Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

20.05.2013(p) ZA ŻYJĄCYCH W ŁĄCZNOŚCI Z MATKĄ BOŻĄ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 maj 2013
Odsłon: 1199

MB Kościoła

    Przed snem czytałem słowa Matki Pana Jezusa o naszej intymności w spotkaniach z Bogiem. To naprawdę wielka udręka i skrępowanie, gdy „ludzka ciekawość bada, nadzoruje, szpieguje tajemne stosunki z Bogiem”.

    Jako „wróg ludu” znam to cierpienie, bo po Eucharystii pragnę odosobnienia, a wciąż spotykam "nawracanych" wg grafiku. Zdegenerowani ludzi, którzy mają władzę nad nami nie wierzą w Boga. Nie mogą pojąć, że ktoś może latami chodzić do kościoła i to właśnie jest szczególnie podejrzane. 

    Po przebudzeniu w środku nocnej ulewy zawołałem do Matki Bożej...”Mamo!”  Przypomniał się Pan Jezus na krzyżu, który tuż przed śmiercią zawołał podobnie. Odwiedzający nas wnuczek budzi się z krzykiem: „babcia”.

    Sprawdziłem to słowo i zdziwiłem się, że brzmi podobne w różnych językach, a jego wymową jest zdjęcie noworodka zmęczonego porodem, który śpi na sercu swojej matki ziemskiej.

    Na dzisiejszej Mszy św. Pan Jezus przekazał nas Swojej Matce: "Niewiasto, oto syn Twój". Następnie rzekł do ucznia: "Oto Matka twoja". I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. J 19, 25-27

    Kapłan zapytał: czego od nas oczekują rodzice i jak często ich odwiedzamy? Kiedy ostatnio odwiedziłeś Matkę Najświętszą i kiedy z Nią rozmawiałeś? Po Eucharystii radość zalała serce. To radość z tego, że nie jestem sierotą.

    Zły zalecił, abym opuścił nabożeństwo wieczorne do NMP, bo będzie bałagan z dziećmi, które przystąpiły do 1-wszej Komunii św. To było kuszenie, bo dzisiaj jest wielkie święto kościelne, a cały miesiąc przychodziłem.

    W drodze do kościoła zacząłem moją modlitwę i kontynuowałem ją przed Najświętszym Sakramentem podczas „czytanek” nudnych życiorysów świętych sprzed lat. 

    Diabeł dał „dobry” pomysł komuś w Episkopacie, bo na tych spotkaniach proszą się słowa o Matce Bożej, Jej słowa z Objawień, nasze świadectwa o Jej pomocy i podziękowania. Jak czuje się święty po tamtej stronie, gdy jego osobą zasłania się Matkę Prawdziwą? 

    Modlitwę zakończyłem przy figurze Niepokalanej, która przyszła pod nasz blok. Jakże pasowało wołanie: „za potrzebujących interwencji Bożej”, bo w słońcu i wśród pachnących bzów Pan był na wyciągniecie ręki...

    Bliskość Matki trwała jeszcze rano i pod kościołem, przy figurze Niepokalanej z wieńcem w ręku zacząłem wołać:

    „Mamo moja! Mamusiu nasza! Święta Boża Rodzicielko. Umajona Pani. Zwiastunko Dobrej Nowiny. Królowo czystości. Codzienna Pocieszycielko. Dobra i miła Pani. Piastunko dobrych snów. Gospodyni nasza. Królowo mojego domu”.

    Popłakałem się  i  odmówiłem litanię loretańską...                                                                       APEL 

 

19.05.2013(n) ZA NATCHNIONYCH DUCHEM ŚWIĘTYM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 maj 2013
Odsłon: 1030

     Prosiłem Pana Jezusa o zamianę krzyża (cierpienia) i jakby na znak zawieruszyłem krzyżyk z relikwiami, który towarzyszy mi od lat podczas modlitw. Wzrok padł na większy...wzięty z figury Pana Jezusa Poniżonego, która stoi za Izbą Lekarską w Warszawie.

    Po wczorajszej wizycie u rodziny dotkniętej cierpieniem nie mogłem dość do siebie, bo bardzo wyczerpujące jest współuczestnictwo w Bożej interwencji. Zobacz teraz, co czuje spowiednik mający łaskę wiary i stykający się z oceanem ludzkich tragedii.

    Proszono mnie o dodatkowe wstawiennictwo modlitewne. W środku nocy skierowałem się w kierunku zamieszkania chorego i z uniesionymi rękoma wołałem do Boga w intencji jego uzdrowienia.

- Panie Jezu przybądź do tej rodziny.

- Przecież przybyłem z Tobą...!

    To prawda, bo wczoraj byłem tam po Eucharystii: „Panie! Obejmij tą rodzinę, obejmij nas. Duchu św. przyjdź! Matko Uzdrowienia Chorych bądź z nami”.

    Padłem na kolana i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, ale w zawołaniach jednej dziesiątki wypowiadało się tylko: „miej miłosierdzie nad nami”.

    Nagle odczułem, co oznaczają słowa Pana Jezusa o wyjściu z Niego mocy po dotknięciu przez niewiastę cierpiąca na krwotok. Zrozumiałem jak wielkim cierpieniem jest uzdrawianie w Imię Pana Jezusa, proszenie z głębi duszy o pomoc dla kogoś obcego.   

    Nigdy tak nie wołałem, a przypomniała się modlitwa św. Piotra przed wyborem apostoła Macieja na miejsce Judasza. Piotr stał z wzniesionymi ramionami, bo taki jest zwyczaj u Hebrajczyków.

    Z wczorajszego spotkania oraz rozmów mam refleksję. Wierni natchnieni Duchem Świętym czują i mówią „jednym głosem”. Napływa wówczas pragnienie głoszenia chwały Boga naszego, dawanie świadectwo wiary oraz rozmawianie o wierze. 

    Miejsce i czas nie odgrywają żadnej roli, ponieważ Prawda jest jedna. Podobnie czuli prorocy, psalmiści, a dzisiaj ja oraz wierni w Meksyku i w środku Afryki.    

    Dzisiaj na Mszy św. Pan Jezus przybędzie do Wieczernika, pokaże św. Rany i namaści wybranych Duchem Świętym. Spróbuj dotrzeć do wizji zesłania Ducha Świętego na apostołów z Matką Bożą („Poemat- Boga-Człowieka”).

    Wyobraź sobie też szok słuchających apostołów, którzy mówili językami. Tych darów jest wiele, ale najważniejszy jest ten, że przy pomocy Ducha Świętego mogę powiedzieć: "Panem jest Jezus".

    Wczorajsze i nocne przeżycia duchowe - w tym modlitwa wstawiennicza - sprawiły zesłabnięcie w ciele. Trafiłem na Mszy św. celebrowaną przez rzecznika prasowego Episkopatu, ale nie miałem większych przeżyć.

    Nie ma równoległości pomiędzy wielkością i miejscem uroczystości, a przybyciem do mnie Pana Jezusa...                                                                                                     APEL    

            

18.05.2013(s) ZA PROSZĄCYCH O BOŻĄ INTERWENCJĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 maj 2013
Odsłon: 1027

     Trafiłem na pogrzebie matki dwójki dzieci, która zmarła z powodu nowotworu. Nie chciałbym, aby na moim pogrzebie mówiono o smutku, bo to prawdziwy powrót duszy do Boga. Przykre jest tylko nasze rozstanie.

    Po Eucharystii wzrok zatrzymał  obraz Pana Jezusa Miłosiernego z wstęgą czerwonych promieni, które właśnie rozświetliło słońce wpadające przez witraż. Dla wierzących w Boga to wielki znak, że dusza doznała Miłosierdzia Bożego...żyje, a właśnie wyprowadzono ciało.

    Siostra zaśpiewała prośbę do Pana Jezusa, aby wszedł do naszej duszy i ją uciszył. Tak też się stało, bo ucichły dzwony i zostałem sam w wielkim  w kościele. Przybycie Pana Jezusa do mojej  duszy wywołało wielkie uniesienie duchowe w którym zawołałem: "Panie wysyłaj mnie tam, gdzie inny nie pójdzie"! 

    Nieznajoma poprosiła mnie o wsparcie duchowe, ponieważ na rodzinę spadło nieszczęście w postaci ciężkiej choroby syna. Przy okazji przypomniała nasze spotkanie, gdy pomogłem jej na bóle nogi uniemożliwiające chodzenie (w miejscu zespolenia złamania).

    Wówczas wziąłem ją za rękę i powiedziałem, że jestem zjednany z Panem Jezusem (po Eucharystii). W ciszy zawołałem od Boga i nigdy już nie miała kłopotu. To był znak dla niej, bo wierzy w Bożą Opatrzność. Przy okazji dowiedziałem się, że jestem uzdrowicielem...

    Natychmiast zdecydowałem, że mam do nich pojechać, a z komputera wyskoczył napis „Błogosławię cię”. Podobnie czynił św. Paweł, który: „Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże /../”. Dz 28

    Pan sprawił, że trafiłem do ich kościółka na nabożeństwo do NMP z późniejszą Mszą św. Wzrok zatrzymywał obraz Matki Bożej stojącej pod krzyżem Pana Jezusa. Prawie chciało się płakać, a w środek serca wpadło zawołanie z litanii: „Uzdrowienie chorych”.

    Dodatkowo śpiewano pieśń o Panu Jezusie Dobrym Lekarzu oraz o Matce podającej rękę ociemniałym i skracającej mękę niewytrwałym. Przypomniał się czas pracy w przychodni, gdzie miałem obrazek MB Dobrego Zdrowia.

    Eucharystii pękła na pół, bo intencja faktycznie będzie wyczerpująca i potrwa 3 dni. Wiem, że nie wszystkim można pomóc, ale zarazem wielką radość daje uratowanie nawet jednej zniechęconej duszy. 

    Trafiłem do ciężko chorego (leczonego w Instytucie) z małymi dziećmi, gdzie dałem świadectwo wiary i poprosiłem, aby ofiarował Matce Jezusa swoje cierpienie i prosił o prowadzanie. 

    Rodzinie wskazałem, że nigdzie nie otrzymają mocy, bo tylko Pan Jezus w św. Hostii jest ratunkiem. Wszyscy powinni wołać za chorego, przyjąć cierpienia zastępcze (każdy swoje) i zamawiać Mszę św. Nie trzeba patrzeć na nic i w słabości nie wstydzić się otoczenia w  „uciekaniu się do Boga”.

    Choremu zaleciłem modlitwę do św. Michała Archanioła, podarowałem książkę „Życie po życiu” oraz przekazałem objawienia Maryi Królowej Pokoju. Mówiłem, że ważniejsze od zdrowia ciała jest zdrowie duszy. 

    To było wyraźne działanie Boga, który zaprosił mnie tutaj także w mojej sprawie. Nie mogliśmy skończyć rozmów, wymiany świadectw wiary, obustronnego pocieszania się. Jakże bliscy są sobie powołani przez Boga.

    Wracałem wstrząśnięty prowadzeniem przez Pana Jezusa: „Panie Jezu przyjdź do tej rodziny. Matko Dobrego Zdrowia obejmij tą rodzinę, pociesz te dzieciątka, bądź z nimi na dobre i złe”. Popłakałem się.

    Później, w wielkim bólu - prawie umierając - odmówiłem całą moją modlitwę. Jakże przydałaby się takie wspólne wołania nad chorym, które u nas nie są praktykowane. A to jest bardzo proste, bo wszyscy chwytamy się za ręce i błagamy Boga o interwencję.

     Dzisiaj, gdy to edytuję - w środku nocy - zawołałem dodatkowo: „Panie jeżeli taka Twoja Wola to proszę o uzdrowienie tego ojca trójki malutkich dzieci”...          

                                                                                                                                          APEL   

  

17.05.2013(pt) ZA NIE MAJĄCYCH SZACUNKU DLA BOŻEJ OBECNOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 maj 2013
Odsłon: 1142

   Przed wczorajszym nabożeństwem do NMP w drzwiach kościoła natknąłem się na odkurzającego drzwi, który stał tyłem do już  wystawionego Najświętszego Sakramentu.

- Bardzo proszę, aby nie postępował pan w ten sposób, bo nie ma pan świadomości, gdzie się znajduje.

- Zaraz, zaraz...przypuszczałem, że kończy pracę.

  Jeszcze nie wiedziałem, że jest to brygada sprzątających kościół zamówiona przez rodziców dzieci przystępujących do 1-wszej Komunii świętej. Przed błogosławieństwem ponownie podszedłem do niego, gdyż zauważyłem, że jak nigdy nic odkurza żyrandole.

    Zdziwiony stwierdziłem, że razem z nim 4 kobiety "po cichu" myją ławki. Wprost myślałem, że to prowokacja, robienie na złość, ale im się tylko spieszyło...

- Niech pan przestanie, bo się pobijemy!

    Podszedłem po pomoc do naszego kapłana, który siedział w konfesjonale, ale nie zareagował, bo jak później powiedział: „szerzył miłosierdzie”. 

- Ksiądz ma tak mocny głos, mocną osobowość i nie powstrzymał tych ludzi, którzy nie wiedzą, co wyczyniają...to grzech. Ja ich nie widziałem, bo nie mogłem cały czas się oglądać!

    W rozpaczy pobiegłem do kancelarii po proboszcza, który był zdziwiony i z trudem ich przegonił. Dziwne, bo wchodzi brygada do Świątyni Boga, a on nie jest zawiadomiony...przecież czeka nas odpowiedzialność przed Bogiem!

   Podczas późniejszej dyskusji proboszcz stwierdził, że napływa sekularyzacja...świątynie zostaną zamienione na przybytki użyteczności świeckiej. Prawie doznałem szoku i nie mogłem dojść do siebie, bo zaskoczyła mnie postawa wiernych z których nikt nie drgnął, a nawet żona powiedziała: „mało masz swoich spraw”?    

    Dzisiaj brygada kończyła sprzątanie już na schodach kościoła, a kapłan też się poprawił, bo zalecił małym dzieciom uklękniecie, ponieważ jeden z parafian będzie miał pretensję. Dzieci mają uklęknąć nie z szacunku dla Boga, ale ze względu na mnie.

    W tym czasie nie zauważył, że zdezorientowany kościelny czekał z narzutką, a później nie dzwonił podczas błogosławieństwa. „Panie! zmiłuj się nad nami”...  

    Wracałem zdenerwowany, a dodatkowo musiałem zawrócić z mojej drogi, aby uniknąć spotkania z „zimnym draniem”. To sługa władzy ludowej, który potrafi klęczeć w najwyższym uniżeniu przez całą Mszę świętą. Gdzie ćwiczą tych ludzi i po co?

    Jakże obrzydliwe jest fałszywie kłanianie się człowiekowi, a cóż dopiero Bogu. Łzy zalały twarz, a serce było bliskie zatrzymania.

   Podczas odmawiania litanii wynagradzającej - wśród zawołań - wyłoniła się dzisiejsza intencja modlitewna dnia: „Przepraszamy Cię Panie! za brak szacunku w Twej Najświętszej Obecności"...   APEL

16.05.2013(c) ZA CZEKAJĄCYCH NA ZABIEG

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 maj 2013
Odsłon: 1035

    Dzisiaj opiszę jak znosi się cierpienie - na tym zesłaniu - w prowadzeniu przez Boga. Przyszło zmartwienie, bo musimy zrobić badanie w szpitalu. Podenerwowanie, ale ja w kłopotach zawsze mam wielką moc. Zawiozłem kwiat na krzyż Pana Jezusa, który kupiła i przygotowała żona.

    Na wieczornym nabożeństwie do NMP wzrok zatrzymał obraz s. Faustyny, a na jej piersi zauważyłem metalowy krzyżyk z relikwiami, który od lat trzymam w ręku podczas modlitw. Czytaj: „to mały krzyżyk” (małe cierpienie). Poprosiłem siostrę o wstawiennictwo, bo sługi Pana  muszą się wspierać, a Boża Opatrzność dodatkowo chroni oddanych dziełu zbawiania.

    Ruszyliśmy na czas, a z radia Maryja towarzyszyła nam pieśń „Ave Maria” i cz. chwalebna różańca. W szpitalu natychmiast odczytałem intencję, ponieważ oczekiwanie na pomoc lekarską to wielkie cierpienie.

    Ogarnij świat. W wielu krajach nie ma lekarzy, a nawet u nas umierają przed doczekaniem się na zabieg (kolejki lub koszty). Podczas modlitwy zawołałem do Boga: 

    „Dziękuję Ci, Panie za to doświadczenie duchowe, za Twoją Dobroć, bo z Tobą wszystko przebiega inaczej. Pan jest Dobry także w cierpieniu, a nawet w czasie śmierci, bo przychodzi do nas wówczas Matka Najświętsza z Aniołami”.

    Ty, który to czytasz uwierz w te słowa, bo płyną z głębi mojego serca, a jeszcze nie znam przebiegu tego dnia. W modlitwie  doszedłem do mojej ‘drogi  krzyżowej’, a cały czas miałem pragnienie trafić do pobliskiego kościoła.

    Zdążyłem na Mszę św. przed konsekracją. Po wejściu prawie chciałem krzyknąć: "jak miła jest Świątynia Twoja Panie!...pięknie, jak pięknie", a niewierzący buntują się na budowanie tych świętych przybytków.

    Na ten moment pasują słowa dzisiejszego Psalmu 34(33): „Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił /../ Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych, aby ich ocalić. /../ Pan jest dobry, szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę”. 

    Wzrok zatrzymała figura  Pana Jezusa w czerwonym płaszczu z Najśw. Sercem, a przed ołtarzem MB z Fatimy w otoczeniu wielkiej ilości świeżych róż. Jak wielką łaską jest Świątynia Pana i kapłan.

    Stałem jak urzeczony i popłakałem się podczas podchodzenia do Eucharystii, bo organista śpiewał jak anioł wprost dla mnie: „Pan blisko jest, oczekuj Go. Pan bliski jest, w Nim serca moc” /../ „Wielbić Pana chcę, radosną śpiewać pieśń, On źródłem życia jest”. 

   Św. Hostia sprawiła pragnienie modlitwy, mówienia o Boga. Podziękowałem organiście za piękny śpiew i dałem mu świadectwo wiary. Wyszedłem z kościoła i w słońcu usiadłem naprzeciw Tabernakulum. Raj na ziemi, śpiewały mi ptaki, a pokój i słodycz zalewała serce.

    To szok duchowy, który później wyjaśni szyld z napisem „Euforia”. Tak, to euforia duchowa w dobrym zrozumieniu. Jeszcze raz podziękowałem Panu Jezusowi za łaskę cierpienia, które zawsze trzeba łączyć z męką Zbawiciela. 

    Minęły dopiero dwie godziny, a ja już miałem tyle przeżyć duchowych. Zobacz Mądrość Bożą: przecież bez tego cierpienia nigdy nie trafiłbym tutaj.

    Wróciłem do szpitala i w smutku krążyłem po nędznym korytarzu odmawiając moją ‘drogę krzyżowa’ i ‘św. Agonię’. Po powrocie do domu podziękowałem Panu Jezusowi za wszystko patrząc błagalnie w św. Oczy Zbawiciela.

    Po dwóch dniach - w ramach tej intencji - Pan zaprosił mnie do młodego człowieka, ojca trójki małych dzieci czekającego na przeszczep szpiku kostnego. Po czasie dowiedziałem się, że zmarł, ponieważ dawca szpiku zrezygnował z pomocy...  

                                                                                                                                      APEL

  1. 15.05.2013(ś) ZA TYCH, KTÓRYM SZATAN NAMIESZAŁ W GŁOWIE
  2. 14.05.2013(w) ZA OFIARY BEZDUSZNOŚCI
  3. 13.05.2013(p) ZA CIERPIĄCYCH DLA ZBAWIENIA ŚWIATA
  4. 12.05.2013(n) ZA ŚWIADOMYCH, ŻE BÓG CZYNI NAS MOCNYMI
  5. 11.05.2013(s) ZA ZAKOCHANYCH W SWOJEJ CHATCE
  6. 10.05.2013(pt) ZA SZERZĄCYCH FAŁSZ INTELEKTUALNY
  7. 09.05.2013(c) ZA WIERNYCH, KTÓRZY SĄ SOLĄ ZIEMI
  8. 08.05.2013(ś) ZA DZIELNYCH
  9. 07.05.2013(w) ZA PROTESTUJĄCYCH PRZECIWKO PRZEMOCY
  10. 06.05.2013(p) ZA LUDZI ZABORCZYCH

Strona 942 z 2483

  • 937
  • 938
  • 939
  • 940
  • 941
  • 942
  • 943
  • 944
  • 945
  • 946

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 660

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?