- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1311
W śmiertelnym mrozie, zakapturzony i z zasłoniętą twarzą biegłem na spotkanie z Matką Najświętszą (1-wsza sobota m-ca).
Trafiłem na znajomego, który uczestniczy w uroczystościach kościelnych, ale z polecenia rządzących moją ojczyzną. W jednym błysku napłynęła intencja modlitewna dnia, a wielki ból zalał serce, bo ten dzień duchowy mam ofiarować za zniewolonych rodaków.
Po ponownie wygranych wyborach przez PO i zamachu w Smoleńsku ich przełożeni otrzymali nowy zastrzyk energii. Zaczęli biegać za „wrogami ludu” z szaleństwem w oczach...
Do kościoła schodzili się chmarami, a niektórzy klęczeli jak najwięksi święci. To „prawdziwie” nawroty...niektórzy razem ze mną chodzili do kościoła 2 x dziennie, a jedna z pań uczestniczyla w trzech nabożeństwach „pod rząd”: od końcu pierwszego do początku trzeciego.
Nawet starego kolegę lekarza wygonili na ulicę, a zza rogu zaczął wychodzić mój pacjent i robił „wywiady". Przebiegłość...”od przebiegania”.
Ja jestem świadkiem Prawdy, agentem Pana Jezusa przeciwnikiem systemu, któremu patronuje Belzebub z całymi zastępami dobrych braci Polaków. To przepłynęło w 2 minuty, ale zapis ma swoje prawa.
Serce zawołało z bólu: „Wysłuchaj mnie Panie. Zmiłuj się nad nimi, by stali się godnymi obietnic Chrystusowych”. Poprosiłem Matkę Bożą o przyjęcie za nich tego dnia, a podczas zawołań w litanii loretańskiej prosiłem: „z Synem Swoim ich pojednaj, Synowi Swojemu ich polecaj, Swojemu Synowi ich oddawaj...módl się za nimi i za ich duszami”.
Wracałem powalony cierpieniem odmawiając moją modlitwę. Po dojściu do „św. Poniżenia” wprost ujrzałem podobnych ludzi pastwiących się nad Zbawicielem. Poprosiłem Pana Jezusa, bo marnują swoje życie, udają innych albo są „szczerzy”...nawet wśród kapłanów.
Wróciłem ponownie do Domu Pana i w wielkim bólu popłynęła za tych biedaków koronka do miłosierdzia i droga krzyżowa: „Ojcze! miej miłosierdzie nad śledzącymi mnie i nad duszami takich”.
Najgorsze jest to, że ci ludzie udają wiernych Panu Jezusowi, przybiegają na Msze św. i podchodzą do Eucharystii. Trzeba to rozgłosić, bo taki człowiek nawet nie rozumie tego grzechu, a nie może się wyspowiadać (omerta).
Dopiero po prawdziwej stronie życia dowiadują się o swoich bezeceństwach i tam czekają na przebaczenie, wołanie o miłosierdzie i modlitwy wynagradzające. Przy stacji „Weronika ociera Twarz Panu Jezusowi” ból zalał serce i popłakałem się. Tak, bo tą modlitwą czynię to samo Panu Jezusowi.
Zdziwiony stwierdziłem, że właśnie kapłan idzie do konfesjonału. Jakże pasuje spowiedź, aby w czystości ofiarować ten dar Matce Bożej i Panu Jezusowi. Wyrzuciłem z siebie żal, że to wszystko przeze mnie, bo taki mój los. ”Panie Boże to przeze mnie”. Żałowałem za me złości, bo w czystości pragnąłem przystąpić do Eucharystii.
Kapłan powiedział słowami z Ew Mt 19, 43-48: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie (...)”. Przekazał te słowa wprost od Pana Jezusa. Ja wiem, że miłowanie nieprzyjaciół, a nawet oddanie za nich życia to szczyt świętości.
Jako pokutę mam za nich odmówić: „Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni”. Dziwne, bo wczoraj skończyłem czytanie tej wizji Marii Valtorty.
Podczas konsekracji - przez szpary w rusztowaniu (malowanie kościoła) - zauważyłem kościelnego ubranego w kamizelkę ostrzegawczą („robotnik na wysokości”)! Nie dzwonił w czasie konsekracji, ale „czuwał”. Niech Bóg mu to wybaczy.
Popłakałem się po Eucharystii, która rozpłynęła się w ustach. Wszystko zakończyła pieśń do Królowej Anielskiej, którą poprosiłem, aby każdego śledzącego mnie przytuliła jak dziecko.
Następnego ranka w ich intencji zapaliłem świecę i odmówiłem dodatkowo koronkę do miłosierdzia Bożego oraz powtórzyłem pokutę... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1325
W nocy czytałem słowa nastoletniego Pana Jezusa (egzamin dojrzałości), które wypowiedział do uczonych w Prawie w świątyni Jerozolimskiej: „Każdy człowiek w każdym czasie, musi prosić Pana o radę, aby poznać Jego wolę. Ma do niej się zastosować, aby nie ściągnąć na siebie gniewu”.* To wg mnie program życia dla każdego, a wyraża go posłuszne dziecko.
Przypominają się Esseńczycy, którzy wstawali przed wschodem słońca i modlili się. W tym czasie nigdy nie rozmawiali o sprawach doczesnych.
Na dzisiejszy dzień przeniosłem kawałek zapisu sprzed 20 lat, gdy po wejściu do kościoła moje serce doznało wstrząsu z powodu słów psalmu 86: „Nakłoń swe ucho, wysłuchaj mnie, Panie. (...) Strzeż mojej duszy, bo jestem pobożny, (...) zważ na głos mojej prośby”. Tyle lat minęło od tamtego czasu, a moja tęsknota za Bogiem jest taka sama.
Wybrałem nabożeństwo o g. 8.00 i przybędę tutaj jeszcze raz (o 17.00), aby otrzymać błogosławieństwo Monstrancją.
W serce wpadły słowa o pobożności króla Dawida, który: „(...) W każdym swym czynie oddał chwałę Świętemu i Najwyższemu słowami uwielbienia, z całego serca swego śpiewał hymny i umiłował Tego, który go stworzył. Postawił przed ołtarzem śpiewających psalmy i mile płynął dźwięk ich głosów; świętom nadał przepych i upiększył doskonałe uroczystości, aby wychwalano święte imię Pana i by przybytek już od rana rozbrzmiewał echem”. Syr 47, 2-11
Dzisiaj dla kaprysu Herodiady zabito największego człowieka na ziemi, który torował drogę Panu Jezusowi. Nie było i nie będzie już tak pobożnego jak św. Jan Chrzciciel.
Siostra zaśpiewała pieśń, która jest wyznaniem mojej miłości, a zarazem krzykiem duszy stęsknionej Boga...”Jezu, Jezu do mnie przyjdź: (...) żyć bez Ciebie, Panie, źle (...) w smutku spędzam dni, bo za Tobą tęskno mi (...) weź me serce (...)”.
To wołanie wypływa z serca oddalonego od Pana Jezusa, a to cierpienie zna każde dziecko zabrane w brutalny sposób od matki. Łzy zalały oczy podczas pisania...
Jakże podobne są pragnienia dusz na całym świecie, a sprawia to głód Eucharystii. Komunia św. zwinęła się i była lekka. Pozostałem sam w kościele i odmówiłem koronkę oraz litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Poszedłem na ponowne nabożeństwo i trafiłem na dzieci przystępujące do Sakramentu Pojednania. Jak pięknie wyglądała dziewczynka wracająca od Komunii św. ze złożonymi rączkami.
Kapłan mówił o naszej marności w wierze. To prawda, bo my nie jesteśmy świadomi tego i wyciszamy sumienie! Błyskawicznie przepłynęło poczucie nędzy i moje złe czyny
Na świecie jest wielu ludzi pobożnych o których nic nie wiemy, bo nie dają świadectw wiary. Na pewno uważają swoje życie za normalne. W ręku znalazł się opis nawrócenia lekarza niemieckiego, który został kapłanem: „Nie ma piękniejszej rzeczy na świecie niż bycie księdzem, który może ofiarowywać Jezusa! Któż jeszcze może to czynić?”.
Wielki mróz. Wróciłem do domu, gdzie jest ciepło i przytulnie...to namiastka raju, który czeka na ludzi pobożnych. APEL
*„Poemat Boga-Człowieka” Maria Valtora ks. pierwsza str. 258 Vox Domini
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1237
MB Gromnicznej
4.00. W sercu znalazł się mój krzywdziciel, który jest dyrektorem departamentu w ministerstwie zdrowia, ale to nie przeszkadza mu w byciu członkiem prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej w W-wie....w „rządzie i w samorządzie” („fryzjerstwo”). To powinno być zakazane, bo ujawnia się „bardzo ważne” osoby.
Po czasie zorientowałem się, że to kuszenie i odmówiłem koronkę do miłosierdzia. Teraz trudno wstać na Mszę św. o 6.30 (1-czwartek m-ca). Przełamałem się i w drodze do kościoła zapaliłem lampkę pod krzyżem Pana Jezusa.
Skrzyżowanie zablokował bus załadowany towarem z kręcącym się bezradnie kierowcą, któremu proponowałem pomoc. Mrozy sprawiają pękanie rur wodociągowych, zamyka się szkoły, pociągi stają w polach, giną bezdomni i aż żal pomyśleć o psach na łańcuchach.
W naszej świątyni też jest zimno, bo nie ma ogrzewana. Przypomniał się żart: ktoś pytał o mróz na Syberii i zdziwił się, że u nich jest tylko - 20 stopni, ale dodano, że tam mają tak, ale...w pomieszczeniu!
Podziękowałem Matce Bożej za natchnienie („samochód, lampka”) i ogrzałem sobie ręce nad wielką gromnicą, która została przed chwilką poświęcona.
Od ołtarza padła zapowiedź, że: „(...) nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie (...) kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? (...)”. To wielka prawda, bo kto dzisiaj jest godny, aby ostać się po „ogniu złotnika” lub „ługu farbiarzy” oraz „przecedzeniu”? Ml 3, 1-4
Dzisiaj św. Rodzice zanieśli Dzieciątko do świątyni w Jerozolimie, aby Go poświęcić Panu. Podszedł do nich starzec Symeon, który był stęskniony nadejścia Zbawiciela. Piszę to, a łzy p r a w d y zalewają oczy...
"Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela". Łk 2, 22-40
Komunia św. zgięła się na pół i wyprostowała z rozpłynięciem się. Faktycznie miałem później małe cierpienie. Po Mszy św. odwiozłem dziadka, który ledwie szedł podpierając się laską. Honorowo odmawiał, bo "musi chodzić", a straszna ślizgawica. Diabeł daje ludziom różne „dobre” natchnienia!
Zaczynam zapis, a w TV National Geographic płynie „Wojna imperiów” z pokazaną agresją Niemiec hitlerowskich na Rosję, co zakończyło się utknięciem ich pod Stalingradem w straszliwych mrozach. Popłakałem się, bo to dzieci Matki zabijające inne dzieci...
Na zakończenie, ale już pod garażem zamarzła linka sprzęgła (nie mogłem włączyć biegu) oraz płyn do spryskiwaczy. Prawie odmroziłem ręce. W tym momencie zobaczyłem jak śmiertelnym zagrożeniem jest zimno i jak wielkim dobrem ciepło...w tym „ciepło duchowe” (w sensie przytulenia), które zapewnia nam rodzina, a w szerokim pojęciu dom i wreszcie Dom Boga (Kościół).
Pan dał do ręki art. "Kościół naszym domem” Jacka Salija OP („Idziemy” 29.01.2012). To typowe „zdarzenie duchowe” wynikające z dzisiejszej intencji, której jeszcze nie znałem.
Napisałem ciepły list (poprzez „Fakt”) do Jerzego Stuhra, który poinformował mass-media, że leczy się z powodu choroby nowotworowej i w ten sposób chce dodać otuchy innym...
Kończę, a pokazują utrudnienia przy zakupie worka węgla (dyrektywa UE): musisz napisać podanie, podać typ pieca i wylegitymować się, a kwit przechowywać 5 lat!
Czy podziękowałeś już Bogu za ciepło, które masz w domu? APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1233
Niedowiarstwo to wkładanie palca w bok Pana Jezusa, branie wszystkiego pod szkiełko, podchwytliwość w pytaniach, a na końcu faryzeizm. Cóż możesz zbadać tkwiąc w ciemności?
Wyjaśniono, że Całun Turyński jest prawdziwy (wykonany z materii, której nie ma na ziemi), a w Eucharystii w Sokółce jest mięsień umierającego serca. Naród wybrany ma uczonych w Piśmie, ale wciąż czeka na Zbawiciela.
Nawet to, co czytasz jest od Boga, bo męczyłem się od kilku dni, a tuż po wstaniu napłynęła właściwa intencja. Błyskawicznie przepłynęli: wszelkiej maści racjonaliści (przykładem Mariusz Agnosiewicz), filozofujący (prof. Magdalena Środa), religioznawcy (w tym prof. Zbigniew Mikołejko, który jest kierownikiem Zakładu Badań nad Religią). Tacy wolą Darwina i „zakopanie”, a przecież Bóg „uczynił cuda”. Ps 98(97).
W tej grupie są także koledzy psychiatrzy (specjaliści „od głowy”), którzy praktykują w społeczeństwie katolickim. Chorych spowiadają z najskrytszych przeżyć, ale traktują ich jak zwierzęta (wykluczają duchowość człowieka, bo jesteśmy tylko jednością psycho - fizyczną). Większość z nich to ciemniaki duchowe, a wielu służy dalej władzy ludowej (psychuszki). Ktoś się oburzy, ale ja wiem co piszę...
Dzisiaj Pan Jezus trafił z uczniami do synagogi rodzinnego miasta, gdzie wzbudził nieufność, bo: "Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda /../ Czy nie jest to cieśla, syn Maryi /../”? Z powodu ich niedowiarstwa nie mógł zdziałać żadnego cudu. MK 6, 1- 6
Ludzie „mądrzy” nie mogą ujrzeć otaczających nas cudów i tego, że jesteśmy na zesłaniu. Większość nie interesuje się swoim losem, który kończy „śmierć” czyli początek życia prawdziwego. Nie mogą przyjąć, że nasze prawdziwe „ja” to dusza!
Ateista wskaże, że zostają po nas dobre czyny. Cóż dobrego możesz uczynić bez Boga? Dowodem jest Donek („rządzenie” i piłka nożna) oraz Bronek (trzeba podobać się Putinowi). W tym czasie UE kwitnie w pogaństwie i niedługo wywróci się jak stara babcia!
W ręku znalazł się zapis, gdzie odczułem zachwyt kontrastujący z działaniami „badaczy” Prawdy! To było 17.12.1994 r, gdy w nocy prosiłem Pana Jezusa, aby podziękował Bogu Ojcu za cud stworzenia... za Jego zadziwiające dzieła. Wówczas z telewizji płynął śpiew psalmu: ”Grajmy Panu na harfie, grajmy Panu na cytrze, chwalmy śpiewem i tańcem cuda te fantastyczne”.
Dzisiaj było podobnie! Podczas podchodzenia do Komunii św. strzała miłości przeszyła serce. Siostra śpiewała pieśń-prośbę, a to wyznanie mojej wiary: „Jezu, Jezu do mnie przyjdź (...) niech się z Tobą złączę już! (...) Ku Tobie się serce rwie, (...) Niech na wieki będzie Twe”. Po zjednaniu z Panem Jezusem chciało się płakać i kręciłem głową, bo tak właśnie wołało moje serce.
Wracałem napełniony pokojem, a moje myśli uciekły do ludzi otrzymujących łaskę wiary. My jesteśmy ograniczeni trzymaniem się praw fizycznych i myśleniem ludzkim. Mróz, szczekają psy, niebo pełne gwiazd, pod butami skrzypi śnieg, a ja w tym wszystkim widzę cuda, które kierują moje serce ku Bogu. "Ziemianom" trudno jest pokonać "zdrowe myślenie", które przeszkadza w zrozumieniu np. Eucharystii ("taki cud Bóg uczynił, że Swe Ciało w chleb przemienił").
Dzisiaj Pan pokazał mi namiastkę Swoich cudów.
1. W stacji „Planete” trafiłem na film: „Na początku była światłość” Austria 2010 o „odżywiających się światłem”. Naukowiec, na którego padł ten cud był całkowicie zaskoczony. Nigdy nie czuł głodu, a nawet nie mógł nic przełknąć. Żona potwierdziła, że kiedyś był normalny. Przedstawiono też jogina Prahlad’a Joni, który od 64 lat nic nie je i nie pije.
Potwierdzono to w czasie 10-cio dniowej obserwacji szpitalnej. Nie wydalał moczu (zbierał się w pęcherzu, ale był wchłaniany przez organizm) i stolca. Nie miał żadnych zmian w narządach...nawet związanych z wiekiem. Lekarze nie mogli uwierzyć i drapali się po głowie.
Podobnie było z Zinajdą Baranową z Krasnodaru w Rosji, ale ludzie uznali ją za szarlatankę. Na świecie jest około 30 tysięcy ludzi odżywiających się energią słoneczną.
2. W tej grupie są odżywiający się tylko Eucharystią. Wśród nich była słynna francuska mistyczka Marta Robin oraz Teresa Neumann.
3. W TV Trwam płynął program o odnalezieniu zwojów znad Morza Martwego (zapisy Eseńczyków sprzed 2 tys. lat). Jeden z naukowców określił znalezisko jako falsyfikat!
4. Cuda Eucharystyczne (wpisz w wyszukiwarce). Mnie to niepotrzebne, bo te doznania opisuję codziennie. Nigdzie nie spotkałem wzmianki o samoistnym pękaniu św. Hostii, które zapowiada cierpienie, a zarazem zapewnienie Pana Jezusa, że „Ja jestem z tobą"...”My”.
Wg mnie piękny jest cud z 1867 r (Dubna na obecnej Ukrainie), gdzie w Monstrancji ukazał się Pan Jezus w otoczeniu strzelistego promieniowania.
Znane są też lewitacje, a to wyjaśnia pojawiającą się u mnie lekkość ciała po Eucharystii, które wprost „płynie” nad chodnikiem. Jest to wynik zjednania duszy z Bogiem, która pociąga za sobą ciało fizyczne. Nie chciałbym unosić się ponad wszystkimi, bo powiedzieliby, że całkowicie zgłupiałem... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1195
Dzisiaj Pan Jezus wyjaśnił uczniom, kto jest największy w Królestwie Niebieskim wskazując na dziecko: "Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Mt 18, 1-5
Podczas podchodzenia do Komunii św. siostra śpiewała: „chodźcie wszyscy do stajenki...powitajmy Maleńkiego i Maryję Matkę Jego”. Nagle poczułem moment, gdy Pan Jezus zstępował z Nieba (wcielenie) do boju z szatanem o moje odkupienie, a serce zalała radość ze spotkania „Tego, który Zbawia”. To radość starca Symeona, który doczekał przyjścia Zbawiciela.
My nie mamy świadomości, że urodziliśmy się w momencie już otwartego Nieba i nie dziękujemy za to na kolanach. Ilu proroków, patriarchów i monarchów nie doczekało tego momentu.
Komunia św. rozpłynęła się w ustach, a moja dusza została uniesiona. W okamgnieniu stałem się człowiekiem całkowicie oderwanym od spraw ziemskich, które przestały być ważne.
Padłem na kolana przed Dzieciątkiem, a przypomniała się scena pokłonu magów, którzy „jako Bogu cześć Mu dali, a witając zaśpiewali z wielkiej radości”. Doniesiono też, że z zatopionego promu Costa Concordia wydobyto figurkę Dzieciątka Jezus z urządzonej tam stajenki. Jednym tchem podziękowałem Panu Jezusowi za Jego życie, pełne udręk od urodzenia aż do bestialskiej śmieci. Piszę to i płaczę...
W wielkiej radości wracałem do domu, a towarzyszyła mi czerwona smuga biegnąca ku Niebu pozostawiona przez przelatujący samolot. Jak cudowny jest każdy dzień mojego obecnego życia.
Ta doba duchowa będzie przebiegała wokół wielkiego cierpienia, którym jest rozłąka z dzieckiem. Przepłynęły zdarzenia duchowe:
- od wczoraj poszukują 6-miesięcznej dziewczynki z Sosnowca
- pokazano też kobietę ze zdjęciem dziecka, które porwał jej mąż
- przypomniała się śmierć naszej rocznej córeczki Marty
- wrócił obraz matki z Iraku rozpaczającej nad zwłokami zabitego syna oraz relacja Chinki opowiadającej jak zginął na placu Niebiańskiego Spokoju jej umiłowany syn
- płynęły obrazy rodziców z Egiptu, których dzieci zabito po meczu piłkarskim (prowokacja zwolenników Mubaraka)
- zaginięcie Pana Jezusa w Świątyni Jerozolimskiej, które przypomina mi zaginięcie naszego syna (od wielu lat nie daje znaku życia).
Rozbolała mnie głowa, a po kilku minutach snu ujrzałem kapłana stojący na pagórku, który powiedział, że „czasem trzeba wejść na górę”. Ta sekunda wystarczyła, że poczułem się rześki i wiedziałem, że mam być na nabożeństwie wieczornym. Cóż zyskałbym siedząc w domu?
W kościele ponownie napłynęła wielka łączność ze Zbawicielem, a zarazem serce zalał smutek rozłąki z Dzieciątkiem. Właśnie organista zaśpiewał przejmująco: „Zaśnij Dziecino, zmruż oczęta swoje, (...) modlitwa moja niech uśpi Cię”. Powtarzałem szeptem: „Dziecina! Dziecina! zaproszona do mojego domu! Samego Pana Jezusa przyjąłem. Samego Pana Jezusa”. Popłakałem się.
Po Komunii św. chciałbym słuchać gry organów, a później pozostać w ciszy aż do końca życia. Trzeba jednak wychodzić, a organista śpiewa: „Nie było miejsca dla Ciebie, w Betlejem w żadnej gospodzie i narodziłeś się Jezu w stajni w ubóstwie i w chłodzie”.
Z bólu wyrwało się: „Panie Jezu! Nie było i nie ma miejsca dla Ciebie. Nie było chociaż przyszedłeś jako Zbawiciel! Jezu mój! Panie! serce mi pęknie”!
Żona przejrzała szafy i przygotowała do oddania rzeczy dziecięce, bo trwa akcja pomocy. Od kilku dni na korytarzu rozpaczliwie płacze dziecko, które niedawno tu zamieszkało. Kończę, a właśnie trafiłem na cały kościół dzieci, które przybyły do spowiedzi i Komunii św. w 1-wszy piątek m-ca. Bóg Ojciec, nasz "Tata" (Abba) też bardzo cierpi z powodu rozłąki ze Swoimi dzieciątkami... APEL
- 30.01.2012(p) ZA PRAGNĄCYCH NAŚLADOWANIA PANA JEZUSA
- 29.01.2012(n) ZA REPREZENTUJĄCYCH GRZESZNE POGAŃSTWO
- 28.01.2012(s) ZA TYCH, KTÓRYM TRUDNO NAM PRZEBACZYĆ
- 27.01.2012(pt) ZA PROSZĄCYCH O PRZEBACZENIE
- 26.01.2012(c) ZA PEWNYCH SWEGO
- 25.01.2012(ś) ZA ZROZPACZONYCH
- 24.01.2012(w) ZA ODRZUCAJĄCYCH ZAPROSZENIE PRZEZ BOGA
- 23.01.2012(p) ZA ZŁAPANYCH W SIDŁA SZATANA
- 22.01.2012(n) ZA TYCH, KTÓRYM ZABRAKŁO ŚWIATŁA
- 21.01.2012(s) ZA BRONIĄCYCH OJCZYZNY