Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

28.07.1998(w) ZA SŁABYCH I GRZESZNYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 lipiec 1998
Odsłon: 20

     W śnie krążyłem po po kościele, gdzie wielu spowiadało się, ale nie mogłem dostać do konfesjonału, a teraz na Mszy św. o 6:30 czekałem na spowiednika z wahaniem czy mogę przystąpić do Eucharystii. Popłynie czytanie...

1. Prorok Jeremiarz (Jr 14,17-22) przekaże, że: „Oczy moje wylewają łzy dzień i noc bez przerwy, bo wielki upadek dotknie (…) Nawet prorok i kapłan błądzą po kraju nic nie rozumiejąc”. W tym zawołał do Boga z pytaniem: „Dlaczego nas dotknąłeś klęską bez możliwości uleczenia nas?”

      Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (30.03.2026) Izrael jest w opałach wojennych...rzucił się na Islam (Państwo Religijne i to fanatyczne). „Spodziewaliśmy się pokoju, ale nie ma nic dobrego; czasu uleczenia - a tu przerażenie! Uznajemy, Panie, naszą niegodziwość, przewrotność naszych przodków, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie”.

2. Psalmista zawołał (Ps 79,8-9.11.13): „Wyzwól nas, Boże, dla imienia Twego. Nie pamiętaj nam win przodków naszych, niech szybko nas spotka Twoje miłosierdzie, bo bardzo jesteśmy słabi.

3. Pan Jezus powie w Ewangelii ( Mt 13,36-43) uczniom przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego”.

     Pojawił się kapłan, który mówił o Szatanie, a w przychodni był wielki nawał ludzi: słabych, potrzebujących pomocy, skierowań na rentę, wielu uszkodzonych w duszy i ciele fizycznym. Wszystkich przyjmuję, pocieszam, nie było ataku Szatana. Po pracy byłem na wizycie modlącej się babuszki pochylonej w jej starej chatce.

     W sercu popłynie pieśń eucharystyczna: "Oto jest Baranek Boży w co go godnie w sercu złoży, tego wieczny szczęście czeka". Jak można żyć bez Boga Ojca? Teraz załatwiam ziemskie sprawy, nawet reperację buta córki. Kusiło piwo, ale odrzuciłem to pragnienie, bo wróciłem do Boga Ojca. Dzisiaj obdarowano, wspomogłem żonę i córkę...za co podziękowałem Bogu.

                                                                                                                                           APeeL

27.07.1998(p) ZA OFIARY SROMOTNYCH UPADKÓW…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 lipiec 1998
Odsłon: 19

    Przepisuję ten dzień 4 kwietnia 2026 roku, a właśnie w telewizji pokazują pijaną matkę prowadzącą samochód z równoczesnym trzymaniem w ręku smartfon! Wypadła z trasy, samochód zrobił dwa koziołki, jej nic się nie stało, ale małe dziecko zabrano do szpitala!

      Zobacz jak po czasie potwierdzono ww. intencję modlitewną, bo wczoraj podobnie upadłem i skacowany poszedłem z żoną na Mszę św. wieczorną. W tym czasie wzrok zatrzymywały upadające dzieci oraz całe rodziny pijące w barach.

      W kościele wzrok przykuwał Pan Jezus Miłosierny, ale nie mogłem podejść do Eucharystii. Dotarły tylko słowa (Pwt 32,18-21): „Gardzisz Skałą, co ciebie zrodziła, zapomniałeś o Bogu, który cię stworzył”. To było do narodu wybranego, a takim są wszyscy zawołani przez Stwórcę na świecie i szczególnie ranią swoimi upadkami. Przecież ojciec ziemski też może oburzyć się na własne dzieci i odwrócić od nich. Tak też powiedział nasz Prawdziwy Ojciec: „Odwrócę od nich oblicze, zobaczę ich koniec”.

       Z Mszy świętej uciekłem przed żoną i znalazłem się w Zajeździe, gdzie pięknie grał akordeonista. Sam gram na akordeonie, a to była dodatkowa zachęta, aby przyłączyć się do biesiady i wzmocnić. Jest faktem, że tzw. „klin” spala alkohole fuzlowe odpowiedzialne za kaca, ale to pułapka sprawiająca ciąg.

     Tak zesłabłem, ale tam dotarła żona. Popłakałem się, ale to chyba był płacz pijacki. Wielką przykrość czynię Panu Jezusowi w moich upadkach. Nawet napłynął szerszeń, który zabił dorosłego mężczyznę. Tutaj sprawiło to jedno piwo, aby powtórzyć upadek! Dzisiaj rano przed pracą ponownie uratowało mnie piwo, zacząłem wcześniej. To ciężki dzień bo było dużo chorych i udręka trwała do 15:00. Ponowna Msza św. wieczorna była poza mną. Zobacz dalszy przebieg zapisu tej intencji!

      Poinformuję, że od 20 lat nie mam alkoholu w ustach. Nie jest to moje postanowienie, ale odjęcie nałogu przez Boga Ojca. Stało się to dzięki moim pacjentkom, które zamawiały za mnie Msze św. w różnych sanktuariachi. Z płaczem błagała też żona o wstawiennictwo Matki Bożej!

     Na czym polega takie odjęcie nałogu? Do czego można to porównać? Do uzdrowienia ślepego lub porażonego na noszach! Kompletnie nie interesujesz się tym trunkiem, nie masz najmniejszego pragnienia, pocieszania się...taki płyn nie istnieje dla mnie! Gdyby stała otwarta butelka wódki oraz zalewa do ogórków konserwowych...napiłbym się tego konserwantu!

      Kiedyś poszedłem na spotkanie alkoholików w budynku przy parafii zalecając, że każde swoje spotkanie powinni zaczynać od Mszy świętej z wołaniem jedni za drugich lub wszyscy razem o uzdrowienie któregoś z nich z nich! Dałem przy tym świadectwo odjęcia nałogu, ale nie spotkało się to z żadnym odzewem, nawet jeden z nich szyderczo powiedział o Panu Jezusie, że zamienił wodę w wino! Czyli tak może spotkać pomoc alkoholika.

     Cóż w takim razie ma uczynić Bóg Ojciec, gdy ktoś nie wierzy w Jego pomoc i nie pragnie uzdrowienia. Załączę tylko zakończenie zapisu tamtej nocy…

                                          Bazgroły

                                                                                                                                                               APeeL

26.07.1998(n) ZA UPADAJĄCYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 lipiec 1998
Odsłon: 22

Wspomnienie świętych Joachima i Anny, rodziców Najświętszej Maryi Panny

      Żona zauważyła butelkę ze spirytusem, a moje serce i duszę zalał straszliwy ból związany z upadkiem. Wstałem, a ona zachowała niezwykłą godność! Nic nie mówiła i nie krzyczała. Współcierpieliśmy razem, a u sąsiadów obok trwały głośne imieniny! Zły ma różne metody, aby duszę wywrócić!

     Wołałem z płaczem: "Tato! Tato! Tatusiu” i tak wkoło, co powtórzy się podczas zapisywania tego zdarzenia. Tak pragnę, aby żona nie opuściła mnie w upadku. Napłynął obraz zmarłego, która tak właśnie uczyniła! Zrozumiałem naszą nędzę. Czy miałem taki zamiar? Przecież nie planowałem tego! To podstęp demona, aby wykazać naszą nędzę, a nawet zabić! Zrozum, że ja wiem, że mamy Ojca Najświętszego, a tu nędza i jeszcze raz nędza.

     Popłakałem się z wołaniem do: "Chodź ze mną, nie opuszczaj mnie, nie chcę dalej upadać”. Zrozum ile wysiłku wymaga takie wyrzeczenie. Idziemy razem na wieczorną Mszę świętą, płynie moja modlitwa przebłagalna i koronka do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia, a wzrok zatrzymują przewracające się dzieci, całe rodziny pijące w barach, a do tego przepłynie cały świat upadających!

       Wyszedłem z Mszy św. i znalazłem się w Zajeździe, gdzie pięknie grał akordeonista, a ja w tym czasie piłem piwo i leczyłem kaca drinkami...aż zesłabłem i zabrała mnie żona. Jeden szerszeń może zabić... tak się stało z jednym piwem. Padłem po północy...zobacz moje świadectwo wiary z tego dnia (bazgroły)!

                                            Pijackie bazgroły

                                                                                                                                                     APeeL

25.07.1998(s) ZA TYCH, KTÓRZY MAJĄ NAGŁE KŁOPOTY...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 25 lipiec 1998
Odsłon: 19

Święto św. Jakuba Apostoła

    Czas na Mszę świętą poranną, a demon natychmiast podsuwa wieczorną 18:00! Wiedział, że będę miał ciężki dzień w przychodni (pierwszy po urlopie) na którym napadnie mnie wielka senność przed burzą. W czasie modlitwy "Anioł Pański" napłynęła bliskość Matki Najświętszej z poczuciem wygnania i niepewności naszego bytu! Właśnie znajomi kupili sobie dwa wielkie psy, a mieszkają w bloku! Natomiast inni otworzyli piękny bar, ale nikt tam nie chodzi.

     Obok wesele z piękną muzyką, a moje serce smutne. Poprosiłem Matkę Bożą ochronę rodziny. W kościele z oddali "patrzył” wizerunek Jezusa Miłosiernego, a moje serce zalewało poczucie miłości, dobra oraz miłosierdzia Ojca Najświętszego. W czytaniach padną słowa...

1. Św. Pawła (2 Kor 4,7-15) o kłopotach bycia wyznawcami Zbawiciela, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy.

2. Psalmista wołał (Ps 126,1-6): „Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości”. Taka jest prawda, ale nie można tego przekazać, bo Radość Boża nie ma nic wspólnego z naszą.

3. Poprzez Apostoła Jana Pan Jezus wyjaśni (J 15,16), że „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili”. To Tajemnica Boża.

4. Natomiast w Ewangelii (Mt 20,20-28) Pan Jezus to wyjaśnił matce, która chciała, aby dwóch jej synów zasiadło w Królestwie Bożym...”jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. „Odpowiadając Jezus rzekł: Nie wiecie, o co prosicie”, bo decyduje o tym Bór Ojciec!

      Święta Hostia była w intencji nieznanej, a łzy płynęły po twarzy podczas pieśni: "On wie, co udręczenie”...z moim krzykiem Jezu! To imię oznacza: "Ten, który zbawia". Jak ci opisać i jakim językiem stan mojego serca i mojej duszy?

     Po Mszy świętej spotkałem moją pacjentkę, do której "przychodzi" zmarły mąż. Wyjaśniłem jej, że on nie może już nic uczynić dla siebie, a pani musi modlić się za niego, a nie  wspominać jego grzeszne życie. W ręku znalazł się obrazek Matki Najświętszej oraz zdjęcie żony. To wielki znak! Ja mam łaskę współcierpienia ze Zbawicielem! Potwierdzają to słowa: "kielich mój pić będziecie".

      Napłynął czas zgonu naszej córeczki z zawiadomieniem przez szpital o jej śmierci. Dzisiaj, gdy to przepisuję (02.04.2026) miałaby 55 lat! Piszę to i płaczę. Na pierwszej stronie „Super expressu” będzie informacja o śmierci dorosłego człowieka po ukąszeniu przez szerszenia!

     W przychodni trafiłem na "młyn" wielu w ramach intencji:

– pobity, złamania, a nie ma chirurga

– złamanie w stawie skokowym

– napad częstoskurczu

– straszna chrypka u naszej organistki

– wielu obcych z nieczynnych ośrodków kilku opcji

– wpadali po leki

– młoda z marskością wątroby

– dwie młode z anginą oraz dorośli z kokluszem, którego lekarze nie rozpoznają u dorosłych

– powiesił się młody człowiek.

      Ile ludzie mają kłopotów, moje zmartwienie wypada blado (ukruszył się ząb), a przez to straciłem radość powrotu do pracy (po urlopie). Jeszcze ludzie zalani w Kotlinie Kłodzkiej (zniszczenie prądu, kanalizacji, gazu i telefonów oraz wodociągów).

     Zacząłem moją modlitwę przebłagalną, a przy cmentarzu, gdzie jest figura Pana Jezusa po ubiczowaniu wypadła część: „św. rany i św. krew Zbawiciela”. Popłynęła też koronka do Miłosierdzia Bożego.

     Popłakałem przy informacji w tyg. „Polityka” o zamordowaniu generała Marka Papały. Zobacz ile jest przykładów naszych kłopotów w „duchowości zdarzeń”. Wszystko zakończy wielka burza, a syn właśnie wyjeżdżał na wczasy! Wyszedłem sprawdzić czy odjechał, a trafiłem na wypadek: zderzenie wielkiej cysterny z Fiatem.

     Pod figurą Matki Bożej, która przyszła pod nasz blok zapaliłem lampkę i światło. Jeszcze nie wiedziałem, że spotka mnie straszny kłopot ponieważ w pragnieniu modlitwy trafiłem na scenę z filmu, gdzie lekarz zniszczył twarz pacjentki (eksperyment)…APeeL

24.07.1998(pt) ZA PRACUJĄCYCH DLA INNYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 lipiec 1998
Odsłon: 23

    Kolega miał trzy dyżury pod rząd w pogotowiu i oddał mi jeden, a ja właśnie jestem na urlopie...to praca ochotnika (samarytanina), a do tego nielegalna. Z oddali popłyną odgłosy w pracującej piekarni. Napłynęło natchnienie, że jest to „duchowość zdarzenia” pomocna w odczycie dzisiejszej ww. intencji modlitewnej! Zarazem także za mnie, bo nigdy nie wołam w swoich sprawach, bo Pan Bóg wie czego potrzebuję.

     Później wzrok zatrzymywały remontowane sklepy, a ja sam pomaluję płotek przy bloku, przybyła agentka PZU. Różne są zawody, służące innym: właśnie wyłapano bezpańskie psy, a tak polubiłem małego i czarnego przybłędę! Tańczył zawsze wokół mnie, ale nie dawał się głaskać! Jeszcze film o służbach (policjantach w USA), akcje na terenach powodziowych, nawet trafiłem do zakładu reperującego telewizory oraz do banku po pensję. Przepłynął cały świat...w tym górników, strażników, żony, która dba o nasze mieszkanie, a rano rozmawiałem ze sprzątaczką.

      Zerwano w środku nocy, popłynie moja modlitwa przebłagalna, a bardzo ukoi koronka do ukrytych cierpień Pana Jezusa w ciemnicy (nazywam ją w skrócie UCC). Płyniemy karetką do nieprzytomnej, ale kobieta miała napad padaczki. Mało snu, a o 6:40 trafił się daleki wyjazd, pasowała cz. radosna różańca z wołaniem o pokój. Powie ktoś, cóż to wielkiego, ale wielu jest pasożytów. W niedzielę prześpię obecność na Mszy świętej, a Eucharystia będzie w intencji tego dnia...skończę też moją modlitwę przebłagalną i dodam jeszcze trzy koronki do Miłosierdzia Bożego. Podziękuję też za ten dzień...

                                                                                                                                             APeeL

  1. 23.07.1998(c) ZA PERFIDNYCH…
  2. 22.07.1998(ś) ZA BEZDOMNYCH I ZA DUSZE TAKICH...
  3. 21.07.1998(w) ZA TYCH, KTÓRZY SZARGAJĄ ŚWIĘTOŚCI…
  4. 20.07.1998(p)  ZA OMAMIONYCH POZORNYM DOBREM...
  5. 19.07.1998(n) ZA POTRZEBUJĄCYCH POCIESZENIA
  6. 18.07.1998(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH POJEDNANIA
  7. 17.07.1998(pt) ZA PRAGNĄCYCH DOBRA INNYCH
  8. 16.07.1998(c) ZA POZBAWIONYCH NADZIEI
  9. 15.07.1998(ś) ZA DZIECI CHORE I DUSZE TAKICH...
  10. 14.07.1998(w) ZA POMAGAJĄCYCH W NAGŁEJ POTRZEBIE...

Strona 1905 z 2497

  • 1900
  • 1901
  • 1902
  • 1903
  • 1904
  • 1905
  • 1906
  • 1907
  • 1908
  • 1909

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 2864

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?