Wcześniej trafiłem do pracy w przychodni, nawet szło, ale około 10.00 przyniesiono około kilograma kart chorobowych. Do 12.00 serce zalewał pokój i słodycz, a to było ewidentne działania Ducha Świętego. Wówczas napływa także wielka miłość do ludzi i to wszechogarniająca, a tego nie można przekazać! W takim momencie możesz zrozumieć dobrowolną śmierć Zbawiciela za nasze odkupienie i zbawieni! Nawet mówiłem o tym do pacjentów.

     Wówczas nie mogę nikomu odmówić, nie denerwuję się wiedząc, że mam pomoc w mojej ciężkości. Faktycznie skończyłem o 16.00! Później po odczytaniu ww. intencji przepłyną obrazy z tego dnia…

- pacjentce z obcego rejonu wypełniłem dokumenty na rentę z powodu: obustronnej choroby zwyrodnieniowej stawów biodrowych z dyskopatią (nawet miałem druk) i przedłużyłem zwolnienie lekarskie

- wielu przybywa po pieluchomajtki, nie mają pieniędzy, długo czekają utrudzeni bólami

- 58-latka w Sądzie Pracy została uznana za zdrową i skierowana od pracy

- pobity, a rodzice przynieśli dziewczynkę z raną brody

- przybywają kierowcy zawodowi, a ja mam uprawnienie dla amatorów...dodatkowo bez dokumentów i badań specjalistycznych

- chory z rozrusznikiem

- bezrobotni fachowcy, słabi finansowo

- ostatniej chorej dałem zwolnieni z powodu zespołu przemęczenia…

- przedłużająca się praca utrudziła także żonę, bo nie mogła wyjść do dentystki z ukruszonym zębem…

      Zasypiałem przed telewizorem, gdzie był obraz płaczącego dziecka, które budziło utrudzonego ojca o 4.00 rano! Pokażą też Sudan, umierających z głodu, tereny powodziowe w RP, bezdomnych na dworcu, uciekinierów z Kosowa. Jeszcze ratownicy w kopalni, wypędzani ze swoich siedzib oraz utrudzeni w budownictwie.

      Na Mszy św. wieczornej napłynęła bliskość Zbawiciela, „patrzył” Pan Jezus Miłosierny. Czytania mieszały się z sennością. Trafiłem na program o Powstaniu Warszawskim. Pomyślałem o utrudzeniu duchowym, w dążeniu do świętości, a tego przykładem są męczennicy (o. M. M. Kolbe). Zza okna będzie dobiegał szum pracy w pobliskim zakładzie. Dlatego w ręku miałem „Pamiętnik budującego dom”. Na kolanach skończyłem moją modlitwę i podziękowałem Bogu Ojcu za ten piękny dzień...                                                                                                                                                                         APeeL