Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

05.11.2015(c) W INTENCJI KAPŁANÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 listopad 2015
Odsłon: 1139

    Prawie popłakałem się, a duszę zalała Obecność Boża, bo Mszę św. o 6.30 odprawiał „mój” kapłan. To wyjaśnia określenie, że Pan Jezus jest zawsze wierny. Wyjaśnię to w prosty sposób. Dziecko zrobi coś złego...”w jego pojęciu” tata powinien się pogniewać, ale tata wie, że jego potomek nie uczynił tego specjalnie i w złości. Nie gniewa się.

   Tylko w wypadku Pana Jezusa tak zawsze po każdym upadku. Nawet zalewa nas nagłą wielką i tęskną miłością. Wówczas płaczesz w tej łasce, bo widzisz własną nędze i to jest największa kara! To musisz sam przeżyć, bo opis nic nie da.

   Nawet dla mnie w stanie normalnym są to mniej lub więcej martwe litery. Tego nie można przekazać. Serce rozrywały czytania...wołałem tylko: ”Jezu! Och Jezu!”, a po Eucharystii usiadłem pod stacją drogi krzyżowej „Pan Jezus pociesza niewiasty jerozolimskie!" Popłakałem się, a siostra właśnie śpiewała: „Jezu! Jezu! Ty mi dajesz Swojego Ducha. Uwielbiam Cię”.

   Około 15.00 wyszedłem i odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a później w wielkim bólu wołałem „za tych, którzy negują istnienie duszy”. To trwało około godziny...

    Tutaj przytoczę resztkę moich przeżyć duchowych - w ramach tej intencji - z  17.09.2015. Wówczas, podczas Konsekracji, której dokonywał nasz proboszcz do mojego serca napłynęła Miłość Boża...od Pana Jezusa przez kapłana do mnie!

   Trudno to wypowiedzieć, bo musiałem głęboko oddychać, a nawet wzdychać, zamknąłem oczy. W tym czasie drugi kapłan śpiewał, to co zawsze na każdej Mszy św. ale dzisiaj moja dusza była w ekstazie i te słowa wywoływały wstrząs: „przez Chrystusa, w Chrystusie Tobie, Boże Ojcze Wszechmogący w Jedności Ducha Świętego wszelka część i chwała przez wszystkie wieki wieków”. To trwało raptem 5 minut, ale dla naszego ciała jest to ciężkie przeżycie duchowe.

    W tym czasie napisałem podziękowanie: Szanowny Ksiądz Profesor, Kanonik Leszek Wilczyński.

    << Pragnę z całego serca podziękować za wstrząsające kazanie, którego wysłuchałem w TV Trwam...w prowadzeniu przez Boga. Została nas garstka, która rozumie śmiertelny bój duchowy, który toczy się nad nami. Zbawienie jest całkowicie lekceważone...także przez pasterzy na dole.

    Dzisiaj na Mszy św. o 6.30 z późniejszym wystawieniem Monstrancji. Kapłan postawił Pana Jezusa na Stole Ofiarnym...jak butelkę wódki i bez żadnego powodu nie zapalono w ołtarzu świec. Nie wiem dlaczego pozwolił na to proboszcz...to taki przykład z bliska.

  Jako lekarz (mistyka eucharystyczna, charyzmat odczytywania Woli Boga Ojca) prześlę moje "kazanie" dotyczące śmierci, ale prosiłbym o potwierdzenie mojej rozterki, bo w naszym Kościele Świętym nie mówi się jasno co jest z nami w momencie śmierci.

   Kiedyś, w Wielki Czwartek trafiłem na linię tel. radia "Maryja" i kapłanom prowadzącym audycję dziękowałem za Eucharystię. Zadałem im to pytanie, ponieważ wiem, że natychmiast "jesteśmy", nie ma śmierci, śmierć to życie! Kapłani odpowiedzieli, że tak uważa 4/10 biskupów.

   Napiszę, bo negujący posiadanie duszy (w tym koledzy psychiatrzy - leczą opętanych tabletkami) traktują nas jak zwierzęta, bo jesteśmy tylko jednością psychofizyczną bez duchowej. Jakby na ironię: psyche znaczy dusza! Wyjaśnię też - jako lekarz - sprawę zarodka ludzkiego! Dlaczego nie wolno stosować metody in vitro!

   Moje opracowanie będzie przydatne do spotkań z przybywającymi do Sanktuarium, bo najważniejsze jest zdrowie duchowe, które daje zdrowie psychiki, a nawet ciała (np. znosi lęk). Kategorycznie trzeba podkreślać Moc Boga, którą otrzymujemy w Eucharystii...Cudzie Ostatnim, bo nie będzie już żadnego większego! Bóg czyni je, bo lud wciąż jest słaby...jak Żydzi na pustyni.

                                                                                  Jeszcze raz serdecznie dziękuję i pozdrawiam.

Ps. Takich kapłanów Szatan nie dopuszcza do wszelkiej maści "szczekaczek pogańskich"... 

                                                                                                                                 APEL  

                                                                                                                                

 

 

 

 

 

 

04.11.2015(ś) ZA MAJĄCYCH ROZTERKI DUCHOWE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 listopad 2015
Odsłon: 1200

    Rozterka w wypadku mojej łaski wynika ze wstydu, bo wiem, że zachowaniem niegodnym (w myśli, słowie i uczynku) ranię Boga Ojca. Jeżeli wpadam w pułapkę bez winy i później żałuję to otrzymuję pocieszenie.

    Inaczej jest w „prośbie” Boga, abym coś nie czynił, a ja nie posłucham. Wówczas to nie jest grzech, ale „upadek”, a właściwie zatrzymanie się podczas zdobywania szczytu...rozumie to każdy dążący do świętości.

   Żadnym językiem nie można przekazać rozterek duchowych, a ich opis nie odda stanu udręczonej duszy. W takim momencie rozumiesz tych, którzy wybierają życie w klasztorach bez prasy, radia i telewizji lub ojców pustyni...nie bierz tego dosłownie, bo takie życia można prowadzić także w zgiełku miasta.

   Wchodząc do kościoła usłyszałem słowa Ps 112 „Miłosiernemu Pan Bóg błogosławi”, ale okazało się, że nabożeństwo odprawia kapłan nieżyczliwy mojej osobie, który „zasiedział się” w naszej parafii, którą traktuje jako swoją własność.

   Podczas nieumiejętnego podawania Eucharystii (ze śliną innych) zaraził mnie mononukleozą zakaźną. Nie ma 100% pewności, ale nie wolno wciskać Eucharystii do ust z obawy, że upadnie na ziemię. Temu zapobiega ministrant lub kościelny z tacką lub przeszkoleni w tej posłudze.

   Przebycie choroby może sprawić nosicielstwo i z tego powodu poprosiłem tego kapłana o podanie mi Ciała Pana Jezusa do ręki, ale stwierdził, że "nie podajemy". Za jakiś czas złośliwie nie poda mi Eucharystii do ust, bo nie krzyknę na cały kościół: „Amen”.

   Ciężko jest wypełnić przykazanie: "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego", które w tej sytuacji można strawestować: „miłuj kapłana swego, bo możesz mieć gorszego”. Dzisiaj, gdy to edytuję (7 lipca 2017) już wiadomo, że odchodzi od nas.

   Proboszcz zdenerwował się i chciał jechać do kurii, ale zatrzymałem go przed tym działaniem. Poprosiłem Pana Jezusa, aby ten kapłan został przeniesiony (zgodnie z przepisami). Nie chodziło o mnie, ale o jego dziwnie zachowanie podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu.

  Ponadto podczas podawania św. Hostię s. organistce...w tak świętym momencie zamiast obowiązującej formuły zgłaszał jej wymyślone pretensje, a ona bała się poskarżyć. 

   Podjechałem pod krzyż zapalić lampkę, ale do następnej Mszy św. ponownie wyszedł ten kapłan, a drugi nie podawał Eucharystii i musiałem zostać na trzeciej...

   „W Misji” przeczytałem art. o ks. bp Stanisławie Wielgusie. Ja nie wiem jaka jest prawda, że zrezygnował z zastąpienia Józefa Glempa, ale bronił go o. Rydzyk.

  Teraz wyobraź sobie, że masz łaskę wiary, ale jesteś na początku drogi, kochasz żonę, która nienawidzi moherowych beretów, czarnych i „czarów” i w wielkiej rozterce nie idziesz do kościoła, aby jej nie denerwować! Tak było ostatnio, gdzie małżeństwo emerytów - na moje zaproszenie do uczestnictwa w codziennej Mszy św. -  zareagowało złością, bo przecież chodzą w niedzielę. 

   Przypomni się audycja radiowa...rozmowa z aktorką Krystyną Jandą (kalwinistka jak Eliza Michalik) której zalecano książkę o ciele i duszy. Wszedłem właśnie na jej blog, gdzie zrobiła ponury żart żegnając się z zaleceniami sugerującymi jej odejście.

   Mam też wielką rozterkę w stosunku do Neokatechumenatu, który jest „zatwierdzony” w Watykanie. U nich Msza święta jest “katechezę”, a Eucharystia jest tylko ucztą – biesiadą, a nie ofiarą. Konsekracja chleba i wina jest tylko symbolem Zmartwychwstania Chrystusa. Msza święta nie jest celebrowana przez kapłana, lecz przez Zgromadzenie.

    W świadectwie wiary powiedziałem, że prosiłem Ducha Świętego, aby był ze mną w tym tygodniu i dlatego znalazłem się na ich „mszy” z podawaniem kawałków chleba na rękę ustawionym w kółeczku. Wcześniej całują się między sobą („przekazywanie znaku pokoju”), co bardzo rozprasza. 

    Wiedząc o tym uciekłem w kąt kościoła i nie podszedłem po chleb, bo jest to pewna forma profanacji Cudu Ostatniego.  Ponadto obecność Pana Jezusa w Eucharystii zależy od wiary przyjmującego…

   Moja rozterka duchowa dotyczy także krzywdy zawodowej (odwet za obronę krzyża). Nic nie uczyniono opętanemu psychiatrze, a ja jako katolik nie mogę chodzić po sądach (Wejdź: Prałat Jankowski poświęcił nowy - drugi krzyż w ... - Express Kaszubski).

    Pan Jezus odpłaci wszystkim za to, ale ja proszę, aby stało się to dla ich dobra duchowego...

                                                                                                                                 APEL

 

 

03.11.2015(w) ZA PODWÓJNIE POCIESZONYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 listopad 2015
Odsłon: 1333

 Uwaga.  W wyszukiwaniach: Menu główne. Chronologicznie. W okienku wybierz odpowiednią liczę zapisów (30, 100 lub Wszystko)...przy Ws na pasku bocznym przesuniesz błyskawicznie całe lata i możesz czytać każdy zapis.  

    Obudziłem się tuż po północy...czyli już po Zaduszkach, a wielki smutek zalał serce, bo w nagłym błysku ujrzałem jak perfidnie oszukał mnie szatan:

Wszystkich Świętych

     Po Mszy św. wieczornej w wielkim uniesieniu duchowym wołałem „za tych, którzy czekają na życie wieczne” (z 31.10.2015). Bardzo pasowało do tego przybycie pod rozświetlony cmentarz, gdzie zapaliłem lampkę pod krzyżem, bo wszyscy zapomnieli o Panu Jezusie...od handlujących do wierzących. 

    Po powrocie do domu próbowałem zainstalować bezprzewodowe połączenie z Internetem, a w tym czasie Pan dawał mi aż trzy razy do ręki maleńką broszurkę „Nabożeństwo do Ducha Świętego” z różnymi modlitwami.

 To wyjaśniło dlaczego Eucharystia pękła samoistnie z rozejściem się połówek i ich skrzyżowaniem...rozejście się Woli Boga z moją, która była wynikiem kuszenia! Po czasie zrozumiałem ten trening duchowy!

Dzień Zaduszny

  Niewyspany pojechałem na Mszę św. o 6.30, później trwała drętwota, a obiad zjadłem dopiero wieczorem i obudziłem...o północy! Sam zobacz jak zmarnowałem dwa dni w których powinienem modlić się i to na kolanach!

    Dzisiaj Pan Jezu zaprosił mnie na Mszę św. o g. 16.00 do pobliskiego Sanktuarium Maryjnego. Ten kościółek jest ogrzewany, bardzo pięknie podświetlony, a szok duchowy wywołuje świętość tego miejsca...na ziemskim padole. Przekazałem ten dzień i Mszę św. za duszę z mojej rodziny najdłużej przebywającą w Czyśćcu!

   Bardzo pasowała dzisiejsza przypowieść Pana Jezus o zaproszonych na ucztę po słowach jednego ze współbiesiadników: <<Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym>>

    Wszyscy zaproszeni wymawiali się, a ja znam to, bo jako sługa Pana czynię to od czasu nawrócenia. Nawet zwracałem się do proboszcza, bo na codziennej Uczcie Pańskiej jest tylko „resztka Pana”. Większość przychodzi jakby z obowiązku...ze względu na różne obrzędy lub rocznice w rodzinach, a Pan mówi dzisiaj także do ich: << Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty >> Łk 14, 15-24

   Całe nabożeństwo to było jedno wielkie pocieszenie w moim smutku. Nawet Eucharystia ułożyła się na podniebieniu...jakby wyrażała Boże przytulenie! Popłakałem się ze szczęścia duchowego i nie mogłem wyjść.

    Okazało się, że starszy kapłan zaczął samotnie odprawiać Mszę św. za duszę jakiegoś kapłana i obaj byliśmy z tego powodu szczęśliwi! Pokazał mi później, że mogę ponownie przyjąć Pana Jezusa. Teraz Eucharystia (w intencji osobistej) ułożyła się w zawiniątko...jak pokarm niesiony dla ciężko pracującego rolnika (tutaj na niwie Pańskiej)!

    W zadziwieniu prowadzeniem przez Boga przypomniał się początek przekazywania moich świadectw i Ps 126  „Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości. / Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew, lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy.”...

                                                                                                                                             APEL

 

 

02.11.2015(p) ZA NEGUJĄCYCH ISTNIENIE DUSZY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 listopad 2015
Odsłon: 1452

Dzień Zaduszny

    Przestrzegam wszystkich kierujących się ku Autostradzie Słońca (duchowo: do Nieba), aby zachowali czujność, bo im wyżej dotrą...tym większe spotkają przeszkody. W alpinistyce ich apogeum jest odpadnięcie od sciany!

    Na tym zesłaniu mamy tylko jeden wybór: „tak” lub „nie” Bogu! Od tego zależy nasze życie obecne i wieczne. Większości pytających mnie o zdrowie mówię o duszy, bo ciało fizyczne na nic się nie przyda! Cóż da także zyskanie całego świata, gdy straci się na duszy?

   Odpowiedz sam sobie; czy wierzysz lub czujesz, że masz duszę? Psalmista dzisiaj przekaże prawdę od Boga (Ps 103): „Dni człowieka są jak trawa, kwitnie jak kwiat na polu. Wystarczy, że wiatr go muśnie, już znika i wszelki ślad po nim ginie”.

  Wpisz: www.racjonalista.pl Instruktaż odczytywania Woli Boga Ojca. To przeniesiono (skradziono) z mojej poprzedniej strony internetowej, aby szydzić z istnienia duszy ludzkiej i kierować mnie do psychiatry! Wejdź: wolabogaojca.blog.pl BAŁWOCHWALSTWO SŁOWA… | WolaBogaOjca  To moja polemika z ich guru!

    Dyskutują sami ze sobą i nie widzą bożka o nazwie mądrość ludzka, która jest „głupstwem” u Boga. Dla nich padną dzisiaj słowa z Ks. Mądrości (Mdr 3, 1-6. 9): „Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju”. 

   Prawda jest taka, że 99% ludzkości żyje dla życia i nie „zawraca sobie głowy” przyszłością w sensie swojego zbawienia. A co Ty na to? Podyskutuj z sobą, a zobaczysz jak szatan „podpowiada” w pierwszej osobie, aby każdego oszukać!

   Na Mszy św. wieczornej z Księgi Mądrości padły słowa (Mdr 3, 1-6. 9): Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i (...) nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.

    Psalmista dodał (Ps 103): „Zbawienie prawych pochodzi od Pana. (...) Wie On, z czegośmy powstali, pamięta, że jesteśmy prochem”.

    Pan Jezus zachęcił swoich uczniów (J 14, 1-6):  "W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. (...) zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę"

-  Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Zapytał Tomasz. 

-  Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie...

   Musisz przeczytać art. w tygodniku „wSieci” (27 października - 02 listopada 2014): „Ciepło Wszechogarniającej Miłości”. Tam jest wywiad z ks. Januszem Koplewskim, który przeżył śmierć kliniczną i dopiero po prawdziwej stronie życia zrozumiał słowa modlitwy za zmarłego: „A Światłość Wiekuista niechaj mu świeci”.

   Jak nigdy wieczorem włączyłem TV Trwam i trafiłem na transmisję z Sanktuarium Najświętszej Krwi Pana Jezusa z Poznania z wstrząsającym kazaniem ks. prof. kan. Leszka Wilczyńskiego, który upewnił mnie łącznie ze słowami kapłana z Mszy św. pogrzebowej (z soboty), że mam napisać kazanie dla uczestników pogrzebów.   

   Chodzi o to, że w Kościele Świętym nie mówi się jasno, że jesteśmy natychmiast po śmierci, a większość wiernych dowiaduje się prawdy tuż po śmierci! Tylko 3-4 / 10 biskupów uważa podobnie, 

   Ja wołam do jakiegoś świętego, otrzymuję pomoc, a on leży w grobie?! To przecież wyklucza istnienie duszy. Stąd bierze się kult pięknych pogrzebów kościelnych omijających Dom Pana...za życia!

    Trzeba też zaprzestać wyliczania zasług zmarłego i schematycznego powtarzania, że „cierpiał z Chrystusem”, bo jego duszy jest wstyd! Na pewno można powiedzieć, że Pan Jezus cierpi z naszego powodu, bo nie zdajemy sobie sprawy z codziennej grzeszności...   

                                                                                                                                          APEL

 

Oto przykład charakterystycznej rozmowy, która jest na wola-boga-ojca. blog.onet.pl

15.09.2009(pt)                         JAKĄ DUSZĘ MA DODA?
- To pan nie ma duszy jak pies lub koza?…zakopią i koniec?

-  Coś tam jest, ale jeszcze nikt nie udowodnił!

-  Jak pan nie dotknie to nie ma!…jak niewierny Tomasz. Podobnie jest u Żydów; nic się pan nie dowie…uszczypnąłem go znacząco.

-  To jak wygląda taka dusza? Wiem, że coś wychodzi z człowieka…

-  Dusza to normalne, doskonałe ciało bez zgnilizny; widzi, słyszy, cierpi duchowo, porusza się z jakąś szybkością, nie czuje bólu fizycznego, wieczna pamięć, sumienie…najważniejsze, że pragnie Boga i powrotu do Niego.

-  To jeszcze nikt nie udowodnił!

-  Nie zbada pan tego bez Ducha Bożego!

-  Ja się interesuję, wiem, że jest 8 poziomów duchowości…

-  Krąży pan wokół Marsa, Wenus…czyli w obłokach!

-  Jak wygląda dzisiaj dusza Dody?

-  Nie wiem, nie znam takiej, bo byłem za granicą…  

                                                                                                                                         APEL

 

01.11.2015(n) ZA UŚWIĘCAJĄCYCH SIĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 listopad 2015
Odsłon: 1422

Wszystkich Świętych

     Ten dzień mojego życia zaczął się bardzo pięknie w momencie wyjścia na Mszę św. o g. 16.30. Serce zalało wielkie pragnienie modlitwy, a wprost głośnego wołania do Boga. Zacząłem od koronki do Miłosierdzia Bożego, a jakby na znak dla świata ujrzałem niebo ogniu...

   Sprawiło to słońce, które zaszło za horyzont i dało wstrząsają poświatę (jak wybuch jądrowy). Zatrzymałem się i pełen urzeczenia wołałem: ”miej miłosierdzia dla nas i świata całego”!

    Podczas zakończenia modlitwy „za czekających na życie wieczne” (31.10.2015) napłynął wywiad w „Super expressie” z bp. Antonim Dydyczem, który mówił o tym, że w Niebie otrzymamy darmowe mieszkania i nowe piękne ciała. To wiem, ale dodam, że tam znajomość języków jest zbyteczna, bo rozmowy w Domu Ojca toczą się w myślach, itd.!

   Po rozpoczęciu modlitwy „za potrzebujących ratunku duchowego” (28.10.2015) przypomniała się zbliżona w której sam prosiłem grupę modlitewną w mojej sprawie, która twa już 8 lat (przeczytaj: 07.08.2014). Modlitwa w odczytanej intencji to wielka łaska Boga, która koi serce i duszę jak zimny płyn dla spragnionego na pustyni.

    Dziwne, bo dzisiaj, gdy opracowuję ten zapis w błysku przepłynął sadyzm kolegów lekarzy z NIL i OIL w W-wie, którzy znowu stali się „pewni swego”, bo na senatora został wyniesiony przez ludzi Konstanty Radziwiłł. Specjalnie podkreślam, że "przez ludzi", bo nie ma błogosławieństwa Bożego! Proszę zachować ten wpis, bo zobaczycie co się stanie!

    Ciekawe jak będzie mógł powiedzieć podczas zaprzysiężenia „Tak mi dopomóż Bóg”, bo stanął po stronie antykrzyżowca, a Deus Abba zna nasze myśli i widzi czyny każdego! Podobnie postępował Janusz Palikot! Muszę odnaleźć zapisy z tamtego czasu z moimi modlitwami za niego i zamówioną Mszą św.   

    Dzisiaj św. Jan Apostoł mówił o wizji oznaczania (pieczętowania) sług Boga naszego. Ujrzał też „(...) wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć (...) stojący przed tronem i przed Barankiem”.

   Wszyscy byli w białych szatach z palmami w ręku i donośnym głosem uwielbiali Boga. To ci, którzy przybyli „z wielkiego ucisku”, a swoje szaty „opłukali (...) i wybielili je we krwi Baranka". Tron Boga był otoczony aniołami, którzy „na oblicze swe padli” i oddawali Bogu pokłon”. Ap 7

    Psalmista odpowiada na pytanie (Ps 24): Kto może wstąpić na Górę Pana? Kto może stanąć w Jego świętym miejscu? Może to uczynić „Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, który nie skłonił swej duszy ku marnościom. (...) On otrzyma błogosławieństwo od Pana i zapłatę od Boga, swego Zbawcy”.

    Pan Jezus wskazuje dzisiaj tych, którzy są błogosławieni przez Boga: ubodzy w duchu, smutni i cisi, oraz ci, którzy pragną sprawiedliwości, miłosierni, czystego serca, wprowadzający pokój, prześladowani oraz doznający cierpienia z powodu naszej wiary. Mt 5, 1-12

   Intencję odczytałem, bo w zapisie II czytania moją uwagę przykuło zdanie: "Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, u ś w i ę c a  się, podobnie jak On jest święty”...

     Co oznacza uświęcanie się? To życie w stałej świadomości Istnienia Boga, pragnący Jego łączności (jak dzieciątko ojca ziemskiego) i starający się - w różny sposób - wejść na drogę prowadzącą do świętości.

    Szatan oszukuje wierzących i wskazuje, że ta chwała jest tylko dla garstki wybranych przez Boga. Ponadto nienawidzi szczególnie tych, którzy dają świadectwo wiary i czynią to „od rana do wieczora”.

    Można powiedzieć, że dla mnie jest to ostateczny cel tego ziemskiego wygnania. Dlaczego Pan właśnie mnie dał takie zadanie, a nie jakiemuś świętemu zakonnikowi?

   Sam widzisz, że relacja przemienionego grzesznika jest ważniejsza, a świadczy o tym książka skazanego na śmierć („Za 5 godzin ujrzę Pana  Jezusa”).

   Właśnie wczoraj, na Mszy św. pogrzebowej kapłan mówił o śmierci i wymieniał świętych, a nic nie powiedział od siebie (świadectwo)...   

                                                                                                                             APEL

  1. 31.10.2015(s) ZA CZEKAJĄCYCH NA ŻYCIE WIECZNE
  2. 30.10.2015(pt) ZA NASTAJĄCYCH NA MNIE
  3. 29.10.2015(c) ZA PŁACZĄCYCH Z POWODU BÓLU DUCHOWEGO
  4. 28.10.2015(ś) ZA POTRZEBUJĄCYCH RATUNKU DUCHOWEGO
  5. 27.10.2015(w) ZA ŻAŁUJĄCYCH WŁASNYCH CZYNÓW
  6. 26.10.2015(p) ZA OBŁUDNYCH POLITYKÓW
  7. 25.10.2015(n) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA POSIADANIE ŚWIĄTYNI
  8. 24.10.2015(s) ZA OTRZYMUJĄCYCH WSPOMOŻENIE
  9. 23.10.2015pt) ZA SPRAGNIONYCH BOGA OJCA
  10. 22.10.2015(c) ZA TYCH, KTÓRYCH ŻYCIE LEGŁO W GRUZACH

Strona 789 z 2533

  • 784
  • 785
  • 786
  • 787
  • 788
  • 789
  • 790
  • 791
  • 792
  • 793

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 541

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?