Przebudziłem się w środku nocy i przeczytałem modlitwę przebłagalną wg s. Faustyny do Ojca Przedwiecznego, a w sercu stało się raźniej z powodu istnienia duszy podobnej do mojej. Zarazem zrozumiałem sens zapisywania moich doznań duchowych, które potwierdzają Prawdę!

   Wróciło pozdrowienie Pana Jezusa, które zakończyło wczorajsze czytanie zapisków Anieli Salawy: „niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus, Syn Maryi”.

   Wiem, że nie mam wpływu na wszystkie wydarzenia wokół i na świcie...mogę tylko ofiarować swoje cierpienia i modlić się. Dlatego pragnąłem ułożyć swoją modlitwę. To udało się dzięki pomocy Ducha Świętego (połączenie cz. Bolesnej Różańca z Drogą Krzyżową).

   Po latach okaże się, że właśnie taką zaleca Pan Jezus. Jest to współcierpienie podczas Jego Bolesnej Męki (znajduje się na witrynie). Przekazywaniem cierpień Panu Jezusowi z błaganiami o miłosierdzie można opóźnić ukaranie ludzkości. Siostra Faustyna doznała wstrząsu, gdy otrzymała odczucie naszej grzeszności.

    Teraz wspólnie z żoną pracujemy na działce, a ja mówię jej, że bardzo mi się podoba: jest to efekt „hormonu kochanki”. Cisza, cisza, to wielki dar...usiadłem na skraju marnej budki, kropił deszcz. Po sygnale od demona: „wódka” spojrzałem na Cudowny Medalik...i tylko obejrzałem butelki  w Pewexie.

    Na dodatek spotkałem się z moją przyjaciółką, starą „sunią”. Poznała mnie i ucieszyła się, a ja pogłaskałem ją po śmiejącym się łbie. Szkoda, że nie miałem nic nic do picia, bo był wielki upał. Jakby dla pary trafił się mój przyjaciel, pies, który zdychał (uratowałem go)...poznał mnie i otrzymał w podarunku kość.

    Chwila głębokiego snu, bo idzie burza. Nie wiem co robić, ale czekam - nauczony doświadczeniem - na jakiś sygnał. Nic nie napływało...jesteśmy z żoną. Ciało to świętość, to dom naszej duszy, dlaczego jest tak profanowane? W kobiecie powstaje życie: może narodzić się z niej święty!

- Wszystko to daje nam Matka Prawdziwa...to wszystko za Jej wspomożeniem. Mówię to żonie i inne piękne słowa...o jej łagodności, dobroci, cierpliwości i długoletniej modlitwie za nas wszystkich.

    Nagle napłynął kontakt z Bogiem Ojcem, a wszystko stało się bardzo piękne i bliskie. Zwykła metalowa tablica mieni się kolorami, a źle umocowana pięknie dzwoni na wietrze. Do serca napływa pieśń: „Przyjdź mój Jezu”.

   Ponownie napłynie poczucie opuszczenia duchowego, pozornego...sprawiającego tęskną miłość. Sprawia to tylko brak poczucia obecności Zbawiciela, który nigdy nas nie opuszcza. To wielka próba naszej wiary, której na krzyżu zaznał także sam Pan Jezus. „Boże, mój Boże czemuś Mnie opuścił?”

  To początek mojego nawrócenia, odkrywam wszystko i jestem zarazem pocieszany („duchowa Floryda”). To okres radości, pokoju i miłości. Wiem, że jest to przerwa dla nabrania sił przed walką i cierpieniami. Wiem to i proszę, aby żona także wykorzystała ten czas duchowo.

    To wczasy od Jezusa i Matki Prawdziwej. Całe nasze życie jest szkoleniem, które – na tym zesłaniu – trwa aż do śmierci. Większość dusz trafia jednak do Poprawczaka (Czyśćca), a całe ich oceany na wieczne potępienie...do Piekła!

    W dzisiejszej Ewangelii Ew. (Mt 19,16-22) Pan Jezus został zapytany: „co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” W odpowiedzi otrzymał zalecenie wykonywania Przykazań Bożych! Dodatkiem dla mających posiadłości jest ich sprzedaż i rozdanie ubogim.

    Przepisuję to (22.04.2021), a w RDC jest wywiad z posłem PO (Robertem Kropiwnickim), który ma 9 mieszkań! Przy tym tropił podobnych sobie...

- Panie pośle po co panu dziewięć mieszkań...z uśmiechem zapytał redaktor.

     Pan pokazuje nam przypadki beznadziejne czyli ludzi nie mających poczucia grzechu. Tacy właśnie wpadają do Czeluści przez szeroką bramę, a tak ładnie wyglądają, są mili i uśmiechnięci…

                                                                                                                           APeeL