Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

13.02.2017(p) ZA CHORYCH NA PANOWANIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 luty 2017
Odsłon: 1227

Kain zabił Abla

    W mojej umiłowanej ojczyźnie w której jestem figurantem, bo pracowałem z całego serca jako lekarz jednostki wojskowej o celu strategicznym...także dla realizacji kartek na mięso. Bardzo lubiłem żołnierzy, bo ze względu na wadę serce miałem kategorię zdrowia wykluczającą obowiązkowe ćwiczenia wojskowe i pobór na wypadek wojny z „Ameryką”.

    Dzisiaj to samo przytrafiło się panu Pawłowi Kukizowi (sejmowa komisji ds. służb specjalnych) i słusznie mówi, że nie może spać spokojnie. Już nigdy nie będzie spał spokojnie, bo na takim stanowisku będzie „chroniony” do końca życia.

    Piszę to w związku z serią dziwnych wypadków, które spotyka ABW. Ja jestem zadziwiony szefem, panem Mariuszem Błaszczakiem...nie spodziewałem się, że on widzi wszystko tak jak ja i dlatego opozycja totalna chce usunięcia go z tego stanowiska.

    Gdyby to był człowiek podobający się prawdziwie rządzącym to miałby pełną ochronę i wciąż gościłby u „Stokrotki” w TVN...tak jak dotychczas Roman Giertych.

     Nadchodzi śmiertelne zagrożenie ze strony Państwa Islamskiego oraz ze strony Rosji, której głównym celem jest poszerzanie swojego terytorium (podbój). Przeczytaj art. „Rosja jest kościołem” („w Sieci” 47/2014), który jest wywiadem z Alainem Besanconem, francuskim sowietologiem i historykiem. Słusznie zauważył, że celem Rosji jest poszerzanie swojego panowania. Dlatego nie wpuszczono tam Jana Pawła II, a pokój na świecie jest uzależniony od poświęcenia Rosji Matce Bożej!

    Ze wszystkim się zgadzam, ale brak tam spojrzenia z punku widzenie teologii polityki, bo jest to kraj Bestii ze zbrodniczym systemem budowanym na wieczność. To wszystko jest w strukturach, które budowano „na wieki wieków”...także u nas. Jego wzór mamy w samorządach wszelkiego rodzaju, gdzie od lat panują ci sami „działacze” lub ich dzieci.

   Trwa udawanka, której nie ujrzysz bez Światła Bożego. Dlatego nie poradzimy sobie bez św. Michała Archanioła i bezustannego wołania do Boga Ojca.

    Każde działanie powinna poprzedzać modlitwa, wiele Mszy św. a później realizacja pomysłu, a tu pomysł i realizacja budząca zdziwienie i opór. Ludzie chorzy na panowanie pragną rozgłosu, bo ich działania są pozorne.

    Przykładem jest kolega Konstanty Radziwiłł, który będzie czynił wiele „dobra”, już wszędzie daje wywiady i zapowiada zmiany, które uczynią cud w służbie zdrowia, ale Narodowego Funduszu Zdrowia nie skasuje! Zatrzymaj ten wpis, bo on sprawdzi się tak jak moja natychmiastowa diagnoza o zamachu w Smoleńsku i ostatnim puczu...dzisiaj wyśmiewanym, bo nie wypalił!

    Strukturę naszego państwa ujrzałem wcześniej, a potwierdza ją działalność Izb Lekarskich, które natychmiast powinny być skasowane, bo siedzą tam - od czasu „reaktywacji” - ci sami działacze (nomenklatura) otoczeni zawodową agenturą.

   Ich patronem był prezio Bronisław Komorowski i dr Ewuś, a nabrali na swój faryzeizm nawet arcybiskupa Hozera, bo każdy nadzwyczajny zjazd zaczynali od Mszy św. z całowaniem sztandaru. Ohyda najwyższej kategorii...

   Przykro mi, bo wiara upada...na codzienne Msze św. przychodzą te same osoby, a proboszcz wciąż prowadzi remonty. Tak zamienił duszpasterzowanie na budowniczego Polski parafialnej.

    Tak jest, gdy nie modlisz się przed podjęciem decyzji i słuchasz podszeptów złego i „dobrych” ludzi z otoczenia. Później wpadasz w manię. W niedawno odmalowanym, a obecnie drugi raz zakurzonym kościele znalazłem się z kilkoma osobami. Na dodatek kapłan pomylił intencję...i tak dobrze, bo kiedyś była Msza św. za żyjącego, a podano, że za zmarłego!

    Zimno, brudno i nijako, Kain zabił Abla (Rdz 4, 1-15,25), a faryzeusze żądali od Pana Jezusa znaku (Mk 8, 11-13), ale „wyszedł ze studia”...zostawił ich i odpłyną łódką na drugą stronę

   Wszystko odmienił Chleb Życia, bo najważniejsza stała się modlitwa z moim wołaniem: za szukających Boga. To jest także dowód, że bez zjednania z Panem Jezusem nie możesz uczynić nic dobrego, bo Belzebub podsunie ci wielkie plany, a nie wiesz, co będzie z tobą za chwilkę.

     W tym czasie nie ujrzysz zagrożenia ze strony opętanych panowaniem nad światem i nadchodzącej zagłady ludzkości, a wystarczy tylko awaria prądu, aby porazić kraj. Cóż dadzą rakiety i samoloty?

    Na moich oczach szykuje się krach, ale dla mnie nie oznacza niczego. Chodzi o ludzkość i wszystkich grzeszników. To wielkie zwycięstwo Szatana z którym spotkają się pewni swego „władcy”!

    Minęło 1.5 godziny, a dalej trwała bliskość Boga z poczuciem bezpieczeństwa i pokoju. Pomyśl jak cierpi nasz Tata, gdy widzi to wszystko, a dodatkowo czyta w naszych sercach.

                                                                                                                                            APEL

    

12.02.2017(n) ZA SZUKAJĄCYCH BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 12 luty 2017
Odsłon: 1286

Uwaga. Wyszukiwania: Menu główne. Chronologicznie. W okienku wybierz odpowiednią liczę zapisów (30, 100 lub 'Wszystko’)...przy Ws. po 10 sekundach na pasku bocznym przesuniesz błyskawicznie całe lata. Po przeczytaniu wróć do Chronologicznie lub na dole przerzucaj strony (po pięć zapisów) .

 

     Po 10 minutach walki o wyjazd na Mszę św. o 7.00 zerwałem się, ale wszystko zależało od zapalenia samochodu (w nocy było - 10 st. C.). Ktoś normalny zdziwi się, że muszę odczytać godzinę nabożeństwa, bo na każdym są te same czytania i powtarzane kazanie, itd. Zły sugerował g. 17.00, bo wiedział, że w tym czasie będę smacznie spał.

    Samochód zapalił...za trzecim razem, a ja podziękowałem św. Józefowi, bo miałbym pokręcony dzień. Przenieś to teraz na inne sprawy, a zrozumiesz całe ciągi zdarzeń...

   W kościele usiadłem w pustej ławce, a dopiero później zauważyłem, że znalazłem się na wprost najpiękniejszego obrazu Pana Jezusa Miłosiernego, który stoi na tle świecącego krzyża.

    Od Ołtarza św. popłynęły słowa czytania z Księgi Syracydesa (Syr 15, 15-20) o naszej wolnej woli, a Bóg dał nam do wyboru ogień i wodę, życie i śmierć. Ludzie myślą o śmierci ciała, ale tu chodzi o śmierć prawdziwą...czyli duszy!

    W tym czasie siostra śpiewała (Ps 119/118) o błogosławionych, którzy szukają Boga. Tam też była prośba: „Naucz mnie, Panie, drogi Twoich ustaw, bym ich przestrzegał do końca /../ i zachowywał je całym sercem”.

    Natychmiast wiedziałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia, a na dowód wróciły obrazy i przeżycia związane z moimi modlitwami o spowiedź przed powrotem do Boga. Poniżej jest skrót tych kłopotów, które zawiera intencja z dn. 18.07.1988 ZA PRAGNĄCYCH SPOWIEDZI.

    Nie odkładaj tego momentu, bo możesz nie doczekać Pojednania z Bogiem i trafisz na wielkie cierpienia po śmierci. W Czyśćcu dowiesz się, że Bóg jest, ale nie będziesz mógł trafić do Królestwa Niebieskiego. Pan Jezus w Ew Mt 5, 17-37 tłumaczył Prawo Boże. Nie przysięgaj, ale mów: „Tak, tak; nie, nie”.

     Po Eucharystii, która przyjęła postać ochronną („parasol” na podniebieniu) padłem na kolana i wołałem tylko „Tato, Abba, Jezu mój” i chciałbym tu trwać, a dzisiaj była dłuższa chwilka ciszy, tak jak lubię..

            Po Mszy św. podjechałem pod „mój” krzyż i wymieniłem lampkę...

                                                                                                                                         APEL

Metanoja 18.07-15.08.1988

    To było na początku urlopu. W śnie ujrzałem stolik z kartami i książką „Mistrz” Johna Pollocka: w y b i e r a j! Po przebudzeniu padłem na kolana przed wizerunkiem Zbawiciela z Całunu, przeżegnałem się i zawołałem;„Panie Jezu! Niech te wakacje będą z Tobą”.

    Ponownie zrobiłem znak krzyża i to wszystko. Nie czyniłem tego od 20 lat, ale teraz wiem, że to był początek mojej przemiany.

    Podczas pobytu w Zakopanem poprosiłem Pana Jezusa o wskazanie kapłana, ponieważ pragnąłem oczyszczenia (spowiedzi). W pierwszym kościele organista śpiewał; „Mój Mistrzu, przede mną droga, którą przebyć muszę, tak jak Ty /../ poniosę wszystko jeśli będziesz ze mną zawsze Ty”.

   Kapłan mówił o tym, że często odkładamy sprawy duchowe, a śmierć przerywa plany. Łzy zalały oczy, ponieważ pragnę Eucharystii, a nie mogę podejść. W takiej chwilce zrozumiesz, co oznacza oddalenie od Boga i jak wielką łaską jest kapłan.

    W kościółku zaprojektowanym przez St. Witkiewicza w poszukiwaniu spowiednika trafiłem na sprzedawcę, który powiedział do mnie, że „w życiu chrześcijanina nie ma nic przypadkowego”. Ja wiem o tym, bo długi czas byłem zwolennikiem błędnego determinizmu!

    Teraz kościół w Bukowinie Tatrzańskiej. Czekam na spowiedź...nie ma już odwrotu! Przede mną jedna osoba, ale ksiądz wyszedł odprawiać nabożeństwo. Jeszcze tydzień, może zdążę. Wierzę, że Pan wskaże mi odpowiedniego kapłana…

    Dalej krążyłem po kościółkach, ale to „nieudany” czas szukania spowiednika na własną rękę. Koniec wczasów....na działce pochyliły się słoneczniki!

    A co sprawiła moja prośba o pomoc do Pana Jezusa o wskazanie spowiednika? Oto ostatni dzień urlopu (15.08.1988), a to święto Wniebowzięcie Matki Zbawiciela. Nagła myśl; Sanktuarium MB Pocieszycielki Strapionych w Lewiczynie, a książeczka do nabożeństwa otworzyła się na słowie: „spowiedź”.

    Na miejscu okazało się, że dzisiaj jest rocznica koronacji obrazu, której dokonał kardynał Stefan Wyszyński (10.08.1975), a koronę wkładał ówczesny biskup Jan Paweł II. Z okazji uroczystości w parafii można uzyskać odpust zupełny!

    Zdziwiony kapłan spytał mnie jak do niego trafiłem, a ja odpowiedziałem, że po modlitwie i w prowadzeniu przez Pana Jezusa. Cała uroczystość z aktualnym biskupem była na zewnątrz, a my dwaj w pustym Sanktuarium MB Pocieszenia.

     Po 20-tu latach wróciłem do Boga; „Panie! dziękuję Ci za Twoje Miłosierdzie. Proszę! wspieraj mnie, daj wytrwać w dobrym, nie pozwól oddalić się od Ciebie”.

11.02.2017(s) ZA SZYDZĄCYCH Z CUDÓW BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 luty 2017
Odsłon: 1232

NMP z Lourdes

Międzynarodowy Dzień Chorego

    Wczoraj miałem zły dzień, ponieważ nad nami trwa remont mieszkania, a to przeszkadzało w drzemce. W braku snu nie pomaga kawa, nie mogę się modlić się i pisać, a dla mnie jest to stracony czas.

    Dopiero wtedy widzisz łaskę ciszy i pokoju w sercu. Padłem z wieczora, a po przebudzeniu o g. 3.00 - z pomocą Ducha Świętego - opracowałem i edytowałem pięć intencji modlitewnych. Trwało to do pierwszej Mszy św. o 6.30 na którą pojechałem z radością, mimo dużego mrozu...nawet samochód zapalił bez niczego!

    Nasz kościół ma ogrzewanie gazowe i w takim momencie doznajesz ulgi wchodząc do Domu Pana. To była niespodzianka, która wskazuje, że drogi Pana nie są naszymi, a przez to widzimy naszą marność.

    W serce wpadły słowa z Ewangelii (Łk 1,28) o cudzie dokonanym przez Pana Jezus na prośbę Matki, gdy na weselu w Kanie Galilejskiej zabrakło wina. Napłynął obraz Kubusia Parchatka, który w swoim programie telewizyjnym szydził z naszej wiary i sam słyszałem jak powiedział, że „Jezus zrobił z wina wodę”, a później udał, że się pomylił.

     Teraz, gdy edytuję ten zapis gra trupa w scenie z mafią. To prawda, bo jest trupem, ale duchowym. Za niego i podobnych - w wielkim bólu popłynie - cała moja modlitwa, ponieważ tacy ludzi są chorzy duchowo i wymagają nawrócenia.

   Dla 90-99% ludzi zdrowie jest kojarzone z ciałem, a to wielki błąd, ponieważ zdrowie ma trzy poziomy: duchowe, psychiczne i fizyczne. Pan Jezus widział ludzi jako dusze, aby to wytłumaczyć posłużę się przykładem.

    Jako reumatolog widzę chorych jako kościec z narzuconymi przyczepami ścięgnisto-okostnowymi, odkryta jest dla mnie budowa obręczy barkowej, kolana, biodra i kręgosłupa z dyskami międzykręgowymi i korzeniami nerwowymi. Kardiolog będzie widział cały układ sercowo-naczyniowy, a psychiatra w każdym będzie dopatrywał się jakiegoś odchylenia psychicznego.

    Ja prosiłem, aby Bóg dał nam pełnię zdrowia duszy, bo bez zdrowia duchowego nigdzie nie dojdziemy, a życzenie sobie 100 lat ma mały sens, bo w krajach, gdzie jest dozwolona eutanazja zabija się takich wbrew ich woli (tabletki nasenne + iniekcja dożylna).

     Najbardziej przykry jest fakt negowania Cudu Ostatniego czyli Eucharystii, która jest tylko w Kościele katolickim. Nie mielibyśmy Najświętszego Sakramentu bez kapłanów...dlatego trzeba wołać za nich.

    Z brakiem Eucharystii zapoznałem się niedawno i był tylko pozór, bo zawieruszył się kluczyk do Tabernakulum. Nie mogę sobie nawet wyobrazić pozbawienia mnie tego codziennego cudu! Jaki sens miałoby moje życie?

    Pojechałem na ponowną Mszę Św. już w intencji zdrowia mojego i najbliższych z wołaniem o uzdrowienie duchowe córki. Zdziwiłem się inną Ew. Mk 8,1-10 w której Pan Jezus rozmnożył chleb i ryby dla 4 tysięcy ludzi.

    Na tym nabożeństwie byłem rozproszony, bo samochód nie zapalił za pierwszym razem i poprzestawiały się wskaźniki. Nie miałem z tym do czynienia, ale musiałem ustawić datę i godzinę.

    Eucharystia lekka zgięła się i ułożyła na podniebieniu („ochronnie”). Po zjednaniu z Panem Jezusem chciałbym być tutaj, a pokój i dobro zalały serce. W domu, w tym smutku płynęła tęskna melodia. To jakby pieśń z Królestwa Niebieskiego...dla mnie, w tej właśnie chwilce. Prawie chciało się płakać, a większość nie wie, że tak tęskni  za Bogiem Ojcem nasza dusza.

    Następnego ranka w drodze na niedzielną Mszę św. skończyłem modlitwę: za szydzących z cudów Boga. Może Kuba Wojewódzki z podobnymi sobie dozna Miłosierdzia Bożego, a jakby na znak usiadłem w pustej ławce przy bocznym ołtarzu...z najpiękniejszym na świecie wizerunkiem Pana Jezusa Miłosiernego na tle świecącego krzyża!

                                                                                                                             APEL

 

 

 

 

 

10.02.2017(pt) ZA TYCH, KTÓRYM ODPUSZCZONO GRZECHY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 luty 2017
Odsłon: 1220

    Dzisiaj męczyły mnie okropne sny: znalazłem się na samochodzie, który pędził z zawrotną szybkością, widziałem idący pogrzeb, ale w formie festynu, a tuż przed obudzeniem znalazłem się w brzydkim pomieszczeni z z różnymi owadami, latającymi mrówkami i strasznie brzęczącą ważką.

    Wstałem i całkowicie drętwy odmówiłem „Anioł Pański”, a po wyjściu żony odczułem obecność Boga Ojca, popłakałem się jako obdarowany zesłaniec, bo wielu żyje w takich warunkach. Kiedyś byłem na wizycie u wielodzietnej rodziny i takie roje much siedziały nad szafami. W wielkim smutku odmawiałem „Pod Twoją obronę Ojcze na niebie, grono Twych dzieci swój powierza los...”.

    Na Mszy św. o 7.30 była tylko jedna pani, która przychodzi o tej porze. Radość, bo wyszedł kapłan, który jest najbardziej uduchowiony i właśnie u niego byłem przed tygodniem u spowiedzi. Popłakałem się i zawołam do Boga, aby stał się świętym.

    Dzisiaj Ewa skuszona przez szatana - spożyła owoc, który dała też Adamowi, bo uwierzyła - „tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”. Po tym stwierdzili, że są nadzy i „skryli się przed Panem Bogiem”, który przechadzał się po ogrodzie (Rdz 3, 1-8).

   Nie wiem na czym polega grzech pierworodny, ale Matka Boża jest Niepokalanie Poczętą czyli bez tego grzechu. Jest to mylone z ludzkim pojęciem niepokalania.

    Psalmista wołał (Ps 32/31), że „Szczęśliwy, komu odpuszczono grzechy /../ nieprawość, a grzech jego zapomniany /../ Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy /../”...

    Nie ma innej drogi zbawienia i bycia...już na ziemi w Królestwie Niebieskim! Ja jestem tego dowodem, bo ono jest w nas. To społeczność odwrotna do ISIS czy bolszewizmu, który miał ogarnąć cały świat.

    Faktycznie w naszej katolickiej ojczyźnie nadal tych ludzi jest więcej, bo zostali zindoktrynowani, obdarowani i wielka jest ich pewność, bo system miał trwać wiecznie. Przed wyjściem na Mszę św. w TVN dr Ewuś broniła „wolności” pielęgniarek, które w czarnych strojach „strajkowały”, bo są zwolenniczkami zabijania dzieci nienarodzonych.

    One miały szczęście, że nie zostały zabite! Koleżanka Ewa Kopacz z tego powodu powinna mieć zabrane pr. wyk. zaw. lekarza...nie wspomnę o kłamstwie smoleńskim z przekopywania ziemi na metr.

    Eucharystia ułożyła się poprzecznie w ustach, a po ciszy z siostrą śpiewaliśmy „Pójdź do Jezusa, do Jego Ran”, a jakiś nieznany mężczyzna śpiewał pięknie drugim głosem. Nad moim ciałem przeważyła uniesiona dusza.

    Pozostałem w kościele, zapadłem się w ławkę i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz zacząłem moją modlitwę, ponieważ od razu odczytałem intencję. Nie przeszkadzał mi nawet prowadzony remont Prezbiterium, walenia, a nawet niestosowny śpiew jednego z robotników...w tym świętym miejscu.

   Ekstaza trwała jeszcze po powrocie do domu, wyszedłem i dalej wołałem do Boga za tych, którym odpuszczono grzechy i za dusze takich.

    Wróciłem na Mszę św. wieczorną, którą przekazałem bez intencji na Ręce Matki Bożej. Na ten czas „szła” za mną wielka świetlista kula (księżyc w pełni). Dzisiaj poznaliśmy to zjawisko i ludzie już nie widzą w nim cudu stworzenia i Mądrości Boga...tylko księżyc.

                                                                                                                      APEL

09.02.2017(c) ZA SZCZERZE WDZIĘCZNYCH BOGU OJCU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 luty 2017
Odsłon: 1223

Uwaga. Wyszukiwania: Menu główne. Chronologicznie. W okienku wybierz odpowiednią liczę zapisów (30, 100 lub 'Wszystko’)...przy Ws. po 10 sekundach na pasku bocznym przesuniesz błyskawicznie całe lata. Po przeczytaniu wróć do Chronologicznie lub na dole przerzucaj strony (po pięć zapisów).

     W ręku znalazł się „Rycerz Niepokalanej” (lipiec-sierpień 2015) z art.: „Intronizacja i nasza godność wiary”, gdzie mój szok wywołała wizja - pielęgniarki Rozalii Celakówny związana z powtórnym przyjściem Chrystusa – w której widziała pękający glob ziemski z lawą niszczącą poszczególne kraje, które nie dokonały aktu intronizacji.

    Ten akt jest ostatnim wysiłkiem miłości Jezusowej na czasy ostateczne. Przekazane przez Rozalię żądanie Jezusa jest wezwaniem narodów i ludzi do Boga czyli naszego nawrócenia.

    Przed Mszą św. o 6.30 pierwszy raz w życiu popłakałem się rzewnie i szczerze dziękowałem Bogu Ojcu...za posiadanie WC i możliwość kąpieli pod prysznicem z ciepłą wodą. Napłynął obraz uciekinierów z terenów zajętych wojnami oraz różnymi kataklizmami.

    Mojego bólu nie można przekazać, bo przeważnie płaczemy z powodu różnych nieszczęść i w rozpaczy mamy pretensję do Stwórcy. Wyszedłem z pochyloną głową, skromny i mały...zacząłem odmawiać „Anioł Pański” oraz wołać do Boga słowami pieśni „Pod Twoją obronę Ojcze na niebie grono Twych dzieci swój powierza los”.

    Ponownie popłakałem się podczas wchodzenia po schodach do kościoła: „Boże mój, Tato, trzymaj mnie na świadectwo naszej wiary, bo tylko tego pragnę”. Siostra na ten moment zaśpiewała pieśń „Być bliżej Ciebie chcę, o Boże mój. /../ Być bliżej Ciebie chcę, na każdy dzień /../ Ty w sercu moim trwasz /../ tulisz w ojcowski płaszcz /../”.

    Kapłan dodał jeszcze „Kiedy ranne wstają zorze /../ Tobie śpiewa żywioł wszelki, bądź pochwalon Boże wielki”, a psalmista wołał od Boga jakby do mnie (Ps 128/127), że chodzący Jego drogami jest człowiekiem szczęśliwym i dobrze mu będzie, a błogosławieństwo Boga z Syjonu sprawi pomyślność na wszystkie dni jego życia!.

    Podczas poczucia obecności Taty wzrok przykuła stacja drogi krzyżowej, gdzie Pan Jezus mówi do mnie: „Oto Matka twoja. Oto syn Twój” oraz ostatnia, która oznacza, że moim dziękczynieniem z miłością Panu Jezusowi „zdejmuję Go z krzyża”...

    Eucharystia, tak jak wczoraj utrzymywała się brzegiem między wargami, co oznacza, abym milczał w sensie w sprawie moich krzywd w podziale spadku po rodzicach oraz w Izbie Lekarskiej po uznaniu mojej łaski wiary jako choroby psychicznej (mistyka to psychoza)...

    Pozostałem sam w świątyni i zjednany z Panem Jezusem odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. W dzisiejszym psalmie padły też słowa o bojaźni Boga Ojca, a Tata prosił*

    <<Ludzie myślą, że jestem groźnym Bogiem i wtrącam całą ludzkość do piekła /../ Nie wierzcie, że jestem owym strasznym starcem, którego ludzie przedstawiają na swoich obrazach i w swoich książkach! Nie, nie, nie jestem ani 'młodszy' ani 'starszy' od Mojego Syna i Mego Ducha Świętego! >>

    Popłakałem się ponownie, a łzy płynęły z oczu. To u mnie test Prawdy Bożej! Na ten moment z radia płynęła rzewna melodia, a wzrok zatrzymał  wizerunek Boga Ojca przekazany s. Eugenii E. Ravasio, który ucałowałem jak największy skarb.

    Pojechałem pod krzyż Pana Jezusa i zapaliłem lampkę, a po zapisie intencji przez 1.5 godziny odmawiałem moją modlitwę, a każde słowo Pana Jezusa na krzyżu to było jedno, wielkie przebaczenie: "Ojcze, wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią /../ Dziś będziesz ze Mną w Raju /../ Oto Matka Twoja. Oto syn Twój /../"...  

                                                                                                                                       APEL

* „Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci” Vox Domini Katowice

  1. 08.02.2017(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE POTRAFIĄ ZAMKNĄĆ SIĘ...
  2. 07.02.2017(w) ZA MAJĄCYCH NIECZYSTE RĘCE
  3. 06.02.2017(p) ZA POZBAWIONYCH EUCHARYSTII
  4. 05.02.2017(n) ZA ŚWIADOMYCH SWOJEJ SŁABOŚCI
  5. 04.02.2017(s) ZA NIEŚWIADOMYCH NAGŁEGO ZAGROŻENIA
  6. 03.02.2017(pt) ZA BLISKICH SERCU
  7. 02.02.2017(c) ŚWIATŁO NA OŚWIECENIE POGAN
  8. 01.02.2017(ś) ZA WALCZĄCYCH Z GRZECHAMI W MYŚLACH
  9. 31.01.2017(w) ZA DZIECI MARNIEJĄCE W OCZACH
  10. 30.01.2017(p) ZA PODDAWANYCH PRÓBIE

Strona 679 z 2505

  • 674
  • 675
  • 676
  • 677
  • 678
  • 679
  • 680
  • 681
  • 682
  • 683

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 661

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?