- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1371
Jestem pełen zadziwienia moją przemianą od początku tego roku, bo nie robiłem żadnego postanowienia, ale wyraźnie widzę działanie wielokrotnego błogosławieństwa otrzymanego na przełomie 2014 / 2015.
Musisz przeczytać zapis z 01 stycznia, a zrozumiesz co się stało, bo napłynęło natchnienie uporządkowania zapisów oraz wskazanie jak mam prowadzić ich opracowywanie (mam mało czasu), a nikt nie może przekazać moich świadectw wiary z ukazaniem walki z nałogami (zespół dr Religi: poker + drinkerstwo).
Napłynęły też konkretne porady praktyczne oraz pomoc w odczytach intencji i ich ułożeniu oraz zapisaniu...naprawdę jestem zadziwiony tym prowadzeniem. Ponadto jestem powstrzymywany przed walką z kolegami z Izby Lekarskiej, którzy dalej łamią moje prawa. Bóg ich poskromi jak się w porę nie opamiętają
Teraz, gdy to opracowuję Pan Jezus mówi do s. Faustyny, że ważniejsze od modlitw jest posłuszeństwo Bogu czyli wykonywanie Jego Woli. Ja to wiem, ale człowiek normalny uważa, że Bóg pomaga w sytuacjach nadzwyczajnych. To błąd podsuwany przez szatana, że: została już tylko modlitwy.
Jest odwrotnie, bo wszystko trzeba zaczynać od modlitwy, ponieważ tajemnicą naszej skuteczności są prawidłowe decyzje od początku (jak na wojnie). Dam tylko trzy przykłady wsłuchiwanie się w delikatne natchnienia z poddaniem się prowadzeniu przez Boga.
1) Dzisiaj poszedłem na Mszę św. o 6.30...mimo trzech prób złego, abym pojechał samochodem, bo w czasie jazdy nie można się modlić (opisałem to wczoraj). To są rady dla poszukujących drogi, bo np. racjonaliści i psychiatrzy nie uznają natchnień!
2) W środę pojechałem na drugą Mszę św. a później trafiłem na przegląd techniczny samochodu...wprost na wolne stanowisko, bo rejestracja kończy się w sobotę.
3) Jutro pojadę na dodatkową Mszę św., a to sprawi, że zauważę brak jednego światła postojowego, a wyjeżdżamy. Bardzo trudne jest dojście do żarówek, ale udało się naprawić. Wyobraź sobie, że zatrzymuje cię policja i musisz uczynić to przy nich, aby jechać! Wystarczy zwykłe podenerwowanie, aby stracić radość z przejazdu.
Na Mszy św. nic nie docierało, ale popłakałem się podczas modlitwy Pana Jezusa do Boga o rozmnożenie pokarmu (chleba i ryb) dla niezliczonych rzesz. Łzy popłynęły na ławkę...nawet teraz, gdy to zapisuję wstrząs przepływa przez ciało.
Ile w moim działaniu jest pomocy dusz czyśćcowych, a nawet świętych, bo w pracy na Niwie Pańskiej też się wzajemnie wspieramy. Niby przypadkowo w moich zapisach mam słowa s. Faustyny, która pisze: „(...) zostałam porwana w bliskość Jezusa (...) a duch mój został napełniony wielkim szczęściem (...) głębia pokoju i odpocznienia zalała duszę moją (...)".
Pan Jezus pochylił się ku niej i rzekł z łaskawością;
- Czego pragniesz córko moja?
- Pragnę chwały i czci dla Miłosierdzia Twojego (...).
- Czego jeszcze pragniesz? (...)
- Jezu! Błogosław tym wszystkim, którzy są zgromadzeni dla oddania Ci czci, nieskończonemu miłosierdziu Twemu.
"Jezus zakreślił ręka znak krzyża świętego. Błogosławieństwo to odbiło się na duszach blaskiem światła. Duch mój zatonął w Jego Miłości. Czuję jakobym się rozpłynęła w Bogu i znikła w Nim (...) Głęboki spokój zalewał duszę moją i udzieliło się umysłowi mojemu dziwne zrozumienie wielu rzeczy, które przedtem były mi niezrozumiale".
Ja tak samo przeżywam nadprzyrodzoną łączność z Panem Jezusem i też proszę za innych. Ludzie wstydzą się takich pragnień, a nie wystarczy tylko wołać: „Panie! Panie!"... APEL
Wejść na stronę 4.5 tys. / 2015
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1407
Dzisiaj nad ranem zakończył się strajk lekarzy rodzinnych, którzy zamknęli swoje gabinety przed chorymi (20%). To nie mieści się w głowie, bo każdy z nich łamie swoje p o w o ł a n i e.
Piszę to, a zimne dreszcze przepływają przez moje ciało. Napłynął bowiem obraz Zbawiciela, który przez 3 lata chodził, pocieszał, uzdrawiał, nikomu nie odmawiał, a w wolnej chwilce „nie miał gdzie głowy położyć”. Łzy zalały oczy, bo sercem znalazłem się wśród tych chorych i zrozpaczonych biedaków!
Teraz, gdy to piszę w Świetle Boga Ojca widzę wielką łaskę jaką jest bycie lekarzem...i to rodzinnym (pierwszego kontaktu). Ja zawsze dodawałem, że także ostatniego, bo wielu chorym towarzyszy się od narodzin aż do ich lub własnej śmierci. „Tu leży lekarz świętej pamięci, a wokół jego pacjenci”.
Taki lekarz obraca się w morzu ludzkiego cierpienia, jest zarazem powiernikiem, a nawet spowiednikiem wielu. Jak wycenić stres i współcierpienie z chorymi. Wielu lekarzy wpada z tego powodu w alkoholizm. Ja przez wszystkie lata od nawrócenia (1986-1988) modliłem się za moich pacjentów, a oni za mnie.
Nawet w dzisiejszej Ew. Mt 4 na Mszy św. wieczornej będą słowa o posłudze Zbawiciela: „I obchodził Jezus całą Galileę nauczając (...) i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. (...) Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał”.
Przepłynęło moje 40-letnie niewolnictwo, a wówczas pracowało się „za parę groszy” w przychodni i na dyżurach. W tamtym czasie lekarz „ważniejszy” (partyjniak) był ustawiony na stanowisku, a na dyżurach tylko dorabiał.
W moim ręku znalazła się latarka w której rozłożyły się baterie i poparzyłem sobie ręce. Od razu wiedziałem, że jest to znak, ale sądziłem, że chodzi o „sparzenie się na czymś, na jakiejś sprawie”. Okaże się, że to zdarzenie dotyczyło dzisiejszej intencji. Pan Bóg wie, że bardzo pragnę modlitwy, a jej warunkiem jest odczytanie intencji modlitewnej.
Nawet dzisiaj będą słowa „O co prosić będziemy, otrzymamy od Boga, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba (...) My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i fałszu.” 1J 3, 22-4.6
Tak jest naprawdę, bo prowadzę życie modlitewne, a szatan wie, że intencja jest najważniejsza i przeszkadza w jej odczycie. Oto dowód jego mataczenia, który przeżyje następnego ranka, gdy tuż po przebudzeniu podejmę decyzję pójścia pieszo na Mszę św. o 6.30 i będę się tego trzymał! Trzy razy podsuwał mi w pierwszej osobie przejazd samochodem, a wówczas modlitwa jest niemożliwa:
„pojadę na 7.30 i później załatwię przedłużenie rejestracji w urzędzie komunikacji”
„pojadę na 6.30, a po śniadaniu będę w urzędzie”
„czy jadę czy idę”...zapytała żona jako ostatnia szansa, bo mogłem skłonić się ku zawiezieniu jej do kościoła.
Natychmiast zacząłem wołanie do Boga w mojej modlitwie i pomyłkowo wypowiedziała się intencja „za tych, którzy nie wiedzą, co czynią”. Tak, bo w ręku miałem taki zapis z 28.03.2008 pasujący do obecnych okrutnych wydarzeń we Francji. Z jednej strony szydzący bluźniercy, a z drugiej opętani strzelający do nich w Imię Boga!
Później odczytałem obecną, a ma ona związek z postępowaniem kolegów lekarzy i nie tylko, bo tych, którzy szkodzą zamiast pomagać jest bardzo wielu...od opieki społecznej poprzez lekarzy w ZUS-u przyznających renty do kolegów funkcjonariuszy publicznych w Izbie Lekarskiej.
Trafiłem na doniesienie o lekarzu z pogotowia, który nie rozpoznał udaru mózgu o młodego człowieka...nie zabrał go mimo, że żona wskazywała na opadnięcie powieki i nierówność ust. To typowy przykład szkodzenia zamiast pomagania (służenia).
Dzisiaj dr Ewa nudziła raportem o 100 dniach swojego rządzenia i zapowiedziała restrukturyzację kopalń czyli ich likwidację. Ciotka Polka udaje, że jest zatroskana o Polaków, a działa jak zakładniczka chora na władzę. W wielkim bólu odmówiłem moją modlitwę. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1344
Objawienie Pańskie. Trzech Króli
Po przebudzeniu zawołałem: „Pobłogosław Jezu drogi tym, co Serce Twe kochają”...nawet zdziwiłem się i odwróciłem do tego pięknego obrazu. W drodze na Mszę św. o 12.00 wołałem „za lekarzy, którzy porzucili posługę” i to będzie trwało dalej na kolanach przed Dzieciątkiem Jezus. Dobrze, że trafiłem na miękki klęcznik, bo przysypiałem.
Dzisiejsza intencja wypłynie sama, bo:
- Ewa Kopacz podjęła się rządzenia moją ojczyzną i jutro ma chwalić się tym, co zrobiła w ciągu 100 dni...
- Bartosz Arłukowicz jeszcze raz wyciągnie rękę do strajkujących lekarzy, którzy popełnili błąd i bardzo ucieszyli się z tego faktu.
- Dzisiaj w naszej parafii będzie kapłan, który wyjeżdża na misję do Zambii i wesprzemy go finansowo. Przekazałem mu zalecenie, aby oddał się opiece św. Michała Archanioła, ale nie tylko w formalnej modlitwie.
- Przepłyną zawody zaufania społecznego, wszelkiego rodzaju ratownicy oraz ludzie mający różne misje.
- Dający świadectwo wiary oraz prowadzący życie modlitewne: s. Faustyna, Maria Valtorta, Vassula Ryden, a ja jestem w tej grupie.
Pan Jezus dał mi natchnienie, aby przekazać wybrane fragmenty z „Pokłonu Trzech Magów”, bo wielu uważa, że to legenda! *
„(...) Gwiazda o niebywałej wielkości, jakby mały księżyc, przesuwa się naprzód po niebie nad Betlejem.(...) zatrzymuje się nad małym domem (...) Trzy dostojne osoby zsiadają z wierzchowców, (...) podchodzą pieszo do domu. Tam klękają, uderzają czołem o ziemię i całują proch.
To trzej możni. Świadczą o tym ich przebogate stroje. Jeden, o bardzo ciemnej skórze (...) Maryja siedzi z Dzieciątkiem na kolanach, a Józef stoi z boku. (...) Oczy uśmiechają się ze słodyczą, usta zaś wypowiadają słowa pozdrowienia: «Niech Bóg będzie z wami.»
Trzej zatrzymują się na chwilę, zaskoczeni. Potem podchodzą i upadają do stóp Maryi. (...) wpatrują się w Dzieciątko, które wydaje się mieć dziewięć miesięcy, może rok (...) i śmieje się (...) Najstarszy z Mędrców odzywa się w imieniu wszystkich. Tłumaczy Maryi, jak to pewnej grudniowej nocy minionego roku zapłonęła na niebie nowa gwiazda o wyjątkowym blasku. (...)
Oni jednak ujrzeli ją i starali się pojąć jej wymowę. (...) Jej imię: „Mesjasz". Jej sekret: „Żyje Mesjasz, który przyszedł na świat". Wyruszyli więc w drogę, aby Go uczcić. Nic nie wiedzieli o sobie nawzajem. (...) Dla każdego z nich, wyruszającego z trzech odrębnych punktów ziemi, w taki sam sposób przesuwała się.
Spotkali się nad Morzem Martwym. Wola Boża tam ich połączyła. Wyruszyli więc razem dalej, rozumiejąc się nawzajem, chociaż każdy z nich mówił swoim odmiennym językiem. (...) Doszli razem do Jerozolimy. (...) Udali się więc w kierunku Betlejem, a gdy tylko opuścili Święte Miasto, gwiazda znowu ukazała się ich oczom. (...)
Kiedy zaś zatrzymała się nad tym domem, połączyła w swoim płomieniu całe światło pozostałych gwiazd. Zrozumieli więc, że znajdują się tu, gdzie jest Boski Syn. Oddają Mu teraz chwałę i przynoszą skromne dary.(...)”
<<A oto tutaj jest złoto należne królowi; oto kadzidło, jakie należy się Bóg; a tu, o Matko, tutaj jest mirra. Twój Syn bowiem jest Człowiekiem, a nie tylko Bogiem. Pozna więc gorycz ciała i ludzkiego życia oraz nieuniknione prawo śmierci. (...) to On, Twój Syn, jest Zbawicielem, Bożym Chrystusem.
Dlatego właśnie będzie musiał - dla zbawienia świata - przyjąć na Siebie zło tego świata... A jedną z kar za nie jest śmierć. Żywica ta przeznaczona jest właśnie na tę godzinę, aby Jego święte ciało nie zaznało zgnilizny rozkładu i zachowało doskonałość aż do zmartwychwstania. (...) Nie potrafią opuścić tego domu. W oczach mają łzy wzruszenia.
Zbliżają się w końcu do wyjścia odprowadzani przez Maryję i Józefa, (...) żegnają się, klękając raz jeszcze, żeby ucałować stopy Jezusa. Maryją pochylona nad Dzieciątkiem ujmuje Jego rączkę i prowadzi ją, czyniąc znak błogosławieństwa nad głową każdego Maga.
Jest to już znak krzyża, który kreślą prowadzone przez Maryję paluszki Jezusa. (...)”. APEL
* ”Poemat Boga-Człowieka” Księga pierwsza str. 205-212 Katowice 1998 „Vox Domini”
Wejścia na stronę 3500 / 2015
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 206
Przykro mi, bo wrogowie mojej ojczyzny ponownie wzniecili bunt lekarzy. Z tego powodu protestowałem w 2009 roku, bo wówczas podobnie Izba Lekarska była cichym organizatorem strajków politycznych lekarzy.
Wielu chorych umarło, bo lekarze odeszli od łóżek, a z zamkniętych szpitali włóczono ich karetkami. To powtórka z tamtego zamieszania wynikająca z istnienia „państwa w państwie”. Izby Lekarskie to atrapy, które chronią „samych swoich” (poręczenie dla dr G.)...powinny być rozwiązane, bo szkodzą chorym i lekarzom w szczególny sposób.
Lekarzowi nie wolno strajkować...odpowie przed Bogiem za każde cierpienie i zgon. Właśnie płacze 90 -letni staruszek, który pobiera 13 leków, a przychodnia nieczynna. Inna pacjentka ma rozrusznik, jest systematycznie kontrolowana i nie może zmienić lekarza w jednej chwilce.
Pan minister zdrowia nie podoba się funkcjonariuszom publicznym z samorządu lekarskiego, a to co piszę zostało potwierdzenie, bo bardzo ładnie pokazują w telewizji lek. Konstantego Radziwiłła (bez łysiny!)...pełen zatroskania przegląda dokumenty i jawi się jako "mediator"!
Szkoda, bo to dobry człowiek, dziadek, mąż, katolik (?), ale nie widzi swojego kacykostwa, bo jest wiceprezesem OIL, a zarazem sekretarzem NIL oraz przewodniczącym komisji etyki lekarskiej. Obwieszony tytułami i odznaczeniami udaje obrońcę lekarzy, którzy strajkują, a mnie zawiesił p.w.z.l. na rozkaz tych, którzy panoszą się w mojej ojczyźnie.
Dlaczego to uczynił i za co? Za 40 lat oddania chorym w charakterze lekarza rodzinnego oraz za obronę naszej wiary i krzyża Pana Jezusa. W kraju katolickim nie ma formuły „lekarz katolicki” („lekarz-kapłan”).
Jakże jestem przy tych kolegach, których oszukano i teraz prawie płaczą, bo nie uzyskasz pokoju i radości z odmawiania pomocy. Naszą najważniejszą „umową” z pacjentami jest powołanie i obowiązuje także wtedy, gdyby nie płacili.
Za każdą krzywdę chorego oraz zgon czeka tych kolegów odpowiedzialność przed Bogiem. Żaden dr Marek Twardowski, specjalnie wystawiony z takim nazwiskiem nie może zabronić pomagania biednym i chorym rodakom!
W takim nastroju wyszedłem do garażu, bo jest ślizgawica i muszę zawieźć żonę do kościoła, a trafiłem na „naloty” służbistów czuwających nad bezpieczeństwem własnym. Pani prawie chce wypaść z okienka, młody i wysportowany Polak udający puszkarza już o 7.15 grzebie w śmietniku, zewsząd biegną i „kłaniają się” sąsiedzi...coś strasznego!
Zaskoczony nie mogłem ruszyć samochodem, bo zrobiła się „Marszałkowska”...obłęd władzy ludowej będzie trwał aż do mojej śmierci. Dodatkowo na Mszę św. przybył nawrócony na codzienne łażenie za mną do kościoła. Taki los...
- Módl się za nich!...mruknęła żona.
Po Eucharystii, która ułożyła się w zawiniątko (dar) wzrok zatrzymała Dzieciątko Jezus. Przypomniało się wczorajsze żartowanie w TVN 24 z kradzieży figurki Jezusa z jakieś szopki. Napłynęło wielkie pragnienie przytulenia Dzieciątka do mojego serca i to nastąpiło, ale duchowo.
Nawet teraz, gdy to zapisuję ponownie otworzyło się moje serce...promieniowało zalane ciepłem i miłością. „Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie”...odeszły wszystkie kuszenia, złości oraz pragnienie pisania skargi.
Zawsze w takim momencie napływa tęsknota duszy za Bogiem, a właśnie płynie śpiew z chórem z radiowej dwójki. Tak jest ukazywana Moc Boga, która otwiera serca ludzkie...tylko Dzieciątko Jezus może odmienić kolegów lekarzy, którzy wpadli w diabelską pułapkę.
Pasują tutaj słowa dzisiejszego Słowa (1J3, 11-13): „Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą"... APEL
Wejścia na stronę: 2800 / 2015
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1325
Zaczynam zapis, a właśnie z radia Maryja płynie czytanie „Dzienniczka” w którym siostra Faustyna odczuła ból jednego ciernia w głowie. Krzyknęła pełna zadziwienia...jak Zbawiciel mógł wytrzymać z całą koroną cieniową?!
Ja w tym czasie też krzyknąłem, bo odkryłem, że wczoraj był dzień Najświętszego Imienia Jezus. Doznałem wstrząsu i chciało mi się płakać. Zostałem uderzony cierpieniem tak jak ona, a nie uznaję ludzkiego kultu imienin, kwiatów i obcałowywania się.
Kiedyś dyrektorka przychodni kupiła mi piękny storczyk...poczułem się okropnie, bo obchodzę imieniny z urodzinami, a jestem przepisany! Kwiaty trzeba dawać, ale Bogu naszemu!
Ja opisuję ten moment, bo byle nędznikowi kłaniamy się, biegamy z życzeniami, a w dniu imienin Zbawiciela na dwóch Mszach świętych nikt nie wspomniał Najświętszego Imienia Jezus („Ten, Który zbawia”), bo w Kościele świętym musi być wspomnienie obowiązkowe. Przy wspomnieniu dowolnym nikt nie wspomina o Imieninach Syna Bożego, który otworzył Niebo. Tacy jesteśmy...
Św. Efrem ilekroć napotkał Imię Jezus zawsze całował je z wielką czcią.
Jeżeli żyjesz tylko tym światem to mój szok jest dla ciebie głupstwem („chyba nie ma gość ważniejszych spraw”), ale zrozumiesz moje cierpienie, gdy najbliżsi zapomną o twoich imieninach.
Wstyd mi spojrzeć w Oczy Pana Jezusa z Całunu i nie mogę dojść do siebie, bo w końcu to ja zapomniałem o Imieninach mojego Zbawiciela, który odnalazł mnie w błocie duchowym i z wielkim trudem wyciągnął i wprowadził do świętych komnat. Nawet sprawdziłem, że w kalendarzu jest wypisane. Jeżeli ja zapomniałem to kto będzie pamiętał?
Po wejściu do świątyni w oddali, przed Żłobkiem zobaczyłem pochylonego dziadka, któremu było trudno chodzić i siedzieć, a nie mógł uklęknąć (zwyrodnienie obu stawów biodrowych).
Podczas konsekracji wrócił cały smutek, bo dziadek z wielkim wysiłkiem padł na jedno kolano i uczynił to samo kapłan zbierający na tacę. Podczas kazania padły słowa o niewierzących z różnej przyczyny, ale nie wspomniano o demonach.
Dziwne, bo przed Mszą św. czytałem zapis z 03.01.2010 „za tych, którzy szkodzą sobie i innym”. Popłakałem się i chciałbym przyjąć Eucharystię na dwóch kolanach. Nie mogłem się ukoić. Pan Jezus przybył w postaci zawiniątka (daru), ale mój smutek trwał, bo nie wiedziałem jak mam naprawić wczorajsze zapomnienie.
Dobrze, że byłem samochodem, bo podjechałem pod „mój” krzyż Pana Jezusa i zapaliłem lampkę. APEL
- 03.01.2015(s) ZAPOMNIAŁEM O IMIENINACH PANA JEZUSA
- 02.01.2015(pt) ZA LEKCEWAŻĄCYCH SWOJE ZBAWIENIE
- 01.01.2015(c) ZA OTRZYMUJĄCYCH BŁOGOSŁAWIEŃSTWO BOGA
- 31.12.2014(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE BOJĄ SIĘ BOGA
- 30.12.2014(w) ZA OLŚNIONYCH PRZEZ DZIECIĄTKO JEZUS
- 29.12.2014(p) ZA TYCH, KTÓRYCH CZYNY SĄ NIEZGODNE ZE SŁOWAMI
- 28.12.2014(n) ZA MAŁŻEŃSTWA PO SPRZECZCE
- 27.12.2014(s) ZA NIEWIERZĄCYCH PRAKTYKUJĄCYCH
- 26.12.2014(pt) ZA ŻYJĄCYCH W MROKU ŚMIERCI
- 25.12.2014(c) ZA KRZYŻUJĄCYCH PANA JEZUSA