- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 170
Na dyżurze zerwano do porodu, a wówczas pasuje odmawianie cz. radosnej różańca. Bardzo wolno płynie "Anioł Pański". Z jasnością ujrzałem wielką Tajemnicę: "Wcielenie Syna Bożego". W Synagodze oraz w meczecie nie mogą tego pojąć, zarzucają nam wiarę w wielobóstwo!
Później obudziłem się z ciężkiego snu...ulga, bo gonił mnie facet z karabinem maszynowym...witając Pana Jezusa, który zawsze i wszędzie jest z nami (to Wszechobecność Trójcy Świętej).
Zarazem pojąłem, co oznacza "My" podczas Eucharystii. Poprosiłem o pomoc w pracy, faktycznie będzie nawał do 15.30! Nikomu nie odmówiłem, każdemu pragnąłem pomóc, wszystko wypełniam na maszynie...także zalecenia. Jest to szczególnie ważne w bojach o renty i różne świadczenia.
Wielu chorych proszę o przekazywanie swoich cierpień na ręce Matki Bożej z prośbą o prowadzenie. Szatan w naszych kłopotach dodatkowo straszy lub podsuwa mylące natchnienia ("inny lekarz (..) już mi nie pomoże (..) to mój koniec"...w pierwszej osobie), itd.! Stąd niecierpliwość, złość na innych i nieustępliwość. Prze cały czas falami napływała słodycz, a to było działanie Ducha Świętego, co stwierdzę po latach.
Pocieszam, piszę, żartuję i wskazuję na głupoty, bo właśnie inwalidka I grupy (wymaga opieki) zakochała się w swoim ciele i pragnie długo być w tym opakowaniu! Wskazuję, aby nie prosiła o zdrowie, bo jest zdrowa...odpowiednio do wielu!
Zapomniałem, że dzisiaj jest Msza św. o błogosławieństwo dla mojej rodziny (wypada druga rocznica śmierci ojca ziemskiego)...łzy zakręciły się w oczach. Jakże on był męczony, zrywał się o 4:00 rano do pociągu, aby w spółdzielni jako stolarz zarobić na utrzymanie rodziny. Później bardzo często spał na maszynach stolarskich we własnym zakładzie...tak ja teraz na leżance lekarskiej!
O 14.00 w serce wpadną słowa piosenki (w gabinecie mam radio): "czemu wciąż doświadczasz...jakbyś chciał uczynić mnie świętym?" Ja wiem jak trudno jest zostać świętym. Bardzo mało ludzi myśli o tym i pragnie! Ja dopiero wystartowałem w tej dziedzinie (mówiąc językiem sportowym),
Wychodziłem z przychodni powłócząc nogami, bo od 14.00 wczorajszego dnia miałem ścisły post (w intencji pokoju w b. Jugosławii)! Przypomniała się noc w pogotowiu, gdy w czasie wyjazdu ujrzałem konia ciągnącego wyładowany wóz, a wcześniej w radiu Maryja była relacja kobiety upadającej podczas ewakuacji do obozu w Oświęcimiu. Padała trzy razy jak Pan Jezus, ale dotarła. Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego. Później pokażą dręczonych i umęczonych Romów przez młodzież.
W końcu dnia zrozumiałem, a właśnie napłynął obraz krzyża Świętego Andrzeja, który przyjmował współcierpienie ze Zbawicielem. Ja też to czynię, a Pan prowadzi mnie i pomaga w mojej udręce oraz chroni przed wpadkami, bo lekarz prosto z gabinetu może trafić do więzienia.
W drodze do kościoła wołałem w intencji tego dnia. Do celebracji wyszło trzech kapłanów, ktoś zamówił modlitwę za rodzinę, a w różańcu Pana Jezusa wypadła też modlitwa za rodzinę.
Ze zmęczenia przysypiałem, ale chwilkami serce i duszę zalewała Miłość Boża. Przypomniała się pomoc Pana Jezusa, słodycz zalewała serce, a zarazem niesmak, ponieważ znowu byłem obdarowywany...
Pierwsza pacjentka z zaćmą wciskała mi papierek. W pewnym momencie zawołałem: "Pani Jezu! Zabierz moje serce i moją duszę, nie chcę tu być!" Łzy zalewały oczy, ponieważ dwóch młodych ludzi grało na gitarach z wołaniem do Pana Jezusa i Matki Bożej o pomoc w naszym ziemskim życiu
Na ten czas prorok powie (TIz 26-1-6): "W ów dzień śpiewać będą (..) Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! (..)".
Psalmista wołał w Ps 118: "Wysławiajcie Pana, bo jest dobry, bo łaska Jego trwa na wieki. (..) Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał i stałeś się moim Zbawcą. Panie, Ty nas wybaw, Panie, daj nam pomyślność. (..)".
Panie Jezus ostrzegł (Ewangelia: Mt 7,21.24-27): "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie." To jest właśnie mój charyzmat!
Święta Hostia była w intencji tego dnia...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 179
Święto św. Andrzeja, Apostoła
Cała noc minęła w jednym błysku - jak wielka to łaska! Za oknem świecił pięknie półksiężyc, gwiazdka i podświetlone drzewa. Napłynęła nasza nędzna wobec cudu stworzenia wszystkiego (tutaj: słońca, księżyca i ziemi)!
Serca zalała dobroć Boga Ojca z moim zawołaniem: "Boże Ojcze Wszechmogący miej miłosierdzie nad tym, którzy nie wierzą w Twoje nieskończone miłosierdzie. Wybacz im życie według woli własnej czyli praw natury".
To moi bracia i siostry ("umarli") czekający na Twoje Światło. Proszę Cię. Niech Pan Jezus daj im Swoje znaki, a Mateczka Najświętsza obejmie swoją opieką".
Napisałem to na maszynie...poproszę kapłana o przeczytanie na Mszy św. za mnie i siostrę w przychodni. Skulony padłem na kolana, a serce rozrywała pieśń - prośba o błogosławieństwo Pana Jezusa!
Zdążyłem do spowiedzi - kapłan wyjaśnił moją rozterkę dotycząca obdarowywania przez pacjentów: nie wolno być chciwym, a później pysznym, bo to jest grzeszne. To nie mówił kapłan, tak to czułem, ale mówiono przez niego do mnie. Serce zalało działanie Ducha Świętego...przez całą Mszę świętą otrzymałem twarz w dłoniach. To uniesienie duchowe jest nieprzekazywalne.
Popłynie informacja o świętym Andrzeju Apostole. Kapłan przeczytał, to co napisałem, prosił o łaski Boże dla mnie. Pan Jezus (Ewangelia: Mt 4,18-22) powołał dzisiaj na apostołów rybaków: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć (..): Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.
Nie mogłem wstać zjednany z Panem Jezusem w Komunii św. oraz wyjść z kościoła. Właśnie spotykałem dobrych ludzi, którzy nie uczestniczą w życiu wiary...nie wiedzę, że w momencie śmierci czekają ich kłopoty.
Dzisiaj Pan pokazał mi radość ziemską (ciała) oraz Bożą (duszy)...to zasadnicza różnica. Tak jest też z miłością ludzką i Bożą. W telewizji trafię na dyskusję o zwierzętach, które są nieomylne w sensie swojej odczuć naturalnych. To jest zrozumiałe, ponieważ wykonują dokładnie wolę Boga Ojca. Nie mają wolnej woli.
Z wdzięczności postanowiłem kupić róże pod krzyż, ale nie miałem wiele pieniędzy...sprzedająca dała mi cały pęk (zamiast pięciu). Nie powiedziałem jej, gdzie trafią...
Wcześniejszy wyjazd na dyżur w pogotowiu sprawił zamianę kolejki, a trafiła się babuszka ze złamanym barkiem, a po chwili pędziliśmy do zranionego przez cielaka! Podczas koronki przejeżdżałem obok mojego krzyża, a to sprawiło wielką radość.
Tam zauważyłem porzuconego psa czekającego na powrót właściciela. Trafiają się przypadki: cielak odruchowo zranił swoją karmicielkę, mały piesek pragnie zabawy, a nie wie, że przeszkadza, ponadto od wczoraj uwagę zwracają obrazy natury.
Podczas odmawiania mojej modlitwy z karetki widziałem niebo...jakby z właśnie zakupionych pocztówek. Serce zalała miłość do personelu żyjącego według praw natury oraz do kolegi lekarza (ateisty i osobistego wroga).
To sprawiła miłość Najświętszego Serca Pana Jezusa, który po powrocie do bazy "patrzy" z Całunu z uśmiechniętymi oczami. Jakże wszystko jest pięknie, gdy poddasz się Woli Boga Ojca. Teraz Pan Jezus mówi z czwartego tomu "Prawdziwego życia w Bogu",
"Zbliżcie się! Przyjdźcie, aby otrzymać skarby Mojego Najświętszego Serca. Mój dom jest waszym domem. Pokonujcie zło miłością i przebaczajcie! Jakże może wam przebaczyć Ojciec jeśli wy nie pragniecie przebaczać?"
Tak właśnie wolałem wczoraj: "Przebacz, że tego nie było!" Właśnie z radia popłynie piosenka "Moje serce pełne Ciebie. Wiem, że zawsze będziemy we dwoje". Ja wiem, że w moim sercu jest Pan Jezus, dlatego pragnę wszystkim dzielić się i rozgłaszać Jego Miłość na dachach.
Dzisiaj jest święto mojego patrona Andrzeja, który prosił o odwrotne ukrzyżowanie. Popłakałem się, ponieważ Pan Jezus sprawił, że z włączonej kasety popłyną melodie akordeonowe (grane przeze mnie). Z nieba podsuwają zawsze to, czego pragnie nasza dusza. Z Panem nigdy się nie nudzę. Nie znam takiego poczucia.
"Dziękuję Ci, mój Mistrzu. Dziękuję Jezu mój za powołanie Apostoła Andrzeja, a teraz mnie. Na ziemi mam wypełnić jakąś misję dla Ciebie - nie wiem jeszcze jaką, ale ty poprowadzisz. Nawet gdyby miałaby to być śmierć dla Ciebie, Jezu, Ty wiesz, że pragnę wrócić do Ciebie!"
W odpowiedzi "Prawdziwe życie w Bogu" otworzyło się na Słowach Zbawiciela (tom IV str. 79, a dalej 414)...
"Wiem, moje dziecko, ale powinieneś czekać. Powinieneś najpierw wypełnić swoją misję. To jest teraz twoja powinność (..) Nigdy nie jesteś sam. Gdziekolwiek się znajdujesz, Ja jestem: Jestem twoim Świętym towarzyszem (..) Zdaj się na mnie. Wejdź do mojego serca i posługuj się wszystkim, czym cię obdarzyłem".
Ponieważ kolega musiał odrobić wyjazdy...dzień kończę na kolanach odmawiając Drogę Krzyżową i św. Agonię Pana Jezusa! Towarzyszyły mi trzy goździki zabrane z krzyża Pana Jezusa, gdzie dałem świeże róże.
Nie ujrzy tego człowiek normalny, a to dar od Pana Jezusa, nawet napłynęło natchnienie, aby imieniny obchodzić tego dnia, a nie 10 listopada (wspomnienie Andrzeja z Avellino, który walczył z zachciankami). Uniesienie przerwał wyjazd do wypadku. Silny człowiek został potrącony i leżał w rowie. O północy podziękowałem za ten dzień i za wszystko...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 176
Po przebudzeniu o 6:00 rano z kuchni dobiegnie "Słowo na dzień", gdzie Matka Boża Pokoju błaga o modlitwy, posty, czytania Pisma, Msze święte ze spowiedzią, aby zatrzymać wojnę w b. Jugosławii. Ta broń może zmieniać nawet prawa natury i wydarzenia!
To jest zrozumiałe, ponieważ masz mieć wypadek, prosisz o ochronę, przyjmujesz wyrzeczenia...tak było w moim wypadku, gdy w drodze do Zakopanego wjechałem na wysepkę rozdzielającą trasę (zamiast szyby zbiłem lusterko boczne).
Msza święta poranna była dziękczynieniem za pomoc w zakupu mieszkania. Serce została zalane pokojem z sekundowymi kontaktami z Matką Najświętsza. Właśnie padną słowa kapłana, że powinniśmy dziękować za łaskę poznawania tajemnic Bożych! Dla mnie jest to jasne, przecież te tajemnice Pan mi wciąż odkrywa!
Ewangelia dotyczyła zakrycia znaków Bożych przed mądrymi. Eucharystia w intencji tych, którzy nie zawierzają dobroci Ojca Najświętszego (wielu jest takich, szczególnie, gdy są poddawani cierpieniom. Wielki pokój zalał serce i tak dotarłem do przychodni.
Popłynie ciężka praca, dużo ludzi i problemów: wole tarczycy, nerwica i choroba wrzodowa, a pacjentka wszystko to łączy! Wole nieczynne, a nerwica sugeruje nadczynność tarczycy. Szatan nie lubi pokoju Bożego...niepotrzebnie gadałem aż spojrzał gliniany Pan Jezus! Otrzymałem go od pacjentki ze zniekształconymi palcami (rzs), która "wyrabiała takie płaskorzeźby".
"Dziękuję Ci Panie Jezu za Twoją Obecność - za pokój!" Nagle kilka razy napływała złość od Szatana, ale wszystkich przyjąłem i pomagałem. Ja mam być dobry, tak jak jest Dobry Bóg Ojciec!
Z trudem wyszedłem z pracy o 15:00 dalej wołając w intencji tego dnia, a nade mną było piękne niebo! W wyobraźni znalazłem się w górach podświetlonych wschodzącym słońcem. Padłem przemęczony, a po przebudzeniu z telewizora popłynie obraz zakonników. Podczas modlitwy wstąpiłem do baru, aby kupić żonie piwo, które jej wypiłem.
Na ten czas młody chłopak pięknie grał na akordeonie, słuchali tego ludzie pełni empatii, nawet zapraszali do stolika! Tak powinniśmy żyć tutaj, wszyscy jako bracia. Popłakałem się, ponieważ Pan pokazał mi Swoją Dobroć, bo obdarza nas i czeka na nasz powrót do nieba!
W prowadzeniu Bożym trafiłem na reportaż o wojnie w b. Jugosławii, gdzie była pani Ochojska...inwalidka pomagająca poszkodowanym. Serbowie, cerkiew z wiecznie płonącą lampką ze zbliżeniem twarzy Pana Jezusa.
Łzy zalały oczy, ponieważ popłynął piękny śpiew cerkiewny, a młoda dziewczyna mówiła o Szatanie! To od niego płyną te wszystkie zniszczenia, a w tym czasie większość nie potrafi odpowiedzieć dlaczego tak się dzieje, nawet winią z tego powodu Boga Ojca.
Przybyła pacjentka z podarunkiem - świeże pączki, kawa i czekolada, a ja pobiegłem z tym do właścicielki spalonego mieszkania. Jakże to wszystko jest piękne, jedni mamy służyć drugim. Na końcu dnia w modlitwie na każdy dzień będzie zdanie o Bogu Ojcu, który jest bogaty, doskonały i niczego od nas nie potrzebuje...pragnie tylko naszej miłości!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 185
Po północy, na dyżurze w pogotowiu zerwano do odczytania próby penicylinowej u dzieciątka przypominającego Jezuska. Po powrocie do pokoju lekarskiego padłem na kolana wołając:
"Matko Najświętsza proszę cię poprowadź dzisiaj, przyślij swojego Anioła do mojej ochrony. Niech będzie ze mną - jak święty Józef, Twój Opiekun, przecież ja jestem Twoim dzieckiem. Przeproś Mateczko w moim imieniu Ojca Najświętszego i pobłogosław ten dzień!"
Teraz zrozumiałem pomoc Matki, ponieważ wcześniejsza zmieniła kolejki wyjazdowej sprawiła, że kolega wyjechał do zgonu, a ja do porodu. Właśnie pasuje cz. radosna różańca, a przy okazji poprosiłem rodzącą o przyjmowania okresowej dobrowolnej czystości, która trwała przez całe życie w małżeństwie Matki Bożej. Dlatego święty Józef jest na obrazach z linią!
W tym czasie z radia karetki płynęły słowa piosenki: "Jak dobrze jest rano wstać...obiecane szczęście musi być...co za dzień...słońce się do mnie śmieje".
O 6:00 usłyszałem dzwony kościelne, a to czas na "Anioł Pański" z modlitwą na kolanach "Pod Twoją obronę"...w tak dzwonów popłyną słowa: "Synowi Twojemu mnie polecaj...Synowi Twojemu mnie oddawaj".
W sercu poczułem, że dzisiaj mam być na Mszy świętej wieczornej, a żona zawsze podsuwa odwrotnie...nieświadomie, od Złego. Przed wyjazdem (zakup mieszkania dla córki w W-wie) mam zapalić lampkę pod krzyżem Zbawiciela. Podczas tego aktu na palcu środkowym prawej ręki odbił się piękny krzyżyk...znak z nieba!
Dobrze, że posłuchałem natchnienia, aby wyjechać wcześniej i to własnym samochodem z pobraniem pieniędzy po drodze. Na miejscu okazało się, że transakcja jest umówiona na 12:00, a nas nie zawiadomiono. Tak poznałem intencję i mogę zaczynać moją modlitwę przebłagalną. Ile kłopotów narobiłby Szatan, gdyby nie wołania do Matki o ochronę, prośbę o delegację Anioła oraz św. Józefa i św. Michała Archanioła!
To wręcz potwierdzenie intencji: teraz patrzą znaki drogowe, światła, napływają różne przepisy...zauważyłem też gołębie na niebie, a podczas wyjazdu przywitała mnie siedząca parka. Przypomniało się zawierzenie Bogu Mojżesza w czasie buntu narodu.
Na miejscu mówiłem o mieszkaniach w niebie dla każdego i wielkiej trudności i ich otrzymania (trzeba zostać świętym). W barze spotkałem Palestyńczyków, a ból zalał serce, ponieważ oni dotychczas nie potrafią odczytać znaków Bożych...
"Matko! Dziękuję!"...prawie chciało się płakać z dalszym wołaniem: "Twoja dobroć jest nieskończona - dla ufających i zawierzających całkowicie. Dziękuję Matko i proszę o dalszą opiekę oraz prowadzenie. Nie opuszczaj nas nigdy. Dobry Ojciec wszystko nam daje - wszystko i prosi o pokój!"
Podczas powrotu po koronce do Miłosierdzia Bożego skończyłem moją modlitwę, a zawołanie o podniesieniu krzyża zeszło się z zatrzymaniem wzroku na krzyżu przydrożnym. Natomiast Słowa Jezusa do łotra: "dziś będziesz ze Mną w raju" na samolocie wzbijającym się w niebo!
Ból w sercu sprawiło opuszczenie Zbawiciela na krzyżu oraz jego pragnienie zbawienia ludzkości. Powtarzałem to dziesięciokrotnie. W tym czasie omijaliśmy pięć rozbitych samochodów. Po drodze wstąpiliśmy do kościoła, gdzie była figura Matki Bożej, której podziękowałem za wszystko.
W ciemnym przedsionku popłakałem się na widok klęczącej niewiasty! Pan pokazał mi, że "nie tylko ty wołasz"! Z kasety włączonej w samochodzie popłyną słowa: "bez Niego ja nic nie zrobię, bez niego leciałbym z wiatrem". Powtarzałem tylko imię Jezusa dodając: "Tyś jest szczęściem...wszystkim, bez Ciebie zginąłbym!"
W poddenerwowaniu znalazłem się na Mszy świętej wieczornej, ale nie docierało Słowo Boże, dopiero Eucharystia zalała serce pokojem oraz powtarzaniem w myślach Imienia Jezusa! Podziękowałem za wszystko Bogu Ojcu, Panu Jezusowi i Matce ze świętym Józefem oraz Aniołami.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 182
Od rana trwała pustka duchowa - nawet podczas słuchania Mszy świętej radiowej - przerwanej wezwaniem do ambulatorium pogotowia. Nagle serce zalał ból, a w oczach zakręciły się łzy, ponieważ napłynęła obecność Matki Jezusa, pocałowałem Jej wizerunek, a w tym czasie popłynęła informacja o Cudownym Medaliku.
Pan Bóg daje nam różne znaki - ten jest wynikiem opieki Matki Jezusa nad światem. Nawet policjanci z wielkim szacunkiem przyjmowali ten znak...powiedział o tym kapłan! Dodatkowo w sercu popłynie pieśń o Bożym Miłosierdzie: "nasze plany i nadziej, coś niweczy raz po raz...tylko Boże Miłosierdzie". Z kościoła Świętego Krzyża popłynie śpiew chóru Miserere Domine ("Zmiłuj się Panie").
W czasie obiadu pokażą reportaż o rozdzielonych parach, w tym Niemki i Rosjanina, a to wielka tragedia! Szatan nie znosi miłości "wrogów". U nas takim kobietom golono głowy. Ile jest takich cierpień...
- rozdzieleni przez choroby, wyjazdy do pracy, wezwania do wojska, a szczególnie wojnę
- przez grzechy, w tym nałogi
- rozwody, zdrady, wzajemne porzucenie...
Napłynęło rozdzielone małżeństwo kolegi lekarza i małżeństwo prezydenta Kennedy'ego. Na dalekim wyjeździe skończyłem część radosną różańca. Cały czas miałem nadzieję, że poczuję się lepiej i wierzyłem, że Mateczka sprawi otrzymanie Ciała Pana Jezusa! Właśnie dzisiaj jest wielki spokój, nawet można się zdrzemnąć. Popłynie Koronka do Miłosierdzia Bożego w intencji dnia.
Nagle napłynęło natchnienie: "kościół, karetka, przy włączonym radiotelefonie"! Tak się też stanie, a sam nie wpadłbym na ten pomysł. Jakby na tę chwilkę kierowca miał sprawę u pani mieszkającej naprzeciwko kościoła! Podjechałem co do minuty na konsekrację świętej Hostii. Nawet napłynęły słowa: "Błogosławieni wezwani"...padłem na kolana.
Szatan sprawił, że kierowca zatrzymał się w innym miejscu! Wracałem do pogotowia piechotą (ok. 400 metrów) z biciem serca i wołaniem do Matki Pana Jezusa. Ze strachu spociłem się, a dodatkowo napadały na mnie psy, jak się okaże do ambulatorium przybyła "umierająca" (panienka z nerwicą).
Dlaczego ludzie lekceważą Szatana? Wszystko skończyło się dobrze, a radość Boża zalała serce! Kierowca, któremu wszystko wyjaśniłem...kręcił głową! Ile naszych decyzji z jego natchnienia dzieli ludzi, a nawet całe narody.
Napłynęło zagubienie nastoletniego Pana Jezusa rodzicom, a zarazem obrazy z b. Jugosławii i Palestyny oraz rozdzieleni w rodzinach i krajach. Ile bólu sprawia to Bogu Ojcu! Nagle zrozumiałem prowadzenie - dobrze, że podpisałem zobowiązanie do abstynencji! Właśnie personel namawiał do picia i stawiania wódki imieninowej! Dziękuję Panie Jezu za ochronę...
Rozpocząłem moją modlitwę przebłagalną, a w tym czasie pojawiły się obrazy zabijanych, poparzonych, a także dzieci zniewalanych do pracy na całym świecie! To są nieskończone cierpienia!
Podziękowałem za ten dzień i wsunąłem się pod kołdrę, ale po chwilce zerwano do pożaru bloku: "Jezu! Jezu! Ile jest niebezpieczeństw". Pali się mieszkanie, grozi wybuch gazu, wszystko śmierdzi. Wyobraź sobie wojnę...
Po powrocie do bazy nie mogłem uzyskać spokoju, a z pięknej pocztówki patrzyła na mnie Rodzina Boża. Nagle zrozumiałem, że przybyła do mnie! "Dziękuję Matko za ten dzień, niech będzie błogosławiony Bóg Ojciec Wszechmogący i Pan Jezus oraz Duch Święty".
APeeL
- 26.11.1994(s) ZA MATKI MŁODYCH PRZESTĘPCÓW...
- 25.11.1994(pt) ZA NIECHĘTNYCH BOGU OJCU
- 24.11.1994(c) ZA TYCH, KTÓRZY MODLĄ SIĘ TYLKO ZA SAMYCH SWOICH...
- 23.11.1994(ś) ZA TYCH, KTÓRYM BRAK WDZIĘCZNOŚCI BOGU OJCU...
- 22.11.1994 (w) ZA BEZDOMNYCH...
- 21.11.1994(p) ZA NĘDZNIKÓW...
- 20.11.1994(n) ZA NARODZONYCH DLA KRÓLESTWA BOŻEGO...
- 19.11.1994(s) ZA ŻYJĄCYCH TYLKO TYM ŚWIATEM...
- 18.11.1994(pt) ZA OFIARY REPRESJI...
- 17.11.1994(c) ZA ZAPISANYCH W KSIĘDZE ŻYCIA