Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

07.08.2014(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH WSPARCIA DUCHOWEGO

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 sierpień 2014
Odsłon: 1363

    Wczoraj zły kusił przez cały dzień zgłoszeniem się do kancelarii adwokackiej. Ja byłem bardzo słaby, a ten zalał moją głowę dochodzeniem sprawiedliwości. 

     Bój jest duchowy, bo stanąłem w obronie krzyża i siłami ziemskimi nie wygrasz...tak jak z opętanym Putinem, który w krótkim czasie narobił kłopotów pewnej części ludzkości. Dzieło szatana poznasz po owocach, a takim jest szkodzenie. On dzieli ludzkość na Rosjan i ich przyjaciół oraz na całą resztę.  

     Jak Pan Bóg to wszystko układa, bo właśnie nieopatrznie odebrałem pismo z Okręgowej Izby Lekarskiej w W-wie, gdzie władza ludowa chce udowodnić, że moja łaska wiary to choroba. 

    Mają zespoły radców prawnych, zawodowych urzędników, a prawie przez 7 lat nie potrafili powołać komisji lekarskiej zgodnej z obowiązującymi przepisami (menu główne-chronologicznie: zapis z dnia 10 maja i 29 czerwca 2014). 

    Dwóch pism nie odebrałem, a w obecnym zawiadamiają mnie o powołaniu 6-tej komisji lekarskiej do której ponownie wepchnięto prof. Marka Jaremę z którym mogę spotkać się, ale w prokuraturze, bo odpowiada za wszystkie bezeceństwa korporacji psychiatrów.  Dziwne, bo we wcześniejszym śnie widziałem go jak zabierał się do „badania”.

     To wprost brak honoru u lekarza, profesora, odznaczonego i hołubionego. Psychiatra nie strzela z kałasznikowa, ale zabija człowieka przy pomocy psychuszki. Ponowiłem prośbę do Rzecznika Praw Lekarzy i poprosiłem o przydzielenie mi adwokata spoza samorządu lekarskiego.

    Pan Jezus zaprowadził mnie na stronę www.pogotowieduchowe.pl, gdzie przyjmują prośby o wsparcie modlitewne. Napisałem tam: 

  <<Za obronę krzyża powalonego przez psychiatrę spotkałem się z odwetem: funkcjonariusze Naczelnej i Okręgowej Izby Lekarskiej w W-wie, którzy uznali moją wiarę za chorobę (mistyka = psychoza). Koledze, który zaorał miejsce święte nawet nie zwrócono uwagi. 

   W wyniku "badania" przez kolegów dokonującego czynu bluźnierczego zawieszono mi prawo wykonywania zawodu lekarza. Sprawa trwa od 2008 roku i jestem celowo nękany. Stan na dzisiaj: całość krzywdy posiada Rzecznik Praw Lekarzy w Naczelnej Izbie Lekarskiej.

    Nawrócenia doznałem w latach 1986-1989 i tak się zdarzyło, że postawiłem krzyż, który złamał czas i od 25 lat opiekuję się tym Najświętszym Znakiem na ziemi. Ja modlę się za innych wg odczytywanych intencji, wołałem także do Boga o otworzenie serc kolegów udających katolików. Proszę o pomoc duchową, bo Sam Pan Jezus przyprowadził mnie tutaj. >>

     Na Mszy św. wieczornej zawołałem do św. Piotra, bo podczas rozmowy telefonicznej straciłem panowanie nad sobą. W naszej Okręgowej Izbie Lekarskiej mamy działacza podobnego do posła „Marudy” Stanisława Żelichowskiego z PSL-u, który chce umrzeć na stanowisku. 

   Kolega Ładysław Nekanda-Trepka stał się zawodowcem, podpisywał wszystko, co mu przedłożyli, nie dziwił go fakt, że „badała” mnie komisja lekarska bez przewodniczącego, a teraz zaprasza mnie na ponowne „badanie” i grozi zawieszeniem pwzl, a mam już zawieszone od 5 lat. 

    Takie „dziadki” zajmują miejsce, dorabiają się i szkodzą swoim skostnieniem. Kolega na pewno nie ma aktualnych badań, a ze względu na fakt, że nie wie, co czyni powinien dobrowolnie przebadać się razem ze mną (jesteśmy w jednym wieku).

    Św. Hostia załamała się i faktycznie nic nie mogłem zrobić, ponieważ przyszła nawałnica. Dodatkowo smutek zalewał serce, bo pod kościołem w namiotach przebywali pielgrzymi z małymi dziećmi (niebezpieczeństwo uderzenia pioruna).

     Pasuje tutaj wołanie psalmisty (Ps 69): „Wyrwij mnie z bagna, abym nie utonął, wybaw mnie od tych, co mnie nienawidzą (...)  niech pomoc Twa, Boże, mnie strzeże. (...) W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie”...                                                             APEL

 

06.08.2014(ś) ZA POZBAWIONYCH MOCY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 sierpień 2014
Odsłon: 1422

Przemienienie Pańskie

     Siedziałem w nocy, a od rana nie mogłem dojść do siebie. Nic nie dała kawa i ponowna drzemka, nie mogłem pisać i nic uczynić, a mój czas jest bezcenny.

    To stan straszliwej pustki duchowej nieznany normalnym ludziom. W tym czasie nie możesz wypowiedzieć nawet „Zdrowaś Mario” i kręcisz się bez celu. Ponadto w głowie miałem sprawy majątkowe oraz izbowe, a zły pchał mnie do kancelarii adwokackiej.

    To droga dobra dla ludzi normalnych. Następnego dnia Pan Jezus zaprowadzi mnie do pogotowia duchowego, gdzie  będę prosił o wsparcie. Napłynie też, że prawnik należy mi się z urzędu od Rzecznika Praw Lekarzy. Postanowiłem, że dzisiaj nic nie będę załatwiał, bo jest wielkie święto kościelne.

     Wyjechałem z domu z nadzieją na modlitwę i trafiłem na plac przed kościołem, ale nic nie dała ławeczka w cieniu i miejsce święte. Pojechałem nad jezioro, ale nie cieszyła zieleń, przyroda i ten świat.

    Ja wiedziałem, że to nie jest spowodowane moim słabym ciałem, ale dotyczyło mojego ducha. Pustka duchowa spływała na ciało fizyczne sprawiając jego drętwotę. Robotnik w takim stanie stwierdzi, że praca nie idzie i przeklina swój los.     

    Dopiero po pewnym czasie zacząłem mówić „Ojcze nasz” i wolno...wolno dochodziłem do siebie. W ten sposób zacząłem odmawiać modlitwę „za zjednanych sercami z Panem Jezusem”, którą kontynuowałem po powrocie na ławkę przed kościołem.

    Pomyślałem o ludziach, którzy uważają, że nie mają duszy. Przypomina to stan, gdy nie czujesz nogi i twierdzisz, że jej nie ma! Proboszcz czytał Ewangelię na Mszy św. pogrzebowej, gdzie był moment śmierci Pana Jezusa na krzyżu.

    Popłakałem się, bo chciałbym umierając mieć radość z odmalowania Panu Jezusowi Tabernakulum. To powtórzy się podczas Mszy św. wieczornej. 

    Padłem w ciężki sen od 14.30-17.00, ale mój stan duchowy nie zmienił się. Dalej kręciłem się, a zły wpuszczał mi zwątpienie w sens tego czynię i zalecał zniszczenie wszystkiego z rozpoczęciem normalnego życia. Tak też podpuścił s. Fautynę, która zniszczyła bezpowrotnie część swoich zapisków!

     Co oznacza życie normalne? Czy to jest takie, które pędzi tow. Putin? A może to życie mafiosów z mojej ojczyzny lub trwanie w fałszu na wszystkie sposoby Donka i Bronka, który walczył z krzyżem smoleńskim, a teraz boi się własnego cienia!

    Nasz prezio wpadł w szał wieszania orderów, które przydziela wg klucza ruskiego: im większy kłamca tym lepszy patriota, bo nie atakuje rządzących czyli naszej ojczyzny. 

    Jak została podana intencja? Mój stan przypominał wyładowany akumulator...właśnie trafiłem na taką sytuację, gdzie jeden kierowca ratował drugiego poprzez przewody.

     Pustka i niemoc duchowa trwały także po Mszy św. wieczornej...ponownie trafiłem na kierowców ratujących się mocą z akumulatora. W takim stanie poszedłem spać...  APEL

 

05.08.2014(w) ZA ĆWICZONYCH (ASCETÓW)

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 sierpień 2014
Odsłon: 1451

ascesis: gr. ćwiczenie.

    Wybiegłem na Mszę św. o 7.30 i próbowałem modlitwy, ale rozproszyła mnie głowa wielkiego człowieka w okienku. Zajął miejsce połamańca, który latał za mną przez 25 lat.

     Mało tego, bo już biegnie obcy facet i woła do mnie „panie kolego”. Uciekłem, ale straciłem pokój. Nawet goszczony na parafii Ukrainiec odpowiedział mi na machnięcie ręką! Przyjaźń polsko-radziecka trwa.

     W kościele byłem rodzynkiem wśród 10 niewiast, ale z trzema ochroniarzami. Trybunał Konstytucyjny zdecydowanie stwierdza, że te działania są niezgodne z Konstytucją RP, ale dla władzy okupacyjnej ważniejsze jest bezpieczeństwo państwa, a ja stanowię bezpośrednie zagrożenie.

    W ostatnim okresie napuszczają na mnie alkoholików, którzy nie dają przejść, udają, że biesiadują i zaczepiają, a dzisiaj dwóch wychodziło z butelkami niby bimbru.

    Później ktoś zostanie aresztowany, a wskażą na mój donos. Już raz tak było z handlem narkotykami. Ja nigdy nie napisałem żadnego anonimu. Ludzie opętani, którzy zbudowali cały system oparty na donoszeniu mają nieskończony repertuar dręczenia. Pan Bóg to widzi i odpowiedzą za to.

      Z takim sercem zaczynam spotkanie z Panem Jezusem, nawet chciałem ostentacyjnie wyjść, ale napłynęło, że Pan Jezus też był śledzony. Św. Hostia zwinęła się i rozpuściła jak „manna z Nieba”, a serce zalał pokój.

    Trzeba przyznać, że upadłem w próbie drażliwości. Jestem wybuchowy...jak św. Piotr, gdy już był apostołem, ale jeszcze przeważał w nim rybak. Później z telewizora popłynie informacja o ascezie, którą wypaczono.

    Zawsze uważałem, że takie działania jak udanie się na stałe do groty, bycie na pustyni, nakładanie na siebie szczególnych udręk nie jest od Boga, który pragnie naszego ćwiczenia, ale w walce z grzechami w dążeniu do świętości. Ktoś posłucha diabła wybierze sobie drogę udręk i może przeklinać swój los udając świętego.    

     15.00 Nie chciało mi się odmawiać koronki, a na wieczornej Mszy św. uśmiechałem się, gdy Bóg mówił do mnie, że wszyscy o mnie zapomnieli i odwrócili się...„(...) nie ma lekarstwa, by cię uzdrowić (...) gdyż dotknąłem ciebie, tak jak się rani wroga, surową karą. Przez wielką twą nieprawość pomnożyły się twoje grzechy".

    "Dlaczego krzyczysz z powodu twej rany (...) Przez wielką twoją nieprawość i liczne twoje grzechy tak tobie uczyniłem”. Jr 30 To wszystko prawda!

    Napłynął zamach na JPII, który przyjął to cierpienie, ofiarował, przebaczył i nigdy do niego już nie wracał. Panu Jezusowi zarzucono, że jego apostołowie „nie myją sobie rąk przed jedzeniem". Pan wyjaśnił im co oznacza nieczystość, bo ślepi prowadzą ślepych. Mt 15

    Po Eucharystii napłynęła moc, a moje serce uległo przemianie...nic nie możemy uczynić bez Pana Jezusa! Może kiedyś będzie technika, która pokaże różnicę mojego stanu duchowego przed i po zjednaniu ze Zbawicielem.

    Wchodziłem tutaj z wielkim ciałem i głową pełną rozpraszających myśli, a wychodzę z duszą promieniującą miłością. W myślach i słowie mam tylko jedno pragnienie: głosić chwałę Boga. To dwa światy...stąd konflikt i uznawanie takich ludzi za chorych psychicznie.

     Na www.po-ps.pl trafiłem na dyskusję o medytacji (Zasadnicze elementy praktyki duchowej). Napisałem komentarz:

     <<Wg mnie postanowienie, że będę to czynił 2 x dziennie jest głupie i stanowi dobry moment do ataku szatana. Boli mnie głowa i jestem pusty, ale mam medytować. To całkowicie błędna droga. W jednym szeregu postawiono Eucharystię, Cud Ostatni i  większego już nie będzie.

    Powiem Ci jedno...po zjednaniu z Panem Jezusem szatan ucieka bardzo daleko. Opuszcza moją głowę ze swoimi "dobrymi" natchnieniami, zamieszaniem i b. "ważnymi" sprawami. Idź na Mszę św. i poproś o to, aby Pan Jezus pokazał Ci, co czyni Święty Chleb w naszej duszy. Podczas wchodzenia do kościoła mam wielkie ciało, a po wyjściu wielką duszę. Oto cud...

     Piszę to w dwóch zdaniach, ale doszedłem do tego po 25 latach boju duchowego. >>

                                                                 APEL    

04.08.2014(p) ZA DZIELNE NIEWIASTY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 sierpień 2014
Odsłon: 1444

    Po przebudzeniu padłem na kolana i poprosiłem Pana Jezusa, aby był w tym tygodniu z nami. Nie planowałem pierwszej Mszy św. ale zerwałem się i wyszedłem.

    W naszym kościele jest bardzo piękny witraż ze św. Rodziną...zaprosiłem Matkę Bożą ze św. Józefem i małym Jezuskiem do naszego mieszkania.

    Po Eucharystii płynęła pieśń „wiec podaruj, podaruj mi Panie, słowa, które darowałeś Magdalenie...podaruj, podaruj mi Panie tylko jedno, tylko Twoje przebaczenie”.

    Popłakałem się. Napłynął pokój, a mój stan duchowy został całkowicie odmieniony...odeszły rozproszenia i chęć dochodzenia sprawiedliwości, bo kolega prezes OIL dał poręcznie dr G., który świadomie zostawił wacik w sercu pacjenta, a mnie wpisał na listę lekarzy ukaranych. 

    Wyobraź sobie, co przeżywała wówczas moja żona, ale w bolszewizmie właśnie chodzi o taki pastwienie się. Poprosiłem Boga o przebaczenie mojego złego zachowania w stosunku do niej...w przebiegu całego życia. 

    Teraz kolega Andrzej Włodarczyk znalazł się w mojej sytuacji...został nagle pozbawiony pracy i rozchorował się. Jego żona rozumie krzywdę mojej żony. Zobacz sens cierpienia, które budzi ludzi duchowo. 

    W telewizji pokazano zrozpaczoną matkę żeglarza zamordowanego w bestialski sposób: miał związane przez „fachowców” ręce i nogi, a do ciała przymocowane dwie płyty betonowe. Po czasie ciało wypłynęło uniesione przez gazy gnilne. 

     Nam też zaginął syn i służby wiedzą co się z nim stało, bo inwigilacja „krok w krok” z podsłuchem i podglądem obejmuje „obiekt” z całą rodziną. Na pewno wiedzą, gdzie był zlokalizowany jego telefon komórkowy.

    Wyraźnie jest to pokazane w sprawie zabójstwa syna Olewnika. Tak było i będzie, bo służby bezpieczeństwa własnego działają podobnie...”rozpowiadajcie, że Jego uczniowie wykradli ciało”. 

  Właśnie przysłano prośbę z fundacji „Razem Łatwiej”, która wspiera dzieci niepełnosprawne. Pomyśl o wszystkich matkach na świecie, które opiekują się takimi pociechami...dodaj do tego te, które mają dzieci uzależnione lub mężów alkoholików.  

    Napisałem do nich, że niepotrzebnie przysyłają różaniec z żądaniem zapłaty, bo to robi wrażenie sklepu internetowego. Wskazałem, aby matki chorych dzieci ofiarowały swoje cierpienie Matce Bożej (uświęciły) i prosiły o prowadzenie.

    Sprawdziłem czy jest MB Dzielna, ale okazało się, że nie ma takiej. Ten dzień duchowy zakończyła piękna pieśń; Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo! Tam są słowa wyjaśniające wszystko: „Gdyś pod krzyżem Syna stała, Maryjo! Tyleś, Matko, wycierpiała, Maryjo!

    Najgorsze było to, że Matka Zbawiciela od początku wiedziała, co stanie się z Jej Synem...  APEL

 

 

   

 

 

03.08.2014(n) ZA ZJEDNANYCH SERCAMI Z PANEM JEZUSEM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 sierpień 2014
Odsłon: 1359

    Miałem wielki kłopot z odczytem tej intencji, a tak jest zawsze, gdy w grę wchodzi zarzut szatana, że: modlił się, bo miał tak zalecone!

     Mój profesor teologii św. Paweł pytał dzisiaj kto i co może nas odłączyć od Chrystusa? Nic nie da utrapienie i prześladowanie oraz niebezpieczeństwo, bo „miła jest Bogu śmierć Jego wyznawców”. Pan Jezus na krzyżu pokazłą oddanie własnego życia z miłości do ludzi.

    Nie ma to nic wspólnego z rozrywaniem się  zamachowca-samobójcy krzyczącego „Bóg zwyciężył”. To szatan podsuwa taki typ śmierci dla Boga, a całe odium spada na „katotalibów”.

    Człowiek normalny nie pojmie mojej miłości do Boga i Pana Jezusa, której namiastką jest stan zakochania się. Naprawdę nic nie odłączy nas od miłości Boga, która jest w Chrystusie. Rz 8

     Te słowa nie nadają się do czytanie normalnym ludziom, bo większość pragnie życie, ale tylko na zesłaniu, bo wieczność dla nich to mrzonki.

    Św. Hostia lekko pękła, a to zapowiedź czekającego mnie cierpienie. W domu wielokrotnie i w różnych sytuacjach „patrzył” Pan Jezus z Najśw. Sercem.

    W "Naszym dzienniku" z 25 lipca 2014 r. natknąłem się na art. „Eucharystyczny kult Serca Jezusowego”. To moja łaska (mistyka eucharystyczna), a Alfons de Liguori beatyfikowany w 1816 r., a kanonizowany w 1839 r. połączył kult Najświętszego Serca Pana Jezusa z Eucharystią.

    Święty wołał do Zbawiciela, a to słowa wprost z mojego serca: „Pozwól mi dzisiaj mówić do Ciebie, o Serce Najukochańsze mojego Jezusa, z którego pochodzą wszystkie sakramenty, a szczególnie ten sakrament miłości. Chciałbym ci oddać tyle chwały i czci, ile Ty, obecny w Eucharystii w kościołach naszych, oddajesz jej Ojcu Przedwiecznemu.

    [...] O Boskie Serce, oświeć i daj łaskę poznania Ciebie każdemu, kto Cię nie zna. […] O Serce najczystsze, oczyść serce moje z wszelkiego przywiązania do stworzeń i napełnij je świętą miłością. Weź w swe posiadanie, o Serce najsłodsze, całe Serce moje, tak bym odtąd żył tylko dla Ciebie [...]”.

    W ręku znalazł się maleńki zbiorek modlitw do NSPJ (z pism Małgorzaty Marii, św. Gertrudy i innych) pod tytułem „Boskie Serce Jezusa”. Popłakałem się, gdy  w środku nocy trafiłem na słowa prośby, aby Pan Jezus przyjął w Swoim Serce wszystkie moje uczynki.

    Tej bliskości nie można przekazać. Już wiedziałem, że będzie podana intencja, ale jaka? To wszystko trwało jeszcze następnego dnia...aż do Mszy św. wieczornej na którą zostałem nagle zaproszony!

    Powiesz: po co chodzić dwa razy dziennie do kościoła? Pomyśl ilu chodzi 2-3 dziennie do pobliskiej knajpy lub klubu. No tak, ale wciąż to samo, a dzisiaj dodatkowo nudne czytania. Zrozum, że nasze ludzkie spotkania...tego samego dnia i w tym samym miejscu nie są takie same, bo rano byłeś w innym nastroju, a teraz jesteś napełniony radością.

    Już podczas wchodzenia do świątyni poczułem wielką łaskę, a serce zalał pokój, słodycz i radość. Dodatkowo Mszę św. odprawiało dwóch „moich” kapłanów. Wspomniano patrona kapłanów, a właściwie proboszczów Jana Marię Vianney’a.

    Moje serce zlało się z sercami czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa. To wielka łaska zjednania nas wszystkich z Sercem Pana Jezusa...wprost czułem promieniowanie, które nas łączy. Nie potrafię przekazywać rysunków, ale możesz sobie wyobrazić promienie, które oznaczają wzajemną m i ł o ś ć.

    Wyraźnie czułem, że to był dar Pana Jezusa za przyjęcie zaproszenia i moje posłuszeństwo. Tego nie można przekazać, ale wyjaśniło się kuszenie przez złego, rozpraszanie i judzenie, bo niepotrzebnie dzwoniłem do prawników, izby lekarskiej i KEP-u. Ponadto traciłem czas na poszukiwanie taniego i dobrego tabletu, który Pan później da mi do ręki w jednej chwilce...

    Popłakałem się, bo to całkiem inna Msza św. Serce zalało wielkie pragnienie bycia tutaj, wdzięczność za łaskę posiadania świątyni i kapłanów z Chlebem Życia. Poprosiłem Pana Jezusa o otworzenie serca kolegów-lekarzy z samorządu i członków mojej rodziny (spadek).

     Jak Pan Bóg to wszystko układa? Padłem na dwa kolana podczas Eucharystii, która okazała się „manną z Nieba”, a siostra śpiewała: "serce moje weź, niech rozbrzmiewa pieśń, serce moje, duszę moją Panie Jezu weź”.

    Nie mogłem wyjść z kościoła, a siostra dodała drugą pieśń (skąd miała takie natchnienie?): „pobłogosław Jezu drogi tych, co Serce Twe kochają. Niechaj skarb ten cenny drogi na wiek wieki posiadają”. Jednym słowem: doznałem zachwycenia miłością Bożą.

     Dzisiaj, gdy kończę zapis i modlitwy Pan Jezus zaprowadził mnie na okładkę Newsweeka z 20 maja 2012 roku, gdzie jest zdjęcie Pana Jezusa i Matki Bożej z okrzykiem Jezus Maria Żydzi! (wpisz i zobacz). W miejscu Najświętszych Serc dano Gwiazdy Dawida...                                                                                                                                               APEL

 

  1. 02.08.2014(s) ZA OBRAŻAJĄCYCH MATKĘ PANA JEZUSA
  2. 01.08.2014(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIENAWIDZĄ MNIE BEZ POWODU
  3. 31.07.2014(ś) ZA PROWODYRÓW
  4. 30.07.2014(ś) ZA CZYHAJĄCYCH NA MOJE ŻYCIE
  5. 29.07.2014(w) ZA PRZYGOTOWUJĄCYCH POTRAWY
  6. 28.07.2014(p) ZA WOŁAJĄCYCH DO BOGA
  7. 27.07.2014(n) ZA BIEDNYCH Z BUSZU
  8. 26.07.2014(s) ZA TYCH, KTÓRZY ZNALEŹLI SIĘ W ŚMIERTELNEJ OPRESJI
  9. 25.07.2014(pt) ZA TYCH, DLA KTÓRYCH BÓG JEST RADOŚCIĄ ICH SERCA.
  10. 24.07.2014(c) ZA TYCH, DLA KTÓRYCH BÓG JEST ŹRÓDŁEM MOCY

Strona 854 z 2485

  • 849
  • 850
  • 851
  • 852
  • 853
  • 854
  • 855
  • 856
  • 857
  • 858

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 908

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?