Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

30.09.2016(pt) ZA MAJĄCYCH KŁOPOTY ŻYCIOWE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 wrzesień 2016
Odsłon: 1347

    Na dzisiejszej Mszy św. porannej o 7.30 trwały rozproszenia, a ich zapowiedz napłynęła już w drodze do kościoła. Nie mogłem nawet odmówić modlitwy „Anioł Pański”, a tym bardziej odczytać wczorajszej intencji modlitewnej, która napłynie po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii (za tych, którzy nie wierzą w moc i ochronę Bożą).

   Możliwość rozmyślań jest nieskończona, bo szatan dysponuje inteligencją nadprzyrodzoną i ma dostęp do naszego losu, pragnień i słabości.

    Dzisiaj Bóg pytał Hioba o jego moc w stosunku, a ten stwierdził: „Jam mały, cóż Ci odpowiem?”. Psalmista i śpiewana piosenka wyraża to w jednym zdaniu: „O! Ty, Przedwieczny, który lat tysiące gasisz i zapalasz słońce”. Tam padły też znamienne słowa Boga Ojca, że: „Grzesznikom światło odjęte i strzaskane ramię”.

    Mnie dziwi wyniosłość niewierzących i wrogów Boga, bo w małym mieście znam wszystkich i ich poglądy. Najgorsi są opętani przez poprzednią władzę z pragnieniem i satysfakcją ze szkodzenia w różnej formie...w tym robienia żartów z mającego łaskę wiary. System bolszewicki nie zna przegranej, bo to oznacza słabość, a oni są bardzo mocni i wieczni...

    Psalmista wyjaśnia to w Ps 139[138], bo Bóg przenika nas, zna nasze myśli i pragnienia, wie kiedy siedzimy i wstajemy, spoczywamy lub chodzimy i wie o naszych wszystkich drogach. Można powiedzieć, że jesteśmy na wiecznym podsłuchu, podglądzie wraz z odczytywaniem naszych myśli. Nic nie da ucieczka na krańce ziemi. Tak czynili różni ludobójcy zamiast krzyknąć „Boże przebacz”...

    Pan Jezus wskazał dzisiaj, abyśmy nie zatwardzali naszych serc. Ja to wszystko wiem i jest mi bardzo przykro, że szatan, który małpuje Boga omamił ludzi z władzy, którzy ujrzeli we mnie wroga, a nie w sprowadzanych do nas islamistach z zasłoniętymi oknami, którzy nie chcą mieć z nami nic wspólnego.

   Zapraszasz kogoś do swojego domu, a on zachowuje się jak władca...to u nich prawidłowość. Od kogo mają takie wytyczne, bo Bóg kocha nas wszystkich, a ich bardziej ode mnie. Cóż da im miłość swoich i zamykanie się we wspólnocie, która neguje Prawdę, że mamy wspólnego Ojca Stworzyciela, a przez to jesteśmy braćmi. Dowiedzą się wszystkiego po śmierci, ale będzie za późno.

    Mój stan odmieniła dopiero Eucharystia. Wyszedłem z kościoła i na ławce odczułem działanie Ciała Pana Jezusa...chciałbym tu zostać i trwać w ciszy z Panem Jezusem.

    Nagle dzień został zepsuty przez telefon od córki, która od dłuższego czasu nie dawała znaku życia. Przypomniała sobie o nas jako „goła i nie wesoła” (”kochane pieniądze przyślijcie rodzice”), a to w jej języku „pożyczka” na wieczne oddanie.

    Z tego wszystkiego wylałem kawę na dywan i podłogę, a podczas wyjeżdżania na Mszę św. wieczorną lekko obtarłem błotnik samochodu, bo normalny wyjazd był zamkniety (asfaltowano drogę).

    Ponadto w ręku znalazł się większy krzyż, który żona kupiła dla mnie na pielgrzymce, a w internecie wzrok zatrzymał tytuł: „Koszmar się zaczął” i tak będzie aż do poniedziałku...

                                                                                                                              APEL

 

 

 

29.09.2016(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W MOC I OCHRONĘ BOŻĄ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 wrzesień 2016
Odsłon: 1276

Świętych Archaniołów

    Przebudziłem się po 2 godzinach snu, bo znalazłem się w pomieszczeniu z wielką ilością owadów i robactwa, a w powietrzu latał szkielet ryby z głową. Później grupa wyrostków zbliżała się do mnie i myłem głowę u produkującego bimber z wkroczeniem policji. Jak powstają takie strachy od szatana.

   To była zapowiedź złego dnia, a z „Agendy liturgicznej” dowiedziałem się, że dzisiaj jest święto Archaniołów Bożych, a ja mam wielki kult do św. Michała Archanioła.

    Na Mszy św. prorok Daniel przekazał nam (Dn 7,9-10.1314) nocną wizję zastępów aniołów służących Bogu oraz opis Boga Przedwiecznego, a także przekazanie Panu Jezusowi władzy królewskiej i wiecznego panowania nad ludzkością.

    Dzisiaj była też opisana walka św. Michała Archanioła i jego aniołów z Szatanem, a w tym czasie mój wzrok przykuło malowidło ścienne na suficie z wizerunkiem Boga Ojca. Ta walka trwa dalej pomiędzy sługami Boga Ojca i wszelkiej maści odstępcami.

   To jest śmiertelny bój w którym pakty wojskowe nie mają żadnego znaczenia, bo Bestię można pokonać tylko poprzez wierność Bogu Ojcu z wykonywaniem Jego Świętej Woli oraz krzyżowi, a także przez kurczowe trzymanie się Matki Bożej, której szatan nienawidzi. Dlatego hierarchia naszego Kościoła Bożego nie chciała (w tym nasz proboszcz - posłuszeństwo wytycznym) powołać Pana Jezusa na Króla Polski!

   Słudzy Boga Żywego dający świadectwo wiary są nękani na różne sposoby. Poprzez ataki na komputer uzyskano treść moich zapisów, które zawierają refleksje z boju duchowego. Nie zabito mnie dosłownie to wykorzystano „kolegów-lekarzy”...w tym obecnego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, który zainicjował psychuszkę. Jego koniec będzie dowodem na to, co czynił udając katolika...chyba, że się nawróci!

    Muszę kilka razy dać na Mszę św. za tych, którzy przyzwyczaili się do szkodzenia, bo nie wiedzą, że walczą ze sługą Pana. Wielu już się o tym przekonało w Izbie Lekarskiej, a nawet tutaj. Wyjaśnia to śpiewana dzisiaj pieśń: „Pan jest mocą Swojego ludu, moją mocą jest Pan...w nim moja siła”!

   Dla większości (99% ludności świata) są to sprawy, których nie znają, a wyznawcy innych religii zabijają nas nie wiedząc, że czynią to nieświadomie w imieniu Bestii.

    Tak było też ze mną, bo kilka razy byłem w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Kiedyś jechałem na wizytę lekarską do pobliskiej wioski, a w miejscu, gdzie droga była niewidoczna (jakby w „wąwozie”)...zablokowały ją  dwa samochody w których było łącznie 8 mężczyzn. Ochrona Boża sprawiła, że na ten moment nadjechał z przeciwnej strony samochód!

    Pod koniec prezydentury Bronisława Komorowskiego mogłem zginąć naprzeciwko naszej komendy policji przed którą stał samochód typu „Nyski” z pracującym silnikiem, a w tym czasie z warsztatu samochodowego na pełnej szybkości wjechał na chodnik samochód...brakowało jednego kroku. Szef tego zakładu wie kto tak jechał, bo przekazałem mu, że to był nieudany zamach.

    Eucharystia na dzisiejszej Mszy św. porannej pękła na pół i rozdzieliła się, a to była zapowiedź cierpień, które potwierdzą się.

     Podjechałem pod „mój” krzyż i podlałem kwiaty...bardzo pięknie wyglądały. Trwały rozproszenia, bo przywieziono „zreperowaną” pralkę i wzięto ode mnie podpis elektroniczny, a ja zaskoczony nie wiem, co podpisałem!

    Zobacz teraz pocieszenie, bo otrzymałem dokument sądowy o księdze wieczystej, a nie miałem z takim do czynienia. Poszedłem do pobliskiego budynku, gdzie jest gminna geodezja i zdziwiony stwierdziłem, że pracuje tam znajoma, która jest od tych spraw. Dokument - bez pieczątek i podpisów - jest zgodnym z prawem wydrukiem elektronicznym. Do sprzedaży potrzebne są jeszcze dwa zaświadczenia (ze starostwa i gminy tam, gdzie jest udział w spadku).

    W podziękowaniu za ten zły dzień wróciłem na Mszę św. wieczorną, którą przekazałem na Ręce Matki Bożej. Słodycz zalała serce, a po powrocie do domu padłem umęczony.

                                                                                                                                 APEL

 

 

 

28.09.2016(ś) ZA PRAGNĄCYCH IŚĆ ZA PANEM JEZUSEM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 wrzesień 2016
Odsłon: 1262

    Po kilku dniach zaczynam zapis moich przeżyć, a z włączonej TV Trwam płynie scena zapowiadanego filmu w którym przyszły apostoł żegna się z rodziną. To jest potwierdzenie dobrego odczytu tej intencji modlitewnej.

    Na Mszy św. o 6.30 trwały rozproszenia, bo siedzę po nocach i byłem senny...nie docierały czytania, a dzisiaj  do Pana Jezusa, który szedł drogą z uczniami ktoś powiedział, że pójdzie za Zbawicielem, ale zrezygnował słysząc, że Syn Boży nie ma gdzie oprzeć głowy. Natomiast zapraszani („Pójdź za Mną”) odkładali decyzję, bo jeden chciał wpierw pogrzebać ojca, a inny pożegnać się z bliskimi (Ew Łk 9,57-62).

   My nie rozumiemy do końca co oznacza Królestwo Boże. Prawdziwe są słowa Pana, że nie nadają się do niego przykładający rękę do pługa i żyjący przeszłością. Ktoś może się zdziwić, bo jest powiedzenie „modlitwa i praca”. Przez tydzień odnawialiśmy kuchnię (praca) i załatwiałem sprawy spadku po rodzicach (oglądanie się wstecz). W tym czasie nie modliłem się i nie żyłem wiarą...

    Wszystko odmieniła Eucharystia, która była lekka. Po powrocie do domu, gdzie już działało ogrzewanie popłakałem się podczas smażenia jajecznicy i wołałem „Tato! Tato!”. Zdziwiłem się, bo podobne doznania opisałem w intencji z 13.08.1992, gdy przygotowywałem śniadanie także dla żony.

      Wówczas do serca napłynęło natchnienie, że: „to jest od Boga Ojca i trzeba dziękować za Jego Dobroć!"...łzy też zala­ły oczy, ponieważ tak jest naprawdę, bo mamy dziękować za świeży chleb, jajecznicę, ogórki, pomidory i kakao. Dlatego Pan Jezus mówi, aby za wszystko dziękować...

    Wielu się zdziwi, ale ja daję świadectwo wiary, które jest wynikiem łaski uświęcającej w której żyję. To wołanie jest wynikiem Światła Bożego, bo wówczas widzisz cały świat i swoje obdarowanie na tle wygnańców z Syrii przebywających w zimnych namiotach, nie wspominając bombardowanych i pozbawionych wody i chleba. Właśnie pokażą taką rodzinę w której pracuje tylko nastolatek, a matka płacze, bo nic im nie zostało, a małe dzieci proszą o jedzenie.

    Od 11.00-17.00 męczyłem się z zapisami, a po chwilce snu podjechałem na Mszę św. wieczorną z powodu niewypowiedzianej wdzięcznością Bogu Ojcu za Jego Dobroć. Kapłan przypomniał słowa Pana Jezusa, że kto przyzna się do Zbawiciela ten zostanie wspomniany przed Bogiem Ojcem.

    Na ten moment Hiob mówi o mocy Boga Ojcu i o Jego Mądrości, a w Ps 88/87 padną słowa...jakby w moim imieniu: „Każdego dnia wołam do Ciebie, Panie (…) niech nad ranem dotrze do Ciebie moja modlitwa”. Piszę to z ciepłym kurczem w sercu i łzach kręcących się w oczach, bo Sam Bóg jest przy mnie.

   Podczas wieczornej Eucharystii płynęła pieśń: „O! Szczęście niepojęte, Bóg Sam odwiedza mnie”! Tak jest naprawdę...

   Podziękowałem Bogu za pomoc w malowaniu kuchni oraz załatwieniu księgi wieczystej i dawaniu świadectw wiary. Pan Jezus wciąż podkreśla: „Niech nie męczy cię pisanie”. Mnie nie męczy, ale mam różne przeszkody ze strony władzy umocowanej w poprzednim systemie.

   Muszę dać kilka razy na Mszę św. w ich intencji, bo nie wiedzą, że walczą ze sługą Boga Żywego. Wielu już się o tym przekonało w Izbie Lekarskiej, a nawet tutaj.

    Późnym wieczorem mój wzrok zatrzymały św. Oczy Pana Jezusa, które były pełne słodyczy i wyrażały wdzięczność na oprawionym obrazku w którym trzyma Eucharystię. Następnego dnia usłyszę słowa z „Dzienniczka” s. Faustyny, gdzie Pan Jezus oglądał zapiski świętej i miał pretensję, że mało pisze o Dobroci Boga. Ja czynię to od dawna...wg słów (Ps 90/89), że „Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami”.

    Z tego dnia widzisz, co dzisiaj oznacza pójście za Panem Jezusem...jest to wypełnianie woli Boga Ojca.

                                                                                                                        APEL

 

 

27.09.2016(w) ZA KRZYWDZONYCH PRZEZ WŁADZĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 wrzesień 2016
Odsłon: 1437

    Przez wszystkie lata prowadzenia dziennika władza miała dostęp do moich zapisów, które często "wystukiwałem" na maszynie w czasie dyżurów w pogotowiu. Ponadto przy każdej awarii komputera kopiowano wszystko, a wiele spraw jest intymnych oraz takie, które zostaną skasowane, bo zmieniła się sytuacja naszej ojczyzny i świata.

     Jest mi bardzo przykro, bo moja wiara i dawanie świadectwa, a interesuję się teologią polityki jest jakimś zagrożeniem (nie wiem dla kogo). Przez to nic nie zmieniło się w mojej sytuacji, bo dalej jestem taktowany jako „wróg ludu”...nie wystarczyło zastosowanie wobec mnie psychuszki.

   Właśnie wybuchła sprawa w środowisku prawników w Warszawie. Oni mają podobny samorząd do lekarskiego, gdzie sami siebie oceniają i „karzą”. Prawnik przestępca stał się strażnikiem moralności, bo „nic nie wiedziano o jego wyczynach”.

    Jest całkowicie odwrotnie, a zapoznałem się z tym w samorządzie lekarskim...lekarze przestępcy blokują stanowisko szefa Komisji Etyki Lekarskiej i są to funkcjonariusze z wierchuszki. Po skrzywdzeniu mnie prezes NIL i równocześnie wiceprezes OIL Konstanty Radziwiłł stał się przewodniczącym tej komisji i naucza wszystkich lekarzy z województwa mazowieckiego.

   Nie mogłem się poskarżyć na niego za zaoczne rozpoznanie u mnie choroby psychicznej...teraz uciekł na stanowisko ministra zdrowia jako senator RP, a jest to wielkie wyróżnienie i ci Polacy powinni być kryształowi.

    Przed snem o 4.00 zawołałem do Boga, że to wszystko należy mi się (w sensie gnębienia), a rano zacząłem śpiewać: „Miłosierny jest Pan i łaskawy, nie skory do gniewu i bardzo cierpliwy, nie karze nas wg naszych grzechów...”.

    Na początku Mszy św. do konfesjonału szedł proboszcz w białej albie, a ja natychmiast wiedziałem, że mam przystąpić do spowiedzi i ofiarować ten dzień za krzywdzonych przez władzę, przyjąć to jako uświęcenie tego cierpienia.

    W moim przypadku szczególnie uciążliwe są przeszkody w rejestracji przeżyć duchowych, bo jest to traktowane jako działanie wrogie dla władzy, a przecież rządzi obecnie opcja prawicowa. Tak już jest, że człowiek skazany na banicje wewnętrzną nie zazna spokoju.

    Po spowiedzi „spojrzała” stacja drogi krzyżowej "Pan Jezus zdejmowany z krzyża", a to oznacza, że takim działaniem zdejmuje Zbawiciela z krzyża (daję Panu odpocznienie). Jako "pokutę" mam odmówić litanię do św. Józefa z czego bardzo się ucieszyłem, bo w czasie odnawiania kuchni, a także załatwiania księgi wieczystej (spadek po rodzicach) otrzymałem pomoc od tego Opiekuna Jezusa i mojej rodziny. Eucharystia odwracała się w ustach kilka razy.

    Przysłano też nową legitymację z ZUS-u i musiałem odesłać starą. Zdziwiłem się informacja w ich centrali telefonicznej, która jest całkowicie niezrozumiała, a płacisz za połączenie.

    Wróciłem na Mszę św. wieczorną, a po drodze wołałem w modlitwie, w intencji tego dnia. W kościele ponownie „spojrzała” stacja „Pan Jezus zdejmowany z krzyża", a dzisiaj s. Faustyna o 15.00 w radiu Maryja potwierdziła, że w jej duszy odpoczywa Pan Jezus.

     Dzisiaj Hiob narzekał na boleści życia. Śpiewałem z psalmistą Ps 88[87] „Moja modlitwa niech dotrze do Ciebie”, a siostra śpiewała piękne pieśni: „Pan mój wódz i Pasterz mój...jakże szczęśliwy mój los”. Każdy może ujrzeć, że z Bogiem Ojcem nigdy się nie nudzę. „Zostań z nami Panie nasz pod postacią chleba, by nasze życie miało sens”.

    Po Eucharystii wieczornej Ciało Pana Jezusa ponownie odwracało się w ustach, a później lekko pękło, a dwie połówki złożyły się. To oznacza „My”, bo Pan Jezus wie o moich problemach i jest ze mną! Duszę zalała niewyobrażalna słodycz, która spłynęła na ciało...aż  padłem twarzą na ławkę kościelną.

    Jak nigdy kupiłem sobie loda śmietankowego i rożek z serem z ciasta francuskiego, ale ta słodycz wywołała nudności!

                                                                                                                                 APEL

26.09.2016(p) ZA TWOICH JEZU!

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 wrzesień 2016
Odsłon: 1351

    Po 4 godzinach snu obudziłem się przed 2.00, a z radia płynęły melodie z nutą nostalgii. Wówczas moje serce zalewa tęskna miłość do Boga Ojca i Pana Jezusa. To jest podobieństwo do pierwszej miłości ludzkiej (czystej) i tak się stało, że znam te dwie postacie.

    Pierwsza miłość gaśnie z czasem, a ostatnia...do Boga rośnie. Człowiek jest stary, a miłość coraz większa, dojrzała. To wszystko jest nieprzekazywalne, a Pan Bóg przychodzi do nas nagle, bo przecież nie planowałem obudzenia i tych pięknych melodii z napływem miłości i krzykiem „Jezu! och mój Jezu!”.

    Teraz rano Pan Jezus mówi do mnie (także przez piosenkę)..”będziesz Mój, Mój...nie znasz chwili, ni dnia, już nie będziesz dla nikogo...”. Popłakałem się i padłem na kolana z zawołaniem: „Panie Jezu! Ja już jestem Twój, Twój, Twój!”...

    Jakże Bóg nas zaskakuje, a właśnie mam komputer niesprawny po uszkodzeniu konta i naprawie, która uniemożliwia normalne jego działanie, bo mogę wejść tylko - przez zakładkę - na moją stronę. Ktoś powie, że piszę o głupstwach, ale wiedz, że moje dni są policzone, a ostatecznym celem mojego życia jest codzienne dawanie świadectwa wiary...prosto z frontu walki duchowej.

    Przy okazji aktualnych zapisów opracowuję i edytuję zapisy dziennika z różnych lat...często są one wynikiem prowadzenia przez Boga. W ramach walki z wiarą pojawiają się różne przeciwności, a możliwości szkodzenia są nieskończone.

    Dlatego na Mszy św. wieczornej w zeszły piątek poprosiłem o pomoc s. Faustynę, bo ona rozumie moje pragnienie służenia Bogu z dawaniem świadectwa. Miałem wskazany zakład do którego mam się udać, a wcześniej edytować w pokoju zapisy dołączone do 20.09.2016.

    Jak myślisz, co na to mógł mi zaproponować Przeciwnik Boga? Pojawiła się pokusa zostawienia w złości tam, gdzie nie poradzili sobie z problemem, a ponieważ nie reagowałem to demon podsunął dzwonienie do Izby Lekarskiej, bo nie odpowiedzieli na mój ostatni list dotyczący ugody, ponieważ jeszcze nie chcę mojej krzywdy oddawać w ręce prawników pomagającym przy kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy.

    Wyświęciłem mieszkanie, pocałowałem Pana Jezusa z Sercem w koronie, opracowałem i edytowałem zapisy i oddałem komputer we wskazane ręce. Zobacz jak pomaga zawierzenie Bogu, a ludzie proszą tylko o pomoc w ciężkiej chorobie lub wielkim nieszczęściu. Nie mówię, że nie trzeba wówczas modlić się, dawać na Mszę św. bo nigdy nie wiemy jaki byłby przebieg zdarzenia.

      Przecież mała ranka może spowodować sepsę. Poproś kiedyś w małej sprawie, ale ważnej dla ciebie i zauważ pomoc, podziękuj, a będziesz wiedział o czym piszą. Człowiek wielki i bogaty zgłasza się do swoich ludzi w otoczeniu, którzy wszystko załatwiają, a on czuje się wielki i pełen mocy.

   Na Mszy św. wieczornej stałem w ciemnym kącie, a po Eucharystii miałem wielkie pragnienie mówić o Bogu i zapraszałem do kościoła na Mszę św.!

                                                                                                                                      APEL

 

 

  1. 25.09.2016(n) ZA BEZTROSKICH JAK DZIECI
  2. 24.09.2016(s) ZA TYCH, DLA KTÓRYCH BÓG JEST UCIECZKĄ
  3. 23.09.2016(pt) ZA MARNUJĄCYCH CZAS
  4. 22.09.2016(c) ZA PROSZĄCYCH BOGA O ZMIŁOWANIE
  5. 21.09.2016(ś) ZA GODNYCH POWOŁANIA
  6. 20.09.2016(w) ZA SZERZĄCYCH EWANGELIĘ AŻ NA KRAŃCE ZIEMI
  7. 19.09.2016(p) ZA MAJĄCYCH PROBLEMY TECHNICZNE
  8. 18.09.2016(n) ZA WSTYDZĄCYCH SIĘ DOBRA I MIŁOŚCI
  9. 17.09.2016(s) ZA OFIARY AGRESJI SOWIECKIEJ
  10. 16.09.2016(pt) ZA RODZINY DZIELĄCE SIĘ SPADKIEM

Strona 723 z 2533

  • 718
  • 719
  • 720
  • 721
  • 722
  • 723
  • 724
  • 725
  • 726
  • 727

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 743

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?