- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 738
Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu z rozterką: czy być na Mszy św. o 6.30 czy spokojne spożyć śniadanie? Wybrałem Mszę św.! Teraz "patrzy” krzyż z wyjętym gwoździem...”dajesz mi ulgę, wyjmujesz mi gwóźdź”. Dodatkowo na tablicy zauważyłem informację o pomagających uzależnionym. W czytaniach przypomniano, że jedni mamy służyć drugim.
Podczas dyżuru w pogotowiu (pokój lekarski to piwniczna izba z dwoma łóżkami i stołem) pojawiła się pierwsza "duchowość zdarzeń":
- kolega chirurg po wyspaniu zasiadł do śniadania, ale stwierdził, że nie ma chleba. Ja wcześniej poprosiłem, aby żona dała mi więcej...z delikatności przyjął tylko jedną kromkę, a po dyżurze zostanie mi jeszcze cała kanapka.
- po chwilce poproszę go o konsultację, bo trafiłem na pijanego z urazem głowy.
W tym czasie personel przygotowywał sobie obiad, bo jeden z kierowców jest specjalistą od przyrządzania ozorów. Kolega Kurd Abaud Sayet mówił, że przydałbym się w hospicjum, bo tam potrzebują „Słowa Boga”, a on jest niewierzący.
Zbadałem umówioną żonę policjanta, kandydatkę na kierowcę, bo pracuje i nie mogła przybyć do przychodni. Wczoraj byłem na wizycie - w wiejskie chatce - u babci chorej „na starość”, która męczy z tego powodu męża. Nie wiedziałem, co mam jej podać z powodu infekcji i jak zrealizują receptę.
Nagle w torbie, a była już g. 16.00 znalazłem MB Uzdrowienia, a wówczas przypomniałem sobie, że posiadam zastrzyk Gentamycyny oraz Diprophos. Dzisiaj podjechałem i sprawdziłem jej stan...efekt był piorunującej!
Zaczepił mnie znajomy, którego leczą na anginę, a prawdopodobnie cierpi na mononukleozą zakaźną (choroba wirusowa). Daje także białe czopy na migdałkach, ale charakteryzuje się - oprócz objawów infekcji - wielką i długotrwałą słabością (do 6 miesięcy).
Przypomniała się Msza św. w Sanktuarium, gdzie ostatecznie wróciłem do Boga (Lewiczyn)...upadła przy mnie babcia z rozrusznikiem serca. Po czasie doszła do siebie i zaprowadziłem ją do Komunii św.
Ja w tym czasie doznałem pragnienie śmierci - po przyjęciu Wiatyku - w warunkach godnych i takiego odejścia do Pana. Dawniej były to modlitwy i śpiewy bliskich przy zapalonej gromnicy. To przykład śmierci dobrej i godnej. Większość...nawet wierzących traktuje naszą śmierć (odejście duszy do Boga Ojca) jako koniec i boi się kapłana („co? Już będę umierał?”)
Kończę ten zapis, a hydraulicy reperują dopływ wody i schody do pogotowia, kierowca naprawił zamek mojego samochodu, a pacjentka przekazała mi niepotrzebne leki. Tuż przed północą pomagałem dyspozytorce pogotowia w rozwiązywaniu krzyżówki. Jakże pięknie Pan Bóg to wszystko urządził...
Ogarnij cały świat...mamy służyć jedni drugim, a co robimy? Przed oknem uczniowie przenieśli swojemu koledze "fiacika" i postawili go pomiędzy drzewami…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 887
Ponieważ dzisiaj pracuję od 10.00 wyszedłem na poranną Mszę św. na której były tylko cztery osoby. W październiku większość uczestniczy w modlitwie różańcowej, ale najważniejsza jest Msza św. podczas której Pan Jezus nadal umiera...
Kiedyś ktoś zrobił zdjęcie kapłanowi nad którym pojawił się Zbawiciel na krzyżu, a z Jego św. Ran spływała św. Krew do kielicha z konsekrowanym winem. To wyśmieje człowiek negujący istnienie świata nadprzyrodzonego.
A ja zapytam - dlaczego w drodze na Mszę św. - płakałem podczas odmawianiem koronki do Miłosierdzia Bożego? Zważ, że jestem twardy, wybuchowy i skory do gniewu...po ludzku tego nie wytłumaczysz („dar łez”).
Wielką łaską jest dar łez, których wypływ przynosi ulgę w cierpieniu. Sam jestem ciekaw podstaw fizjologicznych takiego oczyszczającego ich działania (katharsis). Płaczę, ponieważ zlały się przeżycia duchowe wczorajsze i obecne. W tym bólu zabrałem śmieci spod krzyża na głównej ulicy, które ktoś tam właśnie zostawił.
W tym czasie zły straszył mnie pozbawieniem pracy oraz dachu nad głową, bo jestem „wrogiem ludu”. Napłynął obraz trzęsienia ziemi w Pakistanie oraz bezdomni na dworcach, a zarazem brak wieści o zaginionym synu. Innych szukają, ale na nasze zgłoszenie nie zareagowali...nawet nie pobrano materiału genetycznego.
Ból trwał także na Mszy św. ze szczytem podczas Eucharystii: „Oto jest Baranek Boży”. Padłem na kolana, popłakałem się skulony...łzy leciały na posadzkę kościoła, jeszcze chwilka, a serce „pękłoby mi na pół”! „Jezu mój! Jam nie godzien tego...Jezu, Jezu, Jezu! Ja naprawdę jestem niegodzien tych łask!” Jak przekazać to cierpienie, a zarazem poczucie „przedsmaku Nieba w duszy” o którym właśnie mówił kapłan.
Po wejściu do przychodni wyjaśniło się delikatne pęknięcie św. Hostii (zapowiedź jakiegoś cierpienia). Faktycznie spotkała mnie „powtórka z rozrywki” z dnia wczorajszego, bo dzisiaj dwóch lekarzy będzie pracowało tylko do 13.00.
Właśnie o tej porze przybyła pacjentka z wnuczką o imieniu Dominika („należąca do Boga, Pana”). W tym czasie z radia płynęła piosenka „To były piękne dni”, a ja popłakałem się, bo wróciła łączność z Bogiem Ojcem. Ostatnim pacjentem był kapłan, a dzisiaj w Sejmie RP wspomniano ks. Jerzego Popiełuszkę, którego wizerunek oprawiłem w ramkę. Praca trwała od 10.00 - 18.30...bez wytchnienia!
Następnego ranka ostatecznie odczytałem tą intencję...Dominik, Dominika, Dominikanie, a dodatkowo czytałem w „Poemacie Boga-Człowieka” o poświęceniu Maryi Bogu w Świątyni Jerozolimskiej…
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 823
Św. Łukasza
Nie wiedziałem, że dzisiaj jest wspomnienia naszego św. Opiekuna (służby zdrowia). Wyszedłem do pracy o 7.00 i z płaczem wołałem z tego ziemskiego wygania:
„Ojcze! Tato! Tato!! Tatusiu!...jak wielka jest Twoja dobroć, nawet nie wiem jak to wyrazić. Ty jesteś jak tęcza po strasznej nawałnicy”. To sekundowe błyski łączności ze Stwórcą Wszechrzeczy wywołujące łzy, które spływały po twarzy na ziemię.
W przychodni czekała na mnie niespodzianka...nie będzie jednego z lekarzy. To oznacza podwójny nawał chorych. Nie wystarcza już normalne niewolnictwo, bo czeka mnie praca na granicy śmierci z przepracowania.
Mimo tego pomagam komu mogę, ale jest zbyt wielu pacjentów, którzy w końcu złoszczą się...na mnie! Na dodatek mam jeszcze wizytę u "wywróconej" babci,a to sprawa dla pogotowia, bo w rezultacie i tak muszę załatwić przewóz do chirurga. Tak już jest w życiu sług Boga naszego, bo nie dla nas zaszczyty i ordery.
Przed Mszą św. wieczorną poratował krótki sen, a po Eucharystii pojawił się ból rozstania rozłąki z Bogiem Ojcem ukojony spotkaniem z ewangelizującymi, którzy właśnie dawali świadectwa wiary...
Natomiast w TV Polsat był reportaż o zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki, któremu wyrwali język, bo na jego przesłuchanie specjalnie przybył bolszewik-sadysta. Jakby od Boga Ojca napłynęło: „zobacz co synowie Bestii czynią z tymi, którzy mówią o Mnie i dają świadectwo Mojej Obecności”…
Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (10.10.2017) Deus Abba mówi do tych zaćmionych braci:
<<O, wy, którzy jesteście niewolnikami zabobonów i prawa szatańskich, wyrwijcie się z tej tyrańskiej niewoli /../ Nie utrzymujcie, że posługujecie się waszymi prawami, darząc uwielbieniem i hołdami tych, którzy zmuszali was aż dotąd do powadzenia bezużytecznego życia, lecz przyjdźcie do Mnie! Czekam na was wszystkich, bo jesteście Moimi dziećmi>>.*
W ramach tej intencji modlitewnej Deus Abba mówi także do tych, którzy czują się Jego dziećmi...zalewanymi słodyczą i radością Bożą jakiej nie ma na ziemi:
<<A wy, którzy żyjecie w prawdziwym Świetle, powiedzcie im, jak słodko żyje się w Prawdzie! /../ Powiedzcie im też, że nie chcę zostawić ich samych i bez zasług w niedolach życia>>.*
Ogarnij cały świat dających świadectwo Obecności Boga Ojca. Właśnie w ręku znalazł się „Dziennik” Anieli Salawy, gdzie 11 grudnia 1918 r. pisze pełna obaw: „czy to jest prawdziwe, by Pan Bóg w domu tak się duszy dał poznać”, a ludzie na tym świecie „ustawicznie czego innego chcą, niż to, co Pan Bóg daje”. Pan Bóg dał jej poznać „doświadczalnie” zniewagę „takiego buntującego się stworzenia”.
Pani Aniela nie wiedziała wówczas, że to, co pisze trafi na cały świat...także przy moim udziale.
APEL
* „Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci” S. Eugenia E. Ravasio
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 618
Żona zerwała mnie o 5.00 z żądaniem oddania plastikowej ramki w której miała „swoją” Matkę Bożą, a ja w niej poświęciłem wizerunek MB Dobrego Zdrowia, którą będę miał w gabinecie lekarskim.
To jest typowy atak złego na osobę całkowicie zaskoczoną! Szatan nie znosi Matki Bożej i jej czcicieli! Łzy zalały oczy, uciekłem na balkon, a później na Mszę św. W przychodni trafiłem na zestaw stałych pacjentów i to „bardzo chorych od lat”! Powtórki leków, kłótnie i tak do 16.00. Ogarnij cały świat działania Bestii.
Powie ktoś, że mógłbym wprowadzić numerki i nie byłoby kolejki. Zważ, że ja jestem tutaj niewolnikiem i na mnie przypada zamiast 2.5 tys pacjentów 4-5 tys. Nie wiem za co mi płacą i za co odpowiadam, bo dodatkowo jestem szarpany do oddziału wewnętrznego i do pogotowia (wszystko w jednym budynku). Tak będzie aż do emerytury...
Wczoraj Szatan chciał odciągnąć mnie od bycia na Mszy św. w naszym kościele, gdzie była piękna uroczystość (śpiewał chór wojskowy). Zły nie lubi, gdy jesteśmy tam, gdzie zaprasza nas Bóg, gdzie doznajemy uniesienia duchowego lub trafiamy do spowiedzi. To jest bardzo prosta i skuteczna technika.
Dam przykład: mam być w moim kościele, iść pieszo, odczytać intencję i modlić się to wówczas podsuwa przejazd do pobliskiej parafii samochodem, bo wie, że z planu zgodnego z Wolą Boga wyjdą nici. Jeżeli Upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji jest tak precyzyjny w drobnych sprawach to cóż w wielkich.
Przecież wszystko pokazano 11 września 2001 roku (atak na WTC). Jak trzeba opętać wykonawców takiego samobójstwa z wmówieniem im, że po zabiciu niewiernych trafią do nieba.
Piszę to, a w telewizji pokazują Bin Ladena, Talibów, super terroryzm, nadchodzącą zagładę państw, ludów i świata. Przypomniano wojnę z Japonią na Pacyfiku oraz zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę, gdzie zginęło 135 tys. osób. Pokazano tych, którzy przeżyli i zadowolonych z dzieła lotników.
Szkoda, że ludzkość lekceważy Przeciwnika Boga naszego, który małpuje Królestwo Boże z przywódcami jako bogami (Stalin, Hitler), a tacy bogowie będą wciąż powstawać.
Podczas wczorajszej uroczystości miałem jechać do sąsiedniej parafii, a przeor stamtąd przybył do nas i mówił o „rozczarowaniu”, bo przed laty miał przybyć do nich prymas Stefan Wyszyński, a przybył kard. Karol Wojtyła. Pan Jezus podszedł do mnie...kapłan przyniósł Eucharystią do połowy kolejki, wprost dla mnie...„Boże mój”!
Ilu należy do Boga na całym świecie? Popłakałem się z powodu rozłąki z Ojcem Najświętszym, a właśnie z kasety popłyną melodie cygańskie. „Roma-Roma way”;
„Poplątane są taborów drogi
Poplątane jak cygański los
My swojego domu wciąż nie mamy…
Nie jesteśmy świata wybrańcami."
Cyganie są symbolem ludzi „wolnych”, którzy nie mają stałego miejsca zamieszkania (tak było w moim dzieciństwie).
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 969
Totus Tuus
Dzień Papieża Jana Pawła II
W ręku znalazły się „papiery do przejrzenia” z których wypadły dwa zdjęcia naszego papieża! Zważ, że to były różne materiały medyczne.
Ja nie znam dat różnych uroczystości religijnych, nie śledzę rocznic, ale zawsze wszystko mam w różny sposób przypominane, a jestem wyczulony na „mowę Nieba” (znaki Boże). Muszę unikać tego określenia, bo ludzie nie mający w sobie Ducha Bożego biorą wszystko „po ludzku”, a dominują w tym racjonaliści i koledzy psychiatrzy-ateiści.
Właśnie wpadłem na koleżankę, która nie budzi się duchowo, a kilka razy zapraszałem ją do kościoła...nawet proponowałem podwiezienie. Zagadałem ją o przebudzeniu duchowym, bo po śmierci będzie miała kłopoty, a ona odpowiedziała, że nie ma kłopotów z budzeniem się!
Zły podsuwał „dobro” (poniżej) i chciał zmienić przebieg tego dnia, bo wiedział, że będą miał niepowtarzalne przeżycia duchowe. Tak jak tamtego dnia Pan sprawi, że ten zapis opracuję 03 września 2016 roku...w pierwszą sobotę m-ca, która jest poświęcona Najświętszemu Sercu Matki Zbawiciela.
Wówczas był to dzień rocznicy wyboru kardynała Karola Wojtyłę na papieża (16.10.1978), ale ja o tym nie wiedziałem! Przy okazji przypomnę, że nasz papież, Jan Paweł II (ur. 18 maja 1920 - zm. 02 kwietnia 2005) 13 maja 1981 roku uniknął śmierci podczas zamachu z ręki Turka Mehmeta Alego Agcy. Pochylił się w kierunku dziecka...uniknął strzału w głowę, a kula przeszła przez brzuch i ominęła o kilka milimetrów aortę!
Po odczycie intencji jasne stało się nocne czytanie „Dzienniczka” s. Faustyny, bo przecież była całkowicie oddana Panu Jezusowi w szerzeniu Miłosierdzia Bożego. Tam też na otwartej stronie trafiłem na testament papieża „Totus Tuus”.
Dzisiaj jest bardzo zimno, a dodatkowo wieje wiatr. Napłynęło kuszenie, abym pojechał do pobliskiego Sanktuarium Maryjnego. Niedawno byłem tam zaproszony przez Matkę Bożą. Dziękowałem wówczas kapłanowi za piękne słowa. Dobrze, że nie dałem się nabrać, ponieważ w naszej parafii była piękna uroczystość na którą przyjechał ten zakonnik i u nas mówił kazanie!
Śpiewał reprezentacyjny chór Wojska Polskiego, było poświęcenie obrazu Jana Pawła II, który ufundowała lokalna władza oraz nowego dzwonu i zegara na wieży kościelnej! Posadzono też dąb poświęcony papieżowi.
Popłakałem się podczas procesji o 12.00, a później były to 2 godziny rozrywających serce przeżyć duchowych. Ich szczytem było podejście tego ojca z Eucharystią do połowy długiej kolejki, gdzie stałem i aż krzyknąłem w duszy „Pan Jezus idzie do mnie! Boże mój!”...
Ilu ludzi na świecie należy całkowicie do Boga? Kończyłem ten zapis z płaczem z powodu tęsknej rozłąki z Ojcem Najświętszym, który także cierpi z powodu naszego zesłania. Zobacz co właśnii mówi nasz Abba (Tata):
„Powinniście Mnie czcić w szczególny sposób, ponieważ napełniłem was tak wieloma dobrodziejstwami. (…) Przyznaję, że oddajecie Mi część w Moim Synu. Wiem, że są tacy, którzy potrafią wznieść się całkowicie od Mego Syn a do Mnie, ale jest ich bardzo niewielu. (…) Chciałbym jednak widzieć, że człowiek w szczególny sposób czci swego Ojca i Stworzyciela”.*
Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (03.09.2016) wołałem do naszego Deus Abba, Omnipotens Pater...”Tato. Tatusiu” jak małe dzieciątko, które nie może zasnąć. Z moich zapisków wynika, że w codziennej modlitwie wołam do Boga Ojca, który jest teraz najważniejszy w Trójcy Świętej, ponieważ jest moim Stworzycielem.
My mamy łaskę przekazywania życia fizycznego...tak jak cały świat ożywiony, ale nie mamy możliwości stwarzania dusz. Czyni to Bóg Ojciec...
APEL
* „Bóg mówi do Swoich dzieci” S. Eugenia E. Ravasio Vox Domini Katowice 2008
- 15.10.2005(s) ZA KOBIECE FENOMENY
- 12.10.2005(ś) ZA UMARTWIAJĄCYCH SIĘ
- 10.10.2005(p) SZATAN ISTNIEJE NAPRAWDĘ...
- 09.10.2005(n) ZA CAŁKOWICIE ODDANYCH BOGU OJCU
- 08.10.2005(s) ZA POŁĄCZONYCH PRZEZ MATKĘ
- 07.10.2005(pt) ZA MAJĄCYCH ŚWIADOMOŚĆ NASZEJ NĘDZY
- 06.10.2005(c) ZA OŚWIECONYCH MĄDROŚCIĄ BOŻĄ
- 05.10.2005(ś) ZA SAMOTNYCH WŚRÓD SWOICH
- 04.10.2005(w) ZA WYTRWAŁYCH W MODLITWIE
- 03.10.2005(p) ZA SAMARYTAN