Przepisuję ten dzień 4 kwietnia 2026 roku, a właśnie w telewizji pokazują pijaną matkę prowadzącą samochód z równoczesnym trzymaniem w ręku smartfon! Wypadła z trasy, samochód zrobił dwa koziołki, jej nic się nie stało, ale małe dziecko zabrano do szpitala!

      Zobacz jak po czasie potwierdzono ww. intencję modlitewną, bo wczoraj podobnie upadłem i skacowany poszedłem z żoną na Mszę św. wieczorną. W tym czasie wzrok zatrzymywały upadające dzieci oraz całe rodziny pijące w barach.

      W kościele wzrok przykuwał Pan Jezus Miłosierny, ale nie mogłem podejść do Eucharystii. Dotarły tylko słowa (Pwt 32,18-21): „Gardzisz Skałą, co ciebie zrodziła, zapomniałeś o Bogu, który cię stworzył”. To było do narodu wybranego, a takim są wszyscy zawołani przez Stwórcę na świecie i szczególnie ranią swoimi upadkami. Przecież ojciec ziemski też może oburzyć się na własne dzieci i odwrócić od nich. Tak też powiedział nasz Prawdziwy Ojciec: „Odwrócę od nich oblicze, zobaczę ich koniec”.

       Z Mszy świętej uciekłem przed żoną i znalazłem się w Zajeździe, gdzie pięknie grał akordeonista. Sam gram na akordeonie, a to była dodatkowa zachęta, aby przyłączyć się do biesiady i wzmocnić. Jest faktem, że tzw. „klin” spala alkohole fuzlowe odpowiedzialne za kaca, ale to pułapka sprawiająca ciąg.

     Tak zesłabłem, ale tam dotarła żona. Popłakałem się, ale to chyba był płacz pijacki. Wielką przykrość czynię Panu Jezusowi w moich upadkach. Nawet napłynął szerszeń, który zabił dorosłego mężczyznę. Tutaj sprawiło to jedno piwo, aby powtórzyć upadek! Dzisiaj rano przed pracą ponownie uratowało mnie piwo, zacząłem wcześniej. To ciężki dzień bo było dużo chorych i udręka trwała do 15:00. Ponowna Msza św. wieczorna była poza mną. Zobacz dalszy przebieg zapisu tej intencji!

      Poinformuję, że od 20 lat nie mam alkoholu w ustach. Nie jest to moje postanowienie, ale odjęcie nałogu przez Boga Ojca. Stało się to dzięki moim pacjentkom, które zamawiały za mnie Msze św. w różnych sanktuariachi. Z płaczem błagała też żona o wstawiennictwo Matki Bożej!

     Na czym polega takie odjęcie nałogu? Do czego można to porównać? Do uzdrowienia ślepego lub porażonego na noszach! Kompletnie nie interesujesz się tym trunkiem, nie masz najmniejszego pragnienia, pocieszania się...taki płyn nie istnieje dla mnie! Gdyby stała otwarta butelka wódki oraz zalewa do ogórków konserwowych...napiłbym się tego konserwantu!

      Kiedyś poszedłem na spotkanie alkoholików w budynku przy parafii zalecając, że każde swoje spotkanie powinni zaczynać od Mszy świętej z wołaniem jedni za drugich lub wszyscy razem o uzdrowienie któregoś z nich z nich! Dałem przy tym świadectwo odjęcia nałogu, ale nie spotkało się to z żadnym odzewem, nawet jeden z nich szyderczo powiedział o Panu Jezusie, że zamienił wodę w wino! Czyli tak może spotkać pomoc alkoholika.

     Cóż w takim razie ma uczynić Bóg Ojciec, gdy ktoś nie wierzy w Jego pomoc i nie pragnie uzdrowienia. Załączę tylko zakończenie zapisu tamtej nocy…

                                          Bazgroły

                                                                                                                                                               APeeL