- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1005
Motto: przyjazne państwie Palikota (demokracja pogańska)...
Z radością zabrałem się do pracy na Poletku Pana Boga...mimo, że siedziałem do 3.00 w nocy. Jest to wynik zaproszenia Deus Abba z zastępami do mojej świętej izdebki. Nawet Ty źle czułbyś się tutaj obstawiony obrazami, a cóż dopiero demony…
Dziwne, bo zacząłem pisać odwołanie od decyzji prokurator, która stanęła po stronie partyjnych psychiatrów. Nie czułem, że jest to kuszenie, ale byłem zdziwiony moją napastliwością, ponieważ 27.02.2021 miałem intencję za tych, którzy mnie nienawidzą i prześladują.
Wszystko wyjaśni się po północy (już 04.03.), ponieważ Pan da do ręki informację dołączoną do tego zapisu (poniżej). Nagle ujrzałem, że mam kontynuować ujawnianie procederu stosowanej u nas p s y c h u s z k i, bo ofiary tej zbrodni wołają do Boga Ojca.
Tylko ja jako lekarz (mistyk świecki), a zarazem ofiara tego procederu mogę to upublicznić. Sprawa jest niebezpieczna dla mojego życia (były próby zamachów za rządów Pełnych Obłudy), ale zabito mnie (śmierć cywilno-zawodowa) - przy pomocy kolegów przebranych w białe fartuchy - zarzutem choroby psychicznej.
Na początku jako „zielony” uważałem, że popełniono pomyłkę diagnostyczną...dopiero teraz ujrzałem moją misję. Należy się to ofiarom (także aktualnie żyjącym) oraz duszom tego zbrodniczego procederu. To wyjaśnia dlaczego nikt nie może stanąć po mojej stronie. Wprost widzę czerwonego kacyka, który mówi jedno słowo: „nie ruszajcie tego”.
Tak nie ruszajcie, bo to jest wyrafinowana zbrodnia na patriocie-katoliku, który ujrzał budowę Królestwa Bożego i Królestwa Ciemności (bolszewizm, faszyzm i kimolizm w KRLD).
Na nabożeństwie do św. Józefa w litanii wołałem w intencji tego dnia. Nie byłem jej pewny, ale taka napłynęła bez szukania znaków. Sam zobaczysz co się stanie...
Od Ołtarza św. popłynie Słowo Boże…
Prorok Jeremiasz (Jr 18,18-20) wołał do Boga ode mnie, bo niegodziwi uknuli na niego zamach. „Chodźcie, uderzmy go językiem (…) Czy złem za dobro się płaci! «A oni wykopali dół dla mnie». Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew”.
Prawie chciałem krzyczeć, bo uderzono we mnie „językiem”, szybko wszędzie rozgłoszono i zablokowano wszelką pomoc. Tak wykopano „dół dla mnie”. Cały czas wołam do Boga, aby chociaż jeden się przebudził, bo służąc zbrodniczej władzy gubi swoją dusze.
Błyskawicznie przepływały różne ofiary działania „władzy”: ścięcie Jana Chrzciciela, Rzeź Niewiniątek, zdrada Judasza, hańbiąca śmierć Zbawiciela (powieszonego na krzyżu) z późniejszym zamordowaniem Apostołów.
Ogarnij cały świat gnębionych i mordowanych przez władzę. Dziwne, bo u nas dalej stosuje się sowiecką psychuszkę. Moi oprawcy zaliczyli wpadkę...Pan Bóg wiedział kogo miał wysłać na nich. Trafili na cwaniaka (pokerzystę), który w Świetle Bożym ujrzał ohydę spustoszenia.
Jak czują się dzisiaj specjaliści z IPiN, funkcjonariusze Izby Lekarskiej (kolega Mieczysław Szatanek...zasiedział się tam, po co mu to?). Wymieniam tylko jego nazwisko, bo reprezentuje mój rejon.
Psalmista w Ps 31 błagał: "Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim. Wydobądź mnie z sieci zastawionej na mnie (…) Gromadzą się przeciw mnie, zamierzając odebrać mi życie. (…) W Twoim ręku są moje losy, wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców"...
Pan Jezus w Ew (Mt 20,17-28) przekazał w drodze do Jerozolimy, że: „Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. (…) Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę”.
Eucharystia - w podziękowaniu przez Boga - ułożyła się w laurkę. Dopiero teraz poczułem zmęczenie i padłem w sen do północy...
APeeL
„P S Y C H U S Z K I”
DTV1 „Wiadomości” Moskwa.
Barbara Włodarczyk poznała tajemnicę sowieckich szpitali psychiatrycznych; p s y c h u s z e k. To nie więzienie, ani łagier; ale szpital psychiatryczny z czasów radzieckich.
Przetrzymywano w nich zdrowych z chorymi, morderców z przeciwnikami politycznymi, osadzonymi na podstawie fałszywych ekspertyz lekarskich. Podawano leki, które zamiast leczyć wywoływały choroby.
W psychuszkach specjalnie zmieniano kryteria diagnostyczne chorób. Wprowadzono pojęcie pełzającej schizofrenii (bezobjawowej). W ten sposób każdego można zakwalifikować. Podobny problem wciąż notują obrońcy praw człowieka. To nagonka i zaszczucie człowieka. Władza boi się zamieszania wokół siebie i woli człowieka zamknąć!
Nie można być przeciwko władzy sowieckiej, ponieważ władza sowiecka jest tylko dobra dla ludzi! A to oznacza, że dany człowiek jest albo zbrodniarzem, albo chorym psychicznie.
Aby tu trafić wystarczyło bojkotować wiece poparcia dla partii, bo jak mówił Chruszczow; „nikt o zdrowych zmysłach nie może krytykować komunizmu”. Film wyświetlany na wystawie - o nadużyciach psychiatrii - zrobił tak ogromne wrażenie, że ludzie płakali. To (…) nie może budzić naszej obojętności.
Jeden z widzów mówił; „mój wujek był w psychuszce w ramach represji”.
- Co ci opowiadał?
- Nic, bo już stamtąd nie wyszedł!
Do 1987 roku w radzieckich psychuszkach przetrzymywano 2 miliony więźniów sumienia. Wszyscy byli szpikowani mocnymi preparatami (wykręcają się ręce, zniekształca ciało, kurczą się mięśnie dróg oddechowych, oczy wychodzą „na wierch”).
Moja uwaga; to widzieliśmy u jednego z posłów, który w Sejmie RP skakał jak głupi i krzyczał (na 100% po jakimś preparacie). Diagnozy stawiali - sprawdzeni przez KGB - lekarze, zachowując pozory naukowości. W tym celu zdefiniowali tzw.; „schizofrenie bezobjawową”.
Oto jeden z takich schizofreników Michaił Kubogaka robotnik, który skrytykował interwencje w Czechosłowacji w 1968 roku. W czasie aresztowania zarekwirowano mu pracę kontrolną z niemieckiego i artykuł o marksizmie. Powiedział; „Postawili mi taką diagnozę; zainteresowanie nauką języka oraz filozofią, co świadczy o zmianach w osobowości. To brzmi jak dowcip”.
W latach 1990–tych rehabilitowano ofiary psychuszek, a ubezwłasnowolnianie ludzi uznano za wyjątkowo wyrafinowaną formę represji, ale przymusowe hospitalizacje nieprawomyślnych zdarzą się do dzisiaj!
W szpitalu psychiatrycznym w Murmańsku zamknięto dziennikarkę Łarisę Arak, która pisała o nadużyciach w psychiatrii. Uwolniono ją po tym, jak obrońcy Praw Człowieka podnieśli larum na cały świat. W tej psychuszce siedzieli najsłynniejsi radzieccy dysydenci. Chociaż nie ochraniają już jej więzienni strażnicy to nadal kryje wiele tajemnic, bo do tej pory nie ujawniono dokumentacji przymusowych pacjentów. Żadnego z lekarzy dotychczas nie ukarano.
„Gułag” Anne Applebaum (str. 497-501).
Moi koledzy (psychiatrzy) zasłużyli się dla komunistów „leczeniem” dysydentów (a właściwie ich więzieniem), których traktowano później jako „chorych nieszczęśników”. Wymyślono nawet; „schizofrenię bezobjawową lub pełzającą”.
Przyczyną rozpoznania była obsesja na tle „łamania” praw, paranoidalnymi iluzjami, anormalne zmiany emocjonalne, reformizm z zakładaniem partii, mesjanizm lub wygłaszanie przemówień na salach sądowych.
Po aresztowaniu i rozpoznaniu choroby zawiadamiano wszystkie instytucje. Wielu partyjnych psychiatrów było pewnych swoich rozpoznań. Pacjentów hospitalizowano miesiące lub lata! Dla szczególnie niebezpiecznych były oddziały-więzienia, otoczone drutem kolczastym z uzbrojonymi strażnikami.
Opornych leczono aplikowaniem medykamentów po których sztywniały mięśnie, pojawiały konwulsje i wysokie gorączki. Stosowano elektrowstrząsy, śpiączkę po podawaniu insuliny, zawijania mokrymi płótnami, które uciskały ciało w miarę schnięcia, ściąganie płynu mózgowo-rdzeniowego. Pozbawianie wolności ludzi zdrowych powodowało „Morderstwo duchowe”.
TVN 24
W Chinach ludzie są krzywdzeni i w rozpaczy szukają sprawiedliwości w Pekinie. Zbierani z ulicy przewożeni są do tajnego więzienia...gdzie największego krzykacza nikt już nie usłyszy! Dziennikarze pojechali za policyjnym autobusem.
Ekspert. To pewien rodzaj prześladowania częściowo psychicznego, ponieważ człowieka można wymęczyć i wykończyć samym faktem zamykania go...
W tym więzieniu - zamiast strażnika - zatrzymanego pilnuje p s y c h i a t r a, w białym kitlu! Bije się i gwałci najbardziej niepokornych, często zupełnie przepadają, „resocjalizują” ich leki psychotropowe i elektrowstrząsy.
Jeden Chińczyk upominał się o zapłatę. Przez 10 dni był połączony kablami do stóp i głowy i każdego dnia przez 2 godziny poddawany był dawce prądu 4-krotnie przewyższającą dopuszczalną normę. „Nie wiesz co to ból gdy 220 wolt nie przepłynie przez twoje ciało...moje wnętrzności kręciły się jak ubrania w pralce”. U większości zamkniętych nie została zdiagnozowana nigdy choroba psychiatryczna. Tu są przeróżne przypadki. Większość nie jest chora.
Oto przykład „badania” takiego „chorego”...
Lekarz; jak się pan czuje?
Pacjent: dobrze…
Lekarz: a skąd ten podły nastrój? Czy zauważył pan w swoim zachowaniu coś dziwnego?
- Nie!
- Nie? To dlaczego pana tu skierowali? Pan upiera się, że jest zdrowy, ale my pana wyleczymy. Czy jest Bóg? Czy mieliście z nim kontakt?
- Tak...kilka razy.
- Czy zdajecie sobie sprawę z tego co mówicie?
Jeden z lekarzy Anatolij Karagin ujawnił te zbrodnicze praktyki…
Obsługa szpitala była złożona z przestępców, którzy przywiązywali chorych i bezkarnie bili, dusili z poklepywaniem twarzy, gwałcili, itd. Zmuszano do picia leku. Codzienność to wstrząsy po insulinie…szczególnie w schizofrenii bezobjawowej.
Niektórym stosowano leczenie karne (porażenia i kurcze mięśni powodowały nienaturalnie bolesne wykręcenia, gorączki). Truto lekami. Car bestia – ordynator; wszyscy się go bali…ja poprosiłem o śmierć. Profesor; chorzy psychicznie przez swoją chorobę są przekonani, że nie muszą się leczyć...
90% procent chorych psychicznie to ludzie całkowicie zdrowi. Łącznie „leczono” (przez dwadzieścia lat) dwa miliony ludzi. „Jeżeli ja tego nie uczynię, nie przedstawię światu…to kto"? Skazano go na 10 lat gułagu!!
W moim wypadku myślałem, że koledzy psychiatrzy pomylili się i błędne rozpoznanie postawili na podstawie informacji, że: jestem mistykiem świeckim z łaską odczytywania „:mowy nieba”.
Mistyk - doznający zjednoczenia z Bogiem (słownik)
Świecki – taki, który nie sprawuje funkcji kapłańskiej (słownik)
Łaska – niezasłużony dar, udzielany z miłości przez Boga (słownik)
Odczytywanie „mowy nieba”...dla prostych parafian to znaki Boże, a dla teologa tzw.: „duchowość zdarzeń”.
Koledzy stwierdzili u mnie rozkojarzenie, wielomówność, spontaniczne nawiązywanie kontaktu, symboliczne myślenie odnoszące się do religii, podwyższony nastrój i brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć.
Jako lekarz mógłbym opisać ich w stylu Ziemkiewicza, Rewińskiego lub Niesiołowskiego, ale wystarczy jedno zdanie: wszyscy udawali głupich...po to ich szkolono z wysyłaniem na czerwone posadki. Dobrze wiedzą, co czynili tak jak Putin z Nawalnym.
Zapamiętaj. Podczas takiego „badania” nigdy nie mów, że czujesz się chory (chory to chory) lub zdrowy (zdrowy to na pewno chory), ale zawsze odpowiadaj: nie wiem, bo nie jestem psychiatrą.
Jest zrozumiałe, że są też psychiatrzy n o r m a l n i, ale oni nie mają żadnej władzy, a korporacja działa jak mafia i do tego dalej czerwona...
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1008
Motto: „Człowiek wieczności”...
Na tym zesłaniu mamy tylko dwa dary: wolną wolę (trwa jeszcze w momencie śmierci) oraz czas (nie wiadomo jaki). Na Mszy św. uwagę zwróciły słowa kapłana dotyczące celu naszego życia. Musisz zrozumieć raz na zawsze, że tym celem jest uzyskanie świętości z osiągnięciem zbawienia...
Krótko mówiąc: naszym doskonałym ciałem mamy wrócić do Domu Boga Ojca, do Ojczyzny Prawdziwej, gdzie jest mieszkań wiele. Św. Paweł mówi o tym, że „ciało umiera, a dusza rośnie z dnia na dzień”. Od Ołtarza świętego popłynie słowo...
Prorok Izajasz (Iz 1, 10.16-20) wołał do wodzów sodomskich, aby dali posłuch Bogu i do ludu Gomory, aby obmyli się. Bóg Ojciec przez mojego ulubionego proroka mówił do nich: „choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna”...
Czy nie jest tak dzisiaj? Przecież cały świat to jedna Sodoma i Gomora. Zostaniemy wycięci. Nie bierz tego po ludzku, bo sam widzisz co oznacza głupi wirus, a my latamy na Marsa!
Psalmista pytał od Boga (Ps 50): „Czemu wymieniasz moje przykazania i na ustach masz Moje przymierze? Ty, co nienawidzisz karności, a słowa Moje odrzuciłeś za siebie?”
Pan Jezus w Ew (Mt 23,1-12) zalecił, aby zachowywać to, co głosi bezpieka świątynna, ale ich uczynków nie naśladować. Chodziło o pychę głupiej władzy. Ks. Piotr Natanek głosił od dawna, że Watykan powinno się odbić. Łatwo jest mówić, ale szatana nie da się złapać i zamknąć w klatce...
Eucharystia, która jest przepustką do Królestwa Bożego ułożyła się w kulkę z zamianą w mannę z nieba. Ty, który to czytasz natychmiast nawróć się w sercu. Jak? Zawołaj „Boże Ojcze przepraszam za moje życie, spraw, abym powrócił do Ciebie...pragnę tego już w tej chwilce”. Zobaczysz, co się stanie. Jeżeli nie chodzisz do kościoła to nigdzie nie usłyszysz takiej rady! Podziękujesz mi, gdy spotkamy się w Prawdziwej Ojczyźnie...
Planowałem bycie na nabożeństwie do św. Józefa o 16.40 z ponowną Mszą św. o 17.00. Wypiłem kawę, ubrałem się i padłem do łóżka z powodu migreny. Tak też jest z tymi, którzy odkładają nawrócenie...
Najlepiej nasze marnienie widać wśród "resztki Pana" czyli parafian uczestniczących w codziennej Mszy św.! Nagle stwierdzasz, że:
1. zaproszona przeze mnie, która przychodziła codziennie...zniknęła (zdeformowana w układzie ruchu dodatkowo upadła i jest leżąca)
2. pani, która ładnie czytała i śpiewała zmarniała po małych udarach mózgu z powodu choroby serca
3. druga namówiona ma chorobę Alzheimera
4. najstarszy pan źle wygląda i przychodzi już rzadko.
Chodzi o to, aby do Boga Ojca wrócić w stanie „przytomności”. Cóż dałoby moje wieczorne spotkanie z Panem Jezusem...drętwego i nie nadającego się do niczego. Tata zaliczył moje pragnienie i sam dał mi odpocznienie. Po chwilce snu i dodatkowej kawie - na meczu oldbojów - w radości odmówiłem moją modlitwę...
APeeL
Aktualnie przepisane...
12.05.1990(s) Fałszywa nadzieja...
Po nocnej burzy z piorunami za oknem zauważyłem martwego skowronka. W sercu pojawiły się sprawy:
- Litwa, Łotwa i Estonia próbują połączyć siły, ale trzymane są w szachu (rurociąg „Przyjaźń”)
- Urząd Ochrony Państwa, skasowano Komitet Główny MO...powołano policję (odrywanie się od KGB)
- W TVP wystąpiła koleżanka lekarka z „programem” uzdrowienia (kandydatka Komitetu Obywatelskiego „Solidarność")”...znowu malują ludzi udając pluralizm!
- Mehmet Ali Agca...poinformował, że żył wśród biednych i nieszczęśliwych.
Przypomniała się rozmowa, a raczej monolog pacjentki, która opowiadała o dobrym i złym kapłanie z zapytaniem: czy na pogrzebie potrzebny jest ksiądz? Przecież ludzie sami mogą grzebać zmarłego. Prawie tak jest przez mowy pożegnalne.
Jakże miałka jest wiara, gdy widzi się wszystko "po ludzku". Napłyną obraz krzewu winnego, który pokazywałem wczoraj żonie, a wcześniej rozmawiałem o nim z niewierzącą. Z martwego wyrasta nowy pęd...
W Ewangelii przeczytałem o potrzebie wyrównywania dobra, zatarciu różnic w posiadaniu, byciem hojnymi, bo Bóg takich zalewa łaskami duchowymi, nie wolno się chlubić, polecać samego siebie, bo wyniosłość podnosi się przeciw Bogu...
Jakże pięknie pisze św. Paweł: „osobiście zaklinam was na cichość i łagodność Chrystusa... „zaklinam, cichość i łagodność"…”cichość i łagodność".
W pracy powiedziałem do pacjentki, która - w obronie dzieci - opiera się sile własnej, aby zaufała Bogu i Jemu przekazywała w modlitwach swoje prośby, niepokoje, ochronę i powodzenie dzieci .
Słuchała w milczeniu, a ja widziałem, że moje słowa wpadały w jej serce...nawet przyznała mi rację. Dobrze wie, że jej zatroskanie i lęki dają rozstrój zdrowia, brak pokoju ze stałym napięciem aż do wariacji.
Pragnącej wędrować po świecie wskazałem, że "tutaj jest pani Kalwaria! Zetknęła się pani z Kościołem Baptystów...to porządni ludzie, ale Pan Jezus jest bliżej upadłych.
Trafił się były milicjant...rozmawialiśmy o zarobkach z refleksją jakie zapobiegałyby braniu łapówek. Podkreśliłem, że to nic nie da, bo bez łaski wiary trudno pozbyć się zachłanności i gromadzenia dóbr, które sprawiają fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Na zakończenie tego dnia znalazłem się na wizycie domowej u ciężko chorej, ale już pogotowiem. W pięknej willi i w takim pokoju oraz pięknym łóżku leżała śmiertelnie blada pacjentka. Jej dni są policzone, ale jest oszukiwana („nadzieja”). Po badaniu i przejrzeniu wszystkiego poprosiłem, abyśmy zostali sami...
- Czy pani wie z jakiego powodu wystąpiła obecna niemoc (pobiera narkotyki)?
- Czy pani wyleczy się w swoim odczuciu?
- Czy pani jest wierząca?
- Czy wierzy pani w życie wieczne?
- Czy chce pani znać prawdę?
Nie mogłem zaskoczonej powiedzieć, że jest śmiertelnie chora. Zarazem ma wielki dar Boga: umieranie w komforcie ziemskim i duchowym wśród rodziny.
Powiedziałem to najbliższym, mąż kiwał głową i przyznawał mi rację. Pacjentka ma dać znać, wrócę i odpowiem jej na wszystkie zadane pytania...
Jakby dla równowagi znalazłem się w dobrze oświetlonej chacie, gdzie matka miała gorączkę połogową. Nic nie przyjmuję: „niech dzieciątko dobrze się chowa, a wy zostańcie z Bogiem”...
APeeL
13.05.1990(n) Człowiek jutra...
Matki Bożej Fatimskiej...
Wówczas jeszcze nie wiedziałem (przepisuję to 02.03.2021), że w dniach świąt Matki Bożej szatan atakuje z furią. Właśnie dał mi książeczkę kolegi dyżurnego (jeden pokój) traktującą o bezprawiu bezpieki i partii...za Bieruta!
Dzisiaj wiem, że ten system wciąż trwa, bo „panowie tego świata czynią, co chcą”. Zważ, że szatan wie czego nam trzeba, aby odwrócić uwagę od duchowości i miłości. Najgorszy jest atak, gdy kierujesz się ku duszy!
Teraz w środku nocy pędzimy z młodą dziewczyną, która tuż po wyjściu na zabawę doznała ciężkiego urazu czaszki. Wszystko to spada na biedne matki. Wieś rozświetlona, pijana młodzież i głośne śpiewy. „Matko, to tak czci się Twoje Święto?”
Wracamy, zimno i wiatr...z litości zabieramy dwie dziewczyny palące papierosy. W tym czasie w domach czekają ich matki! Czego one szukają po nocach (3.30)? Skarżą się na zimno, a ja mam coś im powiedzieć! Szukam w myślach, a one już wysiadają: „Czy wiecie, że dzisiaj jest święto Matki Boskiej Fatimskiej...chyba nie, bo widzę, że niesiecie krzyż diabła!
Teraz jestem w wiejskiej chacie u kobiety, która po porodzie ma zastój pokarmu. Pacjentka bez najmniejszego wstydu obnaża swoje napełnione piersi (chodziło o młodego sanitariusza)...czynią tak tylko kobiety karmiące (brak wstydu), a zarazem ich widok nie wywołuje niezdrowych myśli. Jak wielka jest Mądrość Stworzenia wszystkiego przez Boga Ojca.
Porada udzielona, wracamy, ale jestem w rozterce, bo jej matka wcisnęła mi podczas badania „na piwo”. Powinienem oddać z życzeniem, aby dzieciątko chowało się zdrowo i „zostańcie z Bogiem”.
W środku ulewy wpadłem do drewnianego domku, gdzie w dwóch izbach było pełno obrazów z wielką Matką Bożą. Podczas uderzeń piorunów był strach przed pożarem, a dobra energia zalewała moje serce! Szybko pomogłem młodemu człowiekowi z zapaleniem płuc i opłucnej, a na odchodne powiedziałem: tutaj piorun nigdy nie uderzy, a pana żona wie dlaczego!
W dawnych czasach chaty oddane Opatrzności Bożej były specjalnie oznakowane i nie ratowano ich po uderzeniu pioruna! Zobacz jaka była ufność i pogodzenie się z Wolą Boga.
Teraz pędzimy z porodem, a pacjentka między bólami mówi, że ma do mnie szczęście...to już czwarty poród i ja wiozę ją za każdym razem!
- Proszę wolno w myślach odmawiać „Zdrowaś Maryjo”...wszystko będzie dobrze. Po chwili sam zacząłem odmawiać tę modlitwę i „zobaczyłem” maleńką córeczkę po porodzie, a do niej powiedziałem, że sama musi stać się malutką dziewczynką, a wówczas wejdzie do nieba.
Spałem 3 godziny, a na koniec dyżuru trafił się autentyczny pastuszek! Teraz ma już 42 lata, ale pracę zaczął w piątym roku życia. Zważ jaki znak daje mi Matka Boża, bo ten człowiek nie ma domu, marna płaca, wikt od ludzi, brak ubezpieczenia.
W drodze do kościoła przypomniała się modlitwa do MB Fatimskiej. Msza św. zaczęła się od odnowienia Sakramentu Chrztu...na mnie spadło kilka kropli wody święconej, a dusza krzyknęła „Panie”! Tylko to jedno...obecny krzyk, był podobny i trwał około 3-5 minut.
Podczas tacy posłuchałem natchnienia („oddaj wczorajsze pieniądze w intencji zdrowia dzieciątka”): wrzuciłem oprócz moich na tacę: „niech będą przeznaczone na prawdziwy cel kościoła i w intencji zdrowia tego dziecka. Pani opiekuj się nim! Najświętsza Maryjo Panno Fatimska proszę o światło dla córki i syna oraz podobnych dzieci...w odzyskaniu pełnej wiary”.
Po Komunii św. poszedłem na sam koniec kościoła. W stanie ekstazy nie mogłem myśleć i mówić, ale serce zalała wielka moc. Przez kilka minut krzyczałem: „Jezu, Jezu, Jezu!” Wstałem i zauważyłem, że mam zwolniony oddech z 16/min do sześciu.
Stąd moja siła po zjednaniu ze Zbawicielem! Staję się wówczas synem Bożym! Z kościoła biegłem jak mały chłopczyk, a mam 46 lat i wadę serca. Nic nie obchodził mnie cały świat...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 864
W środku nocy zaprosiłem do mojej izdebki Boga Ojca z Panem Jezusem i Duchem Św. oraz św. Józefa z Matką Pana Jezusa, św. Michała Archanioła i świętych, którzy mi towarzyszą. Przypomniały się moje prośby do s. Faustyny i b. Alberta o podziękowanie Bogu za otrzymywane łaski.
Wczoraj wołałem za nienawidzących mnie i prześladujących, a teraz demon podsunął nienawiść do nich, a mamy wybaczyć nawet 77 razy. Trudno jest rozpoznać kuszenie, bo wypływa niby z naszego serca. Znajdź się na miejscu człowieka normalnego...
Dodatkowo rano trwała demoniczna niechęć do Mszy św.! Przebudziło mnie natchnienie, bo sprawdziłem, że dzisiaj jest wspomnienie żołnierzy niezłomnych. Pod figurą św. Józefa z Dzieciątkiem zapaliliśmy lampkę (ten miesiąc jest ogłoszony jego kultem).
Na Mszy św. porannej dalej trwał atak demona z falami napływającej nienawiści do tych, którzy mnie prześladują. Nie pokonasz upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji.
Od Ołtarza św. popłynęło Słowo:
Proroka Daniela (Dn 9) do Boga Ojca przyznające, że naród wybrany zszedł na manowce. „U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach (…) królów, u naszych przywódców i u naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie”.
Psalmisty (Ps 79): Nie czyń nam, Panie, według naszych grzechów (…) bo bardzo jesteśmy słabi (…) wyzwól i odpuść nam grzechy przez wzgląd na swoje imię”...
Pana Jezusa w Ew (Łk 6. 36-38): „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”.
Dopiero Eucharystia odmieniła moją duszę. Przewijała się w ustach do przodu (jak lubię), ułożyła w łódź i zwinęła na pół. Po połknięciu tego Cudu Ostatniego musiałem ciężko wzdychać, ciało zesłabło i stało się śpiące. Podczas wychodzenia skierowałem się ku obrazowi Trójcy Świętej, gdzie przeżegnałem się.
Dodatkowo Anioł przypomniał mi o zapaleniu lampki pod krzyżem. Jakże piękny jest dzień, który płynie w prowadzeniu przez Boga Ojca przy szaleństwie demona.
Wróciłem na nabożeństwo do św. Józefa, gdzie podczas litanii przed Monstrancją wołałem za żołnierzy niezłomnych i dusze takich. Pozostałem na drugiej Mszy św. bo jedni ich przemilczają (TVN), a inni przypominają ich czyny, obwieszają medalami żyjących i składają wieńce na ich pomnikach,
Te wyrazy pamięci nie mają żadnej duchowości, bo może ich wesprzeć tylko ofiarowana Msza św. z Eucharystią. Mamy wybudowaną Świątynię Opatrzności Bożej, ale władza nie zamawia tam nabożeństw, a każdy pamięta pięknie przebiegające procesje w Warszawie z "obrazem" Lecha Kaczyńskiego.
Ponowna Eucharystia sprawiła radość z duchowego przebiegu tego dnia, który chciał zakłócić demon. Po powrocie do domu z TVP Historia popłynie program: „Żołnierze wyklęci” (17.50 - 19.00).
Przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego zostali zwabieni na rozmowy do willi w Pruszkowie, gdzie była komórka NKWD i w liczbie szesnastu zostali potajemnie wywiezienie do Moskwy, gdzie w czerwcu 1945 roku zostali skazani na śmierć.
Tak postępuje dotychczas czerwona zaraza: wszelkiej maści lisy i dworaki, którzy kłamią nawet jak śpią. Przy tym uważają, że dla duszy ma jakiś sens leżenie przez Wojciecha Jaruzelskiego na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach...blisko swoich ofiar.
Podobno wyspowiadał się u partyjnego kapłana Adama Bonieckiego. Ostatni będą pierwszymi, ale nie obejmuje to specjalnie czekających na ten moment...ze służalczego strachu przed mocodawcami.
Dlaczego ludzkość lekceważy siły ciemności i nawet przez chwilkę nie zastanowi się: co jest z nami po śmierci?
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 911
W TVN „Czarno na białym” pokazano ofiary wybuchu bomby biologicznej. Kto mógł przypuszczać, że mimo zakazu podli ludzie (czerwona zaraza) będą pracowali nad nowoczesnym ludobójstwem. W naszych głowach zapowiadane plagi przywoływały trąd i cholerę czyli znikome niebezpieczeństwo.
Reportaż był świetnie wykonany, a ja jako lekarz przestraszyłem się następstw u ozdrowieńców. Szatan natychmiast podpowiedział mi, że obecna niedziela będzie dniem „wolnym”...od Boga, bo:
- trwa pandemia, a ja ze względu na wiek i schorzenia towarzyszące mam dyspensę, ale ja już przechorowałem po modlitwie (mam odporność)
- w piątek byłem dwa razy u Komunii św.
- ponadto zdenerwowałem się, że codzienne nabożeństwa związane z kultem św. Józefa będę trwały od 16.15 do 17.00, a faktycznie od 16.40 z adoracją Monstrancji i późniejszą Mszą św. (mój kult). Chodziło mi o to, że nie ma kultu Boga Ojca, został jakby zapomniany...
Zobacz jak Belzebub precyzyjnie wykorzystuje nasze pomyłki i „robi z igły widły”. Niewiernych i tkwiących w grzechach - szczególnie "wielkich" - nie kusi, ale zalewa pewnością, że to, co czynią jest dobre dla narodu i ludzkości. Nie pozwoli, aby dotarła do nich informacja o życiu po śmierci.
Tych z dolnej półki też oszczędza, bo sami nie chodzą do kościoła i nikomu nie zagrażają szerzeniem mrzonek o Królestwie Niebieskim. Wielu zrobiło sobie dyspensę ze względu na żółtą zarazę. Tacy dowiedzą się wszystkiego tuż po śmierci, ale nie będą mogli już nic uczynić dla swojej duszy. Ostrzegam Cię, bo piszę to w uniesieniu przed wizerunkiem Ducha Św.
Na chórze odmówiłem „pokutę” po spowiedzi: litanię do Imienia Pana Jezusa, gdzie wzrok zatrzymały zawołania:
„Jezu, miłośniku czystości, zmiłuj się nad nami”
Wybaw nas od ducha nieczystości i od zaniedbania natchnień Twoich”…
Ja dodawałbym do tego zaglądanie do swojej głowy, bo tam toczy się bój o naszą bezgrzeszność. Cały czas „spoglądał” wizerunek Ducha Świętego. Nie zlekceważ tego, co piszę, bo nie są to rozważania teologa przepisane od innych (w tym świętych), ale jest to relacja z „tu i teraz”.
Od Ołtarza popłynie opis próby na Abrahama (Rdz 22), który miał w ofierze oddać Bogu swojego umiłowanego syna. W tym czasie psalmista śpiewał ode mnie (Ps 116): W krainie życia będę widział Boga (…) O Panie, jestem Twoim sługą (…) Tobie złożę ofiarę pochwalną (…)”.
Św. Paweł stwierdził (Rz 8): "Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?" Dlaczego nie korzystają z tej pomocy rządzący? Wiadomo, że opozycja szydziłaby, że „pieniędzy zaczyna brakować to kierują się o pomoc do Nieba".
Na tym polega nasze zawierzenie i dawanie świadectwa wiary. Jakie zadziwienie sprawiłyby owoce takiej wiary. Wiadomo, że prof. Jan Hartman wpadły w demoniczny szał...mógłby nawet strzelać z długopisu.
Dzisiaj Pan Jezus przemienił się wobec uczniów (Mk 9,2-10), a proboszcz twierdzi, że zjadamy Jego Ciało fizyczne (jak chleb), a Eucharystia jest Ciałem Duchowym Pana Jezusa i nie ma tam nic do jedzenie, bo Pan łączy się z moją duszą. Są relacje świętych żyjących tylko tym ciałem, przecież opłatek nic nie znaczy.
Każdy z nas jest poddawany innym próbom. Papież błędnie chciał skasować słowa z Modlitwy Pańskiej...”i nie wwódź nas na pokuszenie”. Pan Bóg ma też poczucie humoru, bo kilka dni wstecz pod ławką kościelną zauważyłem banknot dziesięciozłotowy, a po podniesieniu była to ulotka z napisem: „podziel się”.
Po Eucharystii, która - po przewijaniu się do przodu (tak jak lubię) - ułożyła się w węzełek (czeka mnie praca)...długo klęczałem, ale zdenerwowanie wywołało zakończenie Mszy św.:
- kapłan zatrzymał się przed błogosławieństwem, bo przypomniano mu o złożeniu życzeń imieninowych temu, którzy zapłacił za Mszę św.
- proboszcz dał mikrofon przedstawicielce neokatechumenów, która zapraszała na ich błędne nauki.
Nie mają kultu Matki Bożej, grzechy ogłasza się wobec wszystkich, a po Eucharystii tańczą. Mylą naszą radość z Radością Bożą w której chcesz się skulić w kątku, płakać z dziękowaniem Bogu Ojcu za ten Cud Ostatni...
APeeL
Aktualnie przepisane...
11.05.1990(pt) Post, modlitwa i jałmużna...
Po wczorajszym skuszeniu trwał niesmak, bo nie znamy granicy walki ze złem. „Głodówka”...tak, to jest to, a dzisiaj jest okazja (piątek)...jeszcze nie stosowałem tej broni. Wyjechałem do pracy słuchając z radia samochodowego smutnej melodii, w oczach pojawiły się łzy, a serce zalała wszechogarniająca miłość do innych.
W takim momencie uścisnąłbym każdego z moich nieprzyjaciół, ucałował i przekazał, że są moimi dobroczyńcami. Przecież oni pozwolili odkryć miłość Boga do mnie i moją do Taty!
Z wielką radością zacząłem przyjęcia chorych. Obecność Matki Bożej sprawiła milczenie, powagę z ponownym napływem wszechogarniającej miłości.
- Niech Pan Bóg i Matka Boża błogosławi panu i pana rodzinie...mówi na pożegnanie dziadek 90-letni. Ściskamy sobie ręce…
- Nawzajem, nawzajem.
Nagły zgrzyt, bo poza kolejką wprowadzają teściową sanitariusza, kobietę przebojową (typu pani Bukiet z obecnego programu CC)...z pryszczykiem na piersi. Po moich słowach pragnęła uciec. Przyjmuję ją i proszę, aby za to w swoim otoczeniu dokonała jakiegoś dobra. Natomiast koleżance - lekarce przyśnił się zmarły ojciec z piękną Monstrancją, którą niósł w rękach!
Wolno, wolno zbliża się koniec pracy. Pan oceni moje myśli, słowa i uczynki. Po powrocie do domu i chwilce snu wróciła siła i humor.
- Ojciec zdjął buty, pochodziłeś sobie, a teraz uważasz się za lepszego! Przypomniały się słowa jednego z pacjentów.
- Pilnują, aby nie kradł nikt spoza złodziei (ocena obecnej władzy)!
- Idź do kolegi lekarza, da ci dzień zwolnienia pod warunkiem ,że jesteś chora...powiedziałem do zmęczonej żony (tyle dni dał chorej sąsiadce)…
Teraz czytam „Sny i wizje” Jana Bosko, ale nie są to rady dla początkujących, ale bliskich świętości. Wybiorę tylko kilka zdań:
"Miłość zabiega tylko o Chwałę Bożą i zbawienie dusz. W miejsce miłości nie można wprowadzić zimnego regulaminu. Jezus Chrystus nie złamał trzciny nadłamanej, nie zgasił knotka o nikłym płomyku.
Trzeba znosić wady drugich, ponieważ na tym świecie nie ma doskonałości. Kto nie ma pokoju z Bogiem, nie ma go z sobą i z innymi. Serce nie połączone z Bogiem jest niespokojne, udręczone, krnąbrne, byle co je drażni, wydaje mu się, że wszystko idzie źle".
W TVP piękna Żydówka śpiewała smutną pieśń. „Panie Jezu daj jej znak o Sobie! Proszę Jezu mój...daj jej poznać, przecież są to tacy sami ludzie jak ja! Dlaczego nie chcą Ciebie?
Panie mój, proszę Cię przyjmij tę kobietę. Przyjmij cały zespół...daj im Twoje Światło. Proszę daj im Znak!” Tak przeleciało w moich myślach za wokalistkę, skrzypków i za tego, co grał smutno na flecie...
Niepotrzebnie wdałem się w dyskusję z córką…
- Nie ma innej drogi ku zbawieniu...tylko pójście za Jezusem.
- Są inne..oponuje córka.
- Wyjeżdżasz za granicę, którędy ją przechodzisz...tam gdzie chcesz? Tylko Pan Jezus prowadzi nas do Boga Ojca. Nie ma innego przejścia.
- A Janusz Korczak, a inni dobrzy ludzie?
- Są nagradzani za swoje dobro...dobrem.
- A Chińczyk?
- Nie wiem, dlaczego ktoś rodzi się Chińczykiem, bo być Polakiem oznacza otrzymać wielki dar: Dom Boga na ziemi!
- Mogę modlić się wszędzie!
- Tylko w kościele możesz otrzymać Komunię św.! Tylko Chińczyk może wybrać Jezusa bez Kościoła.
- Kościół to symbol…
- Ty jesteś niewierząca! Gdybyś w tym stanie znalazła się przed Trybunałem Bożym miałabyś kłopoty, nawet ciężką przeprawę. Jako ojciec proszę cię, abyś nie głosiła, że jest inna droga do zbawienia (to wąska furta wobec bramy prowadzącej do Czeluści)...
W smutku odmówiłem „Ojcze nasz” i uciekłem z jej pokoju. Zobacz jak szatan prowadzi dusze do zagłady. Serce ścisnął ból, ponieważ trudno być prorokiem we własnym domu. Ludzie nie chcą wiekuistego szczęścia!
„Matko Boża Wspomożycielko Wiernych proszę Cię otwórz serce córki, obejmij ją Swoją Opieką, wspomóż i nie dopuść do niechybnej zguby! Ty, Pani pragniesz i zawsze przybędziesz z pomocą potrzebującym. Daj znak mojej córce i jej podobnym. Przyjdź do niej i wskaż na Syna Swego"…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 975
Rano walczyłem ze wstaniem na Mszę św. o 7.15. Wciąż nudzę, ale musisz zrozumieć, że w naszej codzienności mamy momenty, które decydują o przebiegu danego dnia, a nawet całego życia.
Na pewno jesteś ciekawy/a jak dochodzi do odczytu: „tak lub nie”. Przeważyła pomoc, bo przysnąłem na dziesięć minut, a to „stawia mnie na nogi”. Szatan wówczas dba o mnie, a w rezultacie odsuwa bycie na spotkaniu z Panem Jezusem ("pójdę wieczorem").
Zdziwiłem się zawołaniem kapłana, abyśmy poprosili Boga o odwagę w miłości naszych nieprzyjaciół. Bo „każdy grzech sprowadza” nas z drogi do świętości. Ten problem pojawił się wczoraj, bo Pan Jezus powiedział do swoich uczniów (Mt 5,20-26): „Każdy, kto się gniewa na swego brata” podlega karze (wejdź i przeczytaj).
Wszystkiego dopełniły czytania:
Mojżesz przekazał słowa od Boga dla ludu (Pwt 26, 16-19), że będzie wywyższony jeżeli zachowa Jego „prawa i nakazy”, będzie „słuchał Jego głosu” oraz „chodził Jego drogami”.
Natomiast uśmiech wywołała prostota Słów Pana Jezusa w Ew (Mt 5,43-48), że nie wystarcza „miłowanie bliźniego swego”, bo poganie też tak czynią. „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”...to było zalecenie do mnie z podaniem dzisiejszej intencji.
Piszę to, a napływają Słowa umierającego Pana Jezusa: „Ojcze! Wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią”. Każdy zna takich ze swojego otoczenia, życia i z mass-mediów.
Modlitwa była niemożliwa, bo czas zajął przejazd do Centrum Handlowego, gdzie żonę obdarowano (dodatkowe kosmetyki i właśnie potrzeba parasolka). Mnie już nie cieszą dobra ziemskie (jako namiastka raju na ziemi), a nawet jazda samochodem...dziękuję Bogu, że mogę podjeżdżać w niepogodę do kościoła i pod „mój” krzyż. Dziwne, ale normalne jest hołubienie piesków i kotków...nawet z ich całowaniem.
Zważ, że w dzisiejszym czytaniu „Dzienniczka” s. Faustyny Pan Jezusa podkreślił jej nędzę. Co w takim razie powie o Maryli Rodowicz, która uprzedziła Lecha Wałęsę (w 1959 zdobyła brązowy medal w biegu na 80 metrów przez płotki na mistrzostwach Polski młodzików).
Dzisiaj jest babcią 75+, która ma dom w Konstancinie z dziełami sztuki (10 mln zł), dwa mieszkania (1.2 mln zł), działkę na Mazurach (1 mln zł), oszczędności i kosztowności (1 mln zł).
Czy wiesz jak chciałbym spotkać się z taką babcią i uratować jej duszę? Przez sekundę wyobraź sobie, że odrzucasz ciało i całkiem zaskoczony stwierdzasz, że żyjesz...wpadając z kłopotów ziemskich w jeszcze gorsze, bo duchowe. Człowiek żyjący tylko tym światem - kultem ciała, sławą i posiadaniem - nie może wrócić do Królestwa Bożego, gdzie przepustką jest świętość.
Możesz wierzyć lub nie (masz wolną wolę), ale to wszystko jest tak proste, że nie ujrzy tego mądry. Ja zgłupiałem, mam nawet na to papiery. Prawda jest śmieszna, bo dawniej wariaci siedzieli w wariatkowie, a dzisiaj siedzą w parlamencie (Spirydon Oxymoron).
Ja dodam, że dużo jest ich w opozycji oraz na wszelkich stanowiskach w samorządach, a nawet w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, gdzie koledzy mylą wiarę z chorobą. Zdrowi są wszelkiej maści ateiści, a nawet robiący bożka ze Stalina (Putin) oraz z Kima, kłaniający się Buddzie ze złożonymi dłońmi, modlący się nawet na ulicach (muzułmanie) oraz czciciele dziwnych stworów.
Uparli się, że wiara w Boga Objawionego to choroba. Ja zapytam: kto im to podsuwa? Oni nie uznają natchnień, a na słowo ‘demon' reagują z uczoną miną...pewni, że lekarz-katolik musi być szurnięty.
Zapytam dodatkowo dlaczego napada się (ostatnia Rewolucja Ulicznic) na kościoły, święte symbole naszej wiary, a opętana posłanka wkracza na Misterium jakim jest Msza św.? Znowu na słowo ‘szatan’ mądry uśmiechnie się, bo nie wie, że jego pewność jest wynikiem natchnienia od władcy demonów (Belzebuba). Niektórzy argumentują swoją pewność, że „mamy XXI wiek"...
Nienawiść to broń szatana, Przeciwnika Boga, który – poprzez naszą duszę – przekazuje nam Swoją Miłość. U większości jest to miłość matki do dziecka i małżeńska, do ludzi dobrych i ojczyzny. Wyobraź sobie piramidę na której szczycie jest wszechogarniająca miłość Boga Ojca.
Ten zapis przed jutrzejszą modlitwą zakończę słowami mojego prof. teologii, mistyka mistyków, Apostoła św. Pawła: „Hymn o miłości” (1Kor,1-13)...
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Jutro, w tej intencji odmówię moją modlitwę…
APeeL
- 26.02.2021(pt) ZA GRZESZĄCYCH WCIĄŻ TAK SAMO...
- 25.02.2021(c) ZA OFIARY NAGŁYCH CIEMNOŚCI
- 24.02.2021(ś) ZA POTRZEBUJĄCYCH ZNAKÓW NASZEJ WIARY
- 23.02.2021(w) ZA PROSZĄCYCH O ODPUSZCZENIE WIN
- 22.02.2021(p) ZA TYCH, KTÓRZY CIEMIĘŻĄ PODDANYCH
- 21.02.2021(n) ZA TYCH, KTÓRZY DZIĘKUJĄ BOGU ZA WSZYSTKO
- 20.02.2021(s) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI BOGU ZA OBDAROWANIE
- 19.02.2021(pt) ZA ZRANIONYCH PRZEZ WŁADZĘ
- 18.02.2021(c) ZA BIORĄCYCH SWÓJ KRZYŻ KAŻDEGO DNIA
- 17.02.2021(ś) ZA ODRZUCAJĄCYCH NAWRÓCENIE