Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

10.04.1998(pt) ZA PRAGNĄCYCH POWROTU DO DOMU BOGA OJCA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 kwiecień 1998
Odsłon: 274

Wielki Piątek

      Popłynie "Anioł Pański" z wcześniejszą pracą w przychodni, ponieważ jestem sam. Dodatkowo Szatan będzie przeszkadzał, ponieważ mam kupić kwiaty i lampki na krzyż Pana Jezusa. W ręku znalazła się "Gazeta wyborcza" ze zdjęciami zagonionych.

    Na początek pracy, na pocieszenie...w szufladzie znalazłem 20 złotych, akurat na wazon z kwiatami pod krzyż! Dzisiaj jest Wielki Piątek, a chce się żartować (od demona), dodatkowo jest tylko kilka kart, a myślałem, że będzie nawał chorych. To typowa zmyłka, bo okaże się, że spotka mnie wielki znój...także z nasłanymi od Złego.

      O 12.45 z włączonego radia popłyną słowa: "żebyś mnie Panie Boże zabrał do Siebie". Napłynął obraz Dobrego Łotra! Ja jeszcze nie wiedziałem dlaczego? Słodycz Boża zalała serce, a oczy łzy...to zawsze oznacza ciężki dzień!

      Wszyscy już uciekli, przychodnia opustoszała, a jeszcze po 14.00 wpadali po recepty, odesłali też do mnie pacjenta z pogotowia, bo jestem chłopcem do bicia. Dzisiaj mam ścisły post, odstawiłem nawet kawę. Czuje przy tym, że jest to obdarowanie od Boga Ojca. Dlatego znoszę to wszystko, ponieważ wiem, że Pan pomoże.

     W pośpiechu kupiłem wazon, kwiaty i lampki pod krzyż Zbawiciela. Zdążyłem na dyżur w pogotowiu od 15.00, a tam już czekał wyjazd do babuszki bliskiej śmierci (z zapaleniem płuc), którą wysłałem do szpitala. Po chwilce snu zerwano do następnych wyjazdów: pijanego dziadka z urazem barku, szaleńca, któremu zabrakło leków i drugiej umierającej babci.

      Podczas krążenia karetką wzrok zatrzymywali pracujący na polach, pijani reperujący dom, ludzkie "psie budy" i walące się płoty. To jakby rozdźwięk pomiędzy Królestwem Bożym (Rajem) i ziemską bylejakością...wieczne szczęście i nasza niepewność, bo nie wiadomo, co może się zdarzyć za chwilkę!

     W tym czasie z radia Maryja płynęły słowa: "Święty Boże, Święty mocny, Święty, a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami"! Udręka trwała dalej, ponieważ dużo pacjentów zgłaszało się do ambulatorium!

     Późnym wieczorem z radia popłynie audycja o psychoanalitykach, naukowcach pewnych swego. Oni ukazują ten świat jako raj odrzucając czekające na nas życie wieczne! Ja w tym czasie ze słabości nie miałem siły nawet modlić się, przysypiając skończyłem część bolesną różańca...na kolanach w łóżku. Nawet to przerwano wezwaniem na daleki wyjazd. 

    Przypomniał się poranek z obrazami straszliwego huraganu w USA, domami zmiecionymi z ziemi. Teraz w karetce płynie informacja o zawaleniu się ściany budynku podczas powodzi. Właśnie w Radomiu usunięto mieszkańców z budynku po pożarze...pozbawieni lokali płakali. Ile jest takich zdarzeń na świecie...w tym są normalnie usuwani lokatorzy! Jakby w tej serii pędzimy z zawałem na spotkanie z karetką "R".

     Napłynęły dzieciątka w domach dziecka, to też pozbawienie normalnego domu.  Pan Bóg przez to pokazuje nasz pobyt poza Prawdziwym Domem w Królestwie Bożym. Dlatego Jezus wykupił nas, abyśmy zostali uwolnieni. Około północy spożyłem 4 jabłka, a Pan dał błogi sen do rana!

                                                                                                                                  APeeL

 

 

 

 

 

 

09.04.1998(c) ZA KOCHAJĄCYCH SYNA TWEGO, OJCZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 kwiecień 1998
Odsłon: 276

     Dzisiaj będzie Msza Wieczerzy Pańskiej. Nie wiem dlaczego ale przepływają obrazy dotyczące miłości...

- suczki, która oszczeniła się przy przychodni

- mojego ojca, który wiele lat jeździł do pracy w stolarni, aby nas wyżywić, a my z bratem wybiegaliśmy w oczekiwaniu na niego

- w ręku miałem artykuł o zespole maltretowanego dziecka, a zarazem przypomniała się sąsiadka opiekująca się odrzuconym wnuczkiem

- wzrok zatrzymał artykuł: "Najcenniejszy dar Boga" ze zdjęciem matki z dzieciątkiem...z dnia Świętości Życia

- z żoną rozmawialiśmy o dzieciach porzuconych w Bułgarii i Rumunii

      Rano ból zalewał serce, a w tym czasie z radia popłynęła informacja o dzieciach i opiece nad nimi! W pracy starałem się pomagać, w tym rolnikom groszowymi zwolnieniami z pracy. Inni traktują te zwolnienia jak inne. W tym czasie bogaty złamał moją czystość. Nawet napłynęło natchnienie, aby oddać mu to ze złością!

     Około 13:00 była chwilka przerwy, a moje serce zalała tęskna miłość za Bogiem Ojcem, nawet wykrzyczałem w duszy: "Tato! Tato! Dlaczego tutaj jestem? Ojcze mój!" Jak Ci to opisać? Jakim językiem wyrazić?

     W tym bólu pocałowałem Twarz Zbawiciela, a Pan Jezus powiedział do mnie z "Prawdziwego życia w Bogu" (orędzie z 7 maja 92 roku) czyniąc znak na moim czole (faktycznie Vassuli Ryden): "na tym, który naprawdę Go kocha"!

   Popłynie moja modlitwa przebłagalna i koronka do Miłosierdzia Bożego z zapaleniem lampki pod  krzyżem Zbawiciela. W ręku znalazł się wizerunek Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych z Lewiczyna, gdzie ostatecznie wróciłem do wiary katolickiej. Na Mszy świętej o 17:00 usiadłem w kąciku pod Stacją Drogi Krzyżowej z Marką i Apostołem Janem pod krzyżem. To długa uroczystość zapowiadana we wczorajszym czytaniu (sam zobacz)...

Przez proroka Izajasza (Iz 50,4-9a): "Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. (...) Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem.

     Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. (...) Kto się odważy toczyć spór ze Mną? (...) Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi?

Psalmista wołał (Ps 69,8-10.21-22.31.33-34): "W Twej dobroci wysłuchaj mnie, Panie

Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie, hańba twarz mi okrywa.

Dla braci moich stałem się obcym, i cudzoziemcem dla synów mej matki.

Witaj nasz Królu i Zbawicielu, Ty sam zlitowałeś się nad grzesznymi." 

      Popłakałem się przy pieśni: "Kochajmy Pana!" oraz w czasie kazania o kapłanach. To Pascha, dzień ustanowienia kapłaństwa i Eucharystii, która dzisiaj będzie w intencji tego dnia! "Jezu! Jezu! Miłość do Ciebie rozrywa moje serce, spraw, aby było Twoim i biło dla Ciebie do końca!"

     Zważ, że mam wadę, a przepisuję to 11.04.2024 r. w wieku 80 lat! Podczas powrotu do domu szedłem z trudem i cały drżałem. W żaden sposób nie można tego przekazać normalnemu człowiekowi. Napłynął obraz pragnących świętości, w tym Violetta Villas, która potwierdziła to w wywiadzie dla "Super Expressu". To jakby wezwanie Pana Jezusa: "bądźcie święci jak Ja jestem święty".

     Bóg Ojciec i Pan Jezus to Miłość Wszechogarniająca całej ludzkości!. Nie pojmiemy tego tutaj, gdzie króluje nienawiść z chęcią pokazania się. Po kolacji wróciłem do rozświetlonego w ciemności Domu Pana. Tam pięknie wyglądały białe kwiaty w donicach. Podziękowałem za ten dzień...

                                                                                                                   APeeL

08.04.1998(ś) ZA WPROWADZANYCH W BŁĄD...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 kwiecień 1998
Odsłon: 281

      Kończy się wczorajszy dyżur w pogotowiu, jestem pierwszy na kolejce wyjazdowej, ale Pan dał odpocznie. Natomiast budziły mnie koszmarne sny oraz poty i nykturia (nocne oddawanie moczu przy wadzie serca).

     Dopiero o 5:00 trafił się wyjazd do bogacza, który właśnie kupił willę (w cenie ok. 2 milionów zł.), a jego żona była wcześniej u mnie i próbowała załatwić dla siebie rentę (nawet dawała za to 10 zł!).

      Z natchnienia odczytałem, że mam być na Mszy świętej o 6:30, bo wcześniej zwalnia nas pediatra, który do przychodni (poproszę go o zastępstwo). Popłynie modlitwa "Anioł Pański", śpiewają ptaszki, a na niebie krąży samolot...zdążyłem do kościoła. a wzrok przykuł wizerunek Twarzy Zbawiciela za symboliczną kratą!

     Łzy zalały oczy, a ból ścisnął serce, zarazem mam radość z łaski Pana! Właśnie płyną słowa: "w twojej dobroci wysłuchaj mnie panie"...chce się płakać z obdarowania.

     Pracę w przychodni zacząłem wcześniej, z radością, a to zawsze zapowiada nawał chorych. Dodatkowo Szatan w mojej  nieświadomości podsunął, że skończę o 12:00. Wiedział, że kolega nie zawiadomił o swojej nieobecności. Tak zeszło do 15:00. Podczas powrotu do domu i odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego wróci przebieg tego dnia...

- samochód sygnalizował skręt w prawo, a pojechał w lewo

- innemu dałem znak, a to mogło spowodować wypadek

- rzuciłem coś do kosza, a tam była makulatura

- zaczepił mnie znajomy, którego matka miała zapalenie płuc, ale lekarz nie skierował jej do szpitala...zaleciłem ponowne wezwanie karetki

- w ręku miałem pismo "Nie"

- na mapce nasz powiat jest w województwie warszawskim...

     Po Eucharystii w intencji tego dnia nie mogłem wyjść z kościoła zalany Ciałem Pana Jezusa, a teraz podczas modlitwy pojawiła się piękna tęcza! W kiosku wydano mi podwójną "Gazetę Polską", gdzie będzie opisane spotkanie z dysydentem. Dziwne, bo rano myślałem o tym, aby dać koledze ten tygodnik, bo ma poglądy lewicowe... 

    W "Ekspresie reporterów" będzie relacja z cmentarza, gdzie przez, gdzie słyszano walenie w trumnę z wołaniem! Odkopano zimnego trupa, a na to trzeba mieć zezwolenie od prokuratora. 

     Pomyślałem o ofiarach duchowych, które są wprowadzane w błąd. Ilu takich jest sercem przy ateizmie z jego mylącymi "dobrami" dla "samych swoich". Za tym idzie fałsz z pragnieniem władzy, aborcji, używanie tego świata, itd.

      Do tego doszła dzisiejsza Ewangelia (Mt 26,14-25) ze sprzedawczykiem Judaszem, który zgodził się wydać Pana Jezusa arcykapłanom za trzydzieści srebrników. Dodam jeszcze relację ratownika z Cetniewa Andrzeja Lendziona, który widział Aleksandra Kwaśniewskiego, a tam był  Władimir Ałganow, agent rosyjskiego wywiadu ("Życie" z 04-05 kwietnia 1998 r.)...

                                                                                                                           APeeL 

 

07.04.1998(w) ZA CIERPIĄCYCH W DUCHU WYNAGRODZENIA...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 kwiecień 1998
Odsłon: 285

     Kilka razy zrywałem się nad ranem, a w końcu w ręku znalazła się dzisiejsze Ewangelia, gdzie została ujawniona zdrada Judasza! Ewangelia: J 13,21-33.36-38

      Jezus w czasie wieczerzy z uczniami (...) oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi. (...) To ten, dla którego umaczam kawałek /chleba/, i podam mu Umoczywszy więc kawałek /chleba/, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty A po spożyciu kawałka /chleba/ wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej".

      Nawet sam planowałem "zdradę", opuszczenie Mszy świętej! Jednak moje serce zalało pragnienie Zbawiciela, jego miłość do ludzi! Nie zrozumie tego normalnie człowiek. W "Naszym dzienniku" będzie piękna modlitwa do Matki Bożej, którą przeczytałem żonie:

     "Matko Bolesna, Niepokalana Matko Boga i ludzi, która uczestniczyłaś w męce i śmierci Syna Twego, Jedynego. Pomóż nam zrozumieć, że zsyłane przez Opatrzność próby są darami Miłości Bożej. Pomóż nam wypełniać ofiarę do końca, z myślą o zbawieniu dusz, dla których z naszego cierpienia może wytrysnąć światło ".

     W czasie przejazdu do kościoła serce zalewała miłość Zbawiciela, a w kościele ból, ponieważ wykonano św. Ołtarz, gdzie była Twarz Zbawiciela po ukoronowaniu i po biczowaniu!! Popłynęły czytania i Ostatnia Wieczerza ze zdradą Judasza.

     Przepływają obrazy zdrajców różnej kategorii: oto kapłan agent, oto zabójca Jana Pawła II, wreszcie "lepszy" kościół polskokatolicki.

     Mój ulubiony prorok powiedział (Iz 49,1-6): "Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą (...) To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi".

     Psalmista wołał (Ps 71,1-6.15.17): "Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość"...

"W Tobie, Panie, ucieczka moja, niech wstydu nie zaznam na wieki.

Bądź dla mnie skałą schronienia i zamkiem warownym, aby mnie ocalić"...

      Święta Hostia w intencji tego dnia, padłem na kolana przez Zbawicielem, nie mogłem wyjść z kościoła, stałem się nieobecny dla tego świata. "Och Jezu! Jezu! Jezu!" W tym czasie "Nasz dziennik" otworzył się na słowach Jana Pawła II "ważny jest każdy gest czci, każde przyklęknie przed Najświętszym Sakramentem, bo każde wyraża naszą wiarę w Chrystusa i miłość do Chrystusa".

    Padną jeszcze słowa, że uczestniczę w cudzie, a to jest wielka prawda, ponieważ tak się dzieje! Podczas wyjeżdżania do przychodni wyraźnie poczułem obecność demona, który znał przebieg tego dnia. Nie ukrywał się, bo napłynęła: "dziś cię wykończą".

      Około 13:30 chciało się płakać podczas melodii z kasety, a załatwiałem wówczas młodą po operacji serca (40 lat z miażdżycą wrodzoną) i uszkodzonego malarza, którego nie można przebadać (odrzucają rentę). W tym czasie 20% rent jest lewych, a w komisjach siedzą nasłani przez władzę dla czynienia dobra dla Samych swoich. To demonizm z pierwszej kategorii, bo krzywdzisz słabego, aby wzmocnić mocnego i przypodobać się swoim przełożonym!

     Cierpienie chorych, to moje cierpienie, a tak jest właśnie w miłości Bożej, to zarazem Wielki Krzyż, ponieważ nie pokonamy cierpienia na ziemi! Kogo mogę proszę o uświęcanie swoich cierpień z przekazywaniem na ręce Mateczki.

     Czynię to aż do tego dni, gdy to przepisuję (4 kwietnia 2024 roku). W ramach Pomocy Bożej wyłapałem 8-10 osób zapisanych do kolegi (jego rejon), który pracuje równo ze mną mimo to z trudem wyrobiłem się do 14:30

     W czasie Koronki o 15:00 chodziłem po placu przy pogotowiu, A właśnie przebył chłopiec z raną głowy. Odmówiłem drugą koronkę w intencji tego dnia wróciły obrazy chorych, których prosiłem o poświęcenie cierpień. Tak doszedłem do dusz - ofiar i ostateczna intencji modlitewnej.

      Teraz pędzimy do udaru mózgowego u świadka Jehowy, po drodze rozmawiamy, zapraszam go do Domu Pana, ale oni są zamknięci i to nie wiadomo dlaczego, może im dobrze płacą? Dziwne, bo w szpitalu trafiłem na babuszkę z mojej rodzinnej miejscowości. Leżała na leżance od 9:00 rano w oczekiwaniu na przewóz do Radomia a już 18:00. Poprosiłem, aby ofiarowała to cierpienie na ręce Matki Bożej! Wróciliśmy na wizytę do umówionego pacjenta! Zabrałem go, popłynie prawie cała moja modlitwa przebłagalna.

     O 19:00 pokażą hospicjum dla dzieci oraz dom-zbiorowisko w naszej ojczyźnie dla Kurdów, Rumunów, Cyganów i Bułgarów. Wiele dzieci przestępców! Jeszcze zmiażdżona ręka dziewczyny, a z włączonego telewizora popłynie spotkanie z chorym na Parkinsona! Sam jestem poddany wielkiemu cierpieniu, brakuje intymności.

      To jest bardzo przykre, bo trwa obłęd poprzedniego systemu! Komu zagrażam oddając serce chorym. Tak wygląda bolszewizm z promowaniem bandytyzmu i zdradzieckich mord! W telewizyjnym "Talk szok" rozmawiają o masonerii. Dlatego spotkałem świadka Jehowach! Oni uczestniczą w tym, boją się ujawnienia i na rozkaz mówią to samo.

     Przecież przydziały na samochody, mieszkania i wszystkie dobra idą do "samych swoich" to jest bardzo niebezpieczne dla naszej ojczyzny! Serca wielu są przy zdrajcach, donoszeniu i walce z wymyślanymi wrogami. To jest nieludzkie i wredne...cierpienie dla mnie, taki krzyż który dzisiaj ofiarowuję za tych ludzi

     O 22:55 płynie wiersz "Pan Jezus niewierzących"...jakże cierpią z tego powodu w niebie! Ja to wszystko widzę. Mówię o zbrodniczej telewizji i bolszewickiej, która szerzy specjalnie zło, porno, podsyca konflikty, a wszystko wyjaśnia psycholog Samson ("wychowawca" wielu pokoleń PRL-u).

     "Panie dlaczego ukazujesz mnie to wszystko Ty, Panie wiesz, że cierpię z tego powodu, nawet ulżyłeś pracy". Tak, to cierpienie, moje widzenie fałszu władzy, władzy tego świata i zmawiania się ludzi...to ofiarowuję w intencji dzisiejszego dnia!

     Miałem ulgę i pomoc w pracy, a o 15:00 zdarzył się uraz głowy, który załatwił dłużej pracujący chirurg. W dyskusji z personelem ("serca po lewej stronie") rozmawialiśmy, że za przydziały kupuje się ludzi. Właśnie rano będę u takiego czerwonego biedaczyny...kupił od innego pałac! Pan jednak nie zapomniał o mnie, bo przypomniało się, że dzisiaj jest święto służby zdrowia. 

     O 23:00 pierwszy na kolejce do ambulatorium i na wyjazdy. Czy wiesz, że obudzono mnie dopiero o 5:00? Śpiewały właśnie ptaszki, a jeden  przez otwarte okno...wprost dla mnie! To dzień za zdradzających Pana Jezusa: "lepsze kościoły", masoneria, a teraz bolszewizm z jego fałszem typu szatańskiego, bogacze (żaden nie wejdzie do królestwo niebieskiego).   APeeL

 

06.04.1998(p) ZA POZBAWIONYCH SKRUPUŁÓW...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 kwiecień 1998
Odsłon: 273

     Wcześniej przybyłem do pracy, ale wówczas zawsze nie ma pacjentów, a to zarazem jest pułapka, bo już o 8:30 zrobił się sztucznie tłok. Ten ważny, bo ma zapalenie gardła i nie może czekać, duszność u staruszki, zbędna konsultacja w pogotowiu. Pan wzmocnił mnie Swoją Słodyczą od 12:00 do 13:00. Po latach będę wiedział, że jest to działanie Ducha Świętego.

     W drugi dzień świąt mam dyżur w pogotowiu, planowałem wolny dzień po świętach, ale młody kolega wziął właśnie urlop i też planuje wolny dzień. Nawet nie pytał mnie! Cały czas pracuję za niego. Wychodzę, a wpada spóźniony pacjent. Odjeżdżam, a biegnie kobieta z dzieckiem!

     Zdenerwowany i przygnębiony wracałem do domu. Ludzie nadużywają dobrego serca, bo przychodzą po jedno zwolnienie, a potem wracają. Mówię takim, że mnie polubili! Podczas obiadu z telewizora popłynęły sceny zabijania: oto kobieta wkłada benzynę do ogniska, dochodzi do wybuchu i spalenia człowieka. Poznałem już intencję, za pozbawiony skrupułów: mafia, płatni zabójcy, malwersanci, na samym dole kolega.

     Trałem na zbrodnicze wycinanie drzew. Popłynie moja modlitwa przebłagalna, ale ze zmęczenia przysypiałem na Mszy świętej o 17:00. Jakby na ten czas Pan Jezus eskrzesił z martwyh Łazarza (Ewangelia: J 12,1-11).

    Później w telewizji popłynął różne znaki w tej intencji: prostytucja, niewolnictwo (dawne i obecne), wabienie władzą, zmuszanie do pracy w agencjach oraz tylko dyskusja o ilustracji! Wielu posłów podpisywało fałszywe oświadczenia! Zważ do czego prowadzi brak skrupułów. Przepłynęły obrazy z mojego życia. Późno. W ręku:

- "Dziennik" S. Kisielewskiego...z jego oceną zbrodniczego komunizmu i służących tej ideologii.

- artykuł ze zdjęciem Johna Kennedy'ego (jaka mafioza)

- zdjęcia towarzysza Stalina!

- relacja o zbrodniarzu z Francji

- oraz "Czarna księga komunizmu".

 To wierzchołek góry lodowej pozbawionych skrupułów...sam po cichu wypiłem piwo (mimo abstynencji), które ukradłem żonie.

                                                                                                                                  APeeL

                                                                                                                              

 

 

 

 

 

 

  1. 05.04.1998(n) ZA OFIARY NIEOSTROŻNOŚCI...
  2. 04.04.1998(s) ZA NIEŚWIADOMYCH OBDAROWANIA...
  3. 03.04.1998(pt) ZA OFIARY POLSKIEGO HOLOKAUSTU...
  4. 02.04.1998(c) ZA OFIARY IGRASZEK SZATANA...
  5. 01.04.1998(ś) ZA PRZYNOSZĄCYCH ULGĘ W CIERPIENIU
  6. 31.03.1998(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH PRZEBACZENIA
  7. 30.03.1998(p) ZA NIEŚWIADOMYCH SWOJEJ NĘDZY
  8. 29.03.1998(n) ZA LUDZKOŚĆ CAŁĄ I WSZYSTKICH GRZESZNIKÓW
  9. 28.03.1998(s) ZA NIEGODNYCH ŁASK BOŻYCH...
  10. 27.03.1998(pt) ZA PRAGNĄCYCH WYTCHNIENIA...

Strona 1927 z 2497

  • 1922
  • 1923
  • 1924
  • 1925
  • 1926
  • 1927
  • 1928
  • 1929
  • 1930
  • 1931

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 2113

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?