Kolega miał trzy dyżury pod rząd w pogotowiu i oddał mi jeden, a ja właśnie jestem na urlopie...to praca ochotnika (samarytanina), a do tego nielegalna. Z oddali popłyną odgłosy w pracującej piekarni. Napłynęło natchnienie, że jest to „duchowość zdarzenia” pomocna w odczycie dzisiejszej ww. intencji modlitewnej! Zarazem także za mnie, bo nigdy nie wołam w swoich sprawach, bo Pan Bóg wie czego potrzebuję.
Później wzrok zatrzymywały remontowane sklepy, a ja sam pomaluję płotek przy bloku, przybyła agentka PZU. Różne są zawody, służące innym: właśnie wyłapano bezpańskie psy, a tak polubiłem małego i czarnego przybłędę! Tańczył zawsze wokół mnie, ale nie dawał się głaskać! Jeszcze film o służbach (policjantach w USA), akcje na terenach powodziowych, nawet trafiłem do zakładu reperującego telewizory oraz do banku po pensję. Przepłynął cały świat...w tym górników, strażników, żony, która dba o nasze mieszkanie, a rano rozmawiałem ze sprzątaczką.
Zerwano w środku nocy, popłynie moja modlitwa przebłagalna, a bardzo ukoi koronka do ukrytych cierpień Pana Jezusa w ciemnicy (nazywam ją w skrócie UCC). Płyniemy karetką do nieprzytomnej, ale kobieta miała napad padaczki. Mało snu, a o 6:40 trafił się daleki wyjazd, pasowała cz. radosna różańca z wołaniem o pokój. Powie ktoś, cóż to wielkiego, ale wielu jest pasożytów. W niedzielę prześpię obecność na Mszy świętej, a Eucharystia będzie w intencji tego dnia...skończę też moją modlitwę przebłagalną i dodam jeszcze trzy koronki do Miłosierdzia Bożego. Podziękuję też za ten dzień...
APeeL