Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

21.01.2006(s) ZA INTERWENIUJĄCYCH W SŁUSZNYCH SPRAWACH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 styczeń 2006
Odsłon: 527

   

    Przykre są złe sny, bo w symbolice mam przekazywane różne ostrzeżenia, a niektóre są „do przodu” i sprawdzają się. Praca lekarza jest niebezpieczna i z gabinetu można trafić wprost do prokuratora. 

    Pod kościołem zobaczyłem zepchnięty samochód, który ktoś zostawił, a pług nie mógł oczyścić ulicy z nawału śniegu. Interweniowałem na policji i samochód zepchnięto, a ulicę oczyszczono. W sercu pojawiła się wdzięczność, a zarazem kłopoty interweniujących w różnych sprawach;

- ubezpieczająca nie przysyła polisy OC lekarzy, nie wiem czy mam, chodzę na dyżury, gdzie o wypadek nietrudno

- przybył pacjent, który ma sprawę w Sądzie Apelacyjnym...wyjaśniłem wszystko telefonicznie i tak został pocieszony; „Boże Ojcze! Jakże Ty interweniujesz w naszych sprawach”.

- tyle lat błagam o to, aby w kościele byłą woda święcona w czystym pojemniku. Nie udało się tego załatwić, bo proboszcz ma wiele ważniejszych spraw, a kościelny nie powinien nigdy pełnić tej funkcji (nadaje się na pracownika gospodarczego).

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (28.08.2020) sprawę rozwiązała pandemia żółtej zarazy; używanie wody święconej zostało zakazane. Bóg mówi; nie chcecie, to nie ma...

- „patrzy” Jan Paweł II, którego uratowała interwencja Matki Bożej podczas zamachu

- tak też było z interwencją Matki Bożej w wyborach prezydenckich (przeszedł Lech Kaczyński), a w obecnych katolik Andrzej Duda

- napłynął obraz samosądu ludzi nad oszalałym mordercą przy braku reakcji policji

- pościgi za zbrodniarzami i niebezpieczna praca naszej „R-ki”...pędzącej do tych, których zdrowie i życie jest zagrożone.

    Na Mszy św. napłynęło pragnienie bycia w kościele, a przez 36 godzin pościłem w intencji pokoju na świecie. Ile radości daje takie wyrzeczenie. Ludzie nie chcą tego, nie uświęcają także swoich cierpień. Ja nie wiem jaki będzie tego owoc; poznam go po drugiej stronie życia.

   W „Sup. expressie” było zdjęcia zapitego policjanta z BOR-u. Zdarza się, ale tutaj chodzi o „duchowość zdarzeń” związaną z dzisiejszą intencją modlitewną i cierpienia interweniujących w słusznych sprawach;

- chłopak zmarł na boisku (lekarz wydał bezprawne zaświadczenie)

- sędziowie interweniujący w walce bokserskiej

- jasnowidz poszukujący zamordowanych

- badający zbrodnie przeciw ludzkości...

                                                                                                                             ApeeL

 

20.01.2006(pt) ZA CZYNIĄCYCH POZORY DOBRA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 styczeń 2006
Odsłon: 513

    To był czas mojej wiary w moc pisanych listów...dzisiaj nikt nie traci na to czasu, bo bezpieka stojąca na straży praworządności wrzuca takie do kosza. Chodziło o „Super express” (Warszawa 00-938 Jubilerska 10), który okresowo jest „religijny”, ale szczególnie w piątki szerzył zgorszenie propagując wyuzdany seks („miłość”).

    <<Od początku istnienia Waszego pisma byłem z Wami...nawet telefonicznie dziękowałem za poruszanie różnych świństw i zdrad czynionych przez spadkobierców czerwonego okupanta mojej umiłowanej ojczyzny. Tak też było z szachrajstwami prezia Aleksandra Kwaśniewskiego. Prosiłem o nazwanie tego, co było; mafia w rządzie. Piszę to, a z oczu płyną łzy. Przypomniały sie fakty chwytające za serce;

1. gdy ojczyznę opuścił ostatni żołnierz sowiecki...trzeba przyznać, że to stało się za Lecha Wałęsy

2. moment spotkania przedwyborczego z Lechem Kaczyńskim w mojej rodzinnej miejscowości. Kandydat wchodził na salę, grała orkiestra, a ja mając łzy w oczach wiedziałem, że wygra.

    Tam spotkałem Michała Kamińskiego, obecnego senatora RP (2020), który okazał się „skoczkiem” partyjnym i teraz pluje na demokratycznie wybranego prezydenta i rząd RP.

   Jak służycie obecnie tej wyzwolonej ojczyźnie? Przykro stwierdzić, ale uczestniczycie w sianiu zamętu, a 4/5 waszych doniesień to „patriotyzm” Michnika i Rokity, a także senatora Stefana Niesiołowskiego. Lubiłem go, nie „puszczali”, a teraz stał się gwiazdą. Wszystko jest dalej czerwone lub różowe (nie było lustracji) z wolnością typu szatańskiego („róbta, co chceta”).

    Nie ma w Waszym piśmie żadnej świętości. Współuczestniczycie z telewizją w dawaniu zbrodniczych filmów i komedii w piątki. Przeanalizujmy tylko jeden (20.06.2006);

- niby żart; „Kaczyński zaniża poziom (…) koalicja strachu”

- czytelnicy doceniają prezia Olka; „znowu się czepiacie pana Kwaśniewskiego i porównujecie Sejm RP do cyrku”

- strony o cnocie i tendencyjny wywiad Wojciecha Wierzejskiego

- intymności ...z wcześniejszym ekspertem Lwem Starowiczem

- dalej „rozrywka” i „postęp”, nie ma już nagiej pani jest tylko Piotrek Weekendowy.

    Pismo zakończę Słowami Pana Jezusa z „Poematu Boga-Człowieka” Marii Valtorty o rodzinie z którą walczycie; „lepiej byłoby, gdyby nie było już więcej małżeństw (…) rodzin zjednoczonych mniej niż szczepy małp, rodzin nie będących szkołą cnoty, pracy, miłości, religii, lecz chaosu (…)”.

    Odwróćcie się od pozorów dobra oraz kasy z dużego nakładu tego brukowca...

                                                                                                                       APeeL

    

19.01.2006(c) ZA OPIEKUJĄCYCH SIĘ DZIEĆMI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 styczeń 2006
Odsłon: 498

    Wczoraj oglądałem reportaż telewizyjny z sierocińca, a z włączonego radia Maryja popłynie modlitwa dzieci…

- Za kogo chcesz się modlić?

- Tata, mama,bracia...”Ojcze nasz”.

    W tym czasie zza ściany było słychać baraszkującego malucha, a żona stwierdziła, ze biega już od 3.00 rano. Nasze też wstawały wcześnie.

    Teraz oglądam film o rosnącej nastolatce, która oszukuje swoich zatroskanych rodziców, a stała się narkomanką. Wzrok zatrzymał tytuł „Opiekuni” Jarosława Kaczyńskiego, brata prezydenta. Taka ochrona uniemożliwiła porwanie dziecka premiera Anglii.

   Napłynęły obrazy adoptujących dzieci, w tym Holendrów przyjmujących niepełnosprawne. Po latach będą odbierać z błahych powodów dzieci...obcokrajowców. Nie mają swoich, czekają aż się dorobią. Posiadanie, dorobienie się przeważa nad pragnieniem dziecka.

    Płaczą matki dzieci uszkodzonych podczas porodów oraz ojciec synka, który utopił się w W-wie. Ile bólu mają opiekunowie. Z tego powodu podczas przejścia na Mszę św. wołałem sam jako dziecko do Boga; „Tato! Tato!! Ja jestem takim nieświadomie baraszkującym dzieckiem. Proszę Tatusiu o Twoją opiekę”.

    Na ten czas psalmista zawoła; „Bogu zaufałem, nie będę się lękał”. Popłakałem się, a jestem twardy. Zarazem napłynie obraz naszej Matki Opiekunki ludzi. Podczas konsekracji dwa razy przez serce przepłynie strzała Miłości Bożej wywołująca łzy w oczach. „Och! Jezu mój! Jezu! Pęknie mi serce”. To wprost krzyk duszy; „Padam na twarz przed Tobą”.

   Ciało Pana Jezusa częściowo pękło na pół. Cóż się zdarzy? Przypomniał się syn, który nam zaginął oraz uszkodzony samochód (przymarzną wycieraczki do szyb).

    Od 8.00-15.00 pracowałem bez wytchnienia, w Por. D trafiłem na rodziców z dzieciątkiem oraz na płaczącego dzidziusia, który wywoływał niepokój małżeństwa. W gabinecie była też opiekunka wnuczka w przedszkolu.

   Ile cierpień mają opiekujący się dziećmi; od zatroskania poprzez ból, rozpacz i bezradność w różnych zdarzeniach (w tym poparzenia). Wcześniej był program o dzieciach uszkodzonych przez tolbutamid (braki i deformacje kończyn). Wzrok zatrzymała reklama leku z dziewczynką.

    Na dyżurze spotkam rodziców dziewczynki z dziecięcym porażeniem mózgowym. Ile troski wymaga takie dziecko. Jeszcze obraz Pana Jezusa błogosławiącego matki i dzieci. Na ten czas album o Janie Pawle II Wielkim otworzył się na zdjęciu jego zdjęciu z dziećmi.

    Jakże zadziwia Bóg Ojciec, bo mam dalej czytać „Poemat Boga-Człowieka”...tam, gdzie skończyłem. Całkiem zapomniałem o św. Józefie, Opiekunie przyszłego Zbawiciela.

   Ten zapis bardzo złączył się z dzisiejszym, gdy to przepisuję (26.08.2020) w święto MB Częstochowskiej, bo właśnie trafiłem pod piękną figurą św. Józefa z Dzieciątkiem, którą koło domu parafialnego postawił nasz proboszcz.

    Teraz, gdy to zapisuję towarzyszy mi obraz św. Józefa z Dzieciątkiem, który ktoś wyrzucił na śmietnik; św. Józef jest z białą lilią, a Jezusek trzyma w ręku kulę ziemską. W sercu poprosiłem Boga o wspomożenie duszy twórcy tego dzieła na wieki wieków...

                                                                                                                             APeeL 

18.01.2006(ś) ZA ZMĘCZONYCH NA GRANICY ŚMIERCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 styczeń 2006
Odsłon: 544

   Jako lekarz z łaską wiary interesowałem się i interesuję śmiercią. Dzisiaj, gdy to przepisuję (28.08.2020) wiem, że śmierć jest przejściem do szczęścia wiecznego w Niebie. Jak wszystko - ten fakt jest zakryty - dla podchodzących do wszystkiego rozumowo, a szczególnie negujących posiadanie duszy.

    Dodam, że taki powrót dotyczy wiodących prawe życie i to w łączności z Bogiem Ojcem. Nie oznacza to, że wierzący są wybrańcami (144 tys. św. Jehowy). Każdy z nas ma wolną wolę i może czynić, co zechce.

   Ten dar jest zabrany w krajach totalitarnych (w KRLD bożkiem, którego trzeba kochać jest przywódca) oraz w islamie. Śmierć jest darem Boga. Każdy, kto stykał się z nieuleczalnie chorymi dobrze wie, co oznacza wyzwolenie duszy z ciała.

    Śmierć symbolizuje czaszka. Posłuchaj na YouTube; Lamb of God - Memento Mori (Official Video). To wprost ryk od Szatana, który podsuwa ludzkości piekielny strach...śmierć to koniec!

    Wokół króluje poczucie, że śmierć kończy nasze życie. Nikt nie wspomina o duszy stwarzanej przez Boga Ojca, która powinna przygotować się do powrotu (motyl wylatujący z larwy). Dlatego tak ważne jest proszenie o śmierć dobrą (Sakrament Święty na drogę) oraz godną.

   W to miejsce preferowane jest chwalenie śmierci nagłej. Przepłynął cały świat umierających na korytarzach szpitalnych, drodze, w lesie i różnych wypadkach (w tym lotniczych i morskich). Podczas zastępstwa ordynatora oddziału wewnętrznego powiedziałem do takiej zwolenniczki;

    „Siostro! Pani jako pielęgniarką przełożoną i katoliczką...proszę nie głosić satanizmów o dobru śmierci nagłej, bo człowiek „się nie męczy”, a z drugiej strony straszyć śmiercią. Bardzo proszę od Matki Najświętszej, ponieważ pani jest mocna i na stanowisku, a to zguba dla wielu”...

    Dzisiaj męczyłem się z napastliwymi pacjentami i skończyłem pracę na granicy śmierci o 17.00 (normalna praca w przychodni + oddział wewnętrzny)...tak umarła koleżanka anestezjolog, która pod rząd wzięła 6 dyżurów, a w pracy nie mogła odpocząć podczas operacji.

    Miałem też stwierdzenie zgonu z poprzedniego dnia u dziadka (byłem pogotowiem)...umierający prosił, aby zwłoki pozostawić w domu i tak uczyniono. Rodzinie zaleciłem wezwanie kapłana; przybył z Wiatykiem, tak samo jest w chrześcijańskich hospicjach.

    Na wizycie u babuszki z oświetloną koroną Matki Bożej mówiłem o życiu i śmierci, o Niebie i o tym, że na tym zesłaniu nic mnie już nie cieszy. Na wieczornej Mszy św. popłakałem się z powodu biednej rodziny, wspomniałem też duszę zmarłego brata...

    Mimo tak wielkiego przeciążenia cały czas miałem moc do zapisywania przeżyć; z jednej strony dla pragnących potwierdzenia podobnych, a z drugiej dla żyjących tylko tym światem.

   W ręku znalazła się „Niedziela dla dzieci” sprzed szeregu lat; szopka, Dzieciątko Jezus z rodzicami, zapalone świece. Pan przeniósł mnie do Świątyni Jerozolimskiej, gdzie do Dzieciątka torował sobie z trudem drogę „(…) zgarbiony, wsparty na lasce starzec (…) Bierze Dziecko na ręce, całuje, Jezus uśmiecha się (…), bo starzec śmieje się i równocześnie płacze. Jego łzy (…) perlą długą białą brodę (…)”.*

   Z serca wyrwie się krzyk; „właśnie narodził się Pan życia wiecznego!”. Popłynie też dziękczynienie za „wykołysanie” Tego, Który Zbawia! Popłakałem się, bo Bóg zmiłował się nad nami! Dla normalnych ludzi moje zachowanie to dziecinada (ciekawe jak określiłby to psychiatra).

   Wielką pułapką jest dobre zdrowie u staruszków, bo są pewni swego, nawet żartują z chodzących do kościoła, gdzie ich później wnoszą. Ten dzień zakończy się czytaniem art. o śmierci bliskiej osoby (Med. Tribune): „Siostra śmierć” z adresami hospicjów...

                                                                                                                                     APeeL

*Maria Valtorta "Poemat Boga - Człowieka" tom 1, rozdz. 53; "Ofiarowanie Jezusa Bogu w świątyni"

17.01.2006(w) ZA NĘKAJĄCYCH CHRZEŚCIJAN

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 styczeń 2006
Odsłon: 544

   Przez całe lat nic nie zmienia się w nękaniu chrześcijan. Teraz największym zagrożeniem jest ateizm (pustoszeje duchowo UE) oraz inwazja islamu. Tylko wiara katolicka jest prawdziwa. Jeżeli naszym wspólnym Bogiem Ojcem jest Jahwe to dlaczego mordują nas wyznawcy Allaha?

   Wielką zmorą jest mądrość ludzka, która reprezentują racjonaliści (jako formacja). Zobacz, co piszą ma ich stronie www.racjonalista.pl „A kim jest ten Bóg? Jest tak samo postacią ze starożytnych mitów jak Zeus i inni (…) od których roi się w starożytnych mitach”.

   Nie wchodź na portal tych opętanych intelektualnie, którzy nie uznają Boga Ojca, a przy tym neguję istnienie swojego szefa; Belzebuba. W tym czasie mogą bezkarnie wymiotować od niego na jedynie prawdziwą wiarę katolicką. Kto ich zatrzyma? Dlaczego żadnego z nich nie ukarano?

   Emitują też filmiki z szatańskim chichotem. Pan Jezus dla nich był i jest opętany. Cuda czynione przez Boga Ojca to nasze urojenia. Błagam odpowiednie służby o powstrzymanie tej hołoty duchowej.

   Ja modlę się za nich, ale mamy prawo o którym tak krzyczą gnębieni „spółkujący inaczej”. W tym czasie zabijają nas słowem opętani pod przewodnictwem Mariusza Agnosiewicza, który żyje z obrażania Boga Ojca i naszej wiary. Stop tej przemocy!

    Trzeba dokonać marszu pod ich siedziby z różańcami; urojeni przeciw opętanym. Muszą dołączyć się do nas braci starsi w wierze, bo jest to także jawny antysemityzm.

   Wówczas trafiłem na kabaret który wywoływał śmiech podczas występu artysty (małpowania świętości) z wizerunkiem Boga Ojca na koszulce.

   Na ten czas słuchałem nagranego kazania w którym kapłan mówił; „Zrozum, że tego Królestwa nie zniszczy człowiek, a nawet Szatan…chociaż jego opary krążą wszędzie”. Tak jest naprawdę. „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili”.

    Ja jestem wśród powołanych Apostołów, którzy mają głosić Królestwo Boże, dawać świadectwo wiary i ogłaszać zbawienie na cały świat…napierać w porę i nie w porę! Tak czuję to w moim sercu!

   Teraz czytam „Prawdziwe Życie w Bogu” (t IV str. 360 - 361), gdzie Pan Jezus mówi; „Kiedy zobaczycie Moich uczniów, których Ja Sam uformowałem, głoszących bez lęku w Moje Imię, nie przerywajcie im, oprzyjcie się waszej pokusie i rozróżnijcie odgłos ich stóp /../ Niech mój lud modli się za tych, którzy nie wzywają Mojego Imienia, a Ja ich uzdrowię. /../ Wzywam tych wszystkich, którzy są przytłoczeni cierpieniem /../ Pomogę im dźwigać ich krzyż”.

   Dalej w kazaniu padną słowa, że; „Dla prześladowców Chrystusa oraz Jego Kościoła najbardziej niebezpieczny był kapłan, ponieważ przypominał o Istnieniu Boga! Tylko on mógł dać ludziom Boga, mógł dać Chrystusa…w sposób konkretny i bezpośredni; to znaczy za pośrednictwem Eucharystii”.

   „Msze Święte były całkowicie zabronione. Jednak żadna ludzka władza nie była w stanie pokonać mocy Samego Boga, który działał i nadal działa w Misterium Kościoła, a zwłaszcza w Sakramentach Świętych”.

    Dlatego dzisiaj Jezus wzywa każdego z nas do tego, byśmy głosili prawdę o Bogu…całkowitą, bez upiększeń i złagodzeń. Mamy głosić Ewangelię Królestwa Bożego i Boże Przykazania. Kapłan zakończył kazanie; „żadna władza nie może zniszczyć Boga ani Kościoła”…

                                                                                                         APeeL

 

  1. 16.01.2006(p) ZA SIĘGAJĄCYCH PO ZAKAZANY OWOC
  2. 15.01.2006(n) Trud wyrzeczenia się przyjemności...
  3. 14.01.2006(s) ZA OFIARY PODŁYCH WPADEK...
  4. 13.01.2006(pt) ZA TRACĄCYCH WOLNOŚĆ...
  5. 12.01.2006(c) ZA PORAŻONYCH (PARALITYKÓW)
  6. 11.01.2006(ś) ZA BĘDĄCYCH U KRESU WYTRZYMAŁOŚCI
  7. 10.01.2006(w) ZA OFIARY KULTU BOŻKÓW WŁADZY
  8. 09.01.2006(p) REFLEKSJE O NASZEJ ŚMIERCI
  9. 08.01.2006(n) ZA DRĘCZONYCH PRZEZ LUDZI
  10. 07.01.2006(s) ZA GODNYCH POCHWAŁY

Strona 1474 z 2480

  • 1469
  • 1470
  • 1471
  • 1472
  • 1473
  • 1474
  • 1475
  • 1476
  • 1477
  • 1478

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1762

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?