- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1310
Zbudziłem się o 6.20 i wiedziałem, że mam być na Mszy św. o 7.00. Wyszedłem ...jak posłuszne dzieciątko zerwane ze snu przez tatusia. Jak nigdy odmawiałem cz. radosną różańca i było mi z tym dobrze. To nagroda (cukierek) za moje przyjęcie zaproszenia do Świątyni Pańskiej, bo „kto wypełnia wolę Boga ten trwa na wieki”.
Przypomniała się ostatnia spowiedź w której za „pokute” miałem odmówić cz. różańca: „Narodzenia Pana Jezusa”. To wszystko jest ułożone, bo w tym tygodniu Dzieciątko Jezus przyszło do nas...nawet żona postawiła mi na stole maleńką szopkę. Dla ludzi żyjących tylko tym światem to głupstwa i dziecinada. Niech będzie, ale po czasie dowiedzą się, że to wszystko Prawda.
Nikogo nie dziwi zakochanie się w piesku, joga, gimnastyka przy muzyce, a nawet stanie na rogu ulicy św. Jehowy, ale nienormalne jest codzienne pragnienie spotkania z Panem Jezusem. Dzisiaj, gdy to opracowuję słuchałem wywiadu z żyjącym od rana do nocy muzyką.
Ja go całkowicie rozumiem, bo sam żyję tylko i wyłącznie dla Boga. Nie obchodzi mnie ludzka opinia na ten temat. Szatan zna Prawdę i dlatego kieruje poszukujących na bezdroża, a moje zapraszanie na Mszę św. budzi uśmiech.
Po Eucharystii, która ułożyła się w dar wzrok zatrzymało oświetlone Dzieciątko Jezus leżące na białym prześcieradełku. W oka mgnieniu zostałem olśniony światłością. Zatrzymałem się i patrzyłem na Maleńkiego jak prorokini Anna:
„Niebo i ziemia niechaj się radują. (...) oddajcie Panu chwałę i uznajcie Jego potęgę, oddajcie Panu chwałę należną Jego imieniu. (...) Przynieście dary i wejdźcie na Jego dziedzińce, uwielbiajcie Pana w świętym przybytku, zadrżyj, ziemio cała, przed Jego obliczem". Ps 96, 7-10
Po wyjściu z kościoła wzrok zatrzymał wielki plakat ze św. Rodziną i Aniołem Światłości. Poczułem wejście Dzieciątka Jezus do mojego serca, które zaczęło promieniować. Tego urzeczenia nie da się opisać, bo to moment Narodzenia Pana Jezusa w naszym sercu.
S. Faustyna widziała jak Dzieciątko wchodzi w ten sposób do Eucharystii. Nie mogłem się oderwać, bo zostałem przeniesiony na stronę duchową naszego życia: „Zajaśniał nam dzień święty, pójdźcie, narody, oddajcie pokłon Panu, bo wielka światłość zstąpiła dzisiaj na ziemię. Alleluja, Alleluja”.
Poprosiłem, aby Pan Jezus tak wszedł do serca córki. Z garażu zabrałem starą książeczkę, która otworzyła się na wierszu: „zatrzymaj w Sercu Chrystusa” - do Niego przylgnij, Jego adoruj, a będziesz słuchał tętna wieczności”. S. Riabinin
To wszystko ujrzałem dopiero o 23.30, gdy poczułem Obecność Boga. Opiszę ten „przełom”, gdy z człowieka normalnego robisz się duchowym. Nagle czujesz obecność Stwórcy w sercu, a dreszcz przepływa przez ciało, bo odkrywasz zadziwiony, że: „Tata Jest ze mną, wrócił Pan Jezus!”
Dopiero teraz zrozumiałem dlaczego w tak pięknym duchowo dniu zaleje mnie pustka, skołowanie z niemożnością modlitwy (nawet wypadł mi różaniec z kieszeni) i napisania czegokolwiek...niepotrzebnie dzwoniłem w swoich sprawach, traciłem czas na gadanie i spanie. Dobrze, że kupiłem 3 lampki i zapaliłem Panu Jezusowi pod krzyżem na dni przełomu roku 2014/2015
To wszystko wyśnił Pan Jezus Vassuli Ryden, a przez nią mnie, że w tym czasie pragnienie modlitw i obecności Boga zostało przelane na tych za których poświęciłem ten dzień. To oni zostali pocieszeni, poczuli, że mają duszę i ujrzeli, że przybycie Maleńkiego to nie jest narodzenie tylko ludzkiego potomka.
Teraz, gdy to opracowuję ponownie przeżywam ten moment. Jakby na znak z radiowej dwójki płynęła kojąca muzyka szkocka do ich kolęd!
Nie wiedziałem, że Pan Bóg da mi dzisiaj tak wielkie przeżycia duchowe. Następnego dnia specjalnie spojrzę na ten sam plakat ze św. Rodziną, ale nie będę miał żadnych doznań... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1310
Przyśnił się zmarły kolega-lekarz...graliśmy w karty: ja miałem 3 asy, a on „męczył się” z wejściem. Ujrzałem długie pismo na wąskiej kartce, które rozwinęło się jak harmonijka (w poczuciu - coś bezwartościowego).
Nie wiem jak to się odbywa, ale kolega zawsze „przychodzi”, gdy czeka mnie napad kłamliwej władzy. On pod koniec swojego życia został zmuszony do skrzywdzenia mnie, a w ten sposób stanął po stronie antykrzyżowców.
W sercu znaleźli się ludzie, którzy postępują niezgodnie z tym, co głoszą, a ich książkowym przykładem był premier Donald Tusk, którego działanie nieudolnie kontynuuje koleżanka dr Ewa, Ciotka Polka.
Przepłynęły też obrazy faryzeuszy z czasów nauki Pana Jezusa a nawet Rysio Kalisz, który biegał z synkiem w mass-mediach, a dzisiaj wymeldował go ze swojego mieszkania w W-wie.
Pokazano policjantki z patrolu, które wjeżdżają bezpardonowo na przejście dla pieszych, strażaka podpalającego i gaszący domy oraz ojca, który zabił swoją rodzinę, a przyrzekał, że ma czyste sumienie.
Właśnie Janusz Palikot przyznaje się do winy i bije w piersi, a w ramach jakiegoś rozkazu startuje w wyborach na prezydenta RP. Napisałem na jego blogu:
Drogi Niedoszły Prezydencie Jasiu!
<<Żenada! Wielkie rabstwo postsowieckie! Brakuje tylko klęknięcia z ręką na sercu jak u Piechocińskiego (...) Ostrzegałem Pana, dałem na Mszę św. i modliłem się, bo szalał Pan w swoim opętaniu. (...) Nadal nie wierzy Pan w nadchodzący koniec, a to jeszcze nie wszystko, bo prawdziwą nagrodę za swoje wyczyny otrzyma Pan już niedługo. >>
Napłynął obraz zeznań prezydenta „Zgoda buduje”, który nie pamięta czy czytał aneks do raportu Macierewicza o likwidacji WSI. Jacek Kurski powiedział, że z taką pamięcią nie nadaje się nawet do prowadzenia roweru. Piszę, a „patrzy” ks. Wojciecha Sumlińskiego „Z mocy bezprawia” jako przykład kręcenia („patrz w oczy i kłam”).
Zgodnie ze snem na poczcie odebrałem pismo z Naczelnej Izby Lekarskiej. Po otwarciu przesyłki doznałem szoku, bo elaborat kłamstw podpisało dwóch lekarzy jako „prezydium”: prezes Maciej Hamankiewicz i sekretarz (nomen-omen) Konstanty Radziwiłł, który w 2007 roku stwierdził zaocznie, że moja wiara i obrona krzyża to choroba psychiczna.
Ja odwołałem się do Naczelnej Rady Lekarskiej (zabójstwo duchowe), a odpowiedziało mi "prezydium" w którym na 10 lekarzy siedmiu brało udział w krzywdzeniu mojej osoby i teraz występują jako sędziowie we własnej sprawie.
To szczególna ohyda, bo plamią białe fartuchy lekarskie. Ból zalał moje serce i zacząłem odmawiać zaległą modlitwę: „za krzyżujących Pana Jezusa”. Szczególnie pasowało tutaj powtarzane zawołanie: „Panie! wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią”.
To jest nawet pewna forma niepoczytalności wg szefa kliniki psychiatrii sądowej Janusza Heitzmana z IPiN w Warszawie oraz mecenasa Jacka Dubois...można za to umieścić wskazane osoby w szpitalu psychiatrycznym (patrz zapis z 23.12.2014).
Przypomniały się moje niedawne intencje: z 04.12.2014 („za sługi bałamutne”) oraz z 08.12.2014 („za służących kłamstwu”), bo okazuje się, że wołałem wówczas także za nich. Szatan wykorzystuje naszą krzywdę i na niedawnej Mszy św. podsunął mi zawołanie: „niech będą przeklęci w Imię Pana Jezusa”.
Ja nigdy nie wypowiedziałbym tego, ponieważ bój toczy się o każdą duszę ludzką aż do śmierci. Ponadto potrafię odróżnić myśl moją od napływającej i to tak szczególnym momencie (konsekracja). Pan Jezus w tej chwilce jest bardziej zatroskany o dusze kolegów - krzywdzicieli niż o mnie.
Na Mszy św. w serce wpadły słowa św. Jana o tych, którzy mówią, że znają Pana Jezusa, a nie zachowują Jego przykazań...to kłamcy w których nie ma prawdy, a ich oczy dotknęły ciemności ślepoty!
Ponowiłem propozycję ugody, bo chcę odmalować Ołtarz Święty w moim kościele, gdzie dodałem: "Proszę się zastanowić nad swoim postępowaniem, bo poznałem moje prawa i jestem przerażony poczuciem bezkarności kolegów, funkcjonariuszy publicznych, którzy nie boją się nikogo, a nawet Boga"... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1298
Świętej Rodziny
Wczoraj żona napadła na mnie, pokłóciliśmy się...tak jest zawsze po przyjeździe gości, bo nie wytrzymuje napięcia i w końcu ja jestem niedobry. Nie przejmuję się tym, ale mojej osobie nie pasuje nawet podnoszenie głosu.
Uderzenie od złego było dodatkowo celne, bo straciłem czystość po spowiedzi, a „złość” wypadła na dzisiejszy dzień. Mieliśmy szczęście, bo goście wyjechali (mieli okazję) już o 13.00 w drugi dzień świąt.
Sam zobacz co można zaplanować, ale właśnie wstałem o 7.00 i pisałem do Mszy św. o 12.00. Jak taka sytuacja wpływa na nasza duchowość? Sam widzisz...
Na nabożeństwie małżeństwo modliło się za siebie. Eucharystia ułożyła się w zawiniątko. Wróciłem głodny i zmarznięty...pogodziliśmy się, bo żona zachorowała i musiałem przygotować wspólny posiłek (w formie śniadania). APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1346
Dzisiejszej nocy przyśnił się mój „opiekun kościelny”, który towarzyszy mi podczas spotkań z Panem Jezusem...bije się w pierś i udaje wierzącego.
To na pewno człowiek dobry i normalny, ale każdy ma jakieś zadanie na ziemi...jedni słuchają Boga, a drudzy swoich przełożonych.
Przed wyjściem na Msze św. trwał bój, bo nie chciało mi się wstać, a demon natychmiast podsuwał mi „wypoczynek” i „nabożeństwo wieczorne”. To jest nawet nudne dla czytającego, ale zobacz niezmordowanie bestii, która ma sukces nawet w jednym boju o decyzję chwilki.
W drodze do kościoła kilka razy próbowałem wołać za niewierzących praktykujących, ale modlitwa ”nie szła”, a zły podsuwał rozmyślanie o koleżkach z samorządu lekarskiego, bo to jest przyjemniejsze. Przypomniał nawet słowa Andrzeja Włodarczyka „prezesa - ministra”, że nie wygram z nimi i wciąż „myliłem się” wypowiadając intencję odwrotną, która okazała się właściwą.
Potwierdziła ją „duchowość zdarzenia”, bo kapłan zapomniał, że ma odprawić Mszę św. o 7.30! Siostra organistka wyszła, proboszcz zdziwił się sytuacją, ale powiedział, że nie będzie odprawił, bo jest wyznaczony kapłan.
Zapisuje to, aby pokazać jak Bóg nagradza posłusznych, idących za Jego zaproszeniem. W moim wypadku jest to najważniejsza sprawa danego dnia i w końca mojego życia czyli odczytanie intencji i modlenie się.
Jak przełożyć to na twoje pragnienia dnia codziennego? Proś w swojej sprawie, idź w tej intencji na Mszę św. i patrz na znaki. Pan Bóg pokaże Ci wszystko w twoim języku i będziesz wiedział, bo samo czytanie mojego dziennika nic nie daje.
W dzisiejszej intencji są różne aspekty:
1) wierzący niepraktykujący bez istotnej przyczyny zewnętrznej, którzy sprawiają Bogu wielką przykrość
2) wierzący, którzy nie mogą praktykować z powodu braku kościoła lub mający przeszkody w dotarciu (inwalidztwo, wiek, pogoda, itd.)...
3) brak kapłana uniemożliwia uczestnictwo w Mszy świętej, a to właśnie będę miał pokazane w dniu dzisiejszym.
Dopiero w takim momencie rozumiesz cierpienie ludzi, którzy pragną Eucharystii. Wówczas widzisz wielką łaskę posiadania namaszczonego sługi Boga. Tą łaskę nadużywają ludzie niewierzący, odwróceni od Boga i w rezultacie...każdy komunista ma piękny pogrzeb katolicki.
Nawet wspomina o tym umierający Józef Oleksy, który nagra przemówienie swoje przemówienie! Takie pogrzeby zamieniają się w celebracje prawie świeckie, bo miejsce kapłana zajmują czytający peany na cześć zmarłego działacza.
Znam to z własnej Izby Lekarskiej, gdzie tych fałszywych działaczy odznacza się, a później pisze o ich zasługach czyli dobrze opłacanych stanowiskach na których podtrzymali trwanie fałszu bolszewickiego w każdym wydaniu.
Chciałem wyjść z kościoła, bo przez 20 minut nie było kapłana i powiedziałem czuwającemu nade mną o moim śnie i odczytanej intencji. Źle mnie zrozumiał i jak nigdy podszedł do Komunii św. razem z panem kościelnym, który posługuje Bogu, ale przystępuje do Eucharystii tylko dwa razy do roku.
Komunia święta była lekka, odwracała się i zwinęła w „dar”. Wracałem i odmawiałem dalej modlitwę w intencji tego dnia...nic innego już mnie nie cieszy na tym świecie. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1279
Nie mogłem spać, ponieważ wczoraj prowadziłem dysputę z córką, która reprezentuje mix poglądów: socjalistycznych, feministycznych (mądrości Kazimiery Szczuki) oraz jest obrońcą zwierząt z kultem pieska i zaczyna skłaniać się ku wegetarianizmowi (przeciwna ubojowi rytualnemu).
Tej grupie żyjącej w mroku śmierci Kościół święty jest niepotrzebny, bo wystarczy joga, rower oraz psychiatra.
Po 2 godzinach snu przełamałem pokusy i postanowiłem być na Mszy św. o 7.00, bo przeważyła miłość, a ta decyzja wywołała radość. Pojawił się cały ciąg zdarzeń: zabrałem spóźnioną, bo „przysnęła”, a w kościele pomyślałem o córce, która wymaga mojej interwencji u Boga.
Ona ma mój charakter, ale nie widzi działania złego...uważa jak większość, że w jej głowie są jej myśli. To śmiertelna pułapka prowadząca do zguby duszy i nic nie dadzą dyskusje.
Później w TVN 24 ("Kropce nad i") trafię na podobny bój duchowy, gdzie Marian Piłka z Prawicy Rzeczypospolitej pokonał dwie mądralińskie: Wandę Nowicką i Monikę Olejnik, które są za aborcją, a zarazem bronią praw zwierząt.
Kochanie zwierzątek.
Tomasz Terlikowski napisał, że im więcej mówi się o prawach zwierząt, "tym częściej łamie się prawa ludzi". Zwierzęta należy traktować zdroworozsądkowo, bo cały świat zwierzęcy i roślinny został stworzony po to, by służył człowiekowi. Rozczulanie się nad losem zwierząt to zasłona dymna po to, żeby zakryć nieczyste sumienie spowodowane popieraniem aborcji.
Ubój rytualny.
Zakaz to fałszywy humanitaryzm, wynik religii animalistycznej z kultem zwierząt. „Pani się rozczula nad zwierzętami, a jest zwolennikiem okrutnego mordowania dzieci, które są rozrywane w trakcie tak zwanego przerywania ciąży...to jest nieludzkie i obrzydliwe!”...powiedział b. poseł do Wandy Nowickiej.
Obronę uboju rytualnego próbowała ciągnąć „Stokrotka”, ale została uderzona stwierdzeniem, że "chce być bardziej święta od Matki Bożej i Pana Jezusa”.
- No tak, ale Matka Boża była Żydówką? Była czy nie?
- Amerykę Pani odkryła, proszę poczytać Biblię.
- A Inkwizycja z paleniem czarownic!?
- Inkwizycja była w Niemczech, w Kościele Ewangelickim, a ja jestem katolikiem.
- Aborcja jest zgodna z prawem!
- Handel niewolnikami oraz możliwość zabicia żony też były zgodny z prawem, którego musimy się teraz wstydzić!
- A dziecko z gwałtu?
- Żadne prawo nie uzasadnia zabijania człowieka! Aborcja jest morderstwem, a "fałszywy kult zwierząt" istnieje po to, by "zakryć nieczyste sumienie spowodowane popieraniem aborcji".
W kościele padłem na kolana przed Dzieciątkiem Jezus i podszedłem do spowiedzi, bo napłynęło natchnienie, aby tą Mszę św. przekazać w intencji córki. Kapłan powiedział, że Pan Jezus przybył do wszystkich, ale swoi Go nie przyjęli. Mam odmówić cząstkę różańca „Narodzenie Pana Jezusa”, a to była bardzo celna "pokuta", ponieważ pragnę, aby Pan Jezus narodził się w jej sercu.
Eucharystia ułożyła się w zawiniątko (dar). Po powrocie do domu w garażu zwróciła uwagę stara książeczka „biegnij ku Sercu”, która otworzyła się na litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Całą moją modlitwę odmówię po odczytaniu intencji...dopiero 31.12.2014 w drodze do i z kościoła.
Ja nie lubię już biesiad i życzeń oraz beznadziejnych rozmów z poganami...w święta katolickie. Wcześniej poprosiłem Pana Jezusa o pomoc i Pan sprawił, że nagle „goście świąteczni” wyjeżdżają dzisiaj o 12.00, bo trafiła się okazja: zabiera ich kolega i zawiezie pod dom w Warszawie, bo mieszka w ich pobliżu.
Na pożegnanie powiedziałem córce, że byłem w jej intencji na Mszy św. i przekazałem ją opiece św. Alexandriny (wpisz: Alexandrina Maria da Costa) beatyfikowanej 25 kwietnia 2004 przez Jana Pawła II. Nawet przyjęła art. „Udręczona świętość” na jej temat z pisma „Któż jak Bóg”, a ja po ich wyjściu chwyciłem akordeon i zacząłem grać: „ja wiem w Kogo ja wierzę”... APEL
- 25.12.2014(c) ZA KRZYŻUJĄCYCH PANA JEZUSA
- 24.12.2014(ś) ZA CELEBRUJĄCYCH BEZ BOGA
- 23.12.2014(w) ZA TRAKTOWANYCH JAKO NIEPOCZYTALNYCH
- 22.12.2014(p) ZA OFIARY KATAKLIZMÓW NA ŚWIECIE
- 21.12.2014(n) ZA BIEDAKÓW BŁAGAJĄCYCH O ZMIŁOWANIE
- 20.12.2014(s) ZA PEŁNYCH UFNOŚCI W OPIEKĘ BOGA
- 19.12.2014(pt) ZA ZAWŁASZCZAJĄCYCH PRAWA KATOLIKÓW
- 18.12.2014(c) ZA POMOCNYCH
- 17.12.2014(ś) ZA BIEDAKÓW W ROZPACZY
- 16.12.2014(w) ZA RZĄDZĄCYCH NAMI KŁAMCÓW