- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1073
św. Franciszka z Asyżu
Ta intencja może szokować, ale człowiek został stworzony jak każde zwierzę. Na takie porównanie szczególnie wrażliwi są bezbożnicy. Z drugiej strony udowodniają, że powstaliśmy z wielkiego wybuchu i w wyniku ewolucji, która jest prawdziwa, ale w ramach gatunku.
Przecież Bóg nie mógł objawić się człowiekowi dzikiemu. To dzisiaj jest pokazane na narodzie mongolskim. Nijak nie mogą zrozumieć naszej wiary: Wszechmocny Bóg dał się ukrzyżować!
Takie poglądy reprezentują też „Fakty i mity”, gdzie Marek Krak w art. „Troski zwierzęce” (nr 16/2011) potwierdza moje poglądy pisząc: "(...) gdy nauka odkrywa u zwierząt kolejne cechy, które upodabniają je do człowieka, większość wierzących reaguje niepokojem!
(...) Nie lubią też słuchać o istnieniu wśród zwierząt przejawów uczuć wyższych, którą zwykle kojarzono z człowieczeństwem i ową „duszą nieśmiertelną". Krótko mówiąc: <<W świecie zdominowanym przez myślenie naukowe Bóg i religia mają coraz mniej pracy.>>
Redaktor „odkrywca” zauważył u zwierząt obrzędy pogrzebowe (słonie), przeżywanie śmierci bliskich (hipopotamy) lub rodzeństwa (ptaki), dozgonny celibat po śmierci drugiej połowy „małżeństwa” (wilki i łabędzie), a także homoseksualizm!
Natomiast nie zauważa cudu stworzenia i oburza się na istnienie nieśmiertelnej duszy, a z drugiej strony upomina się o nią u zwierząt. To obraza Boga, bo zwierzę jest niegodne posiadania tego świętego ciała!
Na ten moment Pan Jezus powiedział dzisiaj: „Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś to przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś prostaczkom.” Ew Mt 11, 25-30
Napisałem wówczas do autora tych bzdetów, że łzy lecą po twarzy jak pisze o zwierzątkach i wmawia, że mają dusze. W tym czasie obraża wiarę w Boga Objawionego, który stworzył wszystkie istoty, a człowieka wywyższył ponad zwierzęta (dusza z sumieniem oraz wolna wola). Pan Bóg w Swojej Mądrości pokazuje różne cechy ludzi w formie świętości i grzechu.
Niektóre zwierzęta postępują lepiej niż ludzie posiadający uczuciowość wyższą. Małpy nie poddają się aborcji, nie regulują płodności i nie przesuwają posiadanie potomstwa na czas "po dorobku". Żadna nie obraża Stworzyciela, którego ptaszki chwalą od świtu do nocy.
Zwierzęta nie grzeszą (samiec niedźwiedzicy zabija małe), a bocian wyrzuca z gniazda słabe potomstwo. Pod oknem dwa psy napadły na kotkę z małymi (instynkt). Nie udało się obronić jednego maleństwa.
Właśnie w „Uwadze” pokazują udręki kur niosek, które głodzi się prawie na śmierć, aby skrócić czas ich nieproduktywności. Tysiącami wynosi się i zakopuje ginące z głodu (”bo tak robią wszyscy”). To obozy śmierci. Dzisiaj trafię na filmy o Hitlerze, Stalinie, machinie propagandy i ludobójstwa. Tak jest, gdy nie żyjesz wg Praw Boga.
Serce zalał ból, bo wrócił czas, gdy żyłem tym światem i wg ciała. Przesuwają się bracia Polacy: Joanna Senyszyn, Kuba Wojewódzki, Stefan Niesiołowski, a nawet Lech Wałęsa, który w klapie mam MB Częstochowską, a chce skasować radio „Maryja” i popiera Janusza Palikota.
Za tym „przywódcą” ciągną do Sejmu RP reprezentujący różne obrzydliwości w Oczach Boga (geje, lesbijki, feministki, a nawet kapłana Kotlińskiego, który porzucił sutannę, cichociemnych, a nawet przestępców).
„Panie Jezu zmiłuj się. Otwórz oczy tym braciom zniewolonym braciom, zaprzedanym poganom, niegodnych swojego powołania, za nic mających biednych i frajerów”.
Pomyśl teraz o członkach mafii, okrutnych przestępcach, pedofilach, kidnaperach, sadystach, szefach banków powodujących upadki całych państw oraz przywódcach zbrodniczych reżimów i ich spadkobiercach.
Jeszcze wyłudzający „pod zastaw” domy i mieszkania ze sprzyjającymi im notariuszami i fałszywymi sądami. Dalej lekarze zabójcy: zawodowi aborterzy, lub łamiący nogi, aby wydłużać kończyny.
Na Onet.pl napisałem o Kubusiu Parchatku, który gubi swoją duszę oraz dusze „wielbicieli”. Sprzedaje inteligencję (dar Boga) demonom. On chyba nie jest świadomy, że służy jako narzędzie w zabijaniu duchowym Polaków. Ładnie wygląda na okładce „Wprost”, ale niedługo zgnije, bo żyje jak zwierzę...
Tam też napisałem uwagę do wywiadu z zagubioną - po śmierci męża - Krystynią Jandą: „prowadzi Pani życie człowieka, który nie jest całością psycho-fizyczną i duchową. Nie wie Pani, że jesteśmy po śmierci (dusza) i pragnie tego życia: rzuca się w "wir pracy", a w zdenerwowaniu pali papierosy. Rada jest prosta: trzeba się nawrócić do Boga!
Piszę to jako lekarz, który też tak żył: praca od rana do nocy, drinkerstwo + hazard. To prosta droga do śmierci, a powinna prowadzić do ż y c i a czyli powrotu do Nieba. Bez łaski wiary trudno to przyjąć, ale trzeba się otworzyć, zawołać do Boga i usłyszeć dzwony pobliskiego kościoła.
Wielu będzie dyskutowało, obrażało przy okazji Boga i "katopalanta", ale wszystko jest prawdziwe w Kościele Katolickim. Na Mszy św. wieczornej wołałem za zmarłego brata. Dzisiaj wymaga wsparcia, bo żył tak, jak ja poprzednio... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 860
Trafiłem na Mszę św. wieczorną po której jest nabożeństwo różańcowe, ale już na początku rozproszyło mnie spotkanie z kolegą, który stanął po stronie antykrzyżowców.
Podczas czytań zauważyłem, że to próba, bo właśnie Pan Jezus mówił: "będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego". Łk. 10, 10-25
W nocy czytałem napomnienia Pana Jezusa poprzez Marię Valtortę: mam stale pamiętać o swojej nędzy (wiem o tym) i Jego boskiej doskonałości. Mam się nie lękać, być silnym, spalać się dla wiary, bo szatan nigdy nie odpoczywa. Mam wciąż krzyczeć, żyć dla dzieła zbawiania, bo jestem głosem Pana Jezusa i nie może odwieźć mnie od tego żadne prześladowanie ani moralne znęcanie się, bo to los Zbawiciela (łaska).
To wielkie cierpienie, ponieważ widzisz promowanie idących na zgubę, dyskryminację prawych, a szczególnie głoszących prawdę. Nawet towarzyszom z Google nie spodobał się „fałszywy prorok” czyli lekarz dający świadectwo wiary.
Pan dalej mówił, że Jego posiadanie to niewyobrażalna szczęśliwość z oczekiwaniem na radości życia przyszłego. To wielka prawda i jakby na potwierdzenie wszystkiego wzrok zatrzymał wyłożony „Gość niedzielny” z art. „Objawienia prywatne”.
Miłowanie Boga i bliźniego jak siebie samego to furtka do Nieba. Przeszkadza w tym szatan, a wyraźnie działa na tym właśnie nabożeństwie. Sam nie pokonasz złych myśli, którymi zaleje każdego, a przecież podsuwa "dobro" czyli pełnię sprawiedliwości na ziemi. Nie ujrzysz tych sztuczek bestii. Tak jak nie ujrzysz prawdy o Palikocie, który szerzy wizję nowego państwa w rządzie z gejami i wrogami Boga. Gdzie dojdziesz zdejmując krzyże i szydząc z wiary?
Usiadłem przed Panem Jezusem na krzyżu. Napłynęły obrazy męczenników z różnych stron świata. Jak na tym tle wygląda moja krzywda?
Rozproszenia trwały dalej, bo ludzi wchodzili, dzieci klepały rozważania różańcowe i myliły się podczas odmawiania „Zdrowaś Mario”. W czasie prośby przed Monstrancją przekazałem ten dzień na ręce Matki Bożej w intencji dnia.
Po Komunii dreszcz przepłynął przez ciało, które zostało napełnione pokojem i słodyczą. Naprawdę pragnę żyć tylko dla Pana Jezusa, a to oznacza przebaczenie, miłość, a szczególnie miłość miłosierną.
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1007
W środku nocy czytałem wyjaśnienie Pana Jezusa dotyczące duszy ludzkiej (wizje Marii Valtorty). Z mojego doświadczenia lekarskiego wynika, że większość ludzi nie interesuje się życiem wiecznym i posiadaniem duszy.
Poszukujących frapuje reinkarnacja (wędrówka dusz), a kochający pieski i kotki są przekonani, że ich pupilki będą żyły po śmierci.
Zobacz tępotę duchową: kotek ma duszę, a za nim szczur i pająk. Przecież to obraża Stwórcę. Nie godzi się, aby Królowa (cząstka Boga) mieszkała w zwierzęciu. Pan Jezus wyjaśnia dalej, że dusza jest nieśmiertelna, bo istnieje po naszej śmierci: błogosławiona lub potępiona.
To dzięki niej możemy wznieść się ku Boskiej Inteligencji i osiągnąć doskonałość. Naszym zadaniem jest zachowanie jej świętości lub jej przywrócenie. W pragnieniu oczyszczenia ważne jest drgniecie wolnej woli, a wówczas Pan Bóg pomaga i błogosławi.
Dzisiaj nieprzypadkowo trafiłem na Mszę św. dla dzieci, które biegały pilnowane przez matki. Młodzież grała i śpiewała, a mała dziewczynka powiedziała: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili”. Moje serce zadrżało.
Na ten moment prorok Izajasz wołał jakby do mnie: „Chcę zaśpiewać memu przyjacielowi pieśń (...)”. Iz 1,5-7 Jak to będzie, gdy się spotkamy? Jakże cierpiał człowiek natchniony przez Boga. Co wówczas rozumiał w przypowieści o winnicy? Bóg rozebrał Swoją Winnicę, bo naród wybrany nie przynosił owoców i na mnie spłynęła utracona przez nich łaskę.
Potwierdził to Pan Jezus: „Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce". Mt 21, 33-43 Teraz, gdy to zapisuję - jakby na potwierdzenie - do mojego mieszkania przybył Zbawiciel z Sokółki: Najśw. Serce w środku św. Hostii (transmisja Mszy św.). Chwyciłem twarz w dłonie i popłakałem się.
Przykro, bo nie wspomniano o Aniołach Stróżach, a tak pasowało, bo każdy zna obrazek dziecka idącego przez most w górach z Aniołem. Nie wrócisz do Boga jeżeli nie staniesz się jak dziecko, a dalej jako Jego dziecko.
Ja mam wielki kult do swojego Anioła Stróża, który w prowadzeniu mówi „Nie!”. Ludzie wskazują, że „coś mi mówiło”. Sprawdź „to coś” na sobie. Dowiedź się, że na tym zesłaniu masz Boskiego Przewodnika, który opiekuje się nami „całodobowo”.
Przypomina się sytuacja z gabinetu lekarskiego: pech chciał, że trafiła do mnie sąsiadka i zaczęła umierać z powodu ucisku w klatce piersiowej oraz duszności z pobudzeniem psycho-ruchowym.
Na rzut oka zawał serca, ale takie rozpoznanie spowodowałoby jej śmierć. Anioł podpowiedział: „ostry zator tętnicy płucnej”. Nie chciałem później żadnego podziękowania i skierowałem ją do Matki Bożej.
Kończę zapis, a łzy zalewają oczy, bo jestem przy Panu Jezusie błogosławiącym dzieci. Musiałbyś zobaczyć taki właśnie obraz, który otrzymałem po zmarłej pacjentce...w dniu śmierci Jana Pawła II.
Uwaga: odczyt dotyczył ...”Bożą opiekę”, ale pomyłkowo napisało się „Boskiego Opiekuna”! APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1153
Tuż po przebudzeniu wołałem do Matki naszej. To można porównać do dziecka dającego znak życia: „mamo! mamo”! Żona wyjechała na spotkanie kółek różańcowych, a ja stoję zmarznięty i smutny pod kościołem czekając na spotkanie z Panem Jezusem.
Siostra zaśpiewała: „Matko Najświętsza (...) Twojego ludu nie gardź prośbami. Ucieczko Grzesznych módl się za nami”. Właśnie biły dzwony. Przez serce przepłynął dreszcz, a łzy zalały oczy.
Jak ludzie żyją bez Matki Bożej i naszej, bez Świętej Rodzicielki. Ja mówię to prosto z frontu duchowego, bo wszystko jest prawdziwe w naszej wierze. Wprost chce się krzyczeć: „Pani nasza! Ucieczko Grzesznych! Matko, która wszystko wiesz. Jakże chciałbym wyjść i mówić o Tobie”. Padają słowa: „idźmy (...) z rzewnym sercem”. Taki właśnie jest stan mojej duszy.
Dzisiaj jest wspomnienie świętej Teresy od Dzieciątka Jezus, która postanowiła całkowicie oddać się Jezusowi i sprawie zbawienia dusz. Dziwne, bo jak mnie ogarnęła ją tęsknota za Bogiem, a to droga ku świętości.
Eucharystię wynagradzającą przekazałem na ręce Matki i jej poświęciłem to nabożeństwo. Z ludem odmówiłem cz. radosną różańca, litanię i zostałem pobłogosławiony Monstrancją. Mimo doby postu nadal nie byłem głodny.
W drodze na nabożeństwo wieczorne płynie koronka i moja modlitwa za „osamotnionych w walce”. Rano byłem pusty przed Mszą św. a teraz odwrotnie, bo „idę z radością na spotkanie Pana”. Przypominają się słowa psalmisty: „(...) przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który jest moim weselem i radością (...)”. Ps 43,1-4
Dzień niepodobny do dnia, ale wszystko połączone, bo z osamotnionymi jest Matka Boża i Pan Jezus, który „(...) wysłuchuje biednych i pokornych. (...) swoimi więźniami nie gardzi. (...)”. Ps 69, 33-37 To co niemożliwe staje możliwe.
Faktycznie zostałem pocieszony, bo nawet dotarły czytania: „Ufajcie, dzieci, wołajcie do Boga, (...) nawróciwszy się, szukajcie Go dziesięciokrotnie. Albowiem (...) przywiedzie radość wieczną wraz z wybawieniem waszym". Ba 4, 5-12.
Zdziwiłem się, że na Mszy św. było dużo ludzi. Kapłan wyszedł ze św. Hostią, a ja pobiegłem pierwszy, bo nie lubię, gdy Pan Jezus czeka. Przykro, bo za mną podeszło tylko kilka osób.
Podczas powrotu radość zepsuło spotkanie kolegi, który „zestarzał się w przewrotności”... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1103
Edyt. 10.12.2014
Po przebudzeniu serce zalał smutek i wielkie zwątpienie: „wszystko jest bezsensowne, trzeba raz na zawsze skasować zapisy, bo przez to mam tylko kłopoty, a trzeba jeszcze pożyć w pokoju”. Towarzyszył temu „lament” kotów za oknem.
Pamiętaj, że szatan atakuje szczególnie w chwilach naszej słabości, a takim momentem jest faza "jawa/sen". Jestem przekonany, że większość ludzi uważa te myśli za własne, bo sam zacząłem rozważać i użalać się na swój los, a przecież mam wszystko i wiem, że Pan Jezus trzyma mnie za rękę. Jak jest z innymi? Na czym opierają swoją moc?
Z takim sercem trafiłem na Msze św. Zdziwiłem się, ponieważ Komunia św. pękła lekko na pół, ale wyprostowała się. Czeka mnie jakieś małe cierpienie. Tak się stanie, bo będę pisał prośbę o spotkanie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Nie znałem jeszcze intencji, ale zacząłem śpiewać piosenkę Edyty Geppert: „Ja się nie skarżę na swój los”.
W uniesieniu szedłem na nabożeństwo wieczorne i odmawiałem koronkę do miłosierdzia Bożego oraz początek mojej modlitwy. To wielka łaska Boga naszego dająca ukojenie. Siostra zaśpiewała: „Boże jesteś moim Bogiem, Ciebie z troską szukam. Ciebie całą duszą pragnę i z tęsknotą oczekuję”, a w moim ręku znalazł się wizerunek Jezusa z Całunu.
Trzymałem ten obrazek jak największy skarb, a Pan patrzył na mnie z wielką mocą aż chciało się płakać. Nie mogę już żyć bez Zbawiciela.
Na ten czas św. Paweł mówi: „trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono”. Zdziwiłem się, ponieważ Komunia św. ponownie załamała się na pół. ...„Ja wiem w kogo ja wierzę”. Padłem na kolana, a wstrząs przepłynął przez serce, bo „On nas karmi ciałem i krwią Swoich ran”. W smutku wróciłem do domu.
Przepływają żalący się na los:
- sportowiec, bo stracił prawo jazdy po libacji czczącej zwycięstwo w meczu
- Wiśniewski, który przegrał dom w pokera
- Korwin - Mikke pragnący usprawnić świat bez Boga
- feministki, geje i lesbijki
- Wałęsa, że chciał zrobić więcej, ale nie mógł...teraz, gdy to edytuję złamał nogę, którą miał podać Kwaśniewskiemu
- Tusk, któremu jeży się resztka włosów, bo PiS z Macierewiczem już puka do jego drzwi
- i ja na to, że Pan prowadzi mnie tak krętą drogą.
Skończmy z tym i wróćmy do słów pięknej piosenki: „Ty, Panie tyle czasu masz (...) a ja na głowie mnóstwo spraw (...) że czasem tylko siąść i płakać...
Cóż jednak ma Bóg do przegranej Wiśniewskiego i wszystkich naszych „krętych dróg” z pijackimi wyczynami włącznie! APEL
- 29.09.2011(c) ZA OSAMOTNIONYCH W WALCE
- 28.09.2011(ś) ZA NIEGODNYCH KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO
- 27.09.2011(w) ZA BEZSILNYCH W NAGŁYM NIESZCZĘŚCIU
- 26.09.2011(p) ZA NIESFORNE DZIECI
- 25.09.2011(n) ZA DUSZE PARTYZANTÓW
- 24.09.2011(s) ZA LUDZI PRAWYCH CELOWO NĘKANYCH
- 23.09.2011(pt) ZA POSŁANYCH NA ŚWIADECTWO PRAWDZIE
- 22.09.2011(c) ZA TYCH, KTÓRZY ZAUFALI PANU JEZUSOWI
- 21.09.2011(ś) ZA WALCZĄCYCH O WŁADZĘ
- 20.09.2011(w) ZA SMUTNYCH BEZ PANA JEZUSA