- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1418
W ostatnim momencie zerwałem się na Mszę św. roratnią i zapomniałem o zabraniu gromnicy, ale to okazało się nieprzypadkowe. Moje serce zalała wielka miłość Matki Bożej do niewierzących, wszelkiej maści twardogłowych, racjonalistów, kolegów psychiatrów oraz masonerii.
Tego nie można przekazać, bo sprawia to łaska wiary, a bez jej światła nie zrozumiesz umiłowania nas, dzieci Boga.
Po dyskusji na blogu Jerzego Urbana (pod wpisem dotyczącym 13 grudnia) poczułem wielkie zatroskanie o takie dusze. W rozmowie z kapłanem usłyszałem, że „Urban to szuja...”. Zrobiło mi się nijako i odpowiedziałem pytaniem...czym różniłem się od niego jako niewierzący drinker i hazardzista?
Muszę poprosić Matkę Bożą o światło, bo nawet namaszczeni słudzy nie rozumieją, że Bóg kocha nas wszystkich, a szczególni złych i najgorszych.
Doznałem wstrząsu na samą myśl o powrocie do Boga w czasie, gdy żyłem podobnie do Kazimierza Kutza, który „zamknął się” politycznie i czeka na śmierć. Aleksandra Pawlicka z „Nesweeka” zrobiła z nim wywiad w którym mówi pełen rozgoryczenia o starzeniu się, które „jest procesem wstydliwym (...) W młodości wszystko jest nadzieją (...) Starość jest okropna, obrzydliwa, nieestetyczna (...) już nigdy nie będzie fajnie (...)”.
W małym mieście najlepiej widzisz odchodzenie ludzi zużytych w ciele. Właśnie zmarł felczer z którym współpracowałem, a właściwie za niego pracowałem, bo karetką „kolędował”, po terenie, gdzie pracował, a mnie zrywano do wypadków.
Nie należałem do Partii i stałem się niewolnikiem-pracoholikiem, a nawet alkoholikiem, bo to był czas zapomnienia o Pater Abba. Teraz kolega przyśnił się, a jak chciałem mu pomóc w powrocie do wiary to mnie zbył, bo „miał już Ostatnie Namaszczenie”. Pasuje tutaj piosenka: "Księdza do mnie nie wołajcie. Niech nie robi zbędnych szop”.
Teraz zawołałem tylko: „Matko Boża! Moja Opiekunka! Wyproś u Boga obronę przed moimi nieprzyjaciółmi, kolegami lekarzami, którym władza pomieszała w głowach. Niech Bóg ukaże im, co czynią. Bądź przy mojej śmierci”.
Dzisiaj do Pana Jezusa zgłosił się z prośbą setnik o uzdrowienie sługi, który „leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi (...) Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a sługa mój odzyska zdrowie”. Mt 8, 5-11
Ksiądz proboszcz podkreślił jego wielką wiarę i wskazał na manowce ludzkiej mądrości i naszej wiedzy, której światło (bez łaski) nie może doprowadzić nas do wiary. Szkoda, że nie wspomniał o przeciwniku Boga, ale ktoś im zaleca, aby nie mówić o szatanie, bo będzie z tego zadowolony! Czy mafia komunistyczna będzie zadowolona, gdy będę ujawniał jej tajemnice?
Na naszych forach internetowych to wszystko jest wyśmiane. Nawet przeciętny wierny nie jest pewny, że Bóg może człowieka ożywić, a Królestwo Niebieskie i dostanie się tam brzmi bajecznie, „bo jest tylko dla świętych”.
Podczas podejścia do Eucharystii nie mogłem się nadziwić, że kapłani dosłownie „jedzą” Pana Jezusa...gryzą i oblizują się, bo takie słowa padły podczas Ostatniej Wieczerzy. Przecież to Cud Ostatni, który trzeba trzymać w ustach w świętej ciszy aż się rozpuści, a nawet do naszej śmierci!
Dyskusja nic nie da, bo musisz na wszystko patrzeć duchowo, od Boga, Jego Sercem. W moich ustach Eucharystia ułożyła się „ochronnie” - w postaci parasola na podniebieniu.
Po powrocie do domu w radiu Maryja trafiłem na pięknie śpiewane Godzinki, a to jakby litania umiłowań Matki Bożej. Podczas zawołania: „Nadziejo grzeszących” moje serce ponownie zalała miłość do tych, którzy nie mają światła wiary. Popłakałem się i poprosiłem, aby Pani Nieba wysłała nich swoich Aniołów...szczególnie do redakcji „Nie” i „Fim”!
Wróciłem do kościoła na Mszę św. wieczorną i poprosiłem o przekazanie tego spotkania z Panem Jezusem oraz lampek zapalonych pod dwoma krzyżami w intencji tych, którzy potrzebują takiego wsparcia. Eucharystia ułożyła się w harmonijkę...jakby podziękowanie dla mnie.
Moją modlitwę skończyłem po powrocie z kościoła w piątek...przy zapalonej gromnicy i w wielkim uniesieniu. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1373
Wczoraj wieczorem - w podziękowaniu za pomoc Boga Ojca w zakupach i szczęśliwym powrocie do domu - pojechałem na Mszę św. którą przekazałem na ręce Matki. Impulsem był przekaz z Torunia (w telewizji Trwam), gdzie pokazano halę z wiernymi i wielką ilością kapłanów.
Eucharystia pękła i oderwała się w 1/3 i nie zmieniła trwającego poczucia pustki duchowej, a wówczas staję się człowiekiem normalnym. To wielkie cierpienie duchowe w którym nie mam poczucia obecności Boga Ojca...staję się dzieckiem wychowywanym bez ojca lub rodziców.
W takim stanie nie mogę się modlić i nic napisać. Po czasie zauważyłem, że niepotrzebnie przenosiłem intencje. Pan Jezus wprost pokazuje, że bez Niego nie mogę nic uczynić.
Z Dobrym Pasterzem otwierają się wszystkie drzwi, a oderwani od Jezusa „wyprawiają” różne rzeczy...jak chory sąsiad, który wierci ściany po nocach, a nawet w niedzielny poranek.
W ramach intencji dyskutowałem na forum internetowym z niewierzącymi, którzy naprawiają Kościół Pana Jezusa, głoszą piękne "kazania" i odciągają od Boga. Nie rozumieją, że jest to Królestwo Boże w nas z duchową jednością wszystkich katolików. Wszędzie na świecie możemy otrzymać Eucharystię...z ręki kapłana czarnoskórego i żółtego.
Jak napiszesz, że masz łaskę wiary i błogosławieństwo Boga to rozlega się krzyk, że to jest pycha duchowa. Pragniesz świętości to trafiasz na zarzut, że mamy już XXI wiek i nie wolno szerzyć ciemnoty.
Pustka duchowa trwała także na nabożeństwie niedzielnym. Intencję odczytałem z wielkim trudem dopiero w czwartek. Podczas modlitwy zrozumiałem, że Pan pokazał mi stan serc braci oderwanych od Boga.
Takie właśnie są dusze satanistów, masonów, antykrzyżowców, szyderców, gorszycieli wszelkiej maści, świętokradców, profanatorów i prześladowców Boga, bezgranicznie pysznych i nienawracalnych, depczących wszelkie świętości oraz wyjałowionych grzechami i pogaństwem, którzy rozpalają ogień nienawiści do naszego Deus ABBA.
Nie będę dawał przykładów, bo każdy, kto ma oczy to widzi, ale Pan zaprowadził mnie na okładkę „Newsweeka” z ukrzyżowanym Januszem Palikotem.
Nie mogłem się ukoić i do modlitwy dodałem koronkę: do ukrytych cierpień Pana Jezusa w ciemnicy oraz do 5-ciu św. Ran Zbawiciela.
Po powrocie do domu trafiłem na reportaż o poszukujących zwłoki żołnierzy zabitych na polach oderwanych od Ukrainy. To jałowa ziemia nad którą krążą wrony i sępy oraz buszują watahy bezdomnych psów. Z resztek znalezionego ciała wyjęto mały różaniec, a przy zwłokach dowódcy był portfel z dokumentami.
Te martwe pole z minami są symbolem ludzi oderwanych od Boga...od ateistów poprzez bałwochwalców do jawnych i ukrytych wrogów naszej wiary i krzyża.
Anioł powiedział, abym poszedł dodatkowo na nabożeństwo wieczorne, bo otrzymam błogosławieństwo od Boga (04.12.2014). Pod kościołem szatan skręcił mnie pod klepsydry (zobacz precyzję w szkodzeniu), a to sprawiło, że pod drzwiami kościoła usłyszałem gong kończący błogosławieństwo Monstrancją!
Tak zakończyły się modlitwy pań z kółka różańcowego w intencji powołań kapłańskich, bo upadają seminaria, ale prowadzący z polecenia szatana zalecił im wołanie za duszę jakiejś zmarłej! To wołanie nie pójdzie na marne, ale modlitwa straciła żar - wiem to po sobie.
Pozostałem na Mszy świętej, która nic nie zmieniła, a demon dodatkowo zalał mnie rozproszeniami i złością. Zobacz tylko migawki ze śmiertelnego boju duchowego... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1273
Trwa bój o pójście na Mszę św. o 6.30, bo wróciła złość z powodu zakurzenia kościoła. Podczas zrywania tapet oddzieliłem taśmą pokój od reszty mieszkania, ale dla robotników to praca jak każda inna - podczas odnawiania nawet Msza św. im nie przeszkadzała!
Pan przybył z pomocą, bo wzrok zatrzymał tytuł art. ks. Stanisława Małkowskiego: „Czuwajcie, przełożeni, obudźcie śpiących” ("Gazeta warszawska"). To przeważyło i wyszedłem na spotkanie z Panem Jezusem...w ciemność i nagły mróz.
W całkowicie zakurzonym kościele wróciła złość i pobiegłem po pomoc...do spowiedzi. Powiedziałem o buncie ciała, które widzi demolowaną Świątynię Pana ze stacjami drogi krzyżowej stojącymi w kącie! Za obronę krzyża jestem dręczony przez 7 lat w Izbie Lekarskiej, a we własnej świątyni widzę brak odpowiedniej czci dla symbolu bestialskiego zamordowania Zbawiciela.
W miejsce ostatnich stacji drogi krzyżowej mamy urządzono „kącik urzędniczy”...z wielką i drogą tablicą fundatorów obrazu JP II. Łaska widzenia tego wszystkiego jest wielkim cierpieniem...także to, że pasterz stada bardziej przejmuje się remontami niż duchowością.
- Mów grzechy!
- Żałuję za złości ciała, które widzi to wszystko i jest bezsilne, a sam sobie nie poradzę.
Po uzyskaniu rozgrzeszenia padłem na kolana i płakałem powtarzając jak mantrę: „Panie Jezu! niech moje łzy będą dla Ciebie pocieszeniem”. W najwyższym uniżeniu przyjąłem Eucharystię, która delikatnie pękła, odwróciła się i wyprostowała - to oznacza przejściowe cierpienie, ale Pan Jezus będzie ze mną („My”). Sam zresztą zobaczysz.
Całkowicie odmieniony wróciłem do domu, a zły stracił moc. W ramach pokuty miałem odmówić cz. bolesna różańca, a to moja modlitwa i podczas przejazdu do centrum handlowego wołałem za tych, którzy nie mają czci dla Świątyni Boga.
Ten brak szacunku to także wchodzenie podczas trwania każdej Mszy świętej. Nigdzie nie wolno się spóźniać (grzech), ale do Domu Pana można wchodzić jak do obory i rozpraszać uczestników nabożeństwa.
Kapłan, który do nas przybył specjalnie trzaskał drzwiami na znak: „oto jestem” i krzykiem zapraszał do spowiedzi, a gongiem przeganiał kapłana kończącego nabożeństwo. Wg mnie byłby dobrym kapelanem więziennym, bo lubi ciepło i władzę nad „poddanymi”.
Błyskawicznie przepłynęły obrazy młodych i zdrowych, którzy kucają z „pukaniem się” w piersi, a przecież wykonanie znaku krzyża wodą święconą z wypowiedzeniem „w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” jest pewną formą egzorcyzmu. Dodaj do tego przechodzenie przez środek kościoła z podchodzeniem do Eucharystii z czapką w ręku lub w kieszeni oraz ubiór kościelnego...jak do obrządku w gospodarstwie.
Jeszcze proboszcz „żartujący” na zakończenie każdej Mszy św.! Za jego plecami Pan Jezus umiera na krzyżu podczas tego misterium...”Panie! zmiłuj się, bo nie wie, co czyni”.
W centrum handlowym odmówiłem moją modlitwę i popłakałem się, bo zakupiona złożona szafka (180 cm) weszła bez problemu do samochodu, a podczas jej wynoszenia i wnoszenia do domu drzwi same się otwierały!
Zapytałem pracownika czy mogę wyjechać wózkiem na skróty...pozwolił, a nie ma tam przejazdu. Przy bloku stała sąsiadka, która otworzyła mi i zablokowała pierwsze drzwi, a drugie przytrzymała ze słowami "ale się fartnęło".
Podziękowałem, a łzy zalały oczy, bo to nie było przypadkowe "szczęcie", ale pomoc Panu Jezusa... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1321
Po wczorajszym dniu nadal źle się czułem i nie wstałem na poranne nabożeństwo, bo byłem zły na zakurzony kościół, który odnowiono wielkim wysiłkiem. Gospodarz powinien czuwać nad brygadą remontową, bo nie zaklejono szpar podczas wiercenia murów.
Jak teraz odkurzysz wszystkie zakamarki, gzymsy, obrazy. Wiara upada w zastraszającym tempie i to jest zły czas na budowanie i remonty. Podobne pomysły ma o. Rydzyk: geotermia, pierwszy na świecie kościół z aquaparkiem, a budowa Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie wciąż trwa!
Wyszedłem po „Gazetę warszawską” i spotkałem zamyśloną znajomą, której wskazałem na pułapkę takiego stanu, bo nasze różne kłopoty szatan wykorzystuje i zalewa nas strachami o przyszłość, lękiem o zdrowie (znam to jako lekarz) lub swoimi oszukańczymi sugestiami.
Na pewno na da natchnienia, aby z kłopotami udać się z ufnością do Boga Ojca. Zaprosiłem ją do kościoła na codzienne nabożeństwo, które jest wielką łaską, a ona ma czas (emerytka).
Moje doświadczenie i refleksja jest następująca. W chwilach naszych słabości, a jest to czas po przebudzeniu lub w kłopotach zły zaprasza nas do pokoiku o nazwie: „rozmyślania”. Wpuszcza wówczas w nasze głowy...do centralnego układu nerwowego (cun) czyli naszego komputera - konika trojańskiego!
Myśli są niby nasze, ale poznasz wszystko po owocach. W religiach bezbożnych nazywa się to „kontemplacją”, która doprowadza do jakiegoś uniesienia duchowego. Na miejscu szatana zalewałbym tych ludzi całymi wiadrami „wspaniałości”, a w tym czasie pokazywał zagubiony świat, który „nie kontempluje”.
Ten diabelski pokoik jest zarazem wylęgarnią mądrusiów, a dalej różnych „chrześcijan odnowicieli”, bo tak teraz siebie nazywają masoni. Jeszcze wyżej dochodzimy do zwiedzionych przez szatana i opętanych.
Jeżeli nie jesteś katolikiem to możesz nawet mieć „prowadzenie”, będzie ci się wiodło, a wszystko dotyczącego tego świata może się układać. Spróbuj tylko drgnąć w kierunku wiary w Boga Objawionego, modlitwy do Matki Bożej, nie wspomnę o Mszy św. z Eucharystią, a sam zobaczysz!
Specjalnie zostaniesz zalany w kościele tysiącem spraw, które w momencie zjednania z Panem Jezusem...cudownie znikną! Do czego możesz dojdziesz sam bez prowadzenia przez Boga?
Rada jest prosta: zajrzyj od czasu do czasu do swojej głowy i sprawdź o czym myślałeś. Sprawdź to na sobie, a będziesz wiedział, bo dyskusja nic nie da. To czyta się długo, ale „przeleciało” na łączach mózgowych w kilka chwil. Nawet na tym fakcie zważ na naszą nędzę!
Na Mszy św. wieczornej rozmyślałem i przepłynęły czytania. W końcu zawołałem do Pana Jezusa, że oddaję mu kolegów lekarzy, bo stanowią zbyt dużą siłę...niech drgnie serce chociaż jednego, może choć jeden się przestraszy.
Nie mogę przecież w złości podchodzić do Eucharystii, która objęła mnie i padłem na kolana przed Panem Jezusem Miłosiernym.
Bardzo przyjemne jest takie wewnętrzne dyskutowanie, a nawet gadanie do siebie, ale owoc tego jest kwaśny lub zepsuty (od demona). Zamiast tego trzeba modlić się (rozmawiać) , ale...z Deus Abba, Omnipotens Pater.
Tuż przed odmówieniem mojej modlitwy znalazłem w słowniku odpowiednie określenie dotyczące naszego zamyślenia, bo trafienie przez demona oznacza nasze duchowe zatopienie.
Przez godzinę krążyłem po miasteczku nad rzeczką i wołałem do Boga za zatopionych w myślach i duszach takich... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1364
W śnie ruszałem samochodem, a pięciu podpitych mężczyzn trzymało go za błotnik, który się urwał. Konsternacja, bo to znajomi z poprzedniej pracy. Dobrze, że to tylko sen...
Dzisiaj mam takie serce jak u dżihadystów lub najemników na wschodzie Ukrainy, którzy zabijają z powodu różnych form nienawiści. Ja wiem, że to uczucie jest wpuszczane w moje serce od szatana, ale wyobraź sobie „normalnych” ludzi, którzy uważają, że to, co czują jest słuszne.
Nienawiść to szatan, którego reprezentują na ziemi zbrodnicze systemy, a na naszych oczach widzimy u Bestii ze Wschodu. To nie jest tylko wojna, bo szatan to fałsz - szkodzenia tym, którzy nie są z „państwa w państwie”.
Właśnie oglądam tragedię: mąż porwał synka do Norwegii (szkodzisz, a ofiara niech dochodzi swego), nadal nabiera się staruszków, bo Amber Gold miał przyzwolenie okupantów, specjalnie rozpoznaje się groźne choroby i robi precyzyjne „pomyłki”...
Tak było z redaktorem Stanisławem Michalkiewiczem, gdy leciał z żoną do „dalekich krajów” (znane perypetie z walizką) oraz z Lechem Wałęsą, który podniósł głos na „spółkujących inaczej” („przebadali” go dokładnie podczas odprawy na lotnisku). Na pewno poznał badania per rectum w poszukiwaniu przewożonych narkotyków.
Sąsiad podał do sądu sąsiada, byłego taksówkarza za to, że wyprowadza pieska, którego można schować za pazuchą...na obroży, ale bez kagańca! Jest pewne, że ten taksówkarz kiedyś „nawalił” lub nie jest posłuszny jak dawniej, a przyrzekał. Ten kto wie o co chodzi to wie, ten co nie wie to uważa, że mam obsesję lub urojenie prześladowcze.
W tym szkodzeniu usłużni są koledzy-psychiatrzy, którzy „samych swoich” ratują w potrzebie (pijany minister strzelał do ludzi...to jasne, że był niepoczytalny!). Nic im nie zrobią, bo w Izbach Lekarskich siedzą ich koledzy udający funkcjonariuszy publicznych, którzy zapomnieli jak trzyma się słuchawki, ale są obwieszeni odznaczeniami „wysłużonych”.
Mój stan trwał dalej podczas Mszy św. a właśnie apostoł Jan ujrzał anioła o wielkiej władzy, który ogłosił o zapowiedź upadku Babilonu-stolicy, bo stała się siedliskiem demonów! Ap 18
Przypomniało się trzęsienie ziemi na Haiti, które opanowali czarownicy...kapłan - misjonarz pisze, że przewrócił się wówczas podczas odprawiania Mszy św. na Dominikanie (ta sama wyspa, ale została nietknięta).
Pan Jezus zapowiedział to samo o Jerozolimie, której spustoszenie jest bliskie, „aby spełniło się wszystko, co jest zapisane”. Będzie to wynik gniewu i pomsty na tym narodzie przez pogan...moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy wróci do nas Pan Jezus z wielką mocą i w chwale! Łk 21, 20-28
Eucharystia nie przyniosła większej odmiany mojego stanu, ale wyjaśni to później odczytana intencja.
Cały dzień przewijały się „zdarzenia duchowe” związane z pełnymi nienawiści: oglądałem film o hitlerowskiej akcji przesiedlania ludzi i tragedii Dzieci Zamojszczyzny, w TVN matka sadystka opowiadała o znęcaniu się nad córka, która w końcu od niej uciekła, doniesiono też o dręczeniu dzieci w domu dziecka...przez opiekunów!
W prasie królowały normalne tytuły: zabił żonę, połamał żebra ojcu, wyczyny damskich bokserów. Dodaj do tego „Państwo w państwie” Polsatu, a z drugiej strony ogłupiający serial „Trudne sprawy” i ubliżających Polakom Kiepskich.
Bez żadnego ostrzeżenia (20.10) emitowali pełen wyrafinowanej zbrodni megahit: Transporter 2, gdzie przez 15 minut rozebrana kobieta strzelała z dwóch karabinów, a porywacze dziecka mówili o odcinaniu palców. Tak coś okropnego, a właściwie okrutnego powstaje w głowach ludzi opętanych, a emituje to telewizja obojętna religijnie, a przez to amoralna. W sercu znalazł się porwany i zamordowany Krzysztof Olewnik.
Trafiłem też na blok Jerzego Urbana, gdzie zostałem napadnięty w normalnym trybie...wejdź tam (25 listopada „Gdybym”) i przeczytaj całość (na końcu wpisów jako APEL).
W intencji ludzi pełnych nienawiści odmówiłem moja modlitwę dopiero we wtorek, a Bóg zalał mnie Swoją Słodyczą... APEL
jerzyurban.blog.pl
Panie Jerzy!
Wczoraj oglądałem wywiad z Panem i myślałem, że na sędziwą starość zerwie Pan z "żartami". Pan jest ateistą, ale to nie zmienia faktu, że ma Pan nieśmiertelną duszę (nie ma śmierci). Jako lekarz, który żył podobnie do Pana (czyli gorzej od zwierzęcia) - nawrócony w połowie życia ostrzegam Pana. Po śmierci wpadnie Pan w straszliwe kłopoty.
To nie jest tak, że chodzę do kościoła, bo boję się Piekła. W Kościele świętym wszystko jest prawdziwe. Wielu kapłanów jest niewierzących, a wierzący nawet nie wiedzą, że czynią Cud Ostatni (Eucharystię).
Rozpoznam kapłana fałszywego (przebranego) oraz tego, który nie wypowie formuł (poda mi opłatek wigilijny). Zdążam do tego, że Pan Redaktor jest chory d u c h o w o, ale zdrowy fizycznie - odpowiednio do wieku, a także psychicznie - zanik mózgu też postępuje z wiekiem...
Choroba duszy sprawia Pana lęki o ciało i przyszłość (u Pana nicość). To sztuczka szatana, aby trzymać Pana w nienawiści do tych, którzy nie należą do "państwa w państwie". Dzisiaj pójdę specjalnie (na drugą Mszę św.) za duszę Pana i poproszę Boga, aby przelał moją łaskę na Pana.
Ja stanę się wrogiem wiary, a Pan zacznie "wariować"...tak traktują nawróconych w Rzeczpospolitej Ludowej (teraz od ludowców).
Panie Jerzy!
Stwierdzam, że będzie ciężko wyrwać Pana duszę szatanowi.Pojechałem na obiecaną Mszę św. o 17.00 i zdziwiony stwierdziłem (bardzo zimno), że drzwi świątyni są otwarte na oścież, a kościół jest piekielnie zakurzony! Nasz proboszcz realizuje bowiem "swoje" (czyli demoniczne pomysły) i demoluje świątynię "remontami". Uciekłem w złości...
A tutaj próba (sprzed lat) niepotrzebnej bójki na Onet.pl gdzie napadł na mnie archii1, którego zapytałem: dlaczego bezbożnicy są agresywni?
>Tobie jak widać główkę rozerwało od kościelnej propagandy...
Ty masz główkę całą, ale ze zwojami mózgowymi czerwonymi...od kołtuństwa darwinowskiego i demonicznej ciemnoty. Tak jest, gdy komisarze zajmują się wychowywaniem sierotek czyli osobników pochodzących od małpy.
Takie wyćwiczone małpiątka szaleją później na forach internetowych i ustalają kogo i do kiedy można zabić. Coś czuję, że masz rozpoczynający się zanik mózgu, a to oznacza, że kwalifikujesz się do eksterminacji.
Zejdź z tej drogi, bo jesteś człowiekiem czyli jednością psycho - fizyczną i duchową. Dowiesz się o wszystkim po śmierci...nawet to ostrzeżenie ci pokażą.
- 26.11.2014(ś) ZA BŁAGAJĄCYCH BOGA O OBRONĘ
- 25.11.2014(w) ZA OBURZONYCH
- 24.11.2014(p) ZA ZWOLENNIKÓW BEZBOŻNEGO PORZĄDKU
- 23.11.2014(n) ZA PRAGNĄCYCH WEJŚĆ DO NIEBA
- 22.11.2014(s) ZA ZACHWYCONYCH DOBROCIĄ BOGA
- 21.11.2014(pt) ZA BAŁWOCHWALCÓW SŁOWA
- 20.11.2014(c) ZA PRAGNĄCYCH ZNAĆ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ
- 19.11.2014(ś) ZA BRONIĄCYCH WIARY I KRZYŻA
- 18.11.2014(w) ZA OFIARY ZŁYCH WYBORÓW
- 17.11.2014(p) ZA TRUDZĄCYCH SIĘ DLA BOGA