Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

04.05.2005(ś)  ZA PRACUJĄCYCH Z OFIARNOŚCIĄ...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 maj 2005
Odsłon: 490

   W śnie miałem nawał ludzi w przychodni, a to było ostrzeżenie. Przed wyjściem do pracy w ręku znalazły się dwie kasety z nagraniem z Wielkiego Piątku sprzed lat! Okazało się, że nie ma kolegi w pracy, a ja w środy i piątki pracuję do 18.00 (mam umówionych pacjentów)...to dzień postu w intencji pokoju na świecie.

   Koleżanka kierowniczka mogła mnie zawiadomić, ponieważ byłbym na Mszy św. o 6.30 i przybyłbym wcześniej (o 7.00). Przecież ludzie mają własne życie, ale komuniści i ich spadkobiercy mają zakodowane rozkazywanie, rządzenie i pokazywanie mocy władzy ludowej. Dalej łapią niewolników i zmuszają do pracy na granicy śmierci.

   Podczas przejazdu do pracy łzy zalewały oczy z powodu mojego udręczenia, a także chorych, których krzywdzą na komisjach lekarskich ZUS-u (20 % rent jest lewych), a ja staję się ostatnią deską ratunku (zbieram wszystko dokładnie i piszę na maszynie).

   Jakby na znak sam trafiłem na utrudnienie w przejeździe, ponieważ w nocy (o 1.00) był straszny wypadek...samochód osobowy wpadł w poślizg i zderzył się z TIR-em (zginęły trzy osoby).

   Taki już mój los, a można powiedzieć krzyż, a przyjąłem go w poczuciu odpowiedzialności, w pokoju i pełnym poświeceniu! Mimo ulewy było bardzo dużo ludzi (jak w śnie)...wchodzili jeden z drugim, wielu było z dokumentami do wypełnienia (jakby się zmówili), z jednym zeszło 40 minut, a z dwoma po pół godziny!

   Ponadto pojawiały się małżeństwa „dziadków” (dwóch pacjentów, jedna karta)...nie mogłem wyjść do WC, a po 11 godzinach pracy miałem jeszcze wizytę na której zeszło godzinę.

   Dzięki pomocy Bożej nikomu nie odmówiłem, dokładnie wypełniłem dokumenty krzywdzonym chorym...udało się wszystko, a w nawale łatwo zrobić błąd!

    Wracałem w deszczu z płaczem (łzy płynęły po twarzy na ziemię) i z pochyloną głową wołając: „Tato! Tato! Tatusiu! Pęknie mi serce! Przepraszam, Przepraszam Panie Jezu, przepraszam Ojcze za ranienie Waszych Najświętszych Serc...każdym oddechem i każdą myślą".

   Po wizycie trafiłem pod kościół o 18.45...na czas śpiewanej litanii Loretańskiej. Zawołałem tylko: „Mateczko! Pomóż w moim utrapieniu, bo całkowicie Ci zawierzyłem”. Dzisiaj nie miałem łaski przyjęcia Ciała Pana Jezusa...

Natomiast w garażu znalazłem urwaną rękę Pana Jezusa z jakiegoś krzyżyka z gwoździem. Zważ na znak Boga Ojca dotyczący mojej ofiarnej pracy...ucałowałem tę rękę.

Ręka Jezusa

 

    Wróciły obrazy mojej pomocy:

- z miłością stwierdziłem, że dziecko z chorobą Downa ma tylko niestrawność, nawet zaniosłem go do pediatry...w obecności przestraszonej matki

- pod rękę odprowadzę b. policjanta po napadzie epi...porzuconego przez żonę.

Dzień zakończył się rozmyślaniem...o czerwonych, którzy chcą pojednania...

- na początek niech oddadzą telewizję, a działacze niech odwiedzą Syberię - nic nie należy się takiemu nędznikowi jak ja, a cóż dopiero im, często zbrodniarzom?

   Napłynęła bliskość Zbawiciela z pielgrzymką do Ziemi Świętej, a w tym czasie wzrok zatrzymał wizerunek błogosławiącego mnie Boga Ojca...

                                                                                                                   APeeL

                                                                                                           

03.05.2005(w)  ZA PRAGNĄCYCH UWOLNIENIA..

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 maj 2005
Odsłon: 529

   Podczas wychodzenia do kościoła z kasety płynęła smętna melodia, która w kilka sekund sprawiła poczucie rozłąki z Panem Jezusem! Rozumie to zakochany oraz matka kochająca dzieci i męża. Łzy Leciały na ziemię, a to jest nieprzekazywalne - szczególnie po pewnym czasie. Jak żona ma wyrazić swoją miłość do syna przelaną teraz na wnuczka? Ja w tym momencie, a właściwie moja dusza zawołała:

Jezu! Jezu! Miłość do Ciebie rozerwie mi serce  

Jezu! Boże mój, Panie!

Dlaczego tutaj jestem? Dlaczego? Ojcze! Tato! 

Na ten czas padną słowa (Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab) o wizji Świątyni Boga w niebie, Arce Przymierza oraz „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu”. To nadchodzący znak pokonania Smokra (Szatana)...

Św. Paweł zalecał dziękować za to, że Bóg dał nam „uczestnictwo w dziale świętych w światłości” (Kol 1,12-16). „On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna (...)”. To trudne i niezrozumiałe słowa mistyka mistyków...dla zwykłych wiernych.

Dodatkowo dzisiaj zostaliśmy przekazani przez Pana Jezusa na krzyżu Jego Matce (Ewangelia: J 19,25-27)...jesteśmy Jej synami.

W tym czasie po kościele chodził kundel i szukał swojego pana. Zarazem napłynął obraz psa na uwięzi lub za metalowym ogrodzeniem! Zobacz różnicę w wolności. Dodatkowym znakiem „duchowości tego zdarzenia” jest fakt, że pies znalazł się w kościele. Chodzi o to, że wolność nasza jest tylko namiastką Wolności Bożej, duchowej. Nie wytłumaczę tego, musisz sam to zaznać. Wówczas przykuty do ściany w więzieniu jesteś Wolny...

Później, gdy odczytam intencje wszystko będzie jasne:

- życie ciała to uwięzienie stęsknionej Boga duszy

-   śmierć  ciała to jej uwolnienie...

Instruktaż...ciało i dusza

    Nie ujrzysz tego bez pragnienia powrotu do Domu Ojca! A to cierpienie miałem ukazane w jednym błysku.

    Pojechałem do matki ziemskiej, która była przerzucana przez siostrzyczki z drewniaka do budynku, który sobie wybudowała, przenieśli ją do innego, a w końcu wrzuciła do budynku bez wygód. Trafiłem na ten moment, krzyczałem zadziwiony, ale one wybrały swoje wygody. Tak jest gdy serce oddajesz dzieciom, które kochasz. Zapomniano o mnie, gdy poszedłem na studia (nie ukończyłbym bez pomocy państwa...stypendium).

   Na czas koronki do Miłosierdzia Bożego wróciło pragnienie Wolności Prawdziwej, które sprawia Eucharystia, Chleb Życia na tym zesłaniu. Właśnie w telewizji pokażą orła, dumę przestworzy...złapanego w sidła! Pobyt tutaj dla wiedzącego, że mamy Ojczyznę Prawdziwą to wielkie cierpienie, którego nie można przekazać.

   Teraz w pokusie krążę między sklepem monopolowym (ciałko spragnione C2H5OH), ale napłynęła pomoc, ponieważ na bombonierce ujrzałem wizerunek kielicha na Ciało Zbawiciela. Wybrałem wołanie do Boga Ojca, ale było brzydko i parno, wrócił też ból naszej rozłąki z pobytem na tym zesłaniu...

                                                                                                                   APeeL

02.05.2005(p) ZA KUSZONYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 maj 2005
Odsłon: 524

    Nie wolno tłumaczyć snów, ale Drogi Boga Ojca są nieskończone, przecież do proroków też mówił tą drogą...

- oto syn przygotowuje sobie posiłek (dziwne, bo zawsze czyni to żona) i wchodzi do swojego pokoju

- teraz pojawiła się synowa, on wygląda strasznie, zaniedbany, w brudnym ubraniu.

    Tak właśnie przedstawia się ich małżeństwo. Syn z powodu depresji - z błędnym przerwaniem kuracji przez psychiatrę - nadawał się do małżeństwa. Przegoniony z własnego mieszkania popełni samobójstwo. Odzywał się telefon komórkowy i można było zlokalizować miejsce, ale nie wiedzieliśmy o tym, a dyżurny na komendzie powiedział tylko, że dorosłych nie szukają.

    Nie poszły na darmo wołania do Matki Pana Jezusa, ponieważ zapomniałem, że jest to miesiąc „maryjny”, a to oznacza wzmożenie działania Przeciwnika, nawet z jego atakami. Właśnie mam napad pobudzenia seksualnego, dobrze, że wcześniej prosiłem Matkę o przysłanie do mnie Aniołów i Świętych.

    Jak nieskończona jest Mądrość Boża...my wiele sobie obiecujemy, ale w momencie próby nie potrafimy zrezygnować z głupoty. Serce zalał smutek i wyrzuty sumienia. Z natchnienia otworzyłem zniszczoną książeczkę babuni, gdzie trafiłem na słowa: „gdy, kto grzeszy, a żałuje! Jezu nasz! Twoje Serce go przyjmuje!”

    To jest wielka prawda, bo właśnie w Mądrości Bożej otrzymaliśmy ciało, które ciągnie ziemia i duszę pragnąca powrotu do Boga Ojca. Bój będzie trwał do końca życia, a Szatan ma nieskończony repertuar „dobrych” natchnień. Przeciętny człowiek uważa, że w głowie ma swoje myśli, a myśli powstają w naszych duszach i natchnienie są tylko odbierane. Wiem to, bo jestem telepatą (wiem, kiedy wraca żona, nawet mogę podać + - odległość z której „nadaje”). Nasz mózg jest tylko stacją przekaźnikową. Trudno to przyjąć...

    Wcześniej zacząłem pracę, a z radia napłynie wzmocnienie w postaci piosenki: „Kolorowe jarmarki”. Ktoś zdziwi się, przecież nie jest to piosenka religijna. A ja zapytam jaką tobie, w twoim smutku „puściłby” ojciec ziemski.

    Przecież wie, co lubisz w takich sytuacjach. Nasza wiara dla niewiernych kojarzy się z klęczeniem pod krzyżem i ciągłym płaczem, a gdzie łzy Radości Bożej, której nie znają, a gdzie słodkie działanie działanie Ducha Świętego?

    Dzisiaj w Słowie będzie mowa o tej Osobie Trójcy Świętej (Pocieszycielu)...

1. „Świadectwo o Mnie da Duch Prawdy i wy także świadczyć będziecie”. (J 15,26b.27a).

2. Jezus w Ewangelii zapowiedział do swoich uczniów (J 15,26-16,4): „Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie”.

    Wróćmy do piosenki: „Kiedy wspomnę tamte lata, co minęły”. Tamte lata dla mnie są pełne grzechów i na samo wspomnienie dostaje dreszczy z krzykiem „Boże! Ojcze!” Nie żyj wspomnieniami oraz marzeniami...oprócz jednego: szczęśliwego powrotu do Domu Ojca, Ojczyzny Niebieskiej.

   W radiu podano, że utonęły trzy osoby w czasie źle zorganizowanego spływu, a w litanii do Matki Bożej uwagę zwróci zawołanie: „Ratunku tonących”. Przypomniał się mój wyjazd do takiego chłopca, długo nie żył, bo droga daleka z kręceniem nad rzekę. Niektórzy dla oka reanimują trupa, ale nie mamy jeszcze mocy nad śmiercią. Jego matka (musiało długo trwać, aby tam przybyła) krzyczała w rozpaczy: rozerznijcie klatkę.

    Ratunek, który otrzymałem w ramach wiary ujrzałem dopiero w Świetle Boga Ojca...podczas topienia mojej duszy w grzechach. Ilu znasz takich wokół. Przecież widzę ocean niewiary, odwrócenie od Boga, a nawet żartowania sobie z Prawdy Objawionej, a nie wymyślonej przez kacyków w czapeczkach.

   Pan Bóg pokazuje wszystko przez „duchowość zdarzenia:, bo właśnie oberwała się chmura, a ja zaskoczyłem żonę podjeżdżając pod kościół. Odebrałem jej myśl...

    Wieczorem w TVP będzie obrazoburczy film „Ostatnie kuszeni Chrystusa”. Naszej wiary nie powinni dotykać niewierni, a właściwie kołtuneria duchowa...

                                                                                                           APeeL

 

 

01.05.2005(n) ZA MARNUJĄCYCH ŁASKI BOŻE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 maj 2005
Odsłon: 540

   Podczas szykowania się na dyżur miałem poczucie odrzucenia (zgrzeszyłem), a właściwie opuszczenia (brak poczucia Obecności Boga Ojca). W tym smutku z radia popłyną słowa pieśni; "łaska Twoja jest wielkim darem" z "patrzeniem" MB Pokoju i moim zawołaniem: "Matko! Ofiaruję Ci to cierpienie za kapłanów, więźniów, samotnych i porzuconych".

   Dodatkowo w ręku znalazł się "Dzienniczek" s. Faustynki, książeczka "Modlitwy do Bożego Miłosierdzia", "Rycerz Niepokalanej" z art. w "Niedzieli" z 8 czerwca 2003 był artykuł: "Teraz jest czas miłosierdzia", gdzie święta przekazała to, co wiem, że sam z siebie nic nie mogę oprócz marnowana Twoich łask!

   Wówczas Pan powiedział siostrze: "W chwili obecnej podoba mi się, abyś cierpliwie znosiła sama siebie (...) Kiedy byłem przed Herodem, wypraszałem ci łaskę, abyś się umiała wznieść ponad wzgardę ludzką i wiernie szła śladami moimi. Milcz, kiedy prawdy twojej uznać nie chcą, bo wtenczasz wymowniej mówisz".

   Wprost chciało się krzyczeć, bo to wszystko dotyczyło mojej osoby: marnowanie łask, gadanina i kłótnie "duchowe", pragnienie świętości, a zarazem prowadzenie nędznego życia, a przecież z moją łaską mam wielką odpowiedzialność...także za zbawianie innych.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (23.04.2021) jestem już na duchowej Autostradzie Słońca, wiem, że nie wolno mi dyskutować z niewiernymi, a szczególnie wrogami wiary i opętanymi intelektualnie. Wiem też, że jestem obiektem nienawiści szatana, a przez to napuszczanych na mnie ludzi. Przypomniała się przytulisko b. Alberta - bieda, rozdawanie chleba, który jest opodatkowany jako darowizna!

   W ręku jeszcze litania do Miłosierdzia Bożego jako "pokuta" z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, a także akt zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu.

   Podczas wyprowadzania samochodu w ręku znalazła się ręka sięga po gazety...tam "Niedziela" z 16.11.2003 ze zdjęciem Ostrej Bramy i napisem: Mater Misericordia!" Jadąc na dyżur wołałem z płaczem: "Matko! Mateczko! przyślij do mnie Swoich Aniołów i Świętych". To sekundy, bo tych uniesień dłużej nie wytrzymałoby nasze nędzne serce!

   Jak się okazało w pogotowiu całą noc jeździli, a kolega zostawił mi wyjazd, a teraz popędzają...tak też będzie z następnym, a oba niepotrzebnie. W pierwszej chacie na podwórku stał podparty tyczką gołębnik, a w drugiej u staruszków trafiłem na pięknego Jezusa z Najświętszym Sercem! Jakże lubię takie domy i takie małżeństwa.

   Do pokoju lekarskiego zabrałem obrazki: MB Pokoju z Medjugorie oraz poświęcony wizerunek Pana Jezusa z Całunu, którego św. Oczy uśmiechały się w mojej obecnej udręce duchowej.

   Teraz śpiewam Matce, abym chwalił Ją każdym słowem i czynem. Napłynęła pokusa picia alkoholu, ale od 3 lat mam odjęty nałóg.  Znowu niepotrzebny transport młodej koleżanki, która na kardiologię skierowała uraz żeber. Piszę to, a z Częstochowy płynie Msza św. Wczoraj byłem na dwóch nabożeństwach...dwa razy (także za ten dzień).

   W czasie koronki do Miłosierdzia o 15.00 odmówiłem dodatkowo litanię w świadomości, że przez Boga Ojca zostajemy powołani z nicości do istnienia, obdarowani życiem nadprzyrodzonym. W ręku znalazł się "Akt zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu", gdzie słowa: "Pochyl się nad nami grzesznymi, ulecz naszą słabość".

   Jeszcze nagły wyjazd do babuszki z udarem niedokrwiennym. Podczas przejazdu "patrzyły" przydrożne krzyże, a chorą przekazaliśmy karetce "R" przy figurce Matki Bożej Niepokalanej. Moja modlitwa w intencji tego dnia trwała 2 godziny...

                                                                                                                          APeeL

 

 

30.04.2005(s)  ZA OFIARY POTKNIĘĆ...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 kwiecień 2005
Odsłon: 498

    Na dyżurze w pogotowiu o północy włączyłem telewizor, a o tej porze nigdy nie oglądam żadnych programów. Jak się okaże było to zezwolenie na próbę mojej osoby...przez Szatana. Dzisiaj, gdy to przepisuję papież Franciszek błędnie twierdzi, że „Pan Bóg nie wwodzi nas na pokuszenie”...nawet chciał zmienić Modlitwę Pańską („Ojcze nasz”).

    Ludzie bez nadprzyrodzonej łączności z Bogiem (mistyki) biorą wszystko dosłownie, a przecież chodzi o wypróbowanie nas. Im wyżej jesteś na drabinie do nieba tym większy może być upadek. Na dole możesz tylko potknąć się, a w naszym języku „pomylić nogi”.

   Bóg Ojciec ma nieskończony repertuar ćwiczenia naszej duszy, która ma zadanie: stać się świętą. Inaczej nie trafisz bezpośrednio do Królestwa Bożego. Piszę to z lekkością, ale jest to wiele lat doświadczeń. Niech każdy pomyśli o swoich upadkach, ja mam wszystkie wybaczone, ale podczas wyrzutów sumienie dostaję wstrząsu w ciele i wołam: „Tato! Tatusiu”. Nawet grzech jest próbą na nasz odzew, którym ma być natychmiastowe przystąpienie do Sakramentu Pokuty.

    Autor książeczki „Kontakt z Bogiem” Anthony de Mello zaleca, aby nie czytać żadnych książek poza religijnymi. To wielki błąd, ponieważ dziecku Boga nie wolno zabierać wolnej woli! 

  Jakby na Pan dał do ręki „Iliadę" Homera, gdzie był opisany przykład boju (na ten moment dla mnie); „(...) Wróżu nieszczęścia, niegdyś mi ty nic dobrego nie wieścił, Zło przepowiadać jest zawsze najmilsze sercu twojemu.. 

  "Och, ty bezwstydny chciwcze, węszysz chytrze za zyskiem (...)

  Opoju, masz ślepia jak pies, a serce jelenia (...) 

  Pewnie, o wiele jest lepiej (...) dary zabierać zdobyczne (...) Na własnym ludzie żerujesz (...)"...

    Wracając do telewizora...Belzebub podsunął mi obrazy tańca erotycznego dwóch pań. To było nagłe i bardzo silne uderzenie Szatana! Zważ, że wielu chodzi do różnych klubów na świecie i płaci za stanie się grzesznikiem.

   W tej pokusie wołałem: „Och! Boże! Matko!”...przerażony beztroską tych kobiet. Poznają kiedyś swoje ofiary, które zgrzeszyły podczas ich wyczynów, ponieważ tańczyły rozebrane i wykonują różne pozycje.

    To nie powinno być dostępne w telewizji oglądanej często przez dzieci. Wyłączyłem telewizor i długo nie mogłem zasnąć z powodu myśli wywołujących pragnienie zgrzeszenia. Rano napłynęła pomoc w Mszy świętej o 7:30.

   Paweł podczas przechodzenia przez miasta (Dz 16,1-10) nakazywali przestrzegać postanowień powziętych w Jerozolimie przez Apostołów i starszych. Tak więc utwierdzały się Kościoły w wierze i z dnia na dzień rosły w liczbę.

     Psalmista wołał z mojego serca (w Ps 100,1-5)

„Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie, służcie Panu z weselem!

 Stawajcie przed obliczem Pana z okrzykami radości. (...)

 W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, z hymnami w Jego przedsionki”...

    Trafiłem na kapłana i przystąpiłem do Sakramentu Pojednania. Kapłan wszystko rozumiał, nawet mówił o upadku św. Piotra i innych oraz o rozdarciu ciała i duszy! Zdążyłem do Eucharystii, a radość zalała serce. To nie jest nasz radość, ale Radość Boża z powrotu do Taty! Ile mamy takich potknięć w życiu. Natenczas w Biblii trafiłem na słowa, że nawet prorok się potknie.

    Spotkałem też mojego bezdomnego psa Miśka zalecającego się do suki - ze wzwodem! Jakże cierpi także zwierzyna, ci którzy są w więzieniach, mają różne choroby, zboczenia, jakże cierpią kapłani. „Boże! Matko! Przyjmij ten dzień w  ich intencji”.

                                                                                                               APeeL

  1. 29.04.2005(pt) ZA POŚWIĘCAJĄCYCH SIĘ CIERPIĄCYM...
  2. 28.04.2005(c) ZA WYBRANYCH POTRZEBUJĄCYCH CAŁKOWITEJ PRZEMIANY
  3. 27.04.2005(ś)   ZA OFIARY UCISKU...
  4. 26.04.2005(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH NARODZENIA Z DUCHA...
  5. 25.04.2005(p) ZA OFIARY CZERWONEGO SMOKA...
  6. 23.04.2005(s) ZA PŁACZĄCYCH NAD TYM ŚWIATEM...
  7. 22.04.2005(pt) ZA NAGLE TRACĄCYCH BLISKICH...
  8. 21.04.2005 (c)  ZA OGARNIĘTYCH CIEMNOŚCIĄ
  9. 20.04.2005(ś)  ZA WYPEŁNIAJĄCYCH ZADANIE BOGA OJCA
  10. 19.04.2005(w) ZA OBDAROWUJĄCYCH SIĘ Z RADOŚCIĄ...

Strona 1536 z 2505

  • 1531
  • 1532
  • 1533
  • 1534
  • 1535
  • 1536
  • 1537
  • 1538
  • 1539
  • 1540

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1293

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?