Po upadku (03.09.1998) pragnę wrócić do Boga Ojca, tak jak syn marnotrawny do ojca ziemskiego. Cóż oznacza człowiek marnotrawny? To ten, który zawinił i opamiętał się, nawrócony grzesznik. Pierwszy raz w życiu napłynęło pragnienie śmierci, stąd biorą się samobójstwa ludzi w nałogach! Jednak mamy być dla Pana, wg Woli Boga Ojca.
W „Gazecie Polskiej” będzie artykuł o zwolenniczce bolszewizmu, posłance Izabelli Sierakowskiej. To „czerwony beton” ofiarujący nam raj na ziemi dla „samych swoich”, ale bez Boga!
Na ten moment przeczytam słowa Jana Pawła II w tyg. „Niedziela”, który zacytował słowa św. Pawła: „stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale z względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych”…
Podczas przejścia do kościoła - w towarzystwie sfory psów w zalotach - z jękiem wołałem do Boga Ojca. Udało się trafić do spowiednika! Jakże pasował dzisiejszy Psalm (Ps 145,17-21): „Pan bliski wszystkim, którzy Go wzywają (…) Spełnia wolę tych, którzy cześć Mu oddają, usłyszy ich wołanie i przyjdzie im z pomocą”.
Na ten czas św. Paweł przekazał (1 Kor 4,6-15), że: „Wydaje mi się bowiem, że Bóg nas, apostołów, wyznaczył jako ostatnich, jakby na śmierć skazanych. Staliśmy się bowiem widowiskiem światu, aniołom i ludziom; my głupi dla Chrystusa, wy mądrzy w Chrystusie, my niemocni, wy mocni; wy doznajecie szacunku, a my wzgardy. (…) Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich aż do tej chwili. (…)”. To całe sedno boju duchowego...
Wróciłem do domu słaby w ciele, ale oczyszczony w duszy. Po dojściu do siebie o 12.00 napłynęło poczucie nędzy człowieka, a to ujrzysz w moim stanie. Na spacerze popłynie moja modlitwa przebłagalna z wołaniem: „Tato! Tatusiu! Jakże pięknie to urządziłeś...jak wielka jest radość z powodu nawróconych grzeszników”.
Ciało zalało pragnienie piwa lub małego kieliszeczka i tak pije się latami i ginie bez pomocy Boga Ojca. Przepłynęły obrazy synów marnotrawnych na całym świecie: szczególnie ludobójców na szczytach władzy! Ilu z nich się obudzi? W „Gazecie wyborczej” będzie zdjęcie nowoczesnego aresztu na Koziej Górze.
Popłakałem się podczas śpiewu piosenki ze słowami: „Serce to nie sługa”. Jest mi przykro z powodu upadku i przykrości wyrządzonej żonie. Od 15 miałem dyżur w pogotowiu, a pierwsze wezwanie było głupie, bo do młodej i pijanej kobiety, która wyzywała nas i nie chciała żadnej pomocy. To typowy przykład naszej marności i to na własne życzenie. Straciliśmy czas i pokój.
Popłynie moja modlitwa przebłagalna, a w tym czasie będą przesuwały się zdarzenia: pijany pogryziony przez psa, krwotok po usunięci zęba, młody człowiek pyta czy po zastrzyku będzie mógł pic na weselu, chory personel, a ktoś przyniósł wódkę, pojawił się sanitariusz żyjący bez sakramentu małżeństwa, a w telewizji pokażą pijanego kierowcę Mercedesa, który zabił człowieka na przejściu dla pieszych! Jeszcze wyjazd do niepełnosprawnego i dzieciątka, które spadło spadło z drabiny oraz ciężarna.
Z tego wszystkiego popłakałem się z powodu miłości do żony, a zarazem jej udręczenia. "Jezu! Jezu! Pociesz ją, proszę!" W telewizji trafiłem na zarejestrowane wypadki, pożary i różne zdarzenia w Łodzi. Ilu ginie podczas popisywania się! Zarazem w „Słowie na niedzielę” będzie świadectwo wiary: „Poszłam za Nim”!
Chciałem wyjechać za kolegę, ale dobrze się nie zgodził, bo trafiłbym na dziewczynę zatrutą śr. owadobójczym i to w celu samobójczym! Na mnie znowu trafił pijany, który zasłabł w barze. Teraz ubliża mi i policji, odmawia pomocy. Kręciłem głową, ponieważ to było w ramach ww. intencji modlitewnej.
Do rana był spokój, a po zerwaniu się z radia „Maryja” usłyszałem słowa Ezechiela o wydobyciu z grobu! Tak, ja jestem wydobyty z grobu, marny uczeń Zbawiciela, który nie potrafi porzucić raz na zawsze alkoholu! Pomoc otrzymałem od Samego Zbawiciela: mam od 20 lat odjęty nałóg. Ten trunek nie istnieje dla mnie, nie ma czegoś takiego na świecie. Wolę płyn z konserwowych ogórków! Popłakałem się przy słowach modlitwy: „Panie Jezu, który siedzisz po prawicy Ojca zmiłuj się nad nami".
Jak opisać ci płacz i radość z powrotu do Boga Ojca, a to sprawiło Jego Nieskończone Miłosierdzie! Z serca wyrwały się słowa: „Tato! Tatusiu Najświętszy! Dziękuję jeszcze raz, bo poprzez upokorzenie zrozumiałem, że nie wolno odstąpić od Ciebie, Ojcze na jeden krok, bo Szatan wciąż czuwa!
APeeL