Wspomnienie świętych Joachima i Anny, rodziców Najświętszej Maryi Panny

      Żona zauważyła butelkę ze spirytusem, a moje serce i duszę zalał straszliwy ból związany z upadkiem. Wstałem, a ona zachowała niezwykłą godność! Nic nie mówiła i nie krzyczała. Współcierpieliśmy razem, a u sąsiadów obok trwały głośne imieniny! Zły ma różne metody, aby duszę wywrócić!

     Wołałem z płaczem: "Tato! Tato! Tatusiu” i tak wkoło, co powtórzy się podczas zapisywania tego zdarzenia. Tak pragnę, aby żona nie opuściła mnie w upadku. Napłynął obraz zmarłego, która tak właśnie uczyniła! Zrozumiałem naszą nędzę. Czy miałem taki zamiar? Przecież nie planowałem tego! To podstęp demona, aby wykazać naszą nędzę, a nawet zabić! Zrozum, że ja wiem, że mamy Ojca Najświętszego, a tu nędza i jeszcze raz nędza.

     Popłakałem się z wołaniem do: "Chodź ze mną, nie opuszczaj mnie, nie chcę dalej upadać”. Zrozum ile wysiłku wymaga takie wyrzeczenie. Idziemy razem na wieczorną Mszę świętą, płynie moja modlitwa przebłagalna i koronka do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia, a wzrok zatrzymują przewracające się dzieci, całe rodziny pijące w barach, a do tego przepłynie cały świat upadających!

       Wyszedłem z Mszy św. i znalazłem się w Zajeździe, gdzie pięknie grał akordeonista, a ja w tym czasie piłem piwo i leczyłem kaca drinkami...aż zesłabłem i zabrała mnie żona. Jeden szerszeń może zabić... tak się stało z jednym piwem. Padłem po północy...zobacz moje świadectwo wiary z tego dnia (bazgroły)!

                                            Pijackie bazgroły

                                                                                                                                                     APeeL