- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 958
Chwila wahania; nabożeństwo poranne? To było uzasadnione, ponieważ czekały mnie wielkie przeżycia; odczytałem intencję modlitewną za poniedziałek i w bólu odmówiłem całą modlitwę.
Nie docierały czytania. W serce wpadło zdanie; „Czy się pyszni siekiera wobec drwala? Czy się wynosi piła ponad tracza?”. Pomyślałem, że to słowa przydatne do rozwiązywania krzyżówek. Dziwne, bo w telewizji popłynie relacja z zawodów drwali i traczów.
Nie wiem tylko po co niszczą drzewa. Jeszcze tylko znane mi słowa Pana Jezusa o Królestwie Niebieskim, którego tajemnice widzą ludzie prości...<< Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi (...)>>.
Misterium. Po 5 minutach od Komunii św. nastała cisza, a serce zalała słodycz i pokój. Pozostałem sam w pustym kościele i wołałem do Boga „za niegodnych bycia katolikiem”.
Obudziłem się tuż przed 15.00, a właśnie s. Faustyna ofiarowuje siebie Panu Jezusowi, a do odmawianej w radiu Maryja koronki włączyła się starsza pani, która popłakała się na zakończenie przy słowach: „Jezu, ufam Tobie”. Łzy zalały także moje oczy w tej godzinie Miłosierdzia Bożego dla świata.
„Poemat Boga - Człowieka” M. Valtorty ks.3 cz. 4 „pomyłkowo” otworzył się na słowach Pana Jezusa o potrzebie stałego modlenia się:
„Dzień został dany przez Boga (...) Trzeba zatem uświęcać chwile całego dnia, dla wytrwania w świętości i dla zachowania w naszym sercu obecności Najwyższego i Jego dobroci. Przez to równocześnie nie pozwalamy demonowi zbliżyć się do nas. (...)
Powinniśmy błogosławić Boga, który (...) jest światłością (...) od pierwszego brzasku poranka.(...) z całym stworzeniem śpiewać „hosanna” Stwórcy (...) żeby Bóg był znany, kochany, żeby modlili się do Niego wszyscy ludzie. Jeśli poznają Boga, będą mieć pociechę nawet w swoich cierpieniach (...) Bóg bowiem lubi objawiać Siebie małym. (...)".
<< Być w jedności z Bogiem to mieć Go obecnym w każdej chwili, żeby Go wychwalać i wzywać. Róbcie tak, a poczynicie postępy w życiu duchowym >>
Przed nabożeństwem wieczornym poprosiłem parafiankę, aby w wolnych chwilach przychodziła drugi raz na Mszę św. dla Matki Bożej, bo ludzkość ma wielkie potrzeby, a wiernych jest g a r s t k a. Dzisiaj jest wielki upał i ponowna pewna nieobecność na spotkaniu z Panem Jezusem, ale ja czekam zawsze na Komunię św.
Po przyjęciu Ciała Zbawiciela pokój i słodycz zalały serce. Raz tego zaznasz i nie będziesz więcej szukał daleko (wczasy w krajach tropikalnych, wycieczki, „atrakcje”, bo nudno). W tym stanie koi moja modlitwa. Nie mogłem opuścić miejsca świętego i w uniesieniu duchowym pojechałem nad jezioro i tam dalej wołałem do Boga, a jako znak dla mnie wędkarz wyciąga złowioną rybę...
Spod pliku książek spojrzał grzbiet książki „Św. Bonawentura”, którego „Pisma ascetyczno-mityczne” otworzyły się na rozdziale „Gorliwe oddanie się modlitwie”, gdzie były słowa: „(...) niepobożny (...) nosi martwą duszę w żywym ciele. (...) często w sposób godny politowania ulega pokusie ten, kto nie oddaje się wytrwałej żarliwej modlitwie (...)”.
Święty zaleca jak się modlić (rozmyślać o grzeszności, itd. aż do sądu ostatecznego). To wielka prawda, ale kompletnie nieprzydatna dla zwykłych ludzi, zaganianych i żyjących od początku do końca tym światem.
Dziwne, że nie napisał, że trzeba się modlić zgodnie z wolą Boga Ojca. Tą wolę trzeba najpierw odczytać, a to trudne jak wynika z moich zapisków.
Sam kilka razy postanawiałem, że w momencie napłynięcia obrazu moich krzywdzicieli będę odmawiał za nich koronkę do Miłosierdzia Bożego, ale nie udawało się! Przyjemniej jest w myślach dochodzić swoich praw, czynić odwet z wyjściem w chwale jako zwycięzca!
Pan Jezus mówi; „(...) gdy się modlisz, wejdź do twojej izdebki, a zamknąwszy drzwi, módl się do twego Ojca”. Mt 6,6 Te słowa brane są dosłownie i odciągają od chodzenia do kościoła, bo „można modlić się w komórce”, a tutaj chodzi o zamknięcie serca na rozproszenia i skierowanie się duszą ku Bogu.
To zamknięcie się w sercu jest niemożliwe dla normalnych ludzi, którzy nie mają nadprzyrodzonej łaski łączności z Bogiem, a także dla mnie, ponieważ do takiej modlitwy muszę być zaproszony.
Nie mogę sam z siebie w pełni odciąć się od świata, bo nawet szatan zacznie przeszkadzać. Często widać, że ktoś odmawia różaniec, a w przerwach normalnie rozmawia. Pan Jezus wskazuje też na dziękczynienie. Ludzie proszą, ale nie dziękują. To znane z uzdrowień...niewielu podziękowało.
Święty Bonawentura opisuje stan mojego uniesienia modlitewnego (po zawołaniach przez Boga; „(...) zapalam się ...(...) niebiańskim pragnieniem (...) a płomień wewnętrznej miłości wzrasta nad miarę ludzką (...)”.
Wówczas wołam za Prorokiem „Ustało ciało i serce moje, Boże mojego serca i części moja, Boże, na wieki” (Ps 72,26). Pisze też o moim widzeniu w takim stanie, bo „wszystko, co jest na zewnątrz, przemienia się w gorycz i obrzydzenie”.
Jaka rada?
Poproś Ducha Świętego; „Panie naucz mnie modlić się”, bo sam widzisz, że w zapiskach wszystko dziwnie układa się każdego dnia. Pan Bóg zorganizuje dla Ciebie inne atrakcje niż dla mnie. Idź tą drogą, ale własną ścieżką, bo nie możesz...ot tak wspinać się na jakiś szczyt.
Trzeba wstać rano i na początek wejść na pagórek czyli do Domu Pana (najbliższego kościoła). Tyle, że mnie jest łatwiej, bo potrafię odróżnić moje patrzenie od „patrzenia” Bonawentury, który leżał sobie od dawna. Ile ksiąg jest na świecie, a czas taki krótki.
Ten dzień jest także za moją żonę, która zarzuca mi, że nie modlę się za nią. Ja modlę się za wskazanych (intencje), bo z Mont Everest’u widać całe królestwo ziemskie z jego potrzebami. A drwal i tracz? No cóż, sam rozumiesz, że "ten, co przykłada rękę do siekiery i bierze udział w zawodach"...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1009
Jadę na Mszę św. i uczę się powtarzając słowa Hymnu; „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Chwalimy Cię. Błogosławimy Cię. Wielbimy Cię. Wysławiamy Cię.” W oczekiwaniu na Mszę św. dalej wołałem; „Dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja. Panie Boże, Królu nieba, Boże Ojcze wszechmogący.”
Prorok Syrach wołał od ołtarza (Syr 2,7-9); „nie zbaczajcie z drogi (...) zawierzcie Mu (...) spodziewajcie się dobra, wiecznego wesela i zmiłowania.”
„Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste. Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. Który gładzisz grzechy świata, przyjm błaganie nasze. Który siedzisz po prawicy Ojca, zmiłuj się nad nami.”
Jeszcze przed chwilką przeważało zmęczone ciało fizyczne, a duszy prawie nie miałem. Z czytań wynika, że Pan Jezus Sam będzie usługiwał tym, którzy całkowicie poświecili się dla Niego.
- Panie nie może to się stać! Wołam jak Piotr przed Męką Zbawiciela, ale wszystko, co powiedział Pan Jezus jest Prawdą.
Tuż po Eucharystii znalazłem się „na uwięzi”...Pan Jezus jest we mnie. Jakim językiem opisać Ci słodycz tego zjednania? Jak przekazać Ci bycie Pana we mnie...Świętego Świętych w mojej duszy? Stałem się czysty, a może na tą chwilkę święty!?
Powiesz, że sam mówię o swojej świętości, ale ta świętość wynika z bycia Pana w mojej duszy. Napłynęła tęsknota za powrotem do Boga. Ciało fizyczne zesłabło, a wyrazem tego jest senność. Nie mogłem wyjść z kościoła i wrócić do domu.
Po chwilce siedzenia na ławce przed świątynią wróciłem do Pana Jezusa...musisz sam to przeżyć, a poznasz, co oznacza: "Królestwo Niebieskie jest w was”. Taki stan może trwać różnie długo i w znacznym stopniu zależy od rozproszeń zewnętrznych, a także naszego działania...powrotu do spraw świata.
W tym momencie zrozumiesz pustelników, a właśnie dzisiaj jest wspomnienie Andrzeja Świerada, który w Tropiu nad Dunajcem założył pustelnię z której wracał do zakonu na sobotę i niedzielę. W pobliżu pustelni postawiono kościół, gdzie znajduje się źródełko z cudowną wodą.
Ten święty pustelnik zmarł około 1300 roku z wrośniętym w ciało łańcuchem. Wyobraź sobie, że możesz czytać zapiski takiego świętego. Ile dałbym za jego przeżycia.
Na ten moment s. Faustyna mówi; "Dziś, od samego rana jestem z Panem dziwnie złączona (...) czuję, że duch mój zaczyna się więcej pogrążać w Bogu i zaczęła tracić wrażliwiec, co się dzieje dokoła mnie (...) To jest chwila łaski złączenia się z Bogiem, ale niedoskonała. Nie ma całkowitego zanurzenia w Bogu czyli zawieszenia zmysłów jak to się często zdarza (...) dusza cała jest pogrążona w Bogu (...) pragnę być sama (...).”.
Dlatego Pan Jezus zalecał wszystko jej zapisywać. Przykład dawali nam agenci ochrany, którzy zapisywali nawet to, co jedli! Pomyśl o udrękach tow. Putina, który podczas konsumpcji cały czas myśli o zagrożeniu życia, bo zdrada czai się nawet wśród swoich!
Zły skierował mnie do siedziby stróżów prawa, bo na chodniku skrzyżowania od roku stoi wrak samochodu i zasłania widoczność. Uczyniłem "dobro", ale przez takie wejście straciłem pokój i poczułem się „donosicielem".
Skręciłem na pocztę, ale od Anioła napłynęło; „Nie!”...nie posłuchałem się, a odebrałem list z Nierządu Lekarskiego, którego nie rozumiałem, bo bandka lekarska ma "dobrych" prawników!
Wzrok padł na grzbiet „Poematu Boga-Człowieka” M. Valtorty ks.3 cz. czwarta, która otworzyła się na spotkaniu Pana Jezusa z Matką „(...) trwają tak jedno obok drugiego, na kamiennej ławie (...) Ona złożyła głowę na ramieniu Swego Syna, dłonie - w Jego dłoni...(...).” Łzy zalały moje oczy.
W „Szansie na sukces” płynęła piosenka w której uwagę przykuły jej słowa; "tylko Twoim chcę być." Jak Pan Bóg to wszystko układa, bo moje serce uciekło do Pana Jezusa: „Albowiem tylko Tyś jest święty. Tylko Tyś jest Panem. Tylko Tyś najwyższy, Jezu Chryste z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca."
Właśnie czytam mój wpis na forum ateistów dotyczący opuszczenia Pana Jezusa na krzyżu („Boże mój! Boże. Czemuś Mnie opuścił”?):
<< Zwykły człowiek niech nie zajmuje się takimi pytaniami, bo oszuka go Szatan. To jest rozważanie dla mistyków, bo każde słowo Jezusa na Krzyżu jest wynikiem Mądrości Boga. "Pragnę"...przecież nie wody! Nikt nie zrozumie...bez łaski wiary "opuszczenia" przez Boga, a często odpowiedź dają aktywni ateiści na dowód, że Boga nie ma.
To nie jest opuszczenie w sensie; "ojciec zostawił dziecko", ale to opuszczenie polega na pozornym odejściu. Musisz sam to przeżyć, bo też jesteś synem Boga Ojca. Doznaje tego garstka. W takim opuszczeniu nie możesz uczynić nic duchowego; modlić się, zapisać przeżyć, bo nie masz takich.
Przeciętny człowiek nie pragnie Boga i sam Go opuszcza. Jeżeli żyjesz blisko Boga to pragniesz Jego stałej obecności. Każde "opuszczenie" to wielkie cierpienie. Nagle nie masz Prawdziwego Ojca. Można to porównać do ojca z dzieciątkiem w markecie, który obserwuje próbę; czy mnie szuka? czy biegnie gdzieś na oślep? >>
Kapłan skończył Mszę św. wieczorną słowami Pana Jezusa; „Kto spożywa Ciało Moje i pije Krew Moją ten trwa we Mnie, a Ja w nim”...to jest właśnie intencja modlitewna dnia. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1275
Serce zalał ból, ponieważ w krótkim czasie nowy prezydent pokazał swoje prawdziwe oblicze; pozwolił wrogom wywołać „sprawę krzyża” i już zdążył podzielić Polaków. Tak jakby ważył się byt narodu, zażegnanie kryzysu lub skasowanie „państwa w państwie”.
Teraz w podziękowaniu za wybór na to zaszczytne stanowisko - natychmiast chce usunąć krzyż, którego widok razi go z okna Belwederu. Jakiś telewidz, który zadzwonił do „Super Stacji” poradził: „cóż wielkiego, w nocy powinni sprzątnąć ten znak żydowskiego kaznodziei”.
Wielka jest bezmyślność ludzi, a właściwie głupota. Bóg to wszystko widzi i każdy zostanie rozliczony. Ten „kaznodzieja” to Zbawiciel, Pan mojego serca, który „umarł, zmartwychwstał i powróci”...jak powtarzamy w każdej Mszy św.
Popłakałem się, bo właśnie z włączonej kasety biskup śpiewa z dziećmi „za ten krzyż i Twoje łzy, za przelane krople krwi, Jezu dziękuję Ci”, a ja powtarzam to jak urzeczony.
Na Mszy św. kapłan prosił wiernych, aby odrzucili wszystko, co jest niegodne chrześcijanina, a prorok prosi od Boga;
„(...) Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was (...)? Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest (...) zwoływanie świętych zebrań (...) Nienawidzę całą duszą waszych świąt (...) odwrócę od was me oczy (...). Ręce wasze pełne są krwi. (...) Przestańcie czynić zło! (...)”. Iz 1, 11-17
Na ten moment Pan Jezus mówi o obłudzie religijnej; „(...) strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli [...] żeby się ludziom pokazać (...)”. Mt 6 1. 5-8
Pan Jezus przybył, aby nas podzielić. To prawda, bo nigdy nie będzie łączności pomiędzy należącymi do Chrystusa i synami tego świata.
Po przyjęciu św. Hostii; „spojrzał” krzyż Pana Jezusa wstawiony w koszyk (jakby dar) oraz obraz ks. Jerzego z rękami splecionymi drutem kolczastym. To ewidentny znak Boga naszego; męczeństwo za wiarę jest najmilszym darem, który możemy ofiarować.
Bóg nie ma upodobania w naszych cierpieniach, ale wybrani dają świadectwo Jego Istnienia, ponieważ w pogardzie mają to, co kocha ten świat...czyli obecne życie. To, co piszę nie jest moim przemyśleniem, ale wynika z natchnienia Bożego. Z serca wyrwało się „św. Michale Archaniele stań pomiędzy mną, a prześladowcami”.
Teraz zdziwiony stwierdzam, że „Dzienniczek” siostry Faustyny otworzył się na zapisie 1338 ze słowami świętej; „(...) kiedy piszę te słowa, usłyszałam krzyk szatana: Wszystko pisze, wszystko pisze, a przez to tyle my tracimy. Nie pisz o Dobroci Boga, On sprawiedliwy. Zawył z wściekłości i znikł”.
Bestia nie lubi chwalących Boga i ujawniających Prawdę. Nie lubią tego także jego ziemscy wysłannicy. Dlatego mają swoich bajkopisarzy, dziennikarzy, historyków i autorytety moralne. Nic się nie zmieniło. Wzrosła tylko przewaga Mąciciela (Internet, „Nie”, „Fakty i mity”, masoneria, liberałowie, „wierzący inaczej”).
Siostra Faustyna żyła w klasztorze i nie interesowała się polityką...ja jestem groźniejszy! Całą modlitwę - w wielkim bólu - odmówię w środę, a wówczas psalmista (Ps 94/93) zawoła:„Mówią „Pan tego nie widzi (...) Zrozumcie to głupcy w narodzie, kiedy zmądrzejecie bezrozumni ? (...)”... APEL
Na www.ekai.pl Biskupi gratulują Prezydentowi elektowi
07.07.2010
List z gratulacjami z okazji wyboru na urząd prezydenta skierowało na ręce Bronisława Komorowskiego Prezydium Episkopatu. Biskupi życzą, „aby podjęta odpowiedzialność owocowała działaniami realizowanymi w duchu najwyższych wartości”.
(...) Każdy wybór na tak wysoki urząd ma wymiar historyczny, w którym słuszna satysfakcja łączy się z odpowiedzialnością za dobro wspólne, któremu na imię Polska” – podkreślili w imieniu Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik, abp Stanisław Gądecki i bp Stanisław Budzik.
Na ich forum wpisałem komentarz, który usunięto.
„Pan prezydent Bolesław Komorowski to katolik "wierzący inaczej". Zamiast życzeń powinien być ekskomunikowany. W czasie kampanii był na "mszy wyborczej" w Józefowie i przyjął Ciało Zbawiciela, a jest za In vitro. Proboszcza poinformowałem, że będzie odpowiadał przed Bogiem, bo Komunię św. nie wolno podawać mechanicznie...kapłan może odmówić.
Napisałem też do Belwederu
12.07.2010
Kancelaria
Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 10 00-902 Warszawa
tel. (22) 695-29-00 fax: 695-22-38
mail: listy[at]prezydent.pl
Szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski.
Panie Prezydencie ostrzegam Pana jako katolika „wierzącego inaczej”, że Bóg Ojciec widzi Pana i wie co Pan mówi oraz m y ś l i. Ostrzegam Pana z całego serca napełniony Duchem Świętym, bo na nic Pana związki z synami tego świata.
Podobnie ostrzegałem premiera Donalda Tuska. Wszystko się sprawdziło. (...) Niedawno uczestniczył Pan w Mszy św. i przyjmował Ciało Pana Jezusa, a jest Pan za In vitro. Ostrzegam Pana, bo stracił Pan błogosławieństwo Boga Ojca...tak jak utracił Donald Tusk (zamach w Smoleńsku, afery, katastrofalne powodzie, a zarazem kosztowne wybory...to jeszcze nie koniec!).
Krzyże trzeba stawiać, a przed Belwederem powinien stanąć ze szczerego złota z piękna figurą Pana Jezusa. Mówi się o przeniesieniu krzyża do Świątyni Opatrzności Bożej, która już dawno powinna być wybudowana, ale szybciej powstanie w W-wie meczet!
Pan Jezus powinien być ogłoszony Królem RP. To nasz dług za bezkrwawe odzyskanie wolności. Nie nadaje się Pan na Prezydenta mojej ojczyzny, a znakiem tego jest uległość wobec jej wrogów...podsunięto Panu „sprawę krzyża”, aby podzielić Polaków. (...)"...
18.06.2010
Stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w sprawie obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej (w kontekście decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka).
<< Krzyż jest podstawowym symbolem chrześcijaństwa, znakiem odkupienia i zbawienia, ofiary ponoszonej dla innych, symbolem miłości i miłosierdzia, a także cierpienia i zwycięstwa nad śmiercią. Dla wszystkich chrześcijan jest bezcennym znakiem i dlatego umieszczany jest nie tylko w domach i mieszkaniach, ale także w miejscach pracy, nauki i kultury.
(...) Krzyż przez wieki uczył szacunku do drugiego człowieka, przebaczenia i miłości, nawet do nieprzyjaciół, nie jest zagrożeniem dla nikogo. (...) Krzyż przypomina nam o godności człowieka, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Mówi o miłości Boga do człowieka, która znalazła w nim swój najgłębszy wyraz.
(...) Kościół nie może odstąpić od prawa do obecności krzyża w sumieniach ludzi i w przestrzeni publicznej. (...)”.
Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce Olsztyn, dnia 18 czerwca 2010 r.
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 898
Żona pojechała do Matki Bożej w Częstochowie. Pożegnałem ją krzyżykiem na czole, bo dzisiaj jest zabójczy upał (ma być nawet + 40 stopni). Teraz toczy się „bój o mszę”. Opiszę natchnienia i technikę prawidłowego odczytu woli Boga Ojca.
Przy sprawach „maryjnych” jest to szczególnie trudne, bo zły przeszkadza ze szczególną złośliwością! Właśnie zalał mnie dziwną pustką; „nie wiem, co mam robić...nie pojadę, teraz nie chce mi się, może msza wieczorna”. Wyświęciłem mieszkanie, a w ręku znalazł się aniołek z dwoma zjednanymi sercami.
Napłynęły natchnienia;
- dzisiaj dzień „maryjny”...pasuje także dziękczynienie z mojej strony
- kilka razy nuciłem; „więc podaruj, podaruj mi Panie...tylko jedno, tylko Twoje przebaczenie”
- wczoraj opracowałem zapis z 07.02.1998r, gdzie podczas dyżuru w pogotowiu towarzyszyła mi Matka Najświętsza.
Wówczas „zwijając się” z pokoju lekarza dyżurnego słuchałem piosenki przez którą Matka Prawdziwa mówiła do mnie; „to przecież Ja jestem twoją Lady [...] sumieniem nocy [...] wschodzącym słońcem każdego dnia”.
To był dzień pokoju, modlitw i obdarowania przez z d r o w y c h „chorych”. W tej radości przypomniała się śmierć rocznej córeczki; „to, co dał nam świat niespodzianie zabrał los”. Popłakałem się z powodu wygnania ziemskiego.
Musisz zrozumieć, że mnie nic nie brakuje i nie czynię tego z rozpaczy. Ja pragnę tylko powrotu do Nieba, Ojczyzny Niebieskiej, Królestwa Ojca. Myśl uciekła także do możliwości utraty życia, bo zajechałem drogę pędzącemu szaleńcowi...
Wiem!...mam pojechać do Sanktuarium Maryjnego, gdzie - poprzez wstawiennictwo Matki - wróciłem ostatecznie do Boga. Ten powrót znajduje się w zapisie „za pragnących spowiedzi”.
Jadę nową trasą wśród drzew i lasów, a towarzyszy mi radość z zaproszenia przez Boga i muzyka ala sefardyjska, którą bardzo lubię. W zagrzanym kościele usiadłem w chłodnym przewiewie! Wrzuciłem podziękowanie „za wstawiennictwo w nawróceniu”.
Płyną czytania, a kapłan mówi o tym, że nic nie wniesiemy do Królestwa Niebieskiego oprócz dobrych uczynków. Przeciętny katolik nie rozumie łaski życia w kraju katolickim! Ujrzałem to podczas chrztu dwóch dziewczynek, które mogły urodzić się w kraju islamskim lub w Indiach! Moje nawrócenie było takim wyrwaniem z ciemności...chrzest też jest podobnym aktem.
Podczas pytań kapłana; czy wierzycie w Boga Ojca Wszechmogącego?...Jezusa Chrystusa?...Ducha Świętego? przez moje ciało przepłynął dreszcz. Ogarnij świat nagle nawróconych, olśnionych, porażonych wymodloną łaską. To nie ma końca.
Radując się z niewiniątkami poprosiłem Matkę Najświętszą, aby nigdy nie zapisały się do PO lub partii podobnej, bo właśnie zaczynają walkę z krzyżem. Nie wiem skąd taki pobożny żart, ale nie znamy ich losu. Może któraś będzie chciała się „wyzwolić”, zrobić karierę polityczną (vide; Mucha, Gronkiewicz, Środa, Merkel).
Po Komunii św. słodycz i pokój zalały serce. Wołałem tylko; „tak tu dobrze u Ciebie, Matko Prawdziwa, Święta Boża Rodzicielko, Matko moich wrogów, Matko złych i najgorszych...wyproś dla nich Światło”. Poprosiłem kapłana, aby mówił o szatanie, który szczególnie działa w Sanktuariach Matki Bożej.
Wyszedłem na zewnątrz, a wokół czuć zapach marzanny (mnóstwo kwiatów). Kończę tern zapis, a błogosławi mnie z telewizji kapłan z Wysokiego Koła...”zaśpiewajcie serca nasze, bo to Matka Pana...dzisiaj zapraszamy Ją do naszych domów”.
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 967
W dzisiejszych czytaniach prorok Izajasz ujrzał Boga naszego; „siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię”. Wokół rozlegał się śpiew: <<Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały>>.
Prorok poczuł naszą niegodność wobec Majestatu Boga Ojca...skuliłem się, bo moje serce zadrżało: „byłem, jestem i będę niegodny”. Łzy zakręciły się w oczach, a dreszcz przeszedł przez ciało. Lud śpiewał; ”Jezu! wspomóż łaską bym godnie przyjął Cię [...] Tyś królem tego świata, a jam jest marny pył".
Na ten moment Pana Bóg pyta ( Iz 6, 1-8): << Kogo mam posłać?>> Razem z prorokiem Izajaszem odpowiadamy: <<Oto ja, poślij mnie>> Niedługo spotkamy się i będziemy rozmawiać z „widzącym i prorokującym” przez całą wieczność...u nas to oznacza „do końca świata”.
„Pan Bóg króluje, pełen majestatu”...śpiewa psalmista (Ps. 93/92). Takie wołania powinny płynąć na cały świat! „Pan króluje, oblókł się w majestat, Pan odział się w potęgę i nią się przepasał [...] Twój tron niewzruszony [...] od wieków istniejesz, Boże.”
Po Komunii św. serce zalała słodycz i pokój, a zarazem ból zesłania...„Jezu ufam Tobie! Jezu ufam Tobie!...O! szczęście niepojęte, Bóg Sam odwiedza mnie”. Piszę, a rodzi się pragnienie odkrywania Tajemnic Boga naszego, bo po tamtej stronie wszystko będzie jasne.
Chciałbym opisać Bożą Rzeczywistość „od strony prochu”, ale nasza mądrość jest ograniczona, ponieważ pragniemy odkrywać tylko tajemnice tego świata (zobacz m-k „Nieznany świat”).
15.00 Siostra Faustyna mówi o Majestacie ujrzanej Trójcy Przenajświętszej i tego nie może wyrazić. Słucham przekazu ze łzami „prawdy”, bo moje oczy spotkały się z oczami Pana Jezusa z Całunu. Teraz, gdy zapisuję to zdarzenie „Dzienniczek” otworzył się na zapisie (409):
„[...] na Mszy św. odczułam wielkość i majestat Boży. [...] świątynia ta jest przesiąknięta Bogiem. Majestat Jego ogarniał mnie [...] gdyby dusze wszystkie wiedziały, kto mieszka w świątyniach naszych, to nie było by tylu zniewag i nieuszanowania w tych miejscach świętych”.
My naprawdę nie rozumiemy naszej egzystencji. Większość kompletnie nie interesuje się przyszłością własną oraz swoich bliskich, za których teraz oddaliby swoje życie. Ja też takim byłem, a teraz ostrzegam ...tak jak o. Rydzyk, który rzuca prawdę od niechcenia i pyta tych, którzy teraz śmieją się z wiary; „cóż z nimi w wypadku - nie daj Boże - śmierci nagłej”?
Przez sekundkę wyobraź sobie, że nagle stajesz przed Światłością Światłości i jesteś obnażony duchowo; widzisz własna nędzę, swoje życiowe „mądrości” i stwierdzasz, że masz puste ręce. Te puste ręce to miłość do władzy, posiadania, seksu, wielkości własnej oraz diabeł jeszcze wie czego. Te ręce mają przynieść miłość, uczynki miłosierne, przebaczenie, przyjęcie niezasłużonego cierpienia.
Nawet kapłani nie mają świadomości Majestatu Boga i świętości Jego świątyni. Czy ktoś normalny mieszka w domu z podrapanymi ścianami...jak w czasie remontu! Można to jeszcze wytłumaczyć, ale dlaczego wciąż nie ma wody święconej...?
„Twojemu domowi przystoi ś w i ę t o ś ć, po wszystkie dni, o Panie”... APEL
- 09.07.2010(pt) ZA CIERPIĄCYCH Z POWODU JEZUSA
- 08.07.2010(c) ZA TKWIĄCYCH W MARAZMIE
- 07.07.2010(ś) WDZIĘCZNY ZA PRZEBACZENIE GRZECHÓW
- 06.07.2010(w) ZA TYCH, KTÓRZY NIE LĘKAJĄ SIĘ
- 05.07.2010(p) ZA MAJĄCYCH NOWY CEL W ŻYCIU
- 04.07.2010(n) ZA GRZESZĄCYCH NIESTOSOWNYM ZACHOWANIEM
- 03.07.2010(s) ZA NIEDOWIARKÓW I DUSZE TAKICH
- 02.07.2010(c) ZA PRAGNĄCYCH SŁOWA BOŻEGO
- 01.07.2010(c) ZA STĘSKNIONYCH ZA PANEM JEZUSEM
- 30.06.2010(ś) ZA POTRZEBUJĄCYCH POJEDNIANIA