- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1217
W tych dniach jest czytana Apokalipsa wg św. Jana Apostoła. To trudny język, bo obrazy z Królestwa Bożego są niepojęte dla naszego rozumu. Jest to zarazem mowa o czasach ostatecznych...czyli straszeniu ludzkości, a szczególnie niewierzących.
Nie trzeba wojny, bo wystarczy brak prądu, a wszystko staje w bloku (lodówka, pralka oraz urządzenia z windą włącznie)...tylko tyle. Wyobraź sobie podobny krach, ale typu duchowego (Apokalipsę).
Mnie postawiono taki zarzut, gdy mówiłem o życiu wiecznym, Królestwie Bożym i o naszej Prawdziwej Ojczyźnie. Sam zobacz, co Szatan wyprawia z kochającymi ten świat, handel i dorabianie się w celu osiągnięcia „spokojnej starości”. Jaką możesz mieć starość bez Boga Ojca?
W pewnym momencie Szatan zacznie takich straszyć śmiercią, a w momencie drgnięcia ku pojednaniu z Bogiem będzie zalewał ich poczuciem, że nikogo nie zabili i nie mają grzechów. W potrzebie spowiedzi z całego życia wyśle ich do kościoła przed Bożym Narodzeniem lub Wielkanocą, a taka wymaga godziny.
W uporze pragnącego nawrócenia wskaże mu „latających do kościoła” lub podobnych do mnie...chorych psychicznie. Przecież Pana Jezusa też ubrano w czerwony płaszcz i zrobiono „królem”...kłaniano się ze śmiechem po założeniu korony cierniowej i wręczeniu berła - trzciny.
Jak trafić do takich ludzi? Nie ma w parafiach grup duchowych, których miejsce zajął neokatechumenat z prawiącymi kazania i tańczącymi po Eucharystii (w sobotę), a wcześniej przekazującymi sobie (wszyscy wszystkim) gest Breżniewa.
W tej intencji będę zalewany moimi grzechami i winami. To wszystko mam przebaczone, ale ból zalewa serce, bo nie mogę już niczego naprawić. Wyobraź sobie dusze przebywające w Czyśćcu, które są w podobnej sytuacji i czekają na nasze wspomożenie modlitewne.
Żona przypomniała mi zdarzenie, gdy z dziećmi wziąłem taxi, aby dojechać do domu. Kierowca wskazał, że odległość jest daleka i nie opłaca się jechać na licznik. Po dojeździe zapłaciłem mu wg licznika.
Teraz z całego serca prosiłem Boga Ojca o wsparcie tego dobrego człowieka, który już nie żyje. Sam zobacz jak były potrzebne drugie Mszę Św. wczoraj i dzisiaj...jako dziękczynienie Bogu Ojcu za Jego zatroskanie o nas wszystkich.
Popłakałem się przy pisaniu tego, bo ujrzałem bezmiar cierpień dobrych ludzi, którzy trafili do Czyśćca. Ja ich przeproszę, a oni podziękują mi za moje wstawiennictwo. Jak pięknie Pan Bóg to wszystko urządził.
Bardzo często wołam za tych, których skrzywdziłem...nieraz biorę na siebie ich grzechy (cierpienie zastępcze) i mam różne niespodziewane kłopoty. W tej chwilce Pan dał mi odczuć pragnienie oddania życia przez Zbawiciela. Sprawiła to miłość, bo Syn Boga Żywego widział naszą zgubę.
To tyle o mnie, ale wymienię tych, którzy aktualnie wpadli mi w ręce jako reprezentacji formacji:
- Joanna Krupa uwielbia komplementy, a nie widzi, że starzeje się...nawet planuje mieć dziecko, bo ma zamrożone jajeczka. Jak sądzić później tak zwiedzioną przez Szatana. W tej grupie jest Magda Gessler, która ma dar gotowania, ale nie zastanawia się nad sensem swojego życia...nie dopuszcza tej myśli. Prosi się tutaj Kuba Wojewódzki, który lubi oklaski, a czas płynie
- tow. W. Putin symbolizuje bolszewizm i napada na słabszych...w TV Info rzucili jego twarz na skrzyżowane kości (symbol śmierci), ale wielu jest rodaków, którym marzy się granica z tym agresorem
- masoneria z furią antykatolicką i anty-krzyżowcami z mojej Izby Lekarskiej...oraz bezbożną korporacja kolegów psychiatrów (nieuctwo w kraju katolickim)
- deformacja naszej wiary przez Lutra i Kalwina, wszelkiej maści sekty i lipne „kościoły”
- wszyscy pochłonięci życiem doczesnym (budowami, pracoholizmem, wariowaniem na tle sprawności fizycznej, podróżach i mających różne obsesje (fix idee), itd.
- Państwo Islamskie, które swoje zbrodnie uzasadnia pragnieniem zabijania przez Boga…
- formacja Adama Michnika...za tkwiących pod latarnią: intencja z 17.11.2008 (poniżej).
Przez 1.5 godziny odmawiałem w tej intencji moją modlitwę, a na jej potwierdzenie przechodziłem obok sklepu Mały Wino Wajca (miałem wołać za obciążonych licznymi grzechami)...
APeeL
Aktualnie przepisane...
17.11.2008(p) ZA TKWIĄCYCH POD LATARNIĄ...
Podczas przejazdu do kościoła śpiewałem w samochodzie; „Chodźcie z nami do Jezusa…chodźcie do Światła, które nigdy nie gaśnie…chodźcie z nami, padajcie na twarze, chwalcie Jego Imię”.
W uniesieniu powtarzałem padajcie na twarze…padajcie na twarze! „Panie Jezu! Dlaczego ludzie kłaniają się nisko innym, a przechodzą obojętnie obok Światłości, która nigdy nie zgaśnie”!
Dlaczego mający nogi nie przychodzą spotkać się z Tym, który otworzył Niebo? Dlaczego nie całujemy tego skrawka ziemi, gdzie Pan Jezus przybył na spotkanie z nami i cierpliwie czeka na nas! Napłynął obraz naszego papieża Jana Pawła II rozdającego Eucharystię z klęczącym na dwóch kolanach Hindusem, którzy chwycił twarz w dłonie…niegodny i zaskoczony łaską Boga!
Pod kościołem zatrzymałem się pod zapaloną latarnią, bo tam jest właśnie najciemniej, a sprawia to światło rozumu...nasza wiedza i mądrość. Na tablicy kościelnej było zdjęcie wielkiej gromnicy ze słowami Pana; „Ja jestem Światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”.
„Patrzył” też wiz. Ducha Świętego, a siostra w tym czasie śpiewała; „Jezu, Tyś jest światłością mej duszy /../ O! Ty Przedwieczny, który lat tysiące gasisz i zapalasz słońce”. W tym czasie chłopczyk zapalał gromnicę przy Świętym Stole.
Niewidomy błaga Jezusa; „Panie, żebym przejrzał”. Przez chwilkę wyobraź sobie, że jesteś niewidomym, a właśnie idzie Pan Jezus, Syn Dawida, który może sprawić twoje uzdrowienie. Pierwszy podszedłem do Komunii Świętej, a słodycz zalała usta i duszę. Ciężko wzdychałem powtarzając tylko: „Jezu, och Jezu”. To wystarcza, bo oznacza „Ten, który zbawia”.
Wymieniłem żarówkę przed blokiem oraz zmieniłem klosze. Pięknie jest teraz w naszej klatce schodowej. W ręku znalazła się płyta kompaktowa z utworami; „Każdy wschód słońca” oraz „hej, hej zapalmy światło”…wiem, że to w ramach intencji.
„Patrzy” świeca „Caritasu” oraz czytam artykuły; „Mamy jasność - może być ciemno” oraz "Igranie ze światem ciemności”. Odebrałem „Misyjne drogi”, gdzie z okładki krzyczy tytuł: „Potrzebujemy światła i sami musimy stać się światłem”. To naprawdę nieprzypadkowe, ponieważ Objawienia w Lourdes to światłość dla świata.
Znalazłem się też na spotkaniu z neokatechumenami. Łzy zalały oczy, gdy po spowiedzi kapłan nałożył mi ręce na głowę i uniósł mnie „z upadku”, ale byłem rozczarowany „naukami” młodych ludzie „bez światła”.
W TV History trafiłem na obrazy ataku gazowego po którym żołnierze tracą wzrok, bo oparzenia powodują niemożliwość zamykania powiek. W piśmie medycznym czytałem o powikłaniach po operacji wzroku. Nagle zabrakło światła, a z drzemki poobiedniej zerwał mnie dzwonek u drzwi…wstałem zdenerwowany, a inkasent podał mi rachunkiem za światło!
Z przeglądanej prasy „patrzył” wizerunek św. Pawła, który wywołał przeszycie mojej duszy „jakimś promieniem” (to mój św. Profesor). Później napłynie osoba Adama Michnika, który jest urzeczony dziełem komunistów (mieli zbudować nam wieczną szczęśliwość ziemską).
Na ponownym nabożeństwie zapaliłem lampkę w jego intencji i mam do niego napisać. Jak to wszystko wyrazić? Trzeba przyjść do Świętości Trójjedynej, do Ducha Poznania. Ten właśnie Duch Zrozumienia oświeca naszego ducha Swoim Boskim Światłem. Tak poznałem Tego, Który Jest.
APeeL
Pan Adam Michnik
Redaktor Naczelny "Gazety Wyborczej"
Szanowny Redaktorze Adamie!
Motto; „Panie, żebym przejrzał”.
Proszę wybaczyć, ale ten list piszę na prośbę…Tego, który Był, Jest i Będzie. Proszę bardzo poważnie potraktować mój apel.
Uwiodła Pana niewiasta „Gazeta Wyborcza” (chwała, władza, pieniądze, mądrość ludzka). W telewizji słuchałem Pana wywodów…niestety tkwi Pan w miejscu, a czas płynie (Geremek, Rakowski).
Nadal jest Pan wierny czerwonemu smokowi, a zna Pan morze zbrodni. Dlaczego wciąż chce Pan ludzkiego podziwu, uznania pochodzącego od świata. Jaką ma Pan misję…fałszywy prorok z Berłem Kłamstwa? Bóg Ojciec, którego jest Pan dzieckiem wiernie czeka. Ja nigdy nie darzyłem Pana uczuciem miłości, ale dzisiaj - płynie przeze mnie do Ciebie, bracie - Miłość Boga Ojca.
Co dziwniejsze napłynęła także osoba generała Wojciecha Jaruzelskiego, który jest dobrym człowiekiem. On nie nadawał się na tak wysokie stanowiska. Tacy ludzie wszystko przeżywają i są zakładnikami tych, którzy naprawdę rządzą (vide; Tusk, Pawlak, Marcinkiewicz).
Jakże chciałbym trafić to tego umęczonego na koniec życia człowieka. W załączeniu opis nawrócenia przed śmiercią Hessa! Mignęła także osoba Jerzego Urbana (najbardziej opornego na nawrócenie). Proszę zrozumieć takiego jak ja, wiedzącego.
Ja naprawdę nie piszę do Pana…jestem tylko narzędziem naszego Ojca, Boga, który czeka na nas z otwartymi Ramionami. Niech Pan zrozumie, że jesteśmy natychmiast po śmierci z błyskawiczną lustracją.
Oto słowa Jezusa do Pana; „Przyjdź ty, który błąkasz się jeszcze na tej pustyni, słaby i niezdecydowany! Przyjdź i proś (...), aby się zbawić (...), abyś wzrósł jak wyborna winorośl (...)”. Czy wiesz Bracie jak miłym dla Boga będzie Twój dar nawrócenia?
Moja rada. Zawołaj do Nieba…nie pogniewają się; „Ojcze nie wiem czy Jesteś, Panie Jezu daj Znak, Duchu Święty obdarz Twoim Światłem”. Czekaj i patrz na zdarzenia, które dla mnie dostępne są każdego dnia. Stąd ten list.
Wyrażam chęć spotkania…może pójdziemy razem do Generała, którego już niedługo Dobry Bóg Ojciec pozbawi wszystkiego. Tam ordery niepotrzebne, a pióro nie przechodzi…
Serdecznie pozdrawiam...
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1289
Tak się złożyło, że musimy jechać z żoną...każdy do swojego lekarza: jej zabrakło leków, a mnie chodzi o uzyskanie zezwolenia na mniejszą ich odpłatność (wymagane jest zaświadczenie specjalisty).
Musisz uwierzyć, że w każdej sprawie trzeba zgłaszać się do Boga Ojca...jak dziecko do swojego ukochanego tatusia. To jest jasne dla każdego człowieka duchowego, a szczególnie z moją łaską. Sam z siebie nie ujrzysz i nie docenisz bezmiaru łask i zatroskania o nas. Przecież nikt nie dziękuje za wodę w kranie i za gaz, łóżko oraz chleb. Na szczycie tej piramidy jest nasze zbawienie, ale 99% ludzkości lekceważy to.
Ludzie proszą Boga Ojca o pomoc i prowadzenie, a później mówią, że wszystko się udało i nie dziękują. Na to wskazał Pan Jezus po uzdrowieniu trędowatych. Musisz zrozumieć, że podziękowania są bardzo miłe Bogu Ojcu, ponieważ wskazują na naszą „dziecinność”...
My jesteśmy cząstkami Boga Samego (dusze)...rodzice przekazują nam tylko kody genetyczne, które determinują nasz wygląd, w spadku otrzymujemy też choroby, itd.
Kołtuneria duchowa nadal twierdzi (neodarwinizm), że powstaliśmy w wyniku przypadkowości doboru naturalnego i mutacji, a ja istnieję jako wyniku rywalizacji (przeżyłem jako najmocniejszy). W związku z tym promowana jest siła w „walce o byt”, bo mają przetrwać właśnie tacy.
To zarazem jest promowanie głupiego ateizmu, który rodzi rasę panów...tyranów. Mocniejszy może głodzić ludzi i napadać na słabszych, a najbliższym przykładem jest Federacja Rosyjska, gdzie przywódcy trwają w demonicznym pragnieniu władzy nad światem. Jutro tow. Putin padnie, będzie miał piękny pogrzeb w cerkwi z udawanym płaczem niewiast w tradycyjnych chustach, a jego dusza spadnie do Czeluści.
To odskok, bo interesuję się teologią polityki i dziwię się, że nie ma u nas regularnych nabożeństw w intencji ojczyzny z prośba w konkretnych sprawach.
Już od rana dziękowałem za prowadzenie i zatroskanie dobrego Deus Abba. Na Mszę Św. zostałem zbudzony na czas i zdążyłem, co do minuty po wypiciu kawy i nabraniu benzyny. Pierwszy raz w życiu Eucharystia zwinęła się w kulkę. Nie wiem, co to oznacza...
Na miejscu załatwiłem badanie u lekarki w moim wieku (75 lat), która zapytała mnie czy jestem kierowcą TIR-a...myślała, że proszę o takie pozwolenie, a chodziło o tańsze leki. Zapisałem się na badanie dodatkowe, a to sprawiło, że następnego dnia przywiozę żonę do jej lekarza.
Po powrocie wróciłem z wdzięczności na Mszę Św., którą ofiarowałem dla potrzebujących. Poprosiłem s. Faustynkę, moją obecną opiekunkę o podziękowanie Tacie za pomoc. Teraz zobacz, co straciłbym nie idąc na drugie nabożeństwo (dziękczynne): ponowna Eucharystia, nie miałbym poczucia bliskości Boga i nie odczytałbym intencji modlitewnej.
Następnego dnia załatwię moje badanie, a w tym czasie żona trafi do swojego lekarza (wszystko w ciągu godziny). Dodatkowo kupi dla wnuczka rzeczy z promocji (ostatni dzień).
Ponownie będę na dwóch Mszach Św., a na ostatniej nie będę mógł oderwać wzroku od wizerunku Boga Ojca na obrazie Trójcy Świętej. Moje serce i duszę zalewał pokój i słodycz, które dopełniła pieśń: „Wielbimy Ciebie w tym Sakramencie, hołd Ci składamy, dar naszych serc”.
Po wyjściu z kościoła ujrzałem niebo pełne gwiazd, które „stworzyły się same”...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1345
Jezusa Chrystusa
Króla Wszechświata
Dzisiaj, od samego rana - pierwszy raz w życiu - doznałem długotrwałego doświadczenia mistycznego, które polegało na zalaniu mnie milczeniem oraz powagą na granicy smutku. To było nawet kłopotliwe, bo nie mogłem odezwać się to żony i musiałem udawać, że nie jestem obrażony.
W tym wlanym doznaniu trwałem około 3 godzin i w drodze na Mszę Św. o 12.15 nagrałem mój stan duchowy, którego nie można przekazać. Duże „przerzucających papiery” pisze o mistyce, ale mało jest przekazów potrzebnych innym, mających podobne doznania.
Na pewno było to forma kontemplacji wlanej, bo wszystko odbyło się bez mojego udziału. Taki stan nie dziwiłby mnie po Eucharystii, a to trwało 2 godziny wcześniej. W tym czasie kręciłem się, ponieważ Szatan podsuwał mi inna godzinę Mszy Św., a nawet wyjechanie do pobliskiej kaplicy.
Wówczas nie nagrałbym tych przeżyć oraz nie był uczestnikiem pięknej uroczystości z obecnością chóru oraz odnowieniem aktu powołania Pana Jezusa na Króla RP.
W moim stanie nie było pragnienie modlitwy, ale miałem pokazane jak powinniśmy ważyć słowa, być blisko Pana w milczeniu, pełni smutku i odpowiedzialności. Nie mogłem się odzywać, rozmawiać...w takim czasie najlepsze byłoby trafienie do jakiejś kaplicy z Monstrancją i byciem sam na Sam z Panem Jezusem. Tam trwać w ciszy ze Zbawicielem, a z drugiej strony podczas normalnego czuwania jestem rozpraszany i nie doznaję tego, co spadło na mnie teraz...
Serce zalało pragnienie, aby zawsze być takim, bo lubię gadać. Jakby na znak do żony zadzwoniła znajoma i po zaproszeniu na różaniec w intencji zmarłej gadała pół godziny. „Panie Jezu! Jak wiele cierpień przechodzą tutaj ci, którzy poszli za Tobą. Nijak nie możemy tego wyjaśnić i świat śmieje się z nas.”
Taka kontemplacja wlana jest wielkim cierpieniem, bo jesteś w świecie widzialnym, a sercem w Królestwie Bożym. Tego nie można przekazać naszym językiem, ponieważ ludzie znają tylko ten świat, jego prawa. Nad wszystkim góruje nasza mądrość (racjonalizm). Jedno jest pewne: nie możesz Tam wejść niegodnym, nieczystym, ładnie mówiącym.
Z tego wszystkiego aż zesłabłem i doznałem bólu w okolicy serca, bo nasze ciało jest nędzne. „Boże! Panie mojego serca i mojej wieczności...zmiłuj się nad nami”. Jak Ci wytłumaczyć istnienie Królestwa Bożego? Spróbuj w wyobraźni odrzucić swoje ciało fizyczne i zobaczyć siebie jako duszę.
Wówczas wszystko zrozumiesz jako obnażony w sensie grzeszności. Nagle widzisz swoją niegodność, aby trafić do Królestwa o którym zawsze marzyłeś...w którym nie ma mafii, głupich rządów, niesprawiedliwości, matactw (reprywatyzacji), promowania głupich i inwazji nieproszonych gości (imigranci).
Na Mszy Św. trafiłem na wstrząsające przeżycia, które zakończyło długie klęczeniem po Eucharystii. W tym czasie płynął śpiew chóru: Nie rzucim Chryste, świątyń Twych, Nie damy pogrześć wiary. Próżne zakusy duchów złych...
Wszystko zakończyły zawołania kapłana do świętych z błogosławieństwem oraz trzykrotnym zawołaniem: „Niech będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament” (tak jak lubię). Znalazłem się w namiastce Królestwa Bożego na ziemi...dlatego Szatan odciągał mnie od mojego kościoła.
Zważ jak ciekawy jest każdy dzień mojego obecnego życia, a cóż dopiero przede mną! To, co Bóg przygotował nie możesz nawet sobie wyobrazić, a ja znam Jego Słodycze już tutaj! Niektórzy obiecują raj na ziemi (św. Jehowy, komuniści, KOD i PO)...z piramidkami typu kościółka Amber Gold.
Niech ten dzień zakończą słowa Pana Jezusa do mnie: „Ten, kto nie grzeszy językiem, jest człowiekiem doskonałym”.*
APeeL
* „ON i ja” Gabriela Bossis 705.
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1305
Od północy do 4.00 ciężko pracowałem, a 7.30 dotarłem na Mszą Św. na której Pan Jezus tłumaczył prowoka torom - w tym saduceuszom, którzy nie wierzą w zmartwychwstanie - na czym polega uduchowione życie wieczne (Łk 20, 27-40).
Nasze myślenie jest głupie w Oczach Boga, a świat nadprzyrodzony dla mądrusiów to bajka. W tym czasie sami wierzą w bajki wymyślone przez podobnie oszukanych.
Najlepiej czują się w zgrai, bo wówczas to, co głoszą ma namiastkę prawdy. Stąd biorą się napady na obdarzonych łaską wiary. Szczególnie wyraźne jest to w państwie islamskim, bo nie ma Boga prócz Allaha i zabijają takich jak ja, który wiedzą, że nie ma Boga oprócz Jahwe. O Prawdzie Objawionej dowiedzą, bo czas płynie, a każdy starzeje się po cichu.
Dzisiaj jest wspomnienie męczenników wietnamskich, których okrutnie torturowano, aby wyparli się wiary. Bracia - Polacy czynią to bez tortur, a nawet z własnej przyjemności...
Wszystko odmieniła Eucharystia i pieśń „Pan jest mocą swojego ludu, moją mocą jest Pan”. Można powiedzieć, że jest to credo mojego obecnego życia. Nastała cisza, która nie jest zewnętrzna, z otoczenia, ale to cisza duchowa. Wówczas Bóg Ojciec jest na wyciągnięcie ręki i trwasz przed Panem w ciszy serca...mimo zamieszania po Mszy Św. z trzaskaniem drzwiami świątyni.
Jakby na znak dzwoniły dzwony. W takim stanie nawet modlitwa jest niemożliwa, bo trwasz tak jak zakochany z wybranką ziemską, a tutaj z Panem Jezusem. Można powiedzieć, że stoimy wobec Tajemnicy, ale my jesteśmy jako dusze cząstką Boga. Wówczas po Eucharystii jesteśmy przytuleni...jak dzieciątko przez matkę lub ojca ziemskiego. Jest to pokazane na rodzicach, którzy przekazują nam kody dające odpowiednią budowę...
W tym stanie znalazłem się pod obrazem Trójcy Świętej oraz s. Faustyny i przed figurą Matki Bożej, a zawsze - po Eucharystii - trafiam pod wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego. Teraz, gdy to zapisuję łzy płyną po twarzy, bo słucham piosenki ze słowami: „Pokaż nam Panie, Boże dobry, Ojcze nasz...otwarte Serce, które życie daje nam, gdzie Miłość Twoja wierna jest i ukojenie naszych dusz...pokaż nam, pokaż nam, pokaż nam”...
Jak Duch Święty daje natchnienie, aby ktoś napisał i skomponował tak tęskną melodię? Padły też słowa pieśni, które często wymawiam z wdzięczności (modyfikując przekaz Lb 6,24-27): „Niech was Bóg błogosławi i strzeże. Niech rozpromieni nad wami Swoje Oblicze i obdarzy was pokojem”.
Wprost prosi się technika, która pokazałaby moje puste serce na Mszy Św. z rozproszeniami aż do Eucharystii. Co na ten moment może zaoferować mi Islam...wspólne celebracje, śpiewy i zawołania z poczuciem siły całej wspólnoty? Takie siły są niczym dla Boga Ojca, a pokazał to niezwyciężony bolszewizm z ich Manifestem Komunistycznym wyrzuconym na śmietnik. W tym czasie w Słowie Boga nie zmieniono nawet litery.
Odgrzewa go tow. Putin, któremu Szatan namieszał w głowie i pragnie być „królem” napadając na słabszych, aby był podziwiany. Jutro nawet nie spotka się Bogiem Ojcem, bo wpadnie prosto w Czeluści. Nie ma Piekła? A kto to mówi? Demony wola być w ciałach świń niż przebywać w tym miejscu.
Ty, który to czytasz poproś Boga, a zobaczysz, co się stanie, bo prawie wszyscy pragną zdrowia fizycznego i 100 lat życia, aby więcej nagrzeszyć. Prosimy też o odjęcie cierpienia, którym jest nasze zesłaniu (wcielenie duszy). Często wielkie cierpienie dla jednego jest śmieszne dla tego, który ma dzieci, a brakuje mu wody.
Autostrada Słońca jest otwarta, wejdź na drogę do świętości (Mt 7, 6.12-14): inaczej nie otworzą „ciasnej bramy, bo przestronna /../ wiedzie do zguby”.
Wielokrotnie po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii pragnę być w Domu Pana i jako dusza stęskniona Boga wznosić modlitwy i zawołania. Tego nie można przekazać naszym językiem, ale daję świadectwo wiary...dla mających podobne uniesienia duchowe.
To zarazem jest dowód na prawdę naszej wiary z wykluczeniem różnej maści reformatorów. Gdzie możesz zaznać takiego cudu przemiany w jednej sekundzie...z pełnego drętwoty w niewyspanym ciele zostałem uniesiony duchowo ku Stwórcy. Jakby na znak właśnie biją dzwony kościelne...znak naszej „śmierci”.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1263
Moje obecne życie jest tylko dodatkiem do uniesień duchowych oraz walki duchowej, bo jestem w zastępach wojsk niebieskich. Tego boju nie ujrzy człowiek normalny. Podstawą codzienności jest posłuszeństwo Bogu...
Zrozumie to każdy ojciec ziemski, którego dziecko na jego prośbę odpowiada: „tak, tato”. Przenieś to na kontakt z Bogiem Ojcem, a wszystko stanie się jasne. Wielu jest cierpiętników, niosących diabelskie krzyże, którzy postępują wg woli własnej. Gdzie dojdą tacy?
Bardzo lubię, gdy pod „moim” krzyżem płonie lampka z czwartku na piątek. Wczoraj wieczorem demon kusił, aby podjechać i zapalić, a dzisiaj rano okaże się, że jeszcze płonie. Uzasadnieniem było zadowolenie Pana Jezusa z mojego specjalnego przyjechania. Dobrze, że miałem ochronę...
To trzeba przedstawić graficznie, bo w tej piramidzie...na szczycie jest wybranie lub odrzucenie Boga Ojca i wiecznej szczęśliwości. Zobacz wokół ofiary takich błędów własnych i kuszeń: stoją i marnieją domy (u nas jest to wielki budynek „teatru”), nietrafione małżeństwa, operacje finansowe, pobrane pożyczki, wycieczka „życia”. Pomyśl też o swoich wpadkach, które mogły zaważyć na twoim losie...
Bardzo proszę, abyś wsłuchiwał się w natchnienia od Boga i od Przeciwnika. Niekiedy różnica jest niewielka: jak w słowach: „bardzo proszę” (od Boga) i „idziesz czy nie” (od demona). Jeżeli masz większy problem daj w - intencji prawidłowego odczytu decyzji - na Mszę Św.
Na spotkaniu z Panem Jezusem o 7.30 byłem normalny, nie przydatne są wówczas zalecenia: „skupienia się”, wyłączenia myślenia, itd. Niech każdy dążący do Boga „zajrzy” do swojej głowy, bo tam toczy się nasz „bój ostatni”.
W tym czasie płynęły słowa z Apokalipsy (Ap 10, 1-10), które dla niewierzącego, racjonalisty, a szczególnie dla wroga wiary są dziwne i śmieszne. Z Ps 119/118 zwróciły uwagę słowa o napomnieniach Boga, które wskazują nam drogę i "są moją rozkoszą" oraz "radością mojego serca”. Na ten moment Pan Jezus dodał w Ew (J10, 27), że: „Moje owce słuchają mego głosu”…
W czasie konsekracji nastąpił błysk łączności z Panem Jezusem, a Eucharystia przewijała się w ustach i ułożyła w koronę i zawiniątko jako pokarm do pracy na Poletku Pana Boga. Słodycz i pokój zalały duszę, a usta były pełne miodu. Tak znalazłem się w Przedsionku Nieba i mój stan trwał jeszcze podczas zapisywania tego (10.00).
Proszę Cie nic nie szukaj w tym życiu, bo Apokalipsa już trwa. „Gdzie skarb twój tam serce twoje”...tym skarbem jest Pan Jezusa. Na ten moment wzrok zatrzymała książka „ON i ja” Gabriele Bossis (26 II 1874 - 09 VI 1950), którą zabrałem z kościoła. Teraz Pan mówi z niej do mnie:
„Chciałbym nie zsyłać ci prób, ponieważ cię kocham i jednocześnie zsyłać ci je, ponieważ cię kocham i widzę twoją nagrodę”. Tak jest, bo jak wypróbujesz swoje dziecko, któremu chcesz zawierzyć większe sprawy?
Wróciłem na Mszę Św. wieczorną dla Matki Bożej, bo wielu jest potrzebujących i „padłem” całkowicie wyczerpany...w sen do północy, a do pracy na roli Bożej zbudził mnie niejasny trzask. Szukałem przyczyny i na środku dywanu znalazłem maleńką książeczkę „Nowy Testament”...
Testamentum z łac. oznacza przymierze zawarte między Bogiem i człowiekiem...jest to zestaw napomnień, nakazów i zakazów służących naszemu zbawieniu.
APeeL
- 22.11.2018(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIEDZĄ, ŻE MAJĄ DUSZE
- 21.11.2018(ś) ZA OFIAROWANYCH BOGU
- 20.11.2018(w) ZAPROSIŁEM BOGA OJCA DO MOJEJ IZDEBKI
- 19.11.2018(p) ZA MOICH KOLEGÓW LEKARZY
- 18.11.2018(n) ZA TYCH, KTÓRZY ŻAŁUJĄ UTRATY CZYSTOŚCI
- 17.11.2018(s) ZA GUBIONYCH PRZEZ ZACHCIANKI
- 16.11.2018(pt) ZA STARAJĄCYCH SIĘ ZACHOWAĆ SWOJE ŻYCIE
- 15.11.2018(c) ZA POZBAWIONYCH SWOICH PRAW
- 14.11.2018(p) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA OCZYSZCZENIE
- 13.11.2018(w) ZA GRZESZNYCH STARUSZKÓW