Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

01.10.2014(ś) ZA ZDRUZGOTANYCH NIEWDZIĘCZNOŚCIĄ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 październik 2014
Odsłon: 1369

    Nie mogłem spać w nocy, swędziała mnie skóra po malowaniu szkodliwą farbą,  a dodatkowo napływał dym papierosów palonych na balkonach...śmierdziała nim także mała książeczka zabrana z kościoła.

    Wstałem po sennych kłopotach z pacjentami i wyszedłem na pierwszą Mszę św. ale byłem bardzo słaby. Modlitwa była niemożliwa, nuciłem tylko jakąś melodię. Do Domu Pana o tej porze przychodzi tylko kilka stałych osób.

    Mieszkańcy tego obdarowanego miasta nie przyjmują zaproszenia Boga, zobojętnieli na Jego dary, a młodzież żyje tylko tym światem. Zrozum moje cierpienie, cierpienie tego, który wie, że całe nasze życie to przygotowywanie się do śmierci czyli powrotu do Nieba.  

    My czynimy to, ale w stosunku do pochóku ciała fizycznego (zwłok). Bogacze budują sobie pomniki z marmuru z wymyślnymi ozdobami w alei głównej. Przykładem są Powązki, gdzie pchany jest każdy trup komunisty.

     Właśnie do Pana Jezusa podbiegli kandydaci na uczniów zdecydowani iść dokądkolwiek się uda, ale  po zgodzie jeden poprosił o pogrzebanie zmarłego ojca, a drugi chciał się pożegnać z rodziną. Pan Jezus skwitował to słowami: "Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże" oraz "Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego". Łk 9, 57-62

    Właśnie Hiob podobnie mówi swoim przyjaciołom: "Istotnie. Ja wiem, że to prawda. Czy człowiek jest prawy przed Bogiem? (...) Któż Mu przeciwny nie padnie? W mgnieniu oka On przesunie góry (...) ziemię poruszy w posadach (...) słońcu zabroni świecić, na gwiazdy pieczęć nałoży. On czyni cuda niezbadane (...).Hi 9

    Tak jest naprawdę, ale większość się uśmiecha, a takich jak ja traktuje jako chorych psychicznie. Zdrowi są szydzący z wiary.

   Trwały rozproszenia, a Eucharystię trzymałem w ustach jak największy skarb. Dzisiaj Ciało Pana Jezusa wprost krążyło na języku i nie chciałem Go połknąć („zjeść”). Nie zrozumiesz tego pragnienia duchowego, bo to trzeba przeżyć (łaska).

   W końcu św. Hostia ułożyła się na podniebieniu jak parasol („ochrona”), a po czasie stała się „manną z nieba”. Nadal modlitwa była niemożliwa i szedłem w wielkiej słabości do domu. Nie wiedziałem jaka była tego przyczyna, bo wiele dni malowałem i kleiłem tapety, a to praca wyczerpująca i szkodliwa. Zimno, smutno i deszczowo. Na niebie zauważyłem klucz odlatujących ptaków.

    Poprawiłem malowanie ściany, bo spod tapety, która się skurczyła wystawał biały pasek, a żona poczuła zapach farby i bardzo krzyczała na mnie. Tapetę można ułożyć poniżej sufitu, ale to musi być na całej długości, a nie jako wynik błędu ułożenia (krzywizny).

    Wyjaśnił się znak dany przez Eucharystie: Pan prosił, abym nie odpowiadał złością na jej agresję...od demona! Serce zalał wielki smutek i zniechęcenie, prysło cała radość z pracy w którą włożyłem moje serce. Skuliłem się i padłem w sen.

   Na pocieszenie Pan dał mi do przejrzenia karteczki z początku nawrócenia, gdzie trafiłem na słowa błagalnego wołania: Złe duchy odejdźcie ode mnie. Nie będę wam służył. Chcecie mnie zniechęcić, aby nie chciało mi się niczego!

    Wyszedłem i w wielkim smutku, a właściwie umieraniu ciała odmówiłem całą moją modlitwę. To trwało przeszło godzinę. Pasowały tutaj słowa dzisiejszego Ps 88 Moja modlitwa niech dotrze do Ciebie. Każdego dnia wołam do Ciebie, Panie, ręce do ciebie wyciągam.

  Napłynęła Bolesna Męka Pana Jezusa, która jest przykładem szczytu ludzkiej niewdzięczności. Pan dał mi poznać Swoje cierpienie, które trwa dalej. Przez sekundę wczuj sie w Najśw. Serce Pana Jezusa, które ludzie przybijają, a Pan widzi, że niepotrzebnie dla nich oddał Swoje Życie...                                                                                                        APEL 

30.09.2014(w) ZA ZWODZONYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 wrzesień 2014
Odsłon: 1363

    Nie mogłem spać i było mi przykro, ponieważ wczoraj zostałem nabrany przez szatana. Teraz nie wiem czy do kościoła mam jechać samochodem czy iść pieszo. Człowiek żyjący tylko tym światem zdziwi się, ale od takiej „decyzji chwilki” zależy wygranie wojny! Tutaj wojny z Bestią, bo w tym boju supertajną bronią jest modlitwa.

    Modlić można się wszędzie, ale ja muszę odczytać intencję modlitewną, bo wówczas wszystkie zdarzenia duchowe układają się w całość, a wołanie do Boga rozrywa serce. Dobrze, że wyszedłem, bo błyskawicznie przepłynęły cztery ostatnie dni.

    Na ten moment na Mszy św. Hiob przeklinał dzień w którym się urodził, bo taki jest „zły los” Sług Boga, a zły wówczas i dzisiaj podsuwa przykłady „spokojnego życia” pogan i bezbożników.

    "Teraz bym spał, wypoczywał, odetchnąłbym (...) wśród wodzów w złoto zasobnych, których domy pełne są srebra. Tam niegodziwcy nie krzyczą, spokojni, zużyli już siły. Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co śmierci czekają na próżno (...)". Hi 3

     Znam to i wiele razy przeżyłem sączone zwątpienie z pokusą zniszczenia wszystkiego i „normalnego życia”. Nawet s. Faustynę nabrał, bo zniszczyła początkowe zapiski swojego dzienniczka duchowego.

    Szatan tak jak władza ludowa boi się Słowa. Stalin osobiście wskazywał „dobrych poetów”, bo od Bestii wiedział, gdzie jest zagrożenie. Zobacz stan na dzisiaj: Google pokazuje ikonę mojej strony domowej bez zdjęcia i daje 5 ikon mylących strony, której nie ma już w Internecie, bo w czerwcu upadła nieodpowiedzialna spółka Vel.pl i muszę wszystko ponownie edytować.

    Zobacz precyzję w szkodzeniu...poprzednio dali przy mojej stronie nazwisko, a stała na wykonującego z rodziny! Pisałem nawet do Generalnego Inspektora Danych Osobowych, ale wszędzie siedzą „zielone ludziki”, których cudownie rozmnożyła sprzyjająca pogoda polityczna. Pani Ewa Kopacz powiedziała, że „Donaldzie ja tu rządzę” i dzisiaj mamy porażony system elektroniczny w policji.

   Niezbyt docierały czytania, a Eucharystia pękła na pół i rozpołowiła się z oddzieleniem połówek z późniejszą zamianą w „mannę z nieba”.

   Takie rozerwanie Ciała Pana Jezusa zdarza się bardzo rzadko, a to była zapowiedź mojego niepotrzebnego działania, bo po powrocie do domu niepotrzebnie dzwoniłem i pisałem do biura Rzecznika Praw Lekarzy oraz do Ministerstwa Zdrowia, gdzie mnie zwodzą od 7 lat.

    Zadzwoniłem też do najstarszej siostry, ponieważ  trójka rodzeństwa zagarnęła cały spadek. Pan Jezus poprzez rozdzielenie Eucharystii powiedział do mnie, że nie chce uczestniczyć w sprawach dotyczących posiadania, a szczególnie podziału majątku oraz martwienia się o jutro, bo Sam nic tutaj nie miał!  

   Straciłem tylko pokój, ale po wyjściu na pocztę wróciło wielkie pragnienie  modlitwy. Krążyłem po mieście i wolałem do Boga, a później umęczony pracą przez cały tydzień padłem w sen aż do Mszy św. wieczornej.  

    Dzisiaj nie przyjęto posłańców Pana Jezusa w pewnym miasteczku samarytańskim. Uczniowie chcieli aby „ogień spadł z nieba i zniszczył ich", ale Pan zabronił im stosowania odwetu...Łk 9, 51-56

    W drodze do kościoła odmawiałem moją modlitwę, a bardzo pasował Ps 88 „Moja modlitwa niech dotrze do Ciebie. / Panie, mój Boże, wołam do Ciebie we dnie / Niech dotrze do Ciebie moja modlitwa, nakłoń ucha na moje wołanie".

    Później prawie „umierałem” w ciele i nie mogłem wrócić do domu, bo całą swoją duszą błagałem Boga w intencji „celowo likwidowanych”...                                       APEL

29.09.2014(p) ZA NABIERANYCH PRZEZ SZATANA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 wrzesień 2014
Odsłon: 1361

    Dzisiaj będziesz miał przykład jak nabiera nas szatan. Jego inteligencja jest nadprzyrodzona i wykorzystuje każdy nasz błąd, zapomnienie lub naszą słabość. Ja nie piszę tego dla ludzi normalnych, a nawet poszukujących drogi, bo to dotyczy biorących udział w walce duchowej.

    Porównując to do działania zbrodniczych służb specjalnych...wiesz wszystko o tym, którego chcesz zaatakować i uderzasz w niego w czasie jego słabości (w chorobie, nad ranem, w jego radości lub smutku, gdy nie zamknął drzwi swojego mieszkania, itd.).

     Po otrzymanej pomocy (5 dni ciężkiej pracy przy odnawianiu pokoju) pasowało iść na Mszę św. poranną i podziękować, a mój dzień miałby całkowicie inny przebieg. Z drugiej strony nie miałbym tego doświadczenia, które przekazuję Tobie.

    Dopiero na Mszy św. wieczornej dowiedziałem się, że dzisiaj jest wspomnienie Świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała.

    Jak to się dzieje, że w śnie szatan wyprawia z nami różne sztuczki, bo zjeżdżałem z górki pociągiem pchanym przez lokomotywę z tyłu (często tak dawniej jeżdżono, bo ruch na drogach był mały)...

    Nie wstałem mimo zaproszenia na Mszę św. o 6.30, a pustka i „nie wiem, co mam robić” zalewała duszę i żadna modlitwa była niemożliwa. Wyszedłem i trafiłem na jedną z „kierowniczek” świadków Jehowy czuwających na rogu ulicy.

    Powiedziałem im o błędach, o tym, że nie uznają posiadania przez nas duszy, błędnym celu budowania przez nich raju na ziemi, nie pragnieniu świętości i powrotu do Nieba. Kierowniczka duchowa łapała się za głowę, gdy o tym mówiłem.

  -  Jak Bóg mówi do nas dzisiaj?

  -  Przez Biblię!

  - Dlaczego Pani ogranicza możliwości Boga Ojca? Przecież w tej chwilce mówi do was przeze mnie!

  -  Och...och!

  - Nasze spotkanie jest zapisywane i kiedyś Pani go pokażą, będzie trudno się wytłumaczyć!

  - Och...och!

     - Jaki jest cel naszego życia? Wy nie uznajecie duszy i życia po śmierci, a w to miejsce opowiadacie bajeczkę o sobie czyli  144 tys. wybranych. Nie uznajecie Ducha Świętego to jaki duch was prowadzi?

    Zobacz ofiary ograniczenia duchowego, które powodu spustoszenie umysłowe.

    To potwierdzą dzisiejsze czytania na Mszy św. wieczornej: „Nastąpiła walka w niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. (...) zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie”. Ap 12

     Zły wpuszczał żonie chimery i w złości dała mi zimny obiad, bo się spóźniłem, a w łazience znalazła plamę na płytkach po malowaniu sprzed roku (żartowałem, że w nocy tam malowałem).

    Przed wyjściem do kościoła miałem „dobre” natchnienie, aby na stronie prosić o modlitwę za mnie, bo koledzy pomylili mistykę z psychozą. Nawet byłem zadowolony z rozgłaszania mojej „krzywdy”, a to łaska niezasłużonego cierpienia.

    W drodze do kościoła gadałem, a złość i nienawiść zalewały serce. Trafiłem na pieska, który mnie zapamiętał, bo kiedyś go drażniłem i teraz wpada w szał na mój zapach...aż musiałem przejść na dugą stronę ulicy.

     Rozproszenia trwały jeszcze w kościele. Dopiero św. Hostia odmieniła mój stan na tyle, że mogłem odmówić koronkę do miłosierdzia Bożego...                                           APEL

28.09.2014(n) ZA OTRZYMUJĄCYCH WYTCHNIENIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 wrzesień 2014
Odsłon: 1272

    Wstałem o 2.00 i pisałem zaległości aż do wyjazdu na pierwszą Mszę świętą. Wyszedłem z mieszkania skruszony w sercu, ale w kościele było mi bardzo zimno, miałem dreszcze i przysypiałem.

    Nie docierały czytania i słowa kazania. Po tygodniu ciężkiej pracy pragnąłem wypoczynku. Pan Jezus dał dzisiaj przykład spełniającego wolę Boga Ojca.

    „Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: «Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy». Ten odpowiedział: «Idę, panie», lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: «Nie chcę». Później jednak opamiętał się i poszedł”. Mt 21

   Przykro mi, bo było mało ludzi. Eucharystia lekko pękła, ale później odwracała się w ustach i zamieniła w mannę z Nieba.

   Żona wróciła do siebie, bo pokój wygląda pięknie. Z radością spożyliśmy wspólne śniadanie i padłem w błogi sen.

    Żona postawiła na stole gorący rosół, a ja poczułem bliskość Pana i chciało mi się płakać. Muszę pojechać do Matki Bożej Pocieszenia i podziękować.

 Później nadrobiłem zaległości w zapisach dziennika. To dzień wypoczynku i pokoju....wytchnienia.                                                                                              APEL

27.09.2014(s) ZA CELOWO LIKWIDOWANYCH I ZA DUSZE TAKICH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 wrzesień 2014
Odsłon: 1332

    Kiedyś zdenerwowany powiedziałem do „nawróconego” oficera politycznego z jednostki w której pracowaliśmy, aby nie łaził za mną „krok w krok”, bo człowiek może oszaleć z powodu takiego ograniczenia wolności.

   W środę miałem sen w którym usłyszałem oskarżenie o to, że posiadam karabin maszynowy. Miałem świadomość prowokacji, której celem jest wkroczenie do mojego mieszkania z wykonaniem rewizji.

    Natomiast dzisiaj groźny „naczelnik” od łapania szpiegów wyraźnie wskazywał na moją wywrotową działalność w sensie, że „trzeba coś z nim zrobić”. Naznaczysz kogoś do inwigilacji, później dręczysz figuranta przez 25 lat, stosujesz różne techniki i nic ci nie wychodzi. Taki człowiek powinien być ukarany, a on chce w końcu kary dla mnie.

    Nic nie zmienił fakt, że stałem się ofiarą psychuszki zorganizowanej przez własny Nierząd Lekarski. Jako chory psychicznie dalej jestem inwigilowany, a szczególną przykrość odczuwam w kościele! Po ujrzeniu wszystkiego koledzy psychiatrzy po szkole sowieckiej stwierdzili urojenie prześladowcze! Kogoś powinien zbadać, ale pan prokurator...

    Muszę pojechać do pani premier. Przecież nie może tak być, że kochający Boga i ojczyznę musi włóczyć się po specjalistach od głowy. Na początku mojej krzywdy pisałem do niej, gdy była ministrem zdrowia, ale odpowiadał Departament Monologu Społecznego.

   Wróćmy na ziemię, bo dzisiaj problemem dla mnie są tapety, które już powinny się wyrównać (trwa to nieraz do 3 dni), oczyszczenie i pomalowanie żyrandola oraz drzwi, ustawienie mebli, podłączenie i sprawdzenie telewizora, wyniesienie niepotrzebnych sprzętów.

    Piszę, a pokazują zidentyfikowane ofiary terroru bolszewickiego, a z tyg. „wSieci” przejmująco patrzy na mnie Danuta Siedzikówna („Inka”). Jej zwłoki z przestrzeloną czaszką odkryto na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku pod płytami chodnika. Zobacz „spryt” ludobójców!  

     Nagle mówią o wypadku posła Zbigniewa Girzyńskiego. W jego samochód z wielką mocą uderzył inny pojazd podczas przejazdu w poprzek ul. Puławskiej. Znam to niebezpieczne miejsce i ciekaw jestem czy poseł zrobił błąd, bo jeżeli nie to była to próba jego likwidacji...pod maską tragicznego wypadku!

    To bardzo opanowany i znający działanie bolszewików historyk. Ostatnio dał ostrą ripostę posłowi Andrzejowi Rozenkowi, uczniowi Goebbelsa stanu wojennego Jerzego Urbana. 

    Przypomniał się prof. Józef Szaniawski, który spadł w przepaść...cóż to wielkiego, aby go potrącić lub porazić paralizatorem. Jak sprawdzisz takie działanie, gdy zabójcy dysponują wszystkimi środkami i metodami. Przy dzisiejszej technice skasowanie kogoś to tylko kwestia czasu. Na 100% dalej istnieją listy proskrypcyjne, bo właśnie trwa początek nowej wojny.

    Mordowali, mordują i będą mordować...jakby Boga nie było. Zobacz ofiary po Smoleńsku. Wpisz: liberta.salon24.pl/427699,seryjny-samobojca-miroslawiec-smolensk.

    Z „Kina Polska” płynie obraz zbierających zwłoki w W-wie podczas Powstania i palących domy. Trafiam też na film o opętanym mordercy, który chce zabić i spalić niewiastę. Złapano mordercę, który planował seryjne zabijanie młodych chłopców czekających na podwózkę.

  Dżihadyści, zielone ludziki, terroryści wszelkiej maści. Płacze kobieta na terenie sąsiadującym z Rosją, bo odłamek zabił sąsiada. Trafiłem na moment filmu przyrodniczego w którym lamparty zabijają swojego brata.

    Na Mszy św. wieczornej Pan Jezus powiedział do Swoich uczniów, że: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”, ale oni nie rozumieli, że Zbawiciela czeka męczeńska śmierć. Eucharystia pękła, zwinęła się i zamieniła w „mannę z nieba”.

    Ten dzień trwał jeszcze w niedzielny poranek, bo podczas wyjazdu do kościoła kółeczko wokół mnie zrobił młody człowiek udający, że żyje ze zbierania puszek. Wróciła złość na inwigilujących, bo kłaniają się, a stoją po rogach...i to niewiasty! Coś strasznego.    

    Intencja ostateczna napłynęła tuż po przebudzeniu dopiero we wtorek i w drodze  na dodatkową Mszę św. o 6.30 wołałem umierając w mojej modlitwie. Później  nie mogłem dojść do siebie i wrócić do domu.

    Żadnym językiem nie mogę przekazać tej Golgoty duchowej. Nawet teraz, gdy to zapisuję wstrząs przepływa przez serce i chce się płakać. Z kościoła zabrałem „Nasz dziennik” z art. „Wywiadowcy z Łączki”, a w sercu pułkownik Witold Pilecki.

    Jakże te dusze pragną naszego wołania...”Panie! przyjmij w ich intencji to moje cierpienie”....                                                                                                                                          APEL

 

  1. 26.09.2014(pt) ZA LUDZI UCZYNNYCH
  2. 25.09.2014(c) ZA TYCH, DLA KTÓRYCH BÓG JEST UCIECZKĄ
  3. 24.09.2014(ś) ZA PRACUJĄCYCH W WARUNKACH NIEBEZPIECZNYCH I SZKODLIWYCH.
  4. 23.09.2014(w) ZA PRACUJĄCYCH Z BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM BOGA
  5. 22.09.2014(p) ZA TYCH, KTÓRZY MNIE ODRZUCAJĄ
  6. 21.09.2014(n) ZA PEWNYCH UJRZENIA BOGA
  7. 20.09.2014(s) ZA ŚWIADOMYCH SWOJEJ NICOŚCI
  8. 19.09.2014(pt) ZA NEGUJĄCYCH ZMARTWYCHWSTANIE
  9. 18.09.2014(c) ZA DBAJĄCYCH O CZYSTOŚĆ DUSZY
  10. 17.09.2014(ś) ZA ZDRADZONYCH O ŚWICIE

Strona 843 z 2486

  • 838
  • 839
  • 840
  • 841
  • 842
  • 843
  • 844
  • 845
  • 846
  • 847

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1032

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?