Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

11.08.2019(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE BOJĄ SIĘ ŚMIERCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 sierpień 2019
Odsłon: 1294

"Żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk" (Flp 1.21)

    Pojechałem na Mszę św. o 7.00, stałem w słoneczku przed kościołem, niewiele docierało z czytań, ale w serce wpadły słowa o naszym strachu przed wszystkim: martwieniu się o jutro, przyszłość dzieci, zdrowie, a z mojego doświadczenia oczekiwanie na spokojną starość po dorobieniu się.

    Jak możesz mieć spokojną starość bez Boga, bez świadomości, że masz nieśmiertelną duszę, która ma wrócić do Boga Ojca. Wówczas będziesz żył tylko wydarzeniami tego świata, a ten chaos trzeba przetrwać i wyzwolić się.

    Na ten moment Pan Jezus mówił (Łk 12, 32-48), abyśmy nie bali się: <<Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo /../ Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie>>.

    Mówiąc moim językiem; po odrzuceniu ciała fizycznego (kuli u nogi) możemy wracać do naszego Taty, który czeka na nas z otwartymi ramionami. Popłakałem się, bo bezpowrotnie zaginął nam syn i wiem, jak wielkie jest to cierpienie...w wypadku Ojca Prawdziwego pomnożone przez miliard (została nas "mała trzódka"). Ja zawsze pytam, gdzie pan/pani trafi, gdyby spadł na nas samolot lub bomba?

    Na ten moment przytoczę rozmowę z 28.07.1992, która świadczy o niezmienności łaski wiary. Wówczas w cieniu, na ławce znalazłem się z dwoma panami rozprawiającymi o polityce przy piwie...

- Jak pan sądzi co wyjdzie z tego bałaganu politycznego?

- Musicie sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie; "jaki jest cel naszego tego życia...wówczas będzie łatwo na to odpowiedzieć!"

- Jaki cel?...hmmm!!...trzeba pracować, no cóż!?

- Praca jest celem waszego życia? Czyli celem mojego życia jest przyjmowanie chorych do śmierci babaszek, które chcą się leczyć, aby mogły jak najdłużej pracować dla pieniędzy?

- No...chyba nie!

- Sami widzicie. Celem naszego życia jest powrót do naszej Ojczyzny Niebieskiej z tego zesłania ("Obozu Ziemia"). W momencie śmierci jesteśmy i to jest najważniejsze. Nie ma śmierci, a to determinuje cale nasze działanie.

   Trzeba słuchać się Boga Ojcu ("bądź Wola Twoja"), uniżyć się, służyć jeden drugiemu, bo po drugiej stronie czeka na nas Tata...także na każdego syna marnotrawnego!

   Wówczas otworzyłem "Dzieje duszy", gdzie są słowa Teofana Venarda, które cytuje mała Tereska tuż przed śmiercią; "/../ serce moje zbyt wielkie i to, co zowią szczęściem na ziemi, nie może go napełnić /../ zakończy się czas wygnania /../ Wracam do Ojczyzny /../."

    Jakże podobne są odczucia dusz "zawołanych" przez Ojca i Pana Jezusa. Moje zapiski służą takiemu świadectwu...świadectwu wiary. Trzeba gromadzić sobie skarb w niebie czyli inwestować w duszę (Msze Św. z Eucharystią, modlitwy, posty ofiarowywanie cierpień zastępczych, itd.).

    Dzisiaj prowokacyjnie zapytam; nie mamy duszy jak małpa, pies lub świnia? Każdy z nas otrzymał rozum...po to, aby odnaleźć Boga Stworzyciela. Niektórzy szczycą się swoją mądrością, a mając oczy i nie widzą cudu stworzenia wszystkiego.

    W tym czasie wierzą w bajkę, że powstaliśmy z wielkiego wybuchu (małego reaktora jak obecnie w Federacji Rosyjskiej), a później w wyniku ewolucji. Dzisiaj już wiadomo, że nasz kod genetyczny sięga Adama i Ewy...nie można z małpy przeszczepiać narządów.

    Co tacy odpowiedzą Panu Jezusowi, gdy zakołacze? Nie ma Zbawiciela? Czeka nas tylko zgnicie ciała? Przekonasz się, a czytając to nie będziesz mógł kręcić, że; nie wiedziałem!

                                                                                                                                     APeeL

 

    Właśnie przepisane...

27.07.1992(p) ZA POWRACAJĄCYCH Z ZIEMSKIEGO ZESŁANIA

    Z Bogiem zaczynam nowy tydzień, płyną moje modlitwy oraz podziękowania za pokój w sercu, rodzinie, kościele i ojczyźnie. Napływa, aby odmówić modlitwę za "powracających z ziemskiego zesłania". Właśnie dzwoni pacjent i pyta czy może przyjść do mojego domu. Odpowiedziałem mu, że dom to miejsce święte.

     Na ten moment czytam zdanie z moich zapisków, że; "Bóg Ojciec pragnie twojego powrotu do Domu Prawdziwego!" Przeczytałem modlitwę, ale napłynęła myśl, aby podziękować "swoimi słowami";

"Boże Ojcze Wszechmogący!

Z Twojej łaski otrzymałem dom z rodziną.

Ty, najlepszy z Ojców pokazujesz mi, że powrót do domu oznacza radość i szczęście. Wprost mówisz do mnie; zobacz jaka radość czeka ciebie po powrocie do Mnie,Twego Ojca.

Dziękuję Ci Ojcze za Twoje Błogosławieństwo w czasie podróży, za dobre natchnienia i modlitwy.

Dziękuję za Twoje prowadzenie i wszelkie dobra z tego wynikające. Dziękuję Ci Ojcze za Syna, który pokazał na Ciebie, otworzył Niebo i teraz obdarza nas Swoim Pokojem. Ten pokój towarzyszył mi przez cały czas. Dziękuję za natchnienia Ducha Św. i serdeczną opiekę Matki Bożej. Dziękuję Ojcze!"

     Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego za powracających z tego zesłania. Dalej nie mam ukojenia, ale pomoc wskazuje na modlitwę dziękczynną: w litanii do Boga Ojca;

"Ojcze Dobry - bądź uwielbiony!

Ojcze Łaskawy - bądź miłosierny!

Dawco Życia - zmiłuj się nade mną!

Ty, Ojcze dałeś mi dom

Ty, Ojcze pragniesz mojego dobra bardziej ode mnie!

Bądź miłosierny Ojcze mój!

Przyjmij Ojcze moje podziękowanie za Twoje Błogosławieństwo.

Ojcze, tylko Ty znasz nasze prawdziwe pragnienia...tylko Ty możesz je dać - tylko Ty wiesz jak cierpię. Dziękuję Ci za umożliwienie mi poznania tych pragnień i związanych z nimi cierpień.

Jakże mało widzi Twoje Dobro Ojcze nasz."

    Kupiłem kwiaty pod krzyż Pana Jezusa, ale kręciło się pełno "przyjaciół". Wiara dla komunistów to bajki, a to co czynię jest bardzo podejrzane. W głowach decydentów nie mieści się, że wykształcony lekarz...tak postępuje.

   W tym czasie Szatan działa na dwie strony, bo mnie zalewa niechęcią, a nawet agresją z pragnieniem podejścia do rodaka i wygarnięcia mu prawdy. Cóż on winien, został zniewolony i tyle, a ten na górze czyha, aby zabić takiego jak ja.

   Podczas modlitwy "Anioł Pański" o 12.00 ponownie napłynęło natchnienie, aby Bogu Ojcu podziękować. Jakże słuszne są te natchnienia. Naprawdę trzeba bez przerwy dziękować! Jakże jasno to widzę, nawet ludziom zbyt rzadko dziękujemy, bo wszystko nam się należy. Ile cierpień niesie świat, ile mamy pretensji.

"Ojcze mój! Dziękuję Ci za Twoją opiekę od urodzenia. Ojcze mój, nie wiedziałem, że Jesteś! Jakże byłem ohydny w tamtych czasach!

Dobry Ojcze, miłujący, pobłażliwy, przebaczający, doskonale miłosierny i wszechmogący...jakże cierpiałeś z mojego powodu!

Ojcze mój, który Jesteś w Niebie, dziękuję!"

    Tak wypadło wołanie za tych wszystkich, którzy nie wiedzą, że mają Prawdziwego Ojca. Pod koniec koronki pojawił się sekundowy sen z postacią małej Tereski w poświacie. Zacząłem odmawiać moją modlitwę z przekazywaniem cierpień Pana Jezusa w tej intencji;

    "Panie Jezu spraw, abym umiał odczytywać ostrzeżenia duchowe przed atakiem złego! Wówczas trzeba milczeć, odmawiać koronkę, uniżyć się, bo błędem jest dyskutowanie, bronienie się.

   Dzisiaj poszczę w intencji pokoju w Jugosławii i zdziwiony stwierdziłem, że będzie film o Ignacym Loyoli założycielu zakonu jezuitów; "W każdej godzinie odnajduję Go". W czasie meczu Polska - Włochy! Siły ciemności są precyzyjne, a jak krzyczą o nietolerancji!

   Na ten moment czytam książkę; "Szatan istnieje naprawdę", a Bestia przeszkadza w zapiskach, rozprasza, a w końcu wpuszcza pychę. Bronią na niego jest cichość, milczenie, uniżenie i pokora serca. To pokazał Pan Bóg dając Swojego Syna wcielając Go w ciało ludzkie! Wcielenie Pana Jezusa dało początek naszemu zbawieniu!

    To wszystko przenika moją duszę, a sam...dzięki natchnieniom Ojca, Pana Jezusa i Matki Bożej dotarłem do tej Prawdy. Don Ottavio Michelini (zm. 5 X 1979 r.) zapisał przekazy od Matki Bożej (sześć ksiąg) do kapłanów (75-79 r.). Z zapisków utkwiło w mojej duszy; "tutaj służymy Bogu - Ojcu lub Szatanowi". Tak, bo jesteśmy na wygnaniu i nie ma innej możliwości ("tak lub nie, wracasz czy pozostajesz? jesteś Moim dzieckiem czy nie?").

   Przecież to cel naszego życia! Zesłanie...pragniesz wrócić - musisz Mi służyć jak s y n. Zły małpuje Boga i naszą wiarę. Wokół morze niewiary, obojętności, grzebania w śmieciach, zaślepienie i omamienie. Na szczycie tego wszystkiego są wrogowie naszej wiary...jedynie prawdziwej!

   Najgorsi są wrogowi świadomi, bo działają pod dyktando Bestii (opętanie intelektualne), są precyzyjni i mają szatańską pomoc. Często udają dobrych katolików, znają dokładnie Pismo, formuły w nabożeństwach, przenikają struktury naszego Kościoła. To groźni przeciwnicy!

    Płynie film; "W każdej godzinie odnajduję Go"...tam łaskę wiary otrzymał szlachcic"...to wprost moje dzieje! Zwykli ludzie nie mogą zrozumieć, że Bóg Ojciec może powołać do świętości...każdego! Ignacy Loyola w dyskusji ze swoim kardynałem mówił to co ja dzisiaj, że trzeba odczytywać Wolę Boga Ojca w każdej chwilce życia i iść drogą, która oświetla Światło Ojca. Nic innego nie jest ważne. On jest na świadectwo wiary!

    Film kończy się sceną...kardynał klęczy, a Ignacy błogosławi go!

                                                                                                                          APeeL

 

 

10.08.2019(s) ZA DOŚWIADCZANYCH W WIERZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 sierpień 2019
Odsłon: 1254

     Tuż po przebudzeniu napłynęła sprawa oszustwa Szatana, który mami braci islamistów seksem z dziewicami w Królestwie Bożym. Muzułmanin Mario Joseph, który doszedł do prawdy i przeszedł na chrześcijaństwo otrzymał odpowiedź od ich nauczyciela, że Pan Jezus nie może być Synem Bożym...

- Jak Bóg może mieć syna, gdy nie ma żony! 

   Wróćmy do poranka i mojego "pouczenia". Dusza jest wcielana - w momencie naszego poczęcia - jako "dorosła" (święta) i tylko taka możne wrócić do Boga...nie ma płci w naszym zrozumieniu!

    We właśnie przepisywanym dzienniku z dnia 29.07.1991 był fragment dotyczący możliwości wyboru duchowego, który ukazuje stronę Szatana i Boga Objawionego. To jest zasadniczy podział, który schodzi aż do naszego słabego ciała, które ciągnie to życie z pokusami podsuwanymi przez Przeciwnika Boga oraz duszy pragnącej świętości. Przyznam, że nikogo to nie interesuje, a inaczej nie wrócisz do Królestwa Niebieskiego...

    Wokół mamy poplamionych, a nawet popaprańców, nie wspomnę o kimolach z Korei Północnej i podobnych wokół, wciąż zakochanych we władzy ludowej. Mogę powiedzieć, że nasz Kościół to przybudówka zakładu pogrzebowego, gdzie wnosi się trupy...szczególnie starych komuchów.

    Wielu takich błagam, aby wrócili do Boga, proszę o drgnięcie, straszę kłopotami po odrzuceniu ciała, ale wszystko na nic. Nawet proponuję podwiezienie samochodem, ale oni wolą "latać za mną", a w kościele małpują wierzących (dodatkowo grzeszą). 

   Mała próba wiary zaczęła się rano, bo nie chciało się wstać na Mszę Św. poranną, a w tym tygodniu zaprosiłem Tatę do mojej izdebki i miałem wewnętrzną potrzebę dwukrotnego uczestnictwa w spotkaniach z Panem Jezusem. Po chwilce snu znalazłem się na nabożeństwie o 7.15.

    Dzisiaj było wspomnienie św. Wawrzyńca, którego zamordowano (10 VIII 258 r.) przypalaniem przykutego do kraty. Natomiast z Księgi Mądrości (Mdr 3, 1-9) padną słowa; o naszym istnieniu tu po śmierci...

    "Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga /../ Bóg ich bowiem doświadczył /../ jak złoto w tyglu /../ W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku /../." W tym czasie "oczom głupich " wydało się, że "pomarli", a ich odejście to nieszczęście i unicestwienie.

     Mogę powiedzieć, że nic się nie zmieniło, bo wokół trwa przekonanie, że "żyje się tylko raz", a śmierć to koniec, bo "jeszcze nikt tam nie był i nie powiedział jak jest". Kościół Pana Jezusa to "taca i kasa", ale pogrzeb trzeba mieć katolicki.

   Z drugiej strony nie dziwię się, bo na Mszach Świętych nie usłyszysz o posiadaniu duszy i nie mówi się o tym, co jest z nami tuż po śmierci. Jasnogród nie zastanawia się nad tym, co będzie za chwilkę, bo tyle trwa nasze życie w stosunku do wieczności.

    Pan Jezus na ten czas wskazuje, że "ten, co kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne". Musisz zrozumieć, że jesteśmy duszami na zesłaniu z dołączonymi ciałami (kamieniami u nogi).

    Pojechałem na ponowną Msze Świętą o 20.15, ale nie czekałem na apel łączący nas z pielgrzymką, a przez to trafiłem na relację z kaplicy MB w Częstochowie skąd padły słowa o moim dziecięctwie Bożym. Ponadto zostałem pobłogosławiony krzyżem; "w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego", co przyjąłem zadziwiony na kolanach...

                                                                                                                                    APeeL

 

 

                    Właśnie opracowane...

23.06.2009(w) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ W SYTUACJI BEZ WYJŚCIA

     Islam. Wydają za mąż małoletnią Nasime, która chodzi do szkoły i nie chce męża. W jej oczach jest strach...jej rodzice to biedni ludzie i normalnie sprzedają dziecko. Nie pomaga perswazja cywilizowanych obrońców. Przed odczytem intencji nie chciałem tego zapisać, ale ważne jest prowadzenie przez Pana.

    Dzisiaj zostałem zalany znakami;

  •  w śnie intensywnie szukałem kluczy do mieszkania
  • w oczekiwaniu na mszę zobaczyłem mysz kościelną, która wyraźnie była zagubiona i szukała wyjścia, bo do kościoła „wracają, ale przed zimą".
  • kapłan mówił o czasie, gdy młodzi odchodzą od rodziców i „idą na swoje”
  • Abraham ma wybrać Boga lub swoje trzody, srebro, złoto i namioty...

    Mój wzrok zatrzymał porysowany blat ławki kościelnej, gdzie były zarysy namiotu. Napłynął obraz ofiar trzęsienia ziemi we Włoszech, którzy tak koczują na stadionach. 

    Piszę to, a rząd Tuska czeka na cud, ponieważ stoi przed krachem finansowym. Podobny dylemat jest z mediami, ustawa idzie do kosza. Napadnięto na CBA. Zobacz ile problemów robią sobie, a później szukają wyjścia z sytuacji.

    Teraz zdziwiony słucham słów Ew. (Mt 7, 6. 12-14); „/../ Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wiele jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują /../”.

    Wzrok padł na brzeg książki „Myśli” Lucjusza Seneki, który urodził się w Hiszpanii (Kordoba) w roku 4 przed Chrystusem, a około roku 32 po Chrystusie rozpoczął działalność publiczną. Kaprys Kaliguli mógł pozbawić go życia, ale „załatwiła” go rozpustnica Messalina żona Klaudiusza. Jak przystało na porządnego człowieka odsiedział 8 lat.

    Książka otworzyła się na jego rozważaniu; „/../ Czym jest Bóg? Wszystkim, co widzisz, i wszystkim czego nie widzisz. Dopiero tak da się przedstawić Jego własną wielkość /../ On jeden jest wszystkim /../. Jaka więc różnica pomiędzy naturą Boga, a nasza? Lepszą cząstkę nas stanowi duch, lecz w Nim nie ma żadnej cząstki poza duchem. On jest cały rozumem, podczas gdy ludzie są tak zaślepieni, że ten świat /../ uważają za przypadkowy i podlegający przypadkowym zmianom /../”.

    Męczę się ze znalezieniem poczty posła R. Kalisza, który broni krzywdzonych lekarzy. Uparłem się, ale to bezsensowne. Na stacji benzynowej kobieta nie mogła otworzyć wlewu paliwa. Pojechałem do matki ziemskiej, ale posiadłość zamknięta, bo rodzince spodobał się spadek (zgarnęli wszystko).

    Zawsze wożę klucz od mieszkania, którym otwieram garaż, a dzisiaj nie mam (jak w śnie). Zagadał mnie przechodzący i wjechałem z otwartymi drzwiami samochodu i zabrudziłem lakier farbą z futryny. W telewizji pokazano problem; nowy blok, a odpadają tynki wewnętrzne i płytki. Właścicielowi restauracji skasowano dojazd (na pewno nie był w Partii)

    Przed Mszą Św. wieczorną popłynie moja modlitwa. Jak dobrze jest w ciszy Domu Pana, a takie odczucie mam przeważnie po Eucharystii. Dopiero następnego dnia odczytam intencję i w bólu wołałem za; ofiary straszliwych powodzi, lokatorów budynku zniszczonego przez wybuch butli gazowej, mieszkańców wioski, gdzie rodzina z podłymi ludźmi terroryzuje sąsiadów.

    Nic sobie nie robią z rozpaczy gnębionych (puszczają psy, koń chodzi po kapuście, kamieniami rzucają w eternit). Ci, co maja pokój nigdy tego nie docenią. W innej miejscowości grasuje piroman, ludzie boją się spać. Ci, co mogą spokojnie spać nie dziękują Bogu za ten dar.

    Mała dziewczynka poszukuje zaginionej matki. Rozdzielono rodzeństwo; dziewczynkę i chłopca. Dzisiaj, gdy to przepisuję (10.08.2019) płacze matka, której ojciec porwał dwóch synów. Policja nie może interweniować, bo jest to sprawa sądu.

    Późno RTL II pokazują ślub najgrubszego człowieka świata. Specjalny samochód z platformą. Kolos ma bardzo ładna twarz, a tańczy poprzez ruchy rąk. Pan ukazuje mi tylko migawki spraw związanych z intencją...

                                                                                                                                       APeeL

 

02.08.1997(pt) ZA MARNUJĄCYCH SWOJE POWOŁANIE

MB Anielskiej

    Spałem kilka godzin, ale zrywam się na pierwszą Mszę św. Nie idzie zaległa modlitwa, bo „nie trzeba, to już było”. Tak, bo mam wołać za dzieciątka adaptowane. Podziękowałem jeszcze raz za pomoc w pracach remontowych.

    W kościele usiadłem pod stacją drogi krzyżowej „Pan Jezus bierze krzyż na ramiona”...aż zawołałem „Panie zabierz mnie z tego zesłania”. Poprosiłem, aby Zbawiciel odpoczął w moim sercu, ja dzisiaj przyjmę Jego krzyż. Przypomniał się kurs, gdzie się upiłem. Przecież takimi czynami sam wkładam Panu Jezusowi krzyż.

    Łzy zalały oczy, bo dzisiaj jest ścięcie św. Jana Chrzciciela...dla fanaberii, bardzo często tak kończą powołani przez Stwórcę, a właśnie wypada dzień za powołania kapłańskie i zakonne. Jak wielka to łaska, a właściwie dar Boga Ojca; namaszczony kapłan staje się cudotwórcą, bo zamienia chleb w Ciało Pana Jezusa.

    Eucharystię ofiarowałem w intencji dnia przez ręce Matki Pana Jezusa...także za syna, który miota się i nie może odnaleźć swojego powołania. Podczas powrotu towarzyszyły mi figury Matki Bożej. Płynie relacja z ośrodka dla niepełnosprawnych prowadzonego przez s. zakonne, a  w „Życiu W-wy” będzie opis działalności Janusza Korczaka.

    Postawiłem kwiaty pod krzyżem Pana Jezusa i w bólu zacząłem moją modlitwę. Wierz mi, że wielką łaską jest odkrycie swojego powołania przez Boga. To dotyczy ludzi prostych i prezydentów (Castro, Wałęsa, Kwaśniewski).

    Przypomniała się babcia, która ma łaskę spotkań ze Świętą Rodziną. Ja też zapraszam do domu i na dyżur Matkę Bożą i Pana Jezusa. My jesteśmy marnymi stworzeniami i swoim myśleniem ograniczamy możliwości Boga...przybycia po naszym zaproszeniu! Dla Boga nic nie znaczą nasze przeszkody: stalowe drzwi i bunkry.

    Wieczorem ujrzę marnujących swoje powołanie:

  • policjantów i ochroniarzy sprzymierzonych z mafią. Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (10.08.2019) tacy z Rutkowskim napadli na wskazaną osobę!
  • dziennikarzy manipulujących prawdą (kłamiących) i sprzedajnych w mass mediach obcych naszej ojczyźnie
  • porzucających kapłaństwo i zakony, nie uchwalono konkordatu
  • władza odwracająca się od ludu, sprzeczający się posłowie, a nie rozliczono winnych zaniedbań (powódź)
  • jeszcze pielęgniarka, która została nauczycielką, bokser bijący się na ulicy, nietrafieni rzemieślnicy i lekarze ze studiów opłacanych (nie trzeba egzaminu).

    Powodzian zostawiono gorzej jak Izraelitów na pustyni, a w tym czasie w telewizji (Piknik Country & Folk Mrągowo)...trwała zabawa ze sprośnymi piosenkami. Dzisiaj wiem, że moje powołanie to życie modlitewne...

                                                                                                                                      APeeL 

 

 

 

 

 

 

 

09.08.2019(pt) ZA GŁUPIEJĄCYCH Z POWODU MIŁOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 sierpień 2019
Odsłon: 1180

    Dzień był normalny, ale tuż przed wyjściem na nietypową Mszę Św. o 20.15 - po której łączymy się duchowo z naszą pielgrzymką  - zdążająca do MB Częstochowskiej...zacząłem rozmawiać z wnuczkiem (17 lat) o "tęczowej zarazie".

    Właśnie - z Kurii Metropolitarnej w Krakowie - podziękowali za list wspierający księdza arcybiskupa Marka Jędraszewskiego...za celne określenie bluźnierców obnoszących się z grzeszną miłością (jest pod datą 08.08.2019).

    Do rozmowy z wnuczkiem zaczęła wtrącać się żona i mówiła jak pani Marta Kuligowska z TVN24. Zawsze, gdy przyjeżdża córka lub wnuczek ja staję się obcym. To jest wynik jej napięcia i miłości córki oraz wnuczka. Ona nie jest taka, ale "głupieje na tle miłości"...karmi go przez cały dzień jak malutkiego dzidziusia i nie widzi, że chłopak tyje w oczach.

   Zdenerwowany wyszedłem wcześniej do kościoła, ale zdziwiony stwierdziłem, że to nie było przypadkowe, bo tak została podana intencja tego dnia. Dodatkowo okaże się, że nie miałem jeszcze takiej (była; za głupiejących z nienawiści i starości).

    Ból zalewał serce podczas natychmiastowego odmawiania mojej modlitwy, a w tym czasie napływały obrazy;

- całych mas ludzkości żyjących seksem (bożkiem o nazwie; e r o s) z obłędnymi pozycjami (Kamasutrą) hetero i homoseksualną

- LGTB+ z szerzeniem "tęczowej zarazy"...tylko Bóg Ojciec wie, co na prawdę wyprawiają

- współżyjący seksualnie w rodzinach (rodzeństwo, rodzice z dziećmi)

- współżyjący ze zwierzętami

- wybuch cudzołóstwa, życia na "kocią łapę" z powodu różnych zachcianek

- gwałty wszelkiego typu...teraz nawet na ulicach (dokonywane przez islamistów), bo Szatan podsunął im mieszanie ras!

- haremy z żonami, które są jeszcze dziećmi

- gwałty w małżeństwach, itd.

    Zrozum moją osobę, wiedzącego, że stworzył nas Bóg Ojciec i dał nam seksualność, abyśmy kontynuowali Jego dzieło, bo my przekazujemy potomkom ciało (genotyp), a Bóg wciela w nie Swoją cząstkę czyli duszę.

    Człowiek powinien powstawać jako wynik miłości małżeńskiej, a nie dla seryjnej produkcji lub z gwałtów w małżeństwach...nawet sakramentalnych.

    Celem naszej miłości jest Bóg Ojciec, który czeka na nasz powrót po błysku zesłania na ziemię. Cóż widzisz wokół; garstka uczestniczy w Mszach Św. a normalni ludzie biegają za pieskami, prawie całują je i śpią z nimi.

    Ogarnij cały świat zgłupienia na tle "miłości"...aż do zabójstw z powodu chorobliwej zazdrości, porywania dzieci dla pedofilów, zmuszania do prostytucji oraz obnoszenia się ze swoją grzesznością.

    W czytaniu Pan Bóg wskazał na naród wybrany (Oz 2) jako Swoją Miłość...teraz my jesteśmy takim narodem dlatego Szatan atakuje na różne sposoby...kaznodzieja świecki, o. Biedroń w kampanii pluł na naszą wiarę i Kościół Pana Jezusa.

    Natomiast Pan Jezus w Ew. zapytał (Mt 16, 24-27); "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?" Lekceważy ludzkość przyszłą ocenę swojego postępowania z odpowiednią zapłatą.

   Eucharystię ofiarowałem w intencji tego dnia. Nie zmarnuj mojego świadectwa wiary i współcierpienia z Panem Jezusem...

                                                                                                                                          APeeL

 

Przepisany...

01.08.1992(s) Serce Maryi w koronie cierniowej...

     Przebudziłem się w ciemności, padłem na kolana i zawołałem; "Ojcze pobłogosław cały sierpień! Matko prowadź! Panie Jezu bądź mi ochroną! Duchu Św. dawaj natchnienia!"

    Czas na Mszę św. (pierwsza sobota m-ca), a córeczka blokuje łazienkę. "Jezu mój...jak wszystko jest darem!" W tym oczekiwaniu odbywa się dodatkowy bój o wolną sobotę ("czy mam iść do pracy, czy wolny dzień").

   Odmówiłem "Pod Twoją Obronę", a w tym czasie żona powiedziała; "po co masz się spieszyć, przedłużysz sobie urlop." Tak wyjaśniło się kuszenie! Dodatkowo dzisiaj trwa Sejm RP, a ja zagrażam wolnej ojczyźnie.

    Towarzysze dobrze wiedzieli, że ich wrogiem jest Bóg i wierzący...dlatego czciciele wiecznie żywego Lenina mieli zabronione chodzenie do kościoła! Może to wyjaśnia wrogość do mnie? Raz wskażą kogoś i już nie wyjdzie z tego, bo "ty będziesz dobrym poetą, ty kierownikiem, a ten tam to wróg".

   Pan postawił mnie tutaj, gdzie jest dużo niewierzących i sług panów ziemskich...już dawno powinienem przyjąć ten dar. Przed wyjściem do kościoła otworzyłem książkę; "Boże Ognisko" Normana Daviesa, gdzie przeczytałem o skazańcach po upadku Powstania Kościuszkowskiego! To zapomniany holokaust Polaków...

   Tam trafiłem na ślepego, zakutego w łańcuchy, który zmarł po 46 latach przeżytych w absolutnej ciemności. Jakże Pan wszystko pokazuje, bo sam pisałem, że z Bogiem Ojcem mogę być przykuty do ściany...w największym poniżeniu! Cóż oznaczają moje obecne cierpienia? Teraz wołam;

<<Matko moja, tak mało uznaje Twoje Niepokalane Poczęcie, Dziewictwo, i Macierzyństwo...tak wielu szerzy do Ciebie niechęć, zobojętnienie i nienawiść...tak wielu obraża Cię i znieważa Twoje Wizerunki!>>

   Panie Jezu całe życie Twojej Matki było jednym cierpieniem; od porodu w Betlejem - poprzesz poszukiwanie Ciebie w zagubieniu - do Golgoty!

<<Gdzie byłaś Matko podczas Jego biczowania i koronowania cierniami? Jego skazano na śmierć, a Tobie zarzucano krzyż. To Ty upadałaś, to Ciebie przeszył miecz boleści podczas spotkania z Synem.

    Ty pragniesz, aby każdy z nas trafił do Syna i pomagał Mu w niesieniu krzyża. Ty pomagałaś nieś Jego krzyż i Ty, Matko otarłaś Jego Twarz. Do dnia dzisiejszego pocieszasz wszystkie niewiasty w cierpieniach.

   Co czułaś, gdy Jego obnażono, rozciągano i przybijano do krzyża, a co, gdy Go uniesiono nad światem? Ty wszystkim wybaczasz i pragniesz, aby każdy trafił do Raju. Ciebie nam dał Bóg. Jakże pragnęłaś Matko mojego zbawienia i wszystko wykonałaś z Synem...razem z Nim oddałaś Swoją Duszę Ojcu i Tobie przebito Serce>>.

     Nagle z wielką jasnością ujrzałem obraz Serca Maryi w koronie cierniowej. Kto to przedstawił, bo pewnych uczuć i przeżyć nie wyrazisz słowami. Wszystkie cierpienia Matki, które teraz przeżyłem może wyrazić; "serce w koronie"!

   Eucharystię przekazałem jako wynagrodzenie cierpień Matki Bożej, a później podczas błogosławienia Monstrancją aż krzyknąłem w sercu, a moja dusza zjednana ze Zbawicielem uniosła się ponad ciało. 

   Przypomniały się słowa o. Pio; "To dusza zostaje zawieszona w Bogu. To chwile, które dają więcej niż wiele lat ćwiczeń z całych sił /../ serce jest ogarnięte /../ bardzo delikatnym i słodkim płomieniem gorącej miłości /../". Przeżywam to samo, ale słowami tego nie wyrazisz.

    Wymieniłem kwiaty na krzyżu, a łzy zalewały oczy podczas odmawiania cz. chwalebnej różańca...szczególe uniesienie sprawiło "Wniebowzięcie i "Ukoronowanie NMP". "Och! Matko moja...nadejdzie taki dzień, gdy każdy ujrzy Twoje Ukoronowanie, ale dla wielu będzie za późno, jakże cierpisz z tego powodu."

    Wróciłem do mojej modlitwy za dusze ofiar Powstania Kościuszkowskiego, a to zawsze trwa ok. godziny. Wciąż trwała ekstaza, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Dopiero sen ukoił tęskną rozłąkę z Bogiem...

                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

08.08.2019(c) ZA TRACĄCYCH AUTORYTET

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 sierpień 2019
Odsłon: 1291

    Ta intencja napłynęła tuż po przebudzeniu, bo dzisiaj waży się los marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego, który latał samolotami bez opamiętania. Zdziwiłem się, bo miałem podobną, ale niższego rzędu; za tracących wiarygodność...

   Człowiek, który miałby wiarę w Boga jak ziarnko gorczycy - wiedziałby jak wielką łaską - jest reprezentacja Polaków na tym stanowisku. Wg mnie on jest niewinny, bo nigdy nie powinien sprawować tej funkcji.

   Nie wystarczy podobać się prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który jest osobowością mocną, a tacy lubią otaczać się słabymi i "wiernymi". Pan Marek Kuchciński nie ma żadnej charyzmy. Nie przypuszczam, aby był koniem trojańskim Grupy Trzymającej Władzę.

    Jednym słowem jest to dziecinada polityczna. To, co piszę powinno paść podczas wyjaśniania sprawy z przeproszeniem przez prezesa; "nie zachowaliśmy czujności jako rządzący i pomyliliśmy się"...

    Pan zaprowadził mnie na zapis (01.08.1992), bo wówczas napisałem list do kolegi psychiatry, doktora nauk medycznych Wiesława Łyjaka (1932-2008) - podobnego do mnie idealisty katolika, który z uporem chciał wprowadzić powołanie Parlamentarnej Poradni Zdrowia Psychicznego (wejdź; Polityka 16 marca 2008 r. Wojciech Markiewicz Kraj Krew wypije, a dziurki nie zrobi). 

   Wówczas w liście wskazałem, że Bóg Ojciec "powołał go na Swojego Wysłannika", a Matka Boża błogosławi nam, bo "gdzie dwóch w Imię Moje, tam Ja Jestem". Zaznaczyłem na koniec, że z dójki nawiedzonych lekarzy będzie trudniej się śmiać...

 Zważ, że w poradniach zdrowia psychicznego w Polsce bada się kandydatów na strażników, ochroniarzy, pilotów, kierowców ciężarówek i do wielu innych zawodów, ale nie ludzi odpowiedzialnych za losy naszej ojczyzny!

    Cała trudność jest w tym, że nie ma normy psychicznej...jedno jest pewne, że zdrowi są psychiatrzy, bo wierzący w Boga reprezentują tych, którym "jest brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć". Natomiast mający natchnienia na pewno wymagają leczenia, bo psychiatrzy tylko myślą! Sparafrazuję powiedzenie Kartezjusza; Cogito ergo sum (łac. „Myślę, więc jestem”)..."Tylko myślę, więc jestem psychiatrą"...

    Taka Parlamentarna Poradna Zdrowia Psychicznego byłaby bardzo potrzebna...w przypadku obecnego marszałka stwierdzamy chorobliwe pragnienie latania, unoszenia się nad ziemią, przenoszenia się w przestrzeni (numer; inne przyczyny chorób)...nawet można to podciągnąć pod nałóg! Sprawa byłaby załatwiona po ludzku...bez grzechu kłamania.

    Na dzisiejszej Mszy Św. porannej nie miałem wielkich przeżyć, a Izraelitom zabrakło wody na pustyni i zaczął się normalny bunt, bo w Egipcie mieli wszystko, a tu czeka ich zagłada (Lb 20, 1-13). Bóg zlecił Mojżeszowi wyprowadzenie wody ze skały po uderzeniu w nią laską...na oczach całego ludu.

    Przy okazji Aaron i Mojżesz dowiedzieli się, że nie wprowadzą ludu do ziemi obiecanej, ponieważ nie objawili świętości Boga naszego wobec Izraelitów.

    Psalmista na ten moment wołał z radością w Ps 95[94] "Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie", a w Ew Mt 16, 13-23 Apostoł Piotr rozpoznał w Panu Jezusie Zbawiciela, który zarazem chciał odciągnąć Pana Jezusa od Bolesnej Męki, a to była dbałość od Szatana, bo wówczas nadal byłoby zamknięte Królestwo Boże.

   Eucharystię trzymałem długo w ustach, ale stała się dziwnie pofałdowana i taki był ten dzień. Nie miałem wielkich przeżyć duchowych, napisałem poniży list...do kurii (pocztę zamknęli), ale dałem do wiadomości Episkopatu Polski.

    W drodze na Mszę Św. wieczorną odmówiłem moją modlitwę w intencji tego dnia. W pokoju wysłuchałem nabożeństwa na zewnątrz kościoła, a ponowna Eucharystia długo utrzymywała się w ustach". Po apelu o 21.00 w którym łączyliśmy się z naszą pielgrzymką - w wielkim bólu krążyłem po mieście - odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego...

                                                                                                                                    APeeL

 

 

07.08.2019(ś) ZA SZEMRZĄCYCH PRZECIW BOGU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 sierpień 2019
Odsłon: 1207

    W tym tygodniu zaprosiłem Boga Ojca do mojej izdebki...córka nigdy tego nie uczyniła, a kupiłem jej mieszkanie w Warszawie i wyposażyłem za 30 lat dyżurów w pogotowiu. Mało tego, porzuciła kolegę i znalazła sobie "tatusia", płacą za wynajem mieszkania po 1 tysiąc złotych każdy.

    Zobacz jak postępują obdarowani...gdyby tułała się to zrozumiałaby łaskę. Teraz czeka na spadek po mojej śmierci, ale nie wie o tym, że w testamencie jej nie będzie. Piszę to, aby pokazać tysiąckrotną dobroć naszego Boga Ojca, a zarazem możliwość otrzymania okrutnej kary...  

   Dopiero dzisiaj zauważyłem, że od poniedziałku uczestniczę w dwóch Mszach Św. i z łatwością odczytuję intencje modlitewne. Na dzisiejszym spotkaniu z Panem Jezusem zdziwiłem się Słowu Boga (Lb 13), które odpowiada mojemu odczuciu w stosunku do córki, która zmarnotrawiła mój dar.

   Zobacz, co Dobry Tata powiedział przez Mojżesza do ludu wybranego; "Jak długo mam znosić to przewrotne zgromadzenie szemrzących Izraelitów przeciw Mnie? /../ Trupy wasze zalegną tę pustynię /../ nie wejdziecie z pewności do kraju, w którym uroczyście poprzysiągłem wam zamieszkanie /../ przez czterdzieści lat pokutować będziecie za winy /../ Zaprawdę, w ten sposób postąpię z tą złą zgrają, która zebrała się przeciw Mnie. Na tej pustyni zniszczeją i tutaj pomrą".

   Musisz zrozumieć, że nasz umiłowany Deus Abba jest dobry, miłosierny, a zarazem ma moc zatrzymać słońce i dla bluźnierców do końca ma naszykowaną zapłatę...Piekło, gdzie dusza nie może umrzeć. Nawet sam dziwię się temu okrucieństwu, ale Pan Jezus oprowadzający tam wybranych nie reagował na błagalne krzyki skazanych, bo "wyrok już został wydany".

   To nie jest jak u nas, gdzie cwaniacy włóczą sprawiedliwych po niezależnych sądach (Urbach Bendera), a zapoznałem się z tym we własnej Izbie Lekarskiej, gdzie jest kult praworządności z bronieniem "samych swoich". Wołam za kolegów, bo marnie skończą opowiadając się za ważniakiem, anty-krzyżowcem, a mienią się katolikami!

   Pan Jezus uzdrowił na odległość córkę niewiasty kananejskiej (Mt 15,21-28), a ja w tym czasie wołałem, aby to samo uczynił z moją. Niech przejrzy, niech zobaczy tak jak ja swoje postępowanie. Eucharystia przewijała się i ułożyła w węzełek dla żniwiarza na Poletku Pana Boga. Czeka mnie ciężka praca...

    Przed Mszę Św. wieczorną demon pilił, abym edytował zapis z wczorajszego dnia z dodatkami, co trwało później 2 godziny i nigdy sam nie ułożyłbym tego. Niespodziewanie trafiłem na pielgrzymkę, a to sprawiło, że po ponownej Eucharystii pozostałem z nimi na apelu o 21.00.

    Później wspólnie śpiewaliśmy Bogu Ojcu; "Raduje się dusza ma wielbi Pana swego", a w tym czasie wielu pątników tańczyło. Jakże Bóg Ojciec zaskakuje mnie każdego dnia...

                                                                                                                             APeeL


    Napisałem podziękowanie do Kurii Metropolitarnej w Krakowie z zawiadomieniem Episkopatu Polski...

    Pragnę wyrazić wielkie podziękowanie Księdzu Arcybiskupowi  Markowi Jędraszewskiemu za celne określenie "ohydy spustoszenia" jaką są "spółkujący inaczej" z ich Paradami Grzeszności. Jako lekarz katolicki stanąłem w obronie wiary i krzyża, który powalił opętany kolega psychiatra (wszystkie jego wyczyny wymazali w internecie, ale zostało; Portal Pomorza Pomnik porucznika Dampka zniszczony).

      W telewizji Trwam (koniec roku 2007) był trzyodcinkowy reportaż o jego wyczynach. Ponieważ kolega dalej walczył z nowym krzyżem postawionym poza jego działką zwróciłem się o jego poskromienie, bo bluźniono naszej wierze.

   Efekt; korporacja psychiatrów uznała mnie za chorego psychicznie (moja wiara to urojenie, a dzisiaj psychoza)...objawy psychozy są podobne do przeżyć mistycznych.

    Izba Lekarska w W-wie Puławska 18 zawiesiła mi pwzl 2069345...4 miesiące przed przejściem na emeryturę (2.01.2009). To ordynarna sowiecka psychuszka. Nikt nie stanął w mojej obronie, a koledzy z OIL udawali katolików i na Mszach Św. całowali sztandar Izbowy, itd.

  Od początku nawrócenia prowadziłem dziennik duchowy. Oto mój wpis (06.08.2018) dotyczący "tęczowej zarazy";

    <<Dzisiaj, prezenterka Marta Kuligowska z kacapsko-szwabskiej TVN24 ("ha, ha, ha") powiedziała; "nie idźcie tą drogą"...chodziło o wypowiedź abp Marka Jędraszewskiego. Nie słyszałem słów oburzenia w tej stacji, gdy dawali bluźniercze obrazy z procesji z boską waginą oraz małpowanie Mszy Św.! Ciekawe, co powiedziałaby pani Marta o procesji z narządami Roberta Biedronia?

    Nikt wówczas nie protestował w obronie naszej wiary, nie zostali zatrzymani bluźniercy (Konstytucja), bo to jest "normalność". Nie widziano też nic złego w kazaniu o. Roberta w Częstochowie (miasto jak każde inne). To wszystko dzieje się w czasie trwania pielgrzymek do Królowej Polski.

    Natomiast nazwanie tych, którzy nie potrafią grzeszyć po ludzku "tęczową zarazą" woła o pomstę, a przynajmniej o napisanie donosu do papieża. Nie rozróżniają tacy szacunku dla osoby ludzkiej od siania "ohydy spustoszenia" w Oczach Boga podczas Parad Grzeszności.

    Nie wiem jaką drogą idzie pani Marta, ale chyba bezbożną, bo taką reprezentuje TVN. W kraju katolickim nigdy nie wspomną o największych świętach naszej wiary, bo nie chcą obrażać uczuć ateistów oraz wierzących w bogów wymyślonych.

    To, co piszę nie dotyczy samej pani Marty, która jest tylko reprezentantką wielkiej opcji ludzi światłych, a nie pachnących ciemnogrodem. Pani Marta dowie się o Prawdzie tuż po śmierci, ale będzie za późno...jej ciało odpadnie, zostawi wszystko, a Pan Jezus zapyta; z czym przychodzisz córeczko...ile dusz zgubiłaś?

    Arcybiskup miałby grzech, tak jak ja gdybyśmy nie wskazywali błędnej drogi zwabionych przez Szatana...szczególnie prowokatorów atakujących własnego Boga Stwórcę.>>

   Moja krzywda trwa nadal (10 lat), koledzy mieli wpadkę, ale po rusku nie chcą się przyznać i podać wyciąganą przez katolika rękę. 30 lat uczestnictwa w codziennej Mszy Św. z modlitwami, wyrzeczeniami, postami w środy i piątki w intencji bratobójczej wojny w b. Jugosławii to choroba. Nic nie dały zaświadczenia od proboszcza, który powinien moją sprawę skierować do biskupa.  

    Zdrowi są obnoszący się z pragnieniem spółkowania z osobnikami tej samej płci (niech zachowają czystość, aby nie grzeszyć), wszelkiej maści ateiści i agnostycy, bluźniercy, koledzy psychiatrzy, którzy leczą tylko ciało (psyche i soma) i nic nie wiedzą o duchowości w kraju katolickim (kołtuneria duchowa).

    Dlaczego nie ma siły na wyczyny udającego zakonnika Pawła Gużyńskiego...to drugi Wojciech Lemański (dworacy kacapsko-szwabskich mass-mediów).

    Jeszcze raz dziękuję Księdzu Arcybiskupowi za strzał prosto w serce "tęczowej zarazy".     

                                                      lekarz ofiara psychuszki z powodu "choroby na wiarę"

 

Do wiadomości;

Episkopat Polski (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

 

  1. 06.08.2019(w) ZA TYCH, KTÓRZY IDĄ ZA WYMYŚLONYMI MITAMI
  2. 05.08.2019(p) ZA TYCH, KTÓRZY ZERWALI WIĘŹ Z BOGIEM
  3. 04.08.2019(n) ZA PEŁNYCH WDZIĘCZNOŚCI ZA OCALENIE
  4. 03.08.2019(s) ZA OFIARY GŁUPICH FANABERII
  5. 02.08.2019(pt) ZA RODZINĘ LUDZKĄ
  6. 01.08.2019(c) ZA ODRYWAJĄCYCH OD BOGA
  7. 31.07.2019(ś) ZA WRACAJĄCYCH DO POGAŃSTWA
  8. 30.07.2019(w) ZA GOTOWYCH DO ODWETU
  9. 29.07.2019(p) ZA PORWANE DZIECI
  10. 28.07.2019(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE POTRAFIĄ SIĘ MODLIĆ...

Strona 531 z 2573

  • 526
  • 527
  • 528
  • 529
  • 530
  • 531
  • 532
  • 533
  • 534
  • 535

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1054

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?