Kończy się drugi dyżur w pogotowiu i to nawałnicą w nocy, której nie słyszałem, ponieważ umęczony spałem jak kamień. Obudzono z nieba, a to oznacza, że przed budzikiem, a wówczas jestem wyspany. Zaplanowałem przyjęcie umówionych chorych...zgubił mnie fakt małej ilości pacjentów. To zawsze jest pułapka bo Zły, nienawidzi mnie i nasyła w poniedziałek: powtórki leków, różne lewizny, kłótnie w straszliwym upale, zasłabnięcia oraz chorych współpracowników, który nie mogę odmówić...”można wyciągnąć ducha”.
W końcu zbuntowałem się i uciekłem o 13:00! Nie znałem intencji tego dnia, ale czułem że będzie coś z powrotem, domem – właśnie syn jest na wojażach, a żona poddenerwowana. Natomiast z telewizji popłyną obrazy pięknych domów, a zarazem wypędzeni z powodu wojny w b. Jugosławii.
Podjechałem pod mój krzyż i zmieniłem kwiaty dziękując z płaczem Bogu Ojcu. Zebrane śliwki na działce zawiozłem do pogotowia. Próbowałem modlitwy, ale nie szła, bo myślałem o oczekujących na powrót bliskich. Mamy wyjść do kościoła, a żonę złapał nerwoból kulszowy! Nie mogła nawet wstać. Poszedłem sam znając już intencję tego dnia, mogłem rozpocząć moja modlitwę przebłagalną. W tym czasie wzrok zatrzymywały piękne domy! Msza była cicha, przypomniał się otrzymany obrazek „Wniebowstąpienia” Pana Jezusa!
Dzisiaj Pan Jezus rozmnożył chleb na pustyni. Święta Hostia złamała się na pół, a to oznacza jakieś współcierpienie ze Zbawicielem! Nie mogłem wyjść z kościoła, a podczas powrotu popłynie moja modlitwa. W tym stanie wzrok zatrzymał „Nasz dziennik” z 31.07.1998 ze słowami „Dom Boży”. Dom Boży na ziemi to kościół, a wyżej to Królestwo Niebieski. Natomiast w „Gazecie Polskiej” będą artykuły o przeszłości, bolszewizmie, itd.
Ujrzenie tego sprawia Duch Święty, Światłość w Ciemności! Nagle obejmuję cały świat, narody na które czeka Ojciec Najświętszy! Są to: Sowieci, Żydzi oraz obecnie Europejczycy! Jakże jednostkowe jest nasze myślenie, bo tylu jest znajomych, którzy nic nie wiedzą o Ojcu Najświętszym, który czeka na powrót każdego z nas...z tego łez padołu!
APeeL