Dalej mam dyżur w pogotowiu...drugi dzień z rzędu! Nawet sen umęczy, ponieważ prowadzimy w nim normalne życie. W tym czasie zerwano na pilny wyjazd, a od Szatana napłynęło, że: "zobaczymy dzisiaj"...w sensie dobrego dnia.
Już jest niedobrze, bo jedziemy do bójki w rodzinie, gdzie syn zranił wielokrotnie nożem ojca! Wcześniej zabrał go kolega, całe mieszkanie było we krwi, a syn nieprzytomny leżał na ziemi. Przybyła policja z karabinami maszynowymi, a ja mówiłem o Jerzym Urbanie, który rani naszego Prawdziwego Ojca!
Podczas jazdy na sygnałach łzy leciały z oczu, a w tym czasie zacząłem moją modlitwę przebłagalną, później w bólu krążyłem przy szpitalu, bo wówczas nie wypuszczano karetki przed decyzją o przyjęciu. Po powrocie wysłano nas do miejscowości "Boże". Zabieramy chorego, a jego żona tłumaczy się, że nie mają pieniędzy. W drodze czytałem o chciwości!
Ja w tym wypadku zgrzeszyłem, bo wysłałem karetką transportową podejrzenie zawału serca, a sam spożywałem śniadanie. Czułem, że intencja będzie za raniących Boga Ojca, ale nie mogłem modlić się z serca. Teraz krążymy koło lasu, ponieważ źle wskazano drogę, musieliśmy zawrócić złości. llu ludzi myli nasze drogi życia, w tym duchowe. W końcu trafiliśmy do dziadka u chorego była piękna figura Mateczki z Najświętszym Sercem!
W tym czasie z radia popłynie nabożeństwo z „lepszego” kościoła od katolickiego! Jakże ranią tacy Ojca Najświętszego. Napłynęła osoba kolegi z kościoła zielonoświątkowego. Ja też pracuję, nie będę na Mszy świętej prymicyjnej z orkiestrą, za kapłana z naszej społeczności! W bólu płynęła moja modlitwa w intencji tego dnia, unikałem personelu, który przeklinał. Wróciła informacja o tym, że premier Izraela ma walczyć o usunięcie krzyży w Oświęcimiu!
W ręku mam tyg. „Wprost” pełen pornografii. Wyskoczyłem po sprawdzenie wygranej w Toto, a to grzeszny hazard. Atak Złego trwał do 10:00! Czas na kawę, a kolega zleca transport i to niepotrzebny, który na szczęście odwołano! W tym czasie zerwała się straszliwa burza z piorunami, nawet uszkodziło centralę szpitala!
W południe zacząłem kontynuować moją modlitwę przebłagalną, aż zasnąłem z bólu! Aż trzy razy odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Jak się okaże jest to dzień Matki Bożej Anielskiej! To wyjaśniło działanie szatana, a nawet jego słowa w nocy.
Teraz jedziemy koło mojego krzyża, gdzie pięknie stoją słoneczniki, a później trafimy w okolice Sanktuarium w Starej Błotnicy. Tam wzrok zatrzymała figura Matki Niepokalanej i dwóch aniołów na bramie cmentarza. To wielkie pocieszenie! Znowu zaczął się napór pacjentów: dzieciątek z matkami, zabiegi, szum, wyjazd do wypadku, wyrostek robaczkowy oraz nieprzytomny. Pragnienie i poty ze zdenerwowaniem dyspozytorki, a tu dziadek do szpitala. To potwierdziło zapowiadane przez Szatana udręczenie z zamieszaniem od niego…
- ciężki napad osłabienia u poborowego, który zapomniał, że ma jechać do jednostki
- ciężkie zatrucie kieliszeczkiem, mogli przyjechać własnym transportem
- „straszny” czyrak...ma receptę, ale nie wykupił
- złamanie, ale nie mamy szyny
- młoda z nudnościami…
Szum i zamieszanie, telefony, pomyłki zamawiających miejsce zamieszkania i do tego bałagan związany ze zmienią personelu z moją kolacją w karetce! Koniec wszystkiego o 22:00. ale zerwała się straszliwa burza. W tym czasie serce zalał spór sądowy Jerzego Urbana z profesorem Ryszardem Benderem. Specjalnie włóczył go po sądach, bo powiedział mu prawdę, że jest „Goebbelsem okresu stanu wojennego”. Trafiony i zatopiony...
Miałem wyjazd dopiero o 3:00. Podziękowałem Bogu Ojcu za ochronę w czasie tych dwóch dni. Mimo upału nie skusiło mnie piwo, ponieważ zostawiłem pieniądze w domu… APeeL