Mam szczęście do pracy. W swojej dobroci przyjąłem marudną pacjentkę z rejonu kolegi, długi jej wszystko wyjaśniałem, wszystko napisałem na maszynie, a ona wróciła po 3 godzinach z dodatkową prośbą do pijanego pacjenta na korytarzu też z jego rejonu. Wykręciłem się z pilnej wizyty domowej...też za niego!
Teraz pomagam młodemu ze zwyrodnieniem biodra (dalsze zwolnienie), który czeka na decyzję ortopedy. Po pracy poszedłem pod „mój” krzyż, a tu wiadomość, że zabierają nam działki pracownicze (będzie obwodnica). Wrócił ostatni upadek (upicie się) oraz zmarły 33-latek po krwotoku z przewodu pokarmowego, napłynęły też obrazy powodzian, którym gniją nawet nowe domy, trafiłem na byłego sekretarza PZPR-u, dalej ateisty, który straszliwie utył podczas prowadzenia baru. Własne trafiłem na wypadek z pędzącymi karetkami.
Dziwne, bo spotkałem dzieciątko w jednym buciku, wróciła śmierć dorosłego po użądleniu przez szerszenia, zabójstwo generała Marka Papały. W Indiach samolot spadł na osiedle, zniszczono stację satelitarną, która spadnie na ziemie, ewakuują szpital we Wrocławiu po informacji o podłożonej bombie. Trafię na informację o podpaleniu źle zabezpieczonego klubu w USA (spłonęło 87 osób). Płona okolice Aten, a w telewizji będzie film „Anatomia kataklizmów”. Przenieś to na różne zagrożenia duchowe doprowadzające do zagłady naszych dusz.
Dzisiaj nie będę na Mszy świętej. Wcześniej poszedłem spać po podziękowaniu Bogu Ojcu za ten dzień…
APeeL