Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

24.04.2008(c) ZA NIEWIERZĄCYCH W CUDA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 kwiecień 2008
Odsłon: 918

motto; „ Droga donikąd”...

    Z serialu telewizyjnego (nie mogę pojąć dlaczego oglądają to kobiety)…dobiegają słowa; to ksiądz nie wierzy w cuda?

    Dzisiaj jest zły dzień. Msza św „przestana”, ale po Eucharystii klęczałem przed obrazem Trójcy Świętej, a później ujrzałem piękno figury Matki Bożej Fatimskiej, która jest w naszym kościele od dawna. Wzrok przykuły piękne oczy Św. Rodzicielki i dłonie złożone w modlitwie, a przez moje ciało przepłynął dreszcz.

    Nie wiem dlaczego w tym momencie zafascynowała mnie Twarz Matki i biel. Odebrałem to jako poczucie przekazanego mi posłannictwa, szczególnie w niesieniu pokoju i odczucie, że Matka będzie zawsze ze mną…będzie pomagać i chronić. Jakby na potwierdzenie tego w ręku znalazły się dwa egz. Rycerza Niepokalanej: z Janem Pawłem II i kard. Stefanem Wyszyńskim.

    Napłynęło natchnienie, aby wyjść na spacer modlitewny, ale nie znałem intencji…jednak w kilka minut otrzymałem znaki pomocne w jej odczycie:

- w pracy,  podczas przyjęć chorych płynęła piosenka wyśmiewająca cuda Tuska, a być może przez to cuda Boga Ojca naszego

- spojrzała reklama książek „Księga 100 wielkich cudów” oraz podobna z wizerunkiem JPII

-  uratowanie Jana Pawał II w czasie zamachu

- wszystkie cuda i znaki dla narodu wybranego (rozstąpienie się morza, woda ze skały, manna…)

- obudzona ze śpiączki przez uzdrowiciela...

    Odmówiłem całą moją modlitwę, a po powrocie  w telewizji trafiłem na pokazanie  zachowanych zwłok o. Pio, ale badacze negowali jego stygmaty. To samo było w gazecie „Fakt” z modlitwą wstawienniczą do tego świętego! Zawsze kupuję, a dzisiaj chciałem ominąć kiosk...wróciłem się, bo napływało..."kup...kup". Także we „Wprost” dano art. "Niezniszczalni" o tym, że ciała świętych zachowują się w ziemi  z naukowym wyjaśnianiem tego  (brednie "naukowców").

    Z radia płynęło czytanie książki „Droga donikąd”, gdzie były słowa o bolszewikach, że  to „też ludzie, tylko nie wiedzą po co żyją /../ niby chcą żyć dla drugich /../"...tam było też negowanie cudów.

    Dziwne, ale szukając adresu radia Maryja znalazłem tekst o życiu wiecznym, słowami o cudzie i ludzkim niedowiarstwu. Później napłyną słowa i myśli o cudzie stworzenia tego świata, człowieka, słońca i tęczy, burz magnetycznych z ukazaniem mocy w postaci błyskawic...właśnie nadchodziła burza! 

   Ludziom cud kojarzy się ze zdrowiem, a nie potrafią ujrzeć łask Boga, którymi jest misterium Mszy św. z Cudem Ostatnim (Eucharystią) oraz fakt istnienia życia wiecznego. Tego nie można się nauczyć!

     Nawet Pan Jezus wołał; „W y s ł a w i a m  Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi ii roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”...

                                                                                                                             APEL

 

23.04.2008(ś) ZA SŁUŻĄCYCH JEZUSOWI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 kwiecień 2008
Odsłon: 1066

Patrona Polski    

    Dzisiaj jest wspomnienie św. Wojciecha, który był biskupem Pragi, ale z powodu  zatargu z władzą przybył do naszej ojczyzny. Zginął śmiercią męczeńską 23.04.997…przebity siedmioma włóczniami. W moim sercu pojawiły się słowa Zbawiciela; „nie ten, co zabija ciało” oraz zdjęcie ciała św. Bernadetty zachowanego przez 46 lat w ziemi („Wprost”).

    Na Mszy św. ujrzałem, że Królestwa Bożego nie można pokonać, bo w boju duchowym nie ważne jest zniszczenie budynku kościoła lub zabicie wiernego. Na ten moment  św. Paweł zaleca, aby trwać w jednym duchu, a w walce o Ewangelię nie dać się zastraszyć przeciwnikom.

    Po Eucharystii nie mogłem wyjść z kościoła, bo pokój i słodycz zalały serce, ale w tym czasie rozległ się krzyk duszy: Jezu! Jezu...trzeba iść po Twoich śladach, za Twoim Słowem, gestem i wzrokiem…za Tobą!…za Tobą!!…za Tobą!!!

   Chciałbym tak wołać do końca mojego życia. Trzeba jechać do pracy, ale w ciele stałem się niezdolny do niczego. Po zatrzymaniu samochodu na ulicznym  parkingu dalej wołałem; Jezu! Jezu...jak wielkie są katusze miłosnej rozłąki…tylko z Tobą jest mi dobrze i nie potrzebuję niczego.

  Wróciły słowa z dzisiejszego listu mojego ulubionego Apostoła Pawła: „pragnę odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele to bardziej dla was konieczne”. Przetłumaczę na mój język; nie chcę być na tym wygnaniu, ale mam być dla Boga i Jego spraw. U większości jest odwrotnie, bo pragną tego życia dla życia, boją się śmierci i faktycznie nie wierzą w życie wieczne.   

    W czasie przyjęć chorych trwała bliskość Boga i smutek z powodu zaślepienia i głuchoty ludzi, którzy nie chcą Ojca Wszechmogącego!   

    Przed wyjściem na spacer modlitewny posłuchałem natchnienia i otworzyłem dzisiejszą Ewangelię ze słowami Pana Jezusa: „Kto by chciał Mi służyć (...)”, a na ten moment przede mną znalazło się wielkie zdjęcie ks. Jerzego Popiełuszki. Łzy popłynęły po twarzy.

    „Ojcze! Niech każda moja łza odkupi chociaż jednego…niech wielu przejrzy, niech się wyzwoli z tego diabelskiego tańca. Jezu! Jezu!! miej w Swojej opiece wszystkich, którzy idą za Tobą i służą Tobie, a droga nie jest usłana kwiatami. Miej Ojcze miłosierdzie nad naszymi słabościami. Uniosłeś mnie Panie ponad to wszystko z krzyżem”. Właśnie samolot zostawił smugę do Nieba...

   W krótkim czasie miałem ukazanych służących Jezusowi; pod kościołem „spojrzała” figura ewangelisty św. Łukasza, przypomniały się okładki dwóch „Rycerzy Niepokalanej” z wizerunkami Matki Bożej w której szatach był JP II oraz kard. Stefan Wyszyński.

    Dalej: remontujący nasz kościół, spotkana kucharka parafialna z W-wy, siostra zakonna prasująca szaty kapłanów, malujący kościoły i renowujący obrazy, wykonujący złocenia, kielichy, żyrandole, dostarczający komunikanty (w tym bezglutenowe) i wino, piszący książki religijne, a także śpiewający i grający Panu oraz ubierający ołtarze...

    Zgodnie z natchnieniem biorę do ręki „Poemat Boga-Człowieka” ks. IV cz. 3, gdzie trafiłem na słowa Zbawiciela do Apostołów…czyli do mnie;

    „Kiedy ci powiedziałem: ‘Chodź’, czy obiecałem ci wygodę i bogactwa? (...) jakie dobro jest większe od Dobra Wiecznego? (...) do którego pragnę was doprowadzić i do którego dochodzi się  i d ą c   M o j ą   drogą (...)”.

   Z otwartego „Rycerza Niepokalanej” płyną słowa o powołaniu do świętości…inaczej nie wejdziesz do Domu Ojca. Jakże Pan prowadzi mnie i zadziwia każdego dnia, bo gdybym nie posłuchał natchnień nie miałbym tych przeżyć...                                                                                                                     APEL 

22.04.2008(w) ZA ZAGINIONYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 kwiecień 2008
Odsłon: 610

    Czwarta rocznica zaginięcia syna. Wiem, że Matka Najświętsza sprawi wyjaśnienie, ale dzisiaj to jedna z tysiąca tysięcy ofiar. Dziwne, bo teraz, gdy opracowuję ten zapis w ręku znalazł się list do niego z 31.08.1988 r.!

    W czasie obiadu popłynie program ITAKI, a w moim ręku znajdzie się wielkie zdjęcie ks. Jerzego Popiełuszki oraz cała wkładka do gazety z listami poszukiwanych. To wielkie cierpienie, które zrozumie tylko oczekujący na kogoś bliskiego. Ile płaczu jest, gdy zginie pies. Plakaty rozwieszane są na wszystkich słupach.

   Najgorsza sytuacja jest wówczas, gdy osoba bliska zostaje porwana na oczach świadków, także w małżeństwach lub w czasie pracy za granicą, co przerabialiśmy z „obozami pracy” na zgniłym Zachodzie.

    Tak bez śladu ginęli „wrogowie ludu” lub porywani dla okupu albo jako jeńcy wojenni (na wymianę). Tak też było z zabitymi w Katyniu lub wywiezionymi na Syberię po których wszelki ślad zaginął raz na zawsze.

    Każdy zna sprawę porwania Krzysztofa Olewnika, syna płockiego przedsiębiorcy Włodzimierza Olewnika i Ewy Olewnik, którego uprowadzono w nocy z 26 na 27 października 2001 na przedmieściach Drobina (po imprezie, w której udział brali policjanci z Płocka)! Mimo zapłaconego okupu zamordowano go 5 września 2003 r. Wielu podstawionych zarobiło dodatkowo na poszukiwaniach zaginionego.

   Ludzie widzą tylko porwanie, a to było ostrzeżenie dla wszystkich niepokornych władzy ludowej. Trzech zbirów popełniło samobójstwo w więzieniu, a zleceniodawcy żyją dzisiaj jako ludzie poważani. Pan Bóg jednak wie wszystko o nich i już niedługo staną przed Prawdziwym Sądem.

    To samo jest w krajach z mafiami w rządzie i zniewolonymi stróżami prawa. Takim nikt nie podskoczy, a naiwni chodzą po różnych rzecznikach czyli pajacykach na drucikach. To trwa dalej, ale jest już utrudnione.

    Wówczas była całkowita bezkarność, bo ci którzy wykonywali takie nakazy czuli się bezkarni. Zarazem kręcili bat na siebie, bo muszą teraz służyć tym barbarzyńcom do końca swego życia, a nawet od trzeciego pokolenia.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (03.02.2020) ojciec Robert, kandydat na prezia stawia wyżej tamten system od obecnego, demokratycznie wybranego. Powinien być za te słowa aresztowany, bo to jest pomówienie do kwadratu i to członków najwyższych władz naszej ojczyzny. Niektórym wolno więcej, a nawet wszystko. Przy tym ładnie mówią z zatroskaną miną i przechyloną główką.

     Właśnie została odnaleziona (2019) babcia...w spalonym lesie, którą zidentyfikowano po wykonaniu testów DNA. Za takich i ich dusze ofiarowałem ten dzień mojego życia z modlitwami…

                                                                                                                         APeeL

21.04.2008(p) ZA OFIARY NIEPRAWOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 kwiecień 2008
Odsłon: 1110

    Po dobowym dyżurze zdążyłem do kościoła, a zły atakował mnie różnymi problemami, aby wywołać złość i sprawić upadek duchowy.

    Nie wiem dlaczego, ale moje myśli krążyły wokół fałszu i zbrodni komunistów, przepływały służby specjalne, Sejm RP i „komisja Blidy”, walka z Kościołem katolickim i dyskryminacja mnie jako katolika z dintojrą za obronę krzyża Pana Jezusa.

    Właśnie mam jechać do Sądu Administracyjnego przy świadomości, że wciąż mamy do czynienia z władzą „ludową”. Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że spotka mnie prawdziwa droga krzyżowa, bo bezkarnie zawieszą mi prawo wykonywania zawodu lekarza...niewolnikowi, który za 40 lat bycia na każde zawołanie nie otrzymał nawet dyplomu.

    Dzisiaj, gdy to opracowuję ponownie pisałem do kolegów, funkcjonariuszy  z Izby Lekarskiej, którzy stanęli ramię w ramię z psychiatrami „radzieckimi” po stronie utytułowanego kolegi antykrzyżowca. Nie obchodzi ich Prawo Boże i wszelkie procedury. Stali się panami tego świata.

    Od ołtarza Paweł krzyczy do tłumu; "Nauczamy was, abyście  odwrócili się od tych marności do Boga żywego, który stworzył niebo i ziemię (...) w s z y s t k o (...)”. Dziwiły też słowa psalmisty, który pytał dlaczego poganom dzieje się tak dobrze, a wierzą w bożki (dzieło rąk ludzkich) i gdzie jest Bóg, gdy tyle nieszczęść wokół? To wciąż powtarzają ludzie małej wiary...

    Pan Jezus wskazał na Ducha Świętego, który będzie wszystko nam wyjaśniał po Jego odejściu. To wiem. Nawet „spojrzał” obraz Trójcy Świętej z wizerunkiem gołębicy.

    Podczas Eucharystii moje serce zawołało z płaczem; „Panie! Wyślij mnie tam, gdzie chcesz, bo tak wiele jest potrzeb, a robotników mało (właśnie weszli remontujący kościół). Daj mi możliwość dawania świadectwa, ale już nie tutaj, gdzie mnie nie chcą i nie szukają Ciebie”.

    W przychodni trafiłem na horror, ale miałem dobry humor i jakoś poszło. Intencję odczytałem po wyjściu na modlitwę, gdy na niebie ujrzałem wojskowy samolot, bo właśnie była informacja o uderzeniu rakiety w okolicy Tbilisi, która nie wybuchła.

    Wrócił krzyk matek krzywdzonych w Wałbrzychu, napłynął obraz szpitala praskiego z chorym leżącym na łóżku podpartym stołkiem oraz „sprawa posłanki Blidy”, zabójstwa mafijne i moja sytuacja, bo muszę się tłumaczyć psychiatrom-politrukom dlaczego wierzę w Boga.

    W telewizji trafiłem na relację z Białorusi, informację o mordach NKWD, gdzie pokazano drogę śmierci z Mińska z cudownym ocaleniem świadka. Trafiłem też na  spotkanie modlitewne w Polkowicach z parafii p.w. Matki Bożej Królowej Polski. Tam  o. Rydzyk mówił o naszym przyzwoleniu na atakowanie wiary katolickiej, bo nie krzyczymy, gdy kamienują. Łzy zalały oczy...  

    Zapis kończę w nocy 05.02.2014 r. podczas oglądania „Drogi do Guantanamo”. To wstrząsający zapis bestialskiego znęcania się („przesłuchań”) niewinnych ludzi uznanych za „terrorystów” z Al-Kaidy! Towarzysze dali mylącą informację, że to dramat polityczny („kino nocne”) o losach kilku Pakistańczyków.

    W pewnym momencie wyłączyłem, bo nie mogłem oglądać scen, gdy uwięzionym zabierano i deptano „Koran” z krzykiem „gnoju znowu modlisz się”! Powtarzano wciąż te same pytania i wmawiano to, czego nie uczynili.

    Na ich miejscu ujrzałem siebie, bo przez 6 lat tak właśnie łamane są moje prawa, a moja miłość do Pana Jezusa, uczestnictwo w Mszy św., obrona wiary i krzyża jest uznawana za chorobę psychiczną.

    Czym różni się sadyzm zwyrodniałych żołnierzy od psychicznego znęcania się nade mną kolegów przebranych w białe fartuchy?                                                        APEL

 

 

 

 

20.04.2008(n) ZA STRWOŻONYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 kwiecień 2008
Odsłon: 1157

    Na dyżurze w pogotowiu nic nie możesz przewidzieć. Właśnie  bezradny staruszek wezwał nas do syna chorego psychicznie, którego ze szpitala zabierała matka. Naprawdę nie ma żartów, bo mówił do nas z nożem w ręku, że „teraz je śniadanie”.

    Nawet wezwana policja nic nie poradziła, bo zamknął się w pokoju, a oni nie mogą robić „włamania” tylko straż. Teraz on się przestraszył...powrotu do szpitala!

    Kolega obcokrajowiec "zażartował" (trudności w "grze słówek"), a sanitariusz autentycznie groził mu smsem i naprawdę go zdenerwował. 

    W biednej chatce trafiłem na chorą po operacji raka jelita z 85-letnim staruszkiem, który od lat wszystkiego się boi. Podziękował mi za pocieszenie. Wskazałem jak mają załatwić bezpłatny transport.

    Tak się stało, że w dwóch następnych wyjazdach trafiałem na podobne sytuacje. Oto rodzina  wystraszona zawałem serca u dziadka, który na  podwórku w wielkiej klatce ma psa mordercę (amstaffa) z potężnym łbem…naprawdę wywołuje trwogę. Na ten czas w izbie przyjęć szpitala pokazywano obsługę defibrylatora (do uderzania prądem  zmarłych)…

    Jeszcze policja, kompletnie pijana matka, która krzyczy i kopie radiowóz. Dla uspokojenia została potraktowana gazem. Teraz ma upapraną twarz, szczypią ją oczy. Kuratorka kręciła się i żądała przewozu karetką wypadkową jej rocznego, uśmiechającego się synka! 

    Prawie chciało się płakać, bo rano napływało pragnienie świętości, a teraz muszę się kłócić. Upadłem, bo w takim pragnieniu ”mam być cichy i pokorny"! To były próby badające stan miłości w moim sercu. 

    Niepotrzebnie oponowałem i wskazywałem, że  z punktu widzenia społecznego karetka wypadkowa powinna stać i czekać na odpowiednie wezwanie. Jeszcze nie wiedziałem, że to wszystko „mam ułożone”, a moja pomoc - w każdym z tych przypadków - była niezbędna.

    Znalazłem się też u babci, która ma niejasne utraty przytomności (wcześniej zawoziłem ją do szpitala). Nad chorą stała najbliższa rodzina i w wielkiej panice winiła cały świat. Pocieszyłem ich i prawidłowo załatwiłem.

    Teraz znalazłem się w ośrodku dla dzieci niechcianych. To jakby namiastka raju, bo las, ptaszki i dzieci, które na co dzień nie znają miłości. Żartowałem z nimi, lampką "badałem" wszystkim gardła, a jedną z dziewczynek podrzucam do góry…aż prosiła się wielka torba ze słodyczami! Zła pielęgniarka zeszła do nas i nastał "spokój".

    W TV pokazano obrazy ptaków drapieżnych, które są wytrwałe w krążeniu nad żerowiskiem, mają dobry wzrok i węch. To samo jest z rybami...20-tonowe wieloryby przesiewają drobnicę w potężnych paszczach. Właśnie na sygnale ruszyła „R-ka”, a z gazety spojrzał agent w ciemnych okularach. 

    To ułożenie intencji trwało jeszcze dzisiaj, w dniu jej opracowania (22.12.2013), bo musiałem interweniować u młodej sąsiadki, która przeraźliwie krzyczała po powrocie do domu agresywnego partnera. 

    Pobiegłem na górę, bo w domu jest niemowlę. Złość, szum, policja i płacz mojej żony. Nie jest przyjemnie, gdy człowieka wyzywają i grożą mu „walnięciem w łeb na mieście”. Niektórzy młodzi uważają, że im wszystko wolno, a później przeklinają swój los w więzieniu...         APEL

          
 

  1. 19.04.2008(s) ZA ZAMYŚLONYCH NAD MISTERIUM ŚMIERCI
  2. 18.04.2008(pt) ZA SPROWADZANYCH DO CIEBIE, BOŻE OJCZE
  3. 17.04.2008(c) ZA MAJĄCYCH KRZYŻ CHOROBY
  4. 16.04.2008 ZA TYCH, KTÓRYCH POKRĘCIŁO…
  5. 14.04.2008(p) ZA UŚWIĘCAJĄCYCH CIERPIENIA
  6. 13.04.2008(n) ZA POTRZEBUJĄCYCH PASTERZA
  7. 12.04.2008(s) ZA OFIARY BESTIALSTWA
  8. 11.04.2008(n) ZA ATAKUJĄCYCH WIARĘ
  9. 10.04.2008(c) ZA BĘDĄCYCH NARZĘDZIAMI W RĘKU BOGA
  10. 09.04.2008(ś) ZA POTŁUCZONYCH

Strona 1320 z 2504

  • 1315
  • 1316
  • 1317
  • 1318
  • 1319
  • 1320
  • 1321
  • 1322
  • 1323
  • 1324

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1874

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?