkie cierpienia (przed nim jeszcze operacja) w intencji pokoju w b. Jugosławii!

   W telewizji trafiłem na słowa: „Światłość Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jego Światło jest w nas". Dzieci podchodziły, a rzutnik pisał na ich piersiach Imię J E Z U S.

   W tym czasie przepięknie śpiewano: „Wy jesteście na ziemi Światłem Mym”, a z radia padną słowa o Świętym Blasku Ojca, który jest przy naszym narodzeniu i przy naszej śmierci: "Święty Blask! Święty Blask!” 

   Podczas modlitwy „Anioł Pański” uwagę przykuły słowa o „Światłości Wiekuistej”. Nagle do serca napłynął smutek z pragnieniem odmawiania mojej modlitwy: za tych, którzy nie wiedzą, że są odblaskiem Światłości Boga Ojca.

    Cały czas trwała moja modlitwa...także w nocy, a Pan często sprawia, że wówczas przejeżdżamy obok Sanktuarium z zapaloną koroną nad Głową Matki Niepokalanej!

   Jeszcze wyjazd do porodu...piękny jest świat zasypany śniegiem i dopiero teraz pasuje cz. radosna różańca. Wychodzę od rodzącej, a na drzwiach jej sąsiadki zauważyłem obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej!

   W drodze powrotnej otrzymaliśmy wezwanie do umierającego...jadę teraz z nim na sygnałach, trzymam go za rękę, badam tętno (wszystko potrzebne podałem w domu) i wołam; „Matko spraw, aby wszystko skończyło się dobrze”. Za nami pędziła przestraszona rodzina...

   W izbie przyjęć chory usiadł i wyzdrowiał! Zabrali go własnym samochodem (niejasny wstrząs z utratą przytomności). Teraz wiem dlaczego Szatan kusił mnie: "zamianą dyżuru".

    Na końcu tego dnia padłem na kolana: „Ojcze mój! Dziękuję Ci za takie życie, ale brak mi czasu...w sensie zapisywania przeżyć, które będą służyły "poszukiwaczom”. Wywołało to uśmiech, ale podczas modlitw nieraz wyrywa się coś...np. „ile czasu jest w wieczności?”

                                                                                                                                       APeeL

 

 

 

 

05.02.1993(pt) ZA POTRZEBUJĄCYCH POWROTU DO WIARY ŚWIĘTEJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 luty 1993
Odsłon: 904

    W śnie pojawiała się piękna Figura Matki Bożej oraz czysta woda (powodzenie). Zerwał mnie budzik, obudziłem syna, bo dzisiaj ma egzamin: „Matko pomóż mu”!

    W drodze do pracy w przychodni odmawiałem - dostojnie (tak napisałem) i dokładnie - modlitwy poranne (miałem wówczas taki zestaw). Popłakałem się podczas wołania za rodzinę, a na pocieszenie ujrzałem maleńkie gniazdko w krzakach...

    Nie wiedziałem dlaczego trwają okropne „naloty” wiernych władzy ludowej, której jestem wrogiem. Później okaże się, że dzisiaj będzie posiedzenie sejmu z rozpatrywaniem ustawy o karaniu zbrodni okresu stalinowskiego. Co ja mam do tego?

    Ponadto Lech Wałęsa walczy o stołek, ale moje odczucie jest jednoznaczne: nie reprezentuje narodu i cofam moje poparcie!

- Pani poprosi męża, aby w wolnych chwilach (rencista) pomodlił się za mnie i za siebie...niech otworzy książeczkę na „chybił/trafił”! Popłakaliśmy się z żoną pacjenta...rozumiemy się bez słów, bo on jest odwrócony od Boga!

   Dużo mówiłem o Matce Bożej, pocieszałem każdego potrzebującego, nikomu nie odmawiałem przyjęcia i starałem się pomagać w miarę możliwości. Dużo jest przestraszonych...miażdżycą, a szczególnie „mądrych”...

    Około g. 14.00 moje serce niespodziewanie zostało zalane miłością i pokojem aż wyrwał się krzyk: „Jezu mój! Jakże chciałbym przytulać i całować wszystkich ludzi”! Napłynęła bliskość Matki Bożej, a wzrok zatrzymało zdjęcie Vicki Ivankovic...w czasie Objawienia w Medjugorie miała przekazaną historię życia naszej Matki na ziemi.

    Pacjentkę umierającego męża proszę, aby przekazał swoje cierpienia w intencji pokoju w Jugosławii. O to samo poprosiłem ostatnią pacjentkę, która jest namiętną nikotynistką: „trzeba rzucić palenie w intencji pokoju na świecie, a ja wiem jak wielkie to dla pani cierpienie. W Niebie wiedzą o pani, a ja mówię od nich, że mamy duszę i nie wolno niszczyć jej opakowania: ciała widzialnego! Proszę sprawdzić, że Matka Boża Jest i pomaga”...

    O 15.00 popłynęła koronka do Miłosierdzia Bożego za zniewolonych przez nałogi (w tym za moją córkę), a po chwilce snu wyszedłem na Mszę św. Nie pasują już modlitwy smutne, bo serce zalewała wielka radość. Wprost biegłem do Domu Pana i miałem wielką świadomość tego daru Boga!

    Kapłan mówił do dzieci o Panu Jezusie, łzy popłynęły z oczu, a serce doznało ucisku...skuliłem się, bo każde słowo i śpiew przenikały moją duszę. Zawsze tak przebiega kontakt z Bogiem. Później próbowałem odczytać intencję z przekazaniem Eucharystii. Dzisiaj, gdy to edytuję (17 marzec 2017) nie spieszę się i czekam na duchowość zdarzeń, która zawsze daje odczyt...nawet po kilku dniach!

    Wówczas rozważałem to we własnym myśleniu: „czy za moje zbawienie?”, ale miałem już odprawione 9 pierwszych piątków! Zawołałem do Pana Jezusa, aby „sprawił powrót wielu do wiary i Kościoła"...w tym mojej córki.

    W drodze powrotnej zapaliłem lampki pod krzyżem Zbawiciela, a późnym wieczorem skończyłem moją modlitwę („św. Agonię” z koronką do pięciu Ran Pana Jezusa)...na pięknym różańcu wykonanym ręcznie, który podarował mi umierający dziadek.

                                                                                                                                 APEL

 

 

 

04.02.1993(c) ZA BARBARZYŃCÓW NISZCZĄCYCH ZIEMIĘ I ICH OFIARY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 luty 1993
Odsłon: 751

    Z koszmarów nocnych zrywa budzik. Teraz przelatują sceny fałszu ziemskiego, a serce zalewa lęk. Pomyślałem: „jak to jest z innymi, gdy ja wiem, że Pan Jezus Jest i się boję!...jak oni?...bezrobotni, bez mieszkań, obciążeni dziećmi! Gdzie uciekają w takim lęku?"...

     Wzrok padł na „Świadectwa” ze zdaniem: „Bóg istnieje i musiał w ten sposób się objawić.” W ten właśnie sposób Mateczka Najdroższa mówi do mnie, że „Bóg Jest i musi w ten sposób ukazywać fałsz szatana (buntownika), abym ja i inni ujrzeli Prawdę!"

    Nagle do mojego serca napłynęła radość i dodatkowo posłuchałem polecenia: przeżegnaj się! Wykonałem to, poświęciłem mieszkanie wodą św. i zacząłem moje modlitwy. Jakże to ważne, aby w lęku wykonać krzyż! Krzyż, woda święcona i modlitwa! Kto zna lepsze środki? Każde inne prowadzą do nieświadomego służenia szatanowi!

   To Jedyna Droga do Ojca! Sam jestem zdziwiony tym prostym odkryciem. Wzrok zatrzymał się na Panu Jezusie w koronie - jakie cierpienie napłynie? Z wielkim oporem płynie „Anioł Pański” i różaniec Pana Jezusa.

    Wyszedłem do pracy, a w drodze zamówiłem prowiant dla biednej rodziny. Serce zalała radość. Płyną modlitwy poranne, a przy wołaniach za rodzinę: „Jezu mój! Jezu!...wiem, że pomożesz córce, ja tak rzadko Ciebie proszę, ponieważ cały świat wymaga Twojej Pomocy! Matko moja obejmij syna, pomóż mu w egzaminie, słaby, ale niech odnajdzie swoją ścieżkę!"

   Łzy zalewały oczy, a wprost na mnie wpadła koleżanka. Przepraszam ją, ale bój o pokój toczy się w każdej chwilce. Ja wiem o tym i zły też...dlatego kołuje ludźmi: oto chora nie zgłasza się po należne zwolnienie do czasu przejścia na emeryturę, a w jej sercu jest niechęć do zakładu i całego świata. Natomiast bogata przychodzi bez skrupułów!

   Pracuję w wielkim umęczeniu, bezinteresownie! Jedna pani przyniosła 2 kg pięknych jabłek. Wyraźnie widzę, że moje serce jest odmienione. Nigdy nie denerwuję się na chorych ziemskich braci! To wielka radość Boża...z niesienia pomocy. Nie zrozumie tego normalny człowiek! Nie możesz mieć serca przepojonego miłością bez Pana Jezusa.

   Radzę, pocieszam, tłumaczę, prawie nawracam: „do przyjścia Pana Jezusa Niebo było zamknięte, a na ziemi istniała jedność typu szatańskiego!"

  • Jakże pragnęłabym porozmawiać...ujrzeć Matkę!

  • Ja mówię od Niej !

    Zbliża się 15.00...mam tylko jedno pragnienie: odczytać intencję koronki, ale wiem, że nadejdzie. W tej sekundce wnoszą kartę „wariatki”. Pan sprawił, że nie zgłosiła się! Z radia płynie czytanie „Dzienniczka” ze słowami o barbarzyńcach niszczących ziemię!

   Popłakałem się podczas powolnego odmawiania koronki i teraz wiem, że o takim smutku mówi Pan Jezus w błogosławieństwach! Dalej popłynie już moja modlitwa. Pokazano radość lekarza z misji, gdzie niesie pomoc i relacja o wspomaganiu biednych! Jakże ważne było prawidłowe polecenie wczoraj: „daj mu wszystkie pieniądze” (biedakowi), a dzisiaj: „zamów prowiant”. Jeżeli nie uczyniłbym tego - na nic całe Niebieskie szkolenie!

    W ręku „Gazeta Wyborcza", gdzie jest relacja o śmiertelnej dla świata broni biologicznej produkowanej w Sowietach! Smutek zalał serce, bo przed chwilką pokazywano spalone mieszkania azylantów w RFN-ie.

   Teraz przelatują obrazy straszliwej broni biologicznej oraz ludzi uszkodzonych przez napromieniowanie...płynie „Droga Krzyżowa” i "św. Agonia” z koronką do 5 św. Ran za ofiary barbarzyńców niszczących ziemię! W tym dniu ujrzałem kontrast pomiędzy "jedni drugim służcie" i tymi, który pragną władzy nad światem. To samo Panu Jezusowi proponował Szatan...za jeden ukłon! 

   Dzisiaj przyglądałem się rozświetlonym blokom i nie miałem odczucia pokoju na świecie. Dobra kolacja, ujrzałem moje obdarowanie...to wszystko od Boga Ojca: ja nędznik nad nędznikami doznałem takiego wybrania. Dla takich jak ja i podobnych przybył Syn Boży! Zawołałem tylko: „Jezu! Jezu! Jezu!” 

                                                                                                                                  APeeL

 

 

 

 

 

 

  1. 03.02.1993(ś)ZA NISZCZĄCYCH ZDROWIE I ŻYCIE LUDZKIE
  2. 02.02.1993(w) ZA ROZNOSZĄCYCH ŚWIATŁOŚĆ
  3. 01.02.1993(p) ZA NIKCZEMNIKÓW WOJSKOWYCH
  4. 31.01.1993(n) ZA PRZEŚLADUJĄCYCH BŁOGOSŁAWIONYCH...
  5. 30.01.1993(s) ZA WYŚMIEWAJĄCYCH MATKĘ PANA JEZUSA
  6. 29.01.1993(pt) ZA OSZUKUJĄCYCH LUDZI
  7. 28.01.1993(c) ZA UWIKŁANYCH W SPRAWY ZIEMSKIE
  8. 27.01.1993(ś) ZA SZUKAJĄCYCH PRAWDY POZA BOGIEM
  9. 26.01.1993(w) ZA TYCH, KTÓRZY ZAGUBILI SIĘ
  10. 25.01.1993(p) ZA POZBAWIONYCH ŚWIATŁOŚCI

Strona 1955 z 2288

  • 1950
  • 1951
  • 1952
  • 1953
  • 1954
  • 1955
  • 1956
  • 1957
  • 1958
  • 1959

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 219  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?