Dzisiaj mamy wyprawę z żoną do oddziału okulistycznego, aby poddać się badaniu i uzyskać termin operacji zaćmy. Nie wiem jak załatwiają to prości ludzie, biedni i nie mający możliwości poprowadzenia i dojazdu na wyznaczony dzień i godzinę.

       Po wyjściu do garażu z serca wyrwało się wołanie ze łzami w oczach: „św. Krzysztofie prowadź, św. Michale Archaniele chroń! Tato! Tatusiu! Boże nasz jak we wszystkim pomagasz”. Tego uniesienia duchowego nie można przekazać, obrazowo jest to zjednanie mojego serca z Bożym.

      Ruszyliśmy dokładnie o czasie, a dla mnie jest to zawsze znak prowadzenia, bo tak bywa w codzienności...wg powiedzenia „z Bogiem”. Długo trwało przygotowanie trasy, dojazd prosty, ale nie ma najmniejszej informacji o skręcie z trasy do szpitala wojewódzkiego! Zamiast tego jest wielka tablica reklamowa.

     Mając trochę czasu wstąpiliśmy do kaplicy szpitalnej…

                                                              Kaplica

        Pierwszy raz w życiu trafiłem na obcą niewiastę...też czekającą na przymiarkę soczewki z którą od słowa do słowa zacząłem rozmawiać o naszej wierze. Po czasie okazało się, że jest uczestniczką Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.

      Jest to formacja charyzmatyczna z doświadczeniem chrztu w Duchu Świętym i otwarciem się Jego Dary. Myślę, że faktycznie interesuje się tą łaską mała grupa wiernych. W zanikającej obecnie wierze mało ludzi jest zainteresowanych duchowością, a przy tym mylą statystki niedzielne.

     Słuchała z otwartym sercem i autentycznym pragnieniem słów prawdy o naszej wierze. Przypomniały się starsze pacjentki z odległych miejscowości, które specjalnie przybywały, aby posłuchać moich świadectw.

       Zdziwiła się zaproszeniem na codzienną Mszę św. (mąż też jest zainteresowany duchowością), a mają pół km do kościoła i samochód. Zaznaczyłem, że nasze spotkanie nie jest przypadkowe, a zaproszenie przekazuję od Boga Ojca. Wszystko rozumiała i była zadziwiona relacją o Trójcy Świętej...różnym poczuciem obecności tych Najświętszych Osób.

       Wskazałem jej na posiadanie duszy oraz Chleb Życia dla niej...czyli Duchowe Ciało Pana Jezusa zawarte w Eucharystii. Siostra Faustyna widziała Pana Jezusa wchodzącego do konsekrowanej hostii. To był święty czas z nasza wspólną radością duchową. Zapisała tytuł mojej strony, a ja pokazałem jak otworzyć głosem: Wola Boga Ojca.

      Podczas badania podawano krople rozszerzające źrenice, a po tym źle widzi się przez 6 godzin. Powrót był prosty, trasa jednokierunkowa, światła i tak dotarliśmy do własnego lokum na ziemi jako namiastce mieszkania w niebie.

      Pojechałem na nabożeństwo majowe z czytaną litanią do Matki Bożej i błogosławieństwem Monstrancją, a na późniejszej Mszy św. padną słowa czytania…

1. Jakby z mojego zdarzenia (Dz 16,11-15) o rozmowie apostołów z niewiastami, w tym z "bojąca się Boga". Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła. Została ochrzczona razem ze swym domem. Tutaj podkreślę potrzebę ewangelizacji w każdej sytuacji, bo nawet uratowanie jednej duszy ma sens.

2. Padną słowa (J 15,26b.27a) jako przekaz od Zbawiciela, że: „świadectwo o Mnie da Duch Prawdy i wy także świadczyć będziecie”.

3. Pan Jezus w Ewangelii mówił o Duchu Świętym, który przez nas będzie świadczył o prawdzie wiary katolickiej (J15,26-16.4a). Zarazem „nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu”.

      Św. Hostia ułożyła się pionowo wzdłuż jamy ustnej, co oznaczało „My” z Bogiem Ojcem. Przypomniał się kapelan szpitalny, który chodził po salach i podawał chorym Komunię św.! Przechodził, a ja  powinienem paść na kolana i przeżegnać się!

                                                                                                                                                                   APeeL