- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1326
Dobrze, że zerwałem się na Mszę św. o 7.00, bo dzisiaj wypada 46-rocznica ślubu, a żona jest właśnie na tym nabożeństwie. Wczoraj na Mszy św. wręczano medale od prezydenta za 50-letnie pożycie małżeńskie. To bardzo piękna uroczystość. Wszyscy otrzymali róże, które później przekazali Matce Bożej Niepokalanej
Po wyjściu straciłem pokój, bo wyskoczyła "psiarnia" (stare chłopy z maleńkimi psami), ale pod kościołem na miejscu parkowania przywitały mnie trzy gołąbki. Bardzo lubię ten znak Boga, który zapowiada pokój, a może nawet Pokój Boży.
Pocałowałem wielkie zdjęcie św. Michała Archanioła, które mam w samochodzie, bo musimy odebrać okulary żony w odległym centrum handlowym. Dodatkowo z tablicy spojrzał św. Roch, który jako fałszywy szpieg zmarł po 5-latach w więzieniu. W kościele natknąłem się na panie „okienkowe”, które przybyły na spotkanie z Bogiem.
Napływała złość i lęk, a to uczucie jest mi obce. Dodatkowo zły kusił spowiedzią i pchał mnie do proboszcza, aby gadać i żalić się na swój los! Anioł podpowiedział, że wczoraj otrzymałem odpust zupełny, a u spowiedzi byłem niedawno.
Przewrotność szatana jest okrutna, a masz ją pokazaną podczas napaści na Ukrainę (Krym zajęli „jacyś” ludzie, strzela się do własnego samolotu, a nawet na pozycje swojego wojska, aby uzasadnić wkraczanie z niesieniem „pomocy”).
Zobaczysz, co sprawi Komunia św., bo to będzie dowód działania Ciała Pana Jezusa...dla Ciebie. Złość malała już podczas podchodzenie do kapłana. Padłem na kolana, a Eucharystia ułożyła się na podniebieniu w postaci parasola (ochrona).
Radość zalała serce, a wszystkie kuszenia prysły. Po uniesieniu głowy trafiłem na wielkie zdjęcie uśmiechającego się do mnie następcy s. Piotra. Siostra na ten moment zaśpiewała Bogu: „Alleluja, alleluja...”, a szatan uciekł. To Cud Ostatni i innego już nie będzie.
Jak poradzisz sobie z Bestią, gdy nawet nie wierzysz w jej istnienie. Śmieszą mnie wszystkie ćwiczenia silnej woli oraz techniki medytacji.
W ręku znalazł się zapis z 11.06.1989(n), gdy z żoną na działce wypiliśmy piwo, bo Pan dał nam rożne dobre rzeczy na tym wygnaniu. Rozmawialiśmy na temat wiary: kogo można uznać za bardzo wierzącego? Między nami wytworzyła się łączność duchowa.
To już wówczas było coś więcej niż miłość...nawet odebrałem natchnienie, a nawet pewność, że „połączył was Bóg Ojciec” i będziemy ze sobą przez wiele lat.
Natomiast w zapisie z dnia 19.02.1989(n) spotkałem moje rozważania o seksualności uświęconej. A cóż to takiego? Jest to zespolenie duchowe z połączeniem ciał. Przeważnie jest odwrotnie - ciała łączą się, a dusze są daleko.
Często jest to "zdrada" w małżeństwie z utratą czystości, współżycie bez błogosławieństwa Boga, które pozostawia niesmak z poczuciem zła i z wyrzutami sumienia. Rzadko zdarza się, że małżonkowie mają tego świadomość. Człowiek nieświadomy i żyjący tylko tym światem nie będzie wiedział o co chodzi i to wyśmieje.
Dzisiaj zdziwiony przeczytałem słowa Pana Jezusa o małżeństwie*, gdzie Zbawiciel wskazuje, że każda żona ma duszę. Nie wolno jej deptać. Nie wolno dawać upustu swoim nienasyconym namiętnościom i uprawiać nierządu w małżeństwie.
Ja dodam, że wiele dzieci powstaje z gwałtu w małżeństwie, a dzieci z gwałtu można zabijać wg naszego prawa do aborcji. Dla znudzonych żoną i porzucających ją jest jeden osąd: cudzołóstwo, bo taki związek nadal trwa w oczach Boga...
Na szczycie są małżeństwa świadomie wybierające życie w czystości, a to już bój o prawdziwe dobro czyli niewinność, która jest drogą do świętości... APEL
*„Poemat Boga-Człowieka” ks. czwarta cz. druga 47. Rozwód.
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1331
Wczoraj był dla mnie czas święty, bo minęła 26 rocznica pojednania z Bogiem, a dzisiaj jest uroczystość patrona naszej parafii św. Rocha, który żył na początku XIV wieku i zmarł po 5 latach w więzieniu...oskarżony tak jak ja o szpiegostwo. W jego celi śmierci pojawił się napis, którego dotknięcie sprawiało uzdrowienie od zarazy.
Pobiegłem na Mszę św. z zamiarem niesienia chorągwi z jego wizerunkiem, ale procesja już była uformowana. Wrogowie wiary świętej traktują nasze obrzędy z przymrużeniem oka, a głupkowaci ateiści z „FiM” piszą, że taki kult ma korzenie pogańskie. W tym czasie modlą się przed tęczą ze sztucznych kwiatów i pilnują jej dzień i noc jak największej świętości.
W takiej procesji, która ma charakter ludowy dziwi obecność lekarza, a dla kolegów psychiatrów to „brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć”. Jaki krytycyzm ma ich nadzorca krajowy, który wyklucza istnienie natchnień, sumienia i wolnej woli! Pomyśl jako człowiek normalny: masz wolną wolę czy jesteś wołem w kieracie?
Kapłan przeczytał piękną litanię do naszego patrona, a później w uniesieniu szedłem w procesji:
„Święty Rochu, patronie chorych i konających,
Święty Rochu, najgorliwszy nieumiejętnych doktorze,
Święty Rochu, prawdziwy życia Chrystusowego wyznawco”...
Dzisiaj Pan Bóg przestrzega, że: „Umrze tylko ta osoba, która zgrzeszyła”. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej, grzechy nie przechodzą z ojca na syna, bo każdy będzie sądzony wg jego postępowania, a „odpowiedzialność za krew” spadnie na niego samego.
Żyć będzie sprawiedliwy, który zachowuje przykazania i postępuje uczciwie oraz ten który „oczu nie podnosi ku bożkom izraelskim (...) nie krzywdzi nikogo (...) nie popełnia rozboju (...) odsuwa swą rękę od nieprawości (...)”...
Dalej Bóg prosił: „Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełnili przeciwko Mnie, i stwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. (...) Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci (...) nawróćcie się, a żyć będziecie". Ez 18
Kapłan w kazaniu mówił o potrzebie dążenia do świętości, ale w sensie wydania takiej osoby przez społeczność wiernych. Dziwne, bo to zadanie dla każdego...inaczej nie wrócisz do Nieba! Namawiał też do chodzenia na Mszę św. w niedzielę, ale nie wspomniał o codziennej i o szatanie.
Podczas Eucharystii przebiegłem na drugą stronę kościoła do kapłana rozdającego Ciało Pana Jezusa. W tym czasie chór śpiewał pieśń rozrywającą serce: Mądrość stół zastawiła obficie i na święto zaprasza swój lud. Przychodźcie na ucztę Syna Bożego, Przyjmijcie ten chleb, co Pan daje nam.
Znajdź tą pieśń, bo nawet teraz, gdy opracowuję zapis przez moje serce przepływa fala tęsknej miłości i chce się płakać.
Padłem na kolana jak porażony, a św. Hostia zagięła się na brzegu. Siostra właśnie zaśpiewała: „Upadnij na kolana ludu czcią przejęty, uwielbiaj Swego Pana, Święty, Święty, Święty”.
Nagle kapłan wspomniał, że dzisiaj możemy otrzymać odpust zupełny. Wszyscy wołaliśmy „Ojcze nasz”, a to wyjaśniło fakt przebiegnięcia pod wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego! Dzisiaj Pan Jezus błogosławił dzieci, bo do nich należy Królestwo Niebieskiego. W domu mam taki obraz, który podarowała mi pacjentka przed śmiercią. Takim czuję się w tej chwilce...
W tym momencie pasuje dzisiejsze wołanie za psalmistą (Ps 51): „Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha. Nie odrzucaj mnie od swego oblicza i nie odbieraj mi świętego ducha swego. (...) Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz”...
Zrób klip reklamujący naszą wiarę: podczas niebiańskiej muzyki, która może falować daj obrazy pięknych widoków przyrody przeplatanych płaczącymi po zjednaniu z Panem Jezusem. Pokaż w tym czasie Oblicza Boga Najwyższego znane z obrazów i lud rozradowany podczas śpiewu. Rzuć męski głos wypowiadający słowa tej pieśni:
„Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, Jego chwała będzie zawsze na moich ustach, Dusza moja chlubi się Panem, Niech słyszą to pokorni i niech się weselą. (...) Wysławiajcie razem ze mną Pana, Wspólnie wywyższajmy Jego Imię, (...) Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością”... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1356
Tego dnia, po latach neopogaństwa wróciłem do Boga. Po modlitwach zostałem zaproszony (15.08.1988) do Sanktuarium MB Pocieszycielki Strapionych, a nigdy tam nie byłem. Książeczka do nabożeństwa otworzyła się na słowie „spowiedź” do której się przygotowywałem.
Wcześniej prosiłem Boga, aby wskazał mi spowiednika, ale tego dnia nie miałem w planie Sakramentu Pojednania! Na miejscu okazało się, że z okazji 13-lecia koronacji obrazu przyjeżdża biskup. Koronacji dokonał kardynał Stefan Wyszyński (10.08. 1975r), a koronę wkładał ówczesny biskup Jan Paweł II. Dzisiaj można uzyskać odpust zupełny!
Zdziwiony kapłan zapytał: jak do niego trafiłem? Odpowiedziłem, że z modlitwą i w prowadzeniu przez Pana Jezusa. Po 20-tu latach wróciłem do Boga; „Panie! Dziękuję Ci za Twoje miłosierdzie. Proszę! wspieraj mnie, daj wytrwać w dobrym, nie pozwól oddalić się od Ciebie”.
I oto upragniona Eucharystia! Czy możesz sobie wyobrazić radość w Niebie z odnalezienia zbuntowanego baranka! Z łaski Boga znalazłem się wśród szczęśliwców...jak starzec Symeon, bo „wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to”, co ja ujrzałem „i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli". Mt 13, 16-17
Jak żyłbym przez te lata bez Pana Jezusa i bez Opatrzności Bożej? Ja mam wszystko przebaczone, ale w wyrzucie sumienia muszę chwytać twarz w dłonie z okrzykiem „Jezu! Jezu!”.
W zawodzie lekarza w każdej chwilce możesz znaleźć się w opałach, bo istnieje nieskończona kombinacja objawów chorobowych, a nasza wiedza jest ograniczona. Prawdopodobnie zginałbym marnie...tak jak ośmiu lekarzy z mojego otoczenia (nałogi, wypadki, choroby, przepracowanie).
Rocznica powrotu do Boga, Święto Matki, a tu pustka i rozproszenia...także na Mszy świętej. Nie docierały czytania. Dopiero po Eucharystii napłynęło uniesienie, gdy orkiestra zagrała „Z dawna Polski Tyś królową, Maryjo” i chciałbym zostać w świątyni.
Zły nienawidzi Matki Pana Jezusa i Jej wyznawców. Nie znosi świadectw wiary i ujawniania jego metod działania (kuszenia). Stąd pustka duchowa, a nawet osłupienie z rozmyślaniami o krzywdzie (czytaj łasce Boga) oraz senność, której nie kasowały drzemki.
W dniu edycji tego zapisu (20.08.2014) posłuchałem natchnienia i w podziękowaniu wstałem na Mszę św. poranną, którą z modlitwami ofiarowałem dodatkowo w intencji tego dnia.
Żadnym językiem nie można przekazać mojego stanu podczas odmawiania modlitwy (patrz: instruktaż) z wołaniem do Boga, aby przyjął podziękowanie za wszystkie cierpienia, których doznał Pan Jezus przed i podczas drogi krzyżowej oraz Jego osamotnienie podczas bestialskiego znęcania się oprawców i umierania na Golgocie.
To wszystko w kontekście mojego odkupienia i zbawienia. Nie ma możliwości przekazania mojego krzyku duszy z dziękczynieniem Bogu za to wszystko.
Po Mszy św. pozostałem w kościele i odmawiałem moją modlitwę, a Pan Jezus sprawił, że uczestniczyłem w dodatkowym Sakramencie Pojednania, bo kapłan w tym czasie wyspowiadał całą rodzinę i podał im Eucharystię, a na końcu ponownie nas pobłogosławił.
Owoc tego poranka poznam dopiero po śmierci, bo garstka dziękuje za odkupienie...nawróceni w cudowny sposób dają świadectwa wiary, a reszta nawet nie pomyśli o życiu wiecznym. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1333
Wspomnienie o. M.M. Kolbego
W drodze na Mszę św. wielki ból zalał moje serce, bo ludzie nie widzą dobroci Boga (intencja z dnia 09.08.2014), a to wiąże się z niewdzięcznością. Niewdzięczność to wielki grzech, a każdy zna tą przykrość...szczególnie bolesną dla Boga, któremu szatan zaraz zarzuca, że Jego Dobroć i Miłosierdzie idą na marne.
Nie wiem dlaczego Bóg pokazał mi Swoje cierpienie...w dzienniku trafiłem na szereg podobnych dni, ale dzisiaj szczególnie je przeżywałem. Nawet teraz, gdy zaczynam zapis przez duszę przepłynął „dreszcz prawdy”. Trudno jest to przekazać, bo to bolesna strzała przeszywająca serca z darem łez, a zarazem dowód na słuszność mojej modlitwy.
W tej intencji, w wielkim uniesieniu duchowym zacząłem moją modlitwę. To właściwie błagalny krzyk duszy w którym ciało całkowicie zesłabło, musiałem zamknąć oczy i tak „umierając” znalazłem się na drodze krzyżowej w Jerozolimie.
Jak przekazać ci współcierpienie z Sercem Pana Jezusa podczas spotkania z Matkę Najświętszą? Wprost poczułem się Szymonem, który pomaga Panu nieść krzyż z Weroniką ocierająca Jego Twarz.
Popłakałem się, bo Pan Jezus dał mi wielką łaskę...poczułem Jego całkowite wyczerpanie fizyczne, ostatek sił. W szumie ulicy i wietrze wiejącym prosto w twarz nogi odmawiały posłuszeństwa, a serce chciało wybuchnąć.
Mnie pokazano wielki wysiłek jaki pokonał Pan Jezus...doszedł na szczyt Góry Czaszek i powiedział „Wykonało się”! Zarazem pokazał nam, że trzeba trwać do końca. Wiedział o tym JPII, a ja dziwiłem się dlaczego w swojej słabości wciąż pokazywał się i błogosławił przybyłych...nie mogąc już nic powiedzieć.
Dzisiaj jest rocznica śmierci o. Kolbe, który wyprosił ten dzień u Matki Najświętszej, bo jutro jest Wniebowzięcie NMP. A ty co powiesz w momencie śmierci? Jak nie będziesz przygotowywał się i prosił to umrzesz w smutku lub z przekleństwem na ustach!
Bóg w swojej nieskończonej dobroci dał nam czas łaski. Łaska w wydaniu ziemskim to czas promocji, którego ludzie bardzo pilnują. My w tym zrozumieniu nigdy nie myślimy o naszym odkupieniu, a u mnie oznacza to zjednanie z Panem Jezusem w modlitwie, współcierpieniu i w zbawianiu. Nie pojmiesz tego, bo to łaska wynikająca z wezwana i wybrania. To nawet Tajemnica Boża, którą mogę ujawnić, aby zachęcić poszukujących drogi.
Tacy jak ja przypominają najemników, ale nie dla ziemskiej zapłaty...to Duchowa Legia Cudzoziemska, bo jesteśmy z każdego zakątka ziemi. Nie znamy się, ale czynimy to samo. Nikt nas nie werbował oprócz Boga Samego. Piszę to, bo czas jest krótki.
Sam widzisz, co robi szatan na ziemi: dżihadyści w Iraku chcieli zatopić Bagdad, wojna Izrael / Palestyna oraz ujawnienie się syna ciemności w Federacji Rosyjskiej i to nie są żarty, gdy opętany Władimir Żyrinowski krzyczy, że z mojej ojczyzny zostanie spalona ziemi. Tow. Putin w krótkim czasie zrobił demolkę we własnym narodzie, napadł na słabszego sąsiada, gdzie mówią tym samym językiem i wyznają tą samą wiarę. Zagraża także ludzkości.
W kościele trafiłem na garstkę Pana, bo większości obdarowanych Bóg nie interesuje. Pan skierował do mnie te słowa: "Synu człowieczy, mieszkasz wśród ludu opornego, który ma oczy na to, by widzieć, a nie widzi, i ma uszy na to, by słyszeć, a nie słyszy, ponieważ jest ludem opornym".
"Synu człowieczy, przygotuj sobie rzeczy na drogę zesłania, za dnia i na ich oczach, i na ich oczach wyjdź z miejsca twego pobytu na inne. Może to zrozumieją, chociaż to lud zbuntowany. Wynieś swoje tobołki (...) Na ich oczach zrób sobie wyłom w murze i wyjdź przez niego”. Ez 12,1-12
To prawda, bo przez te lata udało mi się namówić na codzienną Mszę św. tylko dwie osoby. Większość zapraszanych pomarła...tak jak żyła. Dobrze, że te słowa pisze prorok Ezechiel, bo czeka na mnie Inkwizycja Nieświęta w Okręgowej Izbie Lekarskiej w W-wie, a nie da się zmieszać ciemnoty duchowej ze Światłem Pana. Nawet nie wolno tego czynić.
Psalmista wołał dodatkowo, ze „Wystawiali na próbę i drażnili Boga Najwyższego i Jego przykazań nie strzegli. (...) Rozgniewali go swoim bałwochwalstwem na wzgórzach, wzniecali Jego zazdrość rzeźbionymi bożkami”. Ps 78
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?" Pan Jezus odpowiedział, że „siedemdziesiąt siedem razy”, bo podobnie uczyni nam Bóg Ojciec jeżeli każdy z nas „przebaczy z serca swemu bratu". Mt 18, 21-19, 1
Z żoną trafiłem do przychodni w sąsiednim mieście, a Pan sprawił, że w czasie jej wizyty poszedłem do kościoła, gdzie jest najpiękniejsza na świecie MB Różańcowa z Dzieciątkiem trzymającym różaniec.
Kapłan prosił, aby modlić się o dobrą śmierć, a ja zawołałem za mojego dziadka, który zmarł tuż po wojnie i chyba posługę duchową otrzymał w tym kościele, bo znajduje się blisko szpitala. Po Eucharystii padłem na kolana przed Panem Jezusem w czerwonym płaszczu... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1380
Wspomnienie: NMP Kalwaryjskiej
Nie mogłem spać i około 1.00 wróciłem na stronę rebelya.pl, gdzie przeczytałem pochwałę mojego wysiłku, którą 15 kwietnia 2012 napisał Eliasz. Wejdź: rebelya.pl Forum Kościół Dziennik duchowy współczesnego polskiego mistyka katolickiego.
Sam nie pochwaliłbym lepiej siebie, a dodatkowo musiałbym się bronić. Później okaże się, że to pocieszenie od Matki Bożej, która przyjdzie dzisiaj do nas po moim zaproszeniu.
<< Zajrzałem tam i początkowo pomyślałem, że to jakiś kolejny „nawiedzony” opisujący swoje subiektywne "odloty", bo np. w zakładce o sobie pisał, że jest "świeckim mistykiem", a na stronie głównej zamieścił serię obrazkowych schematów dość oryginalnie i „matematycznie” (wykresy) ilustrujących podstawowe prawdy wiary.
Potem jednak zagłębiłem się nieco w lekturę prowadzonego przezeń dziennika duchowego i ku swojemu zaskoczeniu odkryłem, że mam do czynienia ze zjawiskiem unikalnym w skali - przynajmniej polskiego - Internetu.
Mianowicie przebogatą skarbnicę notek człowieka o głębokim życiu duchowym, radykalnego w wierze, ustawicznego w modlitwie, żarliwego w pragnieniu zbawienia dusz, szczerego w umiłowaniu Kościoła katolickiego, zawsze stęsknionego za Bogiem.
W przejmujący sposób piszącego o ludzkiej nędzy i grzechu, przeplatającego opisy doznań mistycznych swego rodzaju publicystyką społeczną bez owijania w bawełnę nazywającą rzeczy po imieniu - opowiadającą się po "słusznej stronie" w sprawach takich jak Smoleńsk, rządy PO, sytuacja RM i TV Trwam itd.
Wprawdzie sam nie zgadzam się z autorem w paru sprawach (...) ale pomimo tego śmiało mogę nazwać ten dziennik jedną z "przełomowych" lektur duchowych w moim życiu - tak czuję się przez nią zbudowany w wierze.
Dlatego serdecznie polecam ją także Wam. Okazuje się, że współczesnym polskim mistykiem - a można też powiedzieć bez przesady, że i prorokiem może być...nawrócony lekarz, karciarz i pijak! >>
Poprawiłem tylko fakt, że byłem lekarzem rodzinnym (pierwszego i "ostatniego" kontaktu) z dyżurami w pogotowiu...do czasu, gdy Samosąd Lekarski czyli Inkwizycja Nieświęta w odwecie uznała moją wiarę i obronę krzyża powalonego przez kolegę psychiatrę za chorobę psychiczną.
Zawieszono mi pwzl we wrześniu 2008 roku, a miałem najwięcej (z 10 lekarzy) dobrowolnie zapisanych pacjentów. Prawo wykonywania zawodu zawiesiła mi komisja lekarska bez przewodniczącego. Izby Lekarskie mają prawników i urzędników, ale nie potrafią powołać komisji lekarskiej zgodnej z rozporządzeniem Ministra Zdrowia.
Nie uwierzysz, ale sprawa trwa, bo właśnie powołano już 6-tą komisję lekarską (na 10 września 2014 r.!), a ja głośno protestuję, bo w jej składzie jest konsultant krajowy ds. psychiatrii prof. Marek Jarema, który z urzędu odpowiada za bezeceństwa psychiatrów!
Pech, bo nie popełniłem samobójstwa (cel stalkingu) i nie umarłem. Nie ma się gdzie poskarżyć, bo na stanowisko szefa Komisji Etyki Lekarskiej wskoczył prezes Konstanty Radziwiłł, który zaocznie stwierdził (z jednego zdania pisma), że jestem chory psychicznie. Tutaj jest ciekawostka, ponieważ nie ma ustalonej dotychczas normy psychicznej.
Na Mszy św. Pan Jezus zalecił, aby w sytuacji: "Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy”. Później trzeba wziąć świadków i zgłosić sprawę Kościołowi świętemu. Większość kolegów udaje katolików, ale musze traktować ich jako pogan. Mt 18, 15-20
Eucharystia okazała się manną z nieba i rozpłynęła się w ustach. Zapytasz: jak przyszła do nas Matka Boża? Normalnie. Sąsiadka przyniosła obraz MB Częstochowskiej, który ktoś wyrzucił na śmietnik! APEL
- 12.08.2014(w) ZA STARAJĄCYCH SIĘ
- 11.08.2014(p) ZA TRAFIAJĄCYCH NA PRZESZKODY
- 10.08.2014(n) ZA TYCH, KTÓRYM BRAK UFNOŚCI BOŻEJ
- 09.08.2014(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIDZĄ DOBROCI BOGA
- 08.08.2014(pt) ZA CHORYCH DUCHOWO
- 07.08.2014(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH WSPARCIA DUCHOWEGO
- 06.08.2014(ś) ZA POZBAWIONYCH MOCY
- 05.08.2014(w) ZA ĆWICZONYCH (ASCETÓW)
- 04.08.2014(p) ZA DZIELNE NIEWIASTY
- 03.08.2014(n) ZA ZJEDNANYCH SERCAMI Z PANEM JEZUSEM