Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

05.01.2009(p) ZA ŻAŁUJĄCYCH ZA GRZECHY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 styczeń 2009
Odsłon: 1092

       Podczas Mszy świętej stałem pusty i nie docierały czytania. Nawet miałem  odczucie, że „Boga nie ma”. Przez to Pan ukazuje mi, co oznacza boże sieroctwo...to dziecko pozostawione przez ojca ziemskiego, a ale Bóg jest wierny do końca.

   Jego „odejścia” to tylko próby na naszą miłość i wierność! W moim wypadku to cierpienie przynoszące pustkę duchową, a nawet żal spowodowany opuszczeniem i lękiem. To łatwo zauważysz u małych dzieci, które straciły z oczu matkę lub ojca.

    Po takim opuszczeniu Pan Jezus często wraca nagle i ze zwiększoną mocą. Tak też było teraz, a nic nie wskazywało na to. Po Eucharystii zostałem uderzony, a wręcz ”napadnięty” przez Miłość Boga.

    W mgnieniu oka stałem się innym człowiekiem, który nie może wyjść z kościoła i w smutku pragnie krzyczeć do Pana. Pragnie krzyczeć o swojej miłości na cały świat…jak w Islamie. Większości Bóg nie jest potrzebny. Ja też takim byłem i w tych ludziach nie ma ich winy.

   Przecież przed chwilą stałem, patrzyłem, słuchałem…i nic nie czułem. Nawet byłem zły na siadających obok w pustym kościele. To tajemnica…dlaczego Bóg „nie daje Siebie” każdemu? Przecież ja nie miałem i nie mam żadnych zasług! Jak to jest...dlaczego?

     Ze łzami w oczach zawołałem; „Duchu Święty wyjaśnij to odkrycie, to nieszczęście ludu. Czy to sprawiły ich winy?…jak u Izraelitów. Dlaczego tylko mała garstka jest wybrana do słodyczy zjednania i współcierpienia z Tobą? Panie! przecież nie kochasz ich mniejszą miłością, bo nie są gorsi, a na pewno lepsi ode mnie. Wielu wśród nich jest wspaniałych ("samych z siebie”)".

    Tak wyrwało się podczas płaczu w kilka minut. Dobrze, że nie muszę iść do pracy, ponieważ jestem nieobecny dla świata. W jednej chwilce zrozumiałem dzieło  o d k u p i e n i a. To wyzwolenie poprzez oddanie życia, okup…odkupienie.

   To właśnie Bóg nasz, Ojciec Prawdziwy uczynił dla nas. W ten sposób przybył Jezus, aby wyrwać nas z rąk Antychrysta, Księcia Ciemności. To normalne odbicie p o r w a n y c h. Jakże Bóg to wszystko ukazuje! Właśnie pokazują uprowadzony statek, gdzie uwięziono dwóch Polaków, których porwano dla okupu…żądają uwolnienia ważnego członka Alkaidy.

   W ręku album z Jasnej Góry; Adam i Ewa w Raju…po grzechu ujrzeli swoją nagość.  Wróciły czytania o Kainie i Ablu, potrzebie wzajemnej miłości…o tym, że: „(...) przeszliśmy ze śmierci do życia (...) jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko (...)”.1J 11-21

    Na tą chwilkę św. Augustyn w Księdze Szóstej XI i XII wspomina czas próżnych pożądań i chwilowych przemijających rzeczy: ”(...) W pętach niemocy cielesnej wlokłem z rozkoszą zaprawianą śmiertelnym jadem moje kajdany (...)”.

    W ręku „Zawsze wierni”, gdzie  są rozważanie; „I nie wódź nas na pokuszenie; „(...) Bóg często spuszcza utrapienia na sprawiedliwych, aby, gdy je znoszą cierpliwie, okazała się ich cnota (...)”.  

    Wiem, że to ćwiczenia w cnotach wchodzących na drogę doskonałości…to jest pokazane na zawodach. Nie wspomniano jednak o mylących działaniach Szatana, który daje pomysły głupich umartwień, które nie są zgodne z Wolą Boga Ojca. Nie przedstawiono własnych przeżyć.

    Bóg przebacza nasze grzechy…po ukorzeniu, żalu i Sakramencie Pojednania. To wynika z Jego Miłości i Miłosierdzia. Grzechy są przebaczane raz na zawsze. Nie ma ich w Niebieskim IPN. Nigdy nie zostaną „wymówione”. One tylko zalegają w naszym sumieniu i dobrze jeżeli służą naszej poprawie. Bóg przebacza także na prośby wołających za nas. Dlatego tak ważne są modlitwy za innych.

    Przepłynęły obrazy z mojego pogańskiego życia. Ile zła uczyniłem i nie mogę już go naprawić...pozostało tylko odpokutowanie: (nabożeństwa, modlitwy, datki, różne wyrzeczenia i cierpienia zastępcze)...          APEL

 

04.01.2009(n) ZA NIESZCZĘŚLIWE DZIECI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 styczeń 2009
Odsłon: 1151

    „Mamo…mamo…mamo”. Tak przez całą noc wołało dzieciątko zza ściany, bo jego rodzicielka musiała zostać w szpitalu z chorym bratem.

    Z TV History płyną obrazy rzezi ludności w Rwandzie. Dzikość plemion Hutu, a nawet opętanie („wybić wszystkich Tutsi”)…całe stosy trupów. Sprawdzają dowód osobisty i dobry sąsiad z bandą zabija ojca i czworo dzieci.

    Płacze ich matka, która ocaliła życie i nadal mieszka w sąsiedztwie zabójcy. Ofiary i sprawcy żyją obok. Mówi matka; „pewnego dnia zobaczyłam, że zbliża się grupka ludzi, którymi dowodził sąsiad Butera, który zabił męża i czworo moich dzieci, a teraz sama boję się o moje życie”.

    Samotna matka porzuciła kilkuletnią dziewczynkę. Nie mogą znaleźć rodziny zastępczej. Obrazy ze szpitala: chłopcu pociąg zmiażdżył stopy. Dziecko nie rozumie cierpienia: biedy, klęsk żywiołowych, głodu, pozbawienia domu i rodziców. Obce są mu: obozy koncentracyjne, zesłanie i wojny.

    W ręku mam zdjęcie zakrwawionej dziewczynki palestyńskiej (atak rakietowy Izraela) oraz obrazy dzieci nienarodzonych (ludobójstwo). Do tego Jezusek w stajence z propozycją „Adopcji na odległość”…muszę to uczynić (czwórka…z różnych stron świata).

    Kongo. Chłopczyk niesie na plecach braciszka, uciekają płacząc z terenu walk. Serce zadrżało, a oczy zalały łzy, bo w Afryce maluch przez dwa lata nie schodzi z pleców matki, a później biega, gdzie chce.

    Zambia. Siostry misjonarki Świętej Rodziny prowadzą ośrodek „Opatrzność Boża” wśród straszliwej biedy. Wiele dzieci jest znajdowanych w buszu, ale  tam nikt nie wyklucza chorych i kalekich...długie wieczory spędzają w gronie bliskich, bo niewiele potrzeba do szczęścia.

    Dziwne, bo napłynęło pragnienie oddania życia za takie dzieci, aby znowu poczuły się syte, radosne i bezpieczne...oddać swoje życie za dzieci. Pragnienie oddania własnego życia za d z i e c i.

    W jednej chwilce zrozumiałem dzieło  o d k u p i e n i a. To wyzwolenie poprzez oddanie życia, okup…odkupienie. To właśnie uczynił dla na Bóg, Ojciec Prawdziwy. W ten sposób przybył Jezus, aby wyrwać nas z rąk Antychrysta, Księcia Ciemności…to odbicie p o r w a n y c h.

    Jakże Bóg to wszystko ukazuje! Właśnie oglądam obrazy z uprowadzenia statku, gdzie uwięziono dwóch Polaków: porwani dla okupu z żądaniem uwolnienia wielkiej ilość więźniów za ich jednego ważnego.

    Kapłan powiedział, że; „brakuje nam ludzi wierzących i prawych, mówiących tak to tak, a nie to nie. Czy my dajemy świadectwo naszej wierze? Czy raczej wstydzimy się przyznać, że jesteśmy uczciwi, prawi, rzetelni /../".

    Po pustce duchowej w zimnym kościele duszę zalała słodycz spotkania z Panem Jezusem Eucharystycznym. Wszyscy szybko uciekli do samochodów i ciepłych domów.

    "Dokąd i gdzie się spieszymy? Po co? Co może być ważniejsze od Ciebie, Jezu? Panie! Sam zostałeś w pustej i zimnej świątyni (nie ma pieniędzy dla Domu Boga). Panie nasz. Właśnie teraz, po zjednaniu z Tobą powinny dalej trwać modlitwy i śpiew  g o s p e l s".  

    Z oddali widać świecącego Aniołka i Ducha Św. na obrazie Trójcy Świętej…tak tu dobrze. Za dwa dni przyjdziesz Panie do mojego domu: „ugościmy Twoje sługi”. Łzy zalały oczy...                                                                                                                                   APEL

 

 

 

03.01.2009 (s) ZA SZAFARZY CIAŁA ZBAWICIELA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 styczeń 2009
Odsłon: 1162

Najświętszego Imienia Jezus  

    Północ. Msza Święta po 1-wszo piątkowym czuwaniu  w otoczeniu sióstr zakonnych, kapłanów i wiernych. To piąta  godzina spotkania z Panem Jezusem. Nabożeństwo odprawia rzecznik Episkopatu. W ołtarzu Monstrancja oraz relikwie św. siostry Faustyny.

    Wielokrotnie marzyłem o takim przebiegu liturgii, bo normalne msze są zbyt krótkie. W naszym kościele króluje pośpiech. Tuż po błogosławieństwie gaszą światła i wszyscy uciekają! Do czego i gdzie się spieszyć? Przecież czas z Bogiem i dla Boga nigdy nie jest zmarnowany.

     Św. Jan Apostoł mówi; ”(...) obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy (...) Każdy, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się (...)”. W Ew. J 1, 29-34 padają słowa, które są w obrzędzie Komunii Świętej; „(...) Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (...)”…i zawołanie J1.14.12 „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”.

    To apogeum każdej Mszy świętej. Pan przybył i przebywa z nami, spotyka się ze mną w Najświętszym Sakramencie. Po ten Cud przychodzę codziennie do kościoła. Na mszy porannej otrzymałem pół Świętej Hostii, a w czasie czuwania całe Ciało Zbawiciela, które pękło na pół. ”Słowo stało się ciałem (...) Wszystkim, którzy je przyjęli, dało moc (...)”.

    Minęło tyle godzin, a ja pragnę trwać czuwania, zawołań modlitewnych i śpiewu (mantry, gospels). Nie bolą kolana i nie chce się wracać do domu, a już  1.30. To sprawiła św. Hostia…kapłan, chleb i stół!  Nie wystarczą piękne obrzędy i kazanie, które przeoczyłem.

    Po powrocie do domu wzrok zatrzymał „Dialog” św. Katarzyny ze Sieny, który otwiera się na Słowach Pana o Sakramencie Komunii świętej. ”Po spożyciu Chleba Życia w duszy pozostaje łaska (...) jest odtąd mocna, przeciwko własnej namiętności zmysłowej, przeciwko diabłu i przeciwko światu”.

    Niedoskonałość przyjmującego, ani grzech tego, który rozdaje nie kala Ciała Pana. To wiem od dawna. Kapłan przebrany i nie wypowiadający formuł konsekracji poda mi opłatek…opłatek bez żadnego działania na moją duszę. Napełnienie otrzymujemy w zależności od naszego pragnienia. 

    Teraz Pan mówi; ”(...) godność, do której podniosłem mych szafarzy (...) Godności tej nie ma nawet anioł, a dałem ją ludziom, tym, których wybrałem na mych szafarzy (...)”. 

Dziwne, bo w ręku mam zapisy przeżyć po Komunii św.:

     04.01.2009(n) Nagle napłynęło pragnienie oddania życia za cierpiące d z i e c i, aby znowu poczuły się syte, radosne i bezpieczne. W jednej chwilce zrozumiałem dzieło  o d k u p i e n i a. To wyzwolenie poprzez oddanie życia za innych, dla ich  wyzwolenia. W ten sposób przybył Jezus, aby wyrwać nas z rąk księcia ciemności. Jakże Bóg to wszystko ukazuje…to odbicie p o r w a n y c h!                             

      07.01.2008 „Jezu mój ! Każda Uczta z Tobą…tu, gdzie Ty Jesteś, to święty czas. Dajesz się Cały i napełniasz moją duszę”!

      08.01.2009(c) „Jezu! Panie dlaczego mnie to dajesz? Czym sobie zasłużyłem? Dlaczego takie cierpienie?...cierpienie miłości do Ciebie?  Jezu mój! Słodyczy mojej duszy!  Cichy Królu mojego serca! Panie Wszechmogący. Dotknij proszę tych, za których wołam. Daj im chwile jasności, zwątpienia w to, co czynią, niech przejrzą. 

      09.01.2009(pt) „Panie ! jakże chciałbym rozgłosić - na cały świat - moją miłość do Ciebie, moją tęsknotę za Tobą. Jakże chciałbym to rozpowiedzieć, rozkrzyczeć wokół z wielkim krzyżem w dłoniach”.  

      W ręku list do dzieci (!) Madzi Buczek; „Nikt z nas po Świętach Bożego Narodzenia nie jest takim samym człowiekiem (...) Zapraszajmy Pana Jezusa do każdej naszej czynności (...) nasze plany powierzmy Bogu i módlmy się o to, aby były zgodne z Jego Wolą”. 

    Jak to ułożyła? Jak Pan dał mi ten tekst do ręki? Napływa jeszcze  l e k a r k a, świecka szafarka Ciała Pana Jezusa. Nie ma większej łaski na ziemi...                                                                                                       A P E L

 

02.01.2009(pt) ZA NAMASZCZONYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 styczeń 2009
Odsłon: 1213

   Szatan zna przebieg dnia naszego życia; nękał mnie złym snem (byłem brudny, w pakamerze z dziećmi przestraszonymi pająkami).Teraz nie ustępuje na mszy porannej; ”sprawa emerytury, bank, Internet, izba Lekarska, bonzowie lewicy, IPN”.

    Atak jest celny, ponieważ przeszkadza w spotkaniu z Panem Jezusem. Nawet nie wiem o czym były czytania! Większość ludzi nie ma świadomości, że może mieć myśli „wpuszczane” (vide; wirusy w Internecie).

     Kapłan mówi, że Boga traktujemy wg własnej wygody,  zaniedbujemy życie duchowe (małe „wykształcenie„), a w potrzebie nie potrafimy bronić wiary. Ja dodałbym, że wiara to wielkie obowiązki.

    Nie można wejść do Królestwa Niebieskiego spacerowaniem na „obowiązkową” Mszę świętą! Samo przyjście do kościoła nic nie daje. Przeciętny człowiek nie ma pojęcia jak działa upadły Archanioł, a nawet śmieje się z bestii...i w ataku jest bezbronny.

    Kapłan podał mi pół Najświętszego Sakramentu…cóż to oznacza?

   Na środku stołu-stajenki, w pełni oświetlenia stoi Monstrancja. Kapłan klęczy w wielkim uniżeniu…smutek zalał duszę, a oczy łzy. Taka adoracja powinna trwać do końca świata. W tej sekundzie szatan uciekł z „moimi” myślami. To dowód, że  ratunkiem na wszystko jest Ciało Zbawiciela…zjednanie z Panem.

   "Emaus" to piękny ośrodek duchowości katolickiej, który powstał na zgliszczach bolszewickiej placówki wypoczynkowej. W serce wpadają słowa mojego profesora św. Pawła o przeciwnikach Boga, którzy nie uznają Jezusa za Zbawiciela.

     „Co do was to namaszczenie, które otrzymaliście od Niego, trwa w was (...)”. Błysk, że to  intencja dnia. Przypomniało się bierzmowanie młodzieży…biskup mówił do nich; ”wielu z was nie jest godnych nawet pogłaskania, nie mówiąc o nałożeniu rąk przekazujących sakrament”. To prawda, bo w naszym kościele na takich przygotowaniach młody człowiek mamrotaniem przedrzeźniał słowa modlitw.  

    Zobacz jak św. Jan Chrzciciel tłumaczył się na przesłuchaniu kapłanów żydowskich i świeckich;

   - Kto ty jesteś?

   - Ja nie jestem Mesjaszem.

   - Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?

   - Nie jestem.

   - Czy ty jesteś prorokiem?

   - Nie.

   - Co mówisz sam o sobie?

    Zobacz co odpowie największy wśród ludzi, a najmniejszy w Królestwie Boga naszego; „Jam głos wołającego na puszczy. Prostujcie drogę Pańską [...]”. Wskazał dalej, że poprzedza  Zbawiciela, który nierozpoznany jest wśród Żydów, a on nie jest „godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”.

     A  kim ja jestem? Czy daję odpowiednie świadectwo wiary? Czy mówię z mocą?...jak abp ordynariusz z Awinionu Cattenoz; „My wierzymy w Boga osobowego, Który posiada Imię, objawił Siebie i ukazuje nam Swoją Miłość”.

     Nasz biskup pięknie mówi o Eucharystii, a moje serce widzi to tak;

    „(...) Siostra Faustyna zobaczyła dwa jaśniejące promienie (...) Bóg umiłował człowieka (...)”. Ta Miłość Boga sprawiła dzieło zbawienia; poprzez „tak!” Maryi…Narodzenie Pana Jezusa oraz Eucharystię. „[...] ukazała się Boża Światłość, Boża Dobroć,  Boża Moc [...]”. Eucharystia nie jest tylko pamiątka Ostatniej Wieczerzy. Sakrament Pojednania otwiera Niebo. Kościół bez Ciała Zbawiciela jest martwą ceremonią (mauzoleum Kim Ir Sena z pokojem płaczu).

     Święta Hostia - prawie z trzaskiem - pęka na pół. Serce zalała bliskość Boga; „Panie Jezu! tyle lat żyłem w ciemności…Twoja dobroć i łaska sprawiły, że ujrzałem prostotę posłannictwa! To zaczęło się tak dawno…i zakończyło w żłóbku…Jezu, Jezu mój!  jak to wszystko układasz? Dzisiaj spełniłeś moje pragnienie takiego spotkania, takiej adoracji w ciszy…dałeś Twoje namaszczenie i pozwoliłeś - w Swojej łaskawości - na osobiste spotkania ze świętą Siostrę  Faustyną (całowanie relikwii )”.

    Miłosierdzie Boże to wielka łaska, którą Jezus przekazał nam przez prostą zakonnicę, ponieważ Bóg był znany jako groźny sędzia, a to miłosierny i sprawiedliwy Ojciec. Słodycz i pokój zalały duszę…pragniesz, aby to trwało wiecznie. Łzy lecą po policzkach, a klęczenie nie wywołuje bólu.

    W najskrytszym pragnieniu nie przewidziałbym takiego spotkania z Apostołką Miłosierdzia. Bóg Najświętszy zadziwia aż do krzyku. Taka łaska, a tak mało chętnych do Raju: „(...) Nie bójcie się wieczności, tam czeka was Bóg, który jest Miłością, dla tej miłości warto żyć (...)”…zakończył kazanie biskup.  

    Śpiewana Koronka do Miłosierdzia, czuwanie przed Najświętszym Sakramentem. Płynie cała moja modlitwa „za pragnących poprawy”. Wokół siostry zakonne, kapłani, rzecznik Episkopatu, klerycy, wierni oraz  biskup, który podszedł - do mnie na świetlicy - i podał rękę !

     Zostałem na mszy o 24.00…ponownie całkowicie pękła Święta Hostia! Nie mogłem wyjść, a już 1.30. Czy planowałem taki przebieg tego dnia?                                        APEL

01.01.2009(c) ZA PRAGNĄCYCH POPRAWY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 styczeń 2009
Odsłon: 1147

    Od dawna  pragnę pozbyć się wad charakteru, aby podobać się Bogu. To trudne, ponieważ muszę zmaleć, przestać gadać, żartować (utrata pokoju) …itd. Jeden z kapłanów - podczas spowiedzi - powiedział, że lubi to i ma takiego kolegę. W Internecie jest artykuł o tytule „Czy Bóg ma poczucie humoru”? Na pewno ma, ale to nie są nasze głupie żarty.

    W środku nocy sylwestrowej otwieram książkę W. Scupli „Walka duchowa”…„(...) Niech nikt nie myśli, że uda mu się osiągnąć prawdziwe cnoty chrześcijańskie i prawdziwie służyć Bogu, jeśli się do tego nie przymusi (...) niewielu udaje się osiągnąć doskonałość (...)”.

    Tak, bo to walka woli naszej z wolą Boga Ojca, a bez Jego pomocy nie wytrwamy. Spróbuj, postaraj się, a Pan poprowadzi…także w pokusach, które służą naszemu wzrastaniu! Teraz wzrok zatrzymały  „Wyznania” św. Augustyna, które otworzyły się na ks. siódmej;

     „Rozprawiałem szeroko, jakby znając się na rzeczy, a w istocie, gdybym nie szukał drogi w „Chrystusie, Zbawcy naszym”, nie znawcą byłbym, ale  s t r a c e ń c e m”. Już bowiem zachciewało mi się uchodzić za mędrca, choć pełen byłem kary mojej; i nie płakałem, co więcej, pyszniłem się z wiedzy”.

     Czeka śniadanie, a moje serce zalała bliskość Boga z pragnieniem przyjęcia Komunii św. To kilka błysków zalewających duszę, jak w pierwszej miłości. Dysonans miłości do Pana (świętej) oraz do rodziny to dowód na potrzebę celibatu, ponieważ to są dwa światy. Serce woła; „biegnę do Ciebie, Panie mój, Stwórco mojej duszy”.

   Płyną zawołania z Ks. Liczb; „(...) Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską (...)”. To było tak dawno, a trafia dzisiaj do mnie. Łzy płyną po twarzy. Jak to się stało Boże mój?

    Na ten czas padają słowa Apostoła Pawła, że; „(...) Bóg zesłał swojego Syna, (...) abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo (...)”. A psalmista woła; „Bóg miłosierny niech nam błogosławi”. Co znaczy błogosławi? Pan da ci różne łaski i będziesz pod Jego opieką.

    Ludzie nie łakną tego, bo nie mają świadomości Dobroci Wszechmocnego. Nie widzą obdarowania i wciąż czegoś szukają. Czego można pragnąć oprócz powrotu do Nieba i Świętego Świętych, Tego, który Był, Jest i Będzie!

    Zaproszenie na tą mszę okazało się nieprzypadkowe, ponieważ do konfesjonału przybył kapłan. Po spowiedzi wkoło przepraszam i dziękuję. Mam odmówić cz. różańca; „Narodzenie Pana Jezusa”. Zbawiciel ma narodzić się w moim sercu, ja mam się umniejszać, a On wzrastać.

    W czasie Komunii św. siostra śpiewa o ubogiej Matce Jezusa. Wprost widzę Świętą Rodzinę. Przez duszę przepłynął dreszcz „Jezu! Jezu! nie było miejsca dla Ciebie i tak jest nadal w wielu sercach”. Słodycz i pokój zalały duszę. Po przyjęciu Ciała Zbawiciela nie mogę oderwać oczu od pięknego obrazu św. Piotra ze św. Pawłem.

„Słodki Boże! Spraw Panie, abym zbliżył się jeszcze bardziej do Ciebie, abym uświęcił swoją duszę i zaczął podobać się Tobie. Niech rozpocznę ten rok z Twoim błogosławieństwem”.

    Teraz kapłan dziękuje Bogu za wszystkie niezliczone łaski i za błogosławieństwa. W moją duszę  wpadają słowa o potrzebie zjednania z Bogiem, bycia współuczestnikiem Jego Chwały.

    Wychodzę z kościoła, a serce wciąż krzyczy; „dziękuję Ojcze ! Dziękuję. Spraw, aby w wielu braciach narodził się Pan Jezus. Prowadź mnie do nich. Niech małe Dziecię zabłyśnie w wielu duszach jak lampki. Niech będzie chwała i cześć i uwielbienie. Chwała i część Jezusowi, a wołanie moje niech do Ciebie dojdzie.

    Dziękuję, że zaczynam ten rok zjednany z Twoim Sercem!”. Całą moją modlitwę odmówię następnego dnia przed relikwiami siostry Faustyny, gdzie  biskup powtórzy słowa Jana Chrzciciela; „ to On, mój Mistrz, Jezus Chrystus ma we mnie wzrastać, a ja się mam umniejszać”. To właśnie  błogosławi Bóg-Ojciec.

    Minęło 40 godzin postu, a ja wciąż syty. Jak to się stało, że w ręku zapiski intencji; 1. za potrzebujących umniejszenia 2. za nieroztropnych w mowie 3. za  uczonych w piśmie 4. za dających rady 5. za mądrych tego świata 6. za podstępnych w mowie! „Przecież prosiłeś o prowadzenie”...                                                                                                A P E L

 

 

 

  1. 31.12.2008(ś) ZA ZAMKNIĘTYCH NA BOGA
  2. 30.12.2008(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH ROZLICZENIA
  3. 29.12.2008(p) ZA ŻYJĄCYCH BOGIEM
  4. 28.12.2008(n) ZA RODZINY ODDALONE OD BOGA
  5. 27.12.2008(s) ZA CHORYCH Z NIENAWIŚCI
  6. 26.12.2008(pt) ZA TYCH, KTÓRZY IDĄ ZA BOŻYM POWOŁANIEM
  7. 25.12.2008 (c) ZA BRONIĄCYCH DZIECI
  8. 24.12.2008(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ, ŻE ŚWIĘTA HOSTIA TO CIAŁO PANA JEZUSA
  9. 23.12.2008(w) ZA TYCH, KTÓRZY IDĄ ZA BOŻYM POWOŁANIEM
  10. 22.12.2008(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE DZIELĄ SIĘ Z INNYMI

Strona 1270 z 2504

  • 1265
  • 1266
  • 1267
  • 1268
  • 1269
  • 1270
  • 1271
  • 1272
  • 1273
  • 1274

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1122

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?