Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

21.06.2016(w) ZA MAJĄCYCH WYRZUTY SUMIENIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 czerwiec 2016
Odsłon: 1267

    Dzisiaj - w ramach Euro 2016 - będzie mecz Polska-Ukraina, ale nie wiedziałem, że w czasie wieczornej Mszy św. z nabożeństwem do Serca Pana Jezusa.

    Taki moment natychmiast wykorzystuje szatan, bo zostałem zalany  „pragnieniem” dalszego spania i „pójścia do kościoła wieczorem”. Człowiek nie potrafiący odczytać znaków Boga jest wówczas całkowicie bezbronny, ponieważ postępuje wg woli własnej.

     Daję to jako przykład, który dla niewierzącego jest głupstwem, ale przenieśmy to działanie na sprawę ożenku, decyzji wyjazdu za granicę, rozpoczęcia budowy domu lub  wzięcia wielkiej pożyczki we frankach.

     Podczas mojego wahania wzrok zatrzymał wielki wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego, a w oczach pojawiły się łzy, bo moje serce zalały wyrzuty sumienia. Ja wiem, że wszystko mam przebaczone, ale niektórzy ludzie z tego powodu przeżywają wielkie udręki duchowe.  

     Natychmiast odczytałem intencję modlitewną tego dnia i wiedziałem, że mam być na Mszy św. o 7.30.  W wielkim bólu szedłem do kościoła i wołałem w mojej modlitwie za wszystkich mających wyrzuty sumienia i za dusze takich.

   Wyobraź sobie te dusze czekające w Czyśćcu na nasze zawołania w ich intencji oraz żyjących, którzy zagłuszają sumienie alkoholem, udawaniem, zajmowaniem się jakimś dziełem, a nawet czynieniem jakiegoś dobra, które ma ich uspokoić i zmylić otoczenie.

    W drodze spotkałem dużą grupę Ukraińców, którzy przedrzeźniali się w rozmowie...po całonocnej pracy. To kraj mlekiem i miodem płynący, ale tak jest, gdy łamie się Prawo Boże i opuszcza Boga z wszystkimi konsekwencjami (2 Km 24, 17-25).

   Pan Jezus prosił dzisiaj: „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby (...)”.  Mt7,6.12-14

   Po Eucharystii padłem na kolana, a uniesienie duchowe, które jest trudno przekazać sprawiło słabość mojego ciała...nie miałem siły wstać na zakończenie Mszy św. i wracałem do domu wołając do Boga w wielkim uniżeniu.

     Owoc tych modlitw i tego dnia poznam kiedyś, bo wyrzuty sumienia to broń szatana, która może doprowadzić nawet do śmierci samobójczej („nie ma dla mnie przebaczenia...ja już tego nie wytrzymam”).

    Chodzi o to, aby grzesznik nie przystąpił do Sakramentu Pojednania, bo tylko w Eucharystii można uzyskać moc przeciw Kłamcy, a nawet przeciętny katolik nie jest przekonany o istnieniu tego Przeciwnika Boga.

- Pan Bóg?...chyba jest, raczej jest!

- Szatan?...ilu jest takich wokół, ten zabił, a ten dręczy sąsiadów.

    Proboszcz stwierdził, że nic o nim nie powie, bo byłby z tego zadowolony. Ja myślę, że są to mylące wytyczne...tak jak dotychczas w sprawie powołania Pana Jezusa na Króla Polski.

     Przed Mszą św. o 18.00 wiedziałem, że mam jechać samochodem i wrócić na drugą połowę w/w meczu. Po wejściu do kościoła łzy zalały oczy, ponieważ w jednym błysku ujrzałem pomoc Boga i moje posłuszeństwo z uczestnictwem w dziele zbawiania...krzyknąłem tylko: „Boże mój! Tato”!

    Podczas nabożeństwa do Serca Pana Jezusa wołałem w intencji mających wyrzuty sumienia „Ojcze nasz! Ojcze mój! Tato! Umiłowany ponad życie! Zmiłuj się nad nami”.

   Zdążyłem na drugą połowę meczu, a później oglądałem program „Warto rozmawiać”, gdzie poruszono problem sumienia narodu ukraińskiego.

    Nie chcą przyznać się do ludobójstwa dokonanego na Polakach. Nic nie da wyzwolenie bez prowadzenia przez Boga, a dowodem na to jest Izrael, który trwa w odstępstwie mimo tak wielkich znaków Stwórcy...

                                                                                                                           APEL 

  

20.06.2016(p) ZA NASZĄ NĘDZĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 czerwiec 2016
Odsłon: 1256

     Obudziła mnie ulewa trwająca wiele godzin, a była oczekiwana, bo w naszym rejonie wyschła trwa. Nie planowałem Mszy św. o 6.30, ale teraz wiem, że muszę podziękować za pomoc w zapisach oraz przy załatwianiu funkcjonowania strony internetowej.

     Pocałowałem wizerunek Boga Ojca oraz Pana Jezusa z Całunu i odmówiłem „Anioł Pański”, a z  rozpoczynającego się nabożeństwa w katedrze w Radomiu padły słowa kapłana o tych, którzy nie widzą belki we własnym oku, a mają wielką wiedzę o wadach innych i ich krytykują...

     Mimo ulewy w kościele było trochę wiernych. Próba deszczu wykazała, że - mimo poprawiania szczelności dachu nad garażem - kapie, ale już tylko w jednym miejscu. Po Mszy św. sprowadzę reperującego, aby zlikwidował przeciek. Kręcił głową, bo starał się...

    Po "suchym" śniadaniu, bo całe mleko wypiłem przed snem...poszedłem do banku i zrobiłem przelew opłaty za prowadzenie strony. Nic nie wypełniałem i pochwaliłem sam siebie, że tak szybko poszło, a pani załatwiająca mnie powiedziała, że tego nie wolno im robić!

     Po wyjściu „dyskutowałem” z krytykującymi Boga za istnienie chorób, starości i śmierci, którzy nie wiedzą, że w odróżnieniu od zwierząt posiadamy nieśmiertelną duszę! Nie wiem czy nie zostałem sprowokowany do gadania.

     Pojechałem po odbiór „zatartej” pralki o nazwie „Lusia”, bo żadna inna nie mieści w naszej łazience. Ktoś miał pomysł, że w tym „lokalu” będzie biuro i przesunięto ścianę. Przez to nie ma miejsca na pralkę automatyczną, a właśnie skasowano produkcję „Lusi” i ze strachu, a także w ramach intencji o martwiących się o jutro...kupiłem „okazyjnie” drugą!

    Kiedyś miałem 3 „Franie”, a teraz będę miał dwie „Lusie”. Dobrze, że jest z plastiku...myszy jej nie ruszą i nie zgnije z grzybicy, bo tak było zawsze z moją drugą parą butów.

     Obudziłem się o 14.00 i nie mogłem dojść „co to za godzina”, bo nigdy nie śpię o tej porze, a ponadto czas leci i swoje robi też inhalacja oparami rtęci, którą zażywałem w gab. lekarskim z uszkodzonego aparatu do mierzenia ciśnienia przez 2 lata (2006-2008).

    Żona wyszła na spacer, ale wróciła się, bo zaczęło padać i musiałem wcześniej jeść obiad, a właśnie miałem pragnienie modlitwy. Znowu padłem w sen i pół godziny walczyłem ze swoją słabością o  uczestnictwo w Mszy św. wieczornej z nabożeństwem do Serca Pana Jezusa.

   Po wyjeździe z garażu młodzieniec na rowerze wyjechał wprost pod mój pojazd...dobrze, że obaj zauważyliśmy siebie. Po Eucharystii popłakałem się, bo - oprócz zdenerwowania fusami zamiast wody święconej - nie zapalono świec przed Monstrancją podczas nabożeństwa do Serca Pana Jezusa. W piątek i w niedzielę było podobnie, ale wyjaśniono to nieobecnością kościelnego, ale dzisiaj był...

   „Jezu dobry, Zbawicielu słodki, Pośredniku Boski, Jedyna Nadziejo nasza”...organista nie znał tej pieśni i nie potrafił zmienić slajdu i tak zostało.

   Po wyjściu rozmawiałem z kłaniającym się w kościele! Wskazałem mu, że w tym miejscu oddajemy cześć tylko Bogu i mówiłem o naszej nędzy. Jej owocem są budowle-strachy, geotermia o. Rydzyka, a wyżej UE, która się rozpadnie, bo jest królestwem budowanym na piasku...

                                                                                                                          APEL

19.06.2016(n) ZA ZAWOŁANYCH PRZEZ BOGA OJCA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 czerwiec 2016
Odsłon: 1209

    Wczoraj pojechałem na Mszę św. o 17.00 do pobliskiej parafii, bo u nas był ślub. Tam usiadłem przed wizerunkiem Pana Jezusa z Sercem i „patrzyliśmy” sobie w oczy, a przed konsekracją światło słoneczne padło na moją osobę.

    Po Eucharystii straciłem ciało i usiadłem na zewnątrz kościoła i w stanie ekstazy miałem pokazaną łaskę odejścia z tego świata czyli opuszczenie przez duszę naszego śmiertelnego ciała.

    My lekceważymy ten moment, bo w ludziach przeważa poczucie, że śmierć oznacza koniec życia. Nawet w naszej wierze nie mówi się jasno, co jest z nami tuż po śmierci.

    Piszę to dla zajmujących się problemem śmiercią, bo umierający zaskoczony moim stanem nie będzie mógł przekazać swoich przeżyć, a jeżeli już to zostaną potraktowane jako majaczenie przedśmiertne. Ponadto większość mająca podobne przeżycia nie myśli o dawaniu świadectwa wiary.

    Z jednej strony mamy pogan bojących się śmierci, żartujących z tego stanu lub gloryfikujących zabijanie oraz samobójstwa, aby „raz na zawsze rozwiązać swój problem”, a nie wiedzą, że jest to pokusa szatana.

    Natomiast śmierć dla człowieka żyjącego wiarą i spragnionego powrotu do Królestwa Bożego (Raju) jest wielką łaską spotkania się z Bogiem Ojcem.

    Niewierzący negują nadprzyrodzoność, a w tym przeświadczeniu podtrzymują ich złe duchy, których celem działania jest gubienie dusz, bo wiedzą jak każda z nich jest bezcenna.

    W ostatnich dniach kilka razy miałem odczucie, że śmierć nic nie oznacza, a dzisiaj Pan pokazał mi, że śmierć to powrót z zesłania. To też wiem od czasu nawrócenia (1986-1988), ale dzisiaj przeżyłem sytuację, którą przekazują ludzie reanimowani („umarli”), którzy widzą siebie i dziwią się, że ktoś pragnie, aby wrócili do ciała, a im jest tak dobrze.

     Ja wiem, że tak jest, ale jako wiedzący, że Bóg Jest miałem przedsmak Nieba w duszy. To nie jest tylko brak strachu przed śmiercią, a nawet świadome pożegnanie się z tym światem oraz rodziną po załatwieniu wszystkich spraw.

   To jest łaska Dobrej Śmierci czyli odejście z tego świata w pełnej ufności do Boga. Ja nie umieram, ale wracam w otwarte ramiona Deus Abba (Taty). Taka śmierć staje się łaską, ale musisz wcześniej zapragnąć takiego spotkania z Bogiem Ojcem.

     W tym stanie nic z tego świata mnie nie obchodziło...poza wielkim pragnieniem zapisania i przekazania moich doznań. To wszystko było mi obce przed Mszą św. o 17.00 i jest dowodem na działanie Ciała Pana Jezusa (Eucharystii)...szczególnego po przyjęciu przez umierającego Wiatyku (Sakramentu na Drogę) po którym mamy spotkać się z Bogiem.

    W takim stanie nie ma najmniejszego lęku, bo opuszczenie ciała przez duszę następuje z łaski Boga, nie możemy spowodować tego sami. Popłakałem się podczas pisania i opracowywania tych przeżyć do edycji (21 czerwca).

     Wszelkie medytacje doprowadzające do podobnego stanu są od Przeciwnika Boga, bo przecież podobnie czujemy się po alkoholu, narkotykach, ale te stany dotyczą ciała fizycznego (jego psychiki). Moje doznanie było duchowe, po połączeniu z Panem Jezusem.

    Dyskusja nic nie da. Ktoś kto tego nie przeżył, nie może się wypowiadać, a szczególnie negować moich doznań! Te przeżycia duchowe trwały krótko, a zapisanie ich zajęło 3 godziny!   

     Zdziwiony czytam zapis z końca „Dzienniczka” s. Faustyny:

      << 1798  Nagle znalazłam się w nieznanej chacie, gdzie konał starszy już człowiek w strasznych mękach. Wkoło łoża było mnóstwo szatanów i płacząca rodzina. Gdym się zaczęła modlić, rozpierzchły się duchy ciemności z sykiem i odgrażaniem mi; dusza uspokoiła się i pełna ufności spoczęła w Panu. >>

    Dzisiaj nie miałem wielkich przeżyć duchowych, bo podczas wyjazdu na Msze św. o 11.00 do kaplicy Miłosierdzia Bożego spieszyłem się, a po wyjściu pod blokiem spotkałem panią, która od lat ostentacyjnie chodzi moimi drogami. Ja unikam jej, a ona kiedyś zaczepiła mnie i stwierdziła, że „się boję”. To prawda, bo boję się, ale tylko Boga.

   Podczas oczekiwania na Komunię św. do długiej kolejki podszedł z boku Pan Jezus...kapłan wyrósł jak spod ziemi, nawet nie zdążyłem się przeżegnać, a otrzymałem wielką, trójkątną św. Hostię.

     Padłem na kolana i popłakałem się, a w tym czasie płynęła pieśń: „O Panie! To Ty na mnie spojrzałeś, Twoje Usta dziś wyrzekły me imię”...              

                                                                                                                          APEL

18.06.2016(s) ZA MARTWIĄCYCH SIĘ O JUTRO

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 czerwiec 2016
Odsłon: 1200

    Spałem tylko 4 godziny, ale dzisiaj mam chęć do pracy na Poletku Pana Boga.  To jest wielka łaska, bo wówczas nie ma pustki duchowej i niechęci od złego. Przed wyjściem do kościoła udało się edytować zapis z 18.11.2007 za szczerze  miłujących Boga Ojca.

    W radości szedłem na spotkanie Pana i odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Do Mszy św. z późniejszym nabożeństwem do Serca Pana Jezusa wyszło 5-ciu kapłanów.

    Dzisiaj Pan Jezus w Ew Mt 6,24-34 zalecał zaufanie Opatrzności Bożej. Nie można służyć dwóm panom (Bogu i władzy, bożkom), troszczyć się zbytnio o swoje życie i ciało.

     <<Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwile dołożyć do wieku swego życia? (...) Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro (...) Dosyć ma dzień swojej biedy. >>

      Pan Jezus przestrzega przed pogańskim zatroskaniem o wszystko z wybieganiem w przyszłość na ziemi, a nie w wieczność. Takie zabezpieczanie swojego bytu świadczy o braku wiary w Boga. Widzę to wokół, bo mała garstka pragnie powrotu do Królestwa Niebieskiego.

    Po Eucharystii serce zalał pokój, a podczas odmawiania litanii do Serca Pana Jezusa wołałem za martwiących się "o jutro" w sensie przyszłości, ale dotyczącej tylko spraw bytowych (zdrowie fizyczne, środki do życia i obawa, aby „nie leżeć na starość”).

     W drodze powrotnej - w wielkim uniesieniu duchowym - odmówiłem moją modlitwę. Przez chwilkę rozmawiałem z panią prowadzącą sklep i wskazywałem na błędy zatroskanych o przyszłość...straszą po nich marniejące „pomniki”: budynek kina-teatru, wielka hurtownia, garaże przerobione na „sklepy”.

    Najgorsze jest to, że martwiący się o jutro nie myślą o swojej duszy i wieczności, a Bóg swojemu słudze okazuje łaskę.

     Na wczorajszym nabożeństwie „spojrzała” z obrazu s. Faustyna, a ja poprosiłem ją o pomoc w opracowaniu intencji z 2007 r. za cierpiących prześladowania dla sprawiedliwości.

     Dzisiaj miałem radość, bo wszystko się wyjaśniło, a dodatkowo w ręku znalazł się „Dzienniczek” świętej, który „otworzył się” na początku i sam zobacz jak zeszły się nasze zapisy:

      „O Boże mój!

 Gdy patrzę w przyszłość, ogarnia mnie trwoga,

 Ale po cóż zagłębiać się w przyszłości?

 Dla mnie jest tylko chwila obecna droga (...)

 O chwilo obecna, ty do mnie należysz cała,

 Ciebie wykorzystać pragnę, co tylko jest w mej mocy (...)

 A więc z ufnością w miłosierdzie Twoje

 Idę przez życie jak dziecko małe (...)”...

    Cóż oznacza to dla mnie? To potwierdzenie intencji modlitewnej dnia, a dla szukających drogi wskazówka, aby stać się ufnym Bogu jak małe dziecko, które nie martwi się o swój byt, który zabezpieczają mu rodzice...                            

                                                                                                                       APEL

 

       

  

17.06.2016(pt) ZA SPRAGNIONYCH SPOTKANIA Z BOGIEM OJCEM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 czerwiec 2016
Odsłon: 1237

     Po przebudzeniu o 4.30 napłynęło natchnienie, abym opracował dzień wczorajszy, bo miałem tylko prowizoryczny zapis na kartce, ale opierałem się, bo byłem bardzo słaby.

    Na Mszy św. o 7.30 były tylko 3 osoby, ale później pojawili się znajomi, którzy nie uczestniczą w życiu naszej wiary. To zawsze rozprasza i z tego powodu stałem pusty, a czytania nie docierały. Eucharystia ułożyła się poprzecznie w ustach, a to było słuszne ostrzeżenie, abym nie gadał...

     Faktycznie zaczepił mnie podpity, który miał być księdzem, ale zamiast do seminarium trafił do więzienia. Chwalił mnie, a ja zapraszałem go do pojednaniem się z Bogiem, bo jest w „wieku odlotowym”...

    W domu żona skarżyła się na nieustanne prowokacje ze strony jedną z pań naszej klatki. Podczas podlewania kwiatów i krzewów przy figurze MB Niepokalanej usłyszała od niej, że: "niektórzy trafią do Nieba, a ja muszę płacić za wodę"! 

  To duża perfidia, bo jest katoliczką. Dobrze, że żona nie reaguje, ale niepotrzebnie opowiada mi o tym, bo to wszystko są rozpraszające głupstwa w czasie, gdy świat  chyli się ku upadkowi.

   Dzisiaj nic nie jadłem do ponownej Mszy św. z nabożeństwem do Serca Pana Jezusa. Cały dzień zszedł mi na porządkowaniu zapisów z 2007 roku.

   Nasze miasto znalazło się w rejonie groźnej wichury, ale zerwałem się i biegłem do kościoła z wielkim pragnieniem ponownego spotkania się z Bogiem Ojcem.

    Trochę przypominałem dzieciątko podskakujące z radości na widok zbliżającego się tatusia. Nawet znajomy to zauważył i zawołał, a ja odpowiedziałem mu, że ludzie tak biegną tam, gdzie coś rozdają i pchają się, aby być pierwszymi. Później dziwią się, bo po prawdziwej stronie życia stają się ostatnimi w kolejce do Królestwa Niebieskiego.

    Naprawdę, pierwszy raz w życiu, a może i ostatni byłem tak lekki w ciele i rozradowany czekającym mnie spotkaniem z Bogiem Ojcem. W tym czasie płynęła moja modlitwa za stęsknionych za Bogiem i dusze takich, która koiła serce zesłańca, bo tak można określić mój stan duchowy. Sam widzisz, że nie planowałem tego, a cierpienie z poczuciem rozłąki było łaską, która napłynęła od Boga Ojca.

    Zapytasz: jak można spotkać się z Bogiem, biec z lekkością, a ja mam 73 lata i od 14-go r.ż. poreumatyczną wadę serca...dodatkowo uszkodzonego przez obowiązkowe szczepienie p. grypie. Dołóż do tego  40 lat pracy za dwóch oraz 15-20 lat drinkerstwa z hazardem karcianym.

    To wszystko jest łaską Boga i żadnym językiem nie można tego wypowiedzieć. Wiara większości ludzi ma charakter zewnętrzny (celebracje), a garstka przeżywa wszystko wg liturgii. Pan Bóg mówi do nas wszystkich, daje różne znaki, a ja potrafię odczytywać tą „mowę Nieba” i z tego powodu, a dokładnie z tych dwóch słów pisma w Izbie Lekarskiej zaocznie(!) uznano, że jestem chory psychicznie.

    Ze łzami w oczach szedłem do ponownej Eucharystii, bo siostra właśnie śpiewała...”Tyś mojego serca Raj”. Podczas późniejszej litanii do Serca Pana Jezusa wołałem za podobnie tęskniących za spotkaniem z Bogiem Ojcem.

    Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu nie zapalono 6 świec i było mi bardzo przykro. Proboszcz wiedział, ale wytłumaczył to brakiem kościelnego, a każdy może to uczynić.

   Nie mogłem wrócić do domu przed skończeniem całej mojej modlitwy. To cierpienie dające zarazem słodycz krzyża Pana Jezusa...                                                                                               APEL

  1. 16.06.2016(c) ZA MĘCZENNIKÓW PAŃSKICH
  2. 15.06.2016(ś) ZA OLŚNIONYCH CUDEM STWORZENIA
  3. 14.06.2016(w) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MAJĄ POCZUCIA GRZESZNOŚCI
  4. 13.06.2016(p) DZIEŃ, GDY WSZYSTKO SIĘ SKŁADA...
  5. 12.06.2016(n) ZA RANIĄCYCH PANA JEZUSA
  6. 11.06.2016(s) ZA UDRĘCZONYCH ATAKIEM SZATANA
  7. 10.06.2016(pt) ZA CIERPIĄCYCH Z POWODU ROZŁĄKI W MAŁŻEŃSTWIE
  8. 09.06.2016(c) ZA PRAGNĄCYCH MEDIACJI
  9. 08.06.2016(ś) ZA WOŁAJĄCYCH DO BOGA O POMOC
  10. 07.06.2016(w) ZA MAJĄCYCH PRZEJŚCIOWE SŁABOŚCI

Strona 717 z 2486

  • 712
  • 713
  • 714
  • 715
  • 716
  • 717
  • 718
  • 719
  • 720
  • 721

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 877

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?