- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 618
Na dyżurze w pogotowiu - po udrękach dnia - nie budzono w nocy. Wstałem z sercem przepełnionym wdzięcznością Bogu za pomoc. Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu...”dziękuję! dziękuję!! dziękuję!!!”
W słońcu idę do przychodni i śpiewam: „a serca wasze zimne jak lód”. To prawda, bo większość nie wie i nie wierzy, że ma Najświętszego Tatę! Wczoraj rano pragnąłem Eucharystii i udało się podjechać do kościoła. Później będę pracował bez przerwy do 17.45! Nie wiedziałem, że zdążę na Mszę św. wieczorną.
Udało się zmienić skrzynkę z kwiatami pod „moim” krzyżem (przy E7). Radość popsuł syn z depresją, który ma pretensję do nas. Nie podziękował, że zawiozłem go do Instytutu i otrzymał najlepszą pomoc oraz za to, że wykupujemy mu kosztowne leki. W tym stanie idę spać, a Bóg pokazuje mi „wdzięczność” Swoich dzieci za Jego nieskończoną dobroć!
Po wczorajszym zaproszeniu (06.11.2019) Boga Ojca udało się edytować pięć zapisów zaległych (praca trwało w nocy i rano do 13.30). Ja widzę cud stworzenia wszystkiego i dziwię się kochającym ciało podobne do zwierzęcego. Łzy zalały oczy, bo czymże jest wobec duszy, którą czeka życie wieczne w Królestwie Szczęśliwości.
Namiastki tego przeżywam już tutaj...stąd smutek rozłąki z naszym Tatą. Ponownie nie mogłem znaleźć sobie miejsca, bo ból Serca Pana Jezusa zalewał moje serce! Tylko nie mów mi, że mam chorą wyobraźnię i żyję w nierealnym świecie.
W jakim świecie żyje kolega psychiatra, pewny swego, bo wiarę traktuje jako psychozę (życie w świecie nierealnym). To przypomni się późnym wieczorem, podczas odmawiania mojej modlitwy w intencji tego dnia. Przy tym zadziwiał świecący księżyc i gwiazdy z cudem ich stworzenia, a wg wrogów wiary to wszystko "powstało samo i z niczego". Nie wierzą w cud stworzenia, ale w majaki...
Dzisiaj, gdy to przepisuję 07.11.2019 dziękowałem Bogu Ojcu za ojczyznę, mieszkanie w bloku z prośba o ochronę św. Michała Archanioła. Poprosiłem też o błogosławieństwo dla mieszkających tutaj i za przybycie pod nasz blok Matki Bożej Niepokalanej (postawiono figurę). To był jeden pean płynący przeze mnie od Ducha Świętego jakby namiastka kantyku Emmanuela...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 597
Zaczynam przepisywanie notatek, a z telewizji płynie informacja o zagłodzeniu się na śmierć protestującego przeciwko niskim emeryturom na Ukrainie oraz zagrożenie śmiercią Michaela Johnsona, który cierpi na niejasne zapalenie płuc.
Spałem jak kamień...6.00! Serce zalało pragnienie Eucharystii, któremu towarzyszy słodycz w duszy. To łaska o którą każdy może poprosić. Na mnie spadła bez żadnych zasług. Po poście mam zjeść śniadanie, ale jak pragnę św. Hostii...nic więcej!
Wybrałem śniadanie, bo może wyskoczę na nabożeństwo po przygotowaniu gabinetu. Słusznie postąpiłem, bo w przychodni był tylko jeden pacjent, ale to pułapka, ponieważ systematycznie donoszono karty. Z radia popłynie informacja o strajku stoczniowców (w Szczecinie). Żona przed wyjściem do pracy czytała list zrozpaczonego żołnierza służby zasadniczej: coś strasznego (fala).
Nic nie zapowiadało złego zakończenia tego dnia, bo nawet z firmy farmaceutycznej otrzymałem koszulkę z życzeniami. Około 13.30 wpadł pacjent „po zaświadczenie”, przekupka z truskawkami, „ale nas pan przyjmie”.
Przed następną zamknąłem drzwi i krzyczałem, że „nie” (jest już zmiennik), jeszcze rzucam słuchawkę, bo zadzwonił stary maruda! „Jezu! Zmiłuj się nade mną!"
Ubieram się do wyjścia, drzwi zamknięte, a na pukanie odpowiadam „nie”, ale ktoś zostawił okulary. Ponowne walenie, bo ktoś chce badania na kierowcę! Na ten moment zawieruszyłem klucz od gabinetu i kasetki. Duszność, złość, poty...szczyt udręki. Przeglądam wszystko, a zostawiłem go na zlewie! Nie dość tego, bo badany kierowca zostawił dowód osobisty!
14.30 Nie mogę dojść do siebie, z trudem jem obiad, a dzwonią z pogotowia, bo w karetce czeka czeka rodząca (kolega zostawił mi prezent), a to jeszcze jego wyjazd, bo pracuję od 15.00!
Upał, duchota, poty. Chwilka snu na noszach. Zerwano do pacjentki z padaczką, która doznała urazu głowy. Tam odczytałem ostatecznie intencję. Przepływa świat. Wracamy, a właśnie wiozą zwierzęta na rzeź. Nie można zjeść kolacji, bo znowu poród...wysypka uczuleniowa i zbliża się północ. Udało się zjeść w karetce.
Wczorajsze pragnienie św. Hostii spełni się dzisiaj rano, bo o 7.40 pojadę do kościoła tylko do Komunii św. Zadziwiony kręciłem głową, bo w piątki mam dużo pacjentów już od rana!
Przepisuję to 25.06.2019...nie wiedziałem, że Pan doda mi 15 lat życia, a zarazem wrócił ból, bo 4 miesiące przed przejściem na emeryturę (02.01.2009) koledzy "zasłużeni dla medycyny" z Izby Lekarskiej w W-wie przy Puławskie 18 zrobili ze mnie chorego psychicznie. Od 2008 roku ruska mafia wciąż mnie bada...z powodu psychuszki. Naprawdę byłem głupi, że tak pracowałem...
ApeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 606
Na dyżurze w pogotowiu o 4.00 jedziemy do 52-latka, który „chyba nie żyje”. Płacz i rozpacz żony, która właśnie budziła go do pracy, a on okazał się zimny! Strach, zaskoczenie, poczucie opuszczenia, a tylu chwali śmierć nagłą!
Po drodze omijamy zabitego młodego liska, a ja nie mogę się położyć, ponieważ nie działa dzwonek budzika! Wcześniej trafiłem do przychodni. Płynie praca, a dzisiaj jest straszliwy upał. Wracam spocony do domu, a nie mogę otworzyć garażu, ponieważ zacięła się kłódka. Dobrze, że syn miał drugi zestaw kluczy.
Po Mszy św. podjechałem pod „mój” krzyż i stwierdziłem, że z upału „padły” kwiaty. Przegrałem w „To-to”, ale nikt nie trafił głównej wygranej. Pokazują obrazy zamachów terrorystycznych w Jerozolimie. Narasta fala nienawiści.
Po odczycie intencji wszystkie „zdarzenia duchowe” stana się jasne:
- na Mszy św. chory psychicznie atakował proboszcza
- zdesperowany student z Politechniki Gdańskiej zabił siekierą naukowca
- zwolnienia w Stoczni w Gdańsku (rozpad)
- pokazują chłopczyka po operacji guza mózgu oraz mówią o czerniaku złośliwym, który atakuje podstępnie, a przerzuty dają śmierć
Przepływa świat zaskoczonych: powodzią, pożarami, chorobami, zdradami (w tym prezydent donosiciel), uderzenia piorunów (zabite zwierzęta). Z „Przewodnika katolickiego” wypada zdjęcie o. Pio (zaskoczenie stygmatami).
Dzisiaj, gdy to przepisuje (25.11.2011) „Fakt” pokazuje skradziony nagrobek (cały)...pozostała tylko splantowana ziemia. Takze dwóch dziadków, którzy skradli nowa metalową bramę (na złom)...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 624
Nie planowałem Mszy św. porannej, bo dzisiaj mam dyżur w pogotowiu, ale obudzono i poczułem zaproszenie. Zdążyłem i mam wrażenie, że dzisiaj otrzymam pomoc w pracy, bo jest ciężko (sezon urlopowy). Przy konsekracji wołałem tylko: „Jezu! Jezu! Jezu!”.
Z trudem wyszedłem (7.00-14.40). Dzisiaj problemem byli przedstawiciele firm farmaceutycznych (z sześciu firm). Co gorzej, że nie zostawili leków dla chorych tylko „ulotki”. Wielu pytających, proszących, znerwicowanych. Nie było wyjazdów w pogotowiu i mogłem zbadać umówionych kandydatów na kierowców. Przychodzili jeden po drugim. Ukoił sen od 16.20 - 18.30! To zdarza się rzadko. Trwa straszliwa udręka ludzi z powodu inwazji komarów. Mój poprzednik walczył z nimi i pobrudził ściany pokoju lekarza dyżurnego. Wyobraź sobie, że byłem karetką na wizycie u zdrowej babci bojącej się śmierci. Dzisiaj miałem też próbę, bo zgłosiło się trzech chorych proszących o pożyczenie pieniędzy. Dałem im zgodnie z zaleceniem Pana Jezusa.
Późno. W TV Puls pokazują program o sektach napastujących upatrzone ofiary, które bombardują „miłością”, a później zniewalają. PrzepływaŁY ofiary służb specjalnych i gwałciciel w policyjnym mundurze. Zerwano do miejscowości, gdzie przez pewien czas mieszkał mój dziadek (Olszamy) po przeprowadzeniu się z W-wy.
Podziękowałem Bogu za wszystko...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 645
Bł. brata Alberta
Dzisiaj praca trwała bez wytchnienia od 7.00 - 16.00. Początkowo przeżywałem udrękę, bo zgłaszało się wielu chorych bez żadnej potrzeby. Z drugiej strony trafiali tacy, którzy już dawno powinni być w szpitalu: glikemia 500mg% oraz zawał serca (bali się wzywać pogotowie!).
Jakoś wytrwałem i nikomu nie odmówiłem. Nie zdążyłem na obiad, a teraz napłynęło pragnienie Eucharystii z towarzyszącymi obrazami świętych. Tego pragnienia nie można porównać do odczuć ciała fizycznego. W takim stanie nie mogę spożyć obiadu.
Teraz siedzę na ławeczce przed kościołem, gdzie słychać czytania: właśnie Pan Jezus zaleca, aby niczego nikomu nie odmawiać. Nie znajdziesz ukojenie w świecie, gdy poznasz Zbawiciela. Nigdy już nie ucieszy cię ziemska radość.
Prosto w oczy „patrzy” Pan Jezus z Całunu, a z „Dzienniczka” s. Faustyny płyną słowa: „W męce Mojej szukaj siły i światła”. Obecnie mamy plagę komarów, która będzie przeszkadzała w późniejszej modlitwie. Później z radia popłynie informacja o b. Albercie. Ja znam jego życiorys.
Zbliża się północ, a w radiowej jedynce „naukowcy i badacze” rozprawiają o chrześcijaństwie. W mojej wierze jest dużo mitologii rzymskiej i greckiej. To wszystko takie prosta, a tu nędza „mądrusiów”.
Przesuwają się posługujący w konfesjonale, świeci kapłani oraz Jan Paweł II na szczycie tej ludzkiej góry. Łzy zalały oczy, bo w jego wierszu czytam o błogosławionych kamieniach po których stąpała Najświętsza Matka. Nędza i święta posługa, oddanie w powołaniu: od Matki poprzez św. Józefa do Apostołów i kapłanów, a na końcu b. Albert do takich jak ja!
Wzorem uniżenia i posługi jest Zbawiciel. Właśnie padają słowa z Ew Mt 5,38-42 o nadstawianiu drugiego policzka, oddawaniu płaszcza. „Daj temu, kto cię prosi /../ pożyczaj”. Dlatego dzisiaj miałem tyle pracy, służyłem i nikomu nie odmawiałem, a za to moja dusza została zalana słodyczą, której nie ma na ziemi. Podziękowałem za ten dzień...
APeeL
- 16.06.2002(n) ZA STĘSKNIONYCH ZA POWROTEM DO OJCZYZNY
- 15.06.2002(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH WSPARCIA MODLITEWNEGO
- 14.06.2002(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE SKARŻĄ SIĘ NA SWÓJ LOS
- 13.06.2002(c) ZA BLISKICH ŚMIERCI Z PRZEPRACOWANIA
- 12.06.2002(ś) ZA ODDZIELONYCH OD SIEBIE
- 11.06.2002(w) ZA POGRĄŻONYCH W SMUTKU
- 10.06.2002(p) ZA CIERPIĄCYCH Z POWODU MIŁOŚCI
- 09.06.2002(n) ZA KOCHAJĄCYCH PANA JEZUSA PONAD WSZYSTKO
- 08.06.2002(s) ZA PRAGNĄCYCH ODMIANY LOSU
- 07.06.2002(pt) ZA OFIARY TRAGEDII