- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 959
Zaczynam zapis, a premier Donald Tusk straszy Polaków opozycją. Wśród klaszczących wyróżnia się marszałek partyjny Stefan, który uczestniczył w nocy teczek, gdy obalono rząd Olszewskiego.
Na ten moment w „Super Stacji” produkuje się w swoim programie ("Nie ma żartów") pani Dulska czyli Eliza Michalik, gdzie „artysta” Paweł Koniak (Konio) takich jak ja nazywa „ludźmi chorymi, którzy /../ naczytali się książek, ale nie tych, co trzeba”.
W ten sposób mam potwierdzoną intencję modlitewną, a dodatkowo przypomniało się słowo Pana Jezusa z dzisiejszej Dobrej Nowiny: „obłudniku”.
Wróćmy do poranka, gdy tuż po przebudzeniu napłynęły obrazy z mojego "bujnego" życia, które sprawiły jęk w duszy: „Tato! Jezu! Matko Najświętsza! Przepraszam, och Boże!”. Wiele razy mogłem zginąć z powodu własnej grzeszności. Ile opieki otrzymałem w tamtym czasie.
Św. Paweł mówi o sobie, że: „dzięki składam Temu, który mnie przyoblekł mocą, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi mnie, ongiś bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomości, w niewierze. /../”. 1 Tm1, 1-2.12-14
Dzisiaj w kościele jest dużo ludzi, a nawet znajomy przystępujący do spowiedzi (pogrzeb). Szkoda, że tylko wówczas „łaskawie” idziemy do świątyni, a później wracamy do normalnego życia. I tak do następnego pogrzebu.
Dalej trwały rozproszenia, bo przesuwał się film z mojej grzesznej egzystencji. Tak właśnie jest w momencie śmierci, ale lepiej jest ujrzeć to wcześniej. Takie wyrzuty sumienia to wielka łaska, bo wówczas pragniemy paść na kolana, za wszystko żałować i z płaczem przepraszać Boga, Pana Jezusa i Matkę Najświętszą. Najważniejsze, że jest to, że te grzechy możemy jeszcze odpokutować.
Pan Jezus dzisiaj powiedział: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? /../ Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata". Łk 6, 39-42 Tacy właśnie jesteśmy.
Tuż po Komunii św. rozproszyłem się rozmową, bo oceniałem ludzi i w stanie rozgoryczenia wróciłem do domu. Na forum dotyczącym prowokacji napisałem:
<<Ci, którzy mają nas chronić działają na zlecenie wrogów Boga i ojczyzny, ale każda krzywda zostanie rozliczona, bo po prawdziwej stronie życia nie ma "niezawisłych sądów" ze zniewolonymi sędziami. >>
Po Mszy św. wieczornej musiałem interweniować w sprawie wynoszenia kwiatów z kościoła. Nie pomogła prośba skierowana do właściciela kwiaciarni ("stroiciela"), kościelnego, a nawet nie rozumiał mnie sam proboszcz. Pokazałem mu stan jeszcze pięknych lilii, które powinny trafić przed figurę MB Niepokalanej.
Zobacz ludzką nędzę. Zabiera się kwiaty ofiarowane kościołowi, bo jutro trzeba postawić świeże zmarłym i nowożeńcom! Zawołałem tylko: proszę księdza! pęknie mi serce! Na Mszach św. porannych w soboty ołtarz jest zawsze ogołocony! Zdenerwowany wróciłem do domu.
W TVP 2 obłudnicy promują Nergala zasłużonego w obrażaniu Boga. Tomasz Adamek nie widzi nic złego w modlenie się o zwycięstwo w walce bokserskiej dla sławy i pieniędzy, a Lech Wałęsa w noszeniu w klapie wizerunku MB Częstochowskiej z jednoczesną walką z radiem „Maryja”.
Następnego dnia Pan Jezus powie: „Czemu to wzywacie Mnie: «Panie, Panie», a nie czynicie tego, co mówię? /../”.Łk 6, 43-49
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 960
Narodzenia NMP
W środku nocy, po przebudzeniu napłynęło „pomódl się”! Przełamałem złe poczucie oraz złość i w wielkim uniesieniu odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Sam nie poradzisz sobie z szatanem, który atakuje nas z mocą w czasie słabości ciała.
Rano radość zalała serce, bo dowiedziałem się, że dzisiaj jest święto Narodzenia NMP z pełną Mszą św. o 9.00. Pod kościołem poczułem bliskość Matki Pana Jezusa, a łzy zakręciły się w oczach, bo to był czas początku naszego zbawienia. Wyobraź sobie podobnego do mnie, który żył w tamtym czasie w oczekiwaniu na nadejście Pana Jezusa.
Tak mówi Pan: "A ty, Betlejem Efrata, /../ Z ciebie Mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. /../ będzie ich pasterzem /../ Jego władza rozciągnie się aż do krańców ziemi. A On będzie pokojem". Mi 5, 1-4a
Nagle zacząłem wołać do Boga przez Najśw. Serca Maryi, aby Matka wstawiła się w mojej sprawie. W tym czasie „patrzył” mały krzyżyk, który ktoś postawił na ambonie. To będzie się powtarzało przez kilka dni. Może trafi w moje ręce?
Po Komunii św. padłem na kolana przed Jezusem Miłosiernym i zauważyłem kosz z pięknymi różami, który postawiono u stóp Matki Bożej z Fatimy. Jakże Pan zaskakuje, bo właśnie miałem pragnienie obdarować Maryję białymi liliami.
W okolicy serca pojawił się „ciepły ucisk”, a łzy zakręciły się w oczach. Przykro mi, że szatan pokonał mnie dwa razy i ciężko zraniłem Panią życia. Pan Bóg zna naszą nędzę, przebaczył mi wszystko, a dzisiaj już wiem, że pokusy trzeba niweczyć w zarodku.
Wszystko przeżyłem ponownie na Mszy św. wieczornej, którą zawsze ofiarowuję Matce Najświętszej. Serce rozrywały piękne pieśni poświęcone Niepokalanej. Po Komunii św. znalazłem się naprzeciwko malowidła ściennego przedstawiającego Golgotę. To przekaz prawie dosłowny: „zobacz, co Ja przeżyłam, zobacz krzyż Syna i Mój, bo twój jest maleńki”.
Św. Hostia zagięła się, ale bardzo delikatnie. To zwiastun cierpienia, ponieważ figura Matki Bożej nie jest stale wystrojona. Tak bogate miasto, tyle łask spływa na nasze rodziny. Ile kwiatów otrzymują nędznicy, a zabiera się z kościoła jeszcze piękne lilie (po ślubach), które można zostawić Matce. Nie ma w nas należnej wdzięczności.
Dziwne, że ludzie nie widzą tego tak jak ja, że nie dociera to do wierzących, większości niewiast, a także czcicielek Matki Pana Jezusa. Prawie chce się płakać, bo tyle jest naszych wołań, gdy jesteśmy w potrzebach.
Przykro, bo dzisiaj jest święto Matki Bożej Siewnej, ale nie było żadnego rolnika ze zbożem. Dlaczego ludzie nie chcą darmowej ochrony? Dlaczego ludzie nie chcą błogosławieństwa Bożego? Później dziwią się, że są różne przeszkody w uzyskiwaniu plonów: od wichur poprzez grad do nękających ulew. Niedaleko od nas doszło do całkowitego zniszczenia zagłębia paprykowego.
Gdzie dojdziesz bez prowadzenia przez Boga i bez ochrony Matki. Przecież wystawiasz się na żer bestii. Podczas uwalniania opętanych przez Pana Jezusa strach miał nawet św. Piotr, bo ogień ukazywał się nad różnymi osobami, a demon darł się i chichotał. Dlaczego lekceważy się świat złych duchów?
Bliskość Matki trwała jeszcze następnego dnia, gdy modliłem się do Boga, aby wysłuchał wołań płynących przez Matkę. Na szczycie błagań: „Matko Miłosierdzia módl się za nami” z ziemi podniosłem plastikową ozdobę z pięcioma serduszkami. Tak właśnie mówią z Nieba...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1010
Trafiłem na Mszę św. wieczorną z młodzieżą, która modliła się za kolegę porażonego przez prąd. Stało się to podczas jazdy rowerem, gdy ciężarówka zerwała trakcję elektryczną. Moje serce drgnęło podczas słów Pana Jezusa:
„Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy was zelżą i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne (...)”. Łk 6, 20-26 Komunia św. lekko zgięła się na pół zapowiadając jakieś cierpienie.
Od kilku dni w „Poemacie Boga-Człowieka” (Vox Domini) czytałem jak szydzono i poniżano Pana Jezusa podczas głoszenia Dobrej Nowiny. Ile prowokacji, podstępnych dyskusji, ubliżania doznał Zbawiciel od uczonych w Piśmie i faryzeuszy oraz śledzących sprzedawczyków.
Nie będę opisywał swoich cierpień związanych z wiarą, bo w stosunku do zabijanych w Indiach i Korei Północnej, aresztowanych w Chinach oraz dyskryminowanych w UE nic nie oznaczają.
Wymienię tylko przykrości jakich doznaję z powodu łaski wiary: braku w kościele wody święconej, zabierania jeszcze dobrych kwiatów, nietaktownego zachowania się młodzieży podczas Mszy św., przystępowania przez prezydenta (jest za In vitro) oraz Donalda Tuska (walczy z radiem Maryja i "nie kłania się kapłanom") do Komunii świętej.
Dorzuć do tego „wierzących niepraktykujących”, „niewierzących praktykujących” oraz obrażających Boga i wiarę. W „Gazecie Polskiej” piszą o prowokacjach Lady Gagi, która w stroju zakonnicy z krzyżem na kroczu wije się wśród mężczyzn, połyka różaniec i jedzie na motorze z facetem w koronie cierniowej. Tam też wspomnienie wyczynów Nergala, demonicznej Dody i Madonny.
Napisałem do „Gościa niedzielnego”, gdzie był artykuł negujący potrzebę Intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski.
Oto kilka zdań: "Przykro mi, że hierarchia jest przeciwna, ponieważ ten akt oznacza oddanie Bogu prawa do naszego życia. To jest pokazane na towarzyszach, którzy swoje życie poświęcili Partii.
Specjalnie piszę z dużej litery, bo był czas jej sakralizacji! Ile nawoływań jest o szacunek dla prezydenta, „pierwszej” damy, ile sztucznej czci i hołdów różnych zauszników.
Dlatego pragnę krzyczeć z wysokiej góry, bo nadchodzi zagłada. Stąd potrzeba Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla naszych serc. Nie widzicie wojny duchowej? Nie widzicie terroryzmu medialnego?”.
Na protest przeciwko obraźliwemu wpisowi na forach Onet.pl Religia, że „Jezus był schizofrenikiem” wyjaśniono, że to odczucie osobiste. Napłynęła postać Pana Jezusa ubranego w czerwony płaszcz i taką właśnie figurę odkryłem za Okręgową Izbą Lekarską w W-wie...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 867
Podczas kilku nocy chodziłem za Panem Jezusem nauczającym naród wybrany („Poemat Boga-Człowieka”). Musisz sam to przeczytać, a dowiesz się o pragnieniu spotkania Zbawiciela. Tamci ludzie przez szereg dni przychodzili z nadzieją posłuchania nauki.
Jako „ludzie nowych czasów” (chrześcijanie) mamy większą odpowiedzialność. Bóg pozwala działać szatanowi, bo toczy się walka pomiędzy tym, co na Wyżynach, a tym, co na Nizinach, pomiędzy Dobrem i Złem o nasze dusze. Tam trafiłem na słowa Zbawiciela: „czyń dobro temu, kto ci wyrządził zło, a Bóg nazwie cię świętym”. Dzisiaj jest nam łatwiej, ponieważ w walce - z całym arsenałem pokus - pomaga nam łaska wiary.
Podczas wyjazdu na Mszę św. spotkałem zabitego gołąbka. Nie lubię tego znaku, bo pokój to wielka łaska Boga. Trafiłem na śpiew chóru szkolnego, ale serce zalewało rozproszenie oraz smutek i złość, bo już cztery lata trwa perwersyjne dręczenie mnie przez samorząd lekarski. Nagle dusza doznała wstrząsu, gdy siostra zaśpiewała „Panie zmiłuj się nad nami”.
Nie wiedziałem, że tak właśnie przyjdzie Pan Jezus i stanie przy mnie, bo dzisiaj powoływał Apostołów. Dalej trwa nabór robotników potrzebnych do budowania Królestwa Niebieskiego. Popłakałem się, bo nic nie zapowiadało takiego spotkania. Nawet później, gdy będę to zapisywał łzy zaleją oczy, a serce tęskna rozłąka.
To nie jest wybranie w rozumieniu ziemskim (pycha), ale Pan daje mi krzyżyk. Bliskie mojemu cierpieniu są dzieciątka oczekujące na powrót taty.
Na ten moment św. Paweł mówi, aby umacniać się w wierze z wdzięcznością i nie dać się uwieść żywiołom tego świata oraz filozofii ludzkiej, która nie jest oparta na Pełni Bóstwa czyli Chrystusie. Ja naprawdę zostałem przywrócony do życia (wskrzeszony), bo Pan darował mi wszystkie występki i skreślił długi. To wstrząsające słowa z jego listu. (Kol. 2, 6-15)
Komunia św. załamała się i całkowicie zgięła jak spadzisty dach. To dzieje się bez mojego udziału i wiem, że spotka mnie jakieś cierpienie („My”). Mimo pokoju i słodyczy moja dusza zesmutniała.
Nie mogłem opuścić świątyni i pozostałem na następnym nabożeństwie, a kapłan wspomniał tych, dla których Bóg w ich życiu jest na pierwszym miejscu. Tęsknotę ukoiły słowa psalmu, które dopiero teraz wpadły w serce: „Każdego dnia będę Ciebie błogosławił i na wieki wysławiał Twoje imię. /../ Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy /../ Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła i niech Cię błogosławią Twoi święci. /../”. Ps 145 1-2, 8-11
Nawet inaczej brzmiał śpiew młodych przed i po Komunii św. Tak tu dobrze z Panem Jezusem. Nie trzeba żadnych słów...jak w prawdziwej miłości. Ciało zapragnęło milczenia i samotności („pustyni”). Tak wyglądał Pan Jezus prowadzony na zabicie („cichy jak baranek”).
Tęskna miłość zalała duszę smutną aż do śmierci, której nie ukoiła nawet Komunia święta. Nie wystarczyło zniesienie głodu duszy, która dzisiaj pragnie prawdziwego spotkania z Bogiem i zjednania z Panem Jezusem w wieczności.
Przed chwilą denerwowały kłopoty, a teraz nie ma spraw tego świata, bo stałem się nowym człowiekiem, własnością Nieba. Nagle niczego nie pragnę oprócz wyrwania się z ciała, „więzienia” dla duszy często powodującego jej śmierć. Nawet nie miałem siły jechać rowerem.
Przypomniał się judoka, który stał się niezdolny do uprawiania tego sportu (nauka zabijania) po podobnym powołaniu przez Boga. Tego nie pojmie normalny człowiek, bo ja sam jestem zaskoczony nagłym przyjściem Pana.
Na Mszy św. wieczornej zapatrzyłem się w witraż, gdzie św. Jan - w połatanym płaszczu - chrzci z wody Pana Jezusa. Tyle lat tutaj przychodzę, a dopiero dzisiaj zauważyłem płaszcz tego świętego. To symbol całkowitego oddania się Bogu, pójścia za Nim przez największego człowieka na ziemi...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1154
Zaspałem na Mszę św. poranną, ale zerwałem się z powodu "głodu Eucharystii". Zdążyłem tuż przed konsekracją, a św. Hostia wygięła się na podniebieniu (ochrona). Siostra śpiewała: "Oto jest Pan, który wiele mi uczynił, On moim Bogiem (...) On mnie uzdrowił".
Słodycz zalała serce, a moc wstąpiła w duszę. Mam być odważny, nie bać się i walczyć o prawdę. Na ten moment płynie wołanie do św. Michała Archanioła, a ja proszę od siebie o uchronienie od zasadzek i niegodziwości złego ducha, bo człowiek człowiekowi może zrobić wielką krzywdę.
Po wyjściu z kościoła trafiłem na grupę rozpaczających Cyganek ubranych na czarno, bo jednej z nich zmarła matka. Pocieszyłem ich i wracałem pełen uniesienia śpiewając: „oto jest Pan”, a dusza wołała:
„Jezu! dziękuję Ci za każdą chwilkę mojego życia, za otrzymywaną moc, bo wiele jest niesprawiedliwości, a mało walczących z odwagą o prawdę”.
Bóg obdarza mnie każdego dnia, daje poczucie bezpieczeństwa, odsuwa strach przed śmiercią i zalewa Swoimi radościami.
W TVN Style trafiłem na wywiad z b. senatorem Krzysztofem Piesiewiczem, który stał się ofiarą precyzyjnie zorganizowanej prowokacji, bo pamiętano, że w stanie wojennym bronił poszkodowanych. Bolszewizm trwa: towarzysze krążą wokół swoich ofiar aż do śmierci...często własnej!
Zabójstwo może być dosłowne lub duchowo z wyeliminowaniem przeciwnika politycznego. Przyznał, że zgubiła go naiwność. Napisałem do niego, bo takich ofiar jest więcej i powinny się zorganizować. Jakże chciałbym go pocieszyć i wskazać drogę ku Bogu, który jest źródłem mocy w niezasłużonych cierpieniach!.
Napisałem także poparcie dla J.M. Rymkiewicza oskarżonego przez Agorę za mówienie prawdy. „Gazeta wyborcza” to groźny uczestnik szerzenia fałszu intelektualnego, który jest trudno udowodnić. Dam przykład: prowokacja w Jedwabnem. Sprawcy pomalowania pomnika „nieznani”, a oni wskazują na polskich neofaszystów.
Wrogowie Polski regularnie dokonują takich aktów (pomnik w Ossowie, zniszczenie synagogi w Orli, itd.) i powinni być ujawnieni. Ktoś pragnie udowodnić, że Polak to wróg Żyda. Ja przytuliłbym każdego, bo to moi starsi bracia w wierze.
U nas na różne sposoby gnębi się patriotów i wyznawców Boga Objawionego. Po skrytykowaniu "Faktów i mitów" (na Boże Narodzenie dali prowokacyjny art. "Narodzenie Bachora") przy mojej stronie internetowej pojawiło się nazwisko, którego nie można usunąć. Trwa totalitaryzm.
Trafiłem na Mszę św. wieczorną i zdziwiony słuchałem Słowa, bo śledzono Pana Jezusa, aby oskarżyć Go za uzdrawianie w szabat. Jezus rzekł do nich: "Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? życie ocalić czy zniszczyć?". Łk 6, 6-11
Napisałem polemikę do „Gazety wyborczej”, bo w Arce Noego była opisana prowokacja: próbowano zamówić Mszę św. w intencji Adolfa Hitlera. Zobacz jakie pomysły wpuszcza ludziom szatan, aby ukazać bezduszność Kościoła katolickiego („modlą się tylko za swoich”)...
Prorokini Sabei z Betlei, która mówiła prawdę niewygodną dla faryzeuszy podstawiono fałszywego Zbawiciela, ale prowokacja nie udała się, bo ona powitała Pana Jezusa:
<<Oto przychodzi do mnie mój Pan! To On jest Mesjaszem (...) Widzę nad nim światło Boga, które wskazuje mi Go i Jemu oddaję część! >>
<<Pozdrawiam Ciebie, o Królu ludów, Godny Podziwu, Książę pokoju, Ojcze niekończącego się wieku, przywódco nowego ludu Boga!>>*
Wcześniej nasłano na Pana Jezusa piękną prostytutkę, aby Go skusiła, ale prowokacja została ujawniona, ponieważ kobieta przyznała się i powiedziała, że jest gnojowiskiem.
Ogarnij cały świat i zobacz ofiary prowokacji. To wielkie cierpienie, bo jeżeli ja widzę te machlojki to Bóg, który zna nasze myśli na pewno wie wszystko... APEL
* „Poemat Boga-Człowieka” ks. 4 c. 6 str. 160 „Vox Domini”.
- 04.09.2011(n) ZA NAPOMINANYCH
- 03.09.2011(s) ZA SILNYCH I ZDECYDOWANYCH
- 02.09.2011(pt) ABY BÓG POKRZYŻOWAŁ PLANY WROGÓW MOJEJ OJCZYZNY
- 01.09.2011(c) ZA TYCH, KTÓRZY POSZLI ZA GŁOSEM BOGA
- 31.08.2011 (ś) ZA PRAGNĄCYCH POZORNEGO SZCZĘŚCIA
- 30.08.2011(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH POCIESZENIA DUSZY
- 29.08.2011(p) ZA TYCH, KTÓRZY UPOMINAJĄ RZĄDZĄCYCH
- 28.08.2011(n) ZA UWIEDZIONYCH PRZEZ PANA JEZUSA
- 27.08.2011(s) ZA URADOWANYCH
- 26.08.2011(pt) ABY W MOJEJ OJCZYŹNIE OBOWIĄZYWAŁO PRAWO BOŻE