Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

18.12.2020(pt) ZA NIECHĘTNYCH NASZEJ WIERZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 grudzień 2020
Odsłon: 958

    Tuż przed północą spojrzał Pan Jezus z Całunu, a jego Święte Oczy uśmiechały się. Natenczas "Prawdziwe Życie w Bogu" otworzyło się na zapisie z 05 września 1993 roku:

    "Mój wierny sługo, JA, Jahwe, błogosławię cię. Niebo jest twoim mieszkaniem. Bądź chętny do hojności wobec grzeszników. Ja zostanę przez to otoczony chwałą (...) Wskrzesiłem cię dla Mojej chwały! Kocham cię odwiecznie...Ja, Jahwe będę nadal wylewał na ciebie moje pouczenia”.

    Jeżeli Ojciec stwierdzi, że możemy być „powołani” wówczas daje nam różne łaski. Możesz mieć – tak jak ja – charyzmat rozpoznawania Jego Woli i zaczniesz dążyć ku  ś w i ę t o ś c i. Wówczas w świetle wiary łatwo odróżnisz fałsz od prawdy. Zauważysz też własną nędzę (wady) i zaczniesz nierówną walkę, bo po złej stronie jest Belzebub (władca demonów). Zarazem zdziwisz się, że boju nad nami nie widzą…szczególnie wykształceni mentorzy.

    W mojej wadzie (gadanie, żartowanie) na starość mam pomoc, ponieważ nie spotykam się z ludźmi (muszę przepisywać dziennik), a teraz, gdy to piszę trwa pandemia żółtej zarazy. Bałem się odwiedzin córki, bo faktycznie dzisiaj gadaliśmy o niczym (odeszła od Boga, nie wierzy w Pana Jezusa)...szatan uderzył celnie w moją rodzinę. 

   Myślałem o intencji: za marnujących czas na puste gadanie, ale na Mszy św. wieczornej trafiłem do spowiedzi z powodu niechęci do niewiernych, którzy napadli na mnie oraz córki, która zeszła na manowce duchowe. Z taką osobą nie możesz normalnie porozmawiać. Podczas koronki do Miłosierdzia Bożego zamknęła drzwi pokoju i włączyła telewizor (opętanie intelektualne).

    Po Eucharystii napłynęła moc i miłość do niechętnych naszej wierze i do dusz takich. Później - w ich intencji przez godzinę - będę odmawiał moją modlitwę .

    Szczególnie boli mnie występowanie namaszczonych sług Pana w TVN, gdzie na wykresach będą pokazywali postępujący upadek naszej wiary. Cieszą się z własnej głupoty duchowej, bo to oznacza przyspieszanie Paruzji, a wówczas jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony.

   Jest mi przykro słuchać o. Pawła Gużyńskiego, który „hartmani” oraz nowej gwiazdy - w miejscu ks. Wojciecha Lemańskiego - ks. dr hab. Andrzeja Kobylińskiego nazywanego profesorem ze względu na pełnienie takiego stanowiska. Nadszedł też czas red. Tomasza Terlikowskiego, który wcześniej bronił wiary jako zakamuflowany lewak.

   Ta „szczekaczka pogańska” (TVN) w swojej propagandzie „broniła” Konstytucji, a w końcu ją łamano relacjonując rewoltę, nie udał się też pucz...to plują teraz na jedynie prawdziwą wiarę katolicką. Nie wolno u nich wymówić słowa: „Boże Narodzenie”, ale właśnie w tym świętym czasie uczestniczą w szerzenie demoralizacji. Jej celem jest wywołanie nienawiści do Boga i katolików ze zniszczeniem Kościoła katolickiego.

    Wcale nie jest dziwne, że nie atakują żadnej innej wiary, bo Belzebub wie, że tylko nasza jest prawdziwa (Objawiona z otrzymaniem Chleba Życia, Eucharystii). Wiedz, że mistyka eucharystyczna to moja łaska. Nie piszę tego, co czytasz z książek, ale z mojego codziennego jednania się duszą z Duchowym Ciałem Pana Jezusa.

   Niech opisze swoje doznania duchowe wyznawca judaizmu czy mahometanin...nie wspominam o bezmiarze wiar wymyślonych. A mądrusie niech odpowiedzą: jak to jest z informacją zawartą w komórce (kod DNA), która umożliwia zbudowanie ciała.

   W ludzkim genomie są trzy biliony informacji zapisanych w kryptograficznym czteroliterowym kodzie. Informacja o nim dałaby stos książek 500 razy dłuższy niż odległość ziemi od księżyca.

    Tak jest, gdy neguje się nadprzyrodzoność, a w tym posiadanie duszy, której wytworem jest nasza świadomość (mózg jest tylko jej nośnikiem). Koledzy psychiatrzy nawet nie próbują tego dotknąć i opętanych leczą tabletkami.

    Ty, który to czytasz nie trać czasu, przestań wszystko badać...od początku i wciąż głupio pytać od szatana: kto stworzył Boga, bo ja zapytam, a kto stworzył świat materialny? Niewierzący uważa, że wszystko powstało przypadkowo i samo z siebie. To nawet nie są bajki na dobranoc, ale brednie „naćpanego i pijanego” jak powiedziała Doda o twórcach Biblii…

                                                                                                                           APeeL

 

Aktualnie przepisane...

14.10.1996(p) ZA TYCH, KTÓRZY SROMOTNIE UPADAJĄ

    Przykro się przyznać, ale na wczorajszym dyżurze w pogotowiu upiłem się. Po wszystkim podmieniłem koledze zabrudzoną pościel, aby zmylić sprzątaczkę (świństwo). Wszystko jest darem Boga, bo od czasów Pana Jezusa wino było normalnym napojem, często rozcieńczane wodą, ale żadnego daru nie wolno nadużywać lub wykorzystywać w złym celu.

   Zrozum, że nasz Najświętszy Tata jest dobry i wybaczy wszystko, ale nie wolno grzeszyć świadomie i do końca życia, bo „Bóg jest miłosierny”. Z poczuciem kary za grzech zaczynam pracę w przychodni od serdecznego pomagania.

   Właśnie zgłosił się syn zmarłego, u którego byłem karetką. Z pośpiechem wpadłem do jego domu, ponieważ trzeba zobaczyć zwłoki. Przez uchylone drzwi kuchni zauważyłem babcię i gęś na stole, która głośno gęgała! W drugim pomieszczeniu leżał zmarły...pięknie ubrany i nakryty całunem! Tylko zrobić film…

    Wezwała mnie też babuszka, ale w jej mieszkaniu był brud i pełno much...chciała mnie obdarować (nie przyjąłem), a to była następna sztuczka szatana, bo dzisiaj mam dzień pokuty. Mógłbym później kupić alkohol na „leczenie”...tak właśnie wpada się w śmiertelny ciąg.

    W tym serialu przybył też znajomy...podobnie chory do mnie po weselu. Na dodatek alkoholik niepijący prosił o skierowanie brata na leczenie. W tym czasie personel pogotowia siedział przy ognisku (w jednym budynku mamy przychodnię, pogotowie i oddział wewnętrzny).

   Teraz wyjaśnił się napis, który zatrzymał wzrok: "Diabelski dylemat". Takim właśnie wyborom jestem poddawany...upadając w tej walce. Nie nadaję się jeszcze do grupy dążącej do świętości, ale zarazem wiem, że dojrzałem do całkowitej abstynencji i dlatego szatan chce mnie zabić.

   Późno, niebo jest wystrojone gwiazdami, a do serca wrócił pokój w którym zawołałem: „Ojcze! Ojcze Najświętszy! Dziękuję za wszystko i przepraszam. Dziękuję za Twoją Opatrzność oraz ochronę Matki Najświętszej, która wypełniła brak poczucia obecności Pana Jezusa. Przepraszam Tato, Ty wiesz, że nie  chciałem".

    W tym czasie do mieszkania dobijała się policja, bo chodziło o rzucenie okiem na Ekg! Wyobraź sobie przestraszenie żony….

                                                                                                                  APeeL

 

 

17.12.2020(c) ZA SZCZEGÓLNIE FAŁSZYWYCH I DUSZE TAKICH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 grudzień 2020
Odsłon: 994

    Tuż po przebudzeniu o 7.30 padłem na kolana i podziękowałem Bogu Ojcu za dobry sen oraz możliwość służenia Jego Chwale, a Duchowi Świętemu za pomoc we wczorajszych zapisach. Teraz trafiłem na „Rozmowę Piaseckiego” w TVN z prof. Andrzejem Horbanem o żółtej zarazie.

   Już nie jątrzą na rząd, bo Niemcy pozamykali wszystko (bez głupich dyskusji). Z jednej strony dziennikarze tej „szczekaczki pogańskiej” propagowali bezprawie, a z drugiej atakowali demokratycznie wybraną władzę. W swoim szczególnym fałszu popierali - razem z generałami w czerwonych czapeczkach - Rewolucję Ulicznic pragnących obalenia obecnego reżimu i to w okresie pandemii.

   Wyobraź sobie teraz zmianę całego rządu z ględzeniem Borysa Budki i wskazywaniem na błędy poprzedników...przy każdej możliwej okazji. Wróciłaby mafia w rządzie, a wiem, co piszę, bo jestem ofiarą tych ostatnich. Pucz nie wypalił, nie wolno wymieniać słowa „Konstytucja”, dodatkowo nastała cisza, ponieważ zarazę złapała  przywódczyni przewrotu, Marta Lempart.

   Wszystko zaczęło się od pragnienia „wolności” przez niewiasty - czyli zezwolenia na zabijanie własnych dzieciątek - noszonych pod sercami.  Tak się składa, że właśnie przepisuję świadectwo wiary z 13.10.1996 r. Wówczas z włączonego radia płynęła relacja o odrzucanych po poczęciu przez rodziców, którzy są przeciwko życiu! 

    Z bałaganu wyciągnie się artykuł ze słowami: „W służbie życiu". Wyobraź sobie, że rodzice nie chcą nas, a po czasie dowiadujemy się o tym. Dla tych, którzy mówią życiu: „Nie!”...przytoczę zapis z książka C. A. Amesa „Oczami Jezusa”, która właśnie zatrzymała wzrok (16.12.2020 r.). 

   Tam jest opisana scena umierania młodej dziewczyny po porodzie. Pan Jezus podczas modlitwy na pustkowiu usłyszał jej krzyk. Słabła z krwotoku i prosiła o zaopiekowanie się dzieckiem. Uciekła z domu, ponieważ kazali zabić dziecko (była w ciąży z własnym ojcem). Pan Jezus przerwał modlitwę i potwierdził, że zaopiekuje się dzieckiem...nie wiedziała, że ono już nie żyje i sama umarła przytulona przez Zbawiciela.

    Nie będę wymieniał całego oceanu szczególnie fałszywych, bo wystarczy włączyć „całą prawdę przez całą dobę” z ekspertami posiadającymi tylko lewe półkule mózgu. Jak można być takimi dziennikarzami...wśród których króluje „Stokrotka”, która strzela udając głupią: wychodzi dziewczyna na ulicę i można złamać takiej rękę? Dziewczyna wyszła, ale na nielegalną manifestację, nie słuchała poleceń policji i w szarpaninie doznała złamania ręki.

 Przytaczam to jako standard plamienia dziennikarskiej etyki zawodowej. W kraju demokratycznym nie powinna istnieć stacja telewizyjna wroga naszej ojczyźnie, która bierze udział w jawnej wojnie z wybraną władzą. Jak wojna to wojna...

   Maciej Maleńczuk, na zdjęciu z odwróconym krzyżykiem w 2018 r. zranił działacza Fundacji Pro - Prawo do Życia i przegrał proces (ma zapłacić 60 tys. zł kary). Natomiast Andrzej Morozowski, właśnie dzisiaj przejął się homilią biskupa z ubolewaniem o upadek wiary katolickiej. Przytakiwała mu redaktorka z „Przewodnika katolickiego” oraz  filozof i etyk ks. Andrzej Kobyliński, który zaczyna "gwiazdorzyć"..

   Na portalu Onet.pl trafiłem na zdjęcie Elizy Michalik, która gościła u siebie duchownego katolickiego Wacława Oszajcę SJ, jezuitę, teologa, dziennikarza, publicystę i poetę. Czego szukał u tej fałszywej wiedźmy.

   Do żony zadzwoniła córka odwrócona od naszej wiary i Boga, która wybierała się na przyjazd z byciem na Wigilii. Dobrze wiedziała, co czyni. Napisałem do niej, że jest to święty czas wielkich przeżyć duchowych z pragnieniem pokoju.

   Poprosiłem o ochronę św. Michała Archanioła i Św. Józefa Opiekuna Św. Rodziny. Córka odpisała, że przyjedzie jutro i to na jeden dzień (mogła to uczynić wcześniej).

   Ciekawe jak obchodzą ten czas prowadzący grzeszne życie, a ta formacja obejmuje 30% społeczeństwa. Niewierni bardzo lubią podarunki, życzenia, mówienie o tradycji, choince i smakołykach…

    W tej intencji poświęciłem wieczorną Msze św. z Eucharystią, a po powrocie w wielkim bólu popłynęła moja 1.5 godzinna modlitwa...

                                                                                                                           APeeL

 

Aktualnie przepisane...

13.10.1996(n)  ZA ZAPROSZONYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ PRZYBYĆ NA UCZTĘ

    „Wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” (Ew. Mt 22,1-14)...

     Rano, po dyżurze w pogotowiu wzrok zatrzymał Pan Jezus z Sercem w koronie (czeka mnie jakieś cierpienie duchowe). Ze łzami w oczach podjechałem pod krzyż zapalić lampkę, gdzie zawołałem: „Jezu! Jezu! Jakże chciałbym podarować ci wszystkie kwiaty świata”. 

   Na Mszy świętej będzie mowa o uczcie u Żydów: zawsze zawiadomiono ogólnie, a drugi raz z posłaniem sługi! Dziwne, bo przepisuję to podczas oglądaniu programu (17.12.2020) „Rewolucji Kuchennych” Magdy Gessler.

    Takie samo zaproszenie, ale na ucztę duchową daje nam Bóg Ojciec:

1. Poprzez proroka Izajasza (Iz 25,6-10a)

   „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć”.

2. Poprzez Pana Jezusa (Ew. Mt 22,1-14)

   „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. (…) Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie".

   Ta uczta daje życie wieczne, Królestwo Niebieskie.  Napłynął naród wybrany, a w ręku znajdzie się informacje o nich (art.: "Tylko dla orłów"). Tak, bo Ziemia Obiecana była tylko dla wybranych. Teraz jest to Królestwo Boże, ale większość pragnie tylko tego życia. Najbardziej przykre jest to, że wybrani nie chcą wrócić do Boga i wciąż czekają na przybycie Zbawiciela.

    „O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś. Twoje Usta dziś wyrzekły me imię”, a właśnie Pan Jezus powie do mnie z „Prawdziwego Życia w Bogu”, że stoi jak żebrak przed każdymi drzwiami, puka, ale nikt Mu nie otwiera.

    Dwie godziny trwał ból w którym pięć razy popłynie "Anioł Pański", odmawię modlitwę różańcową z koronką do Miłosierdzia Bożego. Jakby na znak odrzuciłem zaproszenie żony na obiad, a w ręku znalazła się karykatura Arafata przy stole z karpiem po żydowsku! Najbardziej boli mnie naród wybrany, który odrzuca Komunię Św. czyli Ciało Duchowe Pana Jezusa... 

    Teraz kusi chłodna „Żytniówka”. Zobacz czego pragnie świat! Poprosiłem o ochronę Boga Ojca, który zna nasze słabości, ale najważniejsze jest pragnienie pozbycia się nałogu. Spotykam wielu, którzy nie chcieliby się pozbyć tych „przyjemności”. Tak zginął kolega zjadający garściami relanium...nawet popisywał się tym, a był zdolnym radiologiem.

    Nie wolno mi upadać, ale ja znam swoją nędzę! Udało się z pomocą Boga nie wypić tej chłodnej wódeczki...

                                                                                                                           APeeL

 

 

16.12.2020(ś) ZA OFIARY GOLGOTY...DROGI PRZEZ MĘKĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 grudzień 2020
Odsłon: 991

     Do 4.30 ciężko pracowałem na Poletku Pana Boga. Po wcześniejszej prośbie do Ducha Św. miałem wskazane błędy w edycjach zapisów i opracowałem około 10 zaległych dni. Jeszcze nie wiedziałem, że czynię to w intencji ofiar golgoty czyli drogi przez mękę, a właśnie dzisiaj będą uroczystości:

1. 39. rocznica  pacyfikacji KWK „Wujek”

2. 50. rocznica Grudnia ‘70

   Generał Wojciech Jaruzelski został pożegnany przez prezia Bronka, a wcześniej Boleksław realizował umowę, która sprawiła nieświęty spokój sprawcom spod sierpa i młota. Przez 45 lat ta opcja społeczna utrzymywała terror w Polsce. Niechęć do polskości przekazano młodym, co widać teraz podczas Rewolucji Ulicznic.

   Dodatkowo wczoraj oglądałem w TVP Historia dokument historyczny: Gułag, odcinek 1/3: Budowanie imperium. Budowniczowie bolszewickiego raju na ziemi potrzebowali niewolników, dlatego w sfingowanych procesach skazywano niewinnych. Tak dokonał się dramat ponad 30 milionów osób, bo "Gułag - system śmierci" zmuszał do katorżniczej pracy. Wśród ofiar było wielu Polaków...

    Ta intencja zaczęła się nagle, ponieważ w ciągu godziny przepłynęły nieskończone możliwości zabijania ludzi:

- w gułagu wyrzucano skazańców na mróz, nie zbijano strzałami, ale żywych wrzucano do rowu i przysypywano ziemią...jeszcze rano ruszali się

- w TV Puls bez ostrzeżenia mężczyzna topił drugiego w zlewie (naciskał jego głowę)

- w programie „Państwo w Państwie” mówiono o dopalaczach (nieznany skład), które zabijają, bo nie wiadomo jak ratować zatrutych

- pito wódkę, a ja pomyślałem o narkomanach i lekomanach

- samobójcze ataki na WTC

- oblanie kwasem, spalenie własnej rodziny w szczelnie zamkniętym domu

- podanie trucizny (nowiczok-nowicjusz): reporterka trafiła do wykonawcy ataku na Nawalnego

- terrorystyczne zamachy, w tym w Sowietach wybuch bloku, aby wskazać na Czeczeńców

- Państwo Islamskie z nieskończonymi bestialstwami

- obozy faszystowskie i sowieckie…

- zagłodzenie Ukrainy i ich zbrodnie na Polakach (dziecku rozciął brzuch, wyciągnął jelito, które przybił gwoździem do stołu)

    Wystarczy, bo dzisiaj pozwala się na to samo Korei Północnej, gdzie Kim głodzi własny naród (wszyscy wyglądają jak bliźniacy). Ponadto produkuje się broń chemiczną i bakteriologiczną (żółta zaraza) oraz szykujemy się do zagłady atomowej. 

   Myślałem o intencji: za zabijanych na różne sposoby, ale w kościele wzrok zatrzymała tablica z napisem Golgota XX Wieku, gdzie wypisano ofiary Niemców, ale nie starczyło siły, aby dać coś po stronie Golgoty Wschodu (wieczna przyjaźń polsko-radziecka trwa nadal i to w kościele).

   Przypomniało się oglądaniu filmu o Hitlerze, który swoją książkę „Mein Kampf” napisał z cytowania wszystkiego co możliwe...nawet z Biblii. Teraz dziwi fakt, że tak wielu poszło za nim...z prawdziwego zawierzenia synowi szatańskiemu. Dla mnie jest jasne, że pisał pod dyktando Belzebuba i od niego miał „moc”...w czynieniu ludobójstwa (jak Stalin).

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (14.12 2020) podobnie postępuje profesor Jan Hartman na swoim blogu (www.polityka.pl Zapiski nieodpowiedzialne). Nawet przekazywałem mu (jest masonem), że jego rękę prowadzi Bestia (w atakach na kościół święty). 

   W intencji tego dnia ofiarowałem moją pracę na Poletku Pana Boga (10 godzin) z Mszą św. i Eucharystią oraz późniejszym odmówieniem mojej modlitwy. Ciało Pana Jezusa zwinęło się jakby w kłębek kwiatu. Kupiłem żonie wielką różę i w ciemności zapaliłem lampkę pod „moim” krzyżem Pana Jezusa.

                                                                                                                              APeeL

 

Aktualnie przepisane...

 

11.10.1996(pt)   ZA POWRACAJĄCYCH DO CIEBIE, OJCZE

 

    Zerwał mnie wybuch za oknem z błyskami...aż ogłuchłem. Na szczęście to był tylko sen. Miałem błędne poczucie, że taka będzie noc na dzisiejszym dyżurze w pogotowiu, ale płacili za spanie...

    Teraz mam zimne serce, pełna smutku i lęku. Wolno płynie „Anioł Pański” podczas przejazdu na Mszę świętą o 6:30. Niewiasty w mojej obecności całują krzyż stojący przed kościołem. Na ten moment w kościele wzrok zatrzymała stacja: „Pan Jezus zdejmowany z krzyża".

   Tak jest zawsze, gdy czynię jakieś dobro czyli „zdejmuję Pana Jezusa z krzyża”. Chwyciłem twarz w dłonie z krzykiem: "Jezu! Jezu!", a właśnie płynęła pieśń "Panie zmiłuj się nad nami"...

   Dzisiaj św. Paweł wyjaśnia, że Pan Jezus wyzwolił nas spod Prawa. Nagle zrozumiałem dlaczego islam opiera się na prawie! To jakby kara, bo musisz wszystko czynić wg prawa państwa religijnego...w tym „modlić"!

   Panu Bogu modlitwa ustna jest niepotrzebna i ona dochodzi tylko do sklepienia meczetu. Nic nie da protest i straszenie stwierdzającego tę prawdę śmiercią. Nie pójdziesz za to do nieba (bajka dla oszukanych przez przywódcę złych duchów: Belzebuba). Udowodnij, że jest inaczej. Poprosimy naszego Boga Ojca, a właściwie Ducha Święto o wyjaśnienie, a zobaczysz...

  Natomiast Pan Jezus wskazał na moc szatana (opętania), a kapłan na przewrotnych, którzy walczą z kościołem. Moja dusza znalazła się blisko Pana Jezusa, a tego uczucia nie można przekazać i opisać. Chwyciłem twarz dłonie i tak trwałem po Eucharystii w intencji tego dnia i nie mogłem wyjść z kościoła.

   W ustach trwała słodycz, a w sercu skupienie i pokój. Kto na ziemi może dać mi taką łaskę, która wywołuje płacz w radości zjednania z Panem Jezusem? Kto? Powiedz mi, Ty który negujesz moje doznania duchowe, których nigdy nie miałeś, a mienisz się ekspertem. Tak, jesteś takim, ale od szatana. Dzisiaj, gdy to przepisuje(15.12.2020) zalecę, abyś wszedł na blok opętanego intelektualnie prof. Jana Hartmana.

    Na ten czas pasowałby spokój w przychodni i tak będzie. Od 8:00 do 14:00 płynęła praca, ale cały czas słodycz zalewała duszę. Po latach będę wiedział, że jest to działanie Ducha Świętego. Tego nie można przekazać i opisać, bo musisz przeżyć to sam - wówczas zrozumiesz, co oznacza słowo „niebo”...

    To jakby podziękowanie za wczorajsze cierpienia i ich przyjęcie. Dodatkowo zwolniłem wcześniej kolegę w pogotowiu, ale jeszcze o 15:00 nie znałem intencji. Na ten czas wzrok zatrzymały gołębie, a to znak czekającego mnie pokoju, dodatkowo płynęła piosenka o dzieciach. Ja odbieram to jako słowa Matki. Błyskawicznie napłynie intencja:

- dzwoniły dzwony kościelne

- właśnie trwał pogrzeb znajomego staruszka 

- przed chwilką wypisałem kartę zgonu dla babci „różańcowej”

- teraz jadę za wcześniej zwolnionego kolegę do umierającego staruszka.

   Takie wyjazdy sprawiają, że mogę odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz zacząć moją modlitwę. Dodatkowo przejedziemy obok cmentarza, figur Mateczki oraz przydrożnych krzyży...aż kręciłem głową z zadziwienia.

   W nędznej chatce trafiłem na dwoje staruszków, gdzie wszystko było stare...także święty obraz Bożej Rodziny! Zapytano mnie czy dziadek przeżyje, bo jest bliski śmierci, a nie chce jechać do szpitala. Wszystko mu zapisałem, na wszelki wypadek wydałem skierowanie do szpitala i zlecenie na karetkę Po powrocie do pogotowia dobiegała gra orkiestry pogrzebowej.

    Na ponownym wyjeździe trafiłem do dziadka, gdzie pokój był zawalony starociami, a na ścianach wisiały stare obrazy. Zabrałem go do szpitala. To piątek, pościmy z żoną w intencji pokoju na świecie...jakże smakuje suchy chleb. Nagle pędzimy z 80-letnią chorą, która ma ostry zawał serca (postać bólowa z obrzękiem płuc). Udało się przekazać umierającą karetce „R".

   Zbudzono tylko jeden raz do młodzieniaszka po alkoholu...z matką pełną niepokoju. Podałem mu zastrzyk i ostrzegałem. Takim bardzo pomaga - podana dożylnie - stężona glukoza z wapnem, bo po alkoholu jest hipoglikemia...

     Podziękowałem Ojcu Najświętszemu za ten dzień.

                                                                                                                     APeeL

 

 

15.12.2020(w) ZA TYCH, KTÓRZY ZAPOMNIELI O PANU JEZUSIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 grudzień 2020
Odsłon: 1018

"Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza" (Łk11,15-26)...

  Przed wyjazdem na Mszę św. wieczorną o 17.00 źle się czułem i nie znałem intencji tego dnia, a najgorsze było to, że nie byłem zdolny nawet do modlitwy. Podczas nabożeństwa nie miałem żadnych przeżyć, ale przy słowach z Księgi Sofoniasza pomyślałem o wołaniu za pysznych samochwalców.

    Tam prorok ostrzegał: „Biada buntowniczemu i splugawionemu miastu, co stosuje ucisk! Nie słucha głosu i nie przyjmuje ostrzeżenia, i nie ufa Panu i nie przybliża się do swego Boga”.

   W Ew. (Mt 21, 28-32) Pan Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu, że: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu”.

   Po powrocie do domu padłem na legowisko z pragnieniem zaśnięcia...nawet na chwilkę, a wcześniej wypiłem mocną kawę. Po kwadransie wróciłem do życia i podczas szykowania się - do wyjścia na boisko, gdzie grano w piłkę - chciałem poznać intencje modlitewną tego dnia.

    Mój wzrok został skierowany na otwarty tom „Prawdziwego Życia w Bogu” (t. 6, str. 66), gdzie Vassula skarży się, że została zapomniana (nie czuła Obecności Pana Jezusa). Natychmiast poznałem intencję tego dnia. W radości duchowej skończyłem modlitwę za dzień wczorajszy i odmówiłem obecną.

    Wrócił serial „Natura w Jedynce”, gdzie matka szakala została zabita przez lwa podczas obrony swojego potomka, a wszystkiego dopełnił film dokumentalny w TVP Historia: Gułag, odc. 1/3: Budowanie imperium.

    To było potwierdzeniem odczytu intencji, ponieważ żyjemy na zesłaniu w Gułagu Ziemia. Wykupił nas Syn Boga Żywego o którym ludzkość zapomniała. Ponownie panoszy się władca demonów (Belzebub) i trwa już Apokalipsa…

    Nie usłyszysz w mass-mediach (szczególnie w szczekaczkach pogańskich) o Bożym Narodzeniu, ale padają słowa o Mikołaju i magii świąt. Z nikim nie możesz zamienić dwóch słów o Panu Jezusie, bo to pachnie ciemnogrodem i chorobą...”przecież mamy teraz ważniejsze sprawy, w tym pandemię, ludzie umierają”. Zważ, że jesteśmy krajem katolickim wybranym przez Boga w miejsce Izraela. Cóż dopiero inne kraje, a nawet cały świat…

    Efektem takiego działania ludzkości jest sytuacja, którą Pan Jezus przekazał w Ew (Łk11,15-26) po wyrzuceniu złego ducha z opętanego z zarzutem, że czyni to przy pomocy Belzebuba. „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? (…) Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku.

    A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni”…

   Czeka nas krach: cierpienia cielesne będą przejściowe, ale większość czeka potępienie z wpadnięciem dusz do Czeluści. Nie zlekceważ tego ostrzeżenia, wróć już w tej chwilce do Boga Ojca, w Trójcy Jedynego. Wróć w myśli i sercu, nie patrz na nic i przystąp do Sakramentu Pojednania. Podziękujesz mi, gdy spotkamy się w naszej Prawdziwej Ojczyźnie.

   Pewnym znakiem - dobrej decyzji - będzie atak demonów (zapisz „swoje” myśli, a będziesz wiedział)...

                                                                                                                                 APeeL

 

Aktualnie przepisane...

03.12.1996(w)  ZA MATKI GINĄCYCH DZIECI…

    Zły, tuż po przebudzeniu nazwał mnie „aniołkiem pańskim”...z plamą na twarzy po ostatnim pijaństwie. Przez całą noc była cisza w pogotowiu, a byłem pierwszy na kolejce. Dobrze, bo muszę sprawdzić w rtg czy nie została resztka po usuniętym zębie, a właśnie spotkam kominiarza.

    Serce zalała radość i pokój z odmawianiem modlitwy „Anioł Pański”. Zacząłem wcześniej pracę w przychodni, wszystko będzie w porządku. Jakże pomagają z nieba, ale trzeba to ujrzeć i prosić o taką pomoc. Nikt tego nie robi, a przecież jesteśmy dziećmi Ojca Prawdziwego.

   Z nieba pomagają w każdej sprawie, często wydaje się błaha, ale Pan Bóg prowadzi tak, aby pogodzić np. wzięty dzień urlopu z potrzebami pacjentów. Nie wolno brać takiego dnia na złość chorym.

     Dzisiaj mam poczucie bliskości Matki Zbawiciela, a uwagę zwróciła matka, której dzieciątko (1.5 r.) umiera na nowotwór. Teraz sam badam takie blade i chude dzieciątko z zaniepokojoną matką.

    Padłem umęczony, a dopiero na Mszy św. o 17.00 pojawiła się intencja modlitewna: napłynęły obrazy matek nałogowców i lekomanów, skazańców, dzieci czekających na przeszczepy i umierających. Ogarnij cały świat tego cierpienia...

    W sercu pojawiło się współcierpienie Matki Bożej podczas spotkania z Synem na Drodze Krzyżowej oraz późniejsze Jej trwanie pod krzyżem. To wszystko będzie przebiegało w sekundowych błyskach, gdy siedziałem skulony i przygnieciony tymi przeżyciami duchowymi. W tej intencji przekazałem mój dzień pracy, cierpienia i Mszę św. z Eucharystią...

    Wieczorem będę oglądał reportaż o matce niepełnosprawnej córeczki (ciężkie inwalidztwo), a w gazecie natknę się na prośby o wpłaty na przeszczepy ratujące życie. Później trafię na film o dzieciątku znalezionym przez mężczyznę, oglądałem też reportaż z Domu Dziecka.

    Intencja zostaje potwierdzona reportażem w TVP 2 „Przeszczepianie nadziei”...o przeszczepach narządów z podtrzymywaniem życia potrzebujących tego zabiegu. Ginie dziecko, a rodzina może oddać jego narządy dla innych: są to ciężkie decyzje, ale wyobraź sobie uratowanego, który nosi narząd twojego nieżyjącego już dzieciątka. Pokażą też ofiary (dzieci), które zginęły pod lawiną. Jeszcze Monar i chorzy na AIDS.

    Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję z RDC popłyną dwie relacje o dzieciach przetrzymywanych latami w odosobnienie, które już nigdy nie stały się normalnymi ludźmi.

    Podziękowałem za ten dzień przepraszając, że nie zawsze przyjmuję udręki (słabość ludzka)…                                                                                                                                        APeeL

 

04.12.1996(ś) ZA OCIERAJĄCYCH LUDZKIE ŁZY...

   O 7.00 z natchnienia włączyłem telewizor trafiając na śpiew Tanity Tarantino z obrazami krzywdzonych na świecie. Łzy zalały oczy podczas pokazania Twarzy Pana Jezusa w koronie cierniowej.

    Z serca wyrwał się tylko krzyk: „Jezu! Jezu mój!” Serce zalała tęskna miłość spowodowana rozłąką z Ostatnią Miłością. To zarazem sprawiło moc, która rodzi się w słabości: pragnienie niesienia bezinteresownej pomocy potrzebującym.

    Z radia samochodowego popłynie piosenka De Mono „A kiedy przyjdzie na ciebie czas, a przyjdzie czas na ciebie! (…) Kochać to nie znaczy zawsze to samo, trzeba stale uważać, żeby kogoś nie zranić”.

    Teraz przesuwają się pacjenci:

- płacząca, która nie zgłosiła się do kontroli i tracił zasiłek dla bezrobotnych...dałem jej ratujące zwolnienie, aż chciała pocałować mnie w rękę

- żona, właśnie zmarłego palacza tytoniu (na raka płuca), którą pocieszyłem i poratowałem zwolnieniem

- wypełniłem dokumenty na rentę, bo pacjent był źle załatwiany, wyprostowałem wszystko, a nie było takiego zamiaru, ...

    Wszystkim pomagałem, pocieszałem i dawałem, co się należało. To wypływało z pragnienia mojego serca, własnej chęci, w pokoju i radości. Każdego dnia jest u mnie bezmiar cierpiących, nawet nie da się tego opisać.

   Teraz sam padłem zasypiając podczas modlitwy o 15.00. Tak też będzie na Mszy św. o 17.00, a właśnie prorok Izajasz powie (Iz 25,6-10): „Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł (…) cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia!"

    Psalmista pocieszy (Ps 23): "Po wieczne czasy zamieszkam u Pana (...) Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni życia i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy"...

    Natomiast Pan Jezus w Ew. (Mt 15,29-37) uzdrawiał wszystkich potrzebujących (chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych). Wyobraź sobie to przez chwilkę, że jesteś świadkiem: niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą.

    Na dodatek nakarmił cały lud siedmioma chlebami i paroma rybkami. Przepisuję to po 25 latach, a serce doznało ucisku z zalaniem oczu łzami. U mnie jest to znak prawdy (dar łez)….

    Ja od siebie ofiarowałem ten dzień mojego życia oraz Mszę św. z Eucharystią.

                                                                                                                                     APeeL

 

 

14.12.2020(p) ZA NIEWIERZĄCYCH W BOSKOŚĆ PANA JEZUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 grudzień 2020
Odsłon: 969

   Poprosiłem Ducha Świętego o pomoc w przepisywaniu zaległych świadectw wiary...udało się przenieść dziesięć, a dodatkowo wykryłem, że nie edytowałem gotowych zapisów:

12.11.1988 Czy to łaska wiary czy iluzje? 

06.06.1989 Mój przyjacielu w Bogu...  

   Zważ, że to był początek mojej ciężkiej choroby psychicznej (psychozy). Dzięki kolegom psychiatrom w walonkach od 12 lat nie mam prawa wykonywania zawodu lekarza. Odcięto pomyłkowo zdrową nogę, a funkcjonariusze publiczni z samorządu lekarskiego oraz najwyższej klasy specjaliści od badania głowy nabrali wody w usta, a nawet...chcą mnie dalej badać.

   Myślę, że w końcu zbada ich prokurator. Nie jestem za tym i nie potrzebuję przeprosin, bo u nas bolszewizm wciąż trwa. Nawet głupia jest Rewolucja Ulicznic ("lempartproletariatu"), które chcą dokonać przewrotu i zamienić Jarosława Kaczyńskiego na Borysa Budkę.

   Na to wszystko Tadeusz Buraczewski pisze (Ironezje w "Gazecie warszawskiej"): "Na lempartiadzie (...) szewc nie dorówna w przekleństwach strajkerkom (...) język się ubogaca (...) profesor Bralczyk udaje, że walczy. Z honorem wwiedzie "kurwę" - do powszechnej mowy".  

   W OIL w W-wie nawet zatrudnili specjalnego komisarza, który jako biegły wyspecjalizował się w rzucaniu sowiecką psychuszką. Standardem jest rozpoznawanie tej choroby bez widzenia się z zagrażającym sobie i społeczności wokół. Nawet nie mogę wypisać się z tej struktury, a walcząc o prawa człowieka, rodaka, katolika i wreszcie lekarza wychodzę na wariata.

   „Pisze taki i pisze”, a nie chce się badać...do tego „nie podobało mu się" popieranie politycznych strajków lekarzy (za PiS-u) oraz chorobliwa wielofunkcyjność samorządowców z nepotyzmem. Przecież wszyscy jesteśmy braćmi, dlaczego dziwi go struktura typu rodzinnego (sycylijskiego)?

   To odskocznia, abyś zrozumiał, że poniższy zapis jest wynikiem mojego życia w świecie nierealnym (czyli psychozy). 03.11.1989 jest podobny: Czy mogę być jeszcze normalnym (chronologicznie, w okienku 1000 i szybko znajdziesz)...   

    Zdziwiłem się tym, co napisałem, ale okaże się, że ta intencja obejmuje także kolegów samorządowców, którzy stanęli po stronie kolegi antykrzyżowca (krzyż to drzewo, można go przewrócić, bo Tam Nic Nie Ma).  Czas płynie i już niedługo dowiedzą się prawdy, bo teraz każdy z nich chciałby włożyć palec w św. Bok Pana Jezusa.. 

   Cały dzień zszedł na pracy duchowej, nie znałem dzisiejszej intencji modlitewnej, ale w szpargałach wzrok przykuły dwa wielkie zdjęcia braci starszych w wierze: śpiewających kantorów w synagodze (Magazyn gazety z 15 listopada 1996 r.).

   Piszę to, a dreszcze przepływają przez całe ciało. Tak chciałbym znaleźć się w synagodze podobnej do tej, gdzie ofiarowano Pana Jezusa i gdzie później nauczał i sprzeczał się z uczonymi w piśmie.

   Przed wyjściem na spotkanie z naszym wspólnym Bogiem Ojcem przeczytałem Ew (Mt 21, 23-27), gdzie Pan Jezus „przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?”

   Na ich pytanie zapytał: „Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?” Nie odpowiedzieli, bo nie uwierzyli Janowi Chrzcicielowi uważanemu przez lud za proroka. W tym zaćmieniu trwają dotychczas, przestrzegają zniesionego Prawa (jak w Islamie lub królestwach ziemskich) i czekają na Zbawiciela, który Był, Jest i Będzie…

   Na Mszę św. szedłem odmawiając moją modlitwę w w/w intencji, która była wynikiem wcześniejszego pragnienia wołania za tych braci. Nic nie zrozumiałem z Księgi Liczb (Lb 24) w której Balaam, który ujrzał Izrael rozłożony „obozem według swoich pokoleń”, a później rozległ się jego krzyk, bo w widzeniu ujrzał Wszechmocnego, a w wiedzy Najwyższego...”Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło”.

    Eucharystię trzymałem jak największy skarb i tak chciałbym umrzeć. Po wyjściu w ciemność dalej wołałem do Boga, ale dzisiaj czułem się wyjątkowo słabo. Przed edycją tego zapisu ponownie patrzyłem na kantorów w Synagodze, którzy już są po drugiej stronie. Gdzie tacy ludzie trafiają?

                                                                                                                           APeeL

 

12.11.1988 (s)  CZY TO ŁASKA WIARY CZY ILUZJE...

   To był początek mojego nawrócenia z zainteresowaniem się OOBE opisanym przez Roberta Monroe („Eksterioryzacja 1986 r.). Bardzo cierpię w snach z "życiem" poza ciałem (OOBE – aut-of-the-body experiense). Faktycznie dotyczy to osób, które nie śpią, ale przebywają w innych miejscach z przekazywaniem faktów.

    Wierzysz czy nie, ale u mnie to odbywa się w snach: przenikasz ściany, znajdujesz się w pomieszczeniach, rozmawiasz z ludźmi, czasami znajomymi, a później to wszystko się zdarza. Przy wyćwiczeniu się można zajrzeć komuś do skrytki i to szpiegowskiej.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (21.11.2020) pomyślałem o takim trafieniu do Sowa&Przyjaciele, gdzie zajadano się ośmiorniczkami ujawniając tajemnice państwowe. To zarazem są sny do przodu. Kiedyś ujrzałem moją pacjentką zabitą na pasach, we krwi.

    Tak się stanie po uderzeniu przez motocyklistę, który jeździł w tę i z powrotem popisując się rykiem maszyny...stało się to przed kościołem. Pojechałem na rozprawę sądową i powiedziałem o tym. Taki był zapisany los ich dwojga, ale determinizm jest błędny („co ma być to będzie”). Prawdopodobnie katoliczka, która przychodziła codziennie do kościoła chwaliła śmierć nagłą, a chłopak doigrał się...po czasie zastąpili go inni.

   Ateista będzie tłumaczył po swojemu "naukowo", ale w książce na ten temat Robert A. Monroe potwierdził, że posiadamy dusze. Mądrusie musieliby mieć dowody na istnienie tego ciała, które przenika ściany i przenosi się błyskawicznie na wielkie odległości.

  Książka jest pełna relacji, a ja mam takie same, ale tylko w snach. Może przyśnić się złoczyńca, którego dokładnie opiszę lub umawianie się (tajne rozmowy). Czyli nie ma nic zakrytego. Nieprzyjemny objawem takiego wychodzenia duszy z ciała jest bolesny priapizm.

   Wg mnie nie wolno robić samemu takich doświadczeń z ciekawości, bo jest to grzeszne. Podobnie jest z badaniem wahadełkiem...można badać tolerancję na leki, zgodność w zastosowaniu z innymi, a także stan zdrowia w stosunku do wieku.

   Chora skarży się, a procent zdrowia w stosunku do wieku zgadza się i odwrotnie, bo nie ma dolegliwości, a jest ciężko chora. U takich szukasz przyczyny, bo wiele nowotworów nie daje objawów, ale w szpiczaku zrobisz OB i po godzinie masz dowód.

   Przed wyjściem na dyżur do pogotowia szukałem „coś do czytania”, ale nie udało się. Nagle przypomniałem sobie, że - od kilku miesięcy w samochodzie wożę książkę: „Życie Jezusa". Serce zalała wielka radość, bo to właśnie była odpowiednia chwila na spotkanie ze Zbawicielem. Wówczas tęsknotę za Bogiem koiło tylko Słowo...

   Przed trzema dniami byłem u ziemskiej matki i w rozmowie wspomnieliśmy o telewizyjnej audycji „O zamordowanym narodzie żydowskim”. Matka przypomniała mi Słowa Jezusa, że: „krew Moja na was i na syny wasze”. Ja nie znałem Pisma, ale stwierdziłem, że Pan Jezus nie mógł tak powiedzieć, bo to byłaby mściwość...

    Na ten czas „Życie Jezusa” otworzyło się na stronie o tych słowach, które wypowiedział kapłan żydowski (Mt 27,25): „A cały lud zawołał: krew Jego na nas i na dzieci nasze”... 

                                                                                                              APeeL

 

06.06.1989(w)  Mój przyjacielu w Bogu...

   Bardzo mało ludzi prowadzi życie wewnętrzne (duchowe)...obok czynnego zewnętrznego. Wiem to, bo stykam się codziennie z pacjentami. Każdy człowiek powinien rozpoznać swoją drogę życiową i swoje powołanie! Jeżeli wybrałeś podążanie za Jezusem - w życiu codziennym - to dziękuj Bogu z całego serca i proś o łaskę wytrwania. 

   Na tej drodze spotkają cię napaści ze strony nieprzyjaciół duchowych i cielesnych. Nieznany autor w słynnym XIV-wiecznym „Obłoku niewiedzy" przedstawia teologię mistyczną. Wymienia tam cztery rodzaje życia, które rozpoczyna się i kończy na ziemi; 

pospolite

szczególne

samotnicze

doskonałe - osiąga się przy pomocy łaski Bożej (mistycyzm), który kończy się w Królestwie Bożym.

    Tutaj trzeba zaznaczyć, że prowadzący życie zewnętrzne martwią się o wiele, a na końcu o spokojną starość (zbierają dobra, które mają to zabezpieczyć). Teraz, gdy to, gdy to przepisuję (14.08.2019) mogę zapytać; jaką możesz mieć starość bez Boga? Szatan będzie straszył cię chorobami i śmiercią, chociaż wie, że śmierć to życie wieczne duszy. Ponadto będzie odciągał każdego takiego od Kościoła Świętego!

    Autor preferuje życie samotnicze (kontemplacyjne), ale to nie jest dla normalnych ludzi. Wiadomo, że samotnicy są "wśród nas"...w środku szumu, a nawet gwarze ulicznym. To są współcześni pustelnicy, którzy wybrali Boga jako cel swojego życia (bez życia w samotności).

   Nie uważam, aby był to warunek...Bóg nie stosuje takich podziałów. Jeżeli tym wybranym jest osoba obarczona wieloma obowiązkami ziemskimi...tym większa dla niej próba, bo wówczas bardziej tęskni za ciszą, modlitwami i pragnieniem osobistego kontaktu ze Stwórcą!

    Obecnie jestem prowadzony przez Ducha Świętego, tym bardziej zaskakują mnie rozważania z początku mojego nawrócenia. Ja jestem samotnikiem w centrum handlowym, w szumie ulicy i na jakimś ludzkim zgromadzeniu. Staje się to po odczuciu Obecności Boga Ojca z bólem tęsknej rozłąki, którą koi Eucharystia oraz moja modlitwa (instruktaż na stronie głównej).

    Jeżeli Bóg kogoś wybrał to nie znaczy, że jest bardziej święty od innych. W rozwoju duchowym także można dojść do groźnej pychy! Patrz na wielkich dostojników religijnych. Jeżeli jesteś wybrany tym większa jest twoja odpowiedzialność (dotyczy to także stanowisk cywilnych; co ujdzie normalnemu obywatelowi nie przystoi senatorowi).

    W oddziale wewnętrznym, który dorzucono mi do ciężkiej pracy...dobrze, że w przychodni miałem chwilkę spokoju i teraz chłonę święte słowa; <<Idź naprzód, nie oglądaj się wstecz...patrz czego ci jeszcze brak i jak masz osiągnąć doskonałość. Całe twoje życie musi być przesiąknięte tęsknotą za NIM! Nie myśl o Jego dziełach i co może ci dać...myśl tylko i wyłącznie o NIM>>.

    W takich chwilach napadają na nas siły niewidzialne! Właśnie wchodzi obcy, nie z mojego rejonu z synem do badania. Po czasie wracam do czytania; <<Pracuj wytrwale...dokąd trwa twoja tęsknota. Jeszcze nie wiesz co ona oznacza, ale wewnątrz serca pragniesz Boga z całej swojej duszy. /../ Porzuć wszystkie swoje zbłąkane pragnienia...pragnij tylko i wyłącznie Jego>>!

    <<Jeszcze nie możesz tego pojąć, ale twoja dusza jest na obraz i podobieństwo Jego. Tylko Bóg może zaspokoić twoje tęsknoty oraz pragnienia. Nie pojmiesz tego rozumem...pojmiesz Miłością! Dla rozumu Bóg jest niepoznawalny./../ Już w tym życiu odczujesz przedsmak wiecznej szczęśliwości! Musisz nieustannie czuwać, nie czynić zła, oddalać się od niego, a przybliżać do Boga>>.

     To są święte słowa...nie mogę oderwać się od nich. Dusza moja uniosła się, a ja chętnie uciekłbym na środek pustyni. Wchodzi ktoś z personelu, naprawa aparatu ekg, pacjentka do upustu krwi, a nie ma innego pomieszczenia! "Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną"...ile czasu byłem z Tobą (20 minut)?" 

    Uciekłem do wolnej izolatka dla chorych. Zamknąłem się z Jezusem i czytałem dalej ze łzami w oczach! <<Patrz jak spędzasz czas? Co chwilę tracisz lub zyskujesz>>. Dostałem określoną ilość czasu i nie mogę go tracić. Tracąc czas, tracę szansę zbliżenia się do Boga! Co czynić?

   Już dawno to zrozumiałem, ale nie do końca. Zawsze utrata czasu wiązała się z żalem; co mogłem zrobić w sensie życia zewnętrznego.  Sam dodałem wówczas, że przez Jezusa mam łączyć się z innymi na ziemi i wszystkimi w Niebie! Mam troszczyć się o każdą chwilę.

    Teraz wiem ile dobra można uczynić w każdej minucie życia...w łączności z Panem Jezusem! <<Od tej chwili miłuj Jezusa...zjednocz się z NIM miłością i zaufaniem /../ W sercu pozostaw tylko jedno pragnienie "Bóg"...tylko Jego szukam i pożądam i niczego poza Nim>>!

                                                                                                                              APeeL

 

 

 

  1. 13.12.2020(n) ZA PŁACZĄCYCH Z RADOŚCI
  2. 12.12.2020(s) ZA MOJE GRZESZNOŚCI
  3. 11.12.2020(pt) ZA POSTĘPUJĄCYCH JAK GŁUPIE DZIECI
  4. 10.12.2020(c) ZA NIEUDOLNYCH FACETÓW PO PRZEJŚCIACH...
  5. 09.12.2020(ś) ZA GODNYCH OBIETNIC CHRYSTUSOWYCH
  6. 08.12.2020(w) ZA SKUSZONYCH PRZEZ SZATANA
  7. 07.12.2020(p) ZA OFIARY WŁASNYCH NAMIĘTNOŚCI
  8. 06.12.2020(n) ZA ZIMNE TRUPY DUCHOWE
  9. 05.12.2020(s) ZA TYCH, KTÓRZY SNEM ŚMIERCI UPADLI
  10. 04.12.2020(pt) ZA ODPRAWIANYCH Z KWITKIEM...

Strona 387 z 2482

  • 382
  • 383
  • 384
  • 385
  • 386
  • 387
  • 388
  • 389
  • 390
  • 391

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1242

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?