Wspomnienie św. Marii Magdaleny

      Wczoraj nie wiedziałem dlaczego czytałem artykuł o bezdomnych, ale to właśnie wyjaśniło się. Zbudziłem się o 3.00, aby obejrzeć walkę bokserską Gołoty, ale nie trafiłem na odpowiedni moment. Przed zaśnięciem wołałem "Tato Tato" Tatusiu!" Zrozumiesz to, gdy dowiesz się, że masz Ojca Najświętszego.

      W „Gazecie wyborczej” był artykuł: „Za drzwiami” o bezdomnych. Przepłynął cały świat takich, bo w mojej sytuacji widzisz wszystko z góry, od Boga Ojca...w Światłości Niewidzialnej. Normalny człowiek nie może współcierpieć z takimi osobami, bo to wymaga łaski wiary.

      Wyszedłem ze łzami w oczach, błyskawicznie napłynęła ww. intencja i rozpocząłem moją modlitwę przebłagalną, a sercu pojawili się przesiedlani po II Wojnie Światowej. To cierpienie może zrozumieć tylko ofiara takiego barbarzyństwa. Napłynęły też obrazy tych, którzy nie mają moich warunków (oddzielny pokój, łóżko, kuchnia i łazienka). Mimo to wielu narzeka, bo Szatan pokazuje im domy bogaczy.  Na ten moment wzrok zatrzymało stado bezpańskich psów, śpiących na chodniku.

    Dzisiaj jest wspomnienie Marii Magdaleny, która razem z Matką Bożą i Apostołem Janem wytrwały do końca przy konającym Zbawicielu. W serce wpadną słowa czytania...

1. Św. Paweł przekaże (2 Kor 5,14-17), że Pan Jezus „umarł po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał. (…) Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem”.

2.  Psalmista zawołał (Ps 63,2-6.8-9): „Boże mój, Boże, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza. Ciało moje tęskni za Tobą, jak ziemia zeschła i łaknąca wody.

3. W Ewangelii (J 20,1.11-18) Maria Magdalena pierwsza stwierdziła fakt zmartwychwstania Pana Jezusa ze swoim ciałem fizycznym. To niesłusznie trwa dotychczas z zapewnieniem, że my też zmartwychwstaniemy ze swoim ciałem fizycznym...nie wiem po co?

     W bólu padłem na kolana, a słodycz zalała usta i serce, przy tym św. Hostia pękła na pół ("my"). Dodatkowo płynęła pieśn  "Skosztujcie i zobaczcie jak nasz Pan jest dobry". Zarazem przypomniały się słowa Zbawiciela, że „ptaki mają gniazda, a lisy nory". Pan wówczas nie miał gdzie głowy przyłożyć. "Jezu! Och! Jezu, Jezu".

     Wracając do domu omijałem znajomych, a wzrok zatrzymało gniazdo wron karmiące maleństwa. Na działce, która jest moją samotną odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a później zmieniłem kwiaty pod krzyżem z czuwającymi tam prostytutkami! Przypomniała się Maria Magdalena oraz córka, która dzisiaj ma imieniny.

      Skończę moją modlitwę przebłagalną, a  „Ekspresie reporterów” pokażą relację o wyrzuconym z mieszkania, w DTV protest bezdomnych na Dworcu Głównym w Warszawie. Ukoiła koronka do Miłosierdzia Bożego, a łzy zalewały oczy. W ręku znalazła się książka: "Święci na każdy dzień" i „Echo Medjugorie” ze słowami Zbawiciela, a nawet prośbą, aby adorować Najświętszy Sakrament!

    Na kolanach poprosiłem o uzdrowienie córki…”w Imię Twoje Jezu, niech będzie uzdrowiona". Dzisiaj nie czułem pokus...jako wynik spotkania się z kapłanami - egzorcystami. Podziękowałem za ten dzień i przeprosiłem…

                                                                                                                                                                  APeeL