Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

24.04.2018(w) ZA SŁAWIĄCYCH PANA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 kwiecień 2018
Odsłon: 1207

     Dobrze, że posłuchałem Anioła i wstałem o 4.20 z dwoma ptaszkami, które mieszkają w budce za oknem i razem z ich śpiewem zacząłem ten zapis chwalący Stwórcę, naszego wspólnego Boga Ojca…

    Przypomniała się rozmowa z głuchym kanonikiem z sąsiedniej parafii, który zobaczył mnie po Mszy Św. pogrzebowej i krzyczał: doktorze, doktorze! Pochwaliłem go za kazanie w którym mówił o duszy i naszym życiu, które nie kończy się wraz ze śmiercią! Ktoś powie, że w Kościele Katolickim wciąż tym straszą!

   Zarazem - krzycząc mu do ucha - poprosiłem, aby już nie śpiewał tylko mówił!

- O! Co to, to nie, bo kto śpiewa ten modli się dwa razy!

- A jak fałszuje?...chciało się dodać, ale nie wypadało go urazić.

     Ja chciałbym prosić każdego na kolanach, aby wrócił do Pana, bo będzie miał kłopoty tuż po śmierci, ale większość pragnie tylko tego życia. Wnoszą później tych braci - smętni panowie w białych rękawiczkach - do Domu Pana i wszyscy szybko o nich zapominają. Na Mszę Świętą za ich dusze przychodzi „resztka Pana”...wciąż ci sami ("latający do kościoła”).

   Powiem ci, że w naszej wierze nie mówi się o tym, że jesteśmy tuż po śmierci. Ja nie słyszę też słowa: dusza. Św. Jehowy wskazują, że w Biblii nic nie ma na ten temat. A wiedz, że nie wystarczy być dobrym i pracowitym, aby trafić bezpośrednio do Królestwa Bożego, bo zadaniem dla każdego jest zostanie świętym. 

   Szatan, który wdarł się do Watykanu podsuwa purpuratom: ocieplenie klimatu, zrównoważony rozwój ludzkości (ograniczenie urodzin)...z usunięciem słowa dusza i życie wieczne jako „obiecanki cacanki”. 

   W tym czasie 99% ludzkości neguje posiadanie duszy, a większość katolików kocha to życie...czyli uwięzienie jej w ciele fizycznym. Jeżeli wołam o pomoc do św. Józefa i ją otrzymuję...to przecież nie od leżącego w grobie i czekającego „na zmartwychwstanie w czasach ostatecznych”!

   Tak dotrwałem do Mszy św. o 6.30 i zdziwiony usłyszałem słowa psalmu: „Wszystkie narody wysławiajcie Pana”. Przez dwa następne dni będzie to Ps 89[88]: „Na wieki będę sławił łaski Pana”. Po Eucharystii zostałem zalany słodyczą, a zjednany z Panem Jezusem mogę wyjść z szeregu jak o. Kolbe i oddać życie.  

   Mojego stanu nie można przekazać, ale z serca wyrywało się zadziwienie cudem stworzenia: od budowie atomu i wszechświata - poprzez konstrukcję ucha wewnętrznego z narządem równowagi - do mózgu wykorzystywanego w 5%. Teraz wyobraź sobie co nas czeka w Królestwie Bożym…

   Z potrzeby serca wróciłem na Mszę Św. wieczorną, bo jest to dzień także za mnie. Zapisanie tych przeżyć i ich przekazanie wymaga pewnego wysiłku, odkrycia się, ale jest bardzo potrzebne będącym na początku drogi. Szkoda, że jest tak mało podobnych relacji.

    Po tym nabożeństwie z serca wyrwała się prośba do Boga Ojca, aby przyjął te dwie Msze św. za: kapłanów i męczenników na całym świecie, czytających, a wcześniej przepisujących Pismo, dających świadectwo wiary, śpiewających Panu, budujących świątynie, a także organizujących życie Kościoła Świętego oraz za egzorcystów i uzdrowicieli." 

  Wspomniałem też wszystkich sławiących Boga Ojca na tysiące tysięcy sposobów i dusze takich. Podczas spaceru modlitewnego w „Św. Agonii” wszystkie zawołania umierającego Pana Jezusa na krzyżu powtarzałem dziesięć razy i chciałoby się tak wołać do końca tego świata…

                                                                                                                               APeeL

 

 

23.04.2018(p) ZA MAJĄCYCH SPRAWY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 kwiecień 2018
Odsłon: 1220

Św. Wojciecha

    Po 2 godzinach snu zerwałem się na nieplanowaną Mszę św. o 6.30. Jest to przykład słuchania Woli Boga...zaproszenia Słodkiego Taty. Dobrze, że mam samochód...to też jest wielka łaska Pana Jezusa. W 10 minut byłem gotowy i zdążyłem.

    Musisz zrozumieć, że sam z siebie nie miałbym na to siły, a bardzo lubię nowy tydzień zaczynać od od spotkania ze Zbawicielem...zjednania w Komunii Świętej.  Po wejściu do świątyni wzrok zatrzymał tytuł filmu: „Sprawa Jezusa”, gdzie chodziło o Zmartwychwstanie Zbawiciela. Dziwne, bo po spowiedzi kapłan zlecił mi odmówienie tej cząstki różańca. Popłakałem się…

    W nocy na mojej poczcie był list lekarza, który tak jak ja ma zawieszone prawo wykonywania zawodu za pismo-apel do rządzących, aby przejęli się biednymi i bezrobotnymi. Kolega został bez niczego od 2006 roku. Dlaczego u niego zastosowano także psychuszkę? Ilu jest takich w RP?

   Mnie zarazem pokazano, że moja krzywda nie jest największa (mam emeryturę). Koledze, który ma cierpienie podobne do mojego wskazałem na fałsz funkcjonariuszy publicznych w Izbach Lekarskich, gdzie od lat siedzą ci sami lekarze...chyba na rozkaz. Połączymy naszą sprawę na Sejmowej Komisji Zdrowia.

   Ogarnij teraz ludzki ród i wszystkie sprawy: od niepełnosprawnych poprzez chorych na nowotwory do zwykłych operacji. Wystarczy, że biedakowi urwie się ząb, wichura uszkodzi dach, zepsuje się samochód, którym jeździ do pracy, a jeszcze zgubienie dokumentów, porzucenie przez żonę, napad, gwałt i bezrobocie.

   Przenieś się na teryny działania islamistów, którzy szczególnie walczą z naszą wiarą, a nie trzeba daleko szukać, bo to samo czynią bracia Polacy udający katolików. Wejdź na Portal Pomorski http://www.portalpomorza.pl/wiadomosci/11578,pomnik-por-dambka-zniszczony i zobacz czego dokonał przedstawiciel poprzedniej władzy. Tam dałem mój komentarz:

   <<Jestem lekarzem, który stanął w obronie krzyża powalonego przez dzikiego kolegę, przebiegłego sądowego, a jak się okaże także specjalistę od psychuszek. Ja taki krzyż postawiłem, leżał powalony przez czas na trasie E-7. W odwecie korporacja psychiatrów (mafia) zawiesiła mi pwz 2069345 - po 40 latach niewolnictwa w przychodni - 4 miesiące przed przejściem na emeryturę. Psychiatrzy są ignorantami duchowymi (pomylono mistykę z psychozą). Sprawa trwa...>>

   Myślano, że PO będzie rządzić do końca świata i jeden dzień dłużej. Czerwony prorok Adam Michnik wskazywał, że „prędzej na pasach będzie przejechana zakonnica w ciąży”. Dalej królowałby Tomasz Lis i dworaki wszelkiej maści. Teraz nieudolnie chwali się powrót na scenę polityczną Janusza Palikota, który patroszył Jarosława Kaczyńskiego (Newsweek).

   Dlaczego pan zniknął na dwa lata?

- Chciałem, żeby kurz trochę opadł. W 2015 r., gdy odchodziłem z polityki, zdarzało się, że ludzie reagowali na mnie niechęcią. Podchodzili i mówili „dobrze ci, chu...” albo inne wulgaryzmy. Było poczucie triumfu po tamtej stronie, a ja symbolizowałem stronę przegraną. Zostałem wykreowany na wroga publicznego /../...

- Może przez to, co pan mówił? Żałuje pan, że po katastrofie smoleńskiej oskarżył pan Lecha Kaczyńskiego, że ma krew na rękach, albo że był alkoholikiem?

    Ja kiedyś pytałem go na blogu: czy wybrał już sobie więzienie (mafia paliwowa). Teraz, strwożony Jasio spowiada się farbowanemu lisowi i radzi spółkującemu inaczej (Robertowi Biedroniowi) oraz Barbarze Nowackiej ("żołądź to nie jest dąb, jajko to nie jest kura, a płód i zarodek, i zygota, i zlepek komórek nie jest dzieckiem"), aby zapisywały się do Pełnych Obłudy.

   Ta małpka ludzka poprzez „Twój Ruch” chciała skasować pojęcie: „obrazu uczuć religijnych”. Teraz czeka na to aż „Kaczyński wybija sobie zęby”. Ja czekam na jego uwięzienie, bo dorobił się, gdy dyżurowałem za parę groszy w pogotowiu.

    Na jego blogu jest zdjęcie sceny umierającego Zbawiciela jako spektakl: „Golgota Picnic”. My modlimy się za opętanych intelektualnie, a muzułmanie stosują „nawracanie przez zabijanie”. Niech rzuci się na wyznawców Allacha...

    Właśnie w TVN - pokazują podobnego do niego - władcę mafii lawetowej, który za gwałt posiedział 4 lata z 8-u, a wszystko prowadzi teraz jego żona. Rzecznik prasowy policji gorzowskiej nie widzi w tym problemu. Tak też było z mafiami lekarskimi: „łowcami narządów” oraz sprzedającymi informacje o zgonach pacjentów, których zabijano w karetkach pawulonem.

    Św. Paweł wskazał (Flp 1, 20c-30): „w niczym nie dajcie się zastraszyć przeciwnikom”, bo łaską jest wiara w Chrystusa i cierpienie dla Niego. Pan Jezus wskazał w Ew (J12, 24-26): „Ten, kto kocha swoje życie, traci je /../”.

    Ja wiem o tym, bo „ciało na nic się nie przyda”. Z prochu powstaliśmy i w proch się obrócimy...nie mówi się jasno - o posiadaniu przez nas - wcielonej duszy. Pracują nad tym „rozmywający” Prawdę za plecami Papieża Franciszka.

    Dzisiaj masz dowód na odczytywanie intencji modlitewnej dnia, bo po drzemce włączyłem TVN24 , gdzie był przesłuchiwany Donald Tusk. Mnie to kojarzy się z Sądem Bożym, gdzie największy jest naprawdę równy przed Panem. Nie ma tam premierów, bossów wszelkiej maści, a nawet tych od przycisków na „mądre” rakiety samonaprowadzające się lub bomby atomowe, wodorowe, itd. 

- Co świadek sądzi, co wie, co zrobił…?

    Jest oczywiste, że w Królestwie Niebieskim trwa to błyskawicznie i dotyczy wszystkiego w naszych myślach, słowach i uczynkach... 

                                                                                                                   APeeL

 

 

 

22.04.2018(n) ZA CUDOWNIE OCALONYCH OD ŚMIERCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 kwiecień 2018
Odsłon: 1121

    Poszedłem spać o 1.30 zalany pobudzeniem seksualnym, abym nie wstał na Mszę św. o 7.00. Rano doznałem wstrząsu, bo napłynęły obrazy z mojego życia w których mogłem zginąć i to marnie.

   My śmierć kojarzymy z wypadkiem, ale takim jest zakażenie różnymi chorobami, zakrztuszenie się...szczególnie po upiciu się, przewlekły brak snu, otwarte złamanie, itd.

   Przypomniał się przejazd do chorego pacjenta podczas którego - na zakręcie (w „wąwozie”) -  drogę zablokowały dwa samochody drabów, ale Opatrzność Boża nasłała na nich jadącego z drugiej strony. Innym razem w drodze na Mszę św. z długiego podwórka wyjechał na mnie rozpędzony samochód sportowy...otarłem się o jego maskę. Nie słyszałem go, bo po drugiej stronie stał pojazd z pracującym silnikiem.

    Sługusów okupantów nie brakowało, a przy inwigilacji bardzo łatwo jest kogoś zabić. Towarzysze w szkodzeniu byli niedoścignieni, a zabijanie u nich było codziennością...jeden gwałcił, a niewinny za to siedział. Niezawiśli sędziowie od sprawiedliwości robili sobie żarty z prawa.

   Przypomniało się bestialskie zamordowanie ks. Jerzy Popiełuszki z wrzuceniem jego obciążonych zwłok do Wisły. Na ten moment spojrzał tytuł „Przymierza z Maryją” (styczeń/luty 2018): „Nie opuszczę cię aż do śmierci”. To dotyczyło nierozerwalności małżeństwa, ale ja wiedziałem, że mówi to Bóg Ojciec.

   Wybiegłem do Domu Boga na spotkanie ze Zbawicielem, a przed Mszą św. podlałem kwiaty pod „moim” krzyżem. Na progu świątyni napłynęło pytanie:

- Czy oddałbym swoje  życie?

- To życie nie ma znaczenia, bo jestem na zesłaniu, a właściwie wygnaniu z miłości Boga Ojca, gdzie jest niepewność naszego bytu, udręki, a nawet niewola (różnego typu).

    W kościele padłem na kolana w oczekiwaniu na rozpoczęcie nabożeństwa. Tak mi tu dobrze, a siostra zaczęła śpiewać: „Pan jest Pasterzem moim, niczego mi nie braknie /../ zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną /../”.

    Cały czas zadziwiała mnie wielka figura Pana Jezusa Dobrego Pasterza, która jest w Ołtarzu Świętym naszego kościoła. Eucharystia ułożyła się w koronę. To podziękowanie za dawanie świadectwa wiary z siedzeniem z tego powodu po nocach.

    Z mojego serca wyrwało się wołanie: „Panie Jezu, Dobry Pasterzu proszę Cie o prowadzenie w mojej krzywdzie za wiarę. Ty, Panie najlepiej wiesz na czym polega niesprawiedliwość...zarazem uchroń mnie od nienawiści. Daj znak koledze psychiatrze, który zbezcześcił miejsce święte i wywołał na Kaszubach wojenkę religijną. Daj znak wszystkim, którzy rzucili się na mnie. Nie karz ich Panie, ale daj im znak, aby się nawrócili. Niech otworzy się serce chociaż jednego.”

   Podczas wyjeżdżania z placu kościelnego zapatrzyłem się na chodnik, a zza stojących samochodów wpadłbym pod pędzące auto. Obaj w porę zahamowaliśmy. Zważ na niepewność naszego bytu…

   Na wieczornym spacerze odmówiłem w intencji tego dnia całą moją modlitwę. Ujrzałem moje ocalenie duchowe, bo ciało i krew nie może odziedziczyć Królestwa Bożego. Ty, który to czytasz zapytaj sam siebie: gdzie dzisiaj trafisz w razie nagłej śmierci, którą na pewno chwalisz?

                                                                                                                         APeeL

 

 

21.04.2018(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH CUDOWNEGO UZDROWIENIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 kwiecień 2018
Odsłon: 1112

    Na Mszy św. porannej popłakałem się - podczas uzdrowienia przez św. Piotra - sparaliżowanego od 8 lat Eneasza oraz ożywienia zmarłej Tabity, która czyniła dużo dobra (Dz 9, 31-42).

   Popłakałem się, ponieważ wielu potrzebuje cudownego uzdrowienia...właśnie trwa okupacja Sejmie RP przez rodziców z dziećmi niepełnosprawnymi. A na tym nabożeństwie stał przede mną ojciec takiego syna.

     Jako lekarz nie wiem czy mogę prosić o dar cudownego uzdrawiania, ale lud potrzebuje cudów, bo wiara upada. Nawet wierni nie wiedzą, że tym cudem jest Eucharystia.

   Poprosiłem Boga o cudowne uzdrowienie córki: „Panie mój! Otwórz jej oczy, odpędź od niej demony, skasuj jej poczucie wielkości i głupotę z radzeniem innym, gdy sama stoi nad przepaścią.”

    Eucharystia ułożyła się poprzecznie i w zawiniątko, a po połknięciu musiałem głęboko oddychać i wzdychać. Serce zalał pokój i słodycz, ciepło w nadbrzuszu z pragnieniem dawania świadectwa wiary.

    Sprawa cudownego uzdrowienia wróci na Mszy św. pogrzebowej o 1300. „Panie Jezu dziękuję Ci za Twoje dobro, prowadzenie i za Twoją Miłość. Jest mi bardzo przykro i ciężko, że tylu dobrych ludzi trwa w odwróceniu, bo nie dbają o swoją duszę, żyją tylko codziennością i tym światem...

    Ramoleją z czasem na moich oczach i nie mogą już naprawdę wrócić do Boga Ojca. Nie reagują na moje zaproszenia, bo jestem traktowany jako trędowaty („nie nasz”), a moja łaska wiary to choroba."

    Standardem jest bezbożność i wysługiwanie się z rozpędu poprzedniej władzy, której zadaniem było szkodzenie Polakom...

    Ilu takich za mojego życia spadło do czeluści piekielnych, bo do końca nie drgnęli ku Bogu. Mnie stawia się zarzut, że wciąż mówię o tym samym, a o czym można mówić oprócz Boga Ojca. Wróciły słowa Matki Bożej: niech nikt i nic was nie cieszy tylko Pan Jezus, Zbawiciel.

   Trzeba mówić tylko o naszym Bogu, cieszyć się i grać Mu i tańczyć. Cóż da pewność siebie, rubaszność i głupie żarty. „Tato! Daj mi znak w sprawie łaski uzdrawiania, bo tylu tego wymaga! Przy okazji wielu jest Tomaszów, którzy potrzebują jawnych znaków, bo inaczej nie uwierzą. Przyjdź do córki Panie...nie spóźniaj się.”

    Na pogrzebie o 13.00 w czytaniu były słowa zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Psalmista prosił: „Ciebie mój Boże pragnie moja dusza”, a mnie chciało serce pęknąć. Zaśpiewano (J6, 51ab): „Ja jestem Chlebem Żywym, który zstąpił z nieba, jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.”

    Jakże wszystko jest pięknie urządzone: ojciec ziemski znajomej rodziny i Bóg Ojciec. Mamy chlubić się tylko z krzyża. Kapłan wspomniał o Eucharystii: Pierwszej Komunii Św. i Wiatyku. Uwierzyłeś Tomaszu? Błogosławieni są ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli, że Bóg jest Miłością. „Szkaplerz noś i na różańcu proś”. Prochem jesteś i w proch się obrócisz. Grzmiał kanonik...

   Nagle znalazłem się w Królestwie Bożym: łagodny wiatr w upale, śpiew ptaszków i trzech niewiast z gitarą. „Ma dusza pragnie Boga, z tęsknoty cała drży. Tak duszo moja. Oto Pan Bóg mój." Popłakałem się podczas Eucharystii...

    Podczas modlitwy wieczornej ujrzałem cud mojego uzdrowienia duchowego, bo łatwiej jest uzdrowić ciało...nawet cudownie. Panu Jezusowi oddałem całą moją nędzę. To On mnie uzdrowił...

    Nie mogłem wrócić do domu. Trwałem na wołaniu w „św. Agonii” z powtarzałem 10 razy; „Pan Jezus rozciągany i przybijany do krzyża”. Ilu w tym momencie na świecie (19.00-21.00) woła do Boga Ojca?

    Prawdziwe zadziwienie nadejdzie przed snem (o 1.00 w nocy), bo w ręku znajdzie się pojemnik z wodą święconą oraz książka „Uzdrowienia Lurdzkie” napisane przez ks. Józefa Belleney’a, który był lekarzem!

                                                                                                               APeeL

 

 

 

20.04.2018(pt) ZA KARMIĄCYCH SIĘ JEZUSEM EUCHARYSTYCZNYM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 kwiecień 2018
Odsłon: 1119

„Któż jak Bóg, Jahwe”…

    Wcześniej wyszedłem na Mszę św. wieczorną, ponieważ - na ławce przed kościołem - postanowiłem odmówić zadaną pokutę po spowiedzi (litanię do Serca Pana Jezusa). Po drodze odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego...

    Nie docierały czytania, ale „przebudziłem się” podczas Ewangelii (J 6, 52-59) w której Pan Jezus tłumaczył Żydom, że: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne /../ trwa we Mnie, a Ja w nim /../ To jest chleb, który z nieba zstąpił /../”.

    Wczoraj Zbawiciel mówił też o tym (J6, 44-51): „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba”, a jutro doda (J6, 55.60-69), że "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. /../ To Duch daje życie: ciało na nic się nie zda."

   Ja wiem o tej Prawdzie, ale nadprzyrodzoną łączność z Bogiem jest trudno wytłumaczyć naszym językiem...dlatego używam określenia dla Eucharystii: Cud Ostatni. Naprawdę większego już nie będzie!

   Zarazem rozumiem, że to, co mówi Pan Jezus jest niezrozumiałe nawet dla chrześcijan...nie wspominając o Żydach, którzy tkwią odwróceni od Zbawiciela. My lubimy wszystko dotknąć i zbadać, ale nasza mądrość jest głupstwem dla Boga.

   Przecież jeszcze niedawno Ciało Pana Jezusa podawano tylko dwa razy w roku…wg zalecenia wierchuszki hierarchii. Jaki sens miałoby spotykanie się w kościele...czynią to św. Jehowy, czytają Pismo, dzielą słowo na dwoje i mają „moc” w dyskusjach.

    Ludzie biorą wszystko dosłownie: ciało oznacza ciało fizyczne, jedzenie oznacza konkretny pokarm, a picie krwi trudno nawet dzisiaj z czymś porównać. Krew zwierząt była ofiarą, która zapowiadała Prawdziwą Ofiarę Pana Jezusa, która wciąż trwa. Jego Ciało Duchowe wyraża Komunia Św., a sam kawałeczek chleba (opłatek) jest tylko jego widzialnym odpowiednikiem.

   Na zdjęciu wykonanym z boku kapłana podczas Konsekracji zauważono pojawienie się krzyża ze Zbawicielem z którego św. Ran płynęła krew do kielicha w winem.

   Popłakałem się podczas odmawiania „Ojcze nasz” z tego zesłania. Zjednanie Pana Jezusa z moją duszą wywołuje różne doznania: od małego pokoju ze słodyczą w duszy i ustach...do wstrząsających przeżyć z umieraniem - podczas odmawiania mojej modlitwy - w której przeżywam czas Bolesnej Męki.

   Eucharystia ułożyła się w koronę i zostałem przytulony przez Pana Jezusa...Św. Hostia mocno przylgnęła do podniebienia z pojawieniem się ekstazy, która sprawiła późniejszą ciszę w sercu trwającą jeszcze podczas zapisywania tych przeżyć (o 22.00). Raz zaznasz pokoju po przyjęciu Ciała Pana Jezusa, a nie będziesz zadawał pytań od Przeciwnika!

    Na koniec Misterium jakim jest spotkanie z Synem Boga naszego siostra zaśpiewała „Ja wiem w kogo ja wierzę”, gdzie są słowa o Eucharystii:

”Mój Pan w tym Sakramencie, pełen potęgi swej /../ zstąpił z nieba /../

I pod postacią Chleba pozostać z nami chciał /../

To Król nad wszystkie króle, wielki i słodki Pan, Co karmi dusze głodne Ciałem i Krwią swych ran.”...

    Po wyjściu z kościoła - objęty przez Pana Jezusa - pełen słodyczy i pokoju w sercu pragnąłem bycia sam na Sam ze Zbawicielem. W szumie ulicznym usiadłem przed fontanną i odmawiałem moją modlitwę w intencji wczorajszego dnia: za zwabionych przez duchy ciemności.

    W tym czasie napływali wszyscy żyjący tylko tym światem, jego radościami oraz koledzy lekarze, którzy w ramach poprawności politycznej...jak jeden maż stanęli po stronie anty-krzyżowca. Nie patrzą na nic, bo liczy się tylko władza i stanowiska oraz należenie do grupy trzymającej władzę z karuzelą stanowisk, orderami i odznaczeniami samorządowymi.

    To ohyda najwyższej kategorii, obrzydliwość nawet w oczach ludzkich nie wspominając o Bogu Ojcu! Jak sądzić takich ludzi później, może Bóg zlituje się nad nimi, bo wciąż wołam za nich, wprost odpowiadam o ich zbawienie.

   Ten dzień skończy się następnego ranka zapachem chleba pod kościołem (przed Msza św. poranną) oraz błogosławieństwem z kończącego się nabożeństwa.

   W internecie trafię na wpis kapłana Grzegorza Gintera SJ z 15.08 2015, który potwierdził moje rozumienie Eucharystii (Wejdź: Internetowy Dom Rekolekcyjny: Karmieni Bogiem). Dałem tam mój komentarz, ale nie został zaakceptowany:

   <<Jestem mistykiem świeckim, lekarzem z charyzmatem odczytywania Woli Boga Ojca. Zostałem przyprowadzony tutaj w związku z intencją modlitewną dnia (odczytuję ją poprzez tzw. „duchowość zdarzeń”) dotycząca Ew J 6, 52-59) z 20 kwietnia 2018 r.
    <<Moją wielką łaską jest Mistyka Eucharystyczna. Mało jest opisów przeżyć (ekstaz) związanych ze zjednaniem z Panem Jezusem w Eucharystii. Opis „Karmić się Bogiem” nie zawiera osobistego świadectwa, a jest pewne, że Eucharystia powoduje także przemianę serca Autora. Proszę to opisać…>>

                                                                                                                                 APeeL

  1. 19.04.2018(c) ZA ZWABIONYCH PRZEZ DUCHY CIEMNOŚCI
  2. 18.04.2018(ś) ZA TRACĄCYCH WIARYGODNOŚĆ
  3. 17.04.2018(w) ZA BOLEJĄCYCH Z POWODU UTRATY CZYSTOŚCI
  4. 16.04.2018(p) ZA FAŁSZYWYCH WYZNAWCÓW CHRYSTUSA
  5. 15.04.2018(n) ZA TYCH, KTÓRYCH BÓG WYSŁUCHAŁ
  6. 14.04.2018(s) ZA SIEJĄCYCH SŁOWO TWOJE, OJCZE
  7. 13.04.2018(pt) ZA BĘDĄCYCH W SŁABOŚCI
  8. 12.04.2018(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE SŁUCHAJĄ BOGA…
  9. 11.04.2018(ś) ZA BIEDAKÓW WOŁAJĄCYCH DO BOGA
  10. 10.04.2018(w) ZA PEŁNYCH CZCI DLA MAJESTATU BOGA OJCA

Strona 592 z 2505

  • 587
  • 588
  • 589
  • 590
  • 591
  • 592
  • 593
  • 594
  • 595
  • 596

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 275

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?