Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

11.07.2010(n) ZA WYRWANYCH Z CIEMNOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 lipiec 2010
Odsłon: 950

    Żona pojechała do Matki Bożej w Częstochowie. Pożegnałem ją krzyżykiem na czole, bo dzisiaj jest zabójczy upał (ma być nawet + 40 stopni). Teraz toczy się „bój o mszę”. Opiszę natchnienia i technikę prawidłowego odczytu woli Boga Ojca.

    Przy sprawach „maryjnych” jest to szczególnie trudne, bo zły przeszkadza ze szczególną złośliwością! Właśnie zalał mnie dziwną pustką; „nie wiem, co mam robić...nie pojadę, teraz nie chce mi się, może msza wieczorna”. Wyświęciłem mieszkanie, a w ręku znalazł się aniołek z dwoma zjednanymi sercami.

Napłynęły natchnienia;

- dzisiaj dzień „maryjny”...pasuje także dziękczynienie z mojej strony

- kilka razy nuciłem; „więc podaruj, podaruj mi Panie...tylko jedno, tylko Twoje przebaczenie”

- wczoraj opracowałem zapis z 07.02.1998r, gdzie podczas dyżuru w pogotowiu towarzyszyła mi Matka Najświętsza.

   Wówczas „zwijając się” z pokoju lekarza dyżurnego słuchałem piosenki przez którą Matka Prawdziwa  mówiła do mnie; „to przecież Ja jestem twoją Lady [...] sumieniem nocy [...] wschodzącym słońcem każdego dnia”.

    To był dzień pokoju, modlitw i obdarowania przez  z d r o w y c h „chorych”. W tej radości przypomniała się śmierć rocznej córeczki; „to, co dał nam świat niespodzianie zabrał los”. Popłakałem się z powodu wygnania ziemskiego.

    Musisz zrozumieć, że mnie nic nie brakuje i nie czynię tego z rozpaczy. Ja pragnę tylko powrotu do Nieba, Ojczyzny Niebieskiej, Królestwa Ojca. Myśl uciekła także do możliwości utraty życia, bo zajechałem drogę pędzącemu szaleńcowi...

    Wiem!...mam pojechać do Sanktuarium Maryjnego, gdzie - poprzez wstawiennictwo Matki - wróciłem ostatecznie do Boga. Ten powrót znajduje się w zapisie „za pragnących spowiedzi”.  

   Jadę nową trasą wśród drzew i lasów, a towarzyszy mi radość z zaproszenia przez Boga i muzyka ala sefardyjska, którą bardzo lubię. W zagrzanym kościele usiadłem w chłodnym przewiewie! Wrzuciłem podziękowanie „za wstawiennictwo w nawróceniu”.

    Płyną czytania, a kapłan mówi o tym, że nic nie wniesiemy do Królestwa Niebieskiego oprócz dobrych uczynków. Przeciętny katolik nie rozumie łaski życia w kraju katolickim! Ujrzałem to podczas chrztu dwóch dziewczynek, które mogły urodzić się w kraju islamskim lub w Indiach! Moje nawrócenie było takim wyrwaniem z ciemności...chrzest też jest podobnym aktem.

    Podczas pytań kapłana; czy wierzycie w Boga Ojca Wszechmogącego?...Jezusa Chrystusa?...Ducha Świętego? przez moje ciało przepłynął dreszcz. Ogarnij świat nagle nawróconych, olśnionych, porażonych wymodloną łaską. To nie ma końca.

    Radując się z niewiniątkami poprosiłem Matkę Najświętszą, aby nigdy nie zapisały się do PO lub partii podobnej,  bo właśnie zaczynają walkę z krzyżem. Nie wiem skąd taki pobożny żart, ale nie znamy ich losu. Może któraś będzie chciała się „wyzwolić”, zrobić karierę polityczną  (vide; Mucha, Gronkiewicz, Środa, Merkel).

     Po Komunii św. słodycz i pokój zalały serce. Wołałem tylko; „tak tu dobrze u Ciebie, Matko Prawdziwa, Święta Boża Rodzicielko, Matko moich wrogów, Matko złych i najgorszych...wyproś dla nich Światło”. Poprosiłem kapłana, aby mówił o szatanie, który szczególnie działa w Sanktuariach Matki Bożej.

     Wyszedłem na zewnątrz, a  wokół czuć zapach marzanny (mnóstwo kwiatów).  Kończę tern zapis, a błogosławi mnie z telewizji kapłan z Wysokiego Koła...”zaśpiewajcie serca nasze, bo to Matka Pana...dzisiaj zapraszamy Ją do naszych domów”. 

                                                                                                                             APEL

10.07.2010(s) ZA NIEŚWIADOMYCH MAJESTATU BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 lipiec 2010
Odsłon: 1017

    W dzisiejszych czytaniach prorok Izajasz ujrzał Boga naszego; „siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię”. Wokół rozlegał się śpiew: <<Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały>>.

   Prorok poczuł naszą niegodność wobec Majestatu Boga Ojca...skuliłem się, bo moje serce zadrżało: „byłem, jestem i będę niegodny”. Łzy zakręciły się w oczach, a dreszcz przeszedł przez ciało. Lud śpiewał; ”Jezu! wspomóż łaską bym godnie przyjął Cię [...] Tyś królem tego świata, a jam jest marny pył". 

   Na ten moment Pana Bóg pyta ( Iz 6, 1-8): << Kogo mam posłać?>> Razem z prorokiem Izajaszem odpowiadamy: <<Oto ja, poślij mnie>> Niedługo spotkamy się i będziemy rozmawiać z „widzącym i prorokującym” przez całą wieczność...u nas to oznacza „do końca świata”.

    „Pan Bóg króluje, pełen majestatu”...śpiewa psalmista (Ps. 93/92). Takie wołania powinny płynąć na cały świat!  „Pan króluje, oblókł się w majestat, Pan odział się w potęgę i nią się przepasał [...] Twój tron niewzruszony [...] od wieków istniejesz, Boże.”

   Po Komunii św. serce zalała słodycz i pokój, a zarazem ból zesłania...„Jezu ufam Tobie! Jezu ufam Tobie!...O! szczęście niepojęte, Bóg Sam odwiedza mnie”. Piszę, a rodzi się pragnienie odkrywania Tajemnic Boga naszego, bo po tamtej stronie wszystko będzie jasne.

   Chciałbym opisać Bożą Rzeczywistość „od strony prochu”, ale  nasza mądrość jest ograniczona, ponieważ pragniemy odkrywać tylko tajemnice tego świata (zobacz m-k „Nieznany świat”).

    15.00 Siostra Faustyna mówi o Majestacie ujrzanej Trójcy Przenajświętszej i tego nie może wyrazić. Słucham przekazu ze łzami „prawdy”, bo moje oczy spotkały się z oczami Pana Jezusa z Całunu. Teraz, gdy zapisuję to zdarzenie „Dzienniczek” otworzył się na zapisie (409): 

    „[...] na Mszy św. odczułam wielkość i majestat Boży. [...] świątynia ta jest przesiąknięta Bogiem. Majestat Jego ogarniał mnie [...] gdyby dusze wszystkie wiedziały, kto mieszka w świątyniach naszych, to nie było by tylu zniewag i nieuszanowania w tych miejscach świętych”.

     My naprawdę nie rozumiemy naszej egzystencji. Większość kompletnie nie interesuje się przyszłością własną oraz swoich bliskich, za których teraz oddaliby swoje życie. Ja też takim byłem, a teraz ostrzegam ...tak jak o. Rydzyk, który rzuca prawdę od niechcenia i pyta tych, którzy teraz śmieją się z wiary; „cóż z nimi w wypadku - nie daj Boże - śmierci nagłej”?  

  Przez sekundkę wyobraź sobie, że nagle stajesz przed Światłością Światłości i jesteś obnażony duchowo; widzisz własna nędzę, swoje życiowe „mądrości” i stwierdzasz, że masz puste ręce. Te puste ręce to miłość do władzy, posiadania, seksu, wielkości własnej oraz diabeł jeszcze wie czego. Te ręce mają przynieść miłość, uczynki miłosierne, przebaczenie, przyjęcie niezasłużonego cierpienia.

  Nawet kapłani nie mają świadomości Majestatu Boga i świętości Jego świątyni. Czy ktoś normalny mieszka w domu z podrapanymi ścianami...jak w czasie remontu! Można to jeszcze wytłumaczyć, ale dlaczego wciąż nie ma wody święconej...?    

    „Twojemu domowi przystoi ś w i ę t o ś ć, po wszystkie dni, o Panie”...                                 APEL

09.07.2010(pt) ZA CIERPIĄCYCH Z POWODU JEZUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 lipiec 2010
Odsłon: 1014

     W śnie miałem ukazane kłopoty związane z obroną krzyża Zbawiciela, a po wstaniu w ręku znalazła się piękna figurka Pana Jezusa padającego pod tym świętym znakiem.

    Zaspałem na Mszę św. poranną, a dzisiaj piątek z  pięknym porankiem poprzedzającym porażający upał. Trafiłem na ławkę nad jeziorem, gdzie z pobliskiego kościoła dzwon wybija melodię „Kłaniajcie się królowie”, a moje serce i duszę zalał pokój oraz miłość. Wstąpiłem do Domu Pana i odmówiłem 3 x koronkę do Miłosierdzia Bożego.

  Na Mszy św. wieczornej w zadziwieniu słuchałem słów Pana Jezusa, które płynęły do mnie;

 „Ja was posyłam jak owce między wilki. (...) Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom (...) Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia”. Mt 10, 16-23

    To wielka p r a w d a. Ten, który świadczy o Panu Jezusie i Bogu naszym jest odrzucany przez synów tego świata. Stanowi zagrożenie dla „tego porządku”. Nie chce służyć panom ziemskim, a przez to staje się „wrogiem ludu” i wywołuje w nich nienawiść.

    Tak chciałbym uciec z tego miasta, ale czuję, że Pan postawił mnie właśnie tutaj. Zawsze pragnąłem wędrować (dusza cygańska), nie wiązać się z jakimś miejscem na tym zesłaniu, bo potrzeba niewiele, a nawet nic!

   Episkopat wysłał gratulacje i życzenia nowemu „ojcu narodu”, a w tym czasie dyskryminuje się Polaków, ścina krzyże, prowadzi pogańskie dyskusje w środkach masowego przekazu. To wielkie cierpienie, bo widzisz braci podzielonych na ziemi: bliżej Polaków, a jeszcze bliżej wiernych, sąsiadów i lekarzy.  

   Służy taki panu ziemskiemu: wierny do końca. Nigdy się nie sprzeciwi...nawet jest testowany. Zrobi wszystko bez szemrania, a często czeka za to śmierć duszy (prawdziwa). Serce zalewa niesprawiedliwość i fałsz powołanych do rządzenia...pełnych chwały własnej; Komorowskiego, Schetynę, Tuska, Borusewicza, którzy „budują zgodę”, ale wśród swoich. Przykre, bo tą zgodę budują na ofiarach katastrofy samolotu prezydenckiego. 

    Następnego poranka Pan Jezus dopowie (Mt 10, 24-33); „Co wam mówię w ciemności, powtarzajcie jawnie, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. (...) Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem”.  

    To wszystko jest dla mnie oczywiste, ale ludzie nie przejmują się duszą...”w darze dusze Ci niesiemy, by nas Serce to kochało”. Prawie nikt nie myśli o życiu wiecznym. Większość praktycznie w to nie wierzy, a Kościół Katolicki nie jest natrętny w tej najważniejszej sprawie naszego życia.

  Dziwne, bo w ręku znalazł się wycinek z „Gaz. wyb.” z 12-13 listopada 1994, gdzie przedrukowano z „Więzi” (nr. 10) świadectwo wiary Marka Kotańskiego („Postawiłem na wierność”);

   „Wierzę w Jezusa. (...)  Jest On jedynym (...) wzorem do naśladowania (...); dawać siebie innym. Nie mam zbyt wiele okazji rozmawiać o mojej wierze. (...) Kiedy jestem zupełnie sam (...) myślę o Bogu (...) uczestniczyłem w wielkiej Drodze Krzyżowej. Szedłem w tłumie, ale byłem sam. (...) Czułem wtedy Jego ogromną bliskość. Dzięki mojej wierze nabrałem dystansu do wielu spraw (...) wybrałem wierność (...)”.

 Pan Marek Kotański wycofał się z rozdawania prezerwatyw, bo w zapobieganiu AIDS najważniejsza jest duchowość człowieka, a z tym łączy się  w i e r n o ś ć  .

  Zawsze zastanawiało mnie szybkie zapomnienie o nim. Teraz wiem, że sprawiła to jego wiara w Pana Jezusa. Nie lubią takich...                                                                                                                   APEL

    

 

08.07.2010(c) ZA TKWIĄCYCH W MARAZMIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 lipiec 2010
Odsłon: 965

gr. marasmos ‘osłabienie, wycieńczenie’

     Jarosław Kaczyński po przegraniu wyborów prezydenckich zaszył się w domu. Przegrał ze straszliwym zmęczeniem. Dziękując wszystkim za kampanię miał łzy w oczach.

    Wg mnie kampania powinna przebiegać inaczej. To był jedyny moment na powiedzenie narodowi prawdy o istnieniu „państwa w państwie”. Faktycznie rządzący boją się prawdy (rozkradanie majątku narodowego z zagarnięciem wszystkiego...w tym mediów, służb i  dobra jakim jest praca).

     Nie uczyniono tego w imię zakończenia wojny „polsko-polskiej”, ale ta wojna dalej trwa, bo usuwa się prawych dziennikarzy, podpala niepokorne zakłady, przejmuje wszystkie ośrodki opłacane przez państwo i forsuje  zniewolonych. Tylu ludzi żyje w kompletnej nędzy i beznadziei.

   Kobieta owdowiała, jest chora i nie zejdzie z 10 piętra wieżowca, a windy zdemolowane. Antyterroryści wyrzucili rodzinę z mieszkania...wiozą na wózku inwalidzkim głowę zadłużonej rodziny (zalegają z czynszem 20 tys.). Jeden drobny mafiozo mógłby to zapłacić...

     Pan Bóg mówi o Swojej miłości do Izraela; „[...] na swe ramiona ich brałem [...] troszczyłem się o nich. Pociągałem ich [...] Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę [...]”. Oz 11, 1.3-4. 8c-9.

    Popłakałem się podczas pisania, bo na nabożeństwie to nie dotarło. Czy może być większe porównanie miłości? W sercu naród wybrany, który opanował marazm. Jak można żyć w opuszczeniu przez Boga i liczyć tylko na siebie? Tak zaczyna być z PO, bo już mówią o Kościele katolickim, kazaniach „politycznych” i zdejmowaniu krzyży. Zmarnieją jak Izrael...

    Pan Jezus mówi, że „Bliskie jest Królestwo Niebieskie”, a ja w jasności odczytałem, że chodzi o moment męczeńskiej śmierci Zbawiciela. Każdy myśli o Niebie, a tu chodzi o jego otwarcie...o miłość wzajemną i miłosierdzie już tutaj.

    Nie możesz wrócić do Domu Ojca bez tego kwiatu. Cóż innego możesz podarować Bogu, gdy wszystko jest Jego? Jakże chciałbym pozbyć się posiadania.

   Wracam po Komunii św., odmawiam modlitwy za wczorajszy dzień i tak mi dobrze. Psuje to śniadanie, senność i pustka w sercu. W opuszczeniu przez Pana nie masz na nic chęci. Jak żyją normalni emeryci?

    Całe narody pochłania kult bożka. Oto z radości oszalała Hiszpania, bo wygrali mecz z Niemcami. Tam rządzi lewica i zabija się dzieci nienarodzone. Ten rozmodlony kraj zszedł na manowce i pociąga za sobą innych.

    Złe poczucie, obiad i znowu sen. Mieszkający wyżej uparł się i sprząta pod naszymi oknami. Nawet czyścił płytki przed klatką...aż jedna odpadła! Jasnym błyskiem jest ponowna Msz św., ale tuż po nabożeństwie wieczornym rzuciłem się na lody i w pośpiechu rozlałem śmietanę...dobrze, że udało się sprzątnąć przed powrotem żony. Nękają telefony, jakaś pani wkroczyła do mieszkania, a o 21.30 zrywa dzwonek...sąsiadka przyszła sprzedać porzeczki!

  Na ten moment z kasety płynie piosenka;

                                       „Przyjdź i szukaj Twego sługi

                                       przyjdź! o Panie Jezu!

                                       przyjdź gdyż gubię się bez Ciebie

                                       przyjdź o Panie Jezu”!                        

W stanie takiego marazmu poszedłem spać...  

                                                                                                                        APEL

07.07.2010(ś) WDZIĘCZNY ZA PRZEBACZENIE GRZECHÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 lipiec 2010
Odsłon: 983

    Szykuję się na nabożeństwo poranne i śpiewam „Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia”. W nocy czytałem „Poemat Boga – Człowieka” M. Valtorty, gdzie trafiłem na naukę Jezusa o Miłosierdziu Boga. Jeden z grzeszników nie mógł zrozumieć całkowicie Bożego przebaczenia...

    Zbawiciel wyjaśnił, że przykazanie miłości obowiązuje wszystkich, ale „po trzykroć” sługi Boże. Nie można uzyskać inaczej życia doskonałego, błogosławionego, promiennego.    

  Płyną czytania, a moje serce uciekło do Boga Ojca i Jego miłosierdzia. W sekundowym błysku ujrzałem tą łaskę w stosunku do mojej osoby i wołałem wkoło „przepraszam Boże, przepraszam, przepraszam”. Łzy zalały oczy.

   Dziwne, bo teraz mam w ręku podobną refleksję z zapisu (04.02.1998); „Zobacz, co oznacza nieskończona Dobroć i Miłosierdzie Ojca Najświętszego. Nie ujrzysz tego bez łaski wiary tj. łaski zawołania przez Boga...”Ty...właśnie Ty!”

    Żadnym językiem nie można opisać łez wdzięczności Bogu Ojcu; za łaskę miłosierdzia, nawrócenia, a także możliwość dziękczynienia. Nawet to, że możesz dziękować jest łaską naszego Boga. Zrozumiesz to na obrażonym ojcu ziemskim, który unika twojego „słownego” przebaczenia. Pozwala na to, gdy ujrzy, że chcesz uczynić to z głębi serca. To muszą być łzy uniżenia i pragnienie pojednania.

    Później trafię na forum  Sanktuarium Miłosierdzia Bożego i znajdę dojazd do kaplicy Cudownego Obrazu Boga Ojca w Kielcach, bo mam wielkie pragnienie tam być.

    15.00 Trafiłem na ławkę nad rozlewiskiem, dzwonią dzwony kościelne, a powiewy wiatru falują na wodzie. Płynie koronka do miłosierdzia oraz zaległa modlitwa. To dzień także za mnie. Chwila wahania, ale znalazłem się na nabożeństwie wieczornym, gdzie kapłan mówił, że zbieramy się tutaj na dziękczynieniu za zmiłowanie Pana.

     W uniesieniu słuchałem czytań. „Patrzył” obraz św. Piotra i Pawła, a dzisiaj Pan Jezus powołał Apostołów. Ostatni wyszedłem ze świątyni; „Dzięki o Panie, składamy dzięki O! wiekuisty i dobry Boże”.

   "Spojrzała" książka „Dar słowa”, gdzie była „Modlitwa spowiednia”; „Nie dopełniłem przed Tobą, Panie skruchy i grzechów wyznania [...] Panie, przebacz mi, Panie, przebacz mi! Tyle grzechów pamiętam - Panie, przebacz mi. Panie, zmiłuj się nade mną [...]”. Anonim

    Zdziwiony czytałem powtarzanie moich słów „Przebacz Panie”!                  

                                                                                                                                    APEL

  1. 06.07.2010(w) ZA TYCH, KTÓRZY NIE LĘKAJĄ SIĘ
  2. 05.07.2010(p) ZA MAJĄCYCH NOWY CEL W ŻYCIU
  3. 04.07.2010(n) ZA GRZESZĄCYCH NIESTOSOWNYM ZACHOWANIEM
  4. 03.07.2010(s) ZA NIEDOWIARKÓW I DUSZE TAKICH
  5. 02.07.2010(c) ZA PRAGNĄCYCH SŁOWA BOŻEGO
  6. 01.07.2010(c) ZA STĘSKNIONYCH ZA PANEM JEZUSEM
  7. 30.06.2010(ś) ZA POTRZEBUJĄCYCH POJEDNIANIA
  8. 29.06.2010(w) ZA PRAGNĄCYCH PRAWDZIWEJ WOLNOŚCI
  9. 28.06.2010(p) ZA GŁOSZĄCYCH KRÓLESTWO BOŻE
  10. 27.06.2010(n) ZA SZUKAJĄCYCH DROGI

Strona 1179 z 2535

  • 1174
  • 1175
  • 1176
  • 1177
  • 1178
  • 1179
  • 1180
  • 1181
  • 1182
  • 1183

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 254

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?