- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 967
W śnie widziałem płonący budynek i ludzi ewakuowanych...później śpiących na podłodze w dużej sali. Zerwałem się, a bardzo chciało się spać. Na ten moment „spojrzał” Pan Jezus w koronie cierniowej, a wróciła sprawa wypadku w kopalni, gdzie zginęło 10 górników.
Żona przyniosła świeży chleb, a ja podziękowałem Bogu Ojcu za wszystkie łaski. Dobrze, że przyszedłem wcześniej do przychodni, bo dzisiaj nie ma koleżanki...pracuję od 8.00, ale przeważnie zaczynam o 7.00 z czego cieszą się chorzy.
Sercem jestem przy potrzebujących pomocy, bo wybierzesz się, czekasz i nigdy nie jesteś pewny czy twój lekarz przyjdzie. Zeszło od 7-14.25, a dalej wpadali. Wracałem z pragnieniem modlitwy, a przepływały obrazy obciążonych, zapracowanych i utrudzonych.
Zacząłem koronkę do Miłosierdzia Bożego w tej intencji, a wzrok zatrzymał budujący wielki dom, kobieta z bliźniakami na wózku, a pod blokiem spotkałem sąsiadkę obarczoną siatkami. Wołałem do Boga, bo intencja byłą także za mnie i żonę...zarazem dziękowałem za wszystko i przepraszałem.
Mój wzrok zatrzymał wizerunek Ducha Świętego, a łzy zalały oczy...poprosiłem, aby jeden błysk Jego Światła padł na córkę. Później popłynie pieśń ze słowami: „Ześlij płomień Twej łaski”. Bóg jest zawsze wierny...
Do Mszy św. wyszło trzech kapłanów, a podczas Eucharystii napłynęła bliskość Matki Bożej, która wprost mówiła: „Oto Jestem”. Mam problem, bo wypada kontrolne badanie stanu zdrowia oraz roczne rozliczenie. To obarczenie spada na żonę, która buntuje się, bo takie same sprawy załatwia synowi, a ma swoją pracę i do tego dochodzi córka.
Cóż to wszystko oznacza wobec kłopotów bezrobotnych z dziećmi, budujących z wyrzeczeniem domy, obarczonych kłopotami: ciężkimi chorobami, nałogami, zdradami i strachem, a nawet pozbawionymi dachu nad głową (pożar w śnie).
W moim bałaganie znalazłem wiz. św. Michała Archanioła + Matki Bożej + Zbawiciela. To nie było przypadkowe, ponieważ zjadłem ze smakiem pączki, a okazało się, że żona kupiła je dla siebie i narobiła krzyku...zaatakowała mnie wprost od złego. Ujrzę to dopiero po latach i ona też będzie wiedziała, co oznacza kuszenie.
Takie niespodziewane uderzenia szatana są bardzo celne. To wypróbowana metoda na tych, którzy wówczas mają okazję uciec od żony...do baru! Dzisiaj ta broń nie wypaliła, bo miałem w ręku św. Michała Archanioła, Matkę Bożą i Jezusa Miłosiernego...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 842
Nowy dzień, a ja zaczynam go od Domu Pana. W myślach rozmawiam o duszy:
- to nie jest pan pewny posiadania duszy?
- pragnie pan tylko tego życia, a nie w wieczności?
Od rana mam poczucie świętości naszego ciała, a przy kościele jestem obszczekiwany przez psy. Mam czas, ale źle nastawiłem zegarek (spóźnienie 2 minuty). Kapłan mówił do mikrofonu, który nie był włączony. Dzisiaj Pana Jezusa nie przyjmują w Nazarecie, bo to syn cieśli, który podaje się za oczekiwanego Zbawiciela.
Podczas konsekracji wołałem: „Jezu! Jezu! moje życie to Stwórca i wieczność.” Ciało to tylko błysk chwilki. Musisz to "ujrzeć": wieczna dusza i marniejące ciało. „Chrystus Pan karmi nas Swoim Świętym Ciałem, chwalmy Go na wieki.”
Pod przychodnią trafiłem pustkę, ale okaże się, że już drzwi już otworzono i wewnątrz jest pełno ludzi. Początek pracy, ale mylę się:
- w badaniu kierowcy pomyliłem datę urodzenia, a to ważny dokument
- wydałem zły druk zwolnienia lekarskiego...
Z radia płynie informacja o wybuchu w kopalni (10 śmiertelnych ofiar) z powodu pomyłki ze złamaniem procedur. Przepływa świat mylących się lekarzy (wycięto zdrową nerkę), aptekarzy (pomylono dawkę narkotyku), sędziów, polityków oraz szukających szczęścia i sensu życia.
Jeszcze wypadki, zderzania pociągów, pokazy akrobacji samolotów ze zderzeniem. Przypomniał się smutny chory, któremu niesłusznie odebrano rentę. Nie trafiłem też w „To-To”…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 713
Spałem jak kamień, dzisiaj mam wolny i już jestem na Mszy św. porannej. W serce trafiają słowa prośby do Boga z Ps 86: „strzeż mojej duszy, bo jestem pobożny”.
Dzisiaj Pan Jezus jest otoczony tłumem i uzdrawia chorych. Podziękowałem za wszystkie łaski: od posiadania łóżka poprzez sprawne ciało i pracę. Mam wszystko, a nawet więcej, ponieważ łaska wiary nie ma ceny.
Normalny człowiek tego nie zauważy. Dziwne, bo dzisiaj rozmawiałem o tym z dwoma starszymi siostrami przed cmentarzem. Mówiłem im, że za otrzymane łaski chciałbym coś uczynić dla Boga Ojca.
Przecież nikt nie dziękuje za dobre połykanie, za sprawne nerki, a nawet za zginanie palców (mam wielki kłopot, bo przeciążyłem palec wskazujący...niezbędny przy pisaniu na komputerze). Ten staw zużył się...najpierw pisaniem na maszynie (uderzaniem), a teraz podczas przepisywania dziennika.
Każdego dnia jestem zaskakiwany Mądrością Bożą. Przypuszczałem, że do Eucharystii będzie dużo ludzi, a podeszły tylko 3-4 panie i musiałem biec, aby zdążyć. Padłem na kolana sam przed kapłanem i przeżegnałem się. Popłakałem się, bo to była próba czy nie będę wstydził się sam uklęknąć. „Serce Jezusa! Ucieczko nasza, zlituj się, zlituj”.
Przygotowuję samochód, bo jedziemy do Warszawy. Kiedyś to była rozrywka, wojaże, życie zabawowe, ale dzisiaj nic, co ziemskie już nie cieszy, bo wiem, że Jest Pan Bóg, Niebo, a my tutaj ...zesłani z miłości. Cóż może cieszyć na wygnaniu?
Dojechaliśmy, a ja miałem tylko dwa pragnienia: chwilka snu i poznanie intencji, bo pragnę się modlić. Moje serce i dusza była zalana smutkiem rozłąki z Bogiem Ojcem, osamotnieniem, a wręcz opuszczeniem.
Powiesz: jak to? Przecież rodzina, łaski, zarobek. Tak, ale w Centrum Handlowym jest pokazana namiastka Nieba z zapachami, piękną muzyką, itd. Brak jednak Boga Ojca do którego wciąż wołam: "Tato! Tato! Tatusiu!! Dlaczego tutaj jestem? och Ojcze! Tato!”
To nie jest opuszczenie w naszym zrozumieniu, fizyczne, ale opuszczenie typu Pana Jezusa w Getsemani i na krzyżu. To brak poczucia obecności Boga. Napłynęło cierpienie matki z dwójką dzieci opuszczonej przez męża, rozpacz wyrzucanych z mieszkań lub przesiedlanych, a nawet przeganianych (wojny).
Krążyliśmy z żoną i córką, a one wciąż pytały dlaczego jestem taki smutny?
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 667
Na dyżurze w pogotowiu miałem tylko 3 godziny przerywanego snu, a od 14.20 – 24.00 byłem nękany wyjazdami. Chwilami z płaczem błagałem Boga o ochronę i prosiłem o pomoc. Zerwałem się wcześniej do przychodni i od 7-14.00 przyjąłem wszystkich.
Padłem - po wszystkim - w domu, ale pojechałem na Mszę św. o 17.00, bo jutro mam wolny dzień. Po Eucharystii wołałem tylko: „Jezu! Jezu!”.
W telewizji trafiłem na reportaż o kardiochirurgu, który bezinteresownie operuje malutkie dzieci z wadami serca. To jedyna nadzieja dla rodziców. Pokazują jego smutek, bo zmarło operowane dziecko. „Każdy chirurg ma swój cmentarz”...
- W kim można pokładać nadzieję?
- Tylko w Bogu!
Teraz, gdy to opracowuję (13.04.2015) pokazują zwykłych Kowalskich, którzy szukają leków ratujących życie: insuliny, leków przeciwkrzepliwych oraz immunosupresyjnych potrzebnych po przeszczepach. Mafia handluje lekami, które nie trafiają do naszych aptek (interes lepszy niż handel bronią).
Na ten moment Anna Krawczyk daje świadectwo „odrzucenia kul” o których miała chodzić po wstawieniu obu stawów biodrowych. To moja specjalność, bo jako reumatolog miałem z tym do czynienia na co dzień. Dwa razy miała natchnienie, aby nie chodzić o kulach, ale po Eucharystii wracała do domu z wielką mocą i lekkością.
Ja znam to uczucie, bo kiedyś szedłem na spotkanie z Panem Jezusem jak skazaniec, a w drodze powrotnej „płynąłem” nad chodnikiem. Jest też odwrotnie, aby się nie nudziło, że ciało staje się ciężkie i senne z powodu uniesienia duchowego.
Zapomina się, że prawy katolik swoją ufność pokłada w Opatrzności Bożej, a nie w człowieku lub nędznikach, którzy powinni się wstydzić tego, co czynili i czynią! Przypomniała się rozmowa z ordynatorem chirurgii, któremu radziłem, aby w ciężkich i niejasnych przypadkach prosił o pomoc Ducha Świętego.
Dałem mu przykład uratowaniu pacjentki, która miała „zawał serca”, a z Nieba napłynęło prawidłowe rozpoznanie: ostry zator tętnicy płucnej. Ja już dawno oddałem moje życie Bogu i tylko w Nim pokładam nadzieję.
Całkowicie polegaj na Bogu. On wskaże ci drogę, którą chce abyś przeszedł...nie tą, którą ty chcesz iść. Nie bój się! Pan jest z tobą. Ty nie możesz zginąć żyjąc z Jego pomocą. Krocz wiernie za Boskim Mistrzem. Wszystko zrozumiesz w odpowiednim czasie.
Pamiętaj, że nie śmierć, ale Zbawiciel - w cierniowej koronie ubrany w białą szatę - kroczy w twoją stronę!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 713
Po przebudzenie nie mogłem określić dnia i nagła radość, że nie muszę iść do pracy, bo mam dyżur w pogotowiu. Żona wszystko mi przygotowała, zdążyłem na 7.30 i z radością pomogłem trzem chorym:
- silnej kobiecie powalonej przez anginę
- wielkiemu mężczyźnie z zapaleniem okostnej
- i 12-latkowi z ropnym zapaleniem ucha!
Do pokoju lekarza dyżurnego wróciłem na początek transmisji Mszy św. radiowej...”w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Podziękowałem Bogu za miły początek tego dnia, a nawet żartowałem do załogi karetki transportowej:
- Witam karawaniarzy, w analogii do zabijających w karetkach w Łodzi (zarabiali na zgłaszaniu zgonów firmom pogrzebowym)...
Pielęgniarka proponuje spróbowanie jej sałatki:
- Później będę szedł z żoną, a pani zapyta jak mi smakowała sałatka?
- Przecież nie jestem taka głupia!
- Jeżeli byłaby pani głupia to wówczas zjadłbym tę sałatkę…
Wszyscy śmiejemy się, a z transmisji Mszy św. płyną słowa o Panu Jezusie, który pragnie naszego szczęścia. Tak, bo jest drogą prowadzącą do Boga Ojca, do Królestwa Niebieskiego, do życia wiecznego w Raju, ale większość w to nie wierzy!
Trafią tam ubodzy w duchu. Pan przywraca wzrok ociemniałym, kocha sprawiedliwych i ochrania niewiasty i wdowy, a występni są kierowani na bezdroża. Właśnie św. Paweł wskazuje na Mądrość Boga Ojca, który wybiera to, co słabe, aby poniżyć mocnych!
Wiosna, słońce pada na moją twarz, nikt nie przerywa trwającego kazania. Na wyjeździe karetką dalej płynie Msza św. radiowa. Napłynął obraz Pana Jezusa Zmartwychwstałego, nie pasuje moja modlitwa (bolesna), która koi tęsknotę za Bogiem Ojcem. Przejeżdżamy obok figur Matki Bożej...”dzisiaj będzie dobry dzień”.
Chorą przekazałem w szpitalu, a teraz jest pacjentka z niejasnymi bólami brzucha. Radość nie trwała długo, bo syn przyjechał moim samochodem z porysowanym błotnikiem. Za każdym wyjazdem tak się zdarza, a ten samochód to moja radość. Kiedyś nalewał złą benzynę i chciał go przytłuc szafą w garażu. Szatan chce zniszczyć mi samochód.
Jakże na ziemi wszystko jest ulotne. Na ten moment podają informację o trzęsieniu ziemi w Turcji. Poprosiłem o intencje, abym mógł odmówić moja modlitwę. Koi sen, ale jeszcze nie wiedziałem, że czeka mnie początek strasznej pracy. Jakby na znak zgubiłem mały różaniec:
- awaryjne holowanie
- wrócił obraz spalonych i ofiar trzęsienia ziemi w Turcji
- wezwano nas do złamania uda u piłkarza (silny uraz)
- syn pokłócił się ze swoją wybranką i ubliżał żonie, swojej matce
- daleki wyjazd do kolki wątrobowej...
Tak kręciliśmy się do północy, ale już o 1.30 zerwano do transportu 12-latka z zapaleniem wyrostka robaczkowego (nie trzeba z lekarzem)...ci, którzy nie dyżurują w pogotowiu mają „dobre serce” dla chorych. O 4.00 tłukłem się z bolesnym miesiączkowaniem, wymiotami i silnym bólem brzucha.
W tym czasie odmówiłem moją modlitwę, koronkę do MB z obawą o jutrzejszy pracy w przychodni...
APeeL
- 02.02.2002(s) ZA IDĄCYCH ZA POWOŁANIEM BOŻYM
- 01.02.2002(pt) ZA ROZMIŁOWANYCH W SYNU TWOIM, OJCZE
- 31.01.2002(c) ZA KROCZĄCYCH W TWOJEJ ŚWIATŁOŚCI, OJCZE
- 30.01.2002(ś) ZA TYCH, KTÓRZY WSTAWIAJĄ SIĘ ZA INNYMI
- 29.01.2002(w) ZA BIEGNĄCYCH NA ZAWOŁANIE
- 28.01.2002(p) ZA NAPRAWIAJĄCYCH SZKODY
- 27.01.2002(n) ZA BIORĄCYCH UDZIAŁ W WALCE DUCHOWEJ
- 26.01.2002(s) PAN DAŁ MI SWOJĄ KORONĘ CIERNIOWĄ
- 25.01.2002(pt) ZA ŚWIADOMYCH POMOCY PANA JEZUSA
- 24.01.2002(c) ZA TYCH, KTÓRZY WIERZĄ TOBIE, BOŻE OJCZE