- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 274
Wielki Piątek
Popłynie "Anioł Pański" z wcześniejszą pracą w przychodni, ponieważ jestem sam. Dodatkowo Szatan będzie przeszkadzał, ponieważ mam kupić kwiaty i lampki na krzyż Pana Jezusa. W ręku znalazła się "Gazeta wyborcza" ze zdjęciami zagonionych.
Na początek pracy, na pocieszenie...w szufladzie znalazłem 20 złotych, akurat na wazon z kwiatami pod krzyż! Dzisiaj jest Wielki Piątek, a chce się żartować (od demona), dodatkowo jest tylko kilka kart, a myślałem, że będzie nawał chorych. To typowa zmyłka, bo okaże się, że spotka mnie wielki znój...także z nasłanymi od Złego.
O 12.45 z włączonego radia popłyną słowa: "żebyś mnie Panie Boże zabrał do Siebie". Napłynął obraz Dobrego Łotra! Ja jeszcze nie wiedziałem dlaczego? Słodycz Boża zalała serce, a oczy łzy...to zawsze oznacza ciężki dzień!
Wszyscy już uciekli, przychodnia opustoszała, a jeszcze po 14.00 wpadali po recepty, odesłali też do mnie pacjenta z pogotowia, bo jestem chłopcem do bicia. Dzisiaj mam ścisły post, odstawiłem nawet kawę. Czuje przy tym, że jest to obdarowanie od Boga Ojca. Dlatego znoszę to wszystko, ponieważ wiem, że Pan pomoże.
W pośpiechu kupiłem wazon, kwiaty i lampki pod krzyż Zbawiciela. Zdążyłem na dyżur w pogotowiu od 15.00, a tam już czekał wyjazd do babuszki bliskiej śmierci (z zapaleniem płuc), którą wysłałem do szpitala. Po chwilce snu zerwano do następnych wyjazdów: pijanego dziadka z urazem barku, szaleńca, któremu zabrakło leków i drugiej umierającej babci.
Podczas krążenia karetką wzrok zatrzymywali pracujący na polach, pijani reperujący dom, ludzkie "psie budy" i walące się płoty. To jakby rozdźwięk pomiędzy Królestwem Bożym (Rajem) i ziemską bylejakością...wieczne szczęście i nasza niepewność, bo nie wiadomo, co może się zdarzyć za chwilkę!
W tym czasie z radia Maryja płynęły słowa: "Święty Boże, Święty mocny, Święty, a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami"! Udręka trwała dalej, ponieważ dużo pacjentów zgłaszało się do ambulatorium!
Późnym wieczorem z radia popłynie audycja o psychoanalitykach, naukowcach pewnych swego. Oni ukazują ten świat jako raj odrzucając czekające na nas życie wieczne! Ja w tym czasie ze słabości nie miałem siły nawet modlić się, przysypiając skończyłem część bolesną różańca...na kolanach w łóżku. Nawet to przerwano wezwaniem na daleki wyjazd.
Przypomniał się poranek z obrazami straszliwego huraganu w USA, domami zmiecionymi z ziemi. Teraz w karetce płynie informacja o zawaleniu się ściany budynku podczas powodzi. Właśnie w Radomiu usunięto mieszkańców z budynku po pożarze...pozbawieni lokali płakali. Ile jest takich zdarzeń na świecie...w tym są normalnie usuwani lokatorzy! Jakby w tej serii pędzimy z zawałem na spotkanie z karetką "R".
Napłynęły dzieciątka w domach dziecka, to też pozbawienie normalnego domu. Pan Bóg przez to pokazuje nasz pobyt poza Prawdziwym Domem w Królestwie Bożym. Dlatego Jezus wykupił nas, abyśmy zostali uwolnieni. Około północy spożyłem 4 jabłka, a Pan dał błogi sen do rana!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 276
Dzisiaj będzie Msza Wieczerzy Pańskiej. Nie wiem dlaczego ale przepływają obrazy dotyczące miłości...
- suczki, która oszczeniła się przy przychodni
- mojego ojca, który wiele lat jeździł do pracy w stolarni, aby nas wyżywić, a my z bratem wybiegaliśmy w oczekiwaniu na niego
- w ręku miałem artykuł o zespole maltretowanego dziecka, a zarazem przypomniała się sąsiadka opiekująca się odrzuconym wnuczkiem
- wzrok zatrzymał artykuł: "Najcenniejszy dar Boga" ze zdjęciem matki z dzieciątkiem...z dnia Świętości Życia
- z żoną rozmawialiśmy o dzieciach porzuconych w Bułgarii i Rumunii
Rano ból zalewał serce, a w tym czasie z radia popłynęła informacja o dzieciach i opiece nad nimi! W pracy starałem się pomagać, w tym rolnikom groszowymi zwolnieniami z pracy. Inni traktują te zwolnienia jak inne. W tym czasie bogaty złamał moją czystość. Nawet napłynęło natchnienie, aby oddać mu to ze złością!
Około 13:00 była chwilka przerwy, a moje serce zalała tęskna miłość za Bogiem Ojcem, nawet wykrzyczałem w duszy: "Tato! Tato! Dlaczego tutaj jestem? Ojcze mój!" Jak Ci to opisać? Jakim językiem wyrazić?
W tym bólu pocałowałem Twarz Zbawiciela, a Pan Jezus powiedział do mnie z "Prawdziwego życia w Bogu" (orędzie z 7 maja 92 roku) czyniąc znak na moim czole (faktycznie Vassuli Ryden): "na tym, który naprawdę Go kocha"!
Popłynie moja modlitwa przebłagalna i koronka do Miłosierdzia Bożego z zapaleniem lampki pod krzyżem Zbawiciela. W ręku znalazł się wizerunek Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych z Lewiczyna, gdzie ostatecznie wróciłem do wiary katolickiej. Na Mszy świętej o 17:00 usiadłem w kąciku pod Stacją Drogi Krzyżowej z Marką i Apostołem Janem pod krzyżem. To długa uroczystość zapowiadana we wczorajszym czytaniu (sam zobacz)...
Przez proroka Izajasza (Iz 50,4-9a): "Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. (...) Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem.
Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. (...) Kto się odważy toczyć spór ze Mną? (...) Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi?
Psalmista wołał (Ps 69,8-10.21-22.31.33-34): "W Twej dobroci wysłuchaj mnie, Panie
Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie, hańba twarz mi okrywa.
Dla braci moich stałem się obcym, i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Witaj nasz Królu i Zbawicielu, Ty sam zlitowałeś się nad grzesznymi."
Popłakałem się przy pieśni: "Kochajmy Pana!" oraz w czasie kazania o kapłanach. To Pascha, dzień ustanowienia kapłaństwa i Eucharystii, która dzisiaj będzie w intencji tego dnia! "Jezu! Jezu! Miłość do Ciebie rozrywa moje serce, spraw, aby było Twoim i biło dla Ciebie do końca!"
Zważ, że mam wadę, a przepisuję to 11.04.2024 r. w wieku 80 lat! Podczas powrotu do domu szedłem z trudem i cały drżałem. W żaden sposób nie można tego przekazać normalnemu człowiekowi. Napłynął obraz pragnących świętości, w tym Violetta Villas, która potwierdziła to w wywiadzie dla "Super Expressu". To jakby wezwanie Pana Jezusa: "bądźcie święci jak Ja jestem święty".
Bóg Ojciec i Pan Jezus to Miłość Wszechogarniająca całej ludzkości!. Nie pojmiemy tego tutaj, gdzie króluje nienawiść z chęcią pokazania się. Po kolacji wróciłem do rozświetlonego w ciemności Domu Pana. Tam pięknie wyglądały białe kwiaty w donicach. Podziękowałem za ten dzień...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 281
Kończy się wczorajszy dyżur w pogotowiu, jestem pierwszy na kolejce wyjazdowej, ale Pan dał odpocznie. Natomiast budziły mnie koszmarne sny oraz poty i nykturia (nocne oddawanie moczu przy wadzie serca).
Dopiero o 5:00 trafił się wyjazd do bogacza, który właśnie kupił willę (w cenie ok. 2 milionów zł.), a jego żona była wcześniej u mnie i próbowała załatwić dla siebie rentę (nawet dawała za to 10 zł!).
Z natchnienia odczytałem, że mam być na Mszy świętej o 6:30, bo wcześniej zwalnia nas pediatra, który do przychodni (poproszę go o zastępstwo). Popłynie modlitwa "Anioł Pański", śpiewają ptaszki, a na niebie krąży samolot...zdążyłem do kościoła. a wzrok przykuł wizerunek Twarzy Zbawiciela za symboliczną kratą!
Łzy zalały oczy, a ból ścisnął serce, zarazem mam radość z łaski Pana! Właśnie płyną słowa: "w twojej dobroci wysłuchaj mnie panie"...chce się płakać z obdarowania.
Pracę w przychodni zacząłem wcześniej, z radością, a to zawsze zapowiada nawał chorych. Dodatkowo Szatan w mojej nieświadomości podsunął, że skończę o 12:00. Wiedział, że kolega nie zawiadomił o swojej nieobecności. Tak zeszło do 15:00. Podczas powrotu do domu i odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego wróci przebieg tego dnia...
- samochód sygnalizował skręt w prawo, a pojechał w lewo
- innemu dałem znak, a to mogło spowodować wypadek
- rzuciłem coś do kosza, a tam była makulatura
- zaczepił mnie znajomy, którego matka miała zapalenie płuc, ale lekarz nie skierował jej do szpitala...zaleciłem ponowne wezwanie karetki
- w ręku miałem pismo "Nie"
- na mapce nasz powiat jest w województwie warszawskim...
Po Eucharystii w intencji tego dnia nie mogłem wyjść z kościoła zalany Ciałem Pana Jezusa, a teraz podczas modlitwy pojawiła się piękna tęcza! W kiosku wydano mi podwójną "Gazetę Polską", gdzie będzie opisane spotkanie z dysydentem. Dziwne, bo rano myślałem o tym, aby dać koledze ten tygodnik, bo ma poglądy lewicowe...
W "Ekspresie reporterów" będzie relacja z cmentarza, gdzie przez, gdzie słyszano walenie w trumnę z wołaniem! Odkopano zimnego trupa, a na to trzeba mieć zezwolenie od prokuratora.
Pomyślałem o ofiarach duchowych, które są wprowadzane w błąd. Ilu takich jest sercem przy ateizmie z jego mylącymi "dobrami" dla "samych swoich". Za tym idzie fałsz z pragnieniem władzy, aborcji, używanie tego świata, itd.
Do tego doszła dzisiejsza Ewangelia (Mt 26,14-25) ze sprzedawczykiem Judaszem, który zgodził się wydać Pana Jezusa arcykapłanom za trzydzieści srebrników. Dodam jeszcze relację ratownika z Cetniewa Andrzeja Lendziona, który widział Aleksandra Kwaśniewskiego, a tam był Władimir Ałganow, agent rosyjskiego wywiadu ("Życie" z 04-05 kwietnia 1998 r.)...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 285
Kilka razy zrywałem się nad ranem, a w końcu w ręku znalazła się dzisiejsze Ewangelia, gdzie została ujawniona zdrada Judasza! Ewangelia: J 13,21-33.36-38
Jezus w czasie wieczerzy z uczniami (...) oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi. (...) To ten, dla którego umaczam kawałek /chleba/, i podam mu Umoczywszy więc kawałek /chleba/, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty A po spożyciu kawałka /chleba/ wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej".
Nawet sam planowałem "zdradę", opuszczenie Mszy świętej! Jednak moje serce zalało pragnienie Zbawiciela, jego miłość do ludzi! Nie zrozumie tego normalnie człowiek. W "Naszym dzienniku" będzie piękna modlitwa do Matki Bożej, którą przeczytałem żonie:
"Matko Bolesna, Niepokalana Matko Boga i ludzi, która uczestniczyłaś w męce i śmierci Syna Twego, Jedynego. Pomóż nam zrozumieć, że zsyłane przez Opatrzność próby są darami Miłości Bożej. Pomóż nam wypełniać ofiarę do końca, z myślą o zbawieniu dusz, dla których z naszego cierpienia może wytrysnąć światło ".
W czasie przejazdu do kościoła serce zalewała miłość Zbawiciela, a w kościele ból, ponieważ wykonano św. Ołtarz, gdzie była Twarz Zbawiciela po ukoronowaniu i po biczowaniu!! Popłynęły czytania i Ostatnia Wieczerza ze zdradą Judasza.
Przepływają obrazy zdrajców różnej kategorii: oto kapłan agent, oto zabójca Jana Pawła II, wreszcie "lepszy" kościół polskokatolicki.
Mój ulubiony prorok powiedział (Iz 49,1-6): "Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą (...) To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi".
Psalmista wołał (Ps 71,1-6.15.17): "Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość"...
"W Tobie, Panie, ucieczka moja, niech wstydu nie zaznam na wieki.
Bądź dla mnie skałą schronienia i zamkiem warownym, aby mnie ocalić"...
Święta Hostia w intencji tego dnia, padłem na kolana przez Zbawicielem, nie mogłem wyjść z kościoła, stałem się nieobecny dla tego świata. "Och Jezu! Jezu! Jezu!" W tym czasie "Nasz dziennik" otworzył się na słowach Jana Pawła II "ważny jest każdy gest czci, każde przyklęknie przed Najświętszym Sakramentem, bo każde wyraża naszą wiarę w Chrystusa i miłość do Chrystusa".
Padną jeszcze słowa, że uczestniczę w cudzie, a to jest wielka prawda, ponieważ tak się dzieje! Podczas wyjeżdżania do przychodni wyraźnie poczułem obecność demona, który znał przebieg tego dnia. Nie ukrywał się, bo napłynęła: "dziś cię wykończą".
Około 13:30 chciało się płakać podczas melodii z kasety, a załatwiałem wówczas młodą po operacji serca (40 lat z miażdżycą wrodzoną) i uszkodzonego malarza, którego nie można przebadać (odrzucają rentę). W tym czasie 20% rent jest lewych, a w komisjach siedzą nasłani przez władzę dla czynienia dobra dla Samych swoich. To demonizm z pierwszej kategorii, bo krzywdzisz słabego, aby wzmocnić mocnego i przypodobać się swoim przełożonym!
Cierpienie chorych, to moje cierpienie, a tak jest właśnie w miłości Bożej, to zarazem Wielki Krzyż, ponieważ nie pokonamy cierpienia na ziemi! Kogo mogę proszę o uświęcanie swoich cierpień z przekazywaniem na ręce Mateczki.
Czynię to aż do tego dni, gdy to przepisuję (4 kwietnia 2024 roku). W ramach Pomocy Bożej wyłapałem 8-10 osób zapisanych do kolegi (jego rejon), który pracuje równo ze mną mimo to z trudem wyrobiłem się do 14:30
W czasie Koronki o 15:00 chodziłem po placu przy pogotowiu, A właśnie przebył chłopiec z raną głowy. Odmówiłem drugą koronkę w intencji tego dnia wróciły obrazy chorych, których prosiłem o poświęcenie cierpień. Tak doszedłem do dusz - ofiar i ostateczna intencji modlitewnej.
Teraz pędzimy do udaru mózgowego u świadka Jehowy, po drodze rozmawiamy, zapraszam go do Domu Pana, ale oni są zamknięci i to nie wiadomo dlaczego, może im dobrze płacą? Dziwne, bo w szpitalu trafiłem na babuszkę z mojej rodzinnej miejscowości. Leżała na leżance od 9:00 rano w oczekiwaniu na przewóz do Radomia a już 18:00. Poprosiłem, aby ofiarowała to cierpienie na ręce Matki Bożej! Wróciliśmy na wizytę do umówionego pacjenta! Zabrałem go, popłynie prawie cała moja modlitwa przebłagalna.
O 19:00 pokażą hospicjum dla dzieci oraz dom-zbiorowisko w naszej ojczyźnie dla Kurdów, Rumunów, Cyganów i Bułgarów. Wiele dzieci przestępców! Jeszcze zmiażdżona ręka dziewczyny, a z włączonego telewizora popłynie spotkanie z chorym na Parkinsona! Sam jestem poddany wielkiemu cierpieniu, brakuje intymności.
To jest bardzo przykre, bo trwa obłęd poprzedniego systemu! Komu zagrażam oddając serce chorym. Tak wygląda bolszewizm z promowaniem bandytyzmu i zdradzieckich mord! W telewizyjnym "Talk szok" rozmawiają o masonerii. Dlatego spotkałem świadka Jehowach! Oni uczestniczą w tym, boją się ujawnienia i na rozkaz mówią to samo.
Przecież przydziały na samochody, mieszkania i wszystkie dobra idą do "samych swoich" to jest bardzo niebezpieczne dla naszej ojczyzny! Serca wielu są przy zdrajcach, donoszeniu i walce z wymyślanymi wrogami. To jest nieludzkie i wredne...cierpienie dla mnie, taki krzyż który dzisiaj ofiarowuję za tych ludzi
O 22:55 płynie wiersz "Pan Jezus niewierzących"...jakże cierpią z tego powodu w niebie! Ja to wszystko widzę. Mówię o zbrodniczej telewizji i bolszewickiej, która szerzy specjalnie zło, porno, podsyca konflikty, a wszystko wyjaśnia psycholog Samson ("wychowawca" wielu pokoleń PRL-u).
"Panie dlaczego ukazujesz mnie to wszystko Ty, Panie wiesz, że cierpię z tego powodu, nawet ulżyłeś pracy". Tak, to cierpienie, moje widzenie fałszu władzy, władzy tego świata i zmawiania się ludzi...to ofiarowuję w intencji dzisiejszego dnia!
Miałem ulgę i pomoc w pracy, a o 15:00 zdarzył się uraz głowy, który załatwił dłużej pracujący chirurg. W dyskusji z personelem ("serca po lewej stronie") rozmawialiśmy, że za przydziały kupuje się ludzi. Właśnie rano będę u takiego czerwonego biedaczyny...kupił od innego pałac! Pan jednak nie zapomniał o mnie, bo przypomniało się, że dzisiaj jest święto służby zdrowia.
O 23:00 pierwszy na kolejce do ambulatorium i na wyjazdy. Czy wiesz, że obudzono mnie dopiero o 5:00? Śpiewały właśnie ptaszki, a jeden przez otwarte okno...wprost dla mnie! To dzień za zdradzających Pana Jezusa: "lepsze kościoły", masoneria, a teraz bolszewizm z jego fałszem typu szatańskiego, bogacze (żaden nie wejdzie do królestwo niebieskiego). APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 273
Wcześniej przybyłem do pracy, ale wówczas zawsze nie ma pacjentów, a to zarazem jest pułapka, bo już o 8:30 zrobił się sztucznie tłok. Ten ważny, bo ma zapalenie gardła i nie może czekać, duszność u staruszki, zbędna konsultacja w pogotowiu. Pan wzmocnił mnie Swoją Słodyczą od 12:00 do 13:00. Po latach będę wiedział, że jest to działanie Ducha Świętego.
W drugi dzień świąt mam dyżur w pogotowiu, planowałem wolny dzień po świętach, ale młody kolega wziął właśnie urlop i też planuje wolny dzień. Nawet nie pytał mnie! Cały czas pracuję za niego. Wychodzę, a wpada spóźniony pacjent. Odjeżdżam, a biegnie kobieta z dzieckiem!
Zdenerwowany i przygnębiony wracałem do domu. Ludzie nadużywają dobrego serca, bo przychodzą po jedno zwolnienie, a potem wracają. Mówię takim, że mnie polubili! Podczas obiadu z telewizora popłynęły sceny zabijania: oto kobieta wkłada benzynę do ogniska, dochodzi do wybuchu i spalenia człowieka. Poznałem już intencję, za pozbawiony skrupułów: mafia, płatni zabójcy, malwersanci, na samym dole kolega.
Trałem na zbrodnicze wycinanie drzew. Popłynie moja modlitwa przebłagalna, ale ze zmęczenia przysypiałem na Mszy świętej o 17:00. Jakby na ten czas Pan Jezus eskrzesił z martwyh Łazarza (Ewangelia: J 12,1-11).
Później w telewizji popłynął różne znaki w tej intencji: prostytucja, niewolnictwo (dawne i obecne), wabienie władzą, zmuszanie do pracy w agencjach oraz tylko dyskusja o ilustracji! Wielu posłów podpisywało fałszywe oświadczenia! Zważ do czego prowadzi brak skrupułów. Przepłynęły obrazy z mojego życia. Późno. W ręku:
- "Dziennik" S. Kisielewskiego...z jego oceną zbrodniczego komunizmu i służących tej ideologii.
- artykuł ze zdjęciem Johna Kennedy'ego (jaka mafioza)
- zdjęcia towarzysza Stalina!
- relacja o zbrodniarzu z Francji
- oraz "Czarna księga komunizmu".
To wierzchołek góry lodowej pozbawionych skrupułów...sam po cichu wypiłem piwo (mimo abstynencji), które ukradłem żonie.
APeeL
- 05.04.1998(n) ZA OFIARY NIEOSTROŻNOŚCI...
- 04.04.1998(s) ZA NIEŚWIADOMYCH OBDAROWANIA...
- 03.04.1998(pt) ZA OFIARY POLSKIEGO HOLOKAUSTU...
- 02.04.1998(c) ZA OFIARY IGRASZEK SZATANA...
- 01.04.1998(ś) ZA PRZYNOSZĄCYCH ULGĘ W CIERPIENIU
- 31.03.1998(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH PRZEBACZENIA
- 30.03.1998(p) ZA NIEŚWIADOMYCH SWOJEJ NĘDZY
- 29.03.1998(n) ZA LUDZKOŚĆ CAŁĄ I WSZYSTKICH GRZESZNIKÓW
- 28.03.1998(s) ZA NIEGODNYCH ŁASK BOŻYCH...
- 27.03.1998(pt) ZA PRAGNĄCYCH WYTCHNIENIA...