Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

05.11.2016(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ DARÓW BOGA OJCA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 listopad 2016
Odsłon: 1228

    Na Mszy Świętej porannej z przyjemnością słuchałem listu św. Pawła (Flp 4,10-19): „Stwierdzam, że wszystko mam, i to w obfitości: jestem w całej pełni zaopatrzony (…) Bóg (…) zaspokoi (…) każdą wasza potrzebę”.

    Tak jest naprawdę ze mną, ale przykro mi, że większość ludzi nie szuka Boga i Jego Darów, bo cała reszta jest dodana. Ludzie wierzą we własną zaradność, ale w małym miasteczku, gdzie znasz wszystkich można zobaczyć jak wielu pada pod diabelskim krzyżem. Są wśród nich także kapłani, bo wiele sług namaszczonych także przyciąga ten świat, a często górę biorą własne namiętności.

    W naszej codzienności zapominamy, że na szczycie dobroci Boga Ojca jest oddanie własnego Syna, Jezusa Chrystusa, który przybył z Królestwa Bożego na nasz nędzny świat...tak umiłowany przez większość! Władca tego świata - został powalony przez ofiarę złożoną ze Zbawiciela ze Swojego Życia i wierność Bogu Ojcu aż do męczeńskiej śmierci.

    To jest tajemnica krzyża na którym Pan Jezus utożsamił się z grzechami ludzkości. Dlatego na wszystkich trzeba patrzeć ze współczuciem i przebaczeniem, bo płyniemy w jednej łodzi (nie ma człowieka bez grzechu). Z naszego przebaczania jest wielka radość w Niebie.

    Szczególną przykrość Bogu Ojcu sprawiają ci, którzy mają łaskę wiary i nie czynią tego! Krótko mówiąc: jeżeli idziesz za Jezusem musisz przebaczyć wszystkim!...wszystko! Taki jest sens Jego Krzyża.

    Przypomniała się rozmowa ze zdrową panią, która życie spędziła na stanowiskach. Bardzo zdziwiła się moim zaproszeniem na codzienną Mszę Świętą. Kilka razy powtarzała to ze znakiem zapytania: na codzienną Mszę Świętą? Nie żyje już dawno, a to, co zgromadziła zniszczył syn.

    W ręku znalazł się 2-miesięcznik „Michael” z relacją o Mszy Św. wg wizji boliwijskiej stygmatyczki Cataliny Rivas. To cudowne świadectwo, a ja wiem jakim darem Boga Ojca jest dla nas Msza Święta.

   Pojechałem do kościoła dodatkowo wieczorem, aby podziękować Matce Bożej za bezmiar łask i prosić o prowadzenie, bo wielu służy Bogu i mamonie wg słów Pana Jezusa z dzisiejszej Ew. Łk 16, 9-15 << Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny (…) Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobra kto wam powierzy? (…) Żaden sługa nie może dwom panom służyć. (…) Nie możecie służyć Bogu i mamonie >>.

    Nie wiedziałem za kogo mam poświęcić ten dzień mojego życia, a to zatrzymuje edycję zapisów. W dniu Święta Niepodległości (11.11.) wyszedłem na opustoszałe miasto i w krótkim czasie poznałem intencję modlitewną tego dnia.

    Podczas odmawiania drogi krzyżowej popłakałem się, bo Męka Zbawiciela dla tak wielu idzie na marne! Przez tyle lat udało mi się namówić do uczestnictwa w codziennej Mszy Świętej pojedyncze osoby, a to jest największy dar Boga Ojca dla nas na tym zesłaniu!

    Krzyczę teraz do Ciebie, abyś przyłączył się do „resztki Pana”, bo wszystko jest prawdziwe w naszej wierze...podziękujesz mi, gdy spotykamy się w Królestwie Bożym, a nasz czas płynie bardzo szybko.

   Nie mogłem wrócić do domu...jeszcze „św. Agonia”, Słowa Pana na krzyżu i koronka do 5-ciu św. Ran Zbawiciela. Tak dotarłem na czas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego (15.00).

    Nie przypuszczałem, że ten dzień 11 listopada będzie tak smutny dla mnie. Zrozum teraz cierpienie Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego oraz całych Zastępów Niebieskich widzących zgubę większości...

                                                                                                                              APEL

 

04.11.2016(pt) ZA TYCH, KTÓRYCH CHWAŁA JEST W TYM, CZEGO WINNI SIĘ WSTYDZIĆ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 listopad 2016
Odsłon: 1239

Pierwszy Piątek

    Na pierwszej Mszy św. o 6.30 z późniejszym wystawieniem Najświętszego Sakramentu pojawiła się garstka wiernych („resztka Pana”)...w moim odczuciu wszyscy zmęczyli się odwiedzaniem grobów, spotkaniami z rodzinami i mają przesyt.

    Przykro mi, bo wiara gaśnie w narodzie, a milowymi krokami zbliża się Paruzja. Świat stoi na krawędzi wojny, bo wielu jest opętanych władzę nad światem („będziecie jako bogowie”)...sprzedaje się np. figurki tow. W. Putina.

   Niezbyt dba się o kult Najświętszego Serca Pana Jezusa. Właśnie dzisiaj nie ma żadnego ministranta, a przecież powinna być służba także wśród starszych. Pan kościelny nie jest od tego, a w sąsiedniej kaplicy Miłosierdzia Bożego ta posługa jest obowiązkiem.

    Św. Paweł wskazuje z płaczem (Flp 3,17-4,1), że „wielu postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego (…) ich losem zagłada, ich bogiem brzuch, a chwała w tym, czego winni się wstydzić”.

    Moje myśli uciekły do kolegów lekarzy, którzy trwają w swoim uporze, błyskawicznie przepłynął fałsz struktury samorządu lekarskiego oraz faryzeizm w którym wykorzystywano obrzędy Mszy św. dla swoich niecnych celów, a w tym czasie postępowano jak wrogowie krzyża Chrystusa.

    Nie wiem od kogo napłynęło natchnienie, aby napisać do Rzecznika Praw Lekarzy i zacytować w/w słowa oraz z Ew. (Łk 16, 1-8) dotyczące przebiegłego sługi oszukującego właściciela, bo „synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie”.

   Wielkie jest moje pragnienie pojednania, bo wprost widzę zgubę kolegów, którzy też chorują na władzę...niektórzy mimo zaawansowanego wielu blokują przekazanie kluczowych stanowisk ludziom prawym lub młodszemu pokoleniu.

   Wielu z nich nie wie bowiem, co czyni. Nie wiedzą też, że w uporze trzyma ich szatan, bo ważniejsze jest utrzymanie się na stanowisku niż przestrzeganie prawa i sprawiedliwości.

    Ta Msza św. oraz wołanie podczas litanii do Serca Pana Jezusa było za kolegów, bo tylko Bóg może odmienić ich serca i nie sprawić ich zguby. W ich intencji zapaliłem lampkę pod moim krzyżem.

    O 18.00 pojechałem do kaplicy Miłosierdzia Bożego na dodatkową Mszę Świętą, ponieważ ta intencja jest bardzo poważna.

   Następnego dnia będę wołał - przez godzinę w mojej modlitwie - do Boga Ojca, bo takich może odmienić tylko Jego moc.

                                                                                                                                    APEL

 

 

03.11.2016(c) ZA PROWADZĄCYCH ŻYCIE NIESKALANE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 listopad 2016
Odsłon: 1206

Uwaga. Wyszukiwania: Menu główne. Chronologicznie. W okienku wybierz odpowiednią liczę zapisów (30, 100 lub 'Wszystko’)...przy Ws. po 10 sekundach na pasku bocznym przesuniesz błyskawicznie całe lata. Po przeczytaniu wróć do Chronologicznie lub na dole przerzucaj strony (po pięć zapisów) .

     Każdy musi odpowiedzieć sobie na proste, a zarazem zasadnicze pytanie: czy Bóg Jest? Jeżeli nie masz łaski wiary to wówczas podchodzisz do tego świata i życia w sposób racjonalny, ale wiedz, że nasza mądrość jest głupstwem u Boga.

     Bez łaski wiary nie ujrzysz bezmiaru cudów. Nie wiem czy wiesz, że twoje serce zaczęło bić w 21 dniu od poczęcia. W ostatnich dniach zrobił się szum, bo dwoje niemowląt zostało „skatowanych” przez tatusiów-osiłków. Natomiast nikt nie płacze nad rozrywanymi dzieciątkami - podczas aborcji - w ciałach ich matek.

    Większość z nas nie ma świadomości, że jesteśmy „odkryci” dla Boga Ojca w sensie odczytywania naszych myśli (intencji), mowy i uczynków.

   Siedziałem w nocy i zaspałem na ostatnie nabożeństwo poranne. Chwilkę trwało wahanie, ale odczułem, że nie ma powodu, abym jechał zaspany i w takim stanie uczestniczył w Mszy Świętej.

    Nigdy nie ma 100% pewności takiego odczytu, ale dobry wybór zawsze wyjaśni późniejszy przebieg dnia. Tak będzie i tym razem, bo wyjdę kontynuować modlitwę za dusze zaginionych bez wieści, a dotyczy ona także naszego syna. Dziwne, bo podczas tego spaceru znajdę się pod kościołem i trafię na nabożeństwo pogrzebowe.

    Bardzo zdziwi mnie to prowadzenie przez Boga, bo Msza Święta będzie pasowała do intencji i modlitwy. Pogrzeb to wielka łaska Boga, bo trwają wówczas piękne zawołania, a ciało zostaje poświęcone. Ono już nic nie znaczy, ale chodzi o to, że było nośnikiem nieśmiertelnej duszy.

    Podczas mojej modlitwy z drugiej strony kościoła „spojrzała” s. Faustyna, a ja poprosiłem świętą o jakiś kontakt z zaginionym synem (później przyśni się kilka razy).

    Zobacz, co na ten moment padnie z Księgi Mądrości (Mdr 11, 22 – 12,2): „Nad wszystkim masz litość (…) i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia (…) Panie, miłośniku życia. (…) we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie”.

   Ja wołałem w sercu za psalmistą Ps 145[144]: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu. To jeden pean na cześć Stwórcy Wszechrzeczy, a ja bardzo lubię moje ulubione zawołanie: Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy...

   Nie byłem pewny tej intencji modlitewnej, ale tuż przed edycją Pan dał mi do ręki jeden z tomów „Poematu Boga-Człowieka”, gdzie na okładce było zdjęcie Marii Valtorty (1897-1961), która otrzymała nadzwyczajną łaskę wizji i dyktand Jezusa i Jego Matki.

    Przez 10 lat zapisała 15 tysięcy stron. Jej życie stało się pasmem cierpień, bo w 1920 roku została uderzona łomem w plecy (podczas napadu), co z czasem spowodowało paraliż ciała i wyłączenie jej z czynnego życia.

                                                                                                                         APEL

 

02.11.2016(ś) ZA ZAGINIONYCH BEZ WIEŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 listopad 2016
Odsłon: 1273

Wszystkich Wiernych Zmarłych

    To bardzo smutny dzień dla mnie, bo trwa modlitwa za duszę syna, który nam zaginął, a wczoraj oglądałem dokument Ewy Ewart o porywanych przez ISIS. Znikają tak całe rodziny...

    Dzisiaj w bólu skończyłem w jego intencji moją modlitwę...”św. Agonię” Zbawiciela z koronką do 5-ciu św. Ran, a tak się złożyło, że wczoraj emitowano „Pasję” (TV Polsat).

   Kapłan od Ołtarza Świętego wymieniał zmarłych z różnych rodzin, a ja wołałem za niego. W dzisiejszych czytaniach jest poruszana sprawa naszego zmartwychwstania, a wczoraj czytałem w internecie relację o „życiu po życiu”, ale większość ludzi lekceważy swoją duszę i życie wieczne.

    Nasza dusza jest w nas miejscem świętym, gdzie odbywa się rozmowa z Bogiem w oczekiwaniu na powrót do Domu Ojca. Nie można tego, co piszę przyjąć rozumowo.

    W dzisiejsze Ew J11, 32-45 Pan Jezus dokonuje cudu ożywienia Łazarza, który „wyszedł umarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą”.

    Po Eucharystii padłem w ławkę przed Panem Jezusem Miłosiernym i popłakałem się, a po świętej ciszy siostra zaintonowała bez organów „Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym”. Wszyscy śpiewaliśmy z nią i chciałoby się tak prosić Boga do końca życia.

   Podjechałem pod „mój” krzyż sprawdzić czy płonie lampka. Nie mogłem dojść do siebie, bo cały czas trwała bliskość Adonai (Taty), a ja dziękowałem za wszystko i wołałem jak dzieciątko; „Tato! Tato! Tatusiu!”...

    Daję to świadectwo tęsknej miłości i nie obchodzi mnie opinia, że stary lekarz, mocny i cwany, prześladowany od czasu nawrócenia (30 lat) zdradza „zdziecinnienie”. Nie wiem jak koledzy psychiatrzy, ateiści-racjonaliści-behawioryści określają taki stan, ale stracili moją wiarygodność, gdy ekstazę po Eucharystii określili: ”brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć”.

   Modlitwę skończę następnego dnia na Mszy św. pogrzebowej, gdzie trafię w prowadzeniu przez Boga Ojca. Podczas jej trwania z drugiego końca kościoła „spojrzał” wizerunek s. Faustynki. Poprosiłem ją o jakiś znak o synie za którego właśnie się modliłem...w ramach intencji: za zaginionych bez wieści i za dusze takich!

   Później idąc za konduktem natknąłem się na ogłoszenie o młodym mężczyźnie zaginionym bez wieści. To będzie potwierdzenie odczytu intencji. Szatan sprawia porywanie wielkiej ilości ludzi i dzieci, a dla ich bliskich jest to niewyobrażalna tragedia.

    Modlitwa w tej intencji będzie trwała jeszcze w Pierwszy Piątek, bo pojadę na dodatkową Mszę Świętą do kaplicy Miłosierdzia Bożego.

                                                                                                          APEL

01.11.2016(w) ZA BŁOGOSŁAWIONYCH PRZEZ BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 listopad 2016
Odsłon: 1275

Wszystkich Świętych

motto: „gdy jestem z Tobą, ziemia mnie nie cieszy”. Ps 72 /73

   

    Ten dzień jest wyjątkowy, bo budzi wspomnienie narodzin syna. Żona wspomniała, że wówczas przybyłem do niej z bukietem wielkich czerwonych róż.

 

     Wybraliśmy się na wspólną Mszę Św. o 7.00, a w moim sercu trwa poczucie dobroci Boga Ojca i Jego bliskość z wielkim zadowoleniem, że wczoraj posłuchałem mojego Anioła Stróża i wysprzątałem pod krzyżem oraz zapaliłem lampkę.

 

   Moją radość znają kochający swoich bliskich i porządkujący ich groby. Ja przeżywam to samo, ale moja miłość do Pana Jezusa narasta z czasem...w ludzkiej jest różnie, ale po czasie ulega ona zmianie i nie ma tej mocy, którą przeżywam aktualnie. Ta rozłąka ma gwarancję, że spotkamy się ze Zbawicielem i nie potrzebne będą żadne słowa...tak jak na zdjęciu Tuska z Putinem w Smoleńsku.

 

   Tego nie można opisać, bo to jest połączenie serc, a właściwie zatopienie mojej duszy w Bogu Ojcu. Dzisiaj mamy się radować, ale do serca ciśnie się łza, bo świat chyli się ku zagładzie...w oblężonym Mosulu w Iraku islamiści jako obronę mają porwane dzieci, bezbronne niewiasty.

 

    W Ew. były wymienione osoby cierpiące tutaj, które otrzymują od Boga błogosławieństwo niosące przyszłą nagrodę. Moje dotyczy cierpienia z powodu obrony wiary i krzyż i mojej izolacji spowodowanej przez zdecydowane przyznawanie się do służby Bogu naszemu i Panu Jezusowi.

 

    Eucharystię otrzymałem jakby z małym dodatkiem...nie wiem jak to określić, ale tak czułem. Pan Bóg daje nam to, co pragniemy i jeszcze więcej, ale ludzie nie rozumieją, że na pierwszym miejscu w naszym życiu musi być Bóg Ojciec, a całe reszta jest dodana. Niekiedy czynimy wielki wysiłek, a owoc jest marny. Nigdzie nie dojdziesz bez błogosławieństwa Bożego.

 

    Po powrocie do domu chciało mi się płakać z obdarowania, bo mamy wszystko, a w sercu wojna w Syrii i Iraku, oblężenie miast oraz aktualne trzęsienie ziemi we Włoszech, a to tak niedaleko. Tracisz nagle swoje święte miejsce na ziemi. Wielu chce być tutaj bogami i rządzić całym światem, a ich czas jest ścisłe określony...

 

    Postanowiłem w deszczu pojechać na drugą Mszę Świętą za duszę syna...w jego urodziny. Pod kościołem w ciemności i deszczu wołałem: „Tato (Adonai)...Tatusiu” i poprosiłem o przyjęcie tego nabożeństwa i Eucharystii w jego intencji. 

 

   Pierwszym rodzicom nie podobało się w Raju, chcieli wolności. Bóg dał nam to, czego pragnęliśmy w „buncie”, a ten świat jest przeciwnością Królestwa Niebieskiego. Bóg dał nam w poddanie i rozum, abyśmy odkryli prawdziwy cel naszego zesłania, którym jest zbawienie duszy.

 

    Większość nie ma świadomości posiadania duszy, która jest  mikrocząstką Samego Stwórcy. To jest pokazane na naszych dzieciach, które „są krwią z naszej krwi”. Nic na ziemi nie może ukoić tęsknoty duszy...łagodzi ją zjednanie z Panem Jezusem w Eucharystii.

 

     Dzieło Bożego stworzenia jest tak proste, że stanowi przeszkodę w jego przyjęciu...szczególnie przez braci szukających nie wiadomo czego, a czas płynie i nikt nie ma pewności czy obudzi się po tej nocy.

 

    Większość ludzi ma pragnienia przyziemne z martwieniem się o „spokojną starość”. Jaką możesz mieć starość w „Obozie Ziemia” oddalony od Boga Ojca, a nawet do Niego odwrócony. Boisz się wówczas własnego cienia. Wiem to jako lekarz i ten który pół życia spędził w pogaństwie.

 

   Deus Abba dał za nasze odkupienie Syna wiernego aż do męczeńskiej śmierci. Każdy, kto pójdzie Jego Drogą stwierdzi, że w dawaniu siebie jest wielka radość. W tym czasie nasi bracia starsi w wierze wciąż czekają na Zbawiciela, a Królestwo Niebieskie zostało już otwarte!

 

    Człowiek przebudzony duchowo stwierdza, że tylko Bóg Ojciec może spełnić nasze prawdziwe pragnienia. Mnie przyciąga Królestwo Boże...„ja pragnę Jezusa...ja chcę do domu...do Taty”.

 

                                                                                                                                  APEL

 

 

  1. 31.10.2016(p) ZA PŁACZĄCYCH Z OBDAROWANIA
  2. 30.10.2016(n) ZA URZECZONYCH DOMEM BOGA NASZEGO
  3. 29.10.2016(s) ZA ŻYJĄCYCH DLA CHRYSTUSA
  4. 28.10.2016(pt) ZA MOJĄ GRZESZNOŚĆ
  5. 27.10.2016(c) ZA PONIŻANYCH PRZY DOCHODZENIU SPRAWIEDLIWOŚCI
  6. 26.10.2016(ś) WDZIĘCZNOŚĆ ZA POMOC UZYSKANĄ W MODLITWIE
  7. 25.10.2016(w) ZA MAŁŻONKÓW NIOSĄCYCH WZAJEMNE KRZYŻE
  8. 24.10.2016(p) ZA UWALNIANYCH Z UCISKU
  9. 23.10.2016(n) ZA MARNUJĄCYCH ZDROWIE
  10. 22.10.2016(s) ZA TYCH, KTÓRZY DZIĘKUJĄ ZA CIERPIENIA

Strona 699 z 2505

  • 694
  • 695
  • 696
  • 697
  • 698
  • 699
  • 700
  • 701
  • 702
  • 703

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 433

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?